Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/22/25 in all areas

  1. Wiadomość z ostatniej chwili : Zbiórka wśród znajomych dała 4000 zł., my z mężem dopłacamy kolejne 4000 zł , z moich bazarków powinna uzbierać się reszta na spłatę długu u Murki. Tym samym cały dług zostanie spłacony. Mam nadzieję, że dzięki temu Murka nadal będzie brać pod opiekę kotki ze Szczebrzeszyna od DORA1020.
    21 points
  2. Nowie wiadomości od Kasi, moim zdaniem baaaardzo dobre :)))) Wyszedł robaczek spod półki- miska z wodą pusta i ta z jedzeniem co dostał po przyjeździe, też ogarnięta pięknie . Jak teraz szłam w stronę domku, to leżał na dywaniku i patrzył sobie przez otwarte drzwi, jak mnie zobaczył to wpakował się z powrotem pod półkę, ale uznał że chyba nie jestem taka najgorsza, bo pasztet z ręki jadł i tego wielkiego strachu w oczach jakby mniej, więc może jakoś nam się ułoży to wspólne życie
    15 points
  3. Mam jeszcze jedną wiadomość odnośnie Malinki - my już jej nie oddamy. Plan był wstępnie taki, że poczekamy do operacji i jakby tego oczka nie udało się uratować i Malinka nie mogłaby znaleźć domu to mogłaby u nas zostać, ale już teraz wiem, że nie byłabym w stanie robić jej zdjęć do ogłoszeń. Te wszystkie perypetie z jej oczkami spowodowały, że bardzo się zżyliśmy z Malinką i ona z nami. Od grudnia Malinkę zapoznawałam stopniowo z moimi kotkami i już się do siebie przyzwyczaiły. Z moją Kolią bez łapki, która jest anty kocia raczej, wspólnie się brykają i zaczepiają Styczeń to ostatni miesiąc kiedy liczę hotelowanie Malinki. Potem już wszystko biorę na swoje barki. Jedynie w razie operacji będę prosić o pomoc. Zea zaoferowała też pokrycie kosztów sterylki za co bardzo dziękuję
    12 points
  4. 11 points
  5. Jestem dzisiaj cała w emocjach oczy mi sie troche "spociły" Heboriś pierwszy raz wziął smaczka z ręki na wybiegu. Dotąd zdarzalo sie ze coś wziął jak zaglądalam do nich od góry, przez dach budki. Ale nigdy jeszcze dotąd nie podszedł sam do mnie na wybiegu. To jak pierwsze słowo dzieciątka. Michałek jest z jednej strony niby mniej płochliwy ale też mniej inteligentny i on jeszcze nie odważył sie sam podejść. Tak czy inaczej obaj są dużo śmielsi. Często chodzą po trawce. Szczekali wczoraj razem na pieska, ktory stał za płotem (pierwszy raz). Heboriś tak sie rozbrykał, ze jak w dzień dach budy jest otwarty wbiega przez drzwiczki i wyskakuje górą. On jest jeszcze bardzo sprawny. Ale najważniejsze że rusza sie, zagląda, szczeka. Zaczął żyć. Bierze miske w ząbki i niesie w inne miejsce, nareszcie robi inne rzeczy niz skulone siedzenie w kąciku. Michaś widać że jest starszy, takich sztuczek nie potrafi ale drepcze dzielnie za Heborkiem
    11 points
  6. Nasza Niusia Klusia w koncu czuje sie jak u siebie. Szczeka przy plocie na przechodniow. Biega z innymi pieskami i uwielbia kanape na tarasie (tę samą co Bonusek też sobie cenił )
    11 points
  7. Tak, wszystko jest dla chlopców nowe. Obserwowalam ich jak świtało, tuptali po trawie ale w dzien kiedy wieś ożyła, kiedy zaczelo być slychać ludzi, auta, psy, kosiarki schowali sie znowu do budy Na razie dalej sie oswajamy, wpadam co chwile, nosze smaczki, jedzonko w małych porcjach. Czarnuszek tak sie boi, że nawet na mnie nie spojrzy. A Michałek jest taki śmieszny, przygląda mi sie jak mówie, co robie, takimi zdziwionymi, dużymi oczkami jakby ufo zobaczył.
    10 points
  8. Bartuś pojedzie do Mari23. Zgodziła się go przyjąć - po latach poniewierki i paskudnego życia do Bartusia wreszcie los się uśmiechnął. Nic lepszego nie mogło chłopaka spotkać - Mari, tak bardzo, bardzo Ci dziękuję
    10 points
  9. Aksamitka, w swoim domu Luna, już na własnych włościach. Akcja była błyskawiczna. Moja córka straciła kotka, który miał 16 lat i zachorował na nadczynność tarczycy. Coś jeszcze musiało go "żreć" bo pojawiło się porażenie łapek i robił pod siebie. Przyszedł czas na rozstanie. W domu jest jeszcze jeden kotek, pies i 2 szynszyle. Przedwczoraj pokazałam córce Lunkę, od razu zaiskrzyło, córkom czyli moim wnuczkom , też się spodobała. Wczoraj postanowiła pojechać po nią. Murka zgodziła się podwieźć kicię do Krakowa i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Lunka to niezła kluseczka, na pewno czeka ją odchudzanie. Córka ma mieszkanie ze schodami, więc będzie miała gdzie biegać. Po przyjeździe do domu już jadła i piła. Spała na łóżku 2 godziny, mruczy, dopieszczała się z wnuczką i córką. Na psa trochę fuka. Kot Benio przez 2 godziny chodził po domu i śpiewał. Będzie dobrze.
    10 points
  10. Od tygodnie dzwonię po róznych fundacjach,proszę błagam o pomoc dla kotków. Zajęło mi to sporo czasu,juz nie mówię o stresie. Ale się udało,jedna z lubelskich fundacji pomoże,zabierze na dt Burcię jedna osoba,druga zabierze Felicjana. Pani obiecała,ze bedzie ze mną cały czas w kontakcie,a to dla mnie jest bardzo ważne. Felicjan musi być zaszczepiony,Burci na razie nie będziemy stresować. Koszt szczepienia 80zł ,do tego dochodzi płatny transport do Lublina, zwrot kosztów za paliwo 100zł Może to nieduzo,ale mam nadzieję,ze zawiezie je jakis kociolub Stefankiem zajmiemy się pózniej,na razie nie ma go,on nie jest wykastrowany,bo pojawił sie pół roku temu. Kotki teraz maja rujki,więc gdzieś się włóczy. Kotki pojadą z karmą,wiadomo fundacje maja braki finasowe.Pozniej trzeba będzie dosłać karmę.
    10 points
  11. Wklejam z wątku bazarkowego - wspaniała wiadomość od kikou - nasz czarnulek, który dotąd tylko nocą opuszczał budę - w biały dzień nie tylko wyszedł, ale nawet nieśmiało spojrzał na Kasię - to cieszy jak "pierwszy krok dziecka" i czekamy na dalsze. Powoli, ale ruszyło w dobrą stronę
    9 points
  12. A Niunieczka booska coraz bardziej daje sie glaskac. Wychodzi na dwor, troszke powącha ale szybko wraca do ciepełka, do środka. Tylko za mało je. Skubie malutko to nie jest normalne(Oprocz tego innych objawow nie ma) A ja jestem akurat uziemiona auto w warsztacie. Strasznie sie denwrwuje
    9 points
  13. Za radą koleżanki kupiłam jej przełyk wołowy, który miał jej trochę rozładować stres... rozpracowała go bardzo szybko, ale udało mi się niepostrzeżenie zrobić zdjęcie. Jutro wybieram się (tak już od miesiąca! ;)) na badania do Środy Śląskiej, to kupię dla niej konga i kulę-smakulę, żeby łakomczucha zajęła się zdobywaniem pyszności. Ten zadaszony i zabudowany kojec jest dla niej teraz jedynym bezpiecznym miejscem, stąd nie ucieknie (oj,próbowała nawet "podkop" robić), widzę ją z okna kuchni i ona mnie też, ma towarzystwo wybiegających z domu psów ( ich się nie boi, największa z nich - Inka jest podobnej wielkości). To pierwszy etap - jak zaakceptuje nowe miejsce i zaufa mi choć troszkę, to powoli będziemy próbować "udomowić" Gaję. W jednej z bud (i tą właśnie wybrała!) jest posłanko i kocyk Milusia - pomyślałam, że spadek po zamojszczaku będzie właśnie dla niej... i oby jak Miluś - szybko poczuła się tu "u siebie"
    9 points
  14. Dotarła "maleńka". Na razie bardzo przestraszona probuje sie wcisnąć w najdalszy kącik
    9 points
  15. Tak, Miecio jest już nasz. Po śmierci Luizki a potem Telmy obiecaliśmy dom jakiejś starszej koteczce (ze względu na nasz wiek), a stało się, jak się stało i mamy młodego, 7 miesięcznego kocurka. Od września nikt o niego nie zapytał i teraz już szkoda nam zmieniać mu miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyjemy
    9 points
  16. Nasz Heboriś, tak jak Michałek, zaczął na mnie patrzeć. Troszke ucieka, zbliżyć sie do siebie nie pozwoli ale już nie siedzi skostniały ze strachu ze schyloną główką. Patrzy na mnie jak na kosmitke ale zerka dużo śmielej.
    8 points
  17. 8 points
  18. Dobre wieści poświąteczne od Niuni Jest zdrowa, zaczęła jeść i macha ogonkiem Na dowód, bo trudno w to uwierzyć, króciutki filmik.
    8 points
  19. Mam kilka wieści o maurysiowym życiu - ostatni czas był ciepły przyjemny, Maurycy mógł korzystać swobodnie ze spacerków ale robił to spokojnie w swoim tempie. Za to wprowadził nową aktywność - czasem wybiega otwartymi drzwiami wejściowymi do domku żeby wbiec do środka przez otwarty kojec psimi drzwiczkami . Poza tym ma swój rytuał - jak rano opiekunka otwiera mu pokój to od razu wychodzi i idzie do swojego psijaciela Kazimierza . Kazimierz to poczciwy dziadeczek, pozwala Maurysiowi nawet zajmować swoje legowisko, nawet mu nie przeszkadza jak sam leży na legowisku a Mauryś wpada i wpycha się między niego a ścianę i wtedy tak sobie leżą przytuleni . To musi być urocze.
    8 points
  20. Będę szukać transportu dla chłopaka, ale jeśli się nie uda nic znaleźć do końca tygodnia, to ,,dostawę" Bartusia do nowego życia zapewni dogomaniacka Lufthansa, czyli Aska7 Pięknie dziękuję
    8 points
  21. Moja Tyćka z Zamościa. Wierzyć się nie chce,że za miesiąc będzie 6 lat jak jest u nas.
    8 points
  22. To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny
    7 points
  23. Wszystko ok. Mikuś ( tak maleńtas został ochrzczony) zwiedził mieszkanie, zjadł, napił się. Potem poleżał trochę na balkonie. Poszlismy ze znajomym na kawę. Oczywiście z psiakami.Siedzieliśmy w ogródku piwnym w cieniu. Mikusia wszystko interesuje, zwłaszcza pieski. W domu z Kajunią ok. Jak ja wąchał, dostał po pysku ogonkiem, bo merdała. Koty jeszcze wystraszone, zwłaszcza Karmelek. Ogólnie cud, miód i orzeszki
    7 points
  24. 7 points
  25. Oj, bardzo spanikowana, jak siedzę przy niej to łzy się kręcą kiedy ona biedna ostrożnie bierze z ręki kąsek i odskakuje. Miejsce już chyba zaakceptowała i zaczyna się urządzać po swojemu - wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk wczoraj, włożyłam wieczorem - rano znów wyrzucony...a był tam od soboty przecież Jest dużo spokojniejsza, ale jej strach przed dotykiem bardzo trudno będzie pokonać. Daję z ręki w taki sposób, żeby moje palce delikatnie jej dotykały przy braniu. Kupiłam jej KalmVet, może troszkę pomoże.
    7 points
  26. Nie dość, że piękniś, nie dość, że fajowy, to jeszcze sprawił, że najważniejszy piesol czyli szef stada spojrzał na niego łaskawym okiem - co podobno nie jest częste
    7 points
  27. 7 points
  28. Malinka miała dziś wizytę u prof. Balickiego. Oczko wygląda super, prof. nie spodziewał się, że będzie aż taka poprawa. Okropnie się cieszę, że mój całodzienny schemat zakrapiania tego oczka przynosi efekty Ciśnienie prawidłowe, soczewka jest niewidoczna, co by świadczyło, że przemieściła się na tył oka. Póki co więc operacji nie będzie (soczewkę usuwa się gdy znajduje się z przodu oka) i jest szansa, że w ogóle nie będzie potrzebna. Nadal leczymy oczko. Kolejna wizyta za miesiąc.
    7 points
  29. U nas w dalszym ciągu bez zmian. Siedzimy na wsi. Śniegi nas zasypały w pewnym momencie. Woda zamarzła. Ale dzielnie daliśmy radę. Kaśka dzielnie sobie radzi. Czasami nawet jeszcze podskakuje i biega. Reksio dalej ją ustawia i warczy. Czyli niby wszystko w normie Reksio miał epizod weterynaryjny, przetoka mu się zrobiła przy odbycie (gruczołek), także jeździliśmy dzielnie do weterynarki. Dobrze, że mam dla Reksia kaganiec, bo bez rąk byłybyśmy obie. To bolesne jest. W maju jedziemy do Krakowa na jakieś trzy tygodnie, będzie obraza znowu i marudzenie. Już się przyzwyczaiły do wolności, wychodzenia "kiedy chcę", a nie na smyczkach po osiedlu tylko.
    7 points
  30. Miecio, znaleziony z siostrą pod Biedronką w Zamosciu, niestety nikomu nie spodobał się jak dotąd i zostaje z nami. Siostra zamieszkała w Warszawie w listopadzie.
    7 points
  31. A wspaniała Aska przywiozła z chłopakiem cały wór karmy na początek Już nawet nie wiem jak Jej dziękować
    7 points
  32. Kasia już mocno starsza Pani. W tym roku będzie miała/ma 13 lat. Badania krwi w porządku. Echo robimy jesienią. Bierze suplementy na stawy. Caniviton forte i Flexadin. Nic więcej weci nie kazali dawać. Ja już szczęśliwa emerytka i siedzimy na wsi sobie. Reksio szatan nieustająco. Zdrowie bez zmian.
    7 points
  33. Milo vel Melonik ma dom!!! Zamieszka w Warszawie z panią Karoliną, panem Pawłem, koteczką Martynką i dwiema suniami. Wszystkie zwierzaczki są czarne. Pani Karolinka powiedziała, że świadomie adoptują czarne psiaczki i kotki. Jo37, pięknie dziękuję za wizytę przedadopcyjną Miluś najprawdopodobniej w środę pojedzie do swojego domku.
    7 points
×
×
  • Create New...