Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/13/26 in all areas

  1. Jestem dzisiaj cała w emocjach oczy mi sie troche "spociły" Heboriś pierwszy raz wziął smaczka z ręki na wybiegu. Dotąd zdarzalo sie ze coś wziął jak zaglądalam do nich od góry, przez dach budki. Ale nigdy jeszcze dotąd nie podszedł sam do mnie na wybiegu. To jak pierwsze słowo dzieciątka. Michałek jest z jednej strony niby mniej płochliwy ale też mniej inteligentny i on jeszcze nie odważył sie sam podejść. Tak czy inaczej obaj są dużo śmielsi. Często chodzą po trawce. Szczekali wczoraj razem na pieska, ktory stał za płotem (pierwszy raz). Heboriś tak sie rozbrykał, ze jak w dzień dach budy jest otwarty wbiega przez drzwiczki i wyskakuje górą. On jest jeszcze bardzo sprawny. Ale najważniejsze że rusza sie, zagląda, szczeka. Zaczął żyć. Bierze miske w ząbki i niesie w inne miejsce, nareszcie robi inne rzeczy niz skulone siedzenie w kąciku. Michaś widać że jest starszy, takich sztuczek nie potrafi ale drepcze dzielnie za Heborkiem
    11 points
  2. 10 points
  3. Tak, wszystko jest dla chlopców nowe. Obserwowalam ich jak świtało, tuptali po trawie ale w dzien kiedy wieś ożyła, kiedy zaczelo być slychać ludzi, auta, psy, kosiarki schowali sie znowu do budy Na razie dalej sie oswajamy, wpadam co chwile, nosze smaczki, jedzonko w małych porcjach. Czarnuszek tak sie boi, że nawet na mnie nie spojrzy. A Michałek jest taki śmieszny, przygląda mi sie jak mówie, co robie, takimi zdziwionymi, dużymi oczkami jakby ufo zobaczył.
    10 points
  4. Wklejam z wątku bazarkowego - wspaniała wiadomość od kikou - nasz czarnulek, który dotąd tylko nocą opuszczał budę - w biały dzień nie tylko wyszedł, ale nawet nieśmiało spojrzał na Kasię - to cieszy jak "pierwszy krok dziecka" i czekamy na dalsze. Powoli, ale ruszyło w dobrą stronę
    9 points
  5. Nasz Heboriś, tak jak Michałek, zaczął na mnie patrzeć. Troszke ucieka, zbliżyć sie do siebie nie pozwoli ale już nie siedzi skostniały ze strachu ze schyloną główką. Patrzy na mnie jak na kosmitke ale zerka dużo śmielej.
    8 points
  6. Wszystko ok. Mikuś ( tak maleńtas został ochrzczony) zwiedził mieszkanie, zjadł, napił się. Potem poleżał trochę na balkonie. Poszlismy ze znajomym na kawę. Oczywiście z psiakami.Siedzieliśmy w ogródku piwnym w cieniu. Mikusia wszystko interesuje, zwłaszcza pieski. W domu z Kajunią ok. Jak ja wąchał, dostał po pysku ogonkiem, bo merdała. Koty jeszcze wystraszone, zwłaszcza Karmelek. Ogólnie cud, miód i orzeszki
    7 points
  7. 7 points
  8. Chcę jeszcze dodać, że Sabinka, dzięki zaangażowaniu Alaskan i koleżanki Uli, ma w DT wszystko, co jest potrzebne do rehabilitacji, wg zaleceń- czyli maty, przykryte podłogi, jedzie już poduszka sensoryczna, być może uda się pozyskać tunel do ćwiczeń, bo Sabinka musi też ćwiczyć w domu. Na razie do poniedziałku mamy pożyczoną od rehabilitantki.
    6 points
  9. To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny
    6 points
  10. Wielkie, ogromne podziękowania dla Wszystkich! Dla Deklarowiczów, dla Nadziejki za bazarki, dla każdej Osoby, której leżał na sercu los tego wymoczka, dla Słynnej Pani Lidki, dla Wolontariuszki, która zawiozła piesunię do Violi, dla Lekarzy, co nie brali pieniędzy, no i dla Violi za wspaniałą opiekę i decyzję najlepszą dla Jasnej Poli Malutkiej.
    6 points
  11. Dwie małe kitki mają się świetnie. Jedyne ostre zdjęcia udało się zrobić wysoko na drapaku Jeszcze się brudzą bardzo przy jedzeniu (wchodzą do miseczek łapkami itd.), codziennie muszę je trochę powycierać na mokro, ale już lepiej z jakością kupek. Na początku robiły bardzo rzadkie przez co brudziły sobie poopki, tylne łapki i ogonki i wszystko trzeba było myć. Jest już dużo lepiej, ale jeszcze jedna kocia (ta ciut mniejsza) ma zaczerwieniona poopkę i smaruję jej Sudocremem. Jeszcze nie zawsze trafiają ze wszystkim do kuwet, ale i tak jest dużo lepiej niż na początku, kiedy załatwiały się dosłownie wszędzie Małe rozrabiają aż miło. Niczego się nie boją, obłążą człowieka, wspinają się po nogach, głośno domagają się uwagi i cudownie mruczą.
    6 points
  12. Bo Michaśko tak sie troche boi ale on jest dużo bardziej spokojny. Częściej wychodzi, obserwuje spokojnie otoczenie, potrafi znaleźć cień, nie panikuje bez powodu Jest dużym wsparciem dla kolegi, dobrze że razem przyjechali
    6 points
  13. Tym bardziej wzrusza i cieszy ten "kanapowy" widok, że wciąż mamy w pamięci zupełnie inny obrazek... To jest dowód na to, że warto być "wariatem".... a nawet p....nietą, jak to niektórzy całkiem słusznie określają.... a dogo to klub takich właśnie ludzi łzy mi kapią na klawiaturę.... nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem Wam wdzięczna za odzew, za pomoc
    5 points
  14. Zajrzałam na zbiórkę Samisia i okazało się, że jeszcze jedna klasa ze szkoły w Wiśle wpłaciła kasę na Samisia. Pozazdrościła klasie "pizzowej" i sprzedawała galaretki. Fajne dzieciaki i nauczyciele w tej szkole.
    5 points
  15. Poniedziałkowa uśmiechnięta paszcza I ta sama paszcza po popołudniowym spacerku Pozdrawiamy zaglądających.
    5 points
  16. W poniedziałek skonsultujemy z wetem. Sabinka jest malusia, nie chcę jej zaszkodzić ani przedobrzyć. Dostaje bardzo dobre jedzonko, mleko dla kociąt i ogrom miłości
    4 points
  17. Wczoraj mieliśmy tel od 2 turystek z Warszawy o leżącej pod kościołem na podzamojskiej wsi malutkiej koteczce. Byliśmy jeszcze poza Zamościem, ale panie były na tyle pomocne, że zgodziły się dowieźć kocię do wskazanej lecznicy w Izbicy, bo tylko tam malutka może zostać na czas leczenia. Potem mamy już uzgodnione z Murką, że przyjedzie do hoteliku. Prosimy o kciuki.
    4 points
  18. Do tego, żeby odczuwały przyjemność z dotyku jeszcze droga bardzo daleka, jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Ale już sam fakt, że podchodzą po smaczki i dają się dotknąć to ogromny sukces i trzeba się cieszyć. One już raczej nigdy nie będą "normalne", wieloletnia trauma pozostanie na zawsze, tym bardziej takie drobne "kroczki" cieszą i wzruszają. Dla nich ogromnym szczęściem jest sam brak zagrożenia - powoli poznają, że jest inne życie i to jest najważniejsze na tym ich "ostatnim etapie". Niech będą szczęśliwe "po swojemu", spokojne, bezpieczne, zaopiekowane najlepiej, jak się da Gaja potrzebowała dwóch miesięcy żeby radością reagować na mój widok, dać się dotknąć, złapać za obrożę... i bardzo się cieszy, podskakuje z radości, ale przy dotyku wciąż "sztywnieje" trochę, podobnie, jak mały Bezik.
    4 points
  19. CZERWIEC SIĘ KOŃCZY, TO JUŻ OSTATNIE ROZLICZENIE PODUSZKI JASNEJ POLI - NA DZIEŃ 27.06.2026 3.505,- z dnia 06.06. + 10zł - haaszek + 10zł - Maciek P. -------------------------------------------------- 3.525zł Za trzy dni Malutka już nie nasza. Viola wzięła ją na kolana i powiedziała "już moja będziesz :)))
    4 points
  20. Nie zaglądają, bo się chyba wszyscy opalają dzisiaj a tu znów alert RCB i burzach... Niunia też chyba dzisiaj brzuszek opala i kotki bezpieczne
    4 points
  21. Wczoraj do swojego nowego domu do Siedlec pojechała ostatnia z 5 kotek zabranych z Kątów Drugich - Sepia Rodzina przyjechała po kocię do Zamościa. Sepia po paru minutach czuła się w nowym domu jakby była tam od zawsze
    4 points
  22. Tyciulka wygląda na obrażoną no i trudno się dziwić, jakiś "obcy facet" posikuje w jej domu... i nie tylko, jeszcze koopa była....no zdenerwował dziewczynę mocno
    4 points
  23. Nasze dwa zlęknione kurczaczki niezbyt chcą wychodzic ssmodzielnie. Teraz co i raz do nich zaglądam, opowiadam im cichutko, że są fajnymi pieskami żeby sie przyzwyczaiły do głosu i daje im małe kawaleczki miesa. Dzisiaj zaczeły brać mięsko z mojej ręki, spadł mi kamień z serca bo wczoraj bałam sie troche, że Michaśko wyjada Czarnulkowi. Wczoraj przy mnie nie chwytał jedzonka. Michałek taki grubiutki, kulkowaty biedulek - widać że lubi jedzonko. Fajnie też że chlopaki tolerują sie wzajemnie, wspierają sie. Na razie przy świetle dziennym wychodzi sam Michaś i to niezbyt często
    4 points
  24. Na pewno bywają różne. Andżela robi kupę mimowolnie prawie zawsze w czasie snu i nawet nie budzi się. Już o tym pisalam i mówiłam neurolog. Ma ogromne zwyrodnienia i uciski na całej dlugosci kręgosłupa. Linda tak samo załatwia się i obie nie potrafią utrzymać dłużej moczu. Drybedy mają zmieniane na bieżąco. Są o tyle wygodne, że jeśli są sikniete, to widać po gumie od dołu. Jednak po Libreli jest poprawa. Sztywny chód został, ale często chce wychodzić i nie trzeba jej całej dźwigać. rano zdążyła z obiema potrzebami. Już po staremu wszystkim plącze sie coraz częściej pod nogami. Ona ma taki dziwny zwyczaj, że musi zastawiać drogę w poprzednim nóg, więc nie da się Andżeli przeoczyć Dziś jak widziała, że szykujemy spacerówkę, to była pierwsza, bo wózek Lalicji to sygnał do wyprawy. Może za kilka dni da rade z nami iść.
    4 points
  25. Przywitam się u biedulków Skromniutkie 10 zł stałej mogę zadeklarować
    4 points
  26. Malutka jest rozkoszna i cudna Alpinkę adoptował mój syn Marcin w grudniu 2015 r czyli minęło już 10 lat
    3 points
  27. Bo ona całe życie jest damą, tylko w schronisku nie mała możliwości tego zaprezentować
    3 points
  28. Jakie cudeńko malutkie. Zakochałam się. Malutki i nie młody, w sam raz dla mnie
    3 points
  29. Inaczej być nie może Tylko te pierwsze dni najtrudniejsze i dla nich, i dla Kasi. Michałek się dziwi, bo przez 10 lat w schronisku dobrzy ludzie byli dla niego jak ufo,a tu nagle taka odmiana losu....
    3 points
×
×
  • Create New...