Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/06/25 in all areas

  1. Wiadomość z ostatniej chwili : Zbiórka wśród znajomych dała 4000 zł., my z mężem dopłacamy kolejne 4000 zł , z moich bazarków powinna uzbierać się reszta na spłatę długu u Murki. Tym samym cały dług zostanie spłacony. Mam nadzieję, że dzięki temu Murka nadal będzie brać pod opiekę kotki ze Szczebrzeszyna od DORA1020.
    21 points
  2. Nowie wiadomości od Kasi, moim zdaniem baaaardzo dobre :)))) Wyszedł robaczek spod półki- miska z wodą pusta i ta z jedzeniem co dostał po przyjeździe, też ogarnięta pięknie . Jak teraz szłam w stronę domku, to leżał na dywaniku i patrzył sobie przez otwarte drzwi, jak mnie zobaczył to wpakował się z powrotem pod półkę, ale uznał że chyba nie jestem taka najgorsza, bo pasztet z ręki jadł i tego wielkiego strachu w oczach jakby mniej, więc może jakoś nam się ułoży to wspólne życie
    15 points
  3. Mam jeszcze jedną wiadomość odnośnie Malinki - my już jej nie oddamy. Plan był wstępnie taki, że poczekamy do operacji i jakby tego oczka nie udało się uratować i Malinka nie mogłaby znaleźć domu to mogłaby u nas zostać, ale już teraz wiem, że nie byłabym w stanie robić jej zdjęć do ogłoszeń. Te wszystkie perypetie z jej oczkami spowodowały, że bardzo się zżyliśmy z Malinką i ona z nami. Od grudnia Malinkę zapoznawałam stopniowo z moimi kotkami i już się do siebie przyzwyczaiły. Z moją Kolią bez łapki, która jest anty kocia raczej, wspólnie się brykają i zaczepiają Styczeń to ostatni miesiąc kiedy liczę hotelowanie Malinki. Potem już wszystko biorę na swoje barki. Jedynie w razie operacji będę prosić o pomoc. Zea zaoferowała też pokrycie kosztów sterylki za co bardzo dziękuję
    12 points
  4. Nasza Niusia Klusia w koncu czuje sie jak u siebie. Szczeka przy plocie na przechodniow. Biega z innymi pieskami i uwielbia kanape na tarasie (tę samą co Bonusek też sobie cenił )
    11 points
  5. Bartuś pojedzie do Mari23. Zgodziła się go przyjąć - po latach poniewierki i paskudnego życia do Bartusia wreszcie los się uśmiechnął. Nic lepszego nie mogło chłopaka spotkać - Mari, tak bardzo, bardzo Ci dziękuję
    10 points
  6. Aksamitka, w swoim domu Luna, już na własnych włościach. Akcja była błyskawiczna. Moja córka straciła kotka, który miał 16 lat i zachorował na nadczynność tarczycy. Coś jeszcze musiało go "żreć" bo pojawiło się porażenie łapek i robił pod siebie. Przyszedł czas na rozstanie. W domu jest jeszcze jeden kotek, pies i 2 szynszyle. Przedwczoraj pokazałam córce Lunkę, od razu zaiskrzyło, córkom czyli moim wnuczkom , też się spodobała. Wczoraj postanowiła pojechać po nią. Murka zgodziła się podwieźć kicię do Krakowa i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Lunka to niezła kluseczka, na pewno czeka ją odchudzanie. Córka ma mieszkanie ze schodami, więc będzie miała gdzie biegać. Po przyjeździe do domu już jadła i piła. Spała na łóżku 2 godziny, mruczy, dopieszczała się z wnuczką i córką. Na psa trochę fuka. Kot Benio przez 2 godziny chodził po domu i śpiewał. Będzie dobrze.
    10 points
  7. Od tygodnie dzwonię po róznych fundacjach,proszę błagam o pomoc dla kotków. Zajęło mi to sporo czasu,juz nie mówię o stresie. Ale się udało,jedna z lubelskich fundacji pomoże,zabierze na dt Burcię jedna osoba,druga zabierze Felicjana. Pani obiecała,ze bedzie ze mną cały czas w kontakcie,a to dla mnie jest bardzo ważne. Felicjan musi być zaszczepiony,Burci na razie nie będziemy stresować. Koszt szczepienia 80zł ,do tego dochodzi płatny transport do Lublina, zwrot kosztów za paliwo 100zł Może to nieduzo,ale mam nadzieję,ze zawiezie je jakis kociolub Stefankiem zajmiemy się pózniej,na razie nie ma go,on nie jest wykastrowany,bo pojawił sie pół roku temu. Kotki teraz maja rujki,więc gdzieś się włóczy. Kotki pojadą z karmą,wiadomo fundacje maja braki finasowe.Pozniej trzeba będzie dosłać karmę.
    10 points
  8. A Niunieczka booska coraz bardziej daje sie glaskac. Wychodzi na dwor, troszke powącha ale szybko wraca do ciepełka, do środka. Tylko za mało je. Skubie malutko to nie jest normalne(Oprocz tego innych objawow nie ma) A ja jestem akurat uziemiona auto w warsztacie. Strasznie sie denwrwuje
    9 points
  9. Za radą koleżanki kupiłam jej przełyk wołowy, który miał jej trochę rozładować stres... rozpracowała go bardzo szybko, ale udało mi się niepostrzeżenie zrobić zdjęcie. Jutro wybieram się (tak już od miesiąca! ;)) na badania do Środy Śląskiej, to kupię dla niej konga i kulę-smakulę, żeby łakomczucha zajęła się zdobywaniem pyszności. Ten zadaszony i zabudowany kojec jest dla niej teraz jedynym bezpiecznym miejscem, stąd nie ucieknie (oj,próbowała nawet "podkop" robić), widzę ją z okna kuchni i ona mnie też, ma towarzystwo wybiegających z domu psów ( ich się nie boi, największa z nich - Inka jest podobnej wielkości). To pierwszy etap - jak zaakceptuje nowe miejsce i zaufa mi choć troszkę, to powoli będziemy próbować "udomowić" Gaję. W jednej z bud (i tą właśnie wybrała!) jest posłanko i kocyk Milusia - pomyślałam, że spadek po zamojszczaku będzie właśnie dla niej... i oby jak Miluś - szybko poczuła się tu "u siebie"
    9 points
  10. Dotarła "maleńka". Na razie bardzo przestraszona probuje sie wcisnąć w najdalszy kącik
    9 points
  11. Tak, Miecio jest już nasz. Po śmierci Luizki a potem Telmy obiecaliśmy dom jakiejś starszej koteczce (ze względu na nasz wiek), a stało się, jak się stało i mamy młodego, 7 miesięcznego kocurka. Od września nikt o niego nie zapytał i teraz już szkoda nam zmieniać mu miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyjemy
    9 points
  12. Mam kilka wieści o maurysiowym życiu - ostatni czas był ciepły przyjemny, Maurycy mógł korzystać swobodnie ze spacerków ale robił to spokojnie w swoim tempie. Za to wprowadził nową aktywność - czasem wybiega otwartymi drzwiami wejściowymi do domku żeby wbiec do środka przez otwarty kojec psimi drzwiczkami . Poza tym ma swój rytuał - jak rano opiekunka otwiera mu pokój to od razu wychodzi i idzie do swojego psijaciela Kazimierza . Kazimierz to poczciwy dziadeczek, pozwala Maurysiowi nawet zajmować swoje legowisko, nawet mu nie przeszkadza jak sam leży na legowisku a Mauryś wpada i wpycha się między niego a ścianę i wtedy tak sobie leżą przytuleni . To musi być urocze.
    8 points
  13. Będę szukać transportu dla chłopaka, ale jeśli się nie uda nic znaleźć do końca tygodnia, to ,,dostawę" Bartusia do nowego życia zapewni dogomaniacka Lufthansa, czyli Aska7 Pięknie dziękuję
    8 points
  14. Moja Tyćka z Zamościa. Wierzyć się nie chce,że za miesiąc będzie 6 lat jak jest u nas.
    8 points
  15. 8 points
  16. Samiś już śpi i Wam też życzy dobrej nocy. Stan jego kołnierza pokazuje intensywność Samisiowego życia
    7 points
  17. Dobre wieści poświąteczne od Niuni Jest zdrowa, zaczęła jeść i macha ogonkiem Na dowód, bo trudno w to uwierzyć, króciutki filmik.
    7 points
  18. Oj, bardzo spanikowana, jak siedzę przy niej to łzy się kręcą kiedy ona biedna ostrożnie bierze z ręki kąsek i odskakuje. Miejsce już chyba zaakceptowała i zaczyna się urządzać po swojemu - wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk wczoraj, włożyłam wieczorem - rano znów wyrzucony...a był tam od soboty przecież Jest dużo spokojniejsza, ale jej strach przed dotykiem bardzo trudno będzie pokonać. Daję z ręki w taki sposób, żeby moje palce delikatnie jej dotykały przy braniu. Kupiłam jej KalmVet, może troszkę pomoże.
    7 points
  19. Noc w miarę spokojnie minęła i Gaja już mnie kojarzy z czymś pysznym do zjedzenia - jest strasznym łakomczuchem (dokładnie takim samym, jak moja Inka, która była długo głodzona). Naszą nić porozumienia nawiązujemy więc poprzez najsmaczniejsze kąski. Niestety Gaja w przeciwieństwie do drugiej suni jest strasznie znerwicowana, niespokojna, bierze z ręki, nawet już całkiem blisko podchodzi, ale natychmiast odskakuje i po chwili kaszle (zastanawiam się, czy to ze stresu, czy z wysiłku). Mało odpoczywa, ciągle nerwowo się rozgląda i biega w kółeczko poszczekując i kaszląc na przemian Nie wiem, jak to zrobić, żeby ją do wetki zabrać, bo stres będzie to ogromny i dla niej, i dla mnie. Na razie trzeba jej dać czas i odczekać. Jestem w kontakcie z osobą, która przez ostatnie 20 lat wiele psów wyprowadziła z traumy, dzwonię więc co parę godzin zdając relację i pytając o rady. Dawniej w takich sytuacjach najbardziej pomagał mi mój cudowny psi terapeuta Łatuś....
    7 points
  20. Marysiu, a ja nie zgadzam się na to, żebyś sama pokrywała pierwszy miesiąc pobytu suni. Bierzesz pod opiekę drugą sunię i to wystarczy. Nie uzbieram całej kwoty, ale wyproszę przyjaciół, żeby wsparli ten pierwszy miesiąc pobytu. Ty już o tym nie myśl proszę.
    7 points
  21. Nie dość, że piękniś, nie dość, że fajowy, to jeszcze sprawił, że najważniejszy piesol czyli szef stada spojrzał na niego łaskawym okiem - co podobno nie jest częste
    7 points
  22. 7 points
  23. Malinka miała dziś wizytę u prof. Balickiego. Oczko wygląda super, prof. nie spodziewał się, że będzie aż taka poprawa. Okropnie się cieszę, że mój całodzienny schemat zakrapiania tego oczka przynosi efekty Ciśnienie prawidłowe, soczewka jest niewidoczna, co by świadczyło, że przemieściła się na tył oka. Póki co więc operacji nie będzie (soczewkę usuwa się gdy znajduje się z przodu oka) i jest szansa, że w ogóle nie będzie potrzebna. Nadal leczymy oczko. Kolejna wizyta za miesiąc.
    7 points
  24. U nas w dalszym ciągu bez zmian. Siedzimy na wsi. Śniegi nas zasypały w pewnym momencie. Woda zamarzła. Ale dzielnie daliśmy radę. Kaśka dzielnie sobie radzi. Czasami nawet jeszcze podskakuje i biega. Reksio dalej ją ustawia i warczy. Czyli niby wszystko w normie Reksio miał epizod weterynaryjny, przetoka mu się zrobiła przy odbycie (gruczołek), także jeździliśmy dzielnie do weterynarki. Dobrze, że mam dla Reksia kaganiec, bo bez rąk byłybyśmy obie. To bolesne jest. W maju jedziemy do Krakowa na jakieś trzy tygodnie, będzie obraza znowu i marudzenie. Już się przyzwyczaiły do wolności, wychodzenia "kiedy chcę", a nie na smyczkach po osiedlu tylko.
    7 points
  25. Kochani, może mi ktoś podpowiedzieć jak przenieść wiadomość z WhatsApp na kompa? Jakoś mnie to przerasta...:(. Pytam, bo mam wiadomość od Kasi, którą tu chciałam w całości wstawić. Kasia napisała, że Maurycy pozwala się już nawet troszkę pogłaskać. Nie tylko po szyi, boczkach ale pozwolił sobie dotknąć brzuch. I tu mamy problem... Maurycy ma na podbrzuszu guza, takie jajko, ładnie oddzielone od skóry, wg Kasi łatwe do usunięcia. Ona sugeruje żeby to usunąć i to w miarę szybko , żeby nie rosło i nie podrażniało się o podłoże jak pies będzie leżał. Kasia ma plan, żeby może umówić go do weta ale tak najlepiej żeby ogarnąć wszystko za jednym razem. Czyli nie jeden wyjazd żeby lekarz obejrzał i wtedy umówić operację tylko od razu na operację. Maurycy niedawno był oglądany przez lekarza, miał niezłe wyniki to może ten plan się uda. W każdym razie dałam Kasi zielone światło do rozmów z wetem i dałam zgodę na ewentualną operację. Mam nadzieję, ze się ze mną zgodzicie?
    7 points
  26. Miecio, znaleziony z siostrą pod Biedronką w Zamosciu, niestety nikomu nie spodobał się jak dotąd i zostaje z nami. Siostra zamieszkała w Warszawie w listopadzie.
    7 points
  27. A wspaniała Aska przywiozła z chłopakiem cały wór karmy na początek Już nawet nie wiem jak Jej dziękować
    7 points
  28. 7 points
  29. Kasia już mocno starsza Pani. W tym roku będzie miała/ma 13 lat. Badania krwi w porządku. Echo robimy jesienią. Bierze suplementy na stawy. Caniviton forte i Flexadin. Nic więcej weci nie kazali dawać. Ja już szczęśliwa emerytka i siedzimy na wsi sobie. Reksio szatan nieustająco. Zdrowie bez zmian.
    7 points
  30. Milo vel Melonik ma dom!!! Zamieszka w Warszawie z panią Karoliną, panem Pawłem, koteczką Martynką i dwiema suniami. Wszystkie zwierzaczki są czarne. Pani Karolinka powiedziała, że świadomie adoptują czarne psiaczki i kotki. Jo37, pięknie dziękuję za wizytę przedadopcyjną Miluś najprawdopodobniej w środę pojedzie do swojego domku.
    7 points
  31. Gucio niezadowolony bo nie ma jeszcze kolacji. Nieważne, że były dziś już trzy posiłki, niektórzy są wiecznie głodni .
    7 points
  32. Okruszek vel Feluś ma dom!!!! Piesio zamieszka w Sosnowcu, w domku jednorodzinnym z panią Kasią, Panem Michałem i dwoma kotkami. Bardzo dziękuję Iwonie z Sosnowca za wizytę przedadopcyjną Państwo skrócili o jeden dzień swój pobyt w Chorwacji, aby ta wizyta się dzisiaj odbyła. Po Okruszka pojadą w poniedziałek. Zdjęcia, filmki obiecane
    7 points
  33. Miło że Gucio jest bliski tyłu osobom . Jeśli chodzi o ataki padaczki to mogą wystąpić pojedyncze, najgorsze były ataki gromadne po których Gucio długo dochodził do siebie. A tutaj Gucio pozdrawia ze spacerku w swoim parku .
    7 points
×
×
  • Create New...