Większość yorkowatych to "gadziny" pod względem szczekania, ale tym określeniem tak mnie rozbawiłaś, że trochę rozwiały się "chmury" z mojej głowy.
A Mikuś u mnie chodził na spacery, był bardzo grzeczny, choć piesków nad Odrą zazwyczaj trochę spaceruje. Nie szczekał na pieski, nie wiem czemu aż tak mu się odmieniło pod tym względem. Tak mi się teraz skojarzyło - piesek mojej wnuczki strasznie szczeka na inne psy ale tylko, kiedy idzie z nią właśnie, kiedy idzie z kimś innym (np. zamieniają się smyczami z kolegą-sąsiadem) - nie atakuje. To duże miasto i sporo psów w parku, więc i problem spory. Dziwne to, wnuczka wybiera się do behawiorysty.
Bieduś wciąż dzielnie trzyma się życia, choć nie jest to na pewno komfort... zawsze nosił piłeczkę, choć za duża do jego pysia, kupiłam mu malutką czerwoną, śliczną...ale ona już go nie cieszy. Stoi przy miskach, zje i pije sam, chodzi, jeśli to kicanie chodzeniem nazwać można.... wiem, że zbliża się czas pożegnania.... wiem....