Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 04/22/2018 in all areas

  1. 12 points
    Jestem, jestem! :) Piesio bezpieczny, zaopiekowany, cudny i kochany :) Ale - po kolei. Patrycja przyjechała z psiakami do Warszawy po 17.00. Piesio był bardzo bardzo przestraszony, przerażony właściwie :( Trzeba go było wyjąć z klatki, nie chciał sam wyjść. Stanął potem w miejscu sparaliżowany ze strachu, przytulony do nogi Gosi. Od razu założyłyśmy mu szeleczki (dobrane "na oko" idealnie! :)) i obróżkę, i zapięłyśmy na smycz. Nie chciał się ruszyć, biedny. Gosia wzięła go na ręce i zaniosła do naszego samochodu. Położyła z tyłu na siedzeniach i usiadła obok niego. Niestety schronisko nie dało żadnego papieru dotyczącego szczepień :( Inne psy miały jakieś karty wypisowe czy coś takiego, z zaświadczeniami o szczepieniach, nasz - nic. Trochę mnie to zmartwiło, bo hotelik prosił o jakąś książeczkę zdrowia czy coś świadczącego, że pies szczepiony. No ale co było robić. Zapłaciłam Patrycji, wsiadłam do samochodu i ruszyłyśmy z piesiem do lepszego życia. Przez pierwsze pół godziny pies leżał z tyłu nieruchomo jak kłoda cały czas sparaliżowany strachem, pyszczek miał odwrócony od Gosi i schowany pod łapkami. Jednym słowem - pozycja "nie ma mnie" :( Żal było patrzeć na to maleństwo tak przerażone. Piszę "maleństwo", bo w sumie psiak dużo mniejszy, niż się spodziewałam. Ledwo sięga kolana, waży może z 15-17 kilo. Po pół godzinie usłyszałam z tyłu szept Gosi: "uniósł łepek, rozejrzał się, spojrzał na mnie!". Po następnym paru minutach: "poruszył się, myje sobie łapkę!" Po kolejnych pięciu minutach psina leżała z głową na kolanach Gosi i lizała ją po ręce. :))) Niestety po dojechaniu na miejsce strach powrócił, bo drzwi od bezpiecznego i ciepłego miejsca z dobrym człowiekiem się otworzyły i ktoś zaczął namawiać biednego psiaka do wyjścia. Psinka nie ruszyła się nawet. Zostawiłam więc go jeszcze z Gosią w samochodzie, żeby na spokojnie sobie obejrzał nowe miejsce, a sama poszłam obejrzeć hotelik i dopełnic formalności. Hotelik jest nieduży i w pełni zasługuje na określenie "rodzinny", bo są tam trzy koty i dwa domowe psy - staruszki po ciężkich przejściach. Pani oprowadziła mnie po całym domu, poznałam wszystkie zwierzaki i domowników :) Trochę to wszystko trwało, ale kiedy wróciłyśmy do samochodu, okazało się, że nasz psinek nadal w nim siedzi i nie chce wyjść mimo namawiania i próśb Gosi. Nie było rady, trzeba było znowu go wynieść na rękach. I znowu stanął przestraszony.. Próbowałyśmy go przeprowadzić trochę po ogrodzie wokół domu, żeby się oswoił z nowym miejscem. Powoli krok po kroczku - ruszył. Całkiem ładnie chodzi na smyczy, chyba nie jest to nowośc dla niego. A kiedy poczuł zapach parówek w kieszeni pani Agnieszki, ośmielił już całkiem, zaczął jej jeść z ręki. Po krótkim spacerze, kiedy nawet ogonek zawachlował kilka razy ( :)) !! ) nastąpił kolejny trudny moment: kojec! Na jego widok znowu psina zmieniła się w słup soli. Musi mu się bardzo źle kojarzyć taki kojec :( Nawet miska pełna jedzenia nie zwabiła go do środka. Nie było rady - etatowa już "nosicielka" Gosia wzięła psiątko na ręce i zaniosła do kojca. A potem posiedziała z nim chwilę, aż zobaczył, że tam też jest ok. Jest spokojnie, stoi miska z wodą, miska z jedzeniem, ciepła wygodna buda. Miska z jedzeniem została opróżniona ;) Buda sprawdzona :) Chyba będzie dobrze.. :) A po pozbyciu się robali przyjdzie czas na poznanie się z domownikami :) Zrobiłam kilka zdjęć z tego spaceru po ogrodzie, ale z racji ciemności są bardzo kiepskie. Jeśli chcecie, to może prześlę komuś i poproszę o wstawienie, bo ja niestety nie wiem jak. No i przyszedł czas się pożegnać. Trudno było. I jemu i nam. Po drodze dostałam smsa z hotelu, że w kojcu cisza.. Niunio (tak właśnie napisała p. Agnieszka :D) zawył cicho cztery - pięć razy, ale nie usłyszał odpowiedzi "ze wsi" i nastała cisza. :) Mam nadzieję, że noc minie mu spokojnie. Mnie tak, bo wiem, że jest już daleko od R.
  2. 6 points
    no i zaraz będą. normalnie mnie śledzisz :)
  3. 6 points
    Właśnie kolejny raz rozmawiałam z pańcią Żabki. Państwo ą w niej zakochani. Sunia śpi z nimi , wyleguje się na kanapie. Jest bardzo grzeczna i słodka. Pani powiedziała ,że ideał. Płakała i szczekała przez 5 minut jak wyszli z domu. Jak wrócili , szalała z radości, skakała prawie pod sufit. Dziś po koo cieszyła się , kręciła kółka. Nie oddaliby jej za nic w świecie. Mam obiecane zdjęcia.
  4. 5 points
    Pierwszy raz zostałam psią matką chrzestną! :))) Wszystkie imiona są śliczne Niech Lunka świeci swym platynowym blaskiem w dzień i noc. Niech Maja tańczy z radości przez całe życie Niech Figa doznaje samych słodkich snów i smaków Niech Koko będzie uwielbiana i szanowana. Niech Lolusia piekne oczy i łatki hipnotyzują cały świat.
  5. 5 points
    Sunia rezydentka pokazała Zefirkowi na dworze, że można gonić koty i że to jest fajne.. No i było fajne dla Zefirka. Na szczęście w domu takiej "lekcji" nie było, więc Zefirek jest tam nadal kocim aniołem :D
  6. 5 points
    Sara2011

    Norka w hoteliku, Lea i Tosia w DS.

    Tosia pozdrawia z DS :). Tosia w domku to aniołek, cudowna, zupełnie niekłopotliwa, za to na dworze to mały diabełek-obszczekuje wszystkich.
  7. 5 points
    Tak, jak obiecywałam - nowe wieści od Zefirka :) Psinek dziś po raz pierwszy wszedł do domu, na początku się bał, ale wszedł. Trochę pozwiedzał i ogon poszedł w ruch. Kąpiel oczywiście nie była dla niego wymarzonym przeżyciem, próbował dać nogę, ale nie był agresywny. Spotkał się kotem w domu, zupełnie go zignorował, interesuje go tylko człowiek. Cały czas przyklejony do pani :) Była też i nauka siadania :) A na koniec spotkanie z córcią, już się nie bał, nawet lekko zaczepiał ;) Kiyoshi, ślę filmiki :) Z góry bardzo Ci dziękuję :*
  8. 5 points
    Oreo to wspaniały pogodny piesio :) O dziwo, obroża i smycz to dla niego nie nowość. Nie żeby ślicznie chodził na smyczy, ale bez problemu da sobie ją przypiąć i maszeruje przed siebie. W gabinecie zrobiliśmy porządek z największymi kołtunami z wbitymi rzepami - Tomek ciachał, ja karmiłam smaczkmi z ręki. Potem odrobaczenie, odpchlenie i zastrzyk z antybiotyku. Nosek się goi, już ta rana przyschnięta, i jedna warga opuchnięta, ze strupem. Od wewnątrz też opuchnięta ta warga - pewnie inny pies go złapał za pyszczek :( I sprawdzenie, czy nie ma czipa. Nie ma. Na porannym spacerze, i tym drugim lecznicowo-zabiegowym zrobiona kupa i każdy krzaczek oznaczony (moje biedne tuje........). Studzę teraz żarełko, i za godzinę kolejny spacer i jedzenie. Chcę, żeby kojec kojarzył z pełną michą i chętnie wchodził do niego po spacerze. Na razie wchodzi bez problemu. Ogólnie: młody, góra roczny, pies, przyjazny, posuszny, śliczny.
  9. 5 points
    Dziś minął miesiąc od adopcji Żabci. Zadzwoniłam do DS i dowiedziałam się ,że sunieczka ma się bardzo dobrze.Jest grzeczna pieszczochą, leży na kolanach i się mizia. Niestety pańcio jutro wypływa w rejs na 6 tygodni ,ale idą święta i pańcia będzie więcej z sunią. Jadą pociągiem do rodziny na Pomorze.Pańcia na wszelki wypadek weźmie ze sobą podkład w razie W. Widzę ,że wszystko przemyślane. Zmieniłam tytuł , bo jestem spokojna ,że Żabcia ma najlepszy domek.
  10. 5 points
    Kurwa mać, nie wytrzymam. Gdzie ten super specjalista? Vanilka u Anecik miała cudowną opiekę, super warunki, obecność człowieka 24 na dobę. Nagle sobie Fundacja wymyśliła, aby przywieźć Vanilkę z powrotem. Nie dość, że problemy zdrowotne, to jeszcze upał, zmiana miejsca, czyli mega stres. Nawet jeśli Vanilce nie udało by się pomóc odeszła by w objęciach Anecik, na wygodnej kanapie, lub u weta, a tak, to nie wiadomo, gdzie spędziła ostatnie godziny. Żegnaj maleńka, cudowna psineczko............................ Ból i wściekłość rozrywają mi serce, nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co czuje Anecik..........

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up
×