Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'pomoc'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Podróże i wypoczynek
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wystawy
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
    • Psy do adopcji
    • Bazarek
    • Okrucieństwo
    • Organizacje
    • Akcje
  • Sport - praca
    • Agility
    • Coursing
    • Dogoterapia i psy asystujące
    • Dogtrekking
    • Flyball
    • Frisbee
    • Obedience
    • PT, PTT, MPPT
    • Ratownictwo
    • Sporty obrończe
    • Myślistwo
    • Tropienie
    • Wojsko - policja
    • Zaprzęgi
    • Pozostałe...
  • Rasy
    • Grupa 1
    • Grupa 2
    • Grupa 3
    • Grupa 4
    • Grupa 5
    • Grupa 6
    • Grupa 7
    • Grupa 8
    • Grupa 9
    • Grupa 10
    • Grupa 00
    • Grupa 'Extra' - Kundelki
    • Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Facebook


Instagram


Messenger


Signal


Telegram


TikTok


VK


Viber


WhatsApp


WWW


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

  1. Odkąd pamiętam zawsze kochałam zwierzaki chyba bardziej niż ludzi. Zawsze dokarmiałam i dokarmiam psy i koty z ulicy.Pomagam jak mogę ale niestety w tej chwili moje finanse nie są aż tak duże żebym mogła pokryć koszty leczenia, zabezpieczenia od kleszczy psiaków które mam od kilku lat pod opieką. Psy które są u mnie a jest ich siedem trafiły do mnie przypadkowo. Były przynoszone z lasu w ciężkim stanie,część z nich też było podrzucone pod działkę. Moja rodzina nie jest obojętna na krzywdę zwierząt dlatego nie przechodziliśmy w lesie obok wychudzonego psa, zabieraliśmy na działkę. W taki sposób zebrała się gromadka psiaków. Psy są leczone, zabezpieczane od kleszczy, dostają gotowane jedzenie ale suchą karmę też jedzą. Są to psy dość stare i często chorują. Niestety nie zawsze mogę opłacić ich leczenie. Dlatego bardzo proszę o pomoc finansową, również proszę o karmę suchą i mokrą dla psów i kotów. To nie musi być droga karma. Pieniądze proszę wpłacać na konto fundacji 4Dogs cel Psy Ani. Nie zbieram na prywatne konto. Wszystkim pomagającym bardzo dziękuję za wsparcie finansowe i w postaci karm dla psów i kotów. Wpłaty proszę dokonywać na udostępnione konto: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt VIVA! ul. Kawęczyńska 16 lok 42a 03-772 Warszawa Nr konta: 47 2030 0045 1110 0000 0255 4530 z dopiskiem : psy Ani Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4Dogs w roku 2014 : Styczeń-40zł-Olcia42 Luty-100zł-Olcia42 i 70zł-Anna K,Warszawa Marzec-100zł-Bianka0 , 60zł-Olcia42 , 50zł-Teresaa118 , 30zł-Rudakacha i 20zł-Anula Maj-30zł-Mimiś , 30zł-Rudakacha i 100zł-p.Marcin K Wrzesień-50zł-Rudakacha Grudzień-40zł-Marzena R-K. , 40zł-Eliza Z.Kraków , 80zł-Rudakach Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2015 : Styczeń-30zł-p.Marzena R-K Luty-400zł-p.Sławomir Z Marzec-70zł-p.Sławomir Z , 50zł-Rudakacha , 30zł-Wiesłąwa K-D Kwiecień-50zł-p.Sławomir Z.Dobre Miasto , 50zł-Rudakacha Maj-200zł-p.Sławomir Z Sierpień-40zł-p.Maria G Wrzesień-50zł-Sławomir Z Listopad-50zł-Sławomir Z Grudzień-100zł-Magdalena S Warszawa Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2016 : Styczeń-50zł-Sławomir Z Luty-50zł-Sławomir Z , 300zł-Sławomir Z Marzec-150zł-Sławomir Z Maj-50zł-Sławomir Z Czerwiec-50zł-Sławomir Z , Katarzyna S-50 euro Lipiec-100zł-Katarzyna S Sierpień-30zł-Kinga B Listopad-255zł-Małgorzata D Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2017 : Marzec-500zł-Małgorzata D Kwiecień-67zł-Rudakacha Maj-50zł-Marianna J , Rudakacha-100zł , Mimiś-50 zł , Anula-100zł Czerwiec-400zł-Anula , Pomagam.pl-675,24 , 100zł-Bakusiowa Lipiec-949zł-Pomagam.pl Wrzesień- Pomagam.pl-379,23zł , Alina F-50zł Październik-100zł-p.Ania Grudzień-Pomagam.pl-656,74 , Mariola-50,27 , Bakusiowa-150 Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2018; Styczeń-674zł-zrzutka.pl Marzec-615zł-zrzutka.pl , 60 zł-Ireneusz B , 100zł-Bakusiowa ,30zł -Ireneusz B kwiecień-30zł-zrzutka.pl,462-zrzutka.pl Maj-708zł-zrzutka.pl Czerwiec- 802zł zrzutki.pl Lipiec-100zł-Katarzyna O Sierpień-30zł-Przemysław M , zrzutka.pl-600zł Wrzesień-50zł-Bakusiowa Grudzień-150zł-Bakusiowa , 100zł-Kasia S Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2019; Styczeń-307zł-zrzutka.pl ,E.Czamara-100zł ,Bakusiowa-100zł Luty-88,17zł -Jolanta Cz , zrzutka.pl-380zł Marzec-200zł-Daliana M Kwiecień-200zł-Iwona L ,100zł - Bakusiowa , 291zł - pomagam.pl Maj-100zł-Kasia S , 314,49zł-pomagam.pl Czerwiec-Bakusiowa -100zł ,Iwona L-200zł,pomagam.pl-217zł ,37zł ,582zł Sierpień-Bakusiowa-200zł Wrzesień - 100zł - Kasia S Październik-150zł -Bakusiowa Listopad-100zł-Ewa N Grudzień-100 zł-Kasia S ,200zł-Ewa N,966zł-pomagasm.pl, 100zl - Bakusiowa Wszystkie wpłaty które wpłynęły na konto 4DogS w roku 2020; Luty- 300zł-Ewa N Marzec-129,50 zł Kwiecień-100zł-Kasia S Maj-100zł-Ewa N Czerwiec-100zł -Bakusiowa ,40 zł-Sonia R , 100zł - Ewa N Lipiec-100zł-Ewa N Wrzesień-100zł-Ewa N Październik-23zł-pomagam.pl Listopad-100zł-Ewa N Grudzień-100zł-Ewa N WPŁATY ROK 2021; Styczeń-100zł-Ewa N Luty-100zł-Ewa N Marzec-20zł-Anna R Czerwiec-150zł-Bakusiowa ,100zł-Kasia S Lipiec-450zł-Zrzutka.Pl Zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2014 : 6 średnich po 42,90zł 1 duża 46,27 Razem 303,67 leczenie Ramba-44zł Zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2015 : sterylizacja Azy-135zł kastracja Ramba-227zł kastracja Dżekiego-224zł kastracja Cygana-153zł leczenie Azy-190zł leczenie Pimpusia-40zł obroże kiltix-353,72zł szczepienia od wścieklizny-95zł zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2016 : Leczenie Azy-182zł Obroże kiltix-375,87 Leczenie Kota-29z Leczenie Kody-205zł Szczepienia i leczenie-85zł Leczenie Kody-305zł Sterylizacja Sary-20zł Szczepienia 4 psów-85zł Leczenie kotki dzikuski-35zł zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2017: Leczenie Pimpusia-30zł i 102zł Leczenie Kody-140zł Obroże kiltix i foresto-444,72 Operacja Kody i leczenie-1187zł ,100zł ,50zł Szczepienia 2 psów- 40zł leczenie Kody-54zł Leczenie Kody-383zł Leczenie Fiony-197zł Leczenie Pimpusia-50zł Leczenie Kody-383zł Leczenie Kody-120zł Leczenie Kody-383zł Trocoxil-383zł Leczenie Kody-387zł zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2018; Leczenie Azy-260zł Leczenie Kody-360zł Obroże kiltix -418,78zł Leczenie kotki-270zł Sterylizacja kotki-210zł Leczenie Kody-393zł Leczenie Kody-390zł leczenie Kody-210zł , 337zł ,425zł Leczenie Cziki-55zł Leczenie Cziki-185zł Leczenie Kotki-35zł Leczenie Hortona-150zł Leczenie Cziki-51zł Leczenie Cziki-72zł- Leczenie Żaby-224zł Leczenie Ramba-66zł Leczenie Żaby-120zł Leczenie Cziki-75zł Leczenie Kiciuchy-50zł Leczenie Cziki-320zł , 96zł , 94zł zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2019; Leczenie Cziki -120zł , 90zł Leczenie Ramba-48zł Leczenie Żaby-120zł Leczenie Ramba-81zł Obroże Kiltix-499zł Operacje Rabma-340zł , 510zł ,178zł Leczenie Cziki-320zł ,220zł Leczenie Cziki-231zł Leczenie Żabki-220zł Szczepienie Cygana-35zł Szczepienie Ramba-35zł Leczenie Pimpusia-234zł ,120zł ,70zł Leczenie Ramba-157zł Leczenie Żaby-603zł Leczenie Cziki-111zł Zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem psów w roku 2020; Leczenie kota-97zł ,50zł Leczenie Cziki- 100zł Obroże dla psów-511,17 zł Leczenie Żabki-120zł Leczenie Ramba-140zł Kastracja Bambo-147zł Wścieklizna Cygan-33zł Wścieklizna Rambo-33zł Wścieklizna Reksio-40zł Leczenie Kota-44zł Leczenie Kota-93,02 Leczenie Kota-114zł Leczenie Fiony-149zł Zakupione obroże od kleszczy oraz koszty związane z leczeniem zwierzaków w 2021 roku; Szpital Fiona-879zł Obroże od kleszczy-435zł Leczenie Fiony-110zł Leczenie Fiony-105zł Na koncie pozostało- - 831 zł Wszystkim wpłacającym bardzo dziękuje za pomoc.
  2. Jesteśmy inspektorami społecznymi ds ochrony zwierząt i wolontariuszami fundacji Mondo Cane. Nasz wolontariat powstała, by pomagać pojedynczym zwierzętom, których w naszym regionie jest wiele. Do zrobienia jest bardzo wiele, dla tego powstaliśmy. Rzecz jasna nie trzeba działać pod egidą żadnej organizacji, aby robić swoje. Fundacja posiada jednak większe prawa i możliwości. Poprzez prowadzenie interwencji w przypadkach zaniedbań zwierząt, szukanie domów stałych i tymczasowych dla bezdomniaków, organizowanie akcji sterylizacji i kastracji, otwarcie jeleniogórskiej bazy psów pragniemy pomagać najbardziej potrzebującym czworonogom. Jest nas niewielu - kilkanaście zapisanych osób, natomiast aktywnie działających – kilka. Mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu lat, uczymy się lub pracujemy. Dlaczego właśnie zwierzęta? Bo są bezbronne, a człowiek czasem potrafi być tak okrutny. Cierpią w milczeniu, nie potrafią krzyczeć, domagać się swoich praw. Kiedyś człowiek w swej pysze, chcąc panować nad wszystkim, udomowił zwierzęta. Powinien być więc za nie odpowiedzialny, a w podzięce że nam pomagają, bronią, dają pożywienie - traktować je z szacunkiem i chronić. Aby rozwijać naszą działalność potrzebne są nam dodatkowe ręce do pracy. Poszukujemy wolontariuszy, którzy mogliby jeździć z nami na interwencje, szukaliby domów dla bezdomniaków, reagowali na przypadki znęcania nad zwierzętami, pomagali w transporcie zwierząt oraz przy budowie budek dla kotów na zimę. W naszych szeregach mile widziana byłaby osoba zmotoryzowana. Posiadamy tylko jedno auto i to też nie zawsze sprawne. Poszukujemy również osób, które mogłyby być tzw "domem tymczasowym". Polega to na zapewnieniu zwierzakowi opieki na okres maksymalnie 30 dni, do czasu wyzdrowienia zwierzęcia, bądź znalezienia mu domu stałego. Jeżeli masz wątpliwości, lub chcesz o coś zapytać - pisz lub dzwoń [email protected] 506 569 661 lub 502 116 737 * o kontakt prosimy w godzinach popołudniowych Możesz nasz również wspomóc finansowo wysyłając środki na konto fundacji Mondo Cane z dopiskiem " sekcja Jelenia Góra" Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt MONDO CANE ul. Grodziska 13, Musuły 96-321 Żabia Wola TYTUŁEM - " SEKCJA JELENIA GÓRA" !!!! konto Bank Pekao S.A. 58 1240 6348 1111 0010 4518 3305 KRS 0000413378 REGON 146118613 Nasze strony: www.facebook.com/zwierzetaJG www.mondocane-jg.com.pl Na dogomanii w naszym imieniu występują: Rubik
  3. Charliego zabraliśmy z Radys, aby opłacić mu hotelik, socjalizować i znaleźć najlepszy dom na świecie. Niestety Charlie przyjechał do nas w tragicznym stanie, grozi mu amputacja łapy. Operacji ratowania łapy póki co chce się podjąć tylko jeden weterynarz specjalista Doktor Trębacz cena operacji to 3000 - 4000, + transport, dwa dni w klinice, leki, raz rehabilitacja miesięczna. To są ogromne koszty, ale czy nie jesteśmy Charliemu winni pomocy za to jak mocno został skrzywdzony? Amputować łapy też nie można z uwagi na wagę około 50 kg Charlie nie poradzi sobie, będzie miał utrudnione życie. Chcemy ratować zachęcam więc do śledzenia wątku Charliego, będą prowadzone bazarki, zbiórki, aktualizacje. Zbiórka ze zdjęciami łapy o opisem weterynaryjnym - ze zbiórki 740 zł zostało już wykorzystane na kastrację oraz leczenie entropiun - czyli powieki wbijające się do oka i podrażniające rogówkę, co może prowadzić do trwałego uszkodzenia oka. W planach na najbliższy czas leczenie zębów, które do tej pory leczone są antybiotykami. Później co nam się marzy operacja, bo każdy dzień pogłębia przykurcz :(. https://zrzutka.pl/69wjw2 na zbiórce kwotę zawdzięczamy bazarkowi prowadzonego na FB o tytule Bazarek na Rzecz Zwierząt. Bazarek rozgrywa się równolegle również na Dogo. Jeśli ktoś chciałby wspomóc Charliego karmą, darowizną stałą lub jednorazową bardzo proszę o kontakt
  4. Witam serdecznie! Z wielką obawą.. i nadzieją zakładam ten wątek suni która jest schroniskową kupką nieszczęścia i całą sobą błaga o pomoc! o wyciągnięcie jej ze schroniskowego piekła, pewnie historia jakich wiele, ta stanęła na naszej drodze... tak niewiele brakowało ,żeby z powrotem wróciła do kamiennego boksu ,za kraty ,za którymi przecież była całe swoje życie, może mieć 5-7lat? zobaczymy co powie lekarz? ... ciężko ,bardzo trudno i smutno opisać całą historię suni, nie jest to już teraz,takie ważne?! , jak ważne jest spróbować, chociaż spróbować ... zawalczyć z okrutnym losem o jej życie, Nowe lepsze ,życie! ona tak niewiele potrzebuje...kawałek własnego miejsca na ziemi, swój mały kącik z miseczką i ciepłymi rękoma ,dobrego człowieka, który czasem, będzie ją głaskał, nigdy nie zapomnę jak przechodziła ze mną przez schroniskowe drzwi...one się czołgała, pełzała brzuszkiem po ziemi, przyklejona do zimnych kafli ,schroniskowej podłogi :( ale podążała za mną! stanęłam a ona całą sobą ,drżącym ciałkiem z paraliżującego strachu ,tuliła się do moich nóg, w takich chwilach, człowiek rozpada się na kawałki, rozpacz, żal, bezsilność... chciałby umrzeć!... i wtedy?! czasem.. zdarzają się cuda! Pomoc czasem przychodzi z najbardziej niespodziewanej strony! ... weszła Anetka i powiedziała... Zabieram ją! ..nie pozwolę jej tutaj zostać! ..Nie mogę!... czy ktoś pamięta swój jakiś szczęśliwy dzień? ten był wtedy dla mnie jednym z najpiękniejszych dni jakie w życiu przeżyłam?? w tej chwili nie liczyło się nic! tylko to że sunia nie musi tutaj zostać ,że przestanie tak drżeć, że wychodzimy ze schroniska!poczułyśmy chyba ,wszystkie wielką ulgę! szczęście! ... całowałam sunię i szeptałam, miałaś dzisiaj swój szczęśliwy dzień!.. a teraz będziemy musiały zatroszczyć się o Ciebie! ..wiem ,że to bardzo trudne! .. może nawet nieosiągalne! :( ale proszę Nie zostawiajmy jej! tu na dogomanii... już tyle razy się udało! może i jej się uda! sunia nie ma nic! .. na początek dostała imię Dosia :) Co wiemy o Dosi? jest wyjątkowo łagodna i uległa, sunia jest przyjacielska do ludzi, bardzo lgnie do człowieka, jest posłuszna i widać , że lubi głaski, pieszczoty ,natomiast wyraźnie boi się psów, biedactwo nawet nie potrafi jeść z miski, jedzenie które było w misce stało nie ruszone, rzucone na ziemię ,zjadała, staram się nie myśleć jakie było jej życie przed-tem .. jest teraz! błagam, pomóżcie mi!.... Przy odrobinie dobrej woli i wsparciu wyjątkowych Ludzi można zabrać bezdomniaka na BDT/PDT dać szansę na nowe,dobre życie i znaleźć najlepszy DS, spróbujemy? To jest Dosia,proszę o jakąkolwiek pomoc dla niej!, każda deklaracja na wagę złota... Dosia, błaga o pomoc!..
  5. Witam mam pytanie, nie znam się kompletnie na psim prawie ale chciałbym zgłosić sąsiadów mianowicie sprawa wygląda tak że ich pies jest cały dzień przywiązany do płotu, przywiązują go gdzieś około 6/7 rano a odwiazuja dopiero koło północy, pies jest przywiązany na lince która nie ma nawet metra, siedzi cały dzień na dworzu nikt mu nawet wody nie przysznosi a karmie to już nie wspomnę.. Dziś jest okropny mróz godzina 22 a on nadal przywiązany.. Chciałabym bardzo mu pomóc i moje pytanie brzmi gdzie mogę to zgłosić, jak to wygląda? Proszę o wszelkie porady w tej sprawie. Uratujmy tego psiaka
  6. Od zawsze marzyłam o psie i kocham te zwierzęta ponad wszystko. Cieszę się, że zmieniłam moje myślenie i podejście co do tych zwierząt, bo jeszcze kilka lat temu chciałam słodkiego, puchatego, małego szpica. Dokształciłam się w temacie psów i na przestrzeni lat zmieniły się moje preferencje co do rasy. Kocham trenować psy, nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak jest, ale po prostu mogłabym to robić cały dzień. Mimo że rodzice nie zgadzają się na psa, mam duży kontakt z tymi zwierzakami i cały czas o nich czytam. Po ostatniej rozmowie z tatą, zauważyłam, że się przekonuje i nawet zaczął gdybać więc uważam, że to duży krok do przodu. Tym bardziej, że wcześniej jeśli tylko wspominałam o psach już kazali mi skończyć temat. Jestem osobą aktywną fizycznie i lubię wysiłek, trenuję piłkę nożną od 7 lat, więc bieganie itd. nie jest mi straszne. Sport drużynowy nauczył mnie dyscypliny, odpowiedzialności i samoświadomości. Więc uważam, że byłabym odpowiednim właścicielem czworonoga. Zapewniłabym swojemu przyjacielowi dużo ruchu(tyle ile pies potrzebuje), wysiłek mentalny, zabawy węchowe, urozmaicone spacery, odpowiednią socjalizację. Mieszkam w bloku. Wiem, że pies w bloku, a tym bardziej BC, to kontrowersyjny temat, jednak pod żadnym pozorem nie chcę krzywdzić psa. Wiem, że jeśli nie dałabym rady nie myślałabym nawet o tej rasie. Uważam, że pies może z powodzeniem żyć w bloku, jeśli zapewni mu się odpowiednie warunki. Więc mój pies miałby około 4 spacery dziennie. W zależności od jego charakteru i potrzeb dopasowałabym je czasowo, ale na razie plan wygląda tak: rano spacer od 1 do 2 godzin-mocno urozmaicony, wysiłek fizyczny(bieganie) jak mentalny; na czas mojego pobytu w szkole miałby kongi, naturalne gryzaki oraz uczyłabym go samokontroli aby umiał się "włączać i wyłączać", czasami mój tata pracuje zdalnie, więc pies zostawałby sam krócej; Po moim powrocie długi spacer ok 2-3 godz. bardzo urozmaicony, trening, aport/frisbee, zabawy węchowe, spotkanie i zabawy z innymi psami itp.; Następnie pewnie nie będę mogła się powstrzymać i zrobię trening w domu i kolejny spacer, ale krótszy 30 min- godzina; i ostatni spacer już późnym wieczorem ok godzina-2 godz. Oczywiście to jest orientacyjnie, bo jeżeli mój pies będzie nie wymagał aż tyle to poskracam te spacery. W weekendy, ale też w ciągu tygodnia wybierałabym się nad wodę i pola na których spuszczałabym psa ze smyczy. Co do zostawania samemu w domu to psy potrzebują ok 14 godz snu dziennie, więc zostałby nauczony, że podczas nieobecności odpoczywa. Jestem zainteresowana trenowaniem obedience i agility w przyszłości. Prawdopodobnie będę chodzić do psiego przedszkola, szkoły i liceum. Pies będzie karmiony BARF'em. Szkolenie i wychowanie tylko i wyłącznie pozytywnymi metodami. Pies będzie prowadzony stanowczo, ale przyjemnie dla niego i dla mnie. W żadnym wypadku nie będęna niego krzyczeć o bicu nawet nie wspominam! Trening przy pomocy klikera, nagradzanie losowe. Mimo moich ambicji chcę aby był to piesek rodzinny z zadatkami na sportowca i tak go wychowam. Boję się, że hodowcy pomyślą, że chcę tego psa i nie wiem z czym to się wiąże i wezmą mnie za jakiegoś dzieciaka, który chce słodkiego pieska. Natomiast wiem, z czym wiąże się posiadanie bordera i zapewnię mu wszystko czego potrzebuje. Więc proszę o radę jak pokazać się hodowcy, aby naprawdę rozważył powierzenie mi szczeniaka? Wiem wiele o psach i o tej rasie, zdobyłam jakieś tam doświadczenie, ale nigdy nie miałam takiego osobnika jak i żadnego innego. Więc boję się, że hodowcy nie będą myśleć o mnie poważnie. Plus mam jeszcze pytanie a propos socjalizacji. Mianowicie znalazłam hodowlę która mnie interesuje, a nawet 3. Tylko, że wszystkie mają mioty na zimę. Zamierzam dopytać o to hodowcę, ale chę jeszcze tutaj. Jak socjalizować psa w zimę? Jest wiele rzeczy z którymi nie mogę go wtedy zapoznać i myślę, że to może być dość problematyczne. Proszę o rady, oraz o subiektywne opinie co do mojej sytuacji. Jeżeli uważacie, że bc nie jest dla mnie, proszę po konstruktywną krytykę, uzasadnienie i propozycję innej rasy.
  7. Witam mam wielki problem a mianowicie pchły u moich psów ... z pieskami przez długi czas jeździłam do weterynarza gdzie ten dawał różne kropelki,obroże itp przeciw pchłom ale te nie pomagały.Caly dom był sprzątany ale dalej nic. Z tym problemem zmagamy się już od około dobrych 3 msc i wiem ze psy cierpią ale jestem bezradna.nie wiem co już zrobić.ostatnia wizyta u weta odbyła się tydzien temu gdzie kropił je podobno mocnymi kroplami ale pchły dalej są na psach! Proszę pomóżcie !
  8. Mój pies prawdopodobnie został zatruty (nagły atak padaczki), postanowiłam przejść się przez ogród i znalazłam takie oto podejrzane rzeczy, czy wiecie co to może być? zdjęcie pod linkiem https://prnt.sc/mlgnws
  9. Cześć, Jestem tu po raz pierwszy,powodem jest choroba mojego ukochanego psa...Liczę ,że może uda się od Was uzyskać pomoc ,że może ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem. Mam pinczera miniaturowego,wiek 4 lata.Piesek jest na ogół bardzo żywy,choć nieco ciapowaty :) Od czterech dni ma bardzo dziwne objawy,a my jeździmy od jednego do drugiego weterynarza i nikt jak do tej pory nie potrafi ocenić co się z nim dzieje,my juz wariujejmy... W sobotę Zazu zaczął być osowiały,i utykać na tylna łapkę.Czasami tak mu się zdarza ,jeśli się potknie,lub nie uda mu się wskoczyć na kanapę. Zaczęliśmy go obserwować. W niedzielę ,zaczął być trochę osowiały,spał cały dzień(śpi duzo,szczególnie po spacerach),wieczorem coraz to bardziej utykał na tylną łapkę. W poniedziałek rano,zaczął nam sie przewracać,tracić kontrolę nad równowagą.Pierwsza wizyta u weterynarza,który go obejrzał,zbadał dość dokładnie,sprawdził temp.,badanie krwi,badanie na babeszje-nic nie wyszło,dał kroplówke,aminokwasy,przeciwbólowe,kontaktował się z lekarzem neurologiem,który stwierdził,ze wszystkie podstawowe badania zostały przeprowadzone,jedynie mały szmer w serduszku,który nie powinien być tego przyczyną. Wyniki krwi wyszły ok wg weterynarza,lekko podwyższona hemoglobina i hematokryt,znacznie podwyższone ALT(GPT),wciąż brak diagnozy,sugestia wykonania USG. Zazu wieczorem nie ma sił,na spacerach robi tylko pare kroków i sie przewraca,załamują mu sie łapki,wszystkie cztery z nasileniem na tylne. Wtorek rano robimy USG-wszystko ok,nastepnie RTG kregosłupa,znów wszystko ok.Oglądają go kolejni weterynarze(chyba z 4) nikt nic nie wie. Ktoś w przychodni podpowiada"zróbcie badanie moczu i kału",wieczorem lądujemu znów u weta z próbką moczu.Zazu kolejny raz dostaje kroplówke i aminokwasy na wzmocnienie. Dzis rano info,ze w badaniu moczy pojawia się leukocytoza i trzeba wprowadzić antybiotykoterapię,co od razu robimy. Stan Zazu się nie poprawia.Dziś juz wogole nie chodzi,tylko leży... Na jutro mamy umówionę wizytę u neurologa. Dodatkowo Zazu je i pije normalnie,od wczoraj nieco w mniejszych ilosciach. Robi siku i kupkę normalnie,nie wymiotuje. Z opisu lekarza błony sluzowe bladoróżowe,ww chł podżuchwowe niepowiększone,brzuch niebolesny. Jeśli ktoś z Was ma pomysł,lub spotkał sie z podobną sytuacja błagam o pomoc...Kontynuujemy badania,ale one zajmuja czas,a my patrzymy jak nasz maleńki czlonek rodziny słabnie... Z góry dzięki z pomoc!
  10. Witam serdecznie mam pewien problem. Otóż ponad 2 tygodnie temu przybłąkał się do nas piesek. Od razu napiszę, że nie wiem co to za rasa bo na psach się nie znam a do tego w młodości zostałam pogryziona przez jednego i od tamtej pory zachowuje dystans. Jest on średniej wielkości ma długą białą sierść i takie kremowe plamki gdzieniegdzie. Ogólnie nie jest agresywny trochę zachowawczy, ale do dzieci przyjacielski. I tutaj właśnie przechodzimy do meritum otóż moje córki przyznały się, że to one go znalazły w pobliżu lasu do którego mamy blisko. Podobno się błąkał a gdy one się z nim pobawiły poszedł za nimi i schowały go w składziku, którego jeszcze nie używamy bo przeprowadziliśmy się niedawno. Pierwsza dwa dni w tajemnicy dawały mu jeść i pić, a za dnia z nim wychodziły żebyśmy go z mężem nie widzieliśmy. Niestety po tych dwóch dniach mąż przez przypadek go zobaczył w tym składziku i wygonił, następnego dnia znowu aż w końcu córki się do wszystkiego przyznały. Mąż nie przepada za zwierzętami jest zapracowany, a jak wiadomo pies to obowiązek, więc postanowiliśmy zabronić córkom wprowadzania go na podwórko dawania jedzenia i w ogóle przebywania z nim. Myśleliśmy że to załatwi sprawę, ale tak się nie stało. Córki pojechały tydzień temu na wakacje, a pies od tych dwóch tygodni gdy go wykrył mój mąż koczuje obok domu w krzakach. Próbowaliśmy coś zrobić, ale nie wiemy co schroniska tutaj nie ma to malutka miejscowość na Podkarpaciu. Sołtysa nie ma bo też sobie wyjechał, a policja wszystko zlewa. Szukałam po internecie aż znalazłam wasze forum bo nie wiem już gdzie się zwrócić. Pytałam sąsiadów czy nie wiedzą co to za pies, ale nikt nic nie wie. Powiedzieli że pewnie jakiś podrzutek jak nieraz to bywa w wakacje i że mam przeczekać to sobie pójdzie. No ale jak pisałam nie poszedł. Nie wiem w jakim jest wieku, ale pogoda nas ostatnio nie rozpieszczała prawie nie padało, więc nie wiem czym się żywi od tych dwóch tygodni ani co pije, a zbliżają się upalne dni. Zauważyłam, że jest trochę wychudzony i przygnębiony żal mi go ale nic zrobić nie mogę. Córki go nie dokarmiają ani nie dają wody bo gdy jestem z mężem w pracy one są u siostry w miejscowości oddalonej od naszego domu. Gdy wracamy do domu i widzi dzieci zaraz radośnie wychodzi, ale mój mąż za każdym razem go przegania, ale on i tak wraca do tych krzaków. Nie wiem ile jeszcze to potrwa za tydzień wracają nasze córki a ta sytuacja źle na nie wpływa. Wiem, że dosyć długi wywód napisałam, ale jak widzicie sprawa jest trudna. To w ogóle możliwe, że pies przez dwa tygodnie może przeżyć bez wody i jedzenia? Co prawda nie wiem co robi za dnia gdzie idzie, ale wątpię by ktoś go z okolicy dokarmiał. Tutaj jest 10 nowych domów na krzyż, a ludzie raczej empatyczni nie są. Nie wiem co robić wiem, że to źle ale po cichu myślałam, że gdy przestanie mu się dawać wodę i jedzenie to sobie pójdzie ale jest inaczej. Jakie jest racjonalne wytłumaczenie że on tak długo siedzi przy naszym płocie nic nie dostając, a dziewczynki od tygodnia już nie widział. Widuje go codziennie bo jak wracamy z mężem to wychodzi i czasem popiskuje, ale małżonek mówi bym szła dalej i nie zwracała uwagi to w końcu sobie pójdzie. Ja mam co do tego wątpliwości możecie mi coś poradzić co mogę w takiej sytuacji zrobić. Byłabym wdzięczna, pozdrawiam.
  11. Witam, od kilku dni mój piesek zaczął sikac na klatce od razu po przekroczeniu progu mieszkania. Wcześniej nie było problemów. Szybko się nauczył żeby sikac tylko na dworze. Ktoś wie co się z nim dzieje?
  12. Mój piesek piszczy, gdy go podnoszę oraz nie może wskoczyć na łóżko. Wcześniej robiła to bez problemu. Nie wiem co mogło się stać. Wczoraj byłam z nią na długim spacerze, a dzisiaj wystąpiły te objawy. Czy to mogło mieć jakiś wpływ? Co robić ?
  13. Witam wszystkich! Nim przejdę do pytania, przedstawiam wam Xe'rę, około 4 miesięczną suczkę rasy nieznanej ale pięknej. Sunia jest radosna, pocieszna, bardzo mądra i pełna energii. Cztery dni temu wzięłam ją ze schroniska, pojechałam po nią z Gdańska do Elbląga, mimo iż właściwie wybrałam innego psiaka, ale ona jakoś mnie w sobie rozkochała. Teraz tak: sunia w schronisku była około dwóch miesięcy a mimo tego dopiero ją odrobaczyli lekko ponad dwa tygodnie temu (raz), więc kiedy zjawiła się u mnie w domu, po dniu spokoju i asymilacji, podałam jej odrobaczenie numer dwa. Do schroniska trafiła jako 2-miesięczny szczeniak, ale ktoś ją podrzucił, także nic o niej nie wiedzą. Nie szczepili jej w schronisku jeszcze. Także teraz, gdy pojawiła się u mnie, ten obowiązek jest na mnie. Znaczenie szczepień rozumiem - układ odpornościowy musi nauczyć się walczyć z potencjalnymi wirusami etc. Jest jak najbardziej za szczepieniami. Pytanie: Skoro ktoś miał szczeniaka przez 2 miesiące nim go podrzucił do schroniska, to czy mogę założyć, że była już szczepiona pierwszy raz? Oczywiście i tak zrobię serię 3 szczepień + wścieklizna, aczkolwiek ona w tym momencie ma ponad 4 miesiące i dalej siedzi w domu (dopiero wczoraj ją pierwszy raz wyniosłam na rękach poza bloki i w bardziej ustronnym miejscu z nienaruszonym śniegiem ją puściłam żeby chwilę pobiegała i zabrałam na rękach do domu) więc zastanawiam się czy natychmiast przestać ją w ten sposób wyprowadzać i czekać te DZIESIĘĆ TYGODNI - bo tyle zajmie komplet szczepień u niej (za 10 dni pierwsze szczepienie, potem za 2 tygodnie kolejne, za dwa kolejne ostatnie szczepienie + 10 dni kwarantanny)? Ona będzie w tym momencie niemal 6 miesięcznym psem bez spacerów i z siusianiem i kupkaniem w domu. Potrzebuję porady od doświadczonych w wychowaniu szczeniąt człowieków : )
  14. WitamMój piesek ma 8 lat i od jakiegoś czasu ma problemy z chodzeniem. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu gdy chodził osowiały i nie chciał się bawić, ale apetyt mu dopisywał. Jedyne co zauważyłam niepokojącego to ,to że był napięty i miał twardy brzuch. Pojechałam z nim do weterynarza, który dał mu tylko zastrzyk na trawienie i penicylinę. Objawy ustały na jakiś czas później powtórka znowu to weta i znowu tymczasowa poprawa. Gdy nawróciło znowu tylko tym razem o wiele gorzej bo już ledwo chodził postanowiłam pojechać do innego weterynarza. Stwierdził, że ma zły odruch w jednej tylnej łapie. Dał antybiotyk z czego jeden był jak stwierdził bardzo dla pieska bolesny i po którym może kuleć na łapę. Na antybiotyk mieliśmy jeździć kilka dni, ale następnego dnia pies wymiotował i stracił czucie w tylnich nogach. Oczywiście od razu pojechaliśmy znowu i lekarka była bardzo zdziwiona tym co się stało, dała do tego jeszcze witaminę B i resztę antybiotyku w postaci tabletek do podawania w domu. Stwierdziła też, że musi to być jakiś ucisk w kręgosłupie i jeśli mu nie przejdzie trzeba zgłosić się do ortopedy. Po kuracji pies znowu zaczął się bawić, był jak nowy, jedyne co się zmieniło to to że nie wchodził już tak szybko po schodach. Taka sytuacja trwała dobry miesiąc, a teraz znowu. Nie wiedząc już co robić pojechałam do kolejnego weterynarza, który nie wykrył kompletnie nic niepokojącego dał tabletki przeciwzapalne i jakby nie było poprawy to kazał zapisać się do ortopedy. Nie mam pojęcia co mam robić. Wiem, że zostało chyba już tylko zgłosić się do ortopedy, ale czy kiedy stwierdzi zwyrodnienie, to czy będzie można w jakiś sposób je wyleczyć? Może ktoś z Was miał podobną sytuację? Proszę o pomoc.
  15. Hej! Jestem tu nowa i liczę na wsparcię :) Mam malutką sunię, w sumie to już ma 10 miesięcy... Niestety martwię się o nią, bo od jakiegoś czasu zaobserwowałam u niej nagłe przyśpieszone oddechy, bicie serca i ruch klatki piersiowej. Ze względu na moje własne przygody od strony kardiologii, jest to mój bardzo czuły punkt. Nie zaobserwowałam żadnych innych objawów. Skacze, szczeka, szaleje i psoci :) więc nie sądzę, żeby ją coś bolało. Jednak kiedyś miałam szczeniaka, który umarł w wieku 2,5 miesięcy na parvovirus, więc jakiekolwiek zdrowotne problemy są dla mnie bardzo trudne. Proszę o odpowiedź! Czy to coś poważnego? Z sercem czy z płucami? Do kardiologa sprawa?
  16. Witam, proszę Was bardzo o pomoc/poradę/wsparcie! Moja Hera ma 13 lat (sterylizowana w wieku 7lat). W lutym 2016 rok miała usuwanego guza na listwie mlecznej, który powiększył się do rozmiarów piłeczki pin-pongowej. Wszystko był ok, do początku tego roku. Na całej listwie zaczęły rosnąć małe guzki, większe i mniejsze. Lekarz ze względu na jej wiek kazał obserwować czy się powiększają. W lato 2017 3-4 guzki się powiększyły, lekarz zalecił usunięcie listwy mlecznej ale oczywiście nie dając gwarancji że nie nastąpiły już przerzuty na inne organy. W tym samym momencie zaczęła mocno chudnąć. Zrobiłam jej badania krwi. 03.11 okazało się że ma poważne problemy wątrobowe: ALT - 567 AP - 169 AST -106,9 NEU% - 80,6 GLDH - 164,6 GGTP - 36,1 Lekarz nakazał natychmiastową dietę. Przeszła na karmę HEPATIC oraz podawałam jej Hepatiale Forte. Po skończonej dawce leków kolejne badania krwi ( w ciągu 3 tyg schudła 3kg) Dzisiaj (30.11) odebrałam wyniki...są coraz gorsze... ALT - 1002,1 AP - 438 AST - 172,8 NEU% - 86,9 GLDH - 271,2 GGTP - 86,9 Wątroba jest w coraz gorszym stanie. Prawdopodobnie są to przerzuty nowotworowe od guzów... Lekarz dał kolejne leki, które mają wzmocnić wątrobę HEPAXAN, tabletki z czarnuszką (niestety zapomniałam nazwy) oraz Neoplasmoxan. Za tydzień konsultacja. Proszę pomóżcie! Co mogę jeszcze zrobić dla Herki :( Czy ktoś z Was był podobnej sytuacji?
  17. Witam wszystkich. Jestem na tym forum nowa i mam "lekki" problem z moim Yorkiem. Otóż mój York (samiec-Rocky) ma 3lata i nie bardzo chcę się uczyć komend. Siad jakoś załapał w połowie, raz siada a raz nie siada (to zależy od jego humorku) czasami patrzy na mnie jakbym była przebrana za małpę (przynajmniej ja takie mam wrażenie). Próbowałam go nauczyć komendy zostań, więc ok fajnie zazwyczaj siada i się nie rusza, słucha mnie. Ale z drugiej strony czasami jak już usiądzie i mówię chodź do mnie to już siedzi i znów się na mnie patrzy i nie chce za chiny ludowe przyjść. Chciałabym go nauczyć komendy ósemka i też nie wiedział za bardzo o co mi chodzi, nie reagował na smaczka wtedy (chodź to jego ulubione, on byle czego nie chce). Domyślam się, że to ja popełniam jakiś błąd w jego treningach albo on jest tak leniwy, że mu się nie chcę. O zabawy piłką nie muszę się prosić zawsze ma na to ochotę. Chciałam z nim trenować agility, ale wiem że nie mam co zaczynać agility dopóki nie będzie znał podstawowych komend. Myślałam nad tym by się z nim zapisać na kurs sztuczek z jakimś trenerem. Co o tym sądzicie? Czy to dobry pomysł? Proszę was bardzo o każdą wskazówkę.
  18. Hej wszystkim słuchajcie mam pytanie, niedawno dostałam od znajomych psa, wygląda mi na owczarka ale nie jestem pewna i stad mo0je pytanie, wiecie jaka to rasa? Mam umówioną wizyte u weta ale ciekawośc mnie zrzera :)
  19. Witam, jestem szczęśliwą posiadaczką owczarka niemieckiego, piesek nie jest ze mna od małego, w maju skończył rok. Chciałabym aby na spacerze chodził przy nodze, jak nauczyć go tej komendy? oraz co zrobić, aby nie ciągnął do innych psów?
  20. Szarik to typowy Labrador- energiczny, żywiołowy, ufny, wylewny, kochający człowieka, zabawę i pieszczoty Emotikon smile SZARIK : - MA OKOŁO 4-5 LAT, - jest UFNY i WIERNY, - ŻYWIOŁOWY, - jak każdy labek WYMAGA REGULARNEJ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ, - WYMAGA KONTAKTU Z CZŁOWIEKIEM, dlatego nie zostanie oddany na łańcuch lub do zamkniętego kojca, - SZYBKO SIĘ UCZY, - SZYBKO SIĘ PRZYWIĄZUJE DO OPIEKUNA i skoczy za nim w ogień! - JEST WYLEWNY, skacze z radości, więc niekontrolowany może w zabawie przewrócić małe dzieci, - NIE JEST KASTROWANY, miewa konflikty z innymi samcami. Jakiego domu szuka: - ODPOWIEDZIALNEGO, który biorąc go pod swój dach, wie, że do końca jego życia powinien zapewnić mu dobre życie, - AKTYWNEGO, czyli takiego w którym częste spacery, bieganie lub jazda na rowerze czy wypady nad jezioro, staw lub do lasu to rzecz normalna, a nie od święta, - Z OGRODZONĄ POSESJĄ, po której pies mógłby swobodnie biegać lub - DOMU NA TYLE AKTYWNEGO, ŻE SZARIK MÓGŁBY MIESZKAĆ W BLOKU. Filmiki: https://www.facebook.com/13explode13/videos/1177970862213540/ https://www.facebook.com/wsprawiezwierzat/videos/1397207476961725/ Szarik został znaleziony w lesie niedaleko Lubina, niestety nikt się po niego nie zgłosił. Psiak nie ma chipa. Jest typowym labradorem, uwielbia człowieka, zabawę i pieszczoty. Niestety osoba, która go przygarnęła nie ma warunków, by trzymać psiaka w domu, a teren posesji jest nieogrodzony, dlatego pies jest uwiązany do budy. Nie wiemy jak długo będziemy w stanie zapewnić mu regularne spacery, dlatego chcemy znaleźć mu dom z prawdziwego zdarzenia, labrador jest stworzony do życia obok człowieka, a nie na łańcuchu przy budzie, zwłaszcza, że nie jest przystosowany do życia na dworze! Szarik przebywa w okolicy Lubina. Kontakt z nr 723-823-777
  21. Poszukiwany DS lub DT - najlepiej doświadczony. Szczegóły w wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/795132373920543/
  22. Kociaki znalazłam 16.10.16 koło śmietników, w koszyku z kocykiem. Tak widocznie miało być, wzięłam je. Z zapewnieniem im jedzonka jeszcze jakoś sobie radze, ale trzeba je zaszczepić, odrobaczyć itd., a to już dla mnie niestety spory problem finansowy, gdyż mam swojego psiaka i kota.
  23. Dzień dobry, pięć miesięcy temu zaadoptowałam psa w typie ONka (wygląda trochę jak mix z chow chow). Piesek został przedstawiony jako zdrowy, cudowny i nie mający żadnych problemów. Przez ten czas okazało się że ma bardzo duże problemy z biegunkami i wymiotami. Na początku myślałam, że jest to kwestia stresu poadopcyjnego ale po miesiącu kiedy raz w tygodniu występował luźny kał poszliśmy do weta i okazało się że ma zewnątrzywdzielniczą niewydolność trzustki. Wprowadziłam dietę i enzymy Kreon 25000 ale od kilku miesięcy życie z nim to ciągła niepewność. Nie potrafię w żaden sposób tego ustabilizować. Gotuje mu chude mięso (czasem z dodatkiem serca wołowego i wątroby) z ryżem/makaronem/kaszą jaglaną, marchewką i szpinakiem ale przynajmniej raz w tygodniu jak nie co drugi dzień ma biegunki. Dostaje suple: chrorellę, małą ilość oleju kokosowego, kozieradkę, magnez. Po suchej karmie Britt Adult dodatkowo wymiotuje (głównie żółcią i niestrawionym pokarmem). Wykazuje bardzo dużą agresję poznawczą i nikt nie za bardzo wie jak do niego podejść i zacząć z nim pracować. Nie chce się niczym bawić. Raz podczas nocnej serii biegunkowej zapomniałam założyć mu kagańca i zerwał się ze smyczy. Skończyło się to zatopieniem kłów w szyi owczarka belgijskiego (zerwał smycz, złapał i nie chciał puścić) dzięki Bogu nic się nie stało piesek nie miał śladu. Pracuje z nim w domu (dość szybko opanował komendy), jest cudowny i skupiony ale cały czas się załatwia. Wychodzimy z nim po 8 razy dziennie i nie zawsze udaje się na czas. Z tego co czytałam jego zachowanie może mieć związek właśnie z trzustką. Błagam o pomoc, zaczyna mnie to przerastać a nie chcę z niego rezygnować :(((
  24. Witam nie wiem czy użyłam odpowiedniego działu, jestem tu nowa. Piszę z prośbą o radę. Moja koleżanka niedawno zakupiła psa rasy border collie. Jednak mam pewne wątpliwości, czy jej postępowanie jest dobre... Pies jest trzymany w klatce przez 21h dziennie. Dłuższe spacery? Przed blok do 30minut 3 razy dziennie. Interakcja z ludźmi? W momencie, gdy wyjątkowo jest wypuszczony z klatki - pies wpada w szał, wszystkich chce przytulać i jest przy tym bardzo nadpobudliwy. Wywołuje to złość właścicielki więc ona nie chce wychodzić z nim nigdzie na spacer, bo w stosunku do przechodniów również ten pies tak się zachowuje. Żywienie? Ku mojemu zdziwieniu, ultraenergetyczne - karmiony samym mięsem (podroby oraz kości) i do tego różne suplementy. (wydaje mi się, że skoro tak mało ten pies przebywa na dworze i tak mało ma ruchu to powinien chociaż dostawac mniej energetyczną karmę w mniejszych porcjach. W tym momencie jest to karmienie 3x dziennie po 60g mięsa) Zabawa umysłowa - cóż, nie wiem dokładnie jak bawi się z nim na dworze, jednak w domu jest to około 0,5h zabawy w jej pokoju. Dziennie. Próbowałam z nią rozmawiać, czytałam dużo na forach - wiem, że psy te nie potrzebują wbrew pozorom dużo ruchu, a zabawy umysłowej. Jednak trzymanie jakiegokolwiek psa w klatce przez około 21h dziennie nie wydaje mi się normalne.... Dodatkowo dodam, że klatka wcześniej była użytkowana przez yorka i cóż. zbyt duża ona nie jest. Powiedziałabym, że jak urośnie jeszcze tylko trochę to już nie ma opcji zeby sie w niej mieściła. Pies "przewala się" w niej i wydaje mi się, że taka ciągła pozycja spania zwiniętego w kulkę (nie ma miejsca by się wyciągnąć), nie jest dobra dla rozwoju jego kośćca. Pytałam ją - czy ten pies naprawdę musi spędzać tyle czasu w klatce - odpowiedziała, że tak - pies musi nauczyć się odpoczywać. Rzeczywiście, takie informacje znalazłam w internecie. Jednak ja poprzez odpoczywanie rozumiem czas, w którym właściciela np nie ma w domu, w nocy albo tuż po długim spacerze... A ona siedzi w klatce, nawet gdy w domu jesteśmy. Próbowałam namawiać ją na spacery - mówi, że nie bedzie wychodzic, bo ona jest niespokojna i żre się z jej drugim psem (york). Pies jest wulkanem energii, żal mi go i wstyd mi donosić na koleżankę, ale bardzo proszę o rady. Czy to jest normalne? Może, gdy otrzymam odpowiedź o ludzi, którzy na rzeczy się znają to jej to przemówi do rozumu... Może ja rzeczywiście się myle i obawy moje są niesłuszne. Mnie nie chce słuchac, bo nie mam psów i w temacie jestem laikiem. Koleżanki nasze też nie twierdzą, że to normalne. Ich też nie słucha. Nie uważam żeby robiła psu krzywdę celowo - wydaje mi się, że wynika to z braku informacji na ten temat. Proszę o pomoc i odpowiedzi. Cały czas myślę o tym psie i serce mi się kraja. EDIT Pies jest u nas na razie dwa tygodnie
  25. Cześć POTRZEBUJĘ POMOCY W skrócie chodzi o wariację psa podczas uciekania, objawia się to niesłuchaniem, uciekaniem coraz to dalej, bardzo szybkie bieganie, nie zwracanie uwagi na jadące auta, wpadanie i mocne obijanie się o stojące auta i inne rzeczy. Pies został zabrany ze schorniska dokładnie 15 marca 2016r. Takie ataki szału dostaje od czasu do czasu, ostatnio coraz częściej. Ucieka z ogrodu jak tylko może, wyrywa siatkę, wspina się po siatce itp. Proszę o kontakt i pomoc osób, które miały styczność z takim przypadkiem. Szczegółowa historia problemu. Holly została wzięta ze schroniska 15 marca 2016r. Nikt nie zna Jej wcześniejszej hostorii. Na początku była cicha, bała się i obserwowała wszystko. Teraz jest głośniejsza, bawi się, wygląd zdrowiej itp. Wykonuje podstawowe komendy- siad, łapa. Nigdy nie jest agresywna, nawet do innych psów. Od czasu do czasu dostaje ataku- tak to nazywam. Szuka sposobu na wydostanie się z ogrodu. Przegryza siatkę- rozplątuje, wspina się po ogrodzeniu. Jak się Ją zapnie na smyczy to potrafi zdewastować tuje, oderwać zapięcie od smyczy. Gdy już ucieknie, a się ja znajdzie to nie reguje na komendę stój, chodź, siad itp. Ucieszy się jak zobaczy kogoś kogo bardzo lubi a dawno nie widziała zaczyna piszczeć, machać ogonem ale nie podejdzie.Gdy sie do niej zbliża to ucieka coraz dalej. Bieg bardzo szybko- to duży pies, 37 kg. Gdy bieg to nie patrzy na auta jadące, stojące, ludzi itp. Potrafi podbiec pod auto, uderzyć w auto stojące i wgnieść maskę. To się nie zdarza codziennie, tylko od czasu do czasu. Gdy ucieka to czasem wraca albo zachowuje się normalnie a nie wpada w szał. W domu się słucha i jest w miarę grzeczna. Nigdy nie była agresywna. Pomocy. Prosze pytać, radzić itp. Wszystko się przyda
×
×
  • Create New...