Search the Community
Showing results for tags 'Dom'.
-
Moje wczorajsze urodziny były chyba najlepszymi w moim życiu. Od ponad tygodnia usiłowałam dogadać się w sprawie zabrania pod opiekę Ellig i moją młodziutkiej suni, której Mama rodzi co cieczkę dzieci. Potem następuje zdaniem właściciela "selekcja naturalna". Część zabiera babeszjoza, część jadący samochód. Jeszcze inne po prostu znikają i nie wracają po tym, jak wybiegają daleko za wieś. Koszmarne, ale taka jest prawda i nie ma co koloryzować. Dodam od razu, że prowadzimy starania, żeby mama została wysterylizowana, ale to ciężki temat. Dzięki wspaniałej propozycji od córki Dorci01 dostałyśmy możliwość umieszczenia tam jakiegoś psiaka jedynie za zwrot kosztów i to nie wszystkich, bo Marta postanowiła kupić przyszłemu podopiecznemu od siebie karmę. Rozmowy w sprawie odebrania suni trwały, potem się urwały, my rwałyśmy włosy z głowy z rozpaczy, czy to się uda, czy zdążymy przed cieczką suni. W końcu telefon, że mogę zabierać sunię. Nie miało znaczenia, że to moje urodziny, po prostu w pierwszej wolnej chwili wsiedliśmy z moim mężem w samochód i pojechaliśmy po sunię 100 km. Na miejscu okazało się, że zniknęła. Zdaniem Pana lubi sobie czasem zniknąć, ale koniec końców wraca. Czekając na nią, zobaczyliśmy jej brata. Psiak, który do tej pory nigdy do nikogo nie podszedł. Stawał 2-3 metry od człowieka, merdał ogonkiem, uśmiechał się przepięknie pokazując ząbki, ale nie podszedł za skarby. Nagle pojawiła się sunia. Zatkało mnie trochę, bo nie wiedziałam po jakiego psiaka jedziemy, a tu zjawia się piękna ruda sunieczka i bez problemu podchodzi się przywitać. Patrzyłam na jej brata i serce mi pękało. Myślałam, że po powrocie do domu rozpocznę intensywne poszukiwania dla niego jakiegoś ratunku. Nagle podchodzi do mnie mój mąż i ściszonym głosem mówi "Kurcze, jak on tu zostanie, to zginie tragicznie" To co robić, pytam zrozpaczona, nie mam go gdzie zabrać. Jeśli go weźmiemy, to musi zostać u nas. Po kilku sekundach Jacek mówi "Trudno, nie można go tu zostawić, tylko jak go złapać". Powiedzieliśmy, że zabierzemy dwa, ale musi nam pomoc zapakować go do samochodu. Okazało się, że do niego też nie podchodził. Nagle facet wpadł na pomysł, że zachęci je ich ulubionymi smakołykami... i wyniósł z domu surowe korpusy kurczaka . Mimo to psiak za nic nie chciał podejść. Sunia została zabrana do domu, żeby sobie nie poszła, a on nigdy w domu nie był i nie chciał iść w tamtą stronę. W końcu we troje nakierowaliśmy go tak, że wszedł pod samochód. Stamtąd facet wyciągnął go za łapki, a on bezwładnie leżał merdając ogonkiem i jeszcze bardziej niż sunia uśmiechał się pokazując ząbki. Wsadziliśmy go do samochodu, sunię też. Ja usiadłam z nimi z tyłu, żeby ich pilnować. Całe szczęście, bo w drodze sunia zaczęła wymiotować tym, co ostatnio jadła. jakieś przedziwne rzeczy były w środku, oczywiście również kości. Bezpośrednio stamtąd podjechaliśmy do Małgosi, która prowadzi sklep psocolor.com i sprzedaje genialne i piękne szelki guardy. Poprosiliśmy, żeby przyniosła nam do samochodu różne rozmiary i coś dopasujemy. Dodatkowo dla suni jeszcze długą smycz, bo mieliśmy ze sobą jedną. Dostawałam szelki przez okno i nakładałam im je. Pięknie na to pozwoliły. Piesuś po pierwszym szoku, kiedy go dotknęłam nagle załapał, że to chyba fajnie jest być głaskanym i przez całą drogę nadstawiał łepek do głaskania - byłam zaskoczona i przeszczęśliwa. Sunia trzymała łepek na moich kolanach. Małgosia była zachwycona psiakami i podarowała im szelki plus jedną smycz w prezencie jako jej wkład w ich ratowanie - bardzo jej jesteśmy za to wdzięczne. To byłby wydatek ponad 100 zł. Potem od razu do weta. Tam zostały zważone i zbadane. Sunia waży 17,7 kg, psiak 19,5 kg. Jeszcze trochę urosną i są bardzo chudziutkie, więc kilka kg powinny przybrać na wadze. Zostały odrobaczone, odpchlone i zabezpieczone przeciw kleszczom Simparicą. Dostały książeczki. W sobotę rano mają szczepienie. Po drodze zdejmowałam z nich masę kleszczy, w gabinecie jeszcze po kilkanaście z każdego zdjęła wetka, a ja jeszcze w domu kolejne kilka. Będziemy bacznie obserwować, czy nie będą osowiałe i w razie czego natychmiast pojedziemy na badanie krwi. Ogólny stan zdrowia poza niedożywieniem oceniony został na dobry. Martyna policzyła nam jedną wizytę, na pozostałe usługi mam zniżkę. Razem z odrobaczaniem i 2 tabletkami Simpariki zapłaciłam 158 zł. W domu niestety musiały zostać wykąpane. Zniosły to zadziwiająco dobrze. Może czuły ulgę. Potem czesanie. Na koniec wreszcie kolacja. Dostały karmę moich suniek, ale mają jeszcze jakiś czas jeść karmę dla szczeniąt, żeby je odżywić. Marta kupiła już dla suni worek Josery kids, ja zaraz zamówię dla psiaka. Marta dala suni na imię Luka, mój mąż nazwał braciszka Baloo [czyt. Balu] Noc prawie nieprzespana, bo one jednak chodziły, nie bardzo wiedziały co robić. Jak poszłam do nich do salonu, od razu zwinęły się w kłębki i zasnęły. Baloo przychodzi do nas w tej chwili bez problemu. Luka wczoraj nie mogąc się doczekać kolacji łapkami zdjęła sobie jedną miskę i zaczęła jeść. Upominamy ją w tej chwili, jak coś takiego usiłuje robić i od razu reaguje. Cały czas merdają ogonkami, ale każdy dźwięk, czy gwałtowny ruch powoduje, że się płoszą. Z naszymi suniami bez rewelacji, ale obwąchują się przyjaźnie. Maja oddzielną miskę z wodą. Ta w kuchni jest poza ich zasięgiem, bo boją się tam wchodzić. Staramy się psiaki trzymać z dala od naszych, bo nie wiadomo co z nich wyjdzie. Spacer nocny trudny, bo za nic nie chciały wyjść z domu, wsiąść do windy, zejść po schodkach. Mieliśmy czas, więc na spokojnie czekaliśmy delikatnie je nakierowując. jakoś to poszło, a o 5:30 rano było dużo lepiej. O 8 pojechaliśmy z całą ekipą na polankę pod las. Tam w końcu się załatwiły. W nocy któreś z nich zrobiło siusiu, ale pod samymi drzwiami wyjściowymi. Tam Jacek ćwiczył z nimi swobodne chodzenie na smyczy. Elunia wgra filmiki. Luka jutro pojedzie do DT do Marty, Baloo zostanie u nas. Mam nadzieję, że rozstanie nie będzie dramatyczne. One tam nie były stale razem, ale tu w nowym miejscu bardzo się trzymają siebie. Niestety nie ma wyjścia, a przecież to jest i tak lepsze niż zostawić Balou na pewną śmierć tam. Wybaczcie te dłużyzny, ale trudno w kilku słowach opisać sytuację. Niestety nie możemy wziąć z Jackiem Baloo na własne utrzymanie w tej chwili. Spłacamy jeszcze ostatnie wydatki na naszą Barsiczkę, a już lawinowo rosną koszty leczenia Peruszki. Od nas psiaki mają bezpłatny transport, smaczki. Luka dostanie posłanko i kołderkę. Gdyby ktoś z Was miał chęć wesprzeć nasze dwa skarby, będziemy wdzięczne bardzo. Bardzo Was prosimy zostańcie z nami, wspierajcie dobrym słowem. Luka musi być wysterylizowana przed adopcją, a za chwilę będzie miała pewnie cieczkę, więc trochę to potrwa. Nie wiem kiedy możemy kastrować Baloo. Dopytam o to weta. A mojemu mężowi chciałam publicznie wyznać wielką miłość i wdzięczność, że jest jaki jest i że to dzięki niemu Baloo ma szansę na super życie. Dodał mi skrzydeł tym, co powiedział i zamiast jednego mamy dwa uratowane psie życia. Deklaracje stałe: Dorcia01 - 40 zł (20 dla Luki i 20 dla Baloo) b-b - 20 zł (przez rok)
-
Aktualnie zostały 3 dorosłe koty. Myślę że zostaną już na stałe. Jakiś czas temu niedaleko mojej działki ktoś wyrzucił kocice w zaawansowanej ciąży. Po jakimś czasie przyprowadziła ona dwa maluchy. Szukałam im domów jednak nie udało się i zostały 3 koty które są już wysterylizowane i zadomowily się już na stałe. W tym roku nastąpiła powtórka, znowu pojawiła się ewidentnie domowa kotka w zaawansowanej ciąży. Zaczęła przychodzić do jedzenia poprzednich kotów. Niestety zanim udało się ja złapać na sterylke zdążyła już urodzić w zamkniętej oposzczonej szopie na posesji obok. Tym sposobem na działce na jedzenie miałam 10 kotów !!. Na chwilkę obecną zostało 8. 3 sa to koty które zostaną już N stałe. Jeden mały kot jest zarezerwowany , reszta maluchów i ich mama szuka domów. Koty są w Lublinie, istnieje możliwość transportu do Warszawy.
-
Wiem, że na dogo, trudno jest znaleźć psu dom. Ale może ktoś coś wie ? Może jakaś starsza osoba , szuka spokojnej, cichej, utrzymującej czystość i bardzo lgnącej do człowieka 11 letniej, 4,5 kg mikrosuni? Sunia znalazła się na terenie Makowa Mazowieckiego znikąd, za to w ciąży. Było to w kwietniu. Oczywiście, właściciel się nie znalazł i sunia trafiła do miejscowego przytuliska, tj do Przystanku na Cztery Łapy. Takie maleństwo, przełaziło między prętami w boksie , więc nasza Pani Doktór, współpracująca z Przystankiem, zabrała maleństwo do siebie, do Lecznicy. Malutka o wdzięcznych imionach Babcia Basia, została wykastrowana, zaszczepiona, odrobaczona i odkarmiona. Teraz , czeka w lecznicy na dom. Niestety, pomimo ogłaszania, domku brak :(. Dzisiaj byłam z moimi psiakami u naszej Pani Doktór, i zostałam poproszona, o pokazanie maleńkiej Basi całemu Światu. Zaczynam od dogo, może ktoś, coś. Potem zrobię jej ogłoszenie i wrzucę na OLX, ale tam takie starsze biedactwo, nie będzie miało siły przebicia. Popytajcie, Cioteczki, wśród znajomych, może gdzieś jakaś Pani Starsza, marzy o takiej Basi? Pierwsze zdjęcia, to te z Przytuliska. Potem wrzucę te z Lecznicy
-
Witam wszystkich Dogomaniakow :) Zwracam się do Was z prośbą o poradę odnośnie zostawania suni samej w domu. Mamy sunię roczną. Świetnie zostaje sama na podwórzu - mamy je ogromne, piesek ma się gdzie schronić podczas niepogody. Próbowaliśmy zostawiać ją samą w domu, jednak, co tutaj dużo mówić, jest wtedy mistrzem demolki. Teraz jej się poszczęściło - do czerwca jestem w domu, więc jesteśmy razem całe dnie. Chcielibyśmy ją uczyć zostawiać samą w domu. Poradźcie proszę, od czego zacząć trening? Mam dużo czasu, by to zrobić. Zapewne pojawia się pytania, dlaczego nie chcę zostawiać jej samej na podwórku. Przyczyna jest prosta. Mieszkamy na wsi. Na granicy działki jest kurnik sąsiadów. Zdarza się, że kury przelatuja do nas, sunia je męczy. Czai się również na nie, zdarzyło się jej podkopac do kurnika i ganiać te kury. Inna sprawa - dzieci sąsiadów, które rzucają psu bułki przez siatkę, straszą ją, rzucają w nią swoimi zabawkami (raz je przyłapałam i ochrzaniłam, ale nie mam pewności, że nie robią tego, kiedy mnie nie ma). Poradźcie, proszę, czy nie jest za późno na naukę?
-
Witam, Proszę pomóżcie. Chciałabym aby moja Córeczka wychowywała się z towarzystwem, jednakże problemem jest sierść psa (a kot nie w chodzi w grę gdyż ja jestem uczulona i nie koniecznie przepadam za nimi) na którą prawdopodobnie ma uczulenie mój Dzieć. Mamy duży dom ok 250m2. Zastanawiamy się nad wyborem pomiędzy Yorkshire terrier a Shih Tzu. Problem jest taki, że i o tym i o tym usposobieniu do dzieci oraz trudnościach w wychowaniu tejże rasy - jest wiele mitów. Doradźcie mi coś. Pozdrawiam
-
Błagamy o pomoc dla Gawronka! To piesek, który przebywał w toruńskim schronisku, gdzie nie miał szans na pełną socjalizację. Był psem bardzo wycofanym, ale łagodnym. Na szczęście trafił do domu tymczasowego, gdzie okazało się w pełni, jaki to wspaniały pies. Nie niszczy, nie brudzi, świetnie dogaduje się z psami i kotami. Z dziećmi w wieku szkolnym też ma dobry kontakt. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, jeździ samochodem. Dosłownie po kilku dniach domagał się głaskania, a teraz już nawet rozdaje buziaki. Oczywiście ma jeszcze swoje lęki, boi się gwałtownych ruchów i nadmiernego hałasu. W nowym domu będzie musiał dostać trochę czasu na poznanie domowników i na poczucie się bezpiecznie. Jednak to, w jakim tempie robi postępy, mówi nam jaki potencjał jest w tym psie. Niestety Gawronek nie może dłużej zostać w obecnym domu tymczasowym. Powrót tego psa do schroniska będzie miał dla niego katastrofalne skutki i dlatego apelujemy o pomoc. Jeśli nie dom stały, to chociaż tymczasowy. Nie pozwólmy mu wrócić do miejsca, które go przeraża. Wierzymy, że znajdzie się choć jedna osoba, która pomoże naszemu Gawronkowi. Zuza tel. 696 077 464
- 4 replies
-
- dom tymczasowy
- schronisko
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Mika, sterylizowana suczka - 7 kilo, 5 lat - szuka domu. Najpierw wisiała na łańcuchu, choć taka malutka. Potem trafiła do adopcji, ale po pół roku ludzie stwierdzili, że nie będą wychodzili z nią na spacery, bo mieszkają na 4. piętrze i im ciężko. Podobno "pani" Miki zachorowała na nogę. Życzymy zdrowia, ale Mika domek straciła. Jest bardzo wesołym i radosnym psiakiem, lubi psoty i zabawy, pobiegać. Ale w domu jest bardzo spokojna, śpi, niczego nie niszczy, jest czysta i grzeczna. Przychodzi na wołanie, więc bez problemu można ją spuszczać. Mika, prawdopodobnie od uderzenia czy kopnięcia, ma przepuklinę, dlatego dobrze byłoby jej masować brzuszek. Wtedy ta przepuklina się chowa trochę. Ale zupełnie nie przeszkadza to jej w bieganiu, skokach i ogólnej żywotności, kiedy tylko ma okazję trochę pobrykać. DT Paulina 730 383 338
-
Witam, Wiem, że było o tym wiele tematów, jednak tam nie znalazłam żadnych wskazówek. Psa wzięłam ze schroniska, tam był okropnie przestraszony. W boxie był z psami dominującymi, gryzły go i nie pozwalały mu jeść. Na początku pies bał się sikać. Nie robił tego przez dwa dni, mimo, że wychodziłam z nim na pole. Przez kilka tygodni załatwiał się w domu, pózniej wszystko było w porządku. Jakiś czas temu przeprowadziłam się do nowego domu. Wielki ogród, niedaleko łąka - raj dla psa. Pies normalnie się załatwiał, jednak po powrocie z pracy witał mnie z zalaną podłogą. Nie pozwalam wchodzić mu na piętro po schodach. On wie, że nie może więc się wycwanił i tam załatwia swoje potrzeby. Pomyślałam, że gdy go wypuszczam to nie robi wszystkiego co robić ma, więc postanowiłam sama z nim wychodzić na smyczy. Nic się nie zmieniło. Krzyczę po nim, a on piszczy, bo boi się, że zrobię mu krzywdę, jednak cały czas załatwia potrzeby w domu. Mam już dość ciągłego sprzątania po nim :(! Co robić? PS: Psa mam już 2 lata, byłam z nim u weterynarza, oprócz kamienia nazębnego nic mu nie dolega.
-
Dwa jamnisie szukają domu Witam, Pies, Tobi, wiek ok 4 lata. W schronisku przebywa już od jakiegoś czasu. W stosunku do ludzi jest bardzo łagodny i przyjazny. Bez większych problemów dał się wyprowadzić z boksu. Nie reagował na biegające psiaki. Poza schroniskiem spokojny, nie interesował się specjalnie otoczeniem, raczej ludźmi. Niestety w boksie w którym przebywa, lubi sobie porządzić. Duże problemy sprawia podczas karmienia - bardzo broni miski i atakuje inne psiaki (na ciele niestety ma ślady). Do schroniska trafił z Piekar Śląskich Obecnie przebywa w hotelu u Arktyki. [URL="http://images8.fotosik.pl/571/e5960a2e7953bf7f.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/e5960a2e7953bf7fm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/11320ff9c40bafbd.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/11320ff9c40bafbdm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/d88406794dde678e.jpg"]Zdjęcie 3[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/61f8b62d87a463c8.jpg"]Zdjęcie 4[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/413727de1e958eb6.jpg"]Zdjęcie 5[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/f2890105e3746a13.jpg"]Zdjęcie 6[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/b9bf5e42ad9f57c1.jpg"]Zdjęcie 7[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/3e779aa868a9019a.jpg"]Zdjęcie 8[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/f184e85191e245b8.jpg"]Zdjęcie 9[/URL] ----------------------------- Korek, od 14 grudnia, już w nowym domku u Neilla'i :loveu: [I]Pies, Korek, wiek ok 3 lata. Bardzo łagodny i uległy w stosunku do człowieka. W boksie bardzo żywy i odważny. Wyciągnięty poza boks, przykleja się do podłoża i trwa nieruchomo. Trzeba go przenieść na rękach. Poza schroniskiem niestety podobnie. Jest bardzo zaniedbany, sierść w strasznym stanie (co widać). W kontaktach z innymi psami nie ma problemów. Do schroniska trafił z Grodkowa[/I] [I] Od 20.11 obydwa psiaki przebywają w hoteliku.[/I] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/25099a8ec0d659bb.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/25099a8ec0d659bbm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/ec816c04655b2003.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/ec816c04655b2003m.jpg[/IMG][/URL] [I][URL="http://images8.fotosik.pl/571/06adb1ef795c8fd4.jpg"]Zdjęcie 3[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/d9b837cc60379a6a.jpg"]Zdjęcie 4[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/30028c4e17b23ff5.jpg"]Zdjęcie 5[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/4f0b04c552252cba.jpg"]Zdjęcie 6[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/0b3cee5797795630.jpg"]Zdjęcie 7[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/e95ea274f9f4bcb4.jpg"]Zdjęcie 8[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/462447bbd5d5fa38.jpg"]Zdjęcie 9[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/bd17973355e5fb5d.jpg"]Zdjęcie 10[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/c1bae3c69bd33aab.jpg"]Zdjęcie 11[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/46e85acad90666c6.jpg"]Zdjęcie 12[/URL] Ogłoszenia Korka:[/I] [I] [URL="http://ale.gratka.pl/ogloszenie/9740061_korek_3letni_jamnik_szorstkowlosy_szuka.html"]gratka.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://wroclaw.gumtree.pl/c-ViewAd?AdId=246035898&MessageId=MSG.VIEW_AD.AD_ACTIVATEDMXAdIdMZ246035898MXGuidMZ12ca8893-f530-a20b-26c0-05ceffffcc79&mpname=LocClass-PreAuthAd&mpname=LocClass-FreeAd&mpuid=24405733%3B246035898%3B24405733%3B3200007%3B9124%3B%3B%3B%3B%3B1291317758734&secev=AQAAASykYNwAAM0AAAABACAxMmNhODg5NGIwZS5hMjBiMjc2LmZkNi5mZmZmOWRmMAAAAAEAAAAADqo1ugC2%2FY2C0s5IyZteiLzJoTYevaPf2w**&wmid=246035898"]gumtree.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/15693.html"]kokosy.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.eoferty.com.pl/korek_3letni_jamnik_szorstkowlosy_szuka_domu_216011.html"]eoferty.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.psy.pl/adopcje/art7768,korek.html"]psy.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://opole.szerlok.pl/oferta/korek-3letni-jamnik-szorstkowlosy-szuka-domu-ID47hT.html"]szerlok.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.morusek.pl/ogloszenie/38206/podglad/"]morusek.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.doadopcji.pl/ogloszenie/38206/Korek-3letni-jamnik-szorstkowlosy-szuka-domu---/"]doadopcji.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.adopcjapsa.pl/adopcja-psa-pies-szuka-domu,ogloszenie,23562,Lw==.html"]adopcjapsa.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=69843"]kupiepsa.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://[URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=1352662066[/URL]"]allegro.pl[/URL][/I] W imieniu psiaków, proszę o pomoc w szukaniu domków. Dziękuję i pozdrawiam
-
Witam, wiem że tematów psów sikających w domu jest mnóstwo, przeczytałam na prawdę wiele z nich i nic nie pomaga. Proszę o pomoc bo już nie wiemy co mamy robić. Mianowicie ponad 2 miesiące temu adoptowaliśmy około roczną suczkę, wcześniej nie była uczona czystości, od pierwszej chwili zaczęła sikać gdzie popadnie. Dosłownie wszędzie, na nasze łóżko, na swoje posłanie, na podłodze, na zabawki. Przez ponad miesiąc tak jak wyczytałam w książkach i intrenecie cierpliwie sprzątaliśmy nie karząc jej i nagradzaliśmy na spacerach. Niestety nic nie skutkowała ta metoda, a nawet powiedziałabym że jest gorzej, teraz nie ważne na ile wyjdziemy i tak nasika, może nas nie być godzinę, albo pięć, żadna różnica. Zaczęłam stopniowo wprowadzać coraz to inne elementy, które wyczytałam gdzieś w internecie. W tej chwili jak wychodzę do pracy to psikam specjalnym płynem miejsca w których najczęściej lub nie dawno sikała, włączam jej radio, rozkładam podkład, daje kość którą będzie mogła się zając jak nie będzie nas w domu. Oczywiście codziennie jest siku. Żeby nie sikała w nocy zamykam sypialnie i sunia śpi z nami, to skutkowało przez jakiś czas niestety dzisiaj znów wielka kałuża. Wczoraj wyglądało to tak: Rano spacer, wracamy do domu po pracy nasikane, wychodzimy z nią około 14 i później przed 17, około 22 kolejny spacer, koło 23 nasikane w kuchni i w nocy znów w sypialni. Od może tygodnia stwierdziłam, że bezstresowe wychowanie nic tu nie da i zaczęliśmy stosować tradycyjną metodę, to znaczy że jak nasikane to nos w to co zrobiła i karcenie. Sunia tak jak sikała, tak sika nadal z tym, że teraz jak wracamy do domu to siedzi w koncie, a jak ją wołamy do kałuży którą nam zostawiłam to sika ze strachu. Mam nadzieje, że da się coś zrozumieć z tego co piszę, bardzo proszę o pomoc bo już na prawdę nie mam pojęcia co mam robić.
-
Witam wszystkich Dogomaniaków! Przedstawię sytuację, której nie rozumiem, otóż mamy wraz z partnerem szczeniaka owczarka niemieckiego, mała ma 10tygodni, przed tym jak trafiła do nas, żyłą na podwórku, wzięliśmy ją do domu i wszystko ok, psiak mega pojętny szybko nauczyła się sisuania na matę, po kilku razach prosiła o wyjscie na dwor, więc wychodzimy z nia i tu zaczyna się problem.. Wychodząc ze mną robi kupkę i siku, nagradzam ją, spacerujemy chwilę i wracamy do domu, jak wychodzi z nią partner pies siada na trawniku i nie reaguje na zadne jego wolania i zachęcania, nie chce się ruszyć i nie załatwia potrzeb, spędza z nią nawet 40 minut na dworze i pies nic! Wraca z nią do domu i psiak biegnie na matę załatwić swoje potrzeby. Gdy Tomek zostaje z nia sama w domu to nawet go nie wola co robi jak jestem ja czy jestesmy razem. Tomek nie ma pojęcia dlaczego ona tak go traktuje, bawi się z nią, "wychodzi", rozmawia, tuli, troszczy się o nią. Generalnie to jakby stracił momentami głowę dla niej. To on jako pierwszy miał z nią kontakt, pojechał po nią, został w domu, czekał aż się przyzwyczai do jego towarzystwa i nowego domu, jako pierwszy dał jej jeść, zabawkę itd.. On sam nie pojęcia dlaczego ona tak go traktuje, na pewno się go nie boi, bawią się normalnie, w domu mała sama podchodzi zadziornie żeby się bawić. Czy ktoś z Was miał podobną sytuację i jak sobie poradziliście? Proszę wraz z partnerem o pomoc.
-
Mopka to ok. 5 letnia suczka - mieszanka ze sznaucerem miniaturowym. Dokładnie 4 lata temu znalazłam ją na tym forum i przygarnęłam. Teraz niestety chwilowo nie mogę jej trzymać do momentu, aż nie znajdę nowego mieszkania. Potrzebuję pomocy, czy ktokolwiek mógłby ją przygarnąć do siebie na pewien czas? Oczywiście wszystkie koszta związane z jej utrzymaniem i subiekcją łączącą się z wyprowadzaniem Mopki pokryję ja. Najlepiej by był to ktoś z Wrocławia, bądź okolic. proszę, piszcie, dzwońcie - obojętnie o której godzinie. [COLOR=red] 663-454-941[/COLOR] [IMG]http://lavi92.w.interii.pl/modelka.JPG[/IMG] [IMG]http://lavi92.w.interii.pl/moplozko.JPG[/IMG] [IMG]http://lavi92.w.interii.pl/mopnoga.JPG[/IMG]
-
Dawno nie zakładałem tematu i nie wiem co się zmieniło, ale gotowy opis będzie chyba najlepszy. Marcelka zabraliśmy 2 września od jego opiekunów. Pies, który nie ma... Został w lecznicowym szpitaliku, a ja wracając do domu, zabieram jego obraz. Jadąc tramwajem zamykam oczy i pod powiekami - widzę go. ...psa, który nie ma oczekiwań - najprawdopodobniej, zupełnie zwyczajnie, z powodu braku sił. Kiedy siadam na podłodze przed lecznicową szpitalną klatką nie wychodzi do mnie, nie wącha natarczywie, nie cieszy się, ale też nie chowa się przede mną. Stoi i patrzy. A gdy wyciągam rękę - kładzie mi łeb na dłoni. Dopiero, gdy głaszczę i mówię cicho - ogon zaczyna się poruszać lekko, w geście przywitania. Pies, który nie ma... nie tylko grama tłuszczu, ale ma też zaniki mięśni do tego stopnia, że w zasadzie nie wiadomo, co porusza jego ciałem, gdy idzie. Pies, który nie ma... najprawdopodobniej żadnej poważniejszej choroby, która tłumaczyłaby jego stan, a to, co mu dolega jest efektem doprowadzenia go do tego stanu właśnie. W piątek zobaczyliśmy jego zdjęcie przysłane przez znajomą. W piątek też, natychmiast, udało się zorganizować transport i przywieźć go do Torunia. Stał na łańcuchu, pilnując pola kukurydzy. Miał mieć 15 lat i 'wyglądać nowotworowo' i 'pewnie trzeba będzie go uśpić'. Ma około 4 do 6 lat. Waży 9,5 kg, choć powinien około 15, może nawet nieco więcej. Miał na sobie miliardy pcheł, a w sobie ma mnóstwo pasożytów. Ma apetyt, je zachłannie. Dostaje małe porcje jedzenia i kroplówki, a od jutra zaczynamy pełną diagnostykę. Pies, który nie ma... imienia, bo to, z którym go oddano, nie wzbudza w nim żadnej reakcji. Do jutra można wylicytować prawo do nadania mu nowego, na jego wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/147334779047124/ Pies, który nie ma oczekiwań... To, co mnie porusza w takich zwierzętach, to nie ich spojrzenie. Porusza mnie biologiczny opór przed nieistnieniem. Ciało w takim stanie nie powinno nawet chcieć żyć. A żyje. Istnieje. To, co ja 'wyczytam' w tym spojrzeniu jest po mojej stronie - może być złudne, nieprawdziwe. Ale ten opór - instynkt przetrwania - jest po stronie tego stworzenia; jest jego własne, najprawdziwsze. To nie temu spojrzeniu ulegam i pomagam, ale tej woli, która nie zależy od mojego chcenia, bądź nie. Pomóżcie nam.
-
Kochani, pomóżcie- proszę! Nigdy nie przypuszczałam, że przytrafi się to i mnie, ale stało się- dzisiaj przybłąkał się do mnie piesek, podczas mojej wizyty u babci. Jest radosnym, przyjaznym, usłuchanym chłopakiem, który tęsknie patrzy za każdym autem. Wygląda na rocznego młodzieńca, który już nie urośnie- bawił się z moją Maszą, która jest 5 miesięcznym sznaucerem miniaturą i gabarytowo są tacy sami, Masza waży 8kg. Mam filmik z nagrania jak się zgodnie bawią, jeśli tylko pomoże on znaleźć mu dom, prześlę go w prywatnej wiadomości. Nie zasnę, póki nie znajdę mu domu a nie wyobrażam sobie zawieźć go do schroniska, prędzej sama siebie tam zawiozę. Nie mogę go zabrać, bo mam już w domu 20kg szczęścia o imieniu Truchlej i 8kg szczęścia o imieniu Masza. Babcia ma 93 lata i w Polsce przebywa tylko od kwietnia do października i nie może o niego zadbać. Serce mi się krają i tak bardzo chcę, żeby znalazł miłość, przyjaźń, ludzi, którzy go nie wyrzucą nawet jak coś przeskrobie. Pomogę w transporcie- zapewniam go, niezależnie, gdzie trzeba będzie pieska zawieźć, pomogę w czym będzie trzeba - byle znalazł dom. Pomożecie, proszę? Nigdy nie musiałam na takich forach się pojawiać, ale wiem, że ludzie tutaj potrafią czynić cuda. Moja teściowa- kociara, działa na kocim forum i znalazła już domu wielu kocim istnieniom. Marzę, by ten piesek znalazł swój dom, na zawsze, nie do wakacji, nie do pierwszej fanaberii.
- 4 replies
-
- piesek
- znaleziony
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Witam mój znajomy chce wziąć rottwailera i to 2 letniego którego właściciel chce oddać, do tej pory pies mieszkał w mieszkaniu a jego właściciele dużo pracują i nie mają teraz czasu do psa gdy był u nich syn to zajmował się psem i go wyprowadzał teraz jest czasem całe dnie sam. Pies w mieszkaniu zachowuje czystość nawet bardzo długo dla właścicieli jest bardzo łagodny psem lubiącym dzieci i jak kogoś pozna też. Pies warczy jak podchodzi i chce sie mu zabrać miskę z jedzeniem czasem warczy na boku jak się odkurza czy zamiata czy to jakieś duże uchylenia? Najgorsze dopiero napisze pies agresywnie reaguje na osoby obce które przychodzą do domu właścicieli muszą na początku ubierać kaganiec i go trzymać jak pies pozna to jest juz ok. Na spacerach chodzi super nie ciągnie i nie reaguje na ludzi i inne zwierzęta. Znajomy był zobaczyć psa i widział jak pies chodzi i nawet go prowadził i bez żadnego problemu a pies nie lubi ludzi podmocnym wpływem alkoholu też czasem reaguje agresją. Na mojego znajomego jak przyszedł i rozmawiał na dworze to pies jak był przyprowadzony to na smyczy i w kagańcu i powoli się właściciel zbliżał mimo to gdy był już blisko pies zaczą bardzo szczekać i mocno ciągnąc lecz oczywiście facet go utrzymał po pewnym czasie pies się przyzwyczaił do niego i na końcu nawet pokazywał że chce iść ze znajomym. CZY TO NORMALNE U TEJ RASY I MOŻE GO WZIĄĆ?
-
Witam, chcę adoptować pieska, ale jest pewien problem. Nie mały, ale jednak. Otóż w opisie psa czytałam, że właściciele próbowali już różnych sposobów, aby ten pies miał ''wesołe'' oczy, bo na razie cały czas ma ''smutne''. Czy to źle? Może jest na coś chory, albo miał jakieś złe przeżycia? Dodam, że ma 2-3 lata i jest to kundelek. To ten piesek :)
-
Potrzebny jest nowy dom dla suni Leonberger... Suczka jest pięna, mądra, wychowywana od małego z małym dzieckiem.. posłuszna, dobrze ułożona, potrafi chodzic na smyczy, jeżdzić na rowerze ze swoim panem, zna wszytskie komendytylko dom z ogrodem.. była wychowywana do pilnowania posesji, bardzo dobrze to robi..... zadbana i wysterylizowana.. ma 2,5 roku... uśmiechnięta i bardzo uczuciowa... była wpuszczana do domu, ale na noc zawsze pilnowała obejscia... jeździ na wycieczki nad morze i do lasu, bardzo to lubi.. mieszka z dwoma innymi suczkami.. bardzo dobrze się dogadują.. więc może być z innym psem... lubi zabawę i pieszczoty potrzebny odpowiedzialny właściciel, który poświęci jej czas i uwagę... potrzebuje ruchu i miłości...
-
Mam 2,5 letniego kundelka (suczkę) z widocznym wpływem owczarka niemieckiego. Wzięłam ją ze schroniska jak miała jakieś 3 miesiące. Mam z nim kilka problemów, pewnie to moje błędy lub kogoś z mojej rodziny, dlatego liczę na wyjaśnienie ich i poradę. Z góry dziękuję. Po pierwsze, pies skacze na ludzi. Na mnie przestała, kiedy wchodzę do ogródka i się odwracam albo mówię "nie skacz", "do domu" (tutaj rozumie o co chodzi i słucha komendy i biegnie do domu, z samym nie skacz nie zawsze działa), na wujka nie skacze, bo raz wystawił kolano i chyba dość mocno się nadziała (albo ją kopnął?), ale zadziałało. Kiedy wchodzę do domu już nie skacze, jeśli powiem "do siebie" wskakuje na swoją kanapę i czeka aż przyjdę ją pogłaskać. Niestety gorzej z innymi ludźmi, i jeśli chodzi o wchodzenie do ogródka, i jeśli chodzi o wchodzenie do samego domu. Po drugie, pies szczeka na sąsiadów i przechodniów. Jest to bardzo uciążliwe dla nas i oczywiście dla nich. Boje się, że w końcu to się źle skończy... Pierwszy - sam ją drażni, np. zamachuje się na nią najczęściej jakimś narzędziem (grabie) albo przejeżdża po ogrodzeniu. Druga sąsiadka - chciałaby się z psem zaprzyjaźnić, odwraca się, jeśli używa jakiś narzędzi, nie wykonuje gwałtownych ruchów, rzuca psu przekąski, mówi do niego spokojnym głosem. Ja starałam się pokazać psu, że to nie wróg, rozmawiałam z nią, ona wtedy podchodziła bliżej, a ja uspokajałam psa mówiąc "spokój" albo "dobry pies", kiedy przestawał przy mnie szczekać i siedział obok, głaskałam go. Niestety, czasem i tak zaczyna warczeć. Kiedy odchodzę dalej w końcu znowu zaczyna tak samo agresywnie szczekać i biegać wzdłuż ogrodzenia. Szczeka też na sąsiadów dalszych, przechodniów z psami i bez. Kiedyś nie szczekała na przechodniów bez psów, teraz robi to całkiem agresywnie. (W ogóle pierwszy raz zdarzyło jej się, kiedy była spuszczona ze smyczy i bawiła się ze mną, podbiec do przechodzącej starszej pani i zacząć na nią szczekać. Pani się zatrzymała, na szczęście nie wykonywała żadnych ruchów, ja odbiegłam w drugą stronę i krzyknęłam kilka razy "do mnie".) Najczęściej po prostu wołam psa do domu i widać tu jakiś postęp, bo kilka razy przybiegła od razu. Jeśli przyjdzie, nagradzam g=jąo smakołykami albo pochwałą. Kiedy to nie działa, krzyczę z progu "zostaw", "nie szczekaj", "cicho", czasem się posłucha, ale tylko na chwilę... Po kilku próbach zezłoszczona wychodzę na ogródek i wołam ją do domu, wtedy pojawia się kolejny problem. Zaczyna jak wariatka biegać w kółko, ucieka ode mnie, jeśli pójdę w jej stronę, a jeśli w końcu ją złapię za obrożę - gryzie mnie po rękach. Mamę ugryzła raz nawet do krwi. Kiedyś gdy podchodziłam nie gryzła i przyprowadzałam ją do domu, a jeśli nie chciała iść, brałam ją na ręce i wnosiłam do domu. Teraz to już nie możliwe. Jeśli nic nie działa stosujemy wyjście ze smyczą, wtedy albo sama podbiega, wtedy ją przypinam i bez oporów przyprowadzam do domu, albo idziemy do furtki i wtedy przybiega. Parę dni temu już nie dała się nabrać. Nie wiem co robić... Kiedyś ją uderzyłam za to szczekanie w tyłek, czy to spowodowało, że aż tak zaczęła się bać? chyba że to gryzienie jest z innego powodu? Jeśli w końcu wejdzie do domu staram się zawsze ją chwalić lub dawać smakołyk. Skarcenie jej w domu nie ma sensu, prawda? Pies nie zrozumie, że była niegrzeczna na dworze nie słuchając się mnie? Obawiam się jednak, że rodzice karcą ją właśnie jak już przyjdzie do domu. Po trzecie, na spacerach biega za biegaczami albo rowerami. Behawiorystka powiedziała, żeby używać długiego sznurka i przydeptywać, albo rozpraszać psa, albo kazać mu siedzieć, kiedy nas mijają i w nagrodę ma pobiec nie za nimi, ale za piłką. Czy to dobre metody? Czasem po prostu każę jej siedzieć i przytrzymuję za obrożę i mówię "zostań" i "dobry pies", jeśli nie reaguje. Ostatnim problemem jest też przyjmowanie gości. Nie tylko skacze na nich przy wejściu, ale także przy stole podbija pyskiem ich ręce, czasem nawet na nich wchodzi, zaczęła nawet ich od razu podgryzać (najczęściej działo się to po pewnym czasie, kiedy była bardziej pobudzona, bo niestety reagowali na jej zaczepki i zaczynali się bawić. Ogólnie ostatnio znowu często chce się bawić w podgryzanie moich rąk, czasem na to pozwalam, ale przypuszczam, że nie powinnam). Waruj albo do siebie zadziałało w takim przypadku może kilka razy...
- 11 replies
-
- gryzienie
- szczekanie
-
(and 6 more)
Tagged with:
-
Witam,Do adopcji dwuletnia suczka Sigma w typie akity. Adoptowana w lipcu 2014r. po paru miesiącach spędzonych w schronisku. Znalazła się w schronisku ponownie. Jest psem o niespotykanej inteligencji, jest oddana jednemu właścicielowi. Jest bardzo wierna i posłuszna ale pilnuje swojej własności (np. kości).Na spacerach Sigma zachowuje się nienagannie. Może chodzić na smyczy jak i bez. Uwielbia wycieczki i nie boi się pływać (zwłaszcza za swoim właścicielem). Do samochodu wchodzi ale na początku jest zestresowana (choroba lokomocyjna) jednakże Aviomarin daje radę :-) Daje się kąpać bez problemu. Na spacerach uwagę skupia na właścicielu. W nieznanym miejscu chodząc bez smyczy nie oddala się daleko i to ona pilnuje się właściciela, nie na odwrót :-). Przychodzi na zawołanie. Jest wielką miłośniczką frisbee. Zna komendy: łapa, siad, piona, leżeć, przynieś zabawkę :-) Gdy się do niej mówi uważnie i śmiesznie obraca główką na boki. Nie szczeka zbyt dużo, a jeśli już, to bardziej przypomina to "psi śpiew". Sigma ma miękką, przyjemną sierść. Szczotkowanie raz na tydzień wystarczy w zupełności. Sigma jest wysterylizowana, wszystkie szczepienia są aktualne. Polecana jest na początek dla domu bez dzieci i zwierząt, jest dominująca. Polecana jest oczywiście dla ludzi, którzy będą z nią pracować, tj. oduczać pilnowania własności. Sigma na pewno się bardzo ucieszy gdy trafi na aktywnego opiekuna.Jeśli chcesz wiernego i oddanego przyjaciela- Sigma jest dla Ciebie! W razie problemów z oduczeniem pilnowania własności opłacam szkolenie prowadzone przez profesjonalnego trenera w 100%. Jestem dostępna pod nr tel.: 500 559 394 lub e-mail: [email protected]
-
Witam,Do adopcji dwuletnia suczka Sigma w typie akity. Adoptowana w lipcu 2014r. po paru miesiącach spędzonych w schronisku. Znalazła się w schronisku ponownie. Jest psem o niespotykanej inteligencji, jest oddana jednemu właścicielowi. Jest bardzo wierna i posłuszna ale pilnuje swojej własności (np. kości).Na spacerach Sigma zachowuje się nienagannie. Może chodzić na smyczy jak i bez. Uwielbia wycieczki i nie boi się pływać (zwłaszcza za swoim właścicielem). Do samochodu wchodzi ale na początku jest zestresowana (choroba lokomocyjna) jednakże Aviomarin daje radę :-) Daje się kąpać bez problemu. Na spacerach uwagę skupia na właścicielu. W nieznanym miejscu chodząc bez smyczy nie oddala się daleko i to ona pilnuje się właściciela, nie na odwrót :-). Przychodzi na zawołanie. Jest wielką miłośniczką frisbee. Zna komendy: łapa, siad, piona, leżeć, przynieś zabawkę :-) Gdy się do niej mówi uważnie i śmiesznie obraca główką na boki. Nie szczeka zbyt dużo, a jeśli już, to bardziej przypomina to "psi śpiew". Sigma ma miękką, przyjemną sierść. Szczotkowanie raz na tydzień wystarczy w zupełności. Sigma jest wysterylizowana, wszystkie szczepienia są aktualne. Polecana jest na początek dla domu bez dzieci i zwierząt, jest dominująca. Polecana jest oczywiście dla ludzi, którzy będą z nią pracować, tj. oduczać pilnowania własności. Sigma na pewno się bardzo ucieszy gdy trafi na aktywnego opiekuna.Jeśli chcesz wiernego i oddanego przyjaciela- Sigma jest dla Ciebie! W razie problemów z oduczeniem pilnowania własności opłacam szkolenie prowadzone przez profesjonalnego trenera w 100%. Jestem dostępna pod nr tel.: 500 559 394 lub e-mail: [email protected]
-
Zupełnie niespodziewanie mamy z Ewą nową podopieczną, ale może od początku… Ewa ma bardzo „psiolubną” koleżankę, która ma równie „psiolubną” córkę. Mają do tego 2 swoje sunie w domu i więcej z różnych powodów mieć nie mogą. Obie są jednak „skażone” genem pomagania bezdomnym psiakom, które pojawiają się na ich drodze. Zwłaszcza córka ma niezwykłą umiejętność znajdowania porzuconych psiaczków na różnych wyjazdach. Tym razem znalazła się w małej przygranicznej z Białorusią wsi niedaleko Hajnówki i natknęła się na głodną, prawdopodobnie szczenną niedużą sunię. Nikt na wsi suni nie kojarzył, a niektórzy mówili, że często zdarzają się tutaj porzucone przez ludzi psy. Na szczęście Julka ma wielkie serce i sunię zabrała. Razem z Mamą zaopiekują się sunią, ale zupełnie nie mają na ten cel funduszy, potrzebują też wsparcia w ogłaszaniu suni i szukaniu domu. Ustaliłyśmy, że przejmiemy formalną opiekę nad suńką, szybko ją przebadamy, zaszczepimy i umówimy termin sterylki. Zaraz potem będziemy szukać domu dla Luny (takie imię dostała od swojej wybawczyni). Co wiemy na jej temat? Jest raczej młoda, boi się innych psów i pokazuje im bezgłośnie ząbki. Być może to z powodu ciąży i tego, co mogła przeżyć, kiedy psy ją ganiały. Bardzo ładnie chodzi na smyczy i bardzo się pilnuje, jakby bała się stracić miejsce, w którym się znalazła. Do ludzi lgnie bardzo, przytula się i chce całować. Jest długą, niską, rudą suńką. Mamy obiecane zdjęcia, bo koleżanka Ewy jest fotografem. W tej chwili mamy 3 zdjęcia zrobione przez córkę w miejscu, gdzie ją znalazła. Postanowiłyśmy przeznaczyć na potrzeby Lunki 500 zł z funduszu naszych psiaków ze skarpy.
-
Randa zasługuje na własny wątek, więc kopiuję jej temat z mojego wątku o bezdomniakach makowskich http://www.dogomania.com/forum/topic/137796-bezdomniaki-makowskiemazowsze/page-9 Wczoraj niespodziewanie złapałam i przyprowadziłam do domu bezdomnego psa. Czy raczej - sukę. I jest. Do tego aktualnie jest w domu suka własna(ONka) i pies Córki(ON), podrzucony na weekend. Czekam, kiedy mnie TZ z tą psiarnią, wyrzuci z domu :( . Bezdomniaczka, to Randa.Spadła mi wczoraj na głowę wieczorem razem z deszczem :(. Od kilku dni, widywałam na porannych spacerach biegajacego luzem, beżowo szarego, labkowatego psiaka. Nie podchodził do mnie, biegł gdzieś tam w swoich sprawach. Kiedyś nawet wystawiłam mu chrupki - podszedł, powąchał i poszedł. Miałam nadzieję, ze jest pański, zwłaszcza, że okazał się sunią. Niestety, nadzieja jest matką głupich, czyli - moją :(. Wczoraj po południu, zobaczyłam jak propsowa Pani z mojego osiedla, karmi blabladorkę kiełbasa dla psów. Podeszłam, pogadałyśmy - sunia bezpańska. Ale - jest młode małżeństwo z sąsiedztwa, które ją chce, ale nie udaje sie im ja zwabic na klatkę.Skad ja to znam? Wieczorem, wyszłam przed dom, bo zadzwoniła kolejna propsowa Pani z osiedla, w psiej sprawie. Blabladorka była obok. Od słowa do słowa, skończyło sie na tym, że przyniosłam z domu smycz, obroże i pasztet. Za chwilę, sunia była moja. Przytulona do moich nóg.....Zadzwoniłyśmy do tej pierwszej Pani, która zna owo młode małżeństwo. Poszła do nich na rozmowę i okazało się, że oni psa chcą, ale nie zgadza się na niego pani właścicielka, od której wynajmują mieszkanie. Prawda? Fałsz? A kto to wie? W każdym razie, zostałam wieczorem w deszczu ze złapaną suką, przyklejoną do nóg. Deszcz padał coraz bardziej. Weszłam do domu. Z psem, czyli - suką. Nie napiszę, co powiedział mój mąż.......... Nie miałam sumienia wyrzucić ją na deszcz w nocy. Zdjąć obrożę i powiedzieć - "idź sobie". Kiedy wychodziłam z nią w nocy, żeby załatwiła swoje potrzeby, wcale nie myślała o tych sprawach, tylko szła ze spuszczonym łebkiem i ogonkiem, przyklejona do nogi. Wprowadzona na trawnik, kładła się zrezygnowana w tym deszczu...... Wychodziłam z nią w nocy dwukrotnie, wreszcie przy drugim spacerze - sukces!! Wygłaskałam i wróciłyśmy do domu. Noc przespała spokojnie, w ogóle dużo śpi. Rano, na spacerze, łepek i ogonek w górze. Chodzi ładnie na smyczy - może ze strachu?Wczoraj miała mocno wzdęty brzuszek - bałam się że coś "tam" może być, ale chyba nie. To raczej efekt zjedzenia dużej ilości kości, którymi karmiły ja miejscowe dzieci(efekty gazowe - też były). Przytula się, pozwala ze sobą wszystko zrobić. Wycięłam jej sierść sklejoną gumą do żucia, wyciagnęłam cztery kleszcze, spsikałam Fiprexem, dałam Dehinel plus (byłyśmy u weta, usługa i lek - były bezpłatne :)). Teraz śpi Randa, oba ONki i TZ. Każde z nich odsypia emocje i stress. Mnie "niosą nerwy" i nie mogę spać. No, to piszę na forum. Problem w tym, że październik mamy wyjazdowo - szpitalny i nie mam pojecia, jak to wszystko dopiąć :(. Oczywiście, Randa szuka domu i będę ją ogłaszać. Na osłodę, jedno zdjęcie Randy - ale jeszcze nie to do ogłoszeń. Lubię to Cytuj
-
Aldi (383/15) przebywa w Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach od 10 czerwca 2015r. Ma około roku. Jest średniej wielkości psem (35 cm w kłębie). Jego sierść jest krótka i łatwa w pielęgnacji. Na smyczy trochę ciągnie, ponieważ to bardzo energiczny i ciekawy otaczającego go świata psiak. Aldi to radosny i żywiołowy szczeniak. Uwielbia się bawić. W kontaktach z ludźmi wykazuje dużo entuzjazmu. Bardzo cieszy się na widok każdej znanej mu osoby. Kiedy tylko zacznie się go głaskać, prosi o więcej. Również do psów jest przyjaźnie nastawiony. Z większością z nich się dogaduje, a nawet wykazuje chęć zabawy. Jego tresura czasem bywa trudna, ale da się nauczyć. Jest w trakcie przyswajania podstawowych komend. Aldi to cudowny psiak i nie da się go nie lubić. Szuka domu, który zapewni mu dużo zabawy i miłości. Kontakt w sprawie adopcji: 602814956
- 16 replies
-
- adopcja
- schronisko
-
(and 6 more)
Tagged with:
-
Witam, Jestem nieformalnym (bez umowy o wolontariat) wolontariuszem w schronisku prowadzonym przez Fundację Wzajemnie Pomocni. Schron znajduje się w miejscowości Błędowo (powiat nowodworski, mazowieckie). Pod opieką fundacji przebywa obecnie około 50 schroniskowych psów. Trochę formalności odnośnie możliwości adopcji i warunków, jakie należy spełnić. W załączeniu ankieta jaką należy wypełnić oraz umowa adopcyjna. [attachment=7375:ankieta fundacja.pdf][attachment=7376:umowa adopcyjna psa.pdf]
- 239 replies
-
- Błędowo
- nowodworski
-
(and 5 more)
Tagged with: