Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/24/26 in all areas

  1. 11 points
  2. Jestem dzisiaj cała w emocjach oczy mi sie troche "spociły" Heboriś pierwszy raz wziął smaczka z ręki na wybiegu. Dotąd zdarzalo sie ze coś wziął jak zaglądalam do nich od góry, przez dach budki. Ale nigdy jeszcze dotąd nie podszedł sam do mnie na wybiegu. To jak pierwsze słowo dzieciątka. Michałek jest z jednej strony niby mniej płochliwy ale też mniej inteligentny i on jeszcze nie odważył sie sam podejść. Tak czy inaczej obaj są dużo śmielsi. Często chodzą po trawce. Szczekali wczoraj razem na pieska, ktory stał za płotem (pierwszy raz). Heboriś tak sie rozbrykał, ze jak w dzień dach budy jest otwarty wbiega przez drzwiczki i wyskakuje górą. On jest jeszcze bardzo sprawny. Ale najważniejsze że rusza sie, zagląda, szczeka. Zaczął żyć. Bierze miske w ząbki i niesie w inne miejsce, nareszcie robi inne rzeczy niz skulone siedzenie w kąciku. Michaś widać że jest starszy, takich sztuczek nie potrafi ale drepcze dzielnie za Heborkiem
    11 points
  3. Wklejam z wątku bazarkowego - wspaniała wiadomość od kikou - nasz czarnulek, który dotąd tylko nocą opuszczał budę - w biały dzień nie tylko wyszedł, ale nawet nieśmiało spojrzał na Kasię - to cieszy jak "pierwszy krok dziecka" i czekamy na dalsze. Powoli, ale ruszyło w dobrą stronę
    9 points
  4. Nasz Heboriś, tak jak Michałek, zaczął na mnie patrzeć. Troszke ucieka, zbliżyć sie do siebie nie pozwoli ale już nie siedzi skostniały ze strachu ze schyloną główką. Patrzy na mnie jak na kosmitke ale zerka dużo śmielej.
    8 points
  5. To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny
    7 points
  6. Ortopedycznie nie stwierdzono żadnych odchyleń, czucie głębokie i odruchy rdzeniowe są zachowane. Wykonane zostały badania w kierunku chorób zakaźnych; w piątek mamy mieć wyniki i po ich otrzymaniu zalecono konsultację neurologiczną w Warszawie u dr. L. Brewińskiej. Czekamy więc i będziemy decydować. Weci są dobrej myśli. Kocia cały czas powinna być rehabilitowana.
    6 points
  7. Chcę jeszcze dodać, że Sabinka, dzięki zaangażowaniu Alaskan i koleżanki Uli, ma w DT wszystko, co jest potrzebne do rehabilitacji, wg zaleceń- czyli maty, przykryte podłogi, jedzie już poduszka sensoryczna, być może uda się pozyskać tunel do ćwiczeń, bo Sabinka musi też ćwiczyć w domu. Na razie do poniedziałku mamy pożyczoną od rehabilitantki.
    6 points
  8. Wielkie, ogromne podziękowania dla Wszystkich! Dla Deklarowiczów, dla Nadziejki za bazarki, dla każdej Osoby, której leżał na sercu los tego wymoczka, dla Słynnej Pani Lidki, dla Wolontariuszki, która zawiozła piesunię do Violi, dla Lekarzy, co nie brali pieniędzy, no i dla Violi za wspaniałą opiekę i decyzję najlepszą dla Jasnej Poli Malutkiej.
    6 points
  9. Dwie małe kitki mają się świetnie. Jedyne ostre zdjęcia udało się zrobić wysoko na drapaku Jeszcze się brudzą bardzo przy jedzeniu (wchodzą do miseczek łapkami itd.), codziennie muszę je trochę powycierać na mokro, ale już lepiej z jakością kupek. Na początku robiły bardzo rzadkie przez co brudziły sobie poopki, tylne łapki i ogonki i wszystko trzeba było myć. Jest już dużo lepiej, ale jeszcze jedna kocia (ta ciut mniejsza) ma zaczerwieniona poopkę i smaruję jej Sudocremem. Jeszcze nie zawsze trafiają ze wszystkim do kuwet, ale i tak jest dużo lepiej niż na początku, kiedy załatwiały się dosłownie wszędzie Małe rozrabiają aż miło. Niczego się nie boją, obłążą człowieka, wspinają się po nogach, głośno domagają się uwagi i cudownie mruczą.
    6 points
  10. Mikusiowe wieści: Mikunio jest cudowny, ale to przecież oczywiste. Nadal ujada na psy i bardzo się denerwuje, nawet jak widzi jakiegoś z daleka. Kupiłam mu na zooplus tabletki ziołowe dla piesków, dostaje od wczoraj, mam nadzieję, że pomogą. Żaden ze mnie znawca, behawiorysta itp. ale doszłam do wniosku, iż może Mikuś miał do dyspozycji tylko podwórko i teraz ma o wiele więcej bodźców na spacerach, albo po prostu psy go skrzywdziły. Śpi z moim tatą, jest bardzo radosny, z Kajunią i kotami pełna zgoda. Mój kochany Cukiereczek
    5 points
  11. Tym bardziej wzrusza i cieszy ten "kanapowy" widok, że wciąż mamy w pamięci zupełnie inny obrazek... To jest dowód na to, że warto być "wariatem".... a nawet p....nietą, jak to niektórzy całkiem słusznie określają.... a dogo to klub takich właśnie ludzi łzy mi kapią na klawiaturę.... nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem Wam wdzięczna za odzew, za pomoc
    5 points
  12. Zajrzałam na zbiórkę Samisia i okazało się, że jeszcze jedna klasa ze szkoły w Wiśle wpłaciła kasę na Samisia. Pozazdrościła klasie "pizzowej" i sprzedawała galaretki. Fajne dzieciaki i nauczyciele w tej szkole.
    5 points
  13. Dzisiaj Heboriś pierwszy raz zachęcał Niunie do zabawy. Teraz staram sie nasze dzikuski otwierać żeby wychodziły ze swojego małego wybiegu do innych i przyzwyczajały się do reszty stadka, żeby do czasu jak przyjdą chłody nauczyły sie przychodzić wraz z innymi do domu. I dzisiaj stanęlam jak wryta. Ten biedak , ktory wiele dnii ze spuszczoną główką nie miał śmiałości nawet spojrzeć do góry zachęcał drugiego psa do zabawy, a ja siedziałam blisko nich. Dzisiaj to już sie rozryczałam. Dotąd sama miałam wątpliwości czy ta przeprowadzka poprawi komfort życia tych zapomnianych latami rozbitków. Ale chyba poprawiła Na pierwszym planie oczywiście Niunia.
    4 points
  14. Nerrrrrrrwusek malutki z Mikusia A Biedunio wciąż walczy o siebie, dziarsko wstaje na łapinki. Apetyt mu dopisuje, ostatnie wyniki były dobre...i niech tak jak najdłużej zostanie. Choć wiem, że za Nivalin "płaci się" wątrobą. Przeszłam przez to wiele lat temu z Charlisiem, którego kikou przywiozła mi z wrocławskiego schroniska. To właśnie od kikou i Charliego rozpoczęła się moja "znajomość" z Dogomanią. Mam naprawdę dobre wieści o Gajusi. To już naprawdę coraz bardziej radosna sunia, na mój widok tańczy i wywija hołubce, buźka jej się cieszy...a moje oczy się pocą.... Wychodzimy poza jej teren, wtedy widać, że wraca niepokój, ciągle się za mną ogląda - chyba przy mnie czuje się bezpieczna. Chciała się zaprzyjaźnić z Inką, a ta uciekła głuptasek, ona też lękliwa bardzo. Gajeczka jest ciekawa świata, ale...po podkulonym ogonku kapie.....sika pod siebie ze strachu...ale idzie naprzód! Nie stresuję jej dodatkowo robieniem zdjęć, bo "coś" trzymane w ręku budzi w niej lęk. Ostatnio, kiedy na chwilkę przerwałam drapanie za uszkiem - trąciła mnie lekko noskiem w rękę, patrząc wymownie prosto na mnie, tak rześko: ej, ty, no miziaj jeszcze!
    4 points
  15. Pan Arek prosi o karmę dla psiaków. Poprosiłam Tolę o trochę karmy,coś tam mają,więc przed chwilą dałam panu Arkowi numer do Toli. Bardzo dziekuję Fundacji ZEA za pomoc Z ogłosznia,które zrobiłam psiaczkom zgłosiła się pani z Kurowa,w sobotę ma przyjechać ze swoim psiaczkiem yorkiem,zobaczy się się zaakceptują. Może dojdzie do adopcji.Chciała adoptować psiaka z przodozgryzem Dexa.
    4 points
  16. W poniedziałek skonsultujemy z wetem. Sabinka jest malusia, nie chcę jej zaszkodzić ani przedobrzyć. Dostaje bardzo dobre jedzonko, mleko dla kociąt i ogrom miłości
    4 points
  17. Wczoraj mieliśmy tel od 2 turystek z Warszawy o leżącej pod kościołem na podzamojskiej wsi malutkiej koteczce. Byliśmy jeszcze poza Zamościem, ale panie były na tyle pomocne, że zgodziły się dowieźć kocię do wskazanej lecznicy w Izbicy, bo tylko tam malutka może zostać na czas leczenia. Potem mamy już uzgodnione z Murką, że przyjedzie do hoteliku. Prosimy o kciuki.
    4 points
  18. Dzisiaj nasza mała mordka była na kontroli u naszej pani doktor. Zabraliśmy ze sobą wyniki echa serca, krwi, moczu i dokładnego USG. W sumie to wszystko pozytywnie, bo stan zdrowia Gajulki się nie pogorszył od ostatnich badań, ale mamy ciut krótszy odstęp do kolejnych badań. Kolejne badania mamy zrobić za około 2 miesiące. Kolekcja leków pozostaje bez zmian. Gajka została również dokładnie osłuchana i obejrzana A przed powrotną podróżą do domu wyglądała tak
    4 points
  19. Do tego, żeby odczuwały przyjemność z dotyku jeszcze droga bardzo daleka, jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Ale już sam fakt, że podchodzą po smaczki i dają się dotknąć to ogromny sukces i trzeba się cieszyć. One już raczej nigdy nie będą "normalne", wieloletnia trauma pozostanie na zawsze, tym bardziej takie drobne "kroczki" cieszą i wzruszają. Dla nich ogromnym szczęściem jest sam brak zagrożenia - powoli poznają, że jest inne życie i to jest najważniejsze na tym ich "ostatnim etapie". Niech będą szczęśliwe "po swojemu", spokojne, bezpieczne, zaopiekowane najlepiej, jak się da Gaja potrzebowała dwóch miesięcy żeby radością reagować na mój widok, dać się dotknąć, złapać za obrożę... i bardzo się cieszy, podskakuje z radości, ale przy dotyku wciąż "sztywnieje" trochę, podobnie, jak mały Bezik.
    4 points
  20. CZERWIEC SIĘ KOŃCZY, TO JUŻ OSTATNIE ROZLICZENIE PODUSZKI JASNEJ POLI - NA DZIEŃ 27.06.2026 3.505,- z dnia 06.06. + 10zł - haaszek + 10zł - Maciek P. -------------------------------------------------- 3.525zł Za trzy dni Malutka już nie nasza. Viola wzięła ją na kolana i powiedziała "już moja będziesz :)))
    4 points
  21. Przelałam 130 złotych na jedną sesję chociaż. A z 1,5% mam nadzieję, że "mój" urząd skarbowy sporo Wam "odda" tym, którzy nie przynosili razem z PITem karteczki "dla chorego dziecka" nie pytając o nic wpisywałam ZEA Swój odpis (tylko tym razem) przekazałam wrocławskiej EKOSTRAŻY, bo akurat wtedy odebrali od mojego okropnego sąsiada onkę, którą od dawna chciałam stamtąd uwolnić (na jej "szczęście" poważnie zachorowała, dziad nie chciał leczyć i sam się zrzekł). Weszłam na ich stronę żeby zobaczyć co z Sarunią, a tam prośba o 1,5% na remont budynku azylu... a byłam tam niedawno, zawoziłam rannego jeża, remonty idą "pełną parą".
    3 points
  22. Ten starszy piesio nie ma źle, choć pewnie pani nie kupi mu suplementów na stawy i nie zdiagnozuje przyczyn jego dziwnego chodu. Ale jeśli gdzieś jedzie, to zawsze z nim, piesio z nią śpi ( i je ;)). Bieduś na tyle lepiej, że chcę dzisiaj spróbować raz jeszcze z wózeczkiem, trochę przerobiłam "kombinezon" i może jednak się da.... A jeśli przestanie padać (choć deszcz potrzebny), to może spróbuję Gaję na smyczy zabrać choć kilka kroków na "spacer". Ma jeszcze taki odruch lęku, ale już naprawdę mi ufa i nawet jakby cieszy się trochę, czeka na podrapanie za uszkiem, pomizianie pod brodą ( wszystko z boku, nie od góry). To takie "małe kroczki" w stronę domu
    3 points
  23. A poprawa u Bidusia niech trwa jak najdłużej. Znaleziony i oddany domowi psiaczek ma niestety dom taki, jak chyba większość psów w tym kraju. Widziałam fragment filmu z akcji adopcyjnej psów ze zlikwidowanego schroniska w Nowym Targu (nareszcie!) - jest mało czasu, a psów jeszcze ze 200.. Jakiś głupek z pretensją o agresją w głosie pytał się dziennikarki a co się złego dzieje psu na łańcuchu? Bo on właśnie po takiego "agresywniejszego" psa na łańcuch przyszedł. I to nie był starszy przedpotopowy dziad, który nie wie co się na świecie dzieje. To był facet około trzydziestki. No nic, tylko jego zapiąć na łańcuch i niech sobie tak żyje. Nawet zlewki z obiadu może dostać. Także dobrze, że starszy piesio przynajmniej nie wisi na łańcuchu.
    3 points
  24. 3 points
  25. Marysiu, dziękuję z całego za uratowanie kolejnego biedaka. Wiem, że są różne sytuacje, gdy pies ginie, ale czasem może lepiej, gdy właściciel się nie odnajdzie, zwłaszcza taki pseudo właściciel , który oferuje tylko budę, łańcuch i zlewki. U nas wszystko ok. Mikuś w domu aniołek, na dworze obszczekuje wszystkie psy, niezależnie od płci. Dzisiaj mam na 13-tą do pracy. Byliśmy rano u weta, Kajunia na kontroli i badaniu krwi, a Mikuś został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie.
    3 points
  26. A u mnie chłodzi fajnyW nocy było niecałe 15°.Ostudzilam dom z 33 do 22° Żyć się chce i zgłodniałam .Zdobyłam cukinię.
    3 points
  27. 18 czerwca zakończyliśmy leczenie FIP u Myszki Teraz 84 dni obserwacji i badań kontrolnych.
    3 points
  28. Pytałam Kasi jak sobie radził Mauryś w te upały, no i inne psiaki spacerowały po ogrodzie, lub leżały, chłodziły się a nasz grubasek pilnował pokoju Kazika .
    3 points
  29. 3 points
  30. poprosimy o wspólna paczkę @agat21, @Nesiowata i ja, jak kogoś przeoczyłam niech sie zgłasza
    3 points
  31. Ja mam alergię na głupotę, bezmyślność i bezduszność. Piesio śliczny w typie mojej Kajuni. Niestety trzech nie ogarnę. Acha zostałam oszukana. Miał być spokojny staruszek, a jest szalony ADHD. Wczoraj, jak się kąpałam słyszę nagle bieganie po przedpokoju, w tą i spowrotem, chyba z 5 razy. Chyba gonili się z Karmelkiem. Ogólnie już Karmelek się nie boi. Z Kajunią i Ninką zgoda od samego początku . Podsumowując, zacytuję Korę " kocham, kocham, kocham"
    3 points
×
×
  • Create New...