Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'adopcja'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Podróże i wypoczynek
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wystawy
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
    • Psy do adopcji
    • Bazarek
    • Okrucieństwo
    • Organizacje
    • Akcje
  • Sport - praca
    • Agility
    • Coursing
    • Dogoterapia i psy asystujące
    • Dogtrekking
    • Flyball
    • Frisbee
    • Obedience
    • PT, PTT, MPPT
    • Ratownictwo
    • Sporty obrończe
    • Myślistwo
    • Tropienie
    • Wojsko - policja
    • Zaprzęgi
    • Pozostałe...
  • Rasy
    • Grupa 1
    • Grupa 2
    • Grupa 3
    • Grupa 4
    • Grupa 5
    • Grupa 6
    • Grupa 7
    • Grupa 8
    • Grupa 9
    • Grupa 10
    • Grupa 00
    • Grupa 'Extra' - Kundelki
    • Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Facebook


Instagram


Messenger


Signal


Telegram


TikTok


VK


Viber


WhatsApp


WWW


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

  1. Moje wczorajsze urodziny były chyba najlepszymi w moim życiu. Od ponad tygodnia usiłowałam dogadać się w sprawie zabrania pod opiekę Ellig i moją młodziutkiej suni, której Mama rodzi co cieczkę dzieci. Potem następuje zdaniem właściciela "selekcja naturalna". Część zabiera babeszjoza, część jadący samochód. Jeszcze inne po prostu znikają i nie wracają po tym, jak wybiegają daleko za wieś. Koszmarne, ale taka jest prawda i nie ma co koloryzować. Dodam od razu, że prowadzimy starania, żeby mama została wysterylizowana, ale to ciężki temat. Dzięki wspaniałej propozycji od córki Dorci01 dostałyśmy możliwość umieszczenia tam jakiegoś psiaka jedynie za zwrot kosztów i to nie wszystkich, bo Marta postanowiła kupić przyszłemu podopiecznemu od siebie karmę. Rozmowy w sprawie odebrania suni trwały, potem się urwały, my rwałyśmy włosy z głowy z rozpaczy, czy to się uda, czy zdążymy przed cieczką suni. W końcu telefon, że mogę zabierać sunię. Nie miało znaczenia, że to moje urodziny, po prostu w pierwszej wolnej chwili wsiedliśmy z moim mężem w samochód i pojechaliśmy po sunię 100 km. Na miejscu okazało się, że zniknęła. Zdaniem Pana lubi sobie czasem zniknąć, ale koniec końców wraca. Czekając na nią, zobaczyliśmy jej brata. Psiak, który do tej pory nigdy do nikogo nie podszedł. Stawał 2-3 metry od człowieka, merdał ogonkiem, uśmiechał się przepięknie pokazując ząbki, ale nie podszedł za skarby. Nagle pojawiła się sunia. Zatkało mnie trochę, bo nie wiedziałam po jakiego psiaka jedziemy, a tu zjawia się piękna ruda sunieczka i bez problemu podchodzi się przywitać. Patrzyłam na jej brata i serce mi pękało. Myślałam, że po powrocie do domu rozpocznę intensywne poszukiwania dla niego jakiegoś ratunku. Nagle podchodzi do mnie mój mąż i ściszonym głosem mówi "Kurcze, jak on tu zostanie, to zginie tragicznie" To co robić, pytam zrozpaczona, nie mam go gdzie zabrać. Jeśli go weźmiemy, to musi zostać u nas. Po kilku sekundach Jacek mówi "Trudno, nie można go tu zostawić, tylko jak go złapać". Powiedzieliśmy, że zabierzemy dwa, ale musi nam pomoc zapakować go do samochodu. Okazało się, że do niego też nie podchodził. Nagle facet wpadł na pomysł, że zachęci je ich ulubionymi smakołykami... i wyniósł z domu surowe korpusy kurczaka . Mimo to psiak za nic nie chciał podejść. Sunia została zabrana do domu, żeby sobie nie poszła, a on nigdy w domu nie był i nie chciał iść w tamtą stronę. W końcu we troje nakierowaliśmy go tak, że wszedł pod samochód. Stamtąd facet wyciągnął go za łapki, a on bezwładnie leżał merdając ogonkiem i jeszcze bardziej niż sunia uśmiechał się pokazując ząbki. Wsadziliśmy go do samochodu, sunię też. Ja usiadłam z nimi z tyłu, żeby ich pilnować. Całe szczęście, bo w drodze sunia zaczęła wymiotować tym, co ostatnio jadła. jakieś przedziwne rzeczy były w środku, oczywiście również kości. Bezpośrednio stamtąd podjechaliśmy do Małgosi, która prowadzi sklep psocolor.com i sprzedaje genialne i piękne szelki guardy. Poprosiliśmy, żeby przyniosła nam do samochodu różne rozmiary i coś dopasujemy. Dodatkowo dla suni jeszcze długą smycz, bo mieliśmy ze sobą jedną. Dostawałam szelki przez okno i nakładałam im je. Pięknie na to pozwoliły. Piesuś po pierwszym szoku, kiedy go dotknęłam nagle załapał, że to chyba fajnie jest być głaskanym i przez całą drogę nadstawiał łepek do głaskania - byłam zaskoczona i przeszczęśliwa. Sunia trzymała łepek na moich kolanach. Małgosia była zachwycona psiakami i podarowała im szelki plus jedną smycz w prezencie jako jej wkład w ich ratowanie - bardzo jej jesteśmy za to wdzięczne. To byłby wydatek ponad 100 zł. Potem od razu do weta. Tam zostały zważone i zbadane. Sunia waży 17,7 kg, psiak 19,5 kg. Jeszcze trochę urosną i są bardzo chudziutkie, więc kilka kg powinny przybrać na wadze. Zostały odrobaczone, odpchlone i zabezpieczone przeciw kleszczom Simparicą. Dostały książeczki. W sobotę rano mają szczepienie. Po drodze zdejmowałam z nich masę kleszczy, w gabinecie jeszcze po kilkanaście z każdego zdjęła wetka, a ja jeszcze w domu kolejne kilka. Będziemy bacznie obserwować, czy nie będą osowiałe i w razie czego natychmiast pojedziemy na badanie krwi. Ogólny stan zdrowia poza niedożywieniem oceniony został na dobry. Martyna policzyła nam jedną wizytę, na pozostałe usługi mam zniżkę. Razem z odrobaczaniem i 2 tabletkami Simpariki zapłaciłam 158 zł. W domu niestety musiały zostać wykąpane. Zniosły to zadziwiająco dobrze. Może czuły ulgę. Potem czesanie. Na koniec wreszcie kolacja. Dostały karmę moich suniek, ale mają jeszcze jakiś czas jeść karmę dla szczeniąt, żeby je odżywić. Marta kupiła już dla suni worek Josery kids, ja zaraz zamówię dla psiaka. Marta dala suni na imię Luka, mój mąż nazwał braciszka Baloo [czyt. Balu] Noc prawie nieprzespana, bo one jednak chodziły, nie bardzo wiedziały co robić. Jak poszłam do nich do salonu, od razu zwinęły się w kłębki i zasnęły. Baloo przychodzi do nas w tej chwili bez problemu. Luka wczoraj nie mogąc się doczekać kolacji łapkami zdjęła sobie jedną miskę i zaczęła jeść. Upominamy ją w tej chwili, jak coś takiego usiłuje robić i od razu reaguje. Cały czas merdają ogonkami, ale każdy dźwięk, czy gwałtowny ruch powoduje, że się płoszą. Z naszymi suniami bez rewelacji, ale obwąchują się przyjaźnie. Maja oddzielną miskę z wodą. Ta w kuchni jest poza ich zasięgiem, bo boją się tam wchodzić. Staramy się psiaki trzymać z dala od naszych, bo nie wiadomo co z nich wyjdzie. Spacer nocny trudny, bo za nic nie chciały wyjść z domu, wsiąść do windy, zejść po schodkach. Mieliśmy czas, więc na spokojnie czekaliśmy delikatnie je nakierowując. jakoś to poszło, a o 5:30 rano było dużo lepiej. O 8 pojechaliśmy z całą ekipą na polankę pod las. Tam w końcu się załatwiły. W nocy któreś z nich zrobiło siusiu, ale pod samymi drzwiami wyjściowymi. Tam Jacek ćwiczył z nimi swobodne chodzenie na smyczy. Elunia wgra filmiki. Luka jutro pojedzie do DT do Marty, Baloo zostanie u nas. Mam nadzieję, że rozstanie nie będzie dramatyczne. One tam nie były stale razem, ale tu w nowym miejscu bardzo się trzymają siebie. Niestety nie ma wyjścia, a przecież to jest i tak lepsze niż zostawić Balou na pewną śmierć tam. Wybaczcie te dłużyzny, ale trudno w kilku słowach opisać sytuację. Niestety nie możemy wziąć z Jackiem Baloo na własne utrzymanie w tej chwili. Spłacamy jeszcze ostatnie wydatki na naszą Barsiczkę, a już lawinowo rosną koszty leczenia Peruszki. Od nas psiaki mają bezpłatny transport, smaczki. Luka dostanie posłanko i kołderkę. Gdyby ktoś z Was miał chęć wesprzeć nasze dwa skarby, będziemy wdzięczne bardzo. Bardzo Was prosimy zostańcie z nami, wspierajcie dobrym słowem. Luka musi być wysterylizowana przed adopcją, a za chwilę będzie miała pewnie cieczkę, więc trochę to potrwa. Nie wiem kiedy możemy kastrować Baloo. Dopytam o to weta. A mojemu mężowi chciałam publicznie wyznać wielką miłość i wdzięczność, że jest jaki jest i że to dzięki niemu Baloo ma szansę na super życie. Dodał mi skrzydeł tym, co powiedział i zamiast jednego mamy dwa uratowane psie życia. Deklaracje stałe: Dorcia01 - 40 zł (20 dla Luki i 20 dla Baloo) b-b - 20 zł (przez rok)
  2. Hej , Mam nadzieję , że jest tu ktoś kto mi pomoże . Tydzień temu wzięłam psa ze schroniska . Mały , śliczny , brązowy piesek. Jest rozmiarów ratlerka, chociaż wg Pani ze schroniska to już ponad roczny pies . Nie jest agresywny , jest towarzyski , ale niestety załatwia swoje potrzeby w domu . Nie ma dnia , żeby nie nasikal czy nie zrobił kupy, pomimo częstych spacerów . Powiedziałabym , ze jest z dnia na dzień coraz gorzej . Wczoraj zrobił 5 kup w mieszkaniu, podczas kiedy byliśmy w pracy ( średnio 6-8 godzin siedzi sam) , rano jedną i nasikał w dwóch miejscach. Jest słodki i nie chce go oddawać , ale nie chce mieszkać w psim WC. Wiem , że to dopiero tydzień , sporo czytam o tym , ale wszędzie jest nauka szczeniaków a mało jest o oduczaniu psów ze schroniska . Nigdy nie miałam psa a chłopak zawsze miał psy od szczeniaka , wiec to tez inny temat. Staram się przyprowadzać go do odchodów i mówić podniesionym , stanowczym głosem , że nie wolno , że źle zrobił , kazać mu potem siedzieć w jednym miejscu, albo dawać mu ciastka na spacerze jak zrobi . Czy to się kiedyś skończy , czy przyjdzie moment , że on przestanie załatwiać się w domu ? Co mogę zrobić ?
  3. Zamieszczam swoje ogłoszenie jeszcze tutaj i w "Psach do adopcji", ponieważ od dwóch lat szukam domu dla małego podpalanego kundelka, jak do tej pory bezskutecznie. Psinka siedzi w schronisku w Wojtyszkach koło Sieradza woj. łódzkie i raczej nie ma szans na adopcję, ponieważ schronisko nie wystawiło go do adopcji. Ogłoszenie na OLX nie przyniosło żadnego rezultatu, było kilka zapytań o psa ale jak tylko osoba dzwoniąca usłyszała, że pies jest w schronisku to od razu rezygnowała. Może tutaj znajdzie się jakiś miłośnik małych czarnych podpalanych kundelków. Historia psiaczka jest podobna jak wielu innych, zaufał niewłaściwej osobie, a ta go zawiodła. Przyprowadziła pod blok, dawała jeść, głaskała ale do domu nie wzięła, psiak był w nią wpatrzony jak w obraz. Niestety innym osobom przeszkadzał, ktoś zadzwonił i zgłosił, że pies jest agresywny(takie słowo klucz), przyjechał patrol i zabrał psa do schroniska. To jest bardzo mały psiaczek, raczej nie chodzi na smyczy, gdy był na wolności to biegał swobodnie.Dysponuję tylko jednym zdjęciem już zrobionym w schronisku, sama nie zdążyłam zrobić. Może tutaj znajdzie swojego pana? Jak do tej pory nikogo nie zainteresowało moje ogłoszenie, dodam tylko, że jakiś czas po tym jak psiak został zabrany do schroniska kontaktowałam się z Wojtyszkami i zapytałam dlaczego pies nie został wystawiony do adopcji. Odpowiedziano mi wówczas, że pies jest agresywny i to jest powód, aż "mi szczęka opadła z wrażenia" jak to usłyszałam, bo to taki spokojny psiaczek, widocznie jego zachowanie to reakcja na schronisko. Wyciągnięcie go z Wojtyszek graniczy z cudem. Najlepszy byłby dom tymczasowy i przygotowanie do adopcji, ale z Wojtyszkami ciężko się rozmawia albo ja nie umiem, nie wiem czy by wydali psa do DT i czy taki się w ogóle znajdzie?
  4. Witam serdecznie! Z wielką obawą.. i nadzieją zakładam ten wątek suni która jest schroniskową kupką nieszczęścia i całą sobą błaga o pomoc! o wyciągnięcie jej ze schroniskowego piekła, pewnie historia jakich wiele, ta stanęła na naszej drodze... tak niewiele brakowało ,żeby z powrotem wróciła do kamiennego boksu ,za kraty ,za którymi przecież była całe swoje życie, może mieć 5-7lat? zobaczymy co powie lekarz? ... ciężko ,bardzo trudno i smutno opisać całą historię suni, nie jest to już teraz,takie ważne?! , jak ważne jest spróbować, chociaż spróbować ... zawalczyć z okrutnym losem o jej życie, Nowe lepsze ,życie! ona tak niewiele potrzebuje...kawałek własnego miejsca na ziemi, swój mały kącik z miseczką i ciepłymi rękoma ,dobrego człowieka, który czasem, będzie ją głaskał, nigdy nie zapomnę jak przechodziła ze mną przez schroniskowe drzwi...one się czołgała, pełzała brzuszkiem po ziemi, przyklejona do zimnych kafli ,schroniskowej podłogi :( ale podążała za mną! stanęłam a ona całą sobą ,drżącym ciałkiem z paraliżującego strachu ,tuliła się do moich nóg, w takich chwilach, człowiek rozpada się na kawałki, rozpacz, żal, bezsilność... chciałby umrzeć!... i wtedy?! czasem.. zdarzają się cuda! Pomoc czasem przychodzi z najbardziej niespodziewanej strony! ... weszła Anetka i powiedziała... Zabieram ją! ..nie pozwolę jej tutaj zostać! ..Nie mogę!... czy ktoś pamięta swój jakiś szczęśliwy dzień? ten był wtedy dla mnie jednym z najpiękniejszych dni jakie w życiu przeżyłam?? w tej chwili nie liczyło się nic! tylko to że sunia nie musi tutaj zostać ,że przestanie tak drżeć, że wychodzimy ze schroniska!poczułyśmy chyba ,wszystkie wielką ulgę! szczęście! ... całowałam sunię i szeptałam, miałaś dzisiaj swój szczęśliwy dzień!.. a teraz będziemy musiały zatroszczyć się o Ciebie! ..wiem ,że to bardzo trudne! .. może nawet nieosiągalne! :( ale proszę Nie zostawiajmy jej! tu na dogomanii... już tyle razy się udało! może i jej się uda! sunia nie ma nic! .. na początek dostała imię Dosia :) Co wiemy o Dosi? jest wyjątkowo łagodna i uległa, sunia jest przyjacielska do ludzi, bardzo lgnie do człowieka, jest posłuszna i widać , że lubi głaski, pieszczoty ,natomiast wyraźnie boi się psów, biedactwo nawet nie potrafi jeść z miski, jedzenie które było w misce stało nie ruszone, rzucone na ziemię ,zjadała, staram się nie myśleć jakie było jej życie przed-tem .. jest teraz! błagam, pomóżcie mi!.... Przy odrobinie dobrej woli i wsparciu wyjątkowych Ludzi można zabrać bezdomniaka na BDT/PDT dać szansę na nowe,dobre życie i znaleźć najlepszy DS, spróbujemy? To jest Dosia,proszę o jakąkolwiek pomoc dla niej!, każda deklaracja na wagę złota... Dosia, błaga o pomoc!..
  5. To mój pierwszy post, więc się przywitam - dzień dobry! Przeczesałam wszystkie posty o klatkach, jednak rozwiazania do mojego problemu nie pasują. Adoptowalam dwa psy z różnych miejsc, różnych płci, jeden ma rok, drugi 1.5 więc już dorosłe Z racji tego, ze suczka wykazuje zachowania destrukcyjne, i oba bardzo źle znoszą moje wyjścia z domu (bardzo wyją) kupilam im po klatce. Klatki wprowadzalam stosunkowo krótko, gdyż pieski od razu je polubiły, chętnie w nich siedzą zamknięte jak jestem w mieszkaniu i mnie słyszą gdzieś w oddali. Problem zaczyna się, gdy wychodzę z domu - oba wciąż okropnie wyją, a suczka gryzie klatkę i probuje z niej wyjść (wylamala nawet jeden szczebelek). Zawsze daję im kongi z jedzeniem, samczyk zupelnie go ignoruje, a suczka się nim zajmuje, natomiast po skonczeniu próbuje wyjść. Pojawil się tez problem zasypiania i wstawania - tak samo samiec wyje a suczka próbuje wyjść jak idę do sypialni (przed klatką nie było tego problemu, mimo ze psy były uwiazane na smyczach - suczka miala cieczke a samiec jeszcze nie był wykastrowany) Możecie proszę doradzić, jak sprawić żeby psy byly w klatkach spokojne o każdej porze, a nie tylko w wybranych dla siebie momentach? Ruchu mają dużo, zabawkami się nie interesują (oprócz konga).
  6. Jestem domem tymczasowym Fridy (w fundacji Balbina), dla której szukam tego jedynego domu. Frida jes sześcioletnią towarzyską i wesołą sunią. Waży ok. 15 kg i sięga do kolana. Dogaduje się z większością psów, potrafi chodzić na smyczy w sprzyjających warunkach i uczy się zachowywać czystość w domu. Niestety, lata spędzone w kojcu w fundacyjnym hoteliku poza miastem (gdzie się urodziła) sprawiły, że panicznie boi się samochodów, autobusów, paraliżuje ją strach przed miejskim ruchem. Poszukuję dla niej domu położonego w spokojnej i cichej dzielnicy, blisko łąk, parku, lub poza miastem. Frida, Frida 2, Frida3
  7. Potrzebne kochające domy! Już nie wiem gdzie mam ogłaszać te koty, żeby wreszcie ktoś się zainteresował... Jesteśmy już na miau i wszystkich możliwych grupach facebookowych i cisza... Więc na psiej stronie też się zareklamujemy, a co! :) Koty trafiły do mnie zachudzone, z grzybicą skóry i grzybami w jelitach. Niko, 6-letni kocurek ważył zaledwie 2,5 kg, Zosia - 2 kg. Obydwa z okropną biegunką. Ale mówię obydwa, a jeszcze był trzeci, z tym że Rudzik miał na tyle szczęścia, że po 2 dniach pojechał do nowego domu po lepsze życie :)Przeszliśmy na dietę RC Gastro Intestinal, antybiotyki, krople do uszu i maść na skórę, koty już ładnie przytyły, są zdrowe i czekają na domy. Jest ciasno, do tego leki, karma i żwir kosztują... Może ktoś akurat miałby zapotrzebowanie na kota? A jak nie to bardzo bym prosiła o udostępnianie kociaków: Zofia jest bardzo energiczna, uwielbia atakować wszystko, ale jak się ją dorwie w chwili odpoczynku to potrafi docenić głaski i mizianko. Ma ok 1/1,5 roku, jest zaszczepiona, odrobaczona, wysterylizowana i zaczipowana: https://www.olx.pl/oferta/zofija-chce-pedzic-tulic-sie-zyc-pomozmy-znalezc-jej-czlowieka-CID103-IDxq8Za.html Natomiast Niko to oaza spokoju, najchętniej przeleżałby cały dzień na kolankach i przyjmował głaski. Wiek: ok 6 lat. Znak szczególny: lekko naderwany koniuszek prawego uszka. Również zaszczepiony, odrobaczony, wykastrowany i zaczipowany: https://www.olx.pl/oferta/spokojny-kot-nakolannikowy-niko-szuka-kochajacego-domu-CID103-IDxk7z5.html Dla obydwu prosimy o dom niewychodzący, z zabezpieczonymi oknami. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz zgoda na wizytę przedadopcyjną. Kontakt: 730 311 184 Moje wszystkie kocie perypetie staram się aktualizować TUTAJ Sytuacja jest dość pilna, bo muszą siedzieć w łazience, jako iż dzielą mieszkanie z 2 szalonymi piesami, 3 innymi kotami oraz od niedawna Riki (z poniższego wątku). (O moich kotach rezydentach można poczytać sobie TUTAJ, wszystkie również znajdy odratowane, po których zresztą też niezły dług pozostał...)
  8. Poszukuje się dobrych domów dla szczeniaków wspaniałej rasy - owczarek południoworosyjski (jużak). Rodzice rodowodowi i niespokrewnieni ze sobą, oboje do obejrzenia. Sunia oszczeniła się w ostatnim dniu sierpnia. W miocie jest 6 maluchów - zarówno samce jak i samiczki. Szczeniaki są zdrowe i zadbane, podobnie jak matka. Jużaki to wspaniałe, wierne, mądre i niezwykle oddane psy, chociaż z pewnością nie jest to rasa dla każdego. W załączeniu zdjęcia - rodzice i maluchy
  9. Dzień dobry. Piszę do Was, ponieważ mam bardzo trudną sytuację i już nie wiem co robić. Miesiąc temu przygaręliśmy z chłopakiem psa ze schroniska. Pies był dzień po kastracji, na drugi dzień zrobiliśmy szczepienie przeciwko wściekliźnie. Niestety, tutaj nasz błąd, nie dopytaliśmy się, czy w schronisku był szczepiony przeciw chorobom zakaźnym. 20 września pies zaczął wymiotować oraz mieć biegunkę, nie miał gorączki, ale był kompletnie bez życia, tylko leżał. Utrzymywało się to przez okres 4 dni, więc postanowiliśmy udać się do weterynarza. Dostał leki oraz przymusową 1-dniową głodówkę, później dieta kleik ryżowy i stopniowe wprowadzanie innej karmy (podejrzewaliśmy, że to wina karmy- inny pies ją zjadł i również dostał po niej jednodniowej biegunki) karma odstawiona, polepszyło się na ok. 2 dni. Po tym czasie pies był znowu bez życia, poszliśmy do weterynarza - wysoka gorączka, pobrano krew, zastrzyki z lekami przeciwbólowymi, przeciwzapalnymi, witaminami i antybiotyk. Z krwi nic nie wyszło. Mija 3 dzień. Codziennie rano jest gorączka, pies mimo to ma apetyt i pije dużo wody. Weterynarz znowu chce podawać ww zestaw leków, chociaż sam stwierdził, że nie wie co mu jest. Jutro zmieniamy lekarza. Co to może być? Czy ktoś ma godnego polecenia weterynarza w Warszawie, który wykona dokładną diagnostykę? Pozdrawiam
  10. Błagamy o pomoc dla Gawronka! To piesek, który przebywał w toruńskim schronisku, gdzie nie miał szans na pełną socjalizację. Był psem bardzo wycofanym, ale łagodnym. Na szczęście trafił do domu tymczasowego, gdzie okazało się w pełni, jaki to wspaniały pies. Nie niszczy, nie brudzi, świetnie dogaduje się z psami i kotami. Z dziećmi w wieku szkolnym też ma dobry kontakt. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, jeździ samochodem. Dosłownie po kilku dniach domagał się głaskania, a teraz już nawet rozdaje buziaki. Oczywiście ma jeszcze swoje lęki, boi się gwałtownych ruchów i nadmiernego hałasu. W nowym domu będzie musiał dostać trochę czasu na poznanie domowników i na poczucie się bezpiecznie. Jednak to, w jakim tempie robi postępy, mówi nam jaki potencjał jest w tym psie. Niestety Gawronek nie może dłużej zostać w obecnym domu tymczasowym. Powrót tego psa do schroniska będzie miał dla niego katastrofalne skutki i dlatego apelujemy o pomoc. Jeśli nie dom stały, to chociaż tymczasowy. Nie pozwólmy mu wrócić do miejsca, które go przeraża. Wierzymy, że znajdzie się choć jedna osoba, która pomoże naszemu Gawronkowi. Zuza tel. 696 077 464
  11. Witam forumowiczów. Zakładam temat ponieważ po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła "dwa psy" nie znalazło mi nic. Jeśli temat sie dubluje proszę o informację. Jestem właścicielką 3 letniej suczki adoptowanej ze schroniska. Pies waży 10 kg, jest mała i jest prawie że ideałem. To wulkan energii na spacerach, biega jak oszalała, ma w sobie dużo siły i radości. W domu to oaza spokoju która 90% czasu przesypia. Lusia jest psem bardzo zgodnym, nie ma w niej ani grama agresji, jest psem o pozytywnym nastawieniu do wszystkiego co się rusza. Zęby służą jej jedynie do jedzenia i gryzienia patyczków, nie wdaje się w bójki. Podjęłam decyzję o adopcji drugiego psiaka. Rufus (imię już wybrane) jest mieszanką Terriera Australijskiego <3 To roczny chłopak ważący jedynie 7,5 kg, który jak to roczne psiaki ma w sobie ogromy energii. Po pierwszym wspólnym spacerze z moją psicą stwierdzam, że Rufus idealnie pasuje do niej pod względem temperamentu. Zakochał się w niej momentalnie. Biegały razem z prędkością światła, doskonale się bawiły. Rufus dopiero 5 razy był prowadzony na smyczy i jak na psa który nie ma obeznania w życiu w mieście (znaleziony na wiejskiej drodze) radzi sobie doskonale. Nie przerażają go samochody, nie boi się smyczy. Mam JEDNĄ obawę co do psów. Czy dwa psiaki o tak podobnych temperamentach, takiej energii (rzec można, że to ADHD) są dobrym rozwiązaniem? Z jednej strony wiem, że dzięki temu będą dla siebie doskonałymi kompanami w czasie spacerów i zabaw, z drugiej strony, czy nie będą siebie nawzajem niepotrzebnie nakręcać?
  12. Gosc2018

    Co robić?

    Witam.jestem z Poznania i od prawie 10 lat jestem właścicielką suczki Nelly. Nelly mieszkając u moich rodziców przez 8 lat nie miała za dobrego życia. Po skończeniu pełnoletności wzięłam ja do siebie przy pierwszej możliwej okazji. Nelly w wyniku zazdrości nie raz wykazywała agresję i zazdrość. Nie tylko wobec innych zwierząt Ale ostatnimi czasy również wobec dzieci. Gdy wyjechaliśmy na wakacje zostawiłam ją u siostry na kilka dni. Wszystko było dobrze dopóki Nelly nie przyzwyczaiła się do nowego miejsca. Wtedy ruszyła na dziecko małe gdy to tylko znalazło się przy mamie. Byliśmy z nią u weterynarza który potwierdził ze to zachowanie jest wynikiem zazdrości. Stąd też moje pytanie.Ponieważ nie mamy komu jej oddać oraz obawiamy się że po przyjściu dziecka na świat (jestem w 7 miesiącu ciąży) stanie się tragedia chcielibyśmy ja przekazać w czyjejś dobre ręce. Nie chcemy by trafiła do schroniska, ponieważ jesteśmy świadomi ze w jej wieku już nikt jej stamtąd nie weźmie. Ludzie pomóżcie!!!! Proszę :)
  13. Hej :) Może zaczne od tego, że mamy w domu 8-letnią suczkę Maltankę - Gunię. Jest kochana, grzeczna... Zdecydowaliśmy się adoptować psiaka odebranego z pseudohodowli. Jest to 4-letnia Shih-tzu - Beza, która jest u nas od niedzieli wieczora. Sunia jest bardzo mądra (kilka godzin po przygarnięciu wiedziała już jak ma na imię) ale... Niestety gdy moja Maltanka próbuje się z nią zaprzyjaźnić, ta reaguje warczeniem. Staraliśmy się na to nie reagować, ale dziś rano Beza postanowiła wskoczyć na łóżko (ma swoje legowisko tuż obok, Gunia śpi z nami) i się zaczęło. Dziewczyny początkowo tylko na siebie warczały, po czym jak podniosłam Bezę na łóżko zaczęła się istna masakra, która skończyła się na zrzuceniem przez Bezę Guni z łóżka... Gdy były obie na łóżku zaczęły się straszyć ugryzieniem :/ Nie mam pojęcia co robić... Beza siłą walczy o swoje miejsce, a Gunia jest taka, że odpuszcza gdy jest to coś lekkiego, jednak dzisiaj po tej sytuacji mam wątpliwości czy się polubią i czy będzie dobrze :( Poradzcie coś proszę
  14. Od pewnego czasu chodzi mi po głowie chęć adopcji drugiego haszczaka. Jeszcze nie mam konkretnych typów, bo moim problemem jest coś innego: Mieszkam w kamienicy, bez podwórka. Dwa pokoje, około 50 metrów kwadratowych. Mamy jednego psa, który wcześniej miał dostęp do wielkiego podwórka (przez większość życia). Samiec, kastrat. Mam wrażenie, że jest tutaj nieszczęśliwy, męczy się... Spacery ma oczywiście codziennie, czasem mam wrażenie, że on się nimi szybkiej męczy niż ja. Nie jest radosny jak kiedyś, mniej biega nawet jak go spuszczam ze smyczy. Nie wiem, czy ten brak energii wynika z braku podwórka, czy może ze starości? Ma już 8 lat. Czy to też normalne, że pies przesypia większość dnia? Jak znajoma pojechała na wakacje mieliśmy na miesiąc drugiego psa - bawiły się razem, wydawał się wtedy szczęśliwszy. Czy przyczyną może być brak drugiego psa? Staram się poświęcać mu dużo czasu, pracuję razem z chłopakiem w domu, więc jesteśmy ciągle przy psie. Jednak coś jest nie tak, a ja nie wiem, co. Za to ostatnio myślę, czy wzięcie drugiego haszczaka by mu nie pomogło. Sama też mam na to ochotę, jednak często się zdarza, że się potykamy o psa, zasłania nam drzwi, kładzie w przejściach. Już jest slalom pomiędzy łapami - czy drugi pies nie spowodowałby, że musiałabym nauczyć się latać? Czy można dostać psa z adopcji mówiąc wprost, że będzie mieszkał w kamienicy bez podwórka? Wiem, że post długi i niekonkretny, ale męczy mnie ostatnio trochę pytań i nie mam gdzie zasięgnąć rady...
  15. Witajcie. Szukam pomocy w sprawie adopcji szczeniaczków, których opiekunami niespodziewanie stała się moja rodzina. W święta Wielkanocne, na zakręcie obok naszego domu wyrzucono z samochodu młodą suczkę. Ponieważ na naszym podwórku nie było psa sama w zasadzie postanowiła zostać. Pojechałam z nią po dwóch dniach do weterynarza, który niestety nie podszedł do sprawy zbyt profesjonalnie :( Ponieważ moja sunia staruszka nigdy nie miała szczeniąt, nie była też sterylizowana, nie wiedziałam, że można stwierdzić ten stan za pomocą usg, a lekarz nie powiadomił mnie o tym, ani też o tym ze można dokonać sterylizacji aborcyjnej. Stwierdził, że to mało prawdopodobne by była w ciąży. Okazało się oczywiście, że w ciąży jest. Sunia powiła 3 szczeniaczki, są cudne, a ponieważ dom jest pełen młodzieży, która podjęła się trudów opieki nie było mowy o eutanazji. Teraz mają 6 tygodni, mają super opiekę ale najwyższy czas na nowe domy dla nich. Ich mama zostanie najprawdopodobniej u nas na stałe i będzie wysterylizowana jak tylko będzie to możliwe, ale formalnie nadal nie jest naszym psem. Jej historia to dodatkowy temat, mi natomiast chodzi o to czy mogę podpisywać umowę adopcyjną z ewentualnym chętnym na opiekuna szczeniaka i czy będzie miała ona jakąś moc prawną, skoro jego mama jest tak naprawdę przybłędą o niejasnym pochodzeniu. Czy najpierw muszę stać się właścicielką suki, by móc stanowić w jakiś sposób o jej potomstwie? Bardzo nie chcielibyśmy by maluchy spotkały takie "przygody"jak ich mamę.
  16. Poszukiwany DS lub DT - najlepiej doświadczony. Szczegóły w wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/795132373920543/
  17. Witam wszystkich i z góry przepraszam jeśli taki temat już był. Chciałbym poprosić o opinię osoby zajmujące się adopcjami ponieważ kilka kwestii nie zgadza mi się po rozmowie z wolontariuszką. Sytuacja ma się następująco. 5tygodni temu przez nasze niedopilnowanie suczki przyszło na świat 6 szczeniąt. Przy pierwszym odrobaczaniu u weta jego asystentka zaproponowała pomoc w znalezieniu domu psiakom bo ponoć jest wolontariuszką w jakiejś tam fundacji (nazwy nie podała). Chciała od razu je zabrać ale wet ją zganił że jeszcze są za małe. Wstępnie zgodzilismy się z żoną na jej pomoc ale mój niepokój wzbuca jej zachowanie poza gabinetem. Na drugi dzień po wizycie żona odebrała telefon że ta dziewczyna chce przyjechać porobić fotki psiakom. Podczas wizyty zakazała żonie szukania domów na własną rękę. A dziś znaczy dwa dni po jej wizycie dzwoni że chcę je zabrać do domów tymczasowych. Moje pytanie czy pieski powinny tam trafić przed 6 tygodniem życia mimo picia mleka matki w dalszym ciągu i dlaczego mają w ogóle tam trafić skoro u nas mają warunki na doczekanie adopcji.
  18. Dzień dobry, pięć miesięcy temu zaadoptowałam psa w typie ONka (wygląda trochę jak mix z chow chow). Piesek został przedstawiony jako zdrowy, cudowny i nie mający żadnych problemów. Przez ten czas okazało się że ma bardzo duże problemy z biegunkami i wymiotami. Na początku myślałam, że jest to kwestia stresu poadopcyjnego ale po miesiącu kiedy raz w tygodniu występował luźny kał poszliśmy do weta i okazało się że ma zewnątrzywdzielniczą niewydolność trzustki. Wprowadziłam dietę i enzymy Kreon 25000 ale od kilku miesięcy życie z nim to ciągła niepewność. Nie potrafię w żaden sposób tego ustabilizować. Gotuje mu chude mięso (czasem z dodatkiem serca wołowego i wątroby) z ryżem/makaronem/kaszą jaglaną, marchewką i szpinakiem ale przynajmniej raz w tygodniu jak nie co drugi dzień ma biegunki. Dostaje suple: chrorellę, małą ilość oleju kokosowego, kozieradkę, magnez. Po suchej karmie Britt Adult dodatkowo wymiotuje (głównie żółcią i niestrawionym pokarmem). Wykazuje bardzo dużą agresję poznawczą i nikt nie za bardzo wie jak do niego podejść i zacząć z nim pracować. Nie chce się niczym bawić. Raz podczas nocnej serii biegunkowej zapomniałam założyć mu kagańca i zerwał się ze smyczy. Skończyło się to zatopieniem kłów w szyi owczarka belgijskiego (zerwał smycz, złapał i nie chciał puścić) dzięki Bogu nic się nie stało piesek nie miał śladu. Pracuje z nim w domu (dość szybko opanował komendy), jest cudowny i skupiony ale cały czas się załatwia. Wychodzimy z nim po 8 razy dziennie i nie zawsze udaje się na czas. Z tego co czytałam jego zachowanie może mieć związek właśnie z trzustką. Błagam o pomoc, zaczyna mnie to przerastać a nie chcę z niego rezygnować :(((
  19. Od dwóch lat szukam domu dla małego podpalanego kundelka, jak do tej pory bezskutecznie. Psinka siedzi w schronisku w Wojtyszkach koło Sieradza woj. łódzkie i raczej nie ma szans na adopcję, ponieważ schronisko nie wystawiło go do adopcji. Ogłoszenie na OLX nie przyniosło żadnego rezultatu, było kilka zapytań o psa ale jak tylko osoba dzwoniąca usłyszała, że pies jest w schronisku to od razu rezygnowała. Może tutaj znajdzie się jakiś miłośnik małych czarnych podpalanych kundelków. Historia psiaczka jest podobna jak wielu innych, zaufał niewłaściwej osobie, a ta go zawiodła. Przyprowadziła pod blok, dawała jeść, głaskała ale do domu nie wzięła, psiak był w nią wpatrzony jak w obraz. Niestety innym osobom przeszkadzał, ktoś zadzwonił i zgłosił, że pies jest agresywny(takie słowo klucz), przyjechał patrol i zabrał psa do schroniska. To jest bardzo mały psiaczek, raczej nie chodzi na smyczy, gdy był na wolności to biegał swobodnie.Dysponuję tylko jednym zdjęciem już zrobionym w schronisku, sama nie zdążyłam zrobić. Może tutaj znajdzie swojego pana? Jak do tej pory nikogo nie zainteresowało moje ogłoszenie, dodam tylko, że jakiś czas po tym jak psiak został zabrany do schroniska kontaktowałam się z Wojtyszkami i zapytałam dlaczego pies nie został wystawiony do adopcji. Odpowiedziano mi wówczas, że pies jest agresywny i to jest powód, aż "mi szczęka opadła z wrażenia" jak to usłyszałam, bo to taki spokojny psiaczek, widocznie jego zachowanie to reakcja na schronisko. Wyciągnięcie go z Wojtyszek graniczy z cudem. Najlepszy byłby dom tymczasowy i przygotowanie do adopcji, ale z Wojtyszkami ciężko się rozmawia albo ja nie umiem, nie wiem czy by wydali psa do DT i czy taki się w ogóle znajdzie? Wątek do zamknięcia. Sprawa kontynuowana w Grupie Exstra Kundelki; Mały podpalany kundelek Szuka Domu
  20. Figaro tak wyglądał kiedy został znaleziony Płeć: pies Wiek: około 1,5 roku Wielkość:mały/średni Sterylizacja/kastracja: nie Szczepienie: tak Stosunek do innych zwierząt: przyjazny(ale dom raczej bez innych zwierząt) Stosunek do dzieci: dom bez dzieci Inne: odrobaczony i odpchlony Figaro został znaleziony na ulicy z założonym na pysku kagańcem, a na szyi kolczatką. Bez pomocy ludzi prawdopodobnie umarłby z głodu. Był skrajnie wychudzony, okropnie głodny i spragniony. Nie znamy niestety jego wcześniejszej historii życia, choć nic nie wskazuje na to, aby była ona kolorowa. Gdy został znaleziony, jego miał chorą skórę… Podjęto jej leczenie i powoli Figaro jest już prawie całkiem zdrowy. Figaro wymaga doświadczonego opiekuna. Przebywa w domu tymczasowym który cały czas pracuje nad jego zachowaniem. Potrzeby fizjologiczne załatwia na dworze. W domu trzeba uważać aby nie zostawić jedzenia w zasięgu zębów, ponieważ Figaro ma tendencję do bronienia zasobów. Potrafi odpoczywać z człowiekiem, w mieszkaniu kładzie się obok opiekuna i grzecznie śpi. Uwielbia głaskanie i kontakt z ludźmi których już zna. Kocha zabawki! Z psami gdy jest puszczony ze smyczy dogaduje się świetnie, od razu chce się bawić. Na smyczy niestety potrafi grozić zarówno innym psom jak i ludziom – mamy tu do czynienia z agresją smyczową nad którą konieczna będzie praca również w nowym domu. W domu tymczasowym robi postępy, ale jego opiekun musi zdawać sobie sprawę z tego, że chłopak może wymagać pracy nad swoim zachowaniem (Fundacja na pewno pomoże i powie jak należy pracować z psem! W razie potrzeby opłacimy także wizytę behawioralną w nowym domu!) Może mieszkać zarówno w domu z ogrodem jak i w mieszkaniu jednak najlepiej aby były to obrzeże miasta/wieś- w takich warunkach będzie łatwiej pracować z psiakiem, a i on będzie szczęśliwszy dzięki mniejszej ilości bodźców. Jest bardzo aktywnym psem, szukamy więc dla niego aktywnych opiekunów. Szukamy mu wyłącznie domu bez małych dzieci i najlepiej bez innych zwierząt( psy/koty/gryzonie). Figaro je akceptuje, jednak potrafi być bardzo zazdrosny o swojego opiekuna. To na prawdę kochany pies, jak już Figaro zna kogoś to kocha całym sobą ! Trzeba tylko go lepiej poznać! Jest zaszczepiony, odrobaczony i odpchlony. Kontakt w sprawie adopcji: 504 04 32 51 ( w godz. 9-18 ) lub [email protected] Obowiązują procedury adopcyjne. Aby wesprzeć psiaka finansowo: Fundacja MONDO CANE – Inspektorat Jelenia Góra ul. Grodziska 13, 96-321 Żabia Wola konto Bank Pekao S.A. 31 1240 6348 1111 0010 4975 2491 pay pal: [email protected] Z dopiskiem w tytule”Dla Figaro” Wydarzenie i historia Figaro: https://web.facebook.com/events/241046862907291/
  21. Dawno nie zakładałem tematu i nie wiem co się zmieniło, ale gotowy opis będzie chyba najlepszy. Marcelka zabraliśmy 2 września od jego opiekunów. Pies, który nie ma... Został w lecznicowym szpitaliku, a ja wracając do domu, zabieram jego obraz. Jadąc tramwajem zamykam oczy i pod powiekami - widzę go. ...psa, który nie ma oczekiwań - najprawdopodobniej, zupełnie zwyczajnie, z powodu braku sił. Kiedy siadam na podłodze przed lecznicową szpitalną klatką nie wychodzi do mnie, nie wącha natarczywie, nie cieszy się, ale też nie chowa się przede mną. Stoi i patrzy. A gdy wyciągam rękę - kładzie mi łeb na dłoni. Dopiero, gdy głaszczę i mówię cicho - ogon zaczyna się poruszać lekko, w geście przywitania. Pies, który nie ma... nie tylko grama tłuszczu, ale ma też zaniki mięśni do tego stopnia, że w zasadzie nie wiadomo, co porusza jego ciałem, gdy idzie. Pies, który nie ma... najprawdopodobniej żadnej poważniejszej choroby, która tłumaczyłaby jego stan, a to, co mu dolega jest efektem doprowadzenia go do tego stanu właśnie. W piątek zobaczyliśmy jego zdjęcie przysłane przez znajomą. W piątek też, natychmiast, udało się zorganizować transport i przywieźć go do Torunia. Stał na łańcuchu, pilnując pola kukurydzy. Miał mieć 15 lat i 'wyglądać nowotworowo' i 'pewnie trzeba będzie go uśpić'. Ma około 4 do 6 lat. Waży 9,5 kg, choć powinien około 15, może nawet nieco więcej. Miał na sobie miliardy pcheł, a w sobie ma mnóstwo pasożytów. Ma apetyt, je zachłannie. Dostaje małe porcje jedzenia i kroplówki, a od jutra zaczynamy pełną diagnostykę. Pies, który nie ma... imienia, bo to, z którym go oddano, nie wzbudza w nim żadnej reakcji. Do jutra można wylicytować prawo do nadania mu nowego, na jego wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/147334779047124/ Pies, który nie ma oczekiwań... To, co mnie porusza w takich zwierzętach, to nie ich spojrzenie. Porusza mnie biologiczny opór przed nieistnieniem. Ciało w takim stanie nie powinno nawet chcieć żyć. A żyje. Istnieje. To, co ja 'wyczytam' w tym spojrzeniu jest po mojej stronie - może być złudne, nieprawdziwe. Ale ten opór - instynkt przetrwania - jest po stronie tego stworzenia; jest jego własne, najprawdziwsze. To nie temu spojrzeniu ulegam i pomagam, ale tej woli, która nie zależy od mojego chcenia, bądź nie. Pomóżcie nam.
  22. Witam mój znajomy chce wziąć rottwailera i to 2 letniego którego właściciel chce oddać, do tej pory pies mieszkał w mieszkaniu a jego właściciele dużo pracują i nie mają teraz czasu do psa gdy był u nich syn to zajmował się psem i go wyprowadzał teraz jest czasem całe dnie sam. Pies w mieszkaniu zachowuje czystość nawet bardzo długo dla właścicieli jest bardzo łagodny psem lubiącym dzieci i jak kogoś pozna też. Pies warczy jak podchodzi i chce sie mu zabrać miskę z jedzeniem czasem warczy na boku jak się odkurza czy zamiata czy to jakieś duże uchylenia? Najgorsze dopiero napisze pies agresywnie reaguje na osoby obce które przychodzą do domu właścicieli muszą na początku ubierać kaganiec i go trzymać jak pies pozna to jest juz ok. Na spacerach chodzi super nie ciągnie i nie reaguje na ludzi i inne zwierzęta. Znajomy był zobaczyć psa i widział jak pies chodzi i nawet go prowadził i bez żadnego problemu a pies nie lubi ludzi podmocnym wpływem alkoholu też czasem reaguje agresją. Na mojego znajomego jak przyszedł i rozmawiał na dworze to pies jak był przyprowadzony to na smyczy i w kagańcu i powoli się właściciel zbliżał mimo to gdy był już blisko pies zaczą bardzo szczekać i mocno ciągnąc lecz oczywiście facet go utrzymał po pewnym czasie pies się przyzwyczaił do niego i na końcu nawet pokazywał że chce iść ze znajomym. CZY TO NORMALNE U TEJ RASY I MOŻE GO WZIĄĆ?
  23. URATUJ KIRE PRZED SCHRONISKIEM! Kira to mix husky i szorściaka, jej ojciec nie jest bliżej znany. Urodziła się 6/12/2014. Jest zaszczepiona, odrobaczona, posiada chipa. Jedyny problem jaki obecny właściciel ma z nią to to, że w jej żyłach płynie krew husky'ego. Jest to pies wymagający poświęcenia mu uwagi, czasu. Obecny właściciel nie jest w stanie tego Kirze zapewnić. Przez to w jej wychowaniu pojawiły się braki w wychowaniu - w domu potrafiła coś żniszczyć, nabrudzć gdy była pozostawiona sama sobie na zbyt długo. Dlatego szukamy nowego domu, jeśli nie znajdzie go do końca marca, wyląduje w SCHRONISKU :( Jej niewątpliwą zaletą jest wielkość - Kira to dość małą sunia, jeśli kochasz husky, a nie masz w domu miejsca, to pies dla Ciebie :) Kontakt: [email protected]:600184160Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom SOS Husky ul. Ogrodowa 13 42-575 Góra Siewierska Bank: Bank Zachodni WBK SA nr rachunku: 58 1090 1652 0000 0001 1802 2107 Z dopiskiem: DAROWIZNA dla Kiry Zachęcamy do spotkania z Kira osobiście :) To treść naszego ogłoszenia. Zwrócę się tu jeszcze do całej społeczności, nie tylko do ludzi szukających psiaka - Kira potrzebuje pomocy! Właścicielka nie daje sobie z nią rady zupełnie, stąd mysli o oddaniu :( Behawiorysta stwierdził, że psu potrzebne jest szkolenie. Na które właścicielki nie stać. Nie wiem sama co mam robić. Chcę pomóc, ale nie wiem jak. Znajdą się jakieś dobre dusze? :(
  24. Aza (315/16) szuka kochającego domku na jesień życia. Jest zabawną, kochaną i sprytną sunią. Znajduje się w schronisku. Bardzo nie lubi powrotów do boksu. Widać że chce zostać z człowiekiem choćby jeszcze przez chwilkę. Z ostatnich badań Azy wyszło iż pogorszyła się znacznie praca nerek oraz sunia ma dużą anemię. :( Pilnie szukamy chociaż DT dla Azy. Aza (315/16) to nieduża (45 cm w kłębie) starsza pani (ok.10 lat). Nieco zdezorientowana miejscem do którego trafiła. Uwielbia kontakt z człowiekiem. Ciekawska i przyjacielska z każdym chętnie się wita. Lubi dzieci. Na smyczy chodzi ładnie. Lubi być głaskana. Jest psem średnio aktywnym. Bardzo lubi spacerki i chętnie towarzyszy człowiekowi. Wystarczą jej krótsze ale częstsze spacerki. Zna takie komendy jak: chodź, siad, leżeć i łapka. W stosunku do psów przyjacielska i zainteresowana kontaktem z nimi. Psy za płotem ignoruje lecz w razie potrzeby będzie się bronić. Uwielbia jedzenie i jeśli inny pies będzie chciał je zabrać to Aza poawanturuje się o swoje. Na zabawki nie zwraca większej uwagi. Nie przeszkadza jej gdy na wybiegu jest z nią inny pies który biega za rzuconą zabawką. Może mieszkać w mieszkaniu (na parterze lub z windą) lub w domu z ogrodem jeśli będzie mieszkała w budynku. Aza ma problem z nerkami i znaczną anemię. Musi dostawać karmę specjalistyczną. Zaszczepiona, odrobaczona zaczipowana. Kantakt w sprawiae adopcji 725 095 727 lub mail: [email protected] o Azie:
  25. Nukę spotkaliśmy na majówce u naszych znajomych, pod Kazimierzem Dolnym. Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że pojawiła się tam 3 miesiące wcześniej. Najprawdopodobniej została porzucona. Została już wysterylizowana i zaszczepiona. Pomimo wielu ogłoszeń nikt się nawet o nią nie zapytał. Jest już u nas miesiąc i niestety nie możemy jej trzymać dłużej. Szukamy jej na cito domu pełnego miłości, na jaki bez wątpienia zasługuje. Sunia jest łagodna zarówno do ludzi, dzieci jak i innych zwierząt. Zachowuje czystość w domu, nawet gdy zostawała sama na 8h. Na spacerach bawi się z innymi psami, puszczona luzem słucha się i pilnuje. Każdego zainteresowanego adopcją proszę o kontakt 783 873 709. A wszystkich, którzy nie mogą jej przygarnąć, ale chcieliby nam pomóc proszę o udostępnianie ogłoszenia dalej. Nuka przebywa w Lublinie, ale transport nie stanowi problemu.
×
×
  • Create New...