Search the Community
Showing results for tags 'spacer'.
-
Cześć mam problem z owczarkiem niemieckim jak wyjdzie na dwór to idzie chwile i pozniej siedzi i nie chce isc i jak sie go podniesie to idzie i znow siedzi itp.../pies adoptowany ma 3dni co robic w takiej sytuacji?
-
Dzien dobry. Moj 3 letni pies, którego mam od 1,5 roku, za bardzo interesuje sie innymi psami. Bedac na spacerze, gdy widzi innego psa zachowuje sie jakby chciał go zagryzc (wiadomo, że tego nie zrobi bo tak naprawdę jest bojazliwy, do tego wychowuje sie z drugim psem, suczką). W momencie, gdy z daleka idzie inny pies zaczyna sie szarpać i ciagnac w jego strone, a gdy jest juz blisko, ciezko jest mi go utrzymać, szczeka, warczy, zachowuje sie jak agresywny pies. Jest to dosyć uciazliwe, próbuję go tego oduczyć komendą '' do przodu '' oraz '' odcinaniem'' go nogą od strony drugiego psa. Niewiele to pomaga. Juz niewiem co moge zrobić. Licze na pomoc i z góry dziękuję.
-
Dzień dobry! W naszym domu zawitał 2.5 miesięczny gryfonik. Staramy się go dzielnie wychowywać i choć to zdolna bestia i szybko się uczy, mamy z nim kilka problemów. Największym z nich jest strach przed spacerami. Psiak pochodzi z hodowli, gdzie nie opuszczał terenu posesji. Teraz gdy wychodzi na spacery staje albo kładzie się, zapiera i nie chce ruszyć. Czasem da skusić się przysmaczkiem czy szyszką, ale po chwili znowu to samo. Boi się samochodów, boi się szczekających psów (w okolicy dużo podwórkowych psów szczekających na wszystko), garnie się tylko do każdego przechodnia który go zaczepi. Kiedy wie że wracamy do domu, pędzi jakby coś go goniło, najchętniej załatwiał by się wyłącznie w ogródku. Z załatwianiem potrzeb na spacerze jest różnie - czasem to robi, ale to wyraźnie nie jest priorytet. Martwię się, bo po skończeniu urlopu nie będę mógł zachęcać go 15 minut do wyjścia poza teren osiedla. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradzić?
-
Witam serdecznie, Posiadam trzy miesięcznego szczeniaka rasy Samoyed. Od około 4 dni zacząłem z nią wychodzić na spacery, ponieważ minął okres kwarantanny. Pies wcześniej był przyzwyczajany do obroży oraz do smyczy w domu. Starałem się nagradzać psa, jak ładnie szedł na smyczy w domu oraz w trakcie pierwszych dni na zewnątrz. Początkowo, gdy pierwszy raz z nią wyszedłem na spacer to oczywiście była ciekawa świata itd. Tolerowałem to, że może ciągnąć i przymykałem oko na to, że nie idzie przy nodze. Następnego dnia, zacząłem mieć problemy... Pies po pewnym czasie siadał, bądź położył się i nie dało się z nią nigdzie iść, trzeba było rzucić zabawkę, zachęcić psa przez drugą osobę do podejścia do niej, bądź kusić smakołykami. W tej chwili, problem jest większy. Pies praktycznie od razu po wyjściu na spacer zapiera się. Jak się odczeka chwilę to rusza sama dalej, lecz gdy chcemy zmienić kierunek lub po prostu nic się nie dzieje i iść dalej to ona nie chce. Zapiera się. Czy ktoś mógłby poradzić mi, jak sobie z tym poradzić? Staraliśmy się używać dłuższej smyczy, aby pies miał większą swobodę lecz to nie pomagało, wręcz pogorszyło, ponieważ teraz zdarza jej się gryźć smycz. Z góry dziękuję, Pozdrawiam.
- 5 replies
-
- samoyed
- zapieranie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Witam, trzy dni temu 4 miesięczny maltipoo stał się nowym członkiem rodziny. Niestety mamy z nim mały problem: nie potrafi załatwiać się na polu. Swoje potrzeby załatwia samotnie w jakimś kącie w domu np. łazienka (mimo tego, za ma rozłożona mate przy drzwiach). Po jedzeniu wyprowadzamy go na pole lecz on nie rozumie, że oczekujemy od niego że się tam załatwi. Jednego czego tu nie rozumiem: małe szczeniaki potrzebują często się załatwiać, a on potrafi wytrzymać ze mną cały dzień na polu po czym po przyjściu do domu schowa się gdzieś i tam załatwi. Wiem, że należy stosować zasadę nagród za załatwianie na zewnątrz, ale on ani razu jeszcze się tam nie załatwił więc jak mam go pochwalić? Dowiedziałem się, że długie spacery po jedzeniu pomogą. Niestety Poppy nie umie za bardzo chodzić na spacer. Siada w miejscu, a nie zamierzam go ciągnąć. Na spacerze nawet nie myśli o załatwianiu swoich potrzeb. Pani z hodowli mówił, że załatwiał się na polu, ale zazwyczaj poprawiał po innych psach wychowujących się z nim. Jak mam go nauczyć, że odpowiednim miejscem na załatwianie nie jest dom lecz trawnik przed domem. Wychodząc wieczorem Poppy w ogole nie jest zainteresowany załatwieniem potrzeby lecz natychmiast ucieka do domu (siedzi przed drzwiami i czeka na wpuszczenie).
-
Mój piesek piszczy, gdy go podnoszę oraz nie może wskoczyć na łóżko. Wcześniej robiła to bez problemu. Nie wiem co mogło się stać. Wczoraj byłam z nią na długim spacerze, a dzisiaj wystąpiły te objawy. Czy to mogło mieć jakiś wpływ? Co robić ?
-
Witam. Mam problem z moim pupilem (suką),rasa Beagle ma 4 miesiące a w 9 tygodniu została zabrana od swojej mamy. Problem polega na tym,że boi się wychodzić na dwór ilekroć z nią wychodzę ciągnie mnie do domu tak mocno,że aż zaczyna sie dusić...z końca podwórka spuszczona ze smyczy biegnie właśnie do bramy i drapie w drzwi od mieszkania...Nie rozumiem jej zachowania i nie wiem jak to zmienić,nie czerpie żadnej przyjemności z pobytu na dworze...Proszę o pomoc/wskazówki.
-
Witam wszystkich, od wtorku 21.11 mam szczeniaka shih-tzu, we wtorek 05.12 skończy 10 tygodni. Ma 1 szczepienie i 2 odrobaczenia. Maluch zakupiony był z zarejestrowanej dobrej hodowli. W środę 06.12 ma drugie szczepienie i przy okazji tego szczepienia będziemy pytać o odrobaczenie. Jest jeszcze jesień, u nas w mieście jest 10-14°C, czy szczeniak jeśli byłby w ubranku, mógłby zwiedzić miasto, zsocjalizować się z hałasami? Oczywiście bez stawiania na trawniki i kontaktu z innymi psami i podejrzanymi ludźmi.
-
Witam, jestem szczęśliwą posiadaczką owczarka niemieckiego, piesek nie jest ze mna od małego, w maju skończył rok. Chciałabym aby na spacerze chodził przy nodze, jak nauczyć go tej komendy? oraz co zrobić, aby nie ciągnął do innych psów?
- 19 replies
-
- noga
- chodzenie przy nodze
- (and 5 more)
-
Witam wszystkich Dogomaniaków! Przedstawię sytuację, której nie rozumiem, otóż mamy wraz z partnerem szczeniaka owczarka niemieckiego, mała ma 10tygodni, przed tym jak trafiła do nas, żyłą na podwórku, wzięliśmy ją do domu i wszystko ok, psiak mega pojętny szybko nauczyła się sisuania na matę, po kilku razach prosiła o wyjscie na dwor, więc wychodzimy z nia i tu zaczyna się problem.. Wychodząc ze mną robi kupkę i siku, nagradzam ją, spacerujemy chwilę i wracamy do domu, jak wychodzi z nią partner pies siada na trawniku i nie reaguje na zadne jego wolania i zachęcania, nie chce się ruszyć i nie załatwia potrzeb, spędza z nią nawet 40 minut na dworze i pies nic! Wraca z nią do domu i psiak biegnie na matę załatwić swoje potrzeby. Gdy Tomek zostaje z nia sama w domu to nawet go nie wola co robi jak jestem ja czy jestesmy razem. Tomek nie ma pojęcia dlaczego ona tak go traktuje, bawi się z nią, "wychodzi", rozmawia, tuli, troszczy się o nią. Generalnie to jakby stracił momentami głowę dla niej. To on jako pierwszy miał z nią kontakt, pojechał po nią, został w domu, czekał aż się przyzwyczai do jego towarzystwa i nowego domu, jako pierwszy dał jej jeść, zabawkę itd.. On sam nie pojęcia dlaczego ona tak go traktuje, na pewno się go nie boi, bawią się normalnie, w domu mała sama podchodzi zadziornie żeby się bawić. Czy ktoś z Was miał podobną sytuację i jak sobie poradziliście? Proszę wraz z partnerem o pomoc.
-
Witam. Jest połowa stycznia i od jakiegoś czasu planują zakupić 2,5 msc szczeniaka berneńskiego psa pasterskiego. Chcę to zrobić teraz ponieważ moim nastoletnim dzieciom zaczęły się ferie, co oznacza że będą miały przynajmniej ten tydzień częstego kontaktu z psem. Mimo wszystko mam pewne wątpliwości, które dotyczą przede wszystkim wychodzenia na dwór. Wiem, że jest to rasa, która raczej lubi zimę i śnieg jednak czy niskie temperatury nie odstraszą szczeniaka przed chodzeniem na spacery i załatwianiu się na dworze? Ogólny zamysł jest taki, że do 4-5 miesiąca życia piesek będzie mieszkał z nami w domu, codzienne będzie wyprowadzany na spacery oraz będziemy chodzić z nim na podwórko aby też tam nauczył się załatwiać. Kiedy piesek będzie starszy kupi się porządną budę i stopniowo zostanie przyzwyczajony do mieszkania na dworze (oczywiście możliwość wchodzenia do domu będzie) Jednak moje pytanie jest takie, czy to się uda? Czy pies nie przyzwyczai się za bardzo do domu i czy zima to bezpieczna pora na branie szczeniaka?
-
Witam, co według was jest najlepsze dla dużego psa rasy owczarek niemiecki długowłosy? Szelki, kolczatka, obroża? Nie wiem na co sie zdecydować, pies nie jest problematyczny na spacerach ale za to jest bardzo silny, dlatego gdy pociągnie chce nad nim mieć jak największa kontrole, potrzebuje pomocy. Z góry dziękuje za przydatne odpowiedzi.. jestem tu od dzis dlatego proszę w razie czego o wyrozumiałość! PS: pies ma 8 miesięcy ;)
-
Witam. W poniedziałek odbieram swojego szczeniaczka z hodowli,szczenie bedzie mieć wtedy 8 tygodni ( bez 2 dni). Mam dwa pytanie odnoście tej sytuacji: 1. Szczeniak bedzie ze mną w drodze około 8-9 godzin(samochodem). Co z karmieniem przez ten czas? Czy hodowca ma go nakarmić czy lepiej nie? I co z karmieniem podczas drogi ? 2. Szczeniak bedzie jak narazie w domu( pózniej jak zrobi sie już ciepło bedzie w kojcu obok innych psów). Co z wychodzeniem na dwór? I ewentualnym kontaktem z innymi moimi psami? Psy są zaszczepione,odrobaczone i odpchlone,są całkowicie zdrowe.
-
A więc tak - od 2 miesięcy posiadam szczeniaka, w tej chwili piesek ma 16 tygodni. Jest to dość spore psisko, waży już 15kg i sięga przed kolano. Problem pojawił się niedawno na spacerze, zauważyłam bardzo niepokojące zachowanie, które tylko się pogarsza. Podczas spaceru pies ma tendencję do zjadania czegokolwiek co wpadnie mu w pysk, oczywiście staram się to zawsze wydobyć z mordki - i tutaj pojawia się problem - pies atakuje mnie(i nie jest to delikatne szczeknięcie, czy lekkie złapanie ząbkami), warczy, jeży się, gryzie, niesamowicie silnie jak na szczeniaka(nie dość, że ma cholernie jeszcze ostre ząbki to jest bardzo bardzo silny), moją mamę pogryzł raz aż do kości. Dodam, że kiedy zaciśnie szczęki nie łatwo jest się z nich wydostać bo wpada w jakąś furię. Pies staje się w tym momencie jakiś inny niż jest w domu. Nie mam problemu z głaskaniem go kiedy je, a nawet z tzw "wsadzaniem ręki do miski", z komendą "nie wolno", zejdź itd, jednak piesek chyba ma tendencję do dominacji, zdarza się, że gryzie i skacze po mnie, kiedy jesteśmy na spacerze, smycz jest notorycznie gryziona, chociaż próbujemy go tego oduczyć, nie wygląda to tak, że niesie ją w pyszczku ale rzuca się na nią i próbuje wyszarpać mi z rąk. Gryzie wszystkich domowników(inaczej niż na spacerze, nie atakuje w taki sposób), ale wydaje mi się, że to próba skłonienia do zabawy. staram się do niego wtedy podchodzić spokojnie, powoli się uczy, co oznacza nie wolno. Może zrobiliśmy nieświadomie jakiś błąd kiedy był mniejszy - jest to nasz pierwszy (przygarnięty) piesek. Zaznaczam, że pies był wzięty od matki dość wcześnie - w 8 tygodniu życia. Może jest troszkę nadaktywny, ale to w końcu nadal szalony szczeniak. Poświęcam mu dużo czasu na zabawy, naukę komend itd. Co zrobić gdy sytuacja się powtórzy? Można psa jakoś oduczyć takiego zachowania?
-
Witam, mój szczeniak skończył 3 miesiące i jest po 3 szczepieniach i 2 odrobaczeniach - mija tydzień kwarantanny po ostatnim szczepieniu - weterynarz zalecił 14 dni odczekać. Przed nami za miesiąc jeszcze szczepienie przeciw wściekliźnie. Za tydzień planuje wyjść z nim na zewnątrz ;), zastanawiam się nad obrożą/szelkami? czy rzeczywiście szelki niszczą włos?? obawiam się, że obroża też zrobi swoje. Czy po spacerze myjecie wasze psiaki ? tzn łapy i "podwozie" ? Czy konieczna jest dwutygodniowa kwarantanna? Do tej pory wyprowadzałem pieska na zewnątrz tylko na rękach. Czy do codziennego czesania używacie odżywek>? Piesek przybiera na wadze 100g na tydzień to dużo, mało??- wg mnie bardzo ciężko jest odmierzyć 30-40g dziennie i podzielić to na 3 posiłki :). Jak często czyścicie uszy, będę wdzięczny za rady doświadczonych hodowców odnośnie pielęgnacji.
- 4 replies
-
- maltańczyk
- spacer
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Już po raz trzeci mamy przyjemność zaprosić chętnych na Tyski Dogtrekking, który tradycyjnie odbędzie się na terenie lasów wokół Jeziora Paprocany. Termin: 06.09.2014 r. Szczegóły na: http://www.czlowiekipies.pl https://www.facebook.com/events/323509431148581/
- 7 replies
-
- dogtrekking
- psy
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Witam! Wiele razy słyszałem, że niezaszczepionego szczeniaka nie wolno wyprowadzać na spacery. Dzisiaj wybieram się na dwudniową wycieczkę w góry. Mój szczeniaczek nie może sam zostać w domu. Moje pytanie brzmi: czy gdy pies będzie niesiony na rękach, również istnieje ryzyko zarażenia np nosówką? Piesek ma 8 tygodni.
-
Witam Wszystkich, Tytułem wstępu- domyślam się, że podobnych tematów na forach są tysiące, przez pewną część udało mi się już przebrnąć, mam nadzieję że będziecie dla mnie wyrozumiali. Otóż, w połowie ubiegłego miesiąca w naszym domu pojawił się kolejny członek- Gucio, maltańczyk miniaturka. Na tą chwilę piesek liczy sobie 14 tygodni życia. Bardzo fajny gość, straszny pieszczoch. Niestety nie mam żadnego doświadczenia w bezpośrednim obcowaniu z psami, stąd szereg moich może nie zawsze mądrych pytań. Niedawno zakończyliśmy proces szczepień, uznaliśmy więc że najwyższa pora na pierwszy spacer(odbył się w miniony weekend). Do tej pory pies z mniejszym lub większym sukcesem załatwia się w mieszkaniu w wyznaczonym do tego miejscu. O ile z sikaniem nie ma większych problemów to nigdy nie może trafić do celu z poważniejszą potrzebą. Ale do brzegu- jak wspominałem od kilku dni wychodzimy na spacery- wokół domu jest park, staw, więc warunki są fajne. Problem polega na tym że Gutek średnio zdaje sobie sprawę z celu takich wypraw. Za każdym razem jeśli załatwi się na zewnątrz od razu jest nagradzany. O ile w domu siku robi kilka/ kilkanaście razy w ciągu doby w czasie spacerów jakby w ogóle nie odczuwał takiej potrzeby. Ze względu na to, że w ciągu dnia zostaje sam na prawie 8 godzin zdecydowaliśmy się tymczasowo pozostawić matę pełniącą funkcję toalety. Tutaj chciałem zasięgnąć Waszej opinii- czy rozpoczęcie spacerów wiąże się z natychmiastowym "zlikwidowaniem" toalety domowej? Jak sprawić by szczeniak zaczął się załatwiać wyłącznie w czasie wyjścia na dwór? Przy okazji dodam, że na tą chwile każde wyjście to raczej mordęga- nieustannie trzeba go pilnować żeby nie jadł śmieci z chodnika i trawy (zwłaszcza upodobał sobie pety). Albo wyrywa się do przodu chcąc ciągle biec, albo w ogóle nie chce iść. Wiem że jest to spowodowane jego wiekiem, jest bardzo ciekawy świata, ale chyba najwyższa pora na nauczenie pewnych rzeczy. Jest bardzo towarzyski, aż zanadto. Staruszki w parku są wniebowzięte, ale niestety wyrywa się również do okolicznych meneli (z taką samą sympatią). Generalnie wychodzimy z nim o siódmej rano, później o 16, 19 i 22. Co zrobić żeby spacery stały się przyjemnością, przestały być koszmarem? Zdaje sobie sprawę że jestem laikiem w temacie czworonogów, więc jest ryzyko że to ja gdzieś popełniam błąd. Pozdrawiam,
-
Witam, od niecałego tygodnia mam w domu 8 letnią suczkę przygarniętą ze schroniska.Mieszkam w bloku na pierwszym piętrze. Koda nie sprawia żadnych problemów poza tym, że często nie chce wchodzić po schodach, kiedy wracamy ze spaceru. W pierwszych dniach stała i zapierała się, a teraz mam wrażenie, że wyuczyła się po prostu, że gdy nie chce wchodzić, zwyczajnie kładzie się na ziemi i nie da jej się ruszyć.. Próbuję ją zachęcać w różny sposób, jednak nie reaguje. Jest to dość uciążliwe, za tydzień zaczyna się szkoła, więc nie wiem jak będą wyglądać nasze poranne powroty do domu.. Czasami wbiega bez problemu po schodach, a czasami zapiera się i muszę męczyć się z nią jakiś czas, żeby w końcu się udało. Mam zamiar pójść do weterynarza dowiedzieć się czy nie są to problemy ze stawami. Czy ktoś z was ma może taki problem i wie jak sobie z tym poradzić? Co mogę zrobić by nauczyć suczkę wchodzenia po schodach?
-
Witajcie! Jestem tu nowa i chcialabym przedstawic Wam Kimi :) 22 stycznia skonczy 4 miesiace. Moje pytanie dotyczy spacerow. Gdy jestesmy w parku, gdzie sa zamkniete ogrodki i tam moze sie wybiegac lub idzie na dlugiej smyczy jest ok. Problem dotyczy jednak chodnikow. Nie chce chodzic-starsznie sie zapiera, Staje deba i koniec. Albo probuje isc w druga strone. Malo tego probowalam tego, co ona chce-isc w przeciwna strone-wtedy zwrot i idzie znow gdzie indziej. Spacery po chodnikach sa koszmarem.... Probowalam naprawde duzo - jestem stanowcza, Kimi sie nie boi bo ma ogon do gory - po prostu jest chyba taka....uparta - nie wiem tylko dlaczego i jak to przelamac. Nieraz na spacerze daje jej z 30 smaczkow-jak tylko zrobi jeden krok, zachecam, prosze, mowie, tlumacze, ignoruje itp itd....jak grochem o sciane. Czasami ma -lepsze- dni, gdy laskawie idzie - stajac po drodze moze z 20 razy, ale w wiekszosci spacer konczy sie moja wielka frustracja i poszukiwaniem w necie coraz to nowych metod przekonania jej lub ulatwienia jej spaceru, przelamania sie i nie zapierania. Pomozecie????? :)))))))))
-
Witam :) na forum jestem nowa, choć często już je czytałam, zakładam nowy temat, ponieważ nigdzie nie znalazłam sytuacji analogicznej do występującego z moja suczką problemu, ani propozycji rozwiązania, które by się sprawdziło. Choć skakanie na spacerach, czy też ogólnie skakanie na ludzi było wielokrotnie podnoszone i opisywanie, to nasz przypadek jest dość szczególny i nie jestem w stanie zastosować tu metod typu zignorowanie psa itp. Po prostu nigdzie nie znalazłam stosownej porady. Oto jak przedstawia się sytuacja: Rina jest niespełna sześciomiesięcznym szczenięciem rasy bullterrier, nie ma z nią większych problemów wychowawczych, uczy się sprawnie, w domu jest posłuszna, zdecydowanie nie wykazuje agresji (wręcz przeciwnie z każdym stworzeniem chce się zaprzyjaźnić- człowiek, pies, kot- nieważne :)) Jest tylko jeden problem- oddalenie się od domu! początek spaceru jest zawsze problematyczny, mała nie chce oddalić się od bramy, trzeba ja zachęcać, gdy uda nam się odejść kilkanaście kroków to zaczyna ciągnąć z powrotem, a gdy jej metody, czyli ciągnięcie, piszczenie, zawracanie nie przynoszą rezultatu zaczyna skakać na właściciela (nieważne czy to ja czy partner) i podgryzać. Gdy problem się pojawił nie reagowała na komendy typu stój i siad (które zna i w innych warunkach wykonuje), nie interesowały jej smakołyki, ani inne osoby czy psy- wpadała jakby w amok, udało jej się zrobić mi kilka niezłych siniaków. Obecnie z jej zachowaniem radzę sobie w taki sposób, że odsuwam ją od siebie na smyczy, wypowiadam komendę stój i czekam aż się uspokoi starając się nie pozwolić jej ponownie mnie dosięgnąć- obecnie nie jest to już dziki szał jak na początku, uspokaja się czasami po jednym skoku, czasami po trzech próbach... Niemniej jednak sytuacja się powtarza, a ja chciałabym wyeliminować tę formę wymuszenia powrotu do domu i tu właśnie moja prośba o poradę: może ktoś też miał taki problem? może przychodzą Wam do głowy inne sposoby? Dodam, że po oddaleniu się od domu na większą odległość chodzi już pięknie, bez uporu i reaguje na wszystkie komendy.
-
Witajcie, jestem ciekawa jak spacerują z psami ich miłośnicy:) Jakie miejsca preferujecie: pola, łąki, lasy, parki, jeziora, miejsce gdzie więcej się dzieje? Czy jeździcie dalej na spacery czy tylko w miejscu zamieszkania? Co robicie na spacerach: tropienie, frisbee, rower, bieganie, wszystko po trochu? Czy Wasze psiaki mają możliwość swobodnego biegania i jak duża jest to część spaceru? Czy na każdym spacerze ćwiczycie z psami, powtarzacie sztuczki, komendy i czy to jest raz czy kilkakrotnie? Jak wyglądają spacery w Waszych miejscach zamieszkania - czy ludzie angażują się w spacer czy raczej są ciągnięci przez psy do przodu? Czy macie receptę na idealny spacer? Dziękuje za dyskusję
-
Witam, jestem nowa na forum. Od ponad miesiaca mamy pieska, z adopcji, uratowany z patologii. Biegła sobie luzem albo byla przywiązana do innego psa. Podejrzewamy, że to mix owczarka australijskiego, na co wskazuje wygląd oraz niektóre cechy suczki. Szybko się do nas przyzwyczaiła, nie robi szkód w domu, kiedy nas nie ma(oprocz wyjadania chusteczek z kosza na smieci;)), zachowuje czystość. Mam jednak dwa problemy - pies ciągnie na smyczy tak, że mi rękę urywa( a to 17kg..). Juz probowalam wszystkiego, kroków w tył, smakołyków, wracania się, komend do nogi, patrz, czekaj - działa na sekunde, a potem jest to samo. Mimo tego, że np. idziemy jedna i tą samą trasą, to Lea musi wszystko powąchać, wyrywa się, każdy krzak, każdą kupę, siki, wszystko. Już nie mam siły i kupiłam jej kantarek, bo naprawdę ręce mnie bolały niemiłosiernie - pomaga też na chwile, ale cały czas go probuje zerwać z pyszczka, wiec taki spacer to nie spacer. Pies wychodzi 4 razy dziennie, każdy spacer po 20-30 minut, jeden minimum 45, a do tego wybieg dla psów, gdzie bawi się z innymi(stosunek do psów jest też okej). Nawet jak przeszlismy długi dystans i mi nogi wchodzą nie powiem gdzie, to ona dalej ciągnie. Staram się urozmaicać trasy, jak się tylko da. CO ROBIC? Szkolenie niestety jest zbyt drogie, jak na moją studencką kieszeń. Druga sprawa - za bardzo się cieszy, kiedy ja badz mój partner się ubieramy - wie albo mysli, ze zaraz pojdzie na spacerek, potrafi skakać, piszczec szczekac do momentu kiedy nie wyjdzie(lub my wyjdziemy bez niej). Sytuacja sie zdarza nawet wtedy, kiedy kiedy jest po długim spacerze. proszę o jakieś rady!
-
Dzień dobry! Zacznę od istoty sprawy, nasza suczka nie chce wychodzić na spacer z P., moim chłopakiem. W momencie kiedy P. bierze do ręki smycz, dziewczyna ucieka do mnie, a kiedy P. podchodzi i chce jej założyć obrożę, kładzie się na plecy. Po założeniu obroży zapiera się i nie chce wstać, trzeba ją wręcz przeciągnąć chwilę po podłodze, aż w końcu pogodzona z losem da się wyprowadzić za drzwi. Staram się nie ingerować i nie zwracać na nią uwagi w tym czasie. Niezbędne tło: suczkę adoptowaliśmy ze schroniska nieco ponad dwa miesiące temu, jest młoda, około 2 letnia. Nie poznaliśmy jej w schronisku, wolontariusze przywieźli ją nam z innego miasta nocą. Dziewczynka była chudziutka, sztywna z przerażenia, ogon przyklejony do brzuszka, żadnej reakcji na dotyk, na głos, musiałam niemal przenieść ją z samochodu do drzwi wejściowych (a ważyła 22 kg), których też się bała, nie lepiej było z windą. W mieszkaniu niby troszeczkę okrzepła, ale tej nocy nie zmrużyła już ze stresu oka i spędziła ją w bezpiecznej odległości w samodzielnie wybranym miejscu, na balkonie. Na szczęście w nadchodzących dniach, tygodniach miałam dla niej dużo czasu, więc szybko zaczęła mi ufać i mogłyśmy zacząć oswajanie stresów i naukę. Uczy się szybko, przestały tak bardzo przerażać samochody, rzadziej w panice zawraca do domu i mniej ciągnie na złamanie karku w sytuacjach stresowych, jest coraz bardziej ciekawska, ośmielona w kontaktach z ludźmi i zwierzętami, kiedy przypomnę sobie sunię sprzed dwóch miesięcy, niemal nie mogę uwierzyć, że zrobiła tak ogromne postępy. Więcej czasu zajęło jej zaufanie P., na początku uważnie, ale i z ciekawością obserwowała go z odległości i obwąchiwała kiedy leżał albo siedział, ale po kilku dniach i do niego zaczęła podchodzić z własnej woli nie kuląc się ze strachu. Teraz, chociaż wyraźnie mnie faworyzuje, już mu zaufała, a przynajmniej wskazywałoby na to jej zachowanie w warunkach domowych. Problem zaczyna się jednak, kiedy to on wychodzi z sunią na spacer. Oczywiście rozumiem, że jest to związane z tym, że dziewczyna od początku bała się bardziej mężczyzn niż kobiet (chociaż teraz jest już o niebo lepiej i do wybranych mężczyzn sama podchodzi) oraz z tym, że spędzam z nią zdecydowanie więcej czasu, ale bardzo zależy nam na poprawieniu ich relacji, jakości i atmosfery wokół ich wspólnych wyjść.
-
Witam :) . Pierwszy post więc się przedstawię . Na imię mam Martyna , od niedawna wraz z moim partnerem jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami suczki rasy Pitbull - Furii . Dwa dni temu skończyła 3 miesiące . Do pełni szczęścia brakuje jednak jednej rzeczy .. Furia niechętnie załatwia się na podwórku a co gorsza - niechętnie wychodzi na spacery ! Jest to dość uciążliwe . Pies zapiera się i nie chce iść . Uczęszczałyśmy na 'psie przedszkole' , trenerka udowodniła mi , że to nie strach - a tego się obawiałam , więc to dobrze . Uszy i ogon ma podniesione , poprostu zapiera się i pokazuje nam , że jej się nie chce . Początkowo (myśląc jeszcze , że się boi) brałam ją i niosłam dalej , namawiałam do tego, żeby szła itd - pokazując jej w ten sposób , że ona może decydować . Teraz już wiem , że nie może - bo to ja decyduje . Mamy szelki dlatego mogę nie pozwalać jej na zatrzymywanie się wtedy kiedy ona sobie tego życzy. I nie mówią tu oczywiście o sadystycznym znęcaniu się nad psem - szelki nie robią jej żadnej krzywdy , poprostu ją do siebie podsciągam . Wtedy kiedy idzie przy nodze nagradzam ją smakołykami i chwalę . Wychodzimy na podwórko już nieco ponad dwa tygodnie . W domu Furia niestety nie obrała jednego miejsca do załatwiania się - mówiąc mało delikatnie wali po całym mieszkaniu . Ma podkład , na który czasami udaje się jej nasiusiać ale mało kiedy . Zmyłam calutkie mieszkanie specjalnym płynem do usuwania moczu psa , później położyłam podkład na który już wcześniej nasiusiała ale to niestety nie pomogło dużo . Wiem , że nie mogę się martwić i wkurzać częstym sikaniem , bo trzy miesięczny piesek poprostu nie jest w stanie panować nad pęcherzem a jeśli będę ją karcić za siusianie w domu to może w ogóle przestać się przy nas załatwiać - a tego nie chcemy . Martwię się natomiast o niechęć do wychodzenia a co za tym idzie ciężej mi będzie oduczyć jej załatwiania się w domu :( . Wydaje mi się , że jest jej poprostu zimno . Wręcz jestem pewna gdyż trzęsie się na podwórku - i tak jak pisałam nie jest to oznaka strachu . Kupiłam jej wczoraj sweterek , ale jakoś mało to pomaga . Wogóle nie cieszy się ze spacerów , idzie jak za kare (jak było pare cieplejszych dni to chodzenie lepiej szło). Kilka razy (zwłaszcza rano , jak tylko wstajemy łapię ją i idziemy na podwórko) udało się jej zrobić siku na trawniku najblizej klatki , po czym od razu rwała do domu . Raz nawet wyszła kupa . Została za to oczywiście obsypana pochwałami i nagrodzona smakołykami - ale bez wiekszego entuzjazmu z jej strony (ja za to cieszyłam się jak idiotka :) ) . Dodam , że nie jest to naprawde zestresowany pies , lubi się przytulać , bawimy się z nią , śpimy , kochamy ! Nie bijemy i nie krzyczymy . Nie wiem co mam robić , nie wiem czy to wszystko jest normalne czy nie . Boje się , że idące coraz niższe temperatury zmarnują mi psa :( . Jak mam postępować , żeby jak najszybciej jej tego wszystkiego nauczyć ? Czy robię wszystko dobrze i poprostu trzeba cierpliwości ? Nie wiem czy napisałam wszystko co chciałam , ale napewno większość . Pomocy . Dziękuję za odpowiedzi .