Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Content Count

    33,220
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    88

Everything posted by Tola

  1. Kopiuję to, co napisałam parę dni temu na wątku zamojskim: Małego poznałam w lecznicy w Izbicy, kiedy pojechałam robić zdjęcia nowo znalezionym kociakom. Mały to stary, bardzo wychudzony, wyniszczony pies, który został znaleziony na pustkowiu. Przez całe swoje życie strzegł na pewno :swoich", a gdy się zestarzał - wywieziono go i zostawiono na pewna śmierć. W chwili znalezienia wyglądał jeszcze gorzej, niż na dzisiejszych zdjęciach - miał stan zapalny pyska, oczu i był tak chudy, ze wetka przyniosła go na rękach. Teraz Mały mieszka w lecznicy, jest leczony, intensywnie karmiony. Na pewno w niedługim czasie jego stan zdrowotny poprawi się, Mały podreperuje być może też swoją chorą psią duszę. Ale co dalej? Wetka uratowała mu życie, ale psu trudno będzie mieszkać w lecznicy... Mały jest bardzo przyjazny, spragniony kontaktu; macha tym swoim wyskubanym ogonem, nieśmiało prosi o głaskanie, jakby nie wierzył, ze ktoś zechce patrzeć na niego, dotykać, Tak sobie zamarzyłam, ze może spóbować zawalczyć o dobre życie dla tego biedaka... Tyle już cudów zdarzyło się tutaj na dogomanii, może i Małemu ktoś ofiaruje miejsce w swoim domu? Myślę, ze przydałby się przede wszystkim dobry, wzruszający tekst, taki od serca i do serca... Czy ktoś chciałby ze mną spróbować pomóc Małemu? Ja na razie nie mam innego pomysłu na pomoc temu tak strasznie upodlonemu psu, nie mam pomysłu na tekst, trochę się chyba wypaliłam, na razie mam tylko łzy. Ja wiem, ze szanse są bardzo małe, ale jakieś zawsze są... Mały ma ok. 10 - 12 lat, ma bardzo zniszczone zęby, ale równie dobrze może mieć i 8 lat. Teraz waży 26 kg, ale docelowo na pewno osiągnie wagę ok. 35 - 36 kg.
  2. Bardzo proszę o pomoc, proszą o nią również 2 suczki i 4 szczeniaki , zabrane dzisiaj z okolic Zamościa. Pojechaliśmy tam dzisiaj po otrzymaniu zgłoszenia o 2 porzuconych psach; na miejscu okazało się, że psy mają swoich właścicieli, a pomocy wymagają zupełnie inne. Gdy już 2 suczki były w aucie TZa, zobaczyliśmy, że są tam jeszcze szczeniaki (4 suczki) potrzebujące pomocy, no i zabraliśmy wszystkie Lecznica w Zamościu, w której zawsze zostawialiśmy zwierzaki, liczy 40 zł/doba, przy tylu psach to straszna suma:( Zawieźliśmy więc całą 6 do lecznicy w Izbicy, 25 km od Zamościa, koszt to 10 zł za dobę. Psy w tej chwili wymagają leczenia, opieki, mogą zostać ok. tygodnia, ale co potem Nie mam miejsca dla żadnego z nich; w jedynym DT jest mała Bronia, a w kojcu zamarzną:( Może ktoś jest w stanie pomóc; może DT, chociaż dla szczeniaków:( Każda inna pomoc również mile widziana, suczki nie mają nic:( Skarbnikiem całej gromadki jest Alaskan malamutte Post rozliczeniowy (str. 4) Post rozliczeniowy
  3. https://www.olx.pl/oferta/prosze-zabierz-mnie-do-siebie-CID103-IDryO0P.html Teraz jest na Szczecin, bardzo długo było na Warszawę
  4. Nulka07, zawsze o Was myślę i wspominam, jak mam trudniejszą adopcję, bo obecne wspaniałe życie zamojskiej Uli vel Mia to dowód na to, że pies i ten jego jedyny człowiek zawsze się znajdą, trzeba im tylko trochę dopomóc w spotkaniu;)
  5. Na konto fundacji wpłynęło 100 zł stałej od Jo37 (stała za sierpień) - bardzo dziękujemy Poproszę fakturę (wspólną z Sambą).
  6. Drugi szczeniak Piksel wciąż czeka na wizytę u weta, został tylko odrobaczony; na razie brak nam po prostu czasu:(
  7. Wczoraj rozmawiałam z wetką - przyszły wyniki z Warszawy - nie ma grzybicy, sierść powolutku zarasta. Mały prowadzi bardzo spokojne życie w lecznicy; ma małe patio, gdzie spędza właściwie całe dnie, wygrzewa się na słońcu lub robi obchody wzdłuż ogrodzenia. Wciąż bardzo zabiega o uwagę swoich opiekunek, tak bardzo przydałby się mu człowiek na własność... Niestety, nikt nie dzwoni, nikt nie pyta o Małego:(
  8. Dzisiaj zabieg kastracji miał Edzio, o 16.00 dzwoniła wetka, że się wybudził, ze wszystko ok.
  9. Tyś, ja też wymiękam, zdziwiłabyś się, jak często... Oboje z TZem nie jesteśmy już młodzii, mamy swoje problemy, często jesteśmy po prostu zmęczeni. Mnie bardzo często wydaje się, ze już nie dam rady, ze za dużo wokół tego nieszczęścia i ludzkiej bezmyślności, że tym razem nie pokonamy problemów. A potem kolejny zwierzak jest w potrzebie, trzeba po raz kolejny mobilizować siły i tak to się kręci... Mam nadzieję, że i tym razem się uda i Major pokona chorobę; Ewa czuwa nad nim całe noce, a w dzień po parę godzin jest w lecznicy.
  10. Przepraszam, że jestem dopiero teraz, ale ta choroba szczeniaka trochę mnie podłamała... Dzisiaj Majorek jakby lepiej, bo po raz pierwszy od niedzieli stanął na łapki; mamy tutaj nadzieję, ze z każdą godzina będzie lepiej, chociaż wetka bardzo ostrożnie podchodzi do tej poprawy... Tak jak pisałam - u Majorka, na podstawie badania krwi, stwierdzono mykoplazmozę - prawdopodobnie od tego kleszcza, chociaż to paskudztwo roznoszą również pchły, a tych maluch miał ogromną ilość. Choroba nie jest groźna dla dorosłych psów, przebiega często bezobjawowo, natomiast dla szczeniaków i i staruszków bywa śmiertelna. A stan psiaczka był bardzo zły i gdyby nie szybka reakcja Ewy właściwie nie przeżyłby nocy, miał bardzo wysoką gorączkę. Teraz jest na kroplówkach, ma podawane 3 antybiotyki, elektrolity; sam nie je, ale ma wielką wolę życia! Bardzo dziękuję za kciuki, bądźcie tutaj nadal, bo Majorkowi wciąż jest potrzebne wsparcie, on nadal walczy o życie.
  11. Zgłosił się dobrze zapowiadający się domek z Krakowa, ale niestety z Majorem jest b. źle, ma mykoplazmozę Wczoraj było ok, dzisiaj rano też, a około południa zaczął nagle słabnąć, nie chciał chodzić. Badanie krwi wykazało sporą anemię i mykoplazmozę. Dostał kroplówki, 2 antybiotyki i czekamy... Bardzo proszę o kciuki i dobre myśli, niech ten maluszek przeżyje, jesteśmy tutaj podłamani
  12. Pięknie dziękuję Ja zrobiłam na Kraków https://www.olx.pl/oferta/malutki-szczeniak-czeka-na-dom-CID103-IDBbNN8.html. Zrobiłam tez OLX Chałwie, bo czas do własnego domu, pobyt w lecznicy jest płatny...czy ktoś mógłby pomóc i zrobić OLX na Kraków? https://www.olx.pl/oferta/biala-koteczka-do-adocji-CID103-IDBbOac.html
  13. Wiecie już, ze mamy pod opieką szczeniaka ze schroniska - Majora... Majorek jest w naszym kojcu, nawet rozmawiałyśmy, ze szkoda, i nie pojechałam wczesniej do schroniska, można byłoby zabrać siostrzyczkę Majora, byłoby im raźniej... Jednak wczoraj w nocy stan szczeniaków powiększył się - ktoś w nocy podrzucił Ewie pod drzwi szczeniaka zawiniętego w plastikowy worek Gdyby nie Ewy psy, które zasygnalizowały, że coś się dzieje, maluch nie przeżyłby:( Jest jednak problem, bo szczeniaki nie zgadzają się - ten nowy Piksel ma ok. 3,5 miesiąca, jest zdecydowanie większy, a Majorek tez poczuł się pewnie i broni swojego miejsca. Najgorzej byłoby w nocy, bo psiaki zostają same:( . Ewa znalazła awaryjne miejsce dla Piksela na parę dni, ale co potem
  14. Nas też te muchy bardzo zaniepokoiły, zasięgaliśmy opinii naszej wetki, przyczyny mogą być różne:( Wiem ze w schronisku, przy odbiorze Majora, Ewa prosiła pracownika o powiadomienie weta schroniskowego o tej sytuacji, wiem też, że w jej obecności pracownik dzwonił do lecznicy. Jeśli chodzi o transport, to jeszcze nie rozmawiałam z TZ, ale prawdopodobnie 2. 09. (poniedziałek) moglibysmy zawiezc staruszka do Krakowa, transport byłby gratis. Dalej trzeba byłoby szukać chyba płatnego transportu... Nie wiem, jaki daty maja transporty do Wrocławia psów z Radys, może udałoby się to połączyć... Prosimy o sugestie...
  15. Parę dni temu TZ dostał informację o 2 psach, które gdzieś pod Zamościem zostały same na posesji po śmierci właściciela. Posesja to ruina, dawno nie widziałam tak makabrycznych warunków, w pobliżu nie ma żadnych innych gospodarstw. Facet żył samotnie, podobno nieźle popijał; ostatnio chorował - miał być oddany do hospicjum, a psy na ten czas do schroniska, ale zmarł 2 dni przed wyznaczonym terminem. Teraz gmina nie wyda grosza na psy, bo są spadkobiercy - wszyscy w podeszłym wieku (spadkobiercy ziemi, bo chałupa lada moment sama się rozleci). Żaden z nich nie planował zaopiekowania się psami. Na posesji pozostały dwa psy – jako szczeniaki przygarnięte przez faceta (znalazł je w lesie). Niestety w sobotę okazało się, że jeden z psów nie żyje, nie wiemy, co się stało, bardzo mi przykro Dzisiaj udało się złapać jego brata i może chociaż jemu uda się odmienić życie. Homerek jest już bezpieczny w zamojskiej lecznicy. Jest przerażony nową sytuacją, ale i tym wszystkim, co go ostatnio spotkało. U weta został zważony (waży 6, 70 i nie przytyje wiele, bo nie jest wychudzony), zbadany, miał pobraną krew, babeszjoza wykluczona. TZ przed chwilką rozmawiał z wetem i wyniki są dobre, wątroba, trzustka ok. Jest stan podgorączkowy, ale to może z stresu? Parę dni będzie musiał zostać w lecznicy, trzeba go poobserwować, odrobaczyć, może zaszczepić. Potem prawdopodobnie pojedzie do hoteliku, a jeszcze potem marzy mi się cudowny dom, w którym znajdzie ciepło, miłość i troskę. Ale żeby to wszystko się udało potrzebne są fundusze, których Homer zupełnie nie ma. Bardzo proszę o pomoc dla tego tak bardzo skrzywdzonego małego pieska. Nie udało się pomóc jego bratu – może chociaż jemu spróbujemy odmienić zły los? Tutaj Homer jeszcze z bratem Homerek dzisiaj w lecznicy
  16. Jedyny, bardzo malusi szczeniak w schronisku, rozpaczliwie płacze; dopiero zaczyna życie, a już znalazł się w takim miejscu:( Po drugiej stronie malutki, niewidomy, głuchy staruszek jedzony przez muchy; jest na końcu swojej drogi, powinien być otoczony miłością swojego człowieka:(
×