Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/15/21 in all areas

  1. Wpadamy przywitać się i pokazać U Shiluni wszystko dobrze, żyje po swojemu , w swoim tempie, robi co chce i kiedy chce 🙂 Ucho Shili ma się zdecydowanie lepiej, ale jeszcze ciągle kropimy , bo idealnie nie jest Shila sprawdza , czy trawa dobrze skoszona 🙂 🙂
    16 points
  2. Urodziłyśmy się bardzo szybko, o 18:04. 3900g, 56cm. Teraz uczymy się ssać i śpimy.
    15 points
  3. Miałam tego na razie nie pisać, bo tak życzyła sobie AniaB, ale zmieniła zdanie i pozwoliła więc powiem Wam. 8.01. Ania zabierze Micha do siebie na DT! Aniu ogromne dzięki Moja radość nie ma granic.
    14 points
  4. Nasza Szara Kota, wiekowa dama...tak ślicznie z nami siedziała przy/na wigilijnym stole 🙂
    14 points
  5. Nawet jak u dwóch 😁 wciąż się waham czy bardziej kocha mnie, czy jedzenie 🙄 Pochłania wszystko w mgnieniu oka, skuteczność miski spowalniającej to urban legend .... Wciąż pełna energii i radości. Pracujemy nad nadpobudliwością, na spacerach chodzi już bardzo ładnie, choć widać że jednak miasto to nie jej klimaty, boi się obcych, staje, czeka aż przejdą. Za to w domu nie boi się niczego 🙂 Adaptil od wtorku włączony, podsuwam jej też lick matę - bardzo ją lubi dopóki jest na niej jedzenie i ja jestem w pobliżu, a gdy zaczyna mnie lizać po rękach czy nogach zasłaniam się lick matą, ale ona usilnie stara się ją ominąć, a ja ciągle jej ją podtykam, liczę, że w końcu załapie ... Dalej jest zafiksowana na moim punkcie, nic jej nie przechodzi, choć minęły już trzy tygodnie. Dobra wiadomość jest taka, że już nie płacze gdy wychodzę do pracy, jest cichutko, chyba zrozumiała że zawsze do niej wracam. Kolejne badanie krwi mamy za tydzień w czwartek. Pomijając dietę i leki, na razie życie Nuukusi toczy się tak, jakby była zdrowa - z wszystkiego się cieszy, biega, bawi się, przytula, nic jej boli się, tak bym chciała żeby tak zostało...
    13 points
  6. Mam nowa zabawke i jej nie opuszcze az do smierci!! 😀
    13 points
  7. W sumie, wypełniłam testament Bliss i w naszym domu, zamieszkał od poniedziałku mały kundelek ze schroniska, o wdzięcznym imieniu Ninek, który kiedyś ważył 9 kg, a teraz.... 14. I ma +/- 10 lat. W schronisku przesiedział prawie 6 lat......
    13 points
  8. O nie, znowu tyle nieszczęścia.... Ja nadal mam problemy z internetem i nie mam jak uzupełnić wątku Karmelka. Napiszę więc tutaj w skrócie. U nas wszystko ok, nie licząc momentów, gdy Leoś próbuje na Karmelka zapolować. Byliśmy dzisiaj na szczepieniu ( koszty ponownie pokryje ZEA, za co bardzo dziękuję). Karmelek tak lamentował, jak szliśmy, iż stwierdziłam, że decyzja w końcu musi zapaść: KARMELEK ZOSTAJE NA STAŁE 😃. Kocham go całym ❤️ i nie wyobrażam sobie go oddać
    12 points
  9. Tola na wątku zamojskim napisała : W pojedynkę jesteśmy kroplą...razem jesteśmy oceanem.." Starsza pani, po 70, przerażona, bezradna, samotna z mega zestresowana sunią...Nie ma tu nikogo, nie ma się gdzie podziać..Ona nie chce jechać w głąb kraju, tutaj chce przeczekać, bo musi wrócić do SIEBIE... Telefon do Toli...JEST!!! Jest miejsce dla pani z sunią!!!! TZ Toli zawiózl na miejsce!! Pani z sunią bezpieczne, zaopiekowane!!
    12 points
  10. Wszyscy są na "tak"🙂. Prawdopodobnie pojutrze będzie wizyta PA. Maro bardzo się spodobał, jemu państwo także. Pan go zapytał: dasz łapkę? I Maro mu podał 😙 Pani zapytała czy jej też poda i również to zrobił. Musial już wczesniej musial byc tego uczony. Jeszcze nie wiedzą, że jak pora na posiłek, to trzyma miskę w zębach 😉 Pani, mama tego pana miala na jego widok łzy w oczach, bo przypomnial jej ich ukochanego zmarłego owczarka. Powiedziala , że kazdy dzień bez psa jest dla niej bardzo trudny i smutny. Maro zapowiada się więc kochajaca rodzina.
    12 points
  11. "Dzien dobry! Bylismy wlasnie z Pongusiem u weterynarza w zeszlym tygodniu, zeby zbadac jak dobrze leki dzialaja po pierwszych dwoch tygodniach ich przyjmowania i dzisiaj wlasnie byl odbior. Wszystko jest w normie, ma bardzo dobre wyniki, wiec poki co dawka nie bedzie zmieniona. Bedziemy tez badac sie pod kontem zwyrodnien, ewentualnej dyskopatii, zeby mozliwie jak najszybciej cos na to zaradzic. A oprocz tego piesek wydaje sie szczesliwy, chetnie chodzi na spacery, je zupelnie normalnie, wiec jestem bardzo dobrej mysli." No to mamy wieści wreszcie o Pongulcu 🙂 I jeszcze portrecik filozoficzny 🙂
    12 points
  12. Jest bardzo grzeczna u weterynarza, daje sobie pobrać krew i zbadać bez problemu, nie to co mój Dżekunio buntownik 🙂 W dalszym ciągu jestem jej idolką, wpatruje się we mnie bez przerwy (no może z przerwą na jedzenie ) to zdjęcia z dziś z poczekalni.
    11 points
  13. Trójłapek Sand na dom😍😁😁😂 Widget span
    11 points
  14. Taki strasznie głodny byłem😻 URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/9068ea30d351c2db][/URL] Ładnie zjadł,zrobił już siku do kuwetki. Mądraliński bardzo. Teraz się bawi z Karola....biega za różdżką że wstążkami.❤️
    11 points
  15. Dokładnie rok temu w naszym życiu pojawiły się dwa wychudzone, 8-miesięczne słodziaki. Baloo nie podchodzący do tej pory do nikogo i Luśka odważniejsza, ale tylko na pozór. Byłam pewna, że to tymczasy, którym znajdziemy z Elunią wspaniałe domki. No i jak zwykle kiedy mówię "na pewno nie", życie płata mi figla i jest na odwrót. Nie planowałam adopcji dwóch dużych, młodych psów. To było miesiąc po śmierci Barsiczki, psychicznie i finansowo nie byłam na to przygotowana. Jacek od początku wiedział, że chce adoptować Baloo, o Luśce nawet nie marzył, zresztą ona pojechała na DT do Marty. Kiedy w końcu mój mąż przyznał się, że Balutka nie odda, wróciła do nas Luśka. Pamiętacie pewnie nasze dylematy, zastanawianie się, czy damy radę i czy to dobry pomysł, żeby została z nami. Dzisiaj wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć i nie rozumiem, jak mogliśmy tak długo się zastanawiać. Może to zarozumiałe co napiszę, ale wiem, że one są z nami szczęśliwe. My z nimi też. Musieliśmy włożyć dużo pracy, żeby zrozumiały, zwłaszcza Luśka, że jest z nami bezpieczna. Ta praca ciągle trwa, bo lęki w niej zostały, ale radzi sobie z nimi świetnie i co najważniejsze dla nas ufa nam. Tak pięknie reagują na odwołanie, tak bardzo się pilnują teraz. Biegają swobodnie, bawią się z innymi psami, ale odwołane przybiegają. W zasadzie każde zwrócenie się do nich powoduje merdanie ogonków. Są bardzo wielkimi pieszczochami, mogłyby cały czas być głaskane. Nie umiem sobie wyobrazić ich życia tam na podwórku bez dotyku człowieka. Kiedy pracuję, Balutek kilka razy dziennie podchodzi i trąca mi rękę noskiem, po czym siada, dwie przednie łapki wkłada mi w ręce i prosi o głaskanie. Nie umiem mu tego odmówić 🙂 Są stale przy mnie, nawet jak się kąpię, to pilnują pod drzwiami albo wręcz wchodzą do łazienki i sprawdzają, czy nic się złego nie dzieje. Ich relacja z Figą jest wspaniała. Bawią się razem, wylizują pyszczki. Peruszka też w końcu zaakceptowała to wyrażanie miłości, chociaż są dni, kiedy wyraźnie stawia granice. One to szanują i nie są namolne i za to kocham je jeszcze bardziej. Patrzę na nie, są śliczne, odkarmione, wesołe, szczęśliwe, posłuszne - czego chcieć więcej? Wywróciły nasze życie do góry nogami, ale dały tak dużo miłości, szczęścia, satysfakcji. Rok minął błyskawicznie. Teraz jesteśmy na etapie czerpania radości i satysfakcji z efektów naszej wspólnej pracy. Oby tych lat było jak najwięcej. Luśka, Baloo - jesteście naszą rodziną, kochamy Was bardzo i nigdy nie pozwolimy Was skrzywdzić❤️
    11 points
  16. Dzień dobry, jesteśmy już w domku 🙂 Maszka po odejściu P. Andrzeja troszkę poplakała , ale jak ruszyłyśmy w drogę to do A1 głaskałam jedna ręką ( mam nadzieje ,że nie czyta tego żaden policjant) i już było w miarę ok , do Częstochowy troszkę pospała ,łypając na mnie jednym okiem 🙂 Po drodze natknęłyśmy się na dwa wypadki drogowe więc miałyśmy przestoje, ale wykorzystane zostały na dodatkowe głaskania. Od Łodzi jechała już zupełnie pewnie mi się przyglądając 🙂 a w domu to nawet ogonek zamerdał. Zaczynamy nowy rozdział w naszych życiach. Wszystkim zaangażowanym BARDZO DZIĘKUJĘ !
    11 points
  17. Wspominałam tutaj o pani z dwoma swoimi kotami i koteczką przygarniętą po drodze. Pani ma wyjechać dzisiaj lub jutro i jednak zdecydowała się oddać koteczkę w dobre ręce, bo ciężko podróżować z 3 zwierzakami, tym bardziej, ze koteczka bardzo zestresowana, a pani ma swoją 24 letnią staruszkę. Kotka trafiła nie tylko w dobre ręce, ale w najlepsze ..... TZ zawiózł ją do Alaskan:)
    11 points
  18. Jeszcze tylko Wam napiszę, że dzisiaj dla rodziny z Charkowa znalazłam cuuudne miejsce tutaj u nas w Zamościu. Mama, z dwiema córkami, jamnisiem i kocurkiem zamieszkały u mojej znajomej farmaceutki. Pani Lena jest technikiem farmacji i już ma prace u mojej znajomej!! One nie mają dokąd wracać...Dom zrównany z ziemią. Chcą tutaj zostać, popracować, wynająć a potem kupić mieszkanie. Opiekę psychologiczną mają już zapewnioną!! Zwierzaczki tez mają już zapewnioną pomoc wet, dzięki fundacji ZEA❤️ Jamniś Maksio i kocurek 😍
    11 points
  19. Witam po długiej przerwie. Jeżeli byłby jakiś transport to wraz z Anulą weźmiemy tego pieska białego w łaty pod opiekę. Miejsce u Szafirki już zarezerwowane. Rozmawiałam też z Martunią.
    11 points
  20. Runo zaczyna zwiedzać mieszkanie. Macha ogonkiem na widok pani Joli. Pięknie je, pije, wszystkie potrzeby załatwia na dworze. Malutkimi kroczkami do przodu... Mój misio kochany❤️
    11 points
  21. Max na razie nie wykazuje zadnych niepokojących zachowań. Biega już luzem. Wczoraj nie chcial podejść do p. Violi ale skusila go mięskiem. Cudo moje kochane❤️
    11 points
  22. Edek pojechał do swojego domku w Warszawie. Sunia rezydentka troszkę kłapała, ale Edek to oaza spokoju. Do auta wsiadł, jakby od zawsze jeździł, zero stresu. Dobrego psiego życia śliczny Edku ❤️
    11 points
  23. Jeżynka od paru minut już u Hani. Jej droga po nowe życie rozpoczęła się wczoraj, gdy została złapana i przywieziona do lecznicy. Noc spędziła w klatce, była bardzo grzeczna, zjadła, a dzisiaj rano wyruszyła do hoteliku do szafirki. Tak szybka decyzja o zabraniu Jeżynki nie byłaby możliwa bez pomocy p. Magdy i p. Grzegorza - rodziny zamojskiej Bezy vel Moli. Wszyscy wiemy, jak trudny jest transport jednego psa na drugi koniec Polski, bo koszty są ogromne, a tutaj spotkałam się z wielką życzliwością - p. Magda jak tylko usłyszała, że mała potrzebuje transportu po prostu zadzwoniła i powiedziała, że mąż zawiezie Jeżynką gratis. No i dzisiaj wyruszył z Warszawy i przed chwilą przekazał sunię Hani. Jestem bardzo, bardzo wdzięczna, bo prawdopodobnie ta podróż bardzo odwlekłaby się w czasie. P. Magdo, p. Grzegorzu - jeszcze raz dziękuję
    11 points
  24. Dziękuję Wam za opinie o preparatach, sama mam za każdym razem zgryz jak mam coś podać psu 😞 U Pręguska też trzeba ostrożnie, bo to starszy psiak i chyba niestety dość schorowany. Na razie nic mu nie podajemy, kupy z dziś, jutra i pojutrza p.Kasi zawiezie w poniedziałek do badania, a na kleszcze też jeszcze chwilę się wstrzymamy, bo za 2-3 dni będzie próba wykąpania psinka i zmycia syfu i smrodu schroniskowego. Na razie jeszcze p. Kasia nie chce go stresować, niech się trochę przyzwyczai do niej i miejsca. I wieści z dzisiaj są takie, że Pręgusek jest coraz śmielszy, coraz chętniej wychodzi na spacery, jest coraz ciekawszy otoczenia, nabiera chyba chęci do życia 😃 Pani Kasia twierdzi, że był na pewno kiedyś w domu, przy człowieku. Ładnie idzie przy nodze, zatrzymuje się gdy p. Kasia się zatrzyma. A dzisiaj na spacerze nawet brodził w strumyku 😄 Fajnie słucha się tych relacji. Piesio chyba powoli rozumie, że jego sytuacja się zmieniła 😉
    10 points
  25. Szymek juz poznał cały ogrod, nie boi się psów. Fajny psiak z niego.
    10 points
  26. No dobra....😆Postanowiliśmy, że kotek nr 4 będzie nowym członkiem naszej rodziny. Już imienny... Mamy zaszczyt przedstawić ...Frugo Malinowski🥰
    10 points
  27. Już biegnę Agatko... Jestem cała w nerwach...ciśnienie mam potworne. Czekam na dwie kobiety i troje dzieci z Ukrainy...Siedzę jak na szpilkach..Stoją na granicy w Budomierzu...Mój syn Paweł zorganizował pomoc, ma dla nich miejsce w Warszawie. U nas tylko odpoczną, zjedzą...
    10 points
  28. Juz dostałam pierwsze wieści, ze przespal cala drogę. No i foteczka z nowego domu.
    10 points
  29. Chciałam Wam pokazać Edka. Pies szczęśliwy, bezproblemowy. Zaliczył wizytę u weta, jest zdrowiutki, waży 24kg!!! Musi schudnąć...Wet ocenił jego wiek na 4 lata. Lękowa sunia rezydentka, adoptowana ze schroniska przy Edku coraz bardziej się otwiera.
    10 points
  30. Był, jak najbardziej! i umówienie się na dziś w południe. Państwo przyjechali wcześniej, bo nie mogli się doczekać. To przeznaczenie - mówi pani, i ja też tak myślę, że tak i pies, i pani na siebie wpadli. Miłka (teraz Lunka) bardzo się do państwa garnęła, wręcz tuliła się do nich!... Umowa podpisana, 100 uwag przekazanych, i Lunka pojechała sobie w objęciach pani do Radzymina.
    10 points
  31. Dzisiaj pani Martyna odpisała mi na moje pytanie o to, co u nich i Pongusia "Dobry wieczor! U pieska wszystko dobrze, tylko mielismy jeden ciezki tydzien w pazdzierniku, gdzie niestety spania po nocy nie bylo. Pozniej wszystko sie ustabilizowalo i do tej pory na szczescie nie ma juz wiekszych problemow. Stale tez podajemy leki na tarczyce i co kilka tygodni robimy badania, zeby sprawdzic czy nie trzeba zmieniac dawki (poki co nic sie nie zmienia, dalej ma podrecznikowe wyniki, co bardzo nas cieszy). Pongus wybral tez swoja ulubiona kanape i juz nie ma przebacz, nikt nie usiadzie." I taki cudny załącznik na zaanektowanej kanapie 😄
    10 points
  32. Jeżeli ktoś ma problem z tym ,że te maleństwa żyją, że nikt ich nie uśpił, że się podjęłam pomocy dla tej sponiewieranej życiem matki to proszę żeby się zajął swoimi sprawami i nie interesował tym wątkiem ani moimi działaniami. Przede wszystkim nie stresował siebie tym ,że działam zgodnie ze swoim dekalogiem i przekonaniami i mam czelność mieć je odmienne. Dziękuję z całego serca wszystkim , którzy wspierają mnie i tą rodzinkę.
    10 points
  33. Dzień dobry, to mój pierwszy post ale……kocham niufki i bardzo chcę się zaangażować w pomoc. Oferuję 200 zł miesięcznie . Nie mam historii postów na dogomanii , mam natomiast psiaka z tego portalu. Osiem lat temu zaadoptowałam Bashę (Gandalfa), jest z nami do dzisiaj. Mam nadzieję, że uda się zabrać niufa ze schroniska. Pozdrawiam, wszystkich
    10 points
  34. Sunia już w samochodzie! Czy wiecie, że sama wskoczyła do bagażnika i do klatki! Biegiem! Tak chciała stąd jechać!
    10 points
  35. Nie upieram się przy tym zabiegu. No cóż. Chyba nie mam wyjścia patrząc na jej oczy i mogę zaoferować jej dom tymczasowy. Przede mną króciutki urlop (niestety, w kierunku przeciwnym niż Zamość) od piątku do poniedziałku 18 października. Stałych oczywiście nie potrzebuje, ale gdyby sunia wymagała leczenia z racji wieku to chętnie poproszę o pomoc, No i o ogłoszenia bym poprosiła. Ja mieszkam (czasowo) w sąsiedztwie malagos, więc jeszcze transport trzeba by ogarnąć. Może jakaś warszawianka nas odwiedzi ?
    10 points
  36. Już. Właśnie zamknęłam bramę za Mysią i jej nowa rodziną. Odniosłam dobre wrażenie - i pani Kasia, i jej córka Zuzia ( i pan jako kierowca) bardzo sympatyczni, rozdawali smaczki wszystkim psiakom, a oczywiście stado mało im na głowę z wdzięczności nie weszło (nawet koty przyszly popatrzeć :) I tak, jak wczoraj Mysia obszczekiwała naszych gości, zwłaszcza panów, dziś nawet nie pisnęła, tylko rozradowany pyszczek i ogonek w ruchu. Czyżby czuła, że to jej rodzina? Szybka herbatka i ciasto, podpisanie umowy i moje "10 przykazań". Dałam wyprawkę jedzeniową, i Mysiakowy dobytek. Pani Kasia miała przygotowaną taką podróżną torbę dla psa, ale poradziłam wziąć ją na kolana i zobaczyć, jak będzie w podróży. Dałam też dwie smyczki połączone ze sobą na drogę i na potem, bo panie miały tylko tę smycz na szpulce - nie lubię tego jakoś....
    10 points
  37. Ja z innej beczki. Nie wypowiadałam się dotychczas na tym wątku, ale jest to dobry moment, aby zwrócić uwagę na podstawowy błąd, jaki często jest popełniany przez nas dogomaniaków, czyli "najpierw kastracja". Tak, kastracja jest ogromnie ważna, ale nie najważniejsza. Najpierw, trzeba ogarnąć psa, zdobyć jego zaufanie, uwolnić od tego, co go najbardziej boli. Co najbardziej bolało Farta? Kilogramy brudnego, sfilcowanego, obsranego futra, które nosił na sobie, co powodowało nieustanny ból i świąd! Po uwolnieniu od tego balastu w Adzie , pies nabrał ochoty na życie i zaufania do pierwszego człowieka, który mu naprawdę pomógł, co widać na ostatnim zdjęciu. A co mu zafundowali dogomaniacy? Dodatkowy ból związany z operacją kastracji i późniejszym pewnie trudnym gojeniem rany pooperacyjnej, w zainfekowanej i bolącej skórze. Gdyby w czasie pierwszego wożenia do weta, Fart został w narkozie ostrzyżony i umyty ( czasu na to z pewnością by wystarczyło), pewnie inaczej by to wszystko wyglądało. A tak, to biedak bronił się jak mógł przed każdym usypianiem, bo już "wiedział" , że efektem tego, będzie dodanie mu cierpienia, a nie ulga w bólu. Trzymam kciuki za Farta/Westa i będę śledzić jego losy.
    10 points
×
×
  • Create New...