Jaaga
Members-
Posts
19315 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nie każdy mieszka na zadupiu wyobraź sobie kogoś w szlafroku przed blokiem Andżela ma drybedy i je po prostu piorę. Zależy od dnia- 1-3. Czasem utrzyma, czasem załatwi się w trakcie snu. Też jestem na etapie poszukiwania czegoś idealnego i antypoślizgowego na sikanie. Maluchy dostają maty materiałowe, ale trzeba mieć pewność, że rzeczywiscie są antypoślizgowe. Są dość drogie, jednak sprawdzają się. I nie wydzielają zapachu moczu, jak zwykły materiał, np poszewki. Poszukam na Temu i wstawię link. Natomiast dla Lalicji, której w szpitaliku uszkodzili kolano i ślizga sie przy wypadaniu rzepki kupiłam na metry mate antypoślizgową piankową taka jak pod prysznic czy do wanny. Do tego też na Temu kupiła 2x3m gumową matę taką, jak się przykleja np pod wycieraczki. Taka mata siatkowa. Na to daje poszwy. Lala sika na to, nie ślizga się. Piorę te maty razem z poszewkami z dodatkiem domestosu. Na razie to rozwiązanie najlepsze. U mnie Andżela chodziła z trudem po płytkach. Mama ma linoleum i u niej chodzi lepiej. Poczytam o tej wycieraczce, co wstawiłaś. Przy jednym psie może być rzeczywiście rozwiązaniem.
-
https://share.temu.com/du4rCNPm65B Raczej nie będzie pasować. Andżela tez tyle waży i chodzi o to, że ono jest krótkie. W obwodzie jest szerokie i do regulacji paski, wiec to nie problem, ale otwory na lapy sa blisko. To rozmiar L. Teraz zamówiłam XL. Aktualnie wieksze rozmiary są tańsze, niż te małe. I tak cena jest atrakcyjna, nawet jak się doliczyć 16 zł opłaty.
-
Kupiłam już, teraz czekam aż przyjdzie. Andżela zamieszkała u mojej mamy , przynajmniej do czasu, kiedy ja jestem w Katowicach. Jest bardzo zadowolona, bo psy mamy ją zaakceptowały, ma legowisko w kuchni, więc jest w centrum wszystkiego, co się dzieje, a nam łatwiej ją wyprowadzić z kilku schodów. Wczoraj byli klienci, to była zadowolona, bo oczywiście wzbudziła wzruszenie.
-
Przyszło nosidło i niestety jest za małe. Ogólnie jest świetne, to rzeczywiście miękkie jakby ubranko, z odpowiednio dużymi uchwytami. Pies może w nim być cały czas, nie trzeba wiec robić akrobacji i go w nie pakować przy każdy wyjściu na spacer. Rozmiar miał być do 25 kg i w obwodzie jest ok, ale Andżela jest za długa i otwory na łapki pasują na średniego psa, nie na nią. Musiałaby mieć rozmiar XL. Niestety wymieszałam worki z zakupionych rzeczy, zostawilam tylko główne opakowanie i nie mam jak zwrócić. Teraz opłata celna wynosi 16, 60 zł, więc kosztowało 46 zł. Sprawdzę cenę tego największego rozmiaru i chyba jeszcze zamówię. Byłoby to dla Andżeli i dla mnie znaczne ułatwienie. Znoszenie jej w pojedynkę z krętych, stromych schodów wysokiego pierwszego piętra jest dla nas obu bolesne. Macie może pomysl, gdzie mogę odsprzedać to aktualne nosidło? Wystawiłabym na vinted, wiec koszt przesyłki będzie niewielki. Andżela już naprawdę wybrzydza z jedzeniem. Dziś wybrałyśmy się z mamą do odległego sklepu po mięsne zakupy dla psów, szczegolnie przez Andżelę własnie. Nie mogę zostawić Lalicji samej, więc musiałyśmy jechać z wózkiem. Kiedy tylko Andżela zobaczyła, że szykuję wózek i Lalicję, to już była gotowa do drogi. Biedna kojarzy, że Lalicja w wózku =spacer, ale nie ma świadomości, że już po kilkudziesięciu metrach nie jest w stanie iść. Na szczęście dala się po naszym powrocie ułaskawić kością do ogryzania.
-
Andżela była ze mną na wsi na weekend, bo Kaj dostal krwotoku i musialam jechać. Wróciłyśmy dziś do Katowic. Dałam jej Biovetalgin na próbę i nie ma za bardzo efektu. Tylko Zoja jest w stanie zmusic ją do ruchu. Na jej widok ze zesztywnialym zadem, ale na dwóch przednich łapach podskakując jak krolik, zaczęła sama się poruszać. Tak to ją rano trzeba podnieść i postawić na zewnątrz. Przed wyjazdem a wieś chciała iść do parku, tylko łapy odmówiły posłuszeństwa na ścieżce przed parkiem. Lalicja była w wózku, ale Andzeli nie da się niestety tak zapakować. Wracałyśmy z przerwami i z ogromnym trudem. Jedzenie dostaje po troszkę, ale często. To też jest jakis sposób. Zamówiłam jej na Temu takie jakby ubranko z nosidłem. Ludzie sobie chwalą i przy większych po prostu psa w nim zostawiają. Czekam aż dojdzie. Córka po dwóch tygodniach choroby wyjechała teraz na wieś, bo szkoła czeka. Nie wiem, jak będzie z Andżelą. Chyba będę musiała prosić mamę, żeby pomagała mi ją znosić. Kręgosłup Andżeli jest już całkiem sztywny. Ona jest niesamowicie mądra. Wszystko nam sygnalizuje. Każdy jest pod jej wrażeniem. Przez to jest tak strasznie ciężko mieć świadomość, jak smutną, straconą i tragiczną miała większość życia i że tak niejednoznaczne są te nasze starania.
-
Mam problem z Andżelą. Nie chce jeść. Karmienie jej to koszmar. Nie tyka nawet kociego jedzenia, które większość psów uważa za rarytas. Jako że mamy drugiego kota na GS z FIP, to mieszkam w Katowicach z nią. Chodzi lepiej, ale chudnie. Obawiam się, że to przez nowotwór. Nasza wojtyszkowa Ada tak ma. Gdyby nie dokarmianie, to umarłaby. Suchego nie zje. Niczego z wyższej półki nie tknie. Ma pociski w okolicy serca, więc jej odpuściłam po operacji, którą cudem przeżyła. Byłam pewna, że jej życie to kwestia dni lub tygodni, to niech je, co chce. A ona zabrała się i żyje, ale tyle że na gorszym jedzeniu. Andżela nie je gotowanej baraninyp z koziną, surowych zielonych żwaczy, gotowanej wołowiny. W weekend byłyśmy na wsi, to jadła jedynie przez konkurencję, ale dziś znowu post. Mama kazała mi kupić dziś wieprzową nogę, żeby jej ugotować. Andżela jest pupilką mojej mamy i sąsiadki. Obie są nią zachwycone. Mama odstąpiła jej od swojej suni preparat stosowany przy nowotworach, żeby ją odżywić. Staramy się, jak możemy. Oby z tego coś wynikło.