Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/26/18 in all areas
-
Jaaga, Twój post odebrałam, jako wpis "ku pokrzepieniu serc", czyli zgodnie z Twoją intencją. Jako przykład że jak jest wola życia, to z dodatkiem opieki i miłości Człowieka, można bardzo dużo osiągnąć. Nawet, jeśli na logikę, to niemożliwe. A co najważniejsze, cieszyć się tym swoim psim życiem, bo życie bez radości, nie jest wiele warte.4 points
-
Wycinek z narośli z dziąsła nad kłem został wysłany do Wawy na badanie histopatologiczne. Preparatów przeciwbólowych nie podaję, Roxi nie interesuje się rankami, główką nie trzepie, nie ociera się o meble / posłanko, łapką nie ociera. Nie jest smutna, nie jest osowiała, nie leży non stop. Chętnie wychodzi do ogrodu, cieszy się na widok smyczy, dziarsko maszeruje. Nosek chłodny... apetyt dobry, je bez problemu - sucha karma odstawiona Płuczę ciepłym naparem3 points
-
Ja też się popłakałam - nad cierpieniem małej suni, z przerażenia okrucieństwem człowieka; ale dzięki opiece i miłości Jagny ta mała sunia wciąż ma wolę życia. Nie odejdzie sama, w bólu i zapomnieniu nie zaznawszy ludzkiej miłości. Wiem, że oneczka lepiej nie mogła trafić. Od Jagny dostanie ogrom serca i wspaniałą opiekę, a wolę życia już ma. Musimy pomóc tym wspaniałym dziewczynom!3 points
-
Za sugestią Toli, chciałam Wam pokazać inną moją sunię. Tola uważa, że warto, bo to daje nadzieję. To jest nasza Świstak. Jest u nas niecałe 5 lat. Ma guzy, ale nie może być operowana z powodu wady serca i tchawicy. Nie mogłabym jej uspic bez zrobienia wczesniej wszystkiego, co się da. Kontrolujemy badaniami stan, leczymy i hamujemy rozwój raka. Jej ktos połamał wszystkie łapki i ogon, które same źle się zrosły. Jedna przednia łapka w całości trzyma się tylko dzięki skórze, bo kość jest oddzielona. Przez to jej rak jest dla mnie jeszcze wiekszą niesprawiedliwością. Ale ona daje radę tyle czasu. Wierzę, że i once się uda. Jestesmy po ostatnim spacerze, rozpoznaje już trasy i sama ciągnie w znanym kierunku. Zjadła kolację i musze przyznać, że apetyt na jedzenie to ma tak ogromny, jak na życie.3 points
-
Witamy. U nas ok . Mia nadal nieufna . Ma chwile, że podchodzi i momenty strachu. Ale jest dobrze.Nadal odkrywa co chwile coś nowego. Ostatnio odkryła uszczelkę w drzwiach:) Efekt dla domyślnych wiadomy. No , ale to tylko kawał gumy. nie ma tragedii. Wychodzi na spacer już ulicą, nie trzeba jej podwozić jej do lasu. Dokazuje już psim braciom co szczekają, Wygadana jest jak trzeba. Jednak zatrzymuje się jak ktoś nadchodzi i czeka ,aż przejdzie obok. Nie patrzy nawet na osobę. Do nikogo nie podchodzi sama. Domownicy ok,ale ktokolwiek nie przyjedzie...niewidoczny psiak. No cóż, my się przyzwyczajamy do tych zachowań. No nie wszyscy lubimy być dotykani i miziania;) Na podwórku wymiata . No normalnie kiler!!!. jest ,mimo swoich problemików , kochana i śliczna. Pomaga w zbieraniu orzechów i jabłek w sposówb znany Wam z przesadzania roślinek. No,ale podobno orzechy dodają rozumku...także niechaj zbiera i wydłubuje.Szama za 10 , ale przy jej temperamencie spala kalorie w trymiga. W przeciwieństwie do Boksi i do nas;) Pozdrawiamy2 points
-
No właśnie. Z tym Reksiem dobrze nie jest. Po pierwsze zabronił ogłaszania publicznie moich uwag co do jego czynności fizjologicznych. Stwierdził, że co i gdzie robi to jego prywatna sprawa i naprawdę nie rozumie! NIE ROZUMIE czym się tak ekscytować?? Kupą, siku w domu. Żenada i tyle. Nie życzył też sobie żadnych, ale to żadnych uwag, co do spacerów po stole, gryzienia książek i tym podobnych drobiazgów. Ostatecznie to jego dom i może robić co uważa za stosowne. Nie wartym wspomnienia również jest naganne zachowanie i nie wpuszczanie Franka i kotów na spanie. Dodam moje spanie, bądź kocie spanie. Leży i warczy bo lubi, i tyle w temacie. Mam się cieszyć, że na mnie nie warczy i mogę spać na łóżeczku. Ostatnio po przeczytaniu dwóch Cobenów, stwierdził, że on nie może być "Reksio", tylko Reksio i pop prostu Reksiu. On chce być Renatto Remigliusz Rex. Po dłuższych dyskusjach ustaliliśmy stosowne zdrobnienia: Renio, Remik, Reksio :) Łaskawie się zgodził na szczepienie na wściekliznę. Też po długich negocjacjach zaszczycił weterynarza z chorą nóżką. I nie radził pytać jak ją sobie uszkodził. Koty powiedziały, że z kanapy skoczył na stolik w pokoju i się ześliznął. Dostał dwa zastrzyki w tłustą dupcię i tabletki do niedzieli. Jak ktoś ma konkretne zapytania ;) to kazał spisać i dać mu, to się zastanowi.2 points
-
Mocno zaciskam! tak naprawdę to ... trza by było chodzić z zaciśniętymi łapami na okrągło za Lalunię za Lolusia za szczeniaczka za Mikunię za Emi za ...za... za... za....2 points
-
Dawno nie pisałam o Żabce. Generalnie wiedziemy spokojne życie. Sunia jest bardzo posłuszna, zachowuje czystość, z Loczka się przyjaźni i śpią prawie zawsze razem. Nauczyłam ją chodzenia przy nodze, oczywiście na smyczy. Jakoś nie mam rozpędu do napisania tekstu. Odstręcza mnie stres związany z decyzją czy dom jest dobry i cała procedura przekazywania tymczasi do DS. Żeby nie było tak całkiem optymistycznie, to Żabsko ugryzło dziś w nogę 12. letnią wnuczkę. Całe szczęście ,że była w dżinsach, które uchroniły przed dziabnięciem do krwi. Na skórze były ślady od 4. kłów z lekko otartym naskórkiem. W domu był ruch i kilka osób, które ona zna. Skoczyła znienacka , bez warkotu chyba w czasie , gdy zięć zbliżał się do mnie. Przedtem bardzo ujadała na niego, gdy wszedł do domu. Za karę zamknęłam ją na 15 minut w toalecie. Tak śpią w kuchni na posłanku przewidzianym dla jednego psa , a mają na dole 3 legowiska. Zmiana łóżka Wylegiwanie się na słoneczku1 point
-
Shrek poszedł do domku:)1 point
-
Pelikanku - taki kumpel też się czasem przydaje. Chociażby jako osobista obstawa. A może i kompan do zabawy czasami?1 point
-
Dixi pojechała dziś do swojego nowego domu. Kasia ją zawiozła ok. 17tej, przy okazji robiąc wizyte. Później opisze wiecej...na razie nic mnie nie cieszy, musze dojśc do siebie, zrozumcie .. Dziękuje Ci Kasiu serdecznie za wszystko. Przelałam Kasi 260 zł za pobyt Dixi za pażdziernik i 260 zł za pobyt Nesti za październik1 point
-
Kochani Opiekunowie! Pozdrawiam Was z Krakowa. Jestem zdrowy, tylko troszkę łapki bolą, bo jesień. Mam nowe towarzystwo... To stworzenie jest bardzo duże, brązowe i spokojne. Myślę, że to jakiś smok chyba... Zdecydowanie wolę mojego kruchego i delikatnego przyjaciela Filipka! Trzymamy się razem od zawsze.1 point
-
Dysia po lekach czuje się lepiej, jest weselsza. Oby leki jak najdłużej odciągały od niej cierpienie...1 point
-
Lalunia może nie jest chuda, ale szczupła. Była chyba domowym pieskiem, bo lubi krzesła, towarzyszy nam przy jedzeniu, aczkolwiek średnio utrzymuje czystość w domu. Lala lgnie do człowieka, przytula się, siada blisko, ale boi się naszych szybkich ruchów, albo jak chcę jej np. zapiąć smycz. Toleruje psy, koty i dzieci.1 point
-
Potwierdzam, psiak dotarl do Poznania. Zdjecia przedstawiaja psiaka w miejscu odbioru. Symbolicznie nazwalam go Kokos - jakos mi tak pasuje. Ale jak bedzie do niego mowic DT to nie wiem. Psiak byl mega grzeczny. Zostal wyczesany. Przy ogonie dredy, to przy czesaniu pokazal zeby. Anecik - dziekuje jeszcze raz za zorganizowanie transportu i dowiezienie haszczaka do Poznania. Mezowi Anecik przekazalam za dwa transporty 730 zl. Prosze o potwierdzenie tu na watku.1 point
-
Niestety dzisiaj bunt totalny. Nie pozwoliła Marcie nałożyć sobie obroży. Warczała i uciekała pod krzesło, pod łóżko:( Po kilkunastu minutach prób, podawnania smaczków i namawiania do wyjścia Marta poddała się. Peruszka i Barsa wyszły na spacer, maleństwo zostało w domu:( Muszę urwać się wcześniej w pracy, żeby nie siedziała 10 godzin bez załatwienia się:( Nie wiem skąd taki regres:( Ze mną idzie radośnie, bez problemu. Obwąchuje, obserwuje i maszeruje:(1 point
-
Ale ... jak się czyta to kołacze się po głowie... że jednak te starsze, duże , czarne też mogą się podobać, też są kochane i mają swoich wielbicieli, tylko trzeba ich znaleźć?... i Watsonek ma szczęście! przecież Zosia 123 go wypatrzyła z tłumu potrzebujących pomocy schroniskowych bied a my musimy jej tylko pomóc ''zaopiekować'' chłopaka :)1 point
-
I całą resztę także :) I tak trzymaj! Nie wolno tracić nadziei.1 point
-
1 point
-
Dziewczynki, wzruszyłam się, słowo daję! Pamiętacie o mnie, to strasznie miłe. Istotnie jakoś wsiąkłam w tego nieszczęsnego fejsbuka i chociaż staram się ograniczać, żeby mnie całkiem nie "wciagło", bo to skrajnie niezdrowe, to jednak czasu i zapału na nic innego nie starcza. Tym bardziej, że u Szerloka nudna normalka. Mam co prawda teraz dwie dodatkowe suczki i w związku z tym dodatkowe problemy, a Dziunia 18 listopada kończy 17 lat i nie mam pewności, czy do tego dnia dożyje, bo bardzo się zrobiła demencyjna, chociaż fizycznie nie jest najgorzej, ale pisanie dwa razy tego samego jest mało zabawne. Spróbuję jednak się postarać i choć troszkę wrócić na dogo. A jesli chodzi o maty, mogę zrobić, czemu nie. Widziałam na fejsbuku takie bardzo bajeranckie i drogie, pomyślałam, że moje przaśne nikomu już nie potrzebne. Ale skoro potrzebne, to zrobię, tylko muszę kupić kocyki. Dajcie znać czy "panie Czesiu, mam grać?", dobrze?1 point
-
Ostatnio śmignął mi Homerek... Początkowo nie wiedziałam, skąd kojarzę psa i czy czasem mi się to nie śni, ale po chwili byłam pewna, że to on, nie można go pomylić z żadnym innym psiakiem: biała łatka na karku, lisiaczek, spojrzenie przenikliwe... Cudo. Niestety, nie przypomnę sobie kiedy i o której to było, w ciągu tygodnia krążę po Wrocławiu jak szalona, nie miałam czasu się nawet zatrzymać, ale byłam przeszczęśliwa, że spotkałam go naocznie. Bo że to on, a nie żaden inny pies to jestem pewna. Pani też już znajoma dzięki zdjęciom :)1 point
-
Jakie „nudzą”??? Śpią, drzemią, deszczują razem z deszczem, medytują - ale nie nudzą! Gajeczka spoglądała na mokry świat popadając od czasu do czasu w jesienną melancholię, którą zdradzało głębokie chrapanie:)1 point
-
Nie waż mi się nic oddawać! Trzymaj kciuki aby się domek szybko znalazł! Ja też będę :D1 point
-
W czasie deszczu psy się nudzą;) Dzień Kundelka Gajka spędziła z Lepszą Połową w domu i dostałem polecenie wrzucenia fotki.1 point
-
Lubię duże i czarne, przez 36 lat miałam w niedużym mieszkaniu nawet 4 rottweilery ale teraz jestem już stasra, sama i mam trzy psy w tym ostatnią, zyjącą już 14-rok rottkę i parę średnich pinczerow więc nie dam już rady wziąć następnego.1 point
-
Patrzcie i podziwiajcie :) Pani fryzjerka wykonała kawał świetnej roboty . Naprawdę jestem pełna podziwu, jak w dwie godziny potrafiła zmienić naszego Kopciuszka. Podobno sunia była świetna. Przy jej odbiorze zastałam włascicielkę, panią szkoleniowiec, która też się nią zachwycała, jaka z niej wspaniała suczka, jesli chodzi o charakter. Dała sobie pousuwać wszystkie mega filce i kołtuny bez golenia, tylko ma od spodu podobno wycięte. Szczerze polecam fryzjera przy Zakładzie Szkolenia Psów HSM Korkus w Katowicach. Wizytę u groomera opłaci Fundacja ZEA, mam fakturę na 150 zł. Gdyby ktoś chciał wspomóc fundację i dorzucić się do pokrycia kosztów zabiegów, to sunia na pewno będzie wdzięczna. Uwolniła się wreszcie od smrodu, ciągnących ją dredów i brudu. Pani fryzjerka była w szoku, co z niej leciało, podobno brązowa ciecz. Już wymęczona, wróciła do siebie i odpoczywa. Szczerze mówiąć, to mnie tez nogi bolą po tych kursach, a co dopiero ją.1 point
-
1 point
-
Wiem, jedna kąpiel wszystkiego nie załatwi. Ja niestety, nie dysponuję odpowiednio dużą wanną. Najwazniejsze, żeby ten największy brud i smród zszedł i filce żeby były wygolone. pani fryzjerka obawiała się o jej wygląd, bo może to wszystko tylko golić, ale powiedziałam, że wygląd nie ma znaczenia, ważny jest komfort psa. Jest bardzo dzielna, bała się aut, szczególnie ciężarowych, ale dała radę. Ostania część drogi była najgorsza, ciężko już szła, bo kondycja kiepska po tylu miesiącach w schronie. Wzruszyła mnie, kiedy nie chciała zostać, tylko iść za mną. Ona tak bardzo chce mieć swojego człowieka. Nawet bez problemu dała sobie założyć kaganiec, w domu tarła go łapami, ale ledwo ruszyłysmy, to przestała.1 point
-
Jest całkiem dobrze. Wszystko wróciło do normy. Niestety, przy tych problemach zdrowotnych jakie Frezja ma, trzeba się liczyć z niespodziankami i spadkami formy. Będzie dobrze, jak jej stan zdrowotny nie ulegnie znacznemu, trwałemu pogorszeniu.1 point
-
Żyję żyję, wszyscy żyjemy, tylko mi się pochorowało, ale tak zwyczajnie, standardowo, jesiennie ;) . Mimisia "prawie" grzeczna. Strachu pewnie już nigdy się nie pozbędzie, taki jej urok, przyszły domek musi ją pokochać taką jaką jest, a jest urocza i pomysłowa. Zostawiam grzecznego rudzielca w dwóch wariantach i idę kurować się dalej1 point
-
ciągle coś, ale lepiej późno , niż wcale,.. już cały tydzień Karacik czeka ,żeby pozdrowić wszystkie swoje ciocie :) Jestem tu i .. dobrze mi tu, Dziękuję Spacerki też bardzo lubię! pychol sam się uśmiecha w pościeli też fajnie :) ... alllee mi dobrze1 point
-
Zaglądam do Apsika. Dzisiaj rano poleciała moja stała deklaracja za listopad.1 point
-
Filipkowy spacer już "u siebie" czyli wieści z nowego domku: "Filipek jest cudowny, bardzo kocha swoich, a oni jego. Kiedy chce wyjść, podchodzi do drzwi i piszczy - czujesz to ???" - oto wiadomość od "sprawcy" adopcji czyli sąsiadki Karola i Filipka - wprawdzie wciąż mi się oczy pocą, ale cieszę się, że Filipek odzyskał status szczęśliwego psiego jedynaka, no i z dobrego sprawowania też, bo u mnie czasem lubił oznaczyć jakiś mebel - pewnie z powodu obecności konkurencji. Co do schodów - problemu nie ma, mieszkają na parterze. Na kanapy i fotele Filipek u mnie nie wskakiwał, myślę, że Karol go posadził tak do zdjęcia, bo on nie ma takiej tendencji ( za to tendencję do tycia ma ogromną ;)). Obiecali pilnować wagi i lekko ( nie za dużo ;)) odchudzić. Dobre te wieści z domku :)1 point
-
To prawda z tym wiekiem, taka sierotka malutka, bo na zdjęciu wygląda na większego. Mogę napisać, że był psiakiem łańcuchowym którego po prostu zostawiono tam gdzie był, a potem wcale nie było lepiej, ale udało się go wyciągnąć i na szczęscie jest już bezpieczny.1 point
-
1 point