Search the Community
Showing results for tags 'jamnik'.
-
Poszukuję hodowli jamników miniaturowych lub króliczych długowłosych kremowych - czy ktoś wie lub ma namiary na taką hodowlę w Polsce?
- 11 replies
-
- jamnik
- długowłosy
-
(and 4 more)
Tagged with:
-
Witam. Niestety muszę zacząć od smutnej wiadomości. 7 stycznia 2020 roku o godzinie 20-48 zmarł mój wieloletni przyjaciel, pies rasy jamnik o imieniu Kuba, miał 16 lat. Dla mnie był wspaniałym jamnikiem był krótkowłosy, a kolor sierści miał rudy na dodatek miał jeszcze rudy nos. Do mojego domu Kuba trafił 2 maja 2005 roku i miał ponad rok. Ponieważ adoptowaliśmy go z Mamą ze schroniska (Moja Mama zawsze mówiła że jak przejdzie na emeryturę to adoptuje psa ze schroniska), pamiętam że jak weszliśmy do schroniska to od razu rzucił mi się w oczy bo pierwszy raz zobaczyłem rudego jamnika z rudym nosem. Pamiętam jak siedział w tym kojcu z innymi psami taki samotny, załamany, chudy tak że kości było mu widać. Inne psy w tym kojcu szczekały, szalały jakby mówiły weź mnie ! Ale ten rudy jamnik z rudym nosem tylko siedział i wyglądał na strasznie smutnego, zrezygnowanego. Moja Mama akurat zawsze chciała jamnika, zresztą ja też mam wielką słabość do tej rasy, a taki pies w schronisku to chyba niecodzienny widok. Po namyśle adoptowaliśmy go, pytałem w schronisku czy ma imię i w odpowiedzi usłyszałem że nie ma. No i moja Mama nazwała go Kuba. Gdy go zabrano z kojca to zauważyłem że wolno chodzi, gdy po załatwieniu formalności chcemy iść do domu to Kuba nie potrafił iść więc wziąłem go na ręce i zaniosłem go z Mamą do domu. Chyba w tym momencie się ze mną bardzo związał bo moja Mama zawsze powtarzała że za mną najbardziej szaleje. Może tak było ? Ale jedno wiem na pewno, Kuba był najbardziej szczęśliwy jak wszyscy byli w domu czyli ja, Mama, Tata i Brat. Chociaż moim bratem Kuba się mało przejmował może dlatego że brat mało przebywał w domu. Pamiętam jego pierwszy dzień w domu, był tak głodny że zjadł suchą kromkę chleba. Mama zrobiła mu kanapkę z pasztetem którą zjadł bez problemu, potem szukał miejsca i wybrał kanapę na której zasnął i spał dość długo. Po obudzeniu był już w lepszym stanie, a po tygodniu z nami był jak nowo narodzony. No i tak potem mijały nasze wspólne lata na spacerach, zabawach, witaniu jak ktoś przychodził do domu, wspólnym spaniu które uwielbiał. Kuba strasznie uwielbiał się przytulać do kogoś na kanapie i jak się przytulił to zawsze zasypiał. Mój Tata zawsze wracał z pracy pociągiem, a moja Mama często wychodziła po niego z Kubą. I jak pociąg przyjechał to Kuba wiedział że przyjechał Tata. Niestety mój Tata zmarł na raka 6-4-2011 roku i pamiętam jak wtedy Kuba smutno zawył. Skończyło się wychodzenie po Tatę na dworzec. Śmierć Taty też wpłynęła na Kubę było w nim trochę mniej radości, ale gdy szliśmy z Mamą ze sklepu wraz z Kubą to gdy przejeżdżał pociąg to Kuba zawsze się zatrzymywał i czekał na Tatę widać było że ciągle go pamiętał. Trwało to długo, później Kuba przestał zwracać uwagę na pociąg. No i zostaliśmy w trójkę czyli Ja, Mama i Kuba. Rodzeństwo wyprowadziło się zagranicę. Wtedy Kuba skupił się na nas i dawał nam dużo miłości i często łasił się do naszych nóg jakby dziękował za to że zabraliśmy go ze schroniska. I zawsze odwzajemnialiśmy jego gesty. Mama go zawsze głaskała, a ja brałem go na ręce i przytulałem, a on wtedy mnie lizał. To było coś pięknego. Muszę przyznać że strasznie przeżywam jego śmierć i mam wrażenie że zmarł z mojej winy bo miałem tego dnia czas żeby jechać z nim do weterynarza, ale przerażała mnie myśl że gdybym pojechał do weterynarza to czekałaby go eutanazja ? Chociaż tego nie mogłem wiedzieć ? Wkurza mnie myśl że gdybym pojechał do weterynarza to mogło być inaczej, może dałoby się go uratować. Zamiast tego zwlekałem i mój pies zmarł. Strasznie mnie to boli i już do końca życia będę żył z myślą i poczuciem winy że tego dnia mogłem jechać do weterynarza, a tego nie zrobiłem. Żałuję że zepsułem mu ten ostatni dzień. Chociaż moja Mama mi mówi że mam się cieszyć z tego że zmarł w moich ramionach bo nie każdemu to się przytrafia. Dla mnie jest to kiepskie pocieszenie. Bardzo mnie męczy i dobija to jak zmarł mój pies. Otóż zmarł poprzez uduszenie i ciągle myślę czym on się udusił ? Myśl ta doprowadza mnie do obłędu. Dlatego chciałbym się zapytać czy może ktoś wie czym mógł się udusić mój pies ? A oto jaki był stan mojego psa w ostatnim czasie. Więc tak mój pies miał 16 lat, miał guzy nowotworowe na ciele, a szczególności dokuczliwy był guz na prawej tylnej łapie, na pierwszym lewym palcu, z tego guza często leciała krew bo mój pies często gryzł i lizał swoje łapy, według weterynarza miał uczulenie, ale jak się go obserwowało to wyglądał jakby był znerwicowany, jakby gryzł i lizał te łapy z nawyku. Próbowałem różnych sposobów żeby przestał, byłem w tej sprawie wielokrotnie u weterynarza, ale zawsze mówił że ma uczulenie i żeby przemywać mu łapy "Rivanolem", 2 września 2019 roku dostał dwa zastrzyki na uczulenie i nie wiem czy one coś pomogły ? Gdy miał tego guza na prawej tylnej łapie to żeby go nie lizał i nie gryzł to wpadłem na pomysł żeby ubrać mu na tą tylną łapę niemowlęcą skarpetkę, w domu zdawała egzamin, ale na dworze już nie, często na dworze gdy trochę pochodził to przez to poharatał tego guza na łapie i trudno mu się goiły te rany na tym guzie. Weterynarz przepisał mu raz dziennie 1/4 tabletki na zmniejszenie guzów o nazwie "Tamoxifen Ebewe 10mg" i maść "Flucinar N" na te rany na guzie. No i tak od połowy września 2019 roku wyglądało jego życie, 1/4 tabletki raz dziennie i smarowanie maścią tego guza dwa razy dziennie. Na dodatek od tej połowy września z moim psem zaczęło się dziać coś dziwnego ? Często sikał w domu co mu się nigdy nie zdarzało ? Nie nadążałem z nim wychodzić na dwór bo mieszkam w bloku na trzecim piętrze, później zauważyłem że mój pies więcej pije wody, więcej je, wyglądał jakby ciągle był głodny, dziwne były też jego wędrówki po mieszkaniu, nigdy tego nie robił wyglądały one na bezcelowe, czasami miałem wrażenie że chodzi po mieszkaniu i wspomina ? Był słabszy, miał problemy ze spaniem bo jak kładłem się spać o godzinie 22-00 lub 23-00 to on też szedł spać do swojego łóżka albo spał ze mną no i spał do rana. No i niestety już mało spał w nocy. Najczęściej spał w dzień. Byłem z psem u weterynarza mówiłem mu że dużo sika, pije więcej wody więc weterynarz kazał zrobić badanie krwi i badanie moczu. Po tych badaniach weterynarz z wyników stwierdził że nic mu nie dolega, byłem w szoku i ciągle myślałem co jest mojemu psu ? Niestety gdy zmarł i zacząłem grzebać w internecie o jamnikach to wyszło mi że to wszystko co działo się z moim psem mogło być objawami choroby "Cushinga". Żałowałem że wcześniej nie szukałem w internecie informacji o chorobach psów bo być może dałoby się go leczyć z tych objawów choroby "Cushinga". Myślałem że mogę polegać na weterynarzach, ale dzisiaj mam wątpliwości. W dzień śmierci mojego psa działo się z nim coś dziwnego ? Płytko i krótko oddychał, ciekło mu z nosa jakby miał katar ? No i gdy go głaskałem to głaskałem też jego szyję za szczęką i wyczułem że jego szyja jest twarda z prawej strony. Miałem wrażenie że to guz ? Ale nie byłem pewny co to może być ? Tego dnia nie wiedziałem co robić, chciałem jechać z nim do weterynarza, ale myśl że mi powie o eutanazji mnie przerażała. No i tak zwlekałem że w końcu mój pies się udusił i zmarł w moich ramionach. No i ciągle myślę czym się udusił mój pies ? Myślałem że mógł się udusić gumowatym świderkiem "Rodeo" którego zjadł dzień wcześniej, ale on go gryzł z minutę i jak zjadł to mu nic nie było. Więc czym się mógł udusić mój pies ? Jeżeli możecie mi udzielić jakiejś odpowiedzi to proszę o nią. Bo odchodzę od zmysłów co to mogło być ? Jak ja żałuję że nie pojechałem wtedy z psem do weterynarza, może byłoby inaczej. Myśl że mojego psa można było jeszcze uratować doprowadza mnie do obłędu. I mam wrażenie że mój pies udusił się i zmarł z mojej winy i już z tym muszę żyć do końca życia. Dziękuję za przeczytanie i za jakąkolwiek odpowiedź. I pamiętajcie jak coś was niepokoi u psa to nie zwlekajcie, jak najszybciej do weterynarza. Lepiej najeść się strachu i wstydu niż później żałować. Ja zwlekałem i mam za swoje.
-
Po namyśle i zachęcie kilku osób postanowiłam otworzyć swoją pierwszą galerię. Jeżeli ktoś spojrzy na datę mojej rejestracji na dogo, może stwierdzić, że dojrzewałam do tego pomysłu dosyć długo ;). Okej, czas przedstawić psiaki, najpierw mój najnowszy nabytek, wyczekany i wymarzony doberman Jarhead (czyt. Dżarhed). Obecnie ma roczek, trafił do mnie w wieku 7 miesięcy. Uczestniczymy czasami w wystawach, ćwiczymy do PT oraz ostatnio mieliśmy pierwszy trening obrony. Dla rodziny jak każdy doberman to anioł w skórze diabła. Super inteligentny, pełen temperamentu, stworzony do pracy z ostatnio jak się okazało silnym popędem obronnym - mój pies ideał. U rodziny, po mojej wyprowadzce zostały 2 jamniczki krótkowłose standardowe. Moja mama chyba by się zapłakał gdybym je jej zabrała. Możecie sobie tylko wyobrazić jak bardzo są rozpieszczone... jak zresztą chyba każdy jamnik, bo inaczej się nie da. Jamnik to nie pies. To jamnik i kropka :diabloti: Cortina 3 lata i Finka 12 lat Całe szczęście nie wyprowadziłam się na koniec świata tylko na drugą stronę dzielnicy ;) więc odwiedzam je regularnie, a często jak rodzice wyjeżdżają, zostawiają je u nas i jest wesoło z 3 psami w domu :evil_lol: Finka to na pozór oaza spokoju, kocha wszystkich ludzi i psy, ale pod tym płaszczykiem łagodności, kryje się prawdziwie myśliwskie i zacięte serce. Żałuje, że już za późno na próby polowe dla niej. Z Finą w wieku 8 lat w klasie weteranów zaczynałam też swoją przygodę wystawową, była dzięki temu na kilku wystawach i zawsze zbierała oceny doskonałe ;). Za młodu myślę, że mogłaby poszaleć na ringach. Obecnie jest na zasłużonej emeryturze. Cortina to jamnik z krwi i kości. Uparta i charakterem. Lubi mało kogo, do ludzi podchodzi z wielką rezerwą. Do psów z jeszcze większą. Dla domowników jest jednak kochana, nikt nie może się oprzeć tym świdrującym, czarnym oczkom, co skrzętnie wykorzystuje podczas manewrów pod lodówką :evil_lol: Cortina jest młodzieżowym i dorosłym championem polski, najeździłam się z nią po wystawach i dzięki temu mój entuzjazm do nich nieco osłabł ;). O swoich psach mogę pisać godzinami dlatego na razie ograniczę się do takiego krótkiego wstępu. Mam nadzieję, że spodobają się wam moje psiaki :).
-
Cześć, tak jak w tytule, mamy dwa duże i dwa 2.5miesieczne jamniki. Te mniejsze są karmione przez babcie butelka 1-2razy dziennie. Podaje im kaszke mieszana z mlekiem dla szczeniąt. Rozumiem dawac im to, ale nie z butelki tylko na spodku! Probowalam wytlumaczyc jej i mamie to, ze nie jest to zdrowe dla psów, ale zupelnie nic nie dociera... Potrzebuje pomocy jak przetłumaczyć im ze psy w tym wieku powinny juz same jesc. Straszylam je czy po prostu mowilam im ze robia z psow inwalidow. One do 8 tygodnia byly karmione tylko i wylacznie butelka. Mleko psy mialy wprowadzone z powodu tego ze suka nie mogla ich wykarmic. Bardzo prosze o jakies rady, mam wrażenie ze te kobiety pozjadaly wszystkie rozumy, bo babcia mówi nawet na weterynarza ze "pieprzy" glupoty... Pozdrawiam.
- 1 reply
-
- szczeniaki
- butelka
-
(and 6 more)
Tagged with:
-
Dzień dobry, na początku grudnia kupiliśmy suczkę jamniczkę (miała niecałe 3 miesiące, ur. 14.09.2017), która niby potrafiła załatwiać się na gazety - było z tym różnie. Po Bożym Narodzeniu (okres kwarantanny) zaczęliśmy wyprowadzać ją na dwór. Od tej pory średnio wychodzimy z nią od 6-8 razy dziennie, zaczynając ok. 6 rano do 22. Sunia faktycznie rzadziej załatwia się w domu, ale mam wrażenie, że i tak nie kuma o co chodzi. Główny problem jest z kupką. 99% jest robiona w domu. Siku wciąż się zdarza.. staramy się wychodzić 30 minut-godzinę po każdym posiłku (3-4 razy dziennie), po zabawie, przed snem i po przebudzeniu. I to, jeżeli chodzi o siusianie, przeważnie działa.. ale na kupkę nie mamy żadnego sposobu. Je głównie gotowane mięsko z ryżem i suchą karmę dla szczeniaków. Jak załatwi się na dworze nagradzamy ją smakołykami i bardzo chwalimy. Karcimy gdy zrobi coś w domu. Nie wiem czy to kwestia zimy i śniegu, czy czegoś innego.. czasami opadają ręce, biegamy na dwór jak szaleni, a ona i tak załatwi się w domu. Zabraliśmy już gazety, żeby jej się nie mieszało, że może i w domu i na dworze. Czytam różne fora.. CO możemy robić więcej? Bardzo proszę o pomoc, to już prawie 2 miesiące, a ona dalej nie wie o co chodzi.
-
Dwa jamnisie szukają domu Witam, Pies, Tobi, wiek ok 4 lata. W schronisku przebywa już od jakiegoś czasu. W stosunku do ludzi jest bardzo łagodny i przyjazny. Bez większych problemów dał się wyprowadzić z boksu. Nie reagował na biegające psiaki. Poza schroniskiem spokojny, nie interesował się specjalnie otoczeniem, raczej ludźmi. Niestety w boksie w którym przebywa, lubi sobie porządzić. Duże problemy sprawia podczas karmienia - bardzo broni miski i atakuje inne psiaki (na ciele niestety ma ślady). Do schroniska trafił z Piekar Śląskich Obecnie przebywa w hotelu u Arktyki. [URL="http://images8.fotosik.pl/571/e5960a2e7953bf7f.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/e5960a2e7953bf7fm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/11320ff9c40bafbd.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/11320ff9c40bafbdm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/d88406794dde678e.jpg"]Zdjęcie 3[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/61f8b62d87a463c8.jpg"]Zdjęcie 4[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/413727de1e958eb6.jpg"]Zdjęcie 5[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/f2890105e3746a13.jpg"]Zdjęcie 6[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/b9bf5e42ad9f57c1.jpg"]Zdjęcie 7[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/3e779aa868a9019a.jpg"]Zdjęcie 8[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/f184e85191e245b8.jpg"]Zdjęcie 9[/URL] ----------------------------- Korek, od 14 grudnia, już w nowym domku u Neilla'i :loveu: [I]Pies, Korek, wiek ok 3 lata. Bardzo łagodny i uległy w stosunku do człowieka. W boksie bardzo żywy i odważny. Wyciągnięty poza boks, przykleja się do podłoża i trwa nieruchomo. Trzeba go przenieść na rękach. Poza schroniskiem niestety podobnie. Jest bardzo zaniedbany, sierść w strasznym stanie (co widać). W kontaktach z innymi psami nie ma problemów. Do schroniska trafił z Grodkowa[/I] [I] Od 20.11 obydwa psiaki przebywają w hoteliku.[/I] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/25099a8ec0d659bb.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/25099a8ec0d659bbm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/ec816c04655b2003.jpg"][IMG]http://images8.fotosik.pl/571/ec816c04655b2003m.jpg[/IMG][/URL] [I][URL="http://images8.fotosik.pl/571/06adb1ef795c8fd4.jpg"]Zdjęcie 3[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/d9b837cc60379a6a.jpg"]Zdjęcie 4[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/30028c4e17b23ff5.jpg"]Zdjęcie 5[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/4f0b04c552252cba.jpg"]Zdjęcie 6[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/0b3cee5797795630.jpg"]Zdjęcie 7[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/e95ea274f9f4bcb4.jpg"]Zdjęcie 8[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/462447bbd5d5fa38.jpg"]Zdjęcie 9[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/bd17973355e5fb5d.jpg"]Zdjęcie 10[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/c1bae3c69bd33aab.jpg"]Zdjęcie 11[/URL] [URL="http://images8.fotosik.pl/571/46e85acad90666c6.jpg"]Zdjęcie 12[/URL] Ogłoszenia Korka:[/I] [I] [URL="http://ale.gratka.pl/ogloszenie/9740061_korek_3letni_jamnik_szorstkowlosy_szuka.html"]gratka.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://wroclaw.gumtree.pl/c-ViewAd?AdId=246035898&MessageId=MSG.VIEW_AD.AD_ACTIVATEDMXAdIdMZ246035898MXGuidMZ12ca8893-f530-a20b-26c0-05ceffffcc79&mpname=LocClass-PreAuthAd&mpname=LocClass-FreeAd&mpuid=24405733%3B246035898%3B24405733%3B3200007%3B9124%3B%3B%3B%3B%3B1291317758734&secev=AQAAASykYNwAAM0AAAABACAxMmNhODg5NGIwZS5hMjBiMjc2LmZkNi5mZmZmOWRmMAAAAAEAAAAADqo1ugC2%2FY2C0s5IyZteiLzJoTYevaPf2w**&wmid=246035898"]gumtree.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/15693.html"]kokosy.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.eoferty.com.pl/korek_3letni_jamnik_szorstkowlosy_szuka_domu_216011.html"]eoferty.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.psy.pl/adopcje/art7768,korek.html"]psy.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://opole.szerlok.pl/oferta/korek-3letni-jamnik-szorstkowlosy-szuka-domu-ID47hT.html"]szerlok.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.morusek.pl/ogloszenie/38206/podglad/"]morusek.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.doadopcji.pl/ogloszenie/38206/Korek-3letni-jamnik-szorstkowlosy-szuka-domu---/"]doadopcji.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://www.adopcjapsa.pl/adopcja-psa-pies-szuka-domu,ogloszenie,23562,Lw==.html"]adopcjapsa.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=69843"]kupiepsa.pl[/URL][/I] [I] [URL="http://[URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=1352662066[/URL]"]allegro.pl[/URL][/I] W imieniu psiaków, proszę o pomoc w szukaniu domków. Dziękuję i pozdrawiam
-
Hej, Jestem posiadaczką wspaniałych jamnisiów od 14 lat ...w sumie to byłam... Poszukuję szczeniaczka suczkę krótkowłosą króliczą w odcieniach brązu. Nie zamierzam jeździć z nią na wystawy , nie musi być po championach. Czy ktoś ma jakieś informacje gdzie mogę taką dostać, zarezerwować?
-
[CENTER] [SIZE=5][FONT=verdana][COLOR=#FF0000][B]ZDRADA, OBOJĘTNOŚĆ, OKRUCIEŃSTWO[/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [URL="http://jamniki.eadopcje.org/psiak/655"][FONT=verdana]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/655[/FONT][/URL] [/CENTER] [HR][/HR] [FONT=verdana]– [B]to właśnie otrzymał jamnik Teodor po 11 latach[/B] od swojej „pani”, która bez zmrużenia oka pozostawiła psa na pastwę losu. Oddała go do niesprawdzonego domu, nie znając adresu i nie spisując umowy adopcyjnej. Pies został przekazany jak worek kartofli w połowie trasy. Po trzech dniach Teodor wylądował w schronisku, a była pani odmówiła jakiejkolwiek pomocy dla niego !!!![/FONT] [CENTER] [IMG]http://jamniki.eadopcje.org/galeria/655/2.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER] [FONT=verdana][B][COLOR=#FF0000]ŻAL, BEZSILNOŚĆ, BUNT!!![/COLOR] nie pozwalają nam walczącym o psiaki spać spokojne !!!! Czy ktoś pomoże? Prosimy choćby o dom tymczasowy.[/B] [URL]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/655[/URL] [B]Teodor na facebooku[/B] [I](kliknij w banerek) [URL="https://www.facebook.com/events/230656470375930/"] [/URL][/I][/FONT][URL="https://www.facebook.com/events/437569132926496/"][IMG]http://www.picshot.pl/pfiles/98501/logo_facebook.png[/IMG][/URL] [/CENTER] [HR][/HR] [FONT=georgia]Zawsze jak widzę psa oddanego po latach wierności, dla którego szukamy domu przypomina mi się świetna sztuka Edwarda Morissa pt. „Drewniany talerz”. [B]Dedykuję tym którzy porzucają swojego Przyjaciela. [/B]Polecam również, każdemu kto decyduje się wziąć psiaka. [B]Aby każdy miał świadomość nieubłaganego upływu czasu. Dla każdego. Nie ucieknie się przed tym, nie ma takiej możliwości.[/B] [U][B]Krótkie streszczenie:[/B][/U] [I]Tematem przedstawienia jest problem starości. Młode małżeństwo pragnie pozbyć się z domu rodzonego Ojca, wysyłając go do Domu Starców. Zgadzają się na to synowie Dziadka. Sprzeciwiają się temu jedynie Wnuczka oraz Przyjaciel Dziadka . Po wielu perypetiach rodzinnych Dziadek w końcu udaje się do Domu Starców, a pozostaje po nim tytułowy drewniany talerz, z którego spożywał posiłki, ze względu na trzęsące się dłonie i tłuczenie porcelanowych talerzy. Na zakończenie spektaklu wnuczka pozostawia drewniany talerz w domu, pomimo zachęty Matki do jego wyrzucenia, puentując całą sztukę słowami skierowanymi do Matki:[/I] [/FONT] [CENTER] [B][FONT=georgia]„Zatrzymam ten talerz, bo i Ty kiedyś będziesz stara.”[/FONT][/B][/CENTER] [HR][/HR] [CENTER][IMG]http://jamniki.eadopcje.org/galeria/655/4.jpg[/IMG] [SIZE=4][FONT=century gothic][COLOR=#ff0000][B]ZDRADA, OBOJĘTNOŚĆ, OKRUCIEŃSTWO [/B][/COLOR]- to właśnie otrzymał jamnik Teodor po 11 latach od swojej "pani", która bez zmrużenia oka pozostawiła psa w schronisku i odmówiła jakiejkolwiek pomocy dla niego !!!! Na usta cisną mi się same przekleństwa !!!! [B]Żal, bezsilność, bunt.. ni[/B][/FONT][/SIZE][SIZE=4][FONT=century gothic][B]e pozwalają spać spokojne !!!![/B] [SIZE=5][B]Czy ktoś pomoże????[/B] Pilnie szukamy domu dla Teodora - to przepiękny kanapowy pies, pełen dostojeństwa i jamniczej dumy, który wylądował w schroniskowym boksie :(. Aktualnie przebywa w Domu Tymczasowym w Warszawie i najchętniej widziałabym dom w Warszawie.[/SIZE] [/FONT][/SIZE] kontakt w sprawie Teodora: Tel. 507 735 732 [B]po godz.19[/B] e-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [URL]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/655[/URL] [URL]http://jamniki.eadopcje.org/newsy[/URL] [/CENTER]
-
Witam wszystkich Będzie długo, ale mam nadzieję, że jakaś dobra dusza raczy przeczytać i dodać swoje trzy grosze:) Jak w temacie. Mój jamnior niedługo będzie miał operację odcinka szyjnego kręgosłupa. Jest to operacja prewencyjna (nigdy nie miała niedowładu), ponieważ - po różnego rodzaju przebojach - RTG wykazało, że psina ma zwyrodnienia jąder miażdżystych, z czego jak usłyszałam, dwa powinny zostać usunięte, bo właściwie w każdej chwili może 'źle się ruszyć' i może dojść do paraliżu, a nawet śmierci (!), ze względu na liczne zakończenia nerwowe. Zdecydowałam się nie zostawiać niczego przypadkowi i wybrałam operację, chociaż nie ukrywam, że jestem pełna obaw. Sunia ma 7 lat, przeszła kilka lat temu sterylizację, badania krwi i EKG wykazało, że nadaje się do operacji oraz narkozy. O ile - z tego co przeczytałam w Necie - trafiłam ponoć na świetnego chirurga, o tyle lekarz jest, moim zdaniem, wyjątkowo niekomunikatywna. Trzeba o wszystko wypytywać i ciągnąć za język (gdybym nie zapytała, nie wiedziałabym nic o diecie po operacji (pies otwierany będzie od dołu, od strony brzuszka i szyi, powinien więc jeść coś miękkiego) ani tego, że będzie dochodzić do siebie nie dzień, dwa (jak usłyszałam przy pierwszej wizycie), a jednak pewnie minimum 10 dni, a może nawet dłużej. Doszło do tego, że na kolejną wizytę przyszłam z kartką, na której wypisałam chyba z 10 różnych pytań. No i właściwie każde pytanie zbywane jest pobłażliwym uśmiechem, ewentualnie dość cenną informacją, której bym nie usłyszała, gdybym wyraźnie o coś nie zapytała. I tak na przykład początkowo usłyszałam, że pies po 2 dniach będzie już czuł się na tyle dobrze, że będzie ją można samą zostawić w domu (?), na moje pytania jak z nią postępować dalej, czy potrzebna jest klatka (pies skacze po kanapach, które uwielbia), usłyszałam jedynie, że nie potrzebna, nie usłyszałam nawet kategorycznej odpowiedzi, żeby psa oduczyć, ot uśmiech doktor tu i tam. No nie mówię, lekarz jest miła, ale jak dla mnie bagatelizuje sprawę (albo ja się nad psem za bardzo wytrząsam, ale dopiero po szeregu moich pytań i 2 wcześniejszych wizytach usłyszałam, że operacja jest jednak skomplikowana i ryzykowna - coś, co uważam, że powinnam usłyszeć już na samym początku). Straciłam już więc cierpliwośc wypytywania o szczegóły w klinice, ufam, że doktor wie co robi i operację przeprowadzi sprawnie i bez komplikacji. Ewidentnie opieka po operacji nie jest dla doktor czymś, nad czym w ogóle powinnam się zastanawiać :). Ale ja musze, bo się uduszę :) Zatem pytam Was. O Wasze doświadczenia. Wiem, że każdy przypadek jest inny, ale może ktoś z Was przeżył z psiną podobną operację i może coś podpowiedzieć? Ciekawa jestem, jak wygląda okres rekonwalescencji? Co jeszcze mi chodzi po głowie: - czy potrzebna jest klatka, żeby maksymalnie ograniczyc psu ruch - czy powinnam psu zakupić jakieś bardziej stabilne i proste posłanie (w tej chwili używa starego, wygniecionego już legowiska, które w jednym końcu wypchane jest jak miś, w drugim są już wgniecenia, spadki i brak wypełnienia - nie wiem, czy przy szwach pooperacyjnych będzie to zatem odpowiednie miejsce dla psa) - jakie macie doświadczenia w wyprowadzaniu psa na spacer, po takiej inwazyjnej operacji? I w ogóle, cała reszta, kto co ma do napisania, chętnie poczytam. Szczerze mówiąc w chwili obecnej operację traktuję trochę jak odległy sen, ale termin zbliża się wielkimi krokami i zaczynam się trochę denerwować :( Z góry dzięki za wszelkie odpowiedzi, trzymajcie za nas kciuki :)
-
Witam, chciałbym podzielić się z wami moim skad inąd błahym problemem, który wbrew pozorom tak błahy okazuje się nie być. Otóż „posiadam” dwie zbuntowane i zżyte ze sobą damy - wybrankę serca i jej jamniczkę. A „awantura” toczy się ooo...spanie pieska w łóżku. Niemożliwym w tej sytuacji jest być obiektywnym po prostu staram się zachować zdrowy rozsądek. Dlatego chciałbym poznać opinię jak największej liczby osób. (Chciałbym dać to do przeczytania dziewczynie). Sprawa jest o tyle skomplikowana iż moja dziewczyna jest alergikiem i tak naprawdę psa mieć nie powinna. Jej alergia jest niemalże permanentna, a jej miłosć do psów pernamentna i jeszcze większa. Ma alergie na pyłki, kurz, roztocza, sierść i co tam jeszcze jest. I tak na dobrą sprawę czysta sypialnia i sen jest jedynym czasem i miejscem gdzie może zregenerować swój zmęczony od husteczek nosek i organizm. Husteczki i psikacze do nosa znajduje niemalże wszędzie ale to inna historia. Wczoraj pod wpływem impulsu postanowiłem coś z tym zrobić. Zaproponowałem 30-dniowe wyzwanie, które polegało na systematycznym sprzątaniu sypialni i zmianie nawyku psa odnośnie spania na łóżku i ogólnego wchodzenia do sypialni. I tu zaczynają się schody. Dziewczyna cały pomysł o dziwo przyjęła ciepło pomijając kwestie psa. Suczka ma 7 lat więc najmłodsza nie jest. Niedawno zmieniła miejsce zamieszkania więc jest to dla niej stosunkowo nowe miejsce choć zdążyła już zagrzać jedno w łóżku. Dziewczyna tłumaczy mi jak ciężki jest charakter jamnika i że nie jest to wykonalne w tym wieku. Nie w sposób humanitarny (jej zdaniem). Sytuacja wygląda tak, że o dziwo moim zdaniem pies zrozumiał, ze nie wolno jej przekraczać progu sypialni i choć do najszczęśliwszych nie należy to słucha się (Moim zdaniem to normalne przy zmianie nawyku). Suczka generalnie jest grzeczna i łatwo daje się zdominować – mi, ale nie jej. Gdy spotykają się obie robi się ekscytująco i chaotycznie. A ja w tym „związku” jestem katem od czarnej roboty. Na początku wysprzątałem całą sypialnie, pozbierałem bibeloty i inne kurzołapy, generalnie pies chodził i widział, ze coś się dzieje. Potem zacząłem zabraniać jej wchodzenia do sypialni i zwyczajnie zamykałem drzwi. Piesek znalazł sobie nową miejscówkę w salonie. I takie było moje założenie. Pierwsza noc. Pożegnałem pieska na dobranoc, przykryłem na jego posłanku i kazałem zostać. Spaliśmy w zamkniętej sypialni i za każdym razem gdy pies przychodził pod drzwi i zaczynał piszczeć wychodziłem i kazałem jej wracać. Bez krzyku, agresji, zwyczajna asertywność, czasem musiałem ją przyblokować nogami bo chciała mi się panicznie prześlizgnąć. Odprowadzałem ją na posłanko i tak to wyglądało. Generalnie noc kiepsko przespana. Choć piszczała może tylko ze trzy razy. I teraz sedno tej całej sytuacji: Dziewczyna uważa, ze to co robię jest okrutne i skazałem tego psa na ?emocjonalną banicję?, że takie rzeczy trzeba robić stopniowo. Jej propozycja: Położyć psu posłanko obok łóżka i nagradzać jakimiś chrupkami jak będzie tam leżeć. Moja odpowiedź na podstawie obserwacji: To nierealne, dziewczyna zaraz rozczuli się nad swoim pieskiem jak tylko kilka razy będzie chciał wskoczyć do łóżka. Zwyczajnie nie będzie miała na tyle siły by być w tym konsekwentna. Poza tym znając psa, zaraz po zaśnięciu w trakcie nocy pies zwyczajnie wskoczy na łóżko, a ona powie ze to taka trudna rasa i trzeba się z tym pogodzić. Ponadto pies nadal będzie w sypialni więc ilość sierści i tak będzie większa. Co wy byście poradzili na tę emocjonalną tragedię? Wczoraj miałem wrażenie, że to moja dziewczyna nie może obyć się bardziej bez swojego psa niż on bez niej. Oczywiście pisze to pół żartem, pół serio bo obie je do siebie ciągnie. Nie zmienia to faktu, że wymaga to podwójnej pracy. Bo o ile nad psem zapanować się da o tyle z wybranką serca jest już trudniej. I jeżeli tak dalej pójdzie to jeszcze ja będę spał na podłodze bo i takie żartobliwe sugestie słyszałem. Chodzi o to aby dojść do jakiegoś konsensusu, by nie robić z tego psa głupka. Byśmy w tej zmianie nawyków byli spójni, a nie ja mówię -a, ona-b, a pies nie wie już czego słuchać. Ps: Sytuacja wiąże się również z aspektem zdrowotnym jamnika – otóż nie powinien on wskakiwać na łóżko gdyż ma problemy z kręgosłupem (w niedługim czasie planowana operacja) Zatem co wy byście zrobili w tej sytuacji? I czy waszym zdaniem robię temu psu coś strasznego? Czekam na odpowiedzi. Pozdrawiam. EDIT: By dać pełniejszy obraz sytuacji dodam iż pies relatywnie niedawno został „pozbawiony” swojej głównej właścicielki – jej mamy (wyjazd za granicę kilka miesięcy temu). Wiązało się to ze zmianą miejsca zamieszkania psa - trwają tam jeszcze prace remontowe, tak więc pies nie do końca może sobie znaleźć swoje miejsce, bo mieszkanie ulega ciągłym zmianom. Pies nie ma aktualnie stricte swojego legowiska – swojego stałego miejsca, zostało w starym mieszkaniu. Chwilowo jest to prowizoryczne posłanie. Dodatkowo ostatnio ma trochę stresujących wizyt u weterynarza w związku z kręgosłupem. No i generalnie jest psem, który od szczeniaka spał przyklejony w łóżku a to z dziewczyną, a to z teściową.
-
[B][COLOR="purple"]11 listopada odwiedziliśmy schronisko w Białej Podlaskiej aby zabrać sunię na tymczas. Przy okazji obejrzeliśmy włości i zamieszkujące je pieski. TZ-owi bardzo zapadł w pamięć (i nie tylko pewnie) pewien parówkowaty piesek. Ze względu na ograniczone fundusze część piesków w schronisku mieszka na łańcuchach przy budach, sytuacja powolutku się zmienia, ale ten parówek stoi tam od lat i jest niewidzialny. Bardzo bym chciała znaleźć mu miejsce, kącik. Nawet nie w domu, a kącik w ogrodzie. Gdyby udało mi się znaleźć miejsce w naszej okolicy, TZ zrobiłby mu budę i ogrodzilibyśmy siatką mu wybieg, jest niziutki więc spokojnie wystarczy siatka 1 metr wysokości. Będę szukała mu miejsca, a może ktoś z Was pomoże w znalezieniu takiego miejsca?[/COLOR][/B] [B][COLOR="#006400"]Bezimienny parówek ma 8 lat, nie ma już ząbków, jest dość zapasiony. Jest serdeczny, uwielbia ludzi i aż się trzęsie jak się do niego podchodzi.[/COLOR][/B] [B][COLOR="red"]11 grudnia pojechaliśmy do schroniska i niby przy okazji TZ zabrał go do DT. Prosimy o pomoc w ogłaszaniu pieska.[/COLOR][/B] Oto krótkonogi cudaczek. [img]http://img210.imageshack.us/img210/1107/img0916t.jpg[/img] [img]http://img339.imageshack.us/img339/7582/img0917ta.jpg[/img] [img]http://img52.imageshack.us/img52/7108/img0915r.jpg[/img] [B][COLOR="purple"]Liczę na cud. Ale spróbuję.[/COLOR][/B]
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Witam, od kilku dni wzdłuż ulicy, przy której mieszkam biega bezdomny jamnik. Wygląda na to, że ktoś go tu porzucił, bo nikt z sąsiadów takiego psiaka nie miał. Zacząłem go dokarmiać, kładąc mu jedzenie w prowizorycznej misce tuż przed bramą wjazdową. Widać, że biedaczek biega zagłodzony, bo wcina aż mu się uszy trzęsą. Chciałbym go przygarnąć, jednak jest bardzo przestraszony i nie da się do niego podejść na bliżej niż 10 metrów. Potrzebuję jakiejś porady, jak do niego dotrzeć. Nigdy nie miałem wcześniej psa. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
-
witam Chaiałabym się dowiedzieć, co o tym sądzicie. Mam w domu 12 letnią suczkę Majkę - jamnika. za 1,5 miesiąca zmierzam wziąć 6 tygodniowego yorka. Myślicie, że psy się dogadają?? Czy te dwie rasy w domu to dobry pomysł?? ( dodam, że ostatnio moja Majka miała spotkanie ze szczeniakiem zanjomej, kundelkiem. NIby się z Nim bawiła, ale po pewnym czasie chyba zaczął ją denerwować i zaczęła go podgryzać. Sama nie wiem czy to było w formie zabawy czy już była to złość ) proszę o jakieś odpowiedzi, z góry dziękuję :)
-
Witam, mam 3 letniia sunie niewielkich rozmiarow (10 kg ,niskopodlogowiec) , ktora zawsze chetnie bawila sie z innymi psami. Niestety od jakiegos nie chce sie bawic, a wiekszych psow od siebie zwyczajnie sie boi. W pierwszym odruchu pedzi do takiego psa, radosna z checia do zabawy, jednak po zblizeniu sie do psa i porownianiu jego rozmiarow ze wlasnym przestaje sie cieszyc i probuje ugryzc. A wlasciwie klapie zebami przed pyskiem, nie jest to agresywne rzucanie sie, raczej bojazliwe odganianie. Na mniejsze psy sie nie rzuca, jedynie sie jezy. I tez tylko po zblizeniu sie do niej. No i teraz mam pytanie, czy moge w jakis sposob zapobiec takimu zachowaniu? Aktualnie szczeslwie trafia na psy ktore maja w tylnim powazaniu straszenie takiego koczkodana, ale moze trafic kiedys na mniej zrownowazonego osobnika, ktory zwyczajnie sie odgryzie... :(
- 10 replies
-
Rzecz w tym, że nigdzie nie znalazła dostatecznych informacji na ten temat więc spróbuję... Otóż: Mam jamniczka i od 5 dni nic nie je, ani nie pije, a tylko chodzi i wymiotuje po 5-6 razy w ciągu dnia. Nie wiem na co choruje, byłam z nim u weta, dostał kroplówkę i zastrzyki(antybiotyk) jednakże, stan nijako się nie poprawia. Możliwe, że się czymś zatruł. Jeśli ktoś również spotkał się z podobnym przypadkiem, poradźcie jak mogę mu pomóc lub co mu dolega. Liczę na rozsądne odpowiedzi. :)
-
Witam i gorąco pozdrawiam wszystkie dogomaniaczki i dogomaniaków :) A oto moja Zyta. Jest z nami od 11.11.2007, przywieziona z pseudohodowli z Halinowa pod Warszawą, tzw. "fabryki psów" której likwidacja kilkanaście miesięcy później odbiła się głośnym echem w mediach. Żona wybrała ją jako najmniejszą i najsłabszą spośród rodzeństwa ale jej małym, pełnym strachu i jednocześnie nadziei oczkom nie sposób było się oprzeć. Oczywiście skończyło się to serią dwóch wizyt dziennie u wet przez kolejny tydzień, ponieważ maleństwo było zarobaczone, przez co w ogóle nie miało apetetu. A ponieważ ważyła zaledwie 700 gram to nawet nie nadawała się pod kroplówkę, lecz podłączano jej małe łapki do pompy infuzyjnej. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i nasze jamnicze szczęście ma się obecnie doskonale :) [IMG]http://www.dogomania.pl/%3Cimg%20src=%22http://farm5.static.flickr.com/4077/4750156514_d4a3773950_z.jpg[/IMG][IMG]http://farm5.static.flickr.com/4077/4750156514_d4a3773950_z.jpg[/IMG] [IMG]http://farm5.static.flickr.com/4090/4987769626_470a6fe2e3_z.jpg[/IMG] [IMG]http://farm6.static.flickr.com/5103/5568311911_b5f883a518_z.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/%3Cimg%20src=%22http://farm5.static.flickr.com/4077/4750156514_d4a3773950_z.jpg[/IMG]
-
[CENTER][COLOR="blue"][B][SIZE="6"]Serdecznie Witamy u Gabi[/SIZE][/B][/COLOR][/CENTER] [COLOR="lime"][SIZE="5"]Gabi[/SIZE][/COLOR][SIZE="3"] to niewielki szczeniak (39cm w kłębie, 9kg), który jest mixem labradora i jamnika :) Jest bardzo inteligentna, bardzo szybko uczy się komend.. Potrafi takie komendy jak: "nos", "siad", "waruj", "skupianie uwagi"...(a to po pierwszym szkoleniu :)) Gabi uczęszcza do psiego przedszkola, organizowanego przez szkołę DogMasters. Teraz coś o niej... Jest bardzo spokojną sunią. Bardzo lubi ludzi i inne psy. Jest ciekawa świata, i wszędzie chciałaby zajrzeć :roll: Jest taż uparta... Jak na coś się uprze to tak musi być ! Lubi biegać, skakać i jeść parówki :p Nie ciągnie na smyczy. Jest energiczną ale opanowaną sunią :) Bez problemu daje się podnosić, oglądać łapki itp. No to na tyle o niej :) Teraz kilka fotek :)[/SIZE] "To ja z profilu" [IMG]http://i43.tinypic.com/vdtug.jpg[/IMG] Zdjęcie bez tytułu... :eviltong: [IMG]http://i40.tinypic.com/14wblw4.jpg[/IMG] Na rączkach :p [IMG]http://i44.tinypic.com/25qajya.jpg[/IMG] "Daj rzesz tą parówkę!!!!!" :lol: [IMG]http://i39.tinypic.com/bi6iba.jpg[/IMG] [SIZE="1"]Kontakt do opiekuna: [email][email protected][/email] Kontakt w sprawie adopcji: [email][email protected][/email] 503-364-290[/SIZE] [SIZE="1"]Więcej zdjęć: [url]https://picasaweb.google.com/118380588009733343934/Gabi2591210Miesiecy98Kg38Cm06032012RKamilPawOwski[/url][/SIZE] [SIZE="6"]SZUKAM DOMU!!![/SIZE]
-
[CENTER][COLOR=red][B]Pani Jamnikowa Roksi[/B][/COLOR] została oddana przez właścicieli (!) do wrocławskiego schroniska. [COLOR=red][B]Ma 14 lat, jest zadbana, w dobrej formie.[/B][/COLOR] Do ludzi wesoło macha swoim cieniutkim ogonkiem. Jest prześliczna! [B][SIZE=3]Nie pozwólmy jej umrzec w schroniskowej celi!:([/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Proszę o pomoc![/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=3]Obecnie przebywa w boksie 18, może być juz zabrany do nowego domu.[/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img192.imageshack.us/img192/2629/fotka016resize.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/8792/fotka014resize.jpg[/IMG][/CENTER]
- 91 replies
-
- jamnik
- schronisko
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Witam, piszę by podzielić się smutną wiadomością, że dziś odszedł od nas Ares, jamniczek którego adoptowaliśmy z mężem dwa lata temu przez aukcję Dogomanii na Allegro. Był z Jarocina, mieszkał z nami w Tychach. Miał 16 lat. Zmarł nagle, po trwającej zaledwie trzy dni chorobie. Lekarz pomógł mu odejść w agonii. Chociaż długo docieraliśmy się wzajemnie z tym psiakiem, stał się nam bliski. Żal i ból jest ogromny, gdy w domu brakuje szurania łap.
-
Młoda suczka w typie jamnika czeka na swojego właściciela w schronisku. Łagodna, bardzo cierpliwa. Toleruje zarówno psy jak i dzieci. Kocha ludzi! Znaleziona na ul. Żelińskiego w lutym :shake: Akceptuje obecność kotów. Spokojna i rozważna. Nie przejawia agresji. Nauczona czystości. Wysterylizowana, odpchlona i zaszczepiona - CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ? :cool3: Mój e-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] tel. 506990706 nr ewidencyjny: 155/11
-
Witam serdecznie. Jestem tu nowa. Mam na imię Kasia i jestem właścicielką prawie 7 letniego jamnika Luckyego (Lakiego). Z góry przepraszam za długość postu, ale postanowiłam całkowicie opisać jak wygląda stan mojego pupila, u którego podejrzewa się dyskopatię. Problem zaczął się dokładnie 29 stycznia tuż po zastrzyku przeciw wściekliźnie. Piesek zaczął w ten dzień popiskiwać (rzadko, lekko), usztywniał szyję. Pomyślałam, że to ból i obrzęk po szczepionce, gdyż to ponoć dość popularne (nawet u ludzi). Zadzwoniłam do Pani doktor potwierdziła moje przypuszczenia, że tak może być, poleciła okłady z altacetu i lodu, które oczywiście pieskowi robiłam. W ten dzień po około 2 tygodniowej przerwie zaczęliśmy ponownie podawać lek na obniżenie ciśnienia Amlozek (piesek był w trakcie leczenia). Niestety piesek w ciągu kolejnych dni nadal popiskiwał (takie pojedyncze piski, jakby się urażał), przestał skakać na łóżka - prosił skomlał, aby go wziąć na ręce i położyć na nie - niestety sam już chętnie zeskakiwał. Skakanie do góry np podczas witania się także kończyło się piskiem i ewidentnym bólem odczuwanym przez psiaka. Lekarz zaczął u niego podejrzewać dyskopatię, a nam nie nadawał spokoju amlozek, który piesek przyjmował i na którego nie reagował zbyt dobrze. Po prostu uważaliśmy, że mu nie służył - a dlaczego? A to dlatego, że występował u niego szereg niepożądanych działań od nieprzechodzącej ospałości, przez lęki. Za ból szyi/pleców(?) także go obwiniliśmy (może powodować zapalenia stawów, bóle mięśni itd). Potwierdzeniem było dla nas przerwanie jego podawania po około półtora do dwóch tygodni od 29 stycznia. W efekcie czego już następnego dnia piesek był już żywszy, popiskiwanie ustępowało, było rzadsze. W ciągu kilku następnych dni piski się już nie zdarzały. Za wszystko więc obwiniliśmy amlozek (łącznie z lekarzem) i zadowoleni myśleliśmy, że wyeliminowaliśmy problem. Jednocześnie leczyliśmy pieska na śródmiąższowe zapalenie nerek. Zapalenie nerek zostało wyleczone (14 marca miał piękne wyniki badań), ale 3-4 dni po nich znów pojawiła się kapiąca krew "z siusiaka". Zrobiliśmy badania moczu i usg - wyniki tym razem wskazywały na zapalanie prostaty (lekarz pokazywał nam na usg małe torbielki). Wracając jednak do głównego tematu w tym samym czasie, w którym pojawiła się krew wróciło popiskiwanie i ból. Piesek znów przestał chcieć skakać. Pojawiliśmy się u lekarza. Leczyliśmy zapalenie prostaty - dostał bactrim, po którym wyniki moczu są coraz lepsze. Z szyją/kręgosłupem w tym czasie nie zostały podjęte jeszcze żadne kroki, by nie mieszać leków. Ponadto lekarz dawał nam nadzieję, że w ciągu jakiś 3 tygodni znów może to przejść. Ostatnia wizyta była w miniony poniedziałek (04.04). Po niej nic się nie zmieniało, a nawet było gorzej. Piesek podczas gwałtownych ruchów/ skoków (nie dopilnowaliśmy go raz i na dźwięk domofonu gwałtownie zeskoczył) zaczął bardzo "płakać", skomleć - nie tak jak wcześniej pojedynczo, tylko dłużej - takie zaciąganie z bólu. Podobnie było po powrocie ze spacerów. W trakcie powrotu piesek nagle urażał się, zapłakiwał = zapiskiwał, przy tym robił charakterystyczny garb, ale trwało to parę sekund. Od razu wracał do domu tyle, że wolniej. Czasem zdarzało się, że pieska lekko uraziliśmy, tzn. bardzo lekko, ale zbyt gwałtownie dotknęliśmy go i wtedy sztywniał i lekko popiskiwał. Ponadto od czasu problemu z szyją/kręgosłupem mój piesek często się przeciąga (częściej i intensywniej niż przed wystąpieniem pierwszych negatywnych objawów, ale nie sprawia mu to żadnego bólu). Przedwczoraj (w środę) zaczął po wieczornym spacerze bardzo zawodzić, wtedy też od razu chce siadać i to robi. Po chwili ból/ skowyt przechodzi. Po tym zdarzeniu od razu zadzwoniliśmy do lekarza i pojechaliśmy po leki - dostał carprodyl 20mg lek przeciwbólowy i przeciwzapalny. Zaprzestaliśmy też jakiegokolwiek wkładania go na łózko - kategorycznie postanowiliśmy go odzwyczaić od skakania na nie (otrzymał swoją grubą dużą kołdrę, zrobiliśmy mu jego małe własne łózko, nie cienkie legowisko). O dziwo czym bardzo zaskoczył mnie mój piesek przez całą noc spał w tym "nowym łóżku", byłam z niego niesamowicie dumna. Dopóki byłam z nim wczoraj w domu do 12 wszystko w było w porządku, nie miałam problemu z dopilnowaniem go by nie skakał na łóżka. Po 12 wrócił do domu mój tata, więc ja poszłam się szykować do łazienki. Niestety on go już nie upilnował. Tylko jak poszedł do kuchni piesek wskoczył na łózko i co gorsza zaraz po tym zadzwonił domofon i piesek z niego również zeskoczył. Płakał z 30sekund. Przebieg dalszej części dnia był całkiem dobry. Zostałam sama z pieskiem i oczywiście nadal nie miałam problemu z upilnowaniem go - ani razu nie wskakiwał na łózka, ze spacerów wracał zadowolony. Podczas wieczornego spaceru nawet nie chciał wcale wracać do domu..no ale spacer kiedyś się skończyć musiał ;) Po powrocie do domu, mój piesek zaaferowany powrotem rodziców niechcący obił się pyszczkiem o nogę mojego taty i zaczęło się straszliwe skowycie. Piesek zesztywniał, zrobił garba, bardzo płakał, cofał się, nie mógł sobie znaleźć miejsca, był przerażony, siadł sobie obok mnie i mojego chłopaka, bardzo się trząsł i bał. Chciałam go pogłaskać po klatce piersiowej zaczął jeszcze głośniej płakać. Przestałam go dotykać. Jego kark był sztywny, a jamnik biedaczek przerażony. Troszkę się uspokoił, ale później wystraszył się otwierania drzwi w łazience (niedaleko nas, ale daleko by go dotknęły) znów zaczął niesamowicie płakać. Jak mój luby zaczął ściągać buty po spacerze, też psiak bał się jego łokcia - byleby go nikt nie dotknął. Jeszcze chwilę po tym nie mógł sobie znaleźć miejsca, był przestraszony, uspokajał się, po czym znów delikatnie sztywniał popiskując. Po 5-8 minutach delikatnego głaskania (kiedy już było możliwe) i uspokajania pieska przeszło. Odżył znów merdał ogonkiem, chciał smakołyków, przynosił zabawki. W tym czasie zadzwoniłam też do weterynarza. Powiedział, że jeśli mimo podawania leku carprodyl ból nie będzie ustępować, to on już nie może zastosować innego zachowawczego leczenia, pozostaje zdjęcie rtg i... prawdopodobnie operacja, którą nas postraszył. Dziś na porannym spacerze był zadowolony, nie chciał wracać do domu (widziałam przez okno jak szalał). Problem pojawił się w klatce, gdy mój tata musiał go wziąć na ręce (schody). Sam przyznał, że musiał to zrobić nieumiejętnie, bo piesek zapłakał, ale pojedynczo i później po powrocie był przestraszony (już nie popłakiwał). Wtulał się we mnie, potrzebował bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Przeszło bardzo szybko. Jestem przerażona. Wydawało mi się, że lek działa. Piesek zachowuje się całkiem normalnie, jest zadowolony dopóki nagle gwałtowanie nie napnie mięśni szyi/kręgosłupa. Chodzi normalnie, nie kuleje, nie zawodzi łapkami, nie ma (i oby nie miał!! odpukać!!) paraliżu. Dostaje jak gdyby skurczów po wykonaniu gwałtownych ruchów. Nie wiem co to może oznaczać, czy jest to postać dyskopatii? Czy ktoś coś wie na ten temat? Miał podobne doświadczenia? Serdecznie proszę o pomoc.
- 14 replies
-
- ból
- dyskopatia
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Mam jamniczka a właściwie kundelka,mieszkam w dużym domu z średnim ogródkiem na przedmieściach.Jedynym problemem jest to ,że nie wiem jakiego towarzysza zaakceptowałaby moja Sara.Potrzebujemy psa troszkę większego od jamnika ale nie bardzo dużego ,chodzi nam o to żeby pies nie zrobił krzywdy sarce a przy okazji mógłby stróżować i bawić się z drugim psem.Z uwagi na to ,że moja sara jest bardzo energiczna i zadziorna drugi pies powinien być spokojniejszy i bardziej zrównoważony. Czy znacie jakieś rasy ,które mogłyby być doskonałym kompanem jamnika ? Nie jest powiedziane ,że nie weźmiemy kundelka ale na wszelki wypadek muszę rozważyć jakieś rasy.;)
-
[quote name='"Justa&Zwierzaki"']Na os. nie daleko mnie mieszka małżenstwo juz bardzo wiekowe i Pan przykuty do łóżka a Pani tez bardzo chora i juz nie mają sil sie nim opiekowac . Czarus jest psem bardzo wypielegnowanym i czystym i łagodnym ale teraz jest wypuszczany samopas i grozi mu niebezpieczeństwo ( samochody lub moze byc pogryziony ) , błagam Was o pomoc . Moze ktos z Was jest w stanie pomóc mi szukac dla tego wyjatkowego psa domu :-( Mój nr 507 - 300 - 768 [/quote] [quote name='"Justa&Zwierzaki"']Tak było kilka miesiecy temu :( Teraz jest tylko gorzej :( , Pani juz nie wychodzi wcale , a sąsiadka ktora go wyprowadzała juz tez nie moze i dlatego [b]PILNIE SZUKAMY MU ODPOWIEDNIEGO DOMU[b] :( Ktokolwiek moze mu zrobic ogloszenia bede bardzo wdzieczna[/quote] [SIZE="3"][color="#FF0000"]:shake: Teraz nastapilo najgorsze :-( Pani musi trafic do szpitala. Czarusia chce wypuscic lub go [b]uspic[/b]!!!! Schronisko w Tychach go nie chce przyjac (dzwonila do nich) :roll: Weta, ktory uspi nie trudno znalezc...[/COLOR][/SIZE] [SIZE="4"][COLOR="blue"]CZARUS PRAGNIE ZYC!!! NIE POZWOLMY MU ODEJSC :-( Prosimy o pomoc :Help_2: :Help_2: :Help_2: TDT/ DT/ DS POTRZEBNY NA CITO!!:Help_2: :Help_2: :Help_2: CZARUS MA DOSLOWNIE KILKA DNI[/COLOR][/SIZE] Bannerek: [url=http://tnij.org/czarusdogo][img]http://tnij.org/czarusb[/img][/url] [html][url=http://tnij.org/czarusdogo][img]http://tnij.org/czarusb[/img][/url][/html]
-
Dzisiaj (2 kwietnia) w godzinach wieczornych (18.30) znaleźliśmy biegającego po ulicy strykowskiej psiaka. Psiak prawdopodobnie jest młody, nieco chudy ale dobrze zbudowany i silny. Znak charakterystyczny to podłużna blizna na lewym uchu.Pies jest bardzo grzeczny i łagodny. W domu zachowuje się bardzo grzecznie, zdecydowanie domowity, natychmiast usiłował wpakować się na łóżko lub na kolanka. Może być przeziębiony (świszczący oddech). Być moze ma też jakąś infekcję skórną na obrzeżach uszu - ma tam suchą skórę, dość popękaną i szorstką. Ponieważ w domu mamy już 2 psy nie lubiące gości jamnik został przekazany do schroniska na ulicy marmurowej. Może są tu jacyś wolontariusze, którzy by byli w stanie sprawdzać co jakiś czas, jak się parówce wiedzie... [IMG]http://www.widzew.net/%7Ebynio/jajnik/1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.widzew.net/%7Ebynio/jajnik/2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.widzew.net/%7Ebynio/jajnik/3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.widzew.net/%7Ebynio/jajnik/4.jpg[/IMG]
-
Witam wszystkich serdecznie. Jakiś czas temu w mojej miejscowości, w Koszalinie ktoś porzucił czarnego jamnika(suczkę). Pies jest czysty, zadbany, widać, że miał normalny dom. Jednak ktoś ewidentnie go porzucił, pies latał jak szalony, ciągle szukając swojego domu. Od 3 dni jest u mnie w domu. Gdybym nie miał już jednego psa w domu, napewno bym ją zostawił. Jednak nie jestem w stanie długo go u siebie przetrzymać, Pies jest niesamowity. Dobrze wychowany, załatwia sie tylko na zewnątrz, bardzo towarzyski, zero jakiejkolwiek agresji, wdzięczny za okazaną mu pomoc, sympatyczny, spokojny. Ponadto staje na dwóch łapkach(to jego popisowy numer), naprawdę pies jest boski. Jest to pies odnaleziony, także nie mam żadnych danych o nim, ale ma około 4-5 lat. Zdjęcia mogę wysłać na maila ! Nie jestem w stanie zatrzymać go u siebie, a nie chcę oddawać do schroniska, bo to nie miejsce dla takiego psa. Gwarantuję, że pies jest kochający, ufny, radosny. Naprawdę aż dziwie się jak można porzucić takiego psa .. Więcej informacji pod numerem 665-724-231.