Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/29/2020 in all areas

  1. 15 points
    Wydawało mi się, że tak niedawno pisałam o mojej Zulci i 12 rocznicy zabrania jej ze schroniska, a tu minął rok, czas tak pędzi... Dzisiaj minęło 13 lat, odkąd Zulka jest z nami. Wg wypisu ze schroniska ma teraz ok. 18 lat, chociaż cały czas łudzimy się z TZem, że jest młodsza... Zulcia, jak na swój wiek i choroby, z którymi się boryka (guzek na nerce, chore serce, zespół przedsionkowy), jest w dobrym ogólnym stanie. Nie słyszy, coraz gorzej widzi, nie zawsze trafia już do klatki w bloku. Są dni, kiedy trzeba ją znosić, bo nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ale są i takie, kiedy próbuje podskakiwać i bawić się. Moja ukochana babinka dzisiaj
  2. 9 points
    Czy pamiętacie malutką szylkretkę Fantazję, była znaleziona w bardzo złym stanie, malutka, chudziutka, była intensywnie leczona w Izbicy. W pażdzierniku pojechała do nowego domu w Warszawie - do rodziny, która w sierpniu 2018 adoptowała od nas równie malutką wtedy czarną Jeżynkę. Dostałam zdjęcia; chcę abyście też zobaczyli szczęscie koteczek:)
  3. 8 points
    Strasznie smutna wiadomość :((( Ale to my cierpimy i Murka, która była z nim codziennie przez te trzy lata, dbała o niego w każdej sytuacji.I nieoczekiwanie znalazła go martwego. Nie wiemy co się stało, ale pamiętajmy, że Max był po poważnej operacji ucha wewnętrznego, a w badaniu TK, wykryto u niego naciekowe zmiany w okolicy mózgu. Taka gwałtowna i niespodziewana śmierć, sugeruje udar? wylew? To z resztą nieważne, ale raczej nie cierpiał. A dzięki Dogomaniakom i Murkom, przeżył piękne, szczęśliwe trzy lata w hotelu, który był dla niego kochającym domem Biegaj wesoło za TM, kochany Maksiu. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać, tak jak pamiętamy wszystkie psy, które pojawiły się w naszym życiu.
  4. 8 points
    Dziewczyny, no porządziłam się trochę i zabukowałam Rudzi miejsce u [email protected] .
  5. 8 points
    Udało mi się dziś dojechać do hotelu, chociaż akurat była niezła ulewa i gooowno było widać w tej miejscowości, gdzie jest ten hotel :DDD Psiaczek jest na razie w domu, pani obserwuje czy wszystko z nim ok, w przyszłym tygodniu będzie zaszczepiony i wtedy zapozna się z pozostałymi psiakami. Na początku się mnie bał, nie chciał podejść, wręcz chciał uciec z domu. Ale po chwili kiedy trochę do niego poprzemawiałam, podszedł i wsunął łepek mi pod rękę!! A potem to już było tak: No i próba wchodzenia na kolana!
  6. 8 points
  7. 8 points
    U nas wszystko ok. Sielanka w pełni. Ostatnie wyniki krwi leosiowej bdb Wczoraj robiłam porządek z ciuchami, które zostały z bazarku i Leoś dzielnie mi pomagał
  8. 7 points
    Wróciłam do domu po pracy, zajęłam się psiakami, kotami, sunią Pienią/Niunią. Czekałam na Tomka, by podjechać do kojca z miską jedzenia. A tu Tomek podjeżdża pod dom, w aucie nasza Amelka! Wzięliśmy ją do gabinetu. Chuda tak, że serce się kraje, kości na dupinie mało skóry nie przebiją. Pchły jak czołgi, ale kleszczy nie znalazłam. Zabezpieczyliśmy od robali, wyczyściliśmy uszy, przetarliśmy oczy. Tomek zaniósł Amelkę do naszego kojca w sadzie - mały, skromny, ale będę miała ją pod ręką, a ja nimi z miską kury z ryżem, i wodą. Amelka na dzień dobry zrobiła w kątku kupkę i zabrała się za jedzenie. Cichutka, spokojna, z takim nieśmiałym uśmiechem... Cudo kochane! Dr Magda przyjmie nas w piątek o 16.00. Lepiej sprawdzimy tę nóżkę. Strzyżenie czy kąpiel może poczekać, nie pali się. Jest bezpieczna, spokojna, najedzona. Ufff, trochę odetchnęłam.
  9. 7 points
    Ta pani, która zgłaszała sunię, teraz znów dzwoniła do urzędu gminy, że tak im się z mężem suczka podoba, i czy mogą ją adoptować..... Pani sekretarz urzędu gminy opowiedziała o suni wszystko, co ja rano jej zdążyłam przekazać, i podała jej nr tel do mnie.
  10. 7 points
    dzieki, pomogły kciuki, udało się :) jasne, że miałam takie obawy, do tego pies wielki, autko małe ;) owczarek po długich "negocjacjach" przy pomocy serduszek drobiowych z ryżem dał sobie pomóc Najpierw dostał jedzenie przy rowie, potem próbowałam go zwabić tymi serduszkami do samochodu....prawie godzina minęła, pół psa tylko miałam w aucie ;) w końcu się odważyłam, kazałam mu dać łapę ( dał! ;)), zapięłam smycz do kolczatki i trochę przymusowo "zaprosiłam" do samochodu...... było ok dopóki nie ruszyłam, wpadł w panikę,. przefasonował mi wnętrze auta, chwilami musiałam stawać, bo nie dało się jechać. Ale dojechaliśmy, piesio jest bardzo sympatyczny, młodziuśki, śliczny i zupełnie nie reaguje na szczekanie Pikusia ( wredota mała się z niego robi ;)) Strasznie zmęczona się czuję, chyba stres ze m,nie "spływa" dopiero ;)
  11. 7 points
    Bardzo dziękuję wszystkim na forum za pomoc i zaangażowanie w zorganizowaniu pomocy! Sam bym nie wiedział co robić. Pozdrowienia serdeczne!
  12. 7 points
    HURRA ! Psy odebrane, są w azylu w Sekłaku. https://images91.fotosik.pl/320/41b6b9160cdfbe65gen.jpg
  13. 7 points
    Nadziejko kochana, i Kochan Dziewczyny! Napisałam przedwczoraj na fb prośbę o dom tymczasowy dla tej kojcowej Szelki. Bo tak mi leżała na sercu, że tam sama, nikt do niej nie zagląda, a to taki fajny dzieciak. I po godzinie odezwała się cudna Dziewczyna, która zaproponowała dt dla Szelki. A do tego, ze przyjedzie z Warszawy po nią!.....I tak się stało: wczoraj wieczorem Weronika przyjechała z chłopakiem i zabrała Szelkę do Warszawy. Ma już sunię na dt, trochę wycofaną, i ma nadzieję, że dwie suczki (obie młodziutkie) będą się wspierać i wyjdą na "ludzi". Żeby tylko Szelcia się dogadała z tą drugą, i nie sprawiała za dużych kłopotów, bo to mieszkanie w bloku na Bielanach... Weronika ma od dziś do niedzieli wolne, może poświęcić czas na aklimatyzację Szelci. Dałam od siebie dwie obróżki, nowe szeleczki, smycz i 100 zł za paliwo. Szelka dostała Bravecto, dwukrotne odrobaczenie oraz komplet szczepień na psie wirusówki. To na koszt naszej gminy. No to tak... czekam na wieści... I jak zawsze powiedziałam, ze jeśli coś nie będzie ok, to Szelka wraca do nas.
  14. 7 points
    To może ja jeszcze wypowiem się. Na zdjęciu widac, że to nie jest dół, tylko wykopany na długość płytki tunel. Marta nie robi tego z nudów, bo raczej nigdy nie nudzi się, tylko dlatego, że po drugiej stronie ogrodzenia jest rów, do którego chodza nornice. Ona rozkopuje ich tunele. Mieszkamy na wsi, nie stosuję żadnych technik tępienia gryzoni, bo je bardzo lubię i uważam, że to my jesteśmy bardziej dla nich intruzami. Jasne, że ja mam większy próg cierpliwości, niz przeciętny adoptujący (zwłaszcza po życiu z Kajem). Zdjęcie wstawiłam, żeby w żartobliwy sposób poinformować o tym, że jest chętny dom na Martę. Uważam, że częśc zwrotów z adopcji jest przez to, że wyadoptowujący idealizuja psy, bojąc się stracić potencjalne domy. Nie jestem zwolennikiem tego, jak i np. odmładzania psów. To sa psy po przejściach, adoptujacy powinien zaakceptowac psiaka takim, jakim jest i ew. z nim pracować. Wybieramy adoptujących dla nich, a nie odwrotnie, psa dla wygody adoptującego. jesli ktos chce mieć psa bez "naleciałości", niech kupi sobie szczeniaka z dobrej hodowli, a zapewniam Was, że wiele rodzin potrafi zepsuć i takiego dobrze zsocjalizowanego malucha. Wiadomo, że nie przewidzimy reakcji adoptujcych, ale jesli wazniejszy dla nich jest naruszony przez psa trawnik, to nie powinni mieć psa, tylko skupic sie na swoim ogrodku. Przez ten czas, kiedy trafiają do mnie psiaki z dogo na hotelik, nie miałam ani jednego zwrotu z adopcji zamojszczaka. Myślę, że dlatego, że z Tolą nie idealizujemy psów. Jestem prawie cały dzień z psami, kazdy tymczasowicz, mieszka z nami i jest traktowany jak nasz. Znam więc jego wady i zalety. Kandydat na adoptującego jest informowany o nich, a my z Tolą wspólnie konsultujemy kandydaturę adoptujących. I to się sprawdza. Jesli psiak zaskakuje nową rodzine, to już tylko pozytywnie, bo na te gorsze możliwości jest przygotowany. Bardzo przeżyłam zwrot z adopcji Bajki i to jaki miał na nia wpływ. Teraz juz wiem, zę jesli rodzina posiada niepełnosprawne intelektualnie dziecko, to niech nie bierze psa po takich przejściach, bo to dla psa nie jest dobre, tylko pogłębia jego problemy. Zawsze rodzice wybiorą swoje dziecko, a pies w takiej sytuacji tylko traci. To chyba tyle. Mam nadzieje, że rodzina Marty zaakceptuje ją taka, jaką jest, bo to naprawdę świetny psiak.
  15. 7 points
    Chciałam jeszcze pokazać wiejskie kotki z naszej chałupy Telmę i Luizkę, które w tym roku zabraliśmy na zimę do nas do mieszkania; mają już co najmniej 11 lat, bo tyle lat temu przyszły do nas na wieś i już zostały.
  16. 7 points
    Pierwsze relacje z poznania Mimisi. Dokładnie dwa lata temu o tej porze przekazałam w ręce cudownej Jaguski naszą dziką lisiczkę. Jagusko, bardzo chcę Ci podziękować za te (już!) dwa lata wytrzymywania z rudzielcem, zwłaszcza jej rudym charakterkiem..., za to że nie narzekasz, lecz od dwóch lat rozbawiasz nas tutaj swoimi opowieściami. Za troskę, za humor, za cierpliwość, za dobre serce i za to wszystko, co robisz dla rudej i naszych braci mniejszych - DZIĘKUJĘ. I z racji, że bukiet kwiatów to za mało... to podsyłam bezkresną łąkę jak Twoje oddanie dla "maluczkich" (bardzo chciałam w okolicach rocznicy przyjechać i uściskać na żywo, ale trochę popsuło mi się zdrowie i chodzę po lekarzach) I daję słowo, że robię wszystko, co w mojej mocy, aby odnaleźć Człowieka Mimisiowego. TEGO prawdziwego.
  17. 7 points
    Sowa

    Urodziły się niechciane....

    Wystarczy napięta atmosfera - pies odbiera nasze emocje i doskonale wie, kiedy nie jest akceptowany. Nowe miejsce, brak akceptacji, na pewno dyskusje oddać czy nie - starczy, aby walił jej się świat. Stres pewnie odeśpi do jutra, ale jak ją pokazać innych chętnym, to już problem. Nie znam Bajki, ale proponowałabym tak - ludzie wchodzą, gdy jej w mieszkaniu nie ma. W przedpokoju zostawiają jakiś ciuch - kładziesz na tym ciuchu smakole, wprowadzasz sukę do przedpokoju, karmisz tym smakolami, dopiero potem wprowadzasz do pokoju gdzie są goście. Jedno z gości siedzi na podłodze, głowa odwrócona od psa, ręka w bok. Nikt z gości na nią nie patrzy. Po chwili kładziesz na tej wyciągnietej ręce smakola, zachęcasz Bajkę, żeby zjadła. Właściciel ręki nie patrzy, nie odzywa się. Jeśli jest w domu zwierzak, z którym Bajka ma dobre układy, a ten zwierzak łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi - mógłby już być w pokoju, żeby Bajka widziała, jak on bez problemu te smakole z ręki bierze. Jeśli goście nie zgodzą się, aby któreś z nich siadło na podłodze, to nie jest dom dla Bajki - przynajmniej nie w tej chwili. Niestety mogę tylko coś sugerować - sama jestem za stara i na Muminka z Zamościa, którego bardzo bym chciała mieć, i na Bajkę, i stać mnie tylko na sugestie, ale czy się na coś przydadzą, tego nigdy się nie wie najpierw. Gdy sama oswajam dla znajomej takie przerażone zwierzątko - siadałam na podłodze z wyciągniętymi nogami, a znajoma zachęcała sunie, aby przeszła przez moje nogi. Przy większym lęku w miejscu znajomym psu kładłam się na ziemi, twarzą do ziemi, a opiekun psa razem z psem przechodził nade mną, potem kładł się obok mnie i zachęcał psa, aby położył się czy bodaj siedział między nami. To działa, ale w tym ćwiczeniu pomocnik, czyli ja, musiałam być całkowicie wyciszona, bez emocji. bez obaw czy cienia zdenerwowania.
  18. 7 points
    ewu

    Urodziły się niechciane....

    Chodziło mi o to ,że nikt nie dzwonił. Zero telefonów... Ale..... wczoraj wieczorem zadzwonił ten telefon i dzisiaj rano pojechałam na wizytę. Bajka ma dom:):):)
  19. 7 points
  20. 7 points
    A ja dostałam dzisiaj SMS-a od Pani Kasi. Mam już adres do wysyłki obróżki i zaraz zrobię zamówienie.Rano byłam na różnorakich badaniach i dopiero przed godziną wróciłam. Pani Kasia bardzo chwali naszego Albinka. Pisze (mam zezwolenie na przekazywanie korespondencji), że Albinek dzięki nam nabrał chęci do życia (to słowa Pani Kasi) . Rozrabia. Ze smutnego psiaka zrobił się mały radosny łobuziak. Wszystko oczywiście w granicach normy. Tu zacytuję słowa Pani Kasi: Takie psiaki się po prostu kocha. Tak ogromnie cieszą te słowa :)
  21. 6 points
    Wybudził się z narkozy. Przytula się do swej "oprawczyni" która go pozbawiła klejnotów! :D Czy to nie anioł prawdziwy? ;))
  22. 6 points
    Bardzo, bardzo dziękuję za ciepłe słowa i za to, że jesteście! Amelka waży, tak na oko, z 7-8 kg, pewnie ze dwa kg musi przytyć. Sięga tak do połowy łydki, jest podłużna. Wiek to ok. 4 lat, ma starte siekacze dość mocno. Zważymy pannę jutro u dr Magdy. Ja się w niej po prostu zakochałam!... Dziś rano pognałam do sadu do kojca Amelkowego - powitała mnie machaniem ogonka i takim uśmiechem, że się rozpłynęłam... Dostała małą miseczkę jedzonka, pogłaskałyśmy się trochę, pogadałyśmy (tzn ja, bo ona jest cichutka). Poszła w kącik, kupka zrobiona, ale trochę z wysiłkiem, bo noga boli, jest w powietrzu. Jak dobrze, że jutro się wszystko wyjaśni! To mamy z Tomkiem 3 tymczasowiczki......
  23. 6 points
  24. 6 points
    Mam taką nadzieję..., że szybko znajdzie odpowiedzialnych swoich ludzi :) "padła" po spacerku ,)
  25. 6 points
    Maks był mi bliski, bo podobny do "mojego" jednouchego Pirata, łzy kapią :( :( Maks był szczęśliwy dzięki Murce i Wam, odszedł cichutko, zapewne we śnie może to marna pociecha - zazdroszczę takiej śmierci - szybkiej, bez bólu i cierpienia, bez patrzenia " czy już" i podejmowania "tej decyzji"... w styczniu pożegnałam pięknego , ogromnego owczarka, nie wiem, kto bardziej cierpiał - pies, czy ja patrząc na jego stan :( Maksowi i Murce taka sytuacja została oszczędzona... przytulam <3
  26. 6 points
    Wczoraj do hoteliku przyjechała bardzo chora bernardynka.... Kori jest przy niej. Ma w tym hoteliku misje....może to własnie misja jego zycia- wspiarać inne bidy
  27. 6 points
    Udało się ! Już wyjeżdżają do Warszawy :)
  28. 6 points
    Uśmiałam się z tych głupich kandydatów na sunię ale i współczuję, ze musisz z takimi się zmagać. Ludzie są coraz bardziej bezmózgami, potrafią chyba tylko siedzieć w kompoterze albo smartfonie ale samodzielne myślenie to już za trudne. Ale co do wieku - ja w tym roku skończę 80 lsat, od 53 lat mam psy ito duże i po kilka, najpierw owczarki niemieckie 15 lat o potem rottweilery, w porywach i 4 naraz w mieszkaniu i dawałam radę, teraz mam parę średnich pinczerow, które wbrew pojeciu sąsiadów potrafią mnie bardziej uszarpać niż dwa rottki w jednej ręce ale jakoś daję radę. Wiek fizyczny nie jest ważny, raczej psychiczny. Ja całe zycie kocham psy i nie wyobrażam sobie domu bez psów, teraz tylko przestawiłam się na nieco mniejsze. Suczkę mam od szczeniaka, psa adoptowałam jak miał 5 lat i miał byc uśpiony za agresję a pogryzł z bólu bo miał tak zapaprane uszy, że jak się u mnie otrzepal to zalał mi całe miszkanie krwią. Ale z moim wetem wyleczyłam i pies zyje u mnie już prawie 6 lat.
  29. 6 points
    U Amber wszystko dobrze, nie sprawi żadnych problemów, pani napisała, ze bardzo kochają swojego małego pieszczocha:)
  30. 6 points
    Filmik z zawsze uśmiechniętym Brunikiem :)
  31. 6 points
    Tola

    Zamojskie psiaki szukają domów i miłości

    Los psów w zamojskim schronisku jest mi bardzo bliski, właściwie najbliższy i wszystko to, co odbiera im godne warunki życia przezywam bardzo mocno. Myślę jednak, że propozycja moich rozmów w sprawie poprawy stanu bud to nie jest dobry pomysł :( Znacie historię mojej pomocy zamojskim psom i historię moich kontaktów z zarządzającymi schroniskiem, ja nigdy nie byłam tam traktowana po przyjacielsku; to wciąż są ci sami ludzie i wciąż mają jedno zdanie na temat warunków tam panujących - wszystko zawsze było i jest w najlepszym porządku, a fundacja tylko wymyśla problemy, zwrócenie uwagi na jakąkolwiek nieprawidłowość zawsze odbierane było i jest jako niesłuszna krytyka. Moim zdaniem, a wiem o czym piszę, nie mam szans na żadną dyskusję o zmianach. Wybieg otwarty jest po niedawnym remoncie, dach każdej budy obity jest blachą, nad częścią wybiegu tez jest dach, wszystko jest tuż przy nowym budynku administracji. Teraz wszelkie odwiedziny, grupy kierowane są właśnie tutaj, ten wybieg to jakby wizytówka. W schronisku nikt nie wyrazi zgody na zmiany, tutaj każda uwaga tratowana będzie jako wroga ideologia, próba dokopania itp., w schronisku nikt nie ma potrzeby zmian, chyba ze zarządzi je ktoś z UM. Doceniam Wasze propozycje, starania i chęć pomocy finansowej przy zakupie materiałów, które mogłyby poprawić warunki psów i na pewno jeśli będzie taka potrzeba, będę starała się pomóc. Ale będzie lepiej dla tego pomysłu, jeśli propozycja zmian wyjdzie od osób tzw. postronnych... Zdjęcie wybiegu wstawiła Tyśka z Fb; może lepiej byłoby na profilu schroniska na FB właśnie przy tym zdjęciu napisać o takich spostrzeżeniach, zapytać, zaproponować zmiany, rozpocząć dyskusję? Profil prowadzą wolontariusze, mają świeże spojrzenie, może coś się zadzieje...Myślę też, że będzie o wiele lepiej, jeśli to ktoś z nich opowie o tych uwagach i przedstawi w schronisku propozycje zmian. Dzisiaj widziałam się z DT Karmelka, podtrzymuje pomoc swojego taty.
  32. 6 points
    Państwo pojadą we czwartek ale poznają i Martę i Bajkę . Nie wiem czy Bajka nie jest bardziej pasująca do tej Rodziny. To ja trochę im namieszałam w głowach bo Bajka jest łagodniejsza i woli towarzystwo ludzi od psów a Marta kocha psie towarzystwo. Na decyzję czekają Państwo z Gdyni , którzy zrobili na mnie mega pozytywne wrażenie i przyjazd po Martę z Gdyni nie stanowi dla nich problemu. Pokochali ją i bardzo chcą żeby stała się członkiem ich Rodziny, mają pieska.
  33. 6 points
    Fajnie,że ktoś i tu zagląda:) Jak widać , dzięki montażystom(hi hi) Dogo nasza Mia ma się doskonale. Pełna kontrola na włościach -szczeka jak szalona, dostosowuje się do pór roku i żeby nie być darmozjadem.....pomaga : spulchnia ogródek na ile ziemia pozwala, robi suche bukiety z hortensji i profilaktycznie przycina krzewinki. Aaa , jeszce pomaga roślinkom wrócić do życia ściągając z nich korę. No człowieki naśmieciły, a ona musi poukładać wszystko po swojemu. Kapcie pozostawione przez zapomnienie na korytarzu wychodzą przez klapkę w drzwiach. Ale już nie są obgryzane. Po prostu Mia wietrzy je do naszego powrotu;) Tak więc kreatywna jest nadal nasza psinka. Kochana wita nas podskokami do wysokości ogrodzenia z minką patrz, patrz co zrobiłam !!! Zawsze zdziwiona marudzeniem pana, który wszystko poprawia i mówi,ze niewolno..Pozdrawiamy wszystkich.
  34. 6 points
    U Effi a teraz Dilli wszystko dobrze.Wspaniale się już zaaklimatyzowała i widać,że czuje się już bezpiecznie.Jest wesoła,szaleje po mieszkaniu,a na spacerkach napotkane psiaki wita przyjaźnie.Bez problemu zostaje sama w domu, a gdy p.Marta wraca z pracy, to kręci piruety radości.Dzisiaj były cały odzień u mamy gdzie jest kot i też na niego w ogóle nie zareagowała,co bardzo obie ucieszyło :) Pani Marta mi powiedziała,że cała rodzina oszalała na jej punkcie,a mama wprost za nią przepada i przytulaniom oraz głaskom nie ma końca.Oczywiście Dilli to uwielbia! :) Fajnie było usłyszeć od p.Marty,że jest bardzo,bardzo szczęśliwa,że właśnie ją adoptowała i nie zamieniłaby jej na żadnego innego psiaka! :) Na środę są umówione w spa u znajomej gromerki.
  35. 6 points
    Masz rację, Sowo. Dziękuję za te słowa. Mimi jest moim zimnym kubłem wody ;) Wcale nie dziwię się ludziom, że wolą psy łatwiejsze, takie, które nie wymagają podporządkowania całego życia pod nich. Mimo wszystko wierzę, że szalony Eskimos dla naszej rudej bambi jest i czeka... Miałam dzisiaj przeciepłą rozmowę z pewną Panią. I nie wiem czy to nie na nią Mimi czeka... Z racji, że Pani jest starsza to w adopcję jest zaangażowany jej dorosły syn (gdyby ona zaniemogła), jutro mają się spotkać i naradzać czy Mimi jest dla nich dobrym pomysłem. To znaczy dla Pani, ale ona zdaje sobie sprawę, że syn będzie do pomocy i musi tak samo chcieć jak ona. Rozmawiałam z Panią naprawdę długo, spokojnie, Pani opowiadała o poprzednich psiakach (większość ze schroniska) z taką miłością... podesłałam też filmiki. Pani nie ma oczekiwań względem psa, zależało jej na psiaku dorosłym, małym aby w razie choroby móc podnieść i takim, który da jej radość... wie, że na miłość Mimi będzie musiała poczekać, jest tego świadoma, ale powiedziała że ma czas. Długo oglądała olx... bardzo długo i natknęła się na Mimi... Wszystkie dotychczasowe psiaki spały z nią w łóżku, nawet 40kg amstaff. Mimi jej się spodobała, bo przypomina jej psinkę, którą miał ktoś z jej rodziny - wie, że to nie pinczerek (tzn. dwukrotnie mówiłam o wielkości i wadze Mimi). Pani mieszka pod Poznaniem, więc osobiście pojadę na wizytę przed/a. Nie wiem czy to to, ale mnie zabiło mocniej serce... naprawdę mocniej. Jesteśmy umówione na kolejną rozmowę i powiem Wam, że nie mogę się doczekać, choć jednocześnie boję się, że na żywo Mimi się nie spodoba... też mam uraz po poprzednim. Jednak to nieważne... trzymajcie kciuki, proszę :)
  36. 6 points
    Nuna dziś została adoptowana przez dogomaniacką bukową. Bardzo się cieszę z tej adopcji i życzę maleńkiej wraz z rodzinką dużo szczęśliwych dni. Dziękuję Anecik za opiekę , a bukowej za opłacenie wszystkich kosztów. Liczę na relacje i zdjęcia suni.
  37. 6 points
    To "największe" moje zaangażowanie w ostatnich dniach ;)
  38. 6 points
  39. 6 points
    A na deser dobre wieści zadziałało "Szkło kontaktowe" i Dumka wczoraj pojechała do swojego domu :) Huraaaa
  40. 6 points
  41. 6 points
  42. 6 points
    I jeszcze świeżutka wiadomość od p.Marty: No to mam lokatora w łóżku :):):) A jak czekała aż pościelę łóżko....:):) Dobrej nocy! :)
  43. 6 points
  44. 6 points
    Tyle lat minęło .... Ząbek - może jeszcze ktoś pamięta? - trafił do nas w 2009 roku jako rozwrzeszczany, pięcioletni awanturnik, najmniejszy mieszkaniec schroniska w Obornikach Wielkopolskich. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak Ana wolontariuszka przekazywała go w umówionym miejscu w nasze ręce. Zapakowaliśmy do samochodu i odjechaliśmy - wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że spędzimy ze sobą kolejne 10 lat... - Ząbek przyjechał na DT a co się stało potem, wiedzą wszyscy którzy śledzili Ząbkowe losy -po długich poszukiwaniach własnego domu został z nami na stałe - i tak minęło ponad 10 lat... Kiedy minęły? Co się z nimi stało? - Jeszcze niedawno awanturował się i był w ciągłym pędzie za byle czym i z byle powodu. Zmiany przychodziły powoli, niemal niezauważalnie, krok po kroku, przyzwyczajając nas do Ząbka w innej odsłonie, Ząbka staruszka, Ząbka, któremu nóżki odmawiają posłuszeństwa rozjeżdżając się coraz częściej podczas zwykłego dreptania, Bąbla, który niedowidzi i niedosłyszy, który wiele m-cy temu ucichł niemal zupełnie, a który jeszcze "przed chwilą" był jednym z najgłośniejszych futerek w stadzie. Trudno było uwierzyć w tę przemianę, Ząbek którym był jeszcze niedawno - Ząbek nerwosolek, mały wojownik, który z kilkoma zębami - jedynymi jakie posiadał od czasów młodości, startował do każdego psiego rywala, niezależnie od rozmiarów tego drugiego, Ząbek, który nie oszczędzał ludzkich rąk i innych części ciała przed podgryzieniem, kiedy coś nie było po jego myśli, nasz Bąbuś i jego nieobliczalny temperament przeszli drogę wielkiej przemiany i kazali pogodzić się z bezpowrotnym przemijaniem. Październik 2019: Starość i choroby całkowicie uzależniły Ząbka od człowieka. Jeszcze m-c wcześniej Ząbuś wspomagany kroplówkami zbierał siły i podnosił się samodzielnie, nie zawsze z taką samą mocą, ale starał się ze wszystkich sił zrobić do przodu kilka kroczków i pokręcić się w kółeczko za swoim własnym ogonem. Potem Ząbkowy ogon podnosił się ze swoim panem jedynie na ludzkich rękach, było go coraz mniej, nie chodził już w ogóle. Większość doby z przerwami na jedzenie, zmianę podkładów, mycie i głaskanie, spędzał na spaniu, ale Był, ciągle był z nami jak przez ostatnie 10 lat... Styczeń 2020 - odszedł nasz mały dzielny wojownik Dla mnie Bąbuś, dla M. - Bąbel , dla Nas - Ząbek . Już tylko w myślach i we wspomnieniach będzie odbijał się dźwięk Twojego imienia . Odszedłeś na zawsze , wybrałeś noc z 7 na 8 stycznia 2020 r. Jeszcze wieczorem marudziłeś, bo byłeś głodny a kolacja się spóźniała, zjadłeś z apetytem całą zawartość miski. Umyłam Cię pod prysznicem, nawlekłam świeżą poszewkę na kołderkę , zmieniłam kocyki i tak czyściutki ,najedzony i opatulony kołderką poszedłeś spać... Kolejny poranek taki jak zwykle- nie nadszedł, nie domagałeś się człowieka, zainteresowania, miski z wodą, suchych kocyków czy przeniesienia z legowiska na kanapę żeby patrzeć na świat z innej perspektywy. Po 10,5 roku wspólnego życia , odszedłeś tam, skąd się nie wraca. Ostatnie miesiące miałam Cię nieustannie na wyciągnięcie ręki, wymagałeś szczególnej opieki , gwarantowałeś mnóstwo nieprzespanych nocy bo jak tylko miałeś mokro, chciałeś pić albo było Ci niewygodnie , wyraźnie to komunikowałeś i "szedłeś", chociaż chyba sam nie wiedziałeś gdzie... Nie ruszałam się nigdzie bez Ciebie , byłeś w ostatnim okresie ,najbardziej wymagającym i najważniejszym istnieniem w naszym domu, życiem zmierzającym ku końcowi i chociaż tak dzielnie trzymałeś się go niesprawnymi od dawna łapami, to tej nocy zabrakło sił na więcej, odszedłeś po cichutku, nikt nie miał szansy się zorientować a rano.... a rano kolejny raz zatrzymał się świat... Zawsze będziesz z Nami, gdziekolwiek nie podziejemy się w życiu, będziesz przy Nas, tak jak zawsze byłeś, mój dzielny mały wojowniku. Ząbuś żegna się ze wszystkimi którym był bliski w jakikolwiek sposób, z tymi którzy go wspierali, których obchodził jego los, którzy wpadali do niego na chwilę i tymi, którzy towarzyszyli mu w tym wirtualnym życiu stale. Nie wiem czy jest obecna na dogomanii Ana , ale jeśli jesteś , to bardzo Ci dziękujemy za to uratowane życie, ponad 10 lat temu cieniutka linia dzieliła malutkiego pieska starającego się przetrwać w schronisku w stadzie dużych psów, od przegranej - dzięki Tobie zwyciężył -dostał szanse i wygrał życie. I mam nadzieję, że był z nami szczęśliwy.
  45. 6 points
    Mam wiadomość od Basi, że Albi już jest w drodze do DT. Radość moja nie ma granic :) Mam kilka zdjęć, ale teraz musze z psiakami na spacer, bo Masia szczeka za moimi plecami, a to znaczy, że już musi wyjść. Kochani Albi już poza schronem!!!!
  46. 5 points
    Już po badaniu. Rtg wykazało, że pęknięta jest kość łonowa i trochę odłupana główka kości udowej. Suczynka jest tak spokojna i pokorna, że nie trzeba jej było usypiać. Przy omacywaniu nawet nie pisnęła. Wg dr Magdy powinno się tak zostawić, spróbować zostawić naturze do zagojenia. Do tego usg wykazało, że Amelka jest w ciąży :( Gdyby doszło do porodu z tą miednicą, byłby wielki kłopot... Czyli za tydzień w piątek sterylizacja. Do tego czasu muszę trochę podtuczyć pannicę, bo to chudzinka. W aucie spokojna, przycupnęła przy mnie i tak sobie siedziała, czasem polizała po ręku. Mamo!...... takie wymarzone stworzonko!......
  47. 5 points
    To już postanowione i dogadane. Zabieramy Fionkę do Anecik:) Nie mogę się doczekać kiedy już będzie u niej. Od razu oczywiście zrobimy badanie kału na lamblie i inne paskudztwa, bo za dużo ostatnio tych lamblii u psiaków z tego miejsca się pojawiło. Niebawem założę jej wątek i będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek pomoc i odwiedziny. Ja mało ostatnio jestem na dogo, ale nie zostawiajcie mnie samej.
  48. 5 points
    Znalazłam tą matę :) Ona jest wprawdzie dla ludzi ale myślę,że to nie ma znaczenia,jest po prostu długa.Na całości śmiało zmieszczą się 2 nieduże psiaki.Jest również możliwość nastawienia masażu tylko na którąś część maty.Przy okazji Wy możecie również z niej skorzystać i się pomasować :) W pełni działa i jest w stanie jak nowa. Jadę do Polski w połowie marca więc ją zabiorę ze sobą i wyślę od Anuli.Zawsze to taniej niż ode mnie. Wygląda tak:
  49. 5 points
    Pięknie dziękujemy za tyle miłych słów U Mimi wszystko ok, oczywiście oprócz strachliwej natury i "szorstkiej przyjaźni" z Psotką i Jeżynką (o znaczeniu nie wspominam, bo nic się nie zmieniło). A mój słaby charakter doprowadził do tego, że odpuściłam dziewczynom i postawiłam na parapecie koszyki, odzyskały okno na świat. I właśnie z parapetu Mimisia pozdrawia dogowych przyjaciół :)
  50. 5 points
    Jutro Lola jedzie do awaryjnego DT w zamian za karmę i kosztów wet. To bardzo skromne warunki, w domu jest york, a niedawno Państwo adoptowali tomaszowską psią staruszkę owczareczkę ze spondylozą..., sami też zajmują się bezdomnymi kotami: łapią na sterylizację, ratują... Luksusów nie będzie, bo i będzie współdzielić miejscówkę z owczareczką (sunia śpi w podgrzewanym garażu), ale Lola będzie mieć ciepło i opiekę :). Państwo swoim psiakom gotują, będą też gotować Loli (a my mamy oddawać koszty za wodę i prąd + dodatkowo za karmę). Nie mamy nic dla niej, ale mocno mi zależało, aby ją uratować zanim ktoś ją nie weźmie na łańcuch... na dniach zrobimy zbiórkę na karmę (myślimy o zakupie Josery Junior). Trzymajcie proszę kciuki za wszystko, zwłaszcza żeby dobrze przyjęła ją owczareczka. Miała do tego DT pojechać łapkowa Pola, ale dwie dorosłe sunie, gdzie Pola pokazuje ząbki z lęku na inne psiaki... oraz dorosła starsza owczareczka na swoim terenie niekoniecznie mogłyby się dogadać... Za to owczareczka do niedawna mieszkała pod jednym dachem ze szczeniakami od innej suni i było dobrze, więc jest spora szansa, że Lolę przyjmie dobrze. Poza tym Pola ma wiele udostępnień i pokładamy ogromne nadzieje w mocy fejsbuka i tym, że jakaś fundacja zechce jej pomóc... Na miejscu raczej też nikt Poli nie weźmie, więc nie powinna trafić źle (a jak zwolnią się kojce to i wywozu do schroniska nie będzie), a Lola może trafić już różnie... Dlatego to Lola dostała szansę - pojedzie pierwsza. Mam nadzieję, że się nie zasiedzi to może potem inna szczeniorka się załapie... Trzymajcie kciuki proszę, to kolejna szalona decyzja.

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...