Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    12922
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Jaaga

  1. Tez dostałam wieści od p. Justyny. U nas było podobnie. Ledwo przyjechała, to poszła się wysikać na posłanie w klatce i zdarzało jej się to robić, mimo spacerów. Myslałam, że to było znaczenie terytorium przy moich cavalierkach, ale widocznie nie, skoro ma problemy z czystości, gdy jest sama.
  2. Racja, zmienię w swoim ogłoszeniu. Choc wczesniej przy szpicowych adopcjach zgłaszali się głównie miłośnicy rasy. Może on jednak ma za mało typowa głowę i trzeba liczyć na laików w temacie, a tym słowo wilczy może brzmieć zniechęcająco.
  3. Sprawdziłam rano na "psiego "kota i była nieufna, odchodziła i wąchała w powietrzu. Ona tak reaguje na każde nowe doświadczenie i dopiero jak się rozkręci to dokazuje. Na pewno wiec nie rzuci się zębami, ale po oswojeniu się z sytuacja nie ręczę że nie pogoni kota, gdyby uciekał.
  4. Rozmawialam wtedy z Ewu, bardzo przeżywała, ze nie zdażyla pomóc temu szczeniaczkowi Sabinki. Po tym nie dziwie się, że zaopiekowała się w tych emocjach jego mamą. Nasza śląska psia rzeczywistość jest jednak calkiem inna od tej na wschodzie kraju. Tu nie ma takich sytuacji i problemów. Dlatego dziewczynom tez się nie dziwie, bo wiem ze Marina na Ukrainie rowniez sterylizuje takie suni i wypuszcza z braku innej możliwości. Sabinka ma super szczęście, że tyle osób jest gotowych jej pomóc.
  5. Dziękuję Nadziejko, tydzien temu odeszła moja yorczka, o której nerki walczyłam uparcie kilka dni. Teraz oprócz Barytona mamy jeszcze naszą sunię w ciężkim stanie. Wypadł jej z pochwy ogromny guz, na odbycie pojawił się polip, który krwawi przy załatwianiu się, a w pęcherzu ma kryształki. Wszystko nagle i jednocześnie. Jest nastoletnią suczką, ktora przez jaskrę miala amputowane obie gałki oczne. We wtorek jedzie na operację. Być może w środku jest drugi guz. Goplana zachowuje się normalnie, je jak smok, ale trzeba przeprowadzić operację, bo guz urósł ogromny. Juz wczesniej dostala leki przygotowujące ją do operacji. Też trudno mi ją dać na stół, bo może nie przeżyć. Ze Slodziaczką walczyłam do końca licząc na cud. Teraz liczę aż na cud podwójny, z Barytonem i Goplaną.
  6. Obiecuje, że to ostatni wpis nie na temat, ale jest super, podchodzi, jest zainteresowana czlowiekiem i kontaktem z nim, choć lękliwa. To nie jest dziki pies, mimo ze tyle była sama. Dziwne, że nie udało się jej nigdzie umieścić. Chyba zrobila postępy mimo tych łapankowych perypetii.
  7. Ma taki o przedłużonym działaniu. Po nim jest cicho kilka godzin, teraz np leży i obserwuje sobie wszystko. Nie spi, ale widocznie go nie boli. Nie wiem tylko jak długo będzie działać, bo przeczytałam na ulotce, ze z czasem zmniejsza się skuteczność dawki.
  8. Po tym komentarzu aż zagladnelam na poprzednią stronę i mimo, że nie jestem religijna, to wymknęło mi się "o Boże". Taki mimowolny odruch na ten widok. Tego się niestety nie odzobaczy. Za to zdjecia z tej strony są rewelacyjne.
  9. Tysiu, jest gdzieś podanych więcej informacji o suni? Podeślij jesli tak, żeby tu watku nie zaśmiecać.
  10. Niestety, jest niewiele lepiej. Librela nie pomogła, Dexafort również. Wczoraj szczekal i jojczał pol dnia aż Andrzej pojechal do przychodni po ostatnia deskę ratunku czyli Tramal. Po nim jest po kilka godzin ciszy i śpi. Nawet czasem w domu dźwignie się na łapy, ale kroku nie potrafi zrobić. Trzeba mu podsuwać picie i jedzenie, wynosić za potrzebą a i tak w nocy załatwia się pod siebie. Denerwuje go wszystko. Złości się na inne psy.Na Tramalu jest o tyle lepiej, że co jakiś czas jest w stanie na dworze zrobić kilka chwiejnych kroczków, zanim się przewróci. Ma bystry umysl i super apetyt. Przez to mam cały czas nadzieje, ze to sytuacja przejsciowa. Nie mam sil go uśpić. Jeśli jednak sytuacja nie zmieni się w następnych dniach, to chyba nie będziemy mieć wyjścia.
  11. Melcia to taka fajna mala sunia, ktora miala atem nieciekawe zdjęcia z hoteliku? Co pytalam, czy hotelik nie zrobi lepszych lub domowych, żeby dać do ogloszenia? Jesli to nie ona, to przepraszam za wpis, ale juz mi się mylą sunie z tamtych okolic.
  12. poproszę nr 5 oba mydełka, jesli wystarczy po zlotowce za każde do KT, to proszę.
  13. Jutro sprawdzę. Musze puścić mniej psiolubne koty. Najlepszym testerem jest bialy w rude łaty Marian, bo nie wiem dlaczego, ale większość psów na to umaszczeniu gorzej reaguje. Czarny Oggy psów nie rusza, nawet Borysowi podtyka głowę pod nos. Za to na Mariana Borys dostaje głupki, jak na królika. Pędem puszcza się po schodach jak Marian zejdzie, a potem szuka jego śladu.
  14. Jutro zrobię jej zdjęcia, tylko potrzebuje do tego Andrzeja, wczoraj płytkował podlogę a dzis hyl na przeglądzie hodowlanym. Mam nadzieje, ze jutro będzie w miarę pogoda, bo inaczej trudno o dobre zdjęcia.
  15. Tak, z dzisiaj. Wzoraj wieczorem miala robione to w legowisku, które jest na moim fb. Zostawiłam zdjete ze sznurów psie pranie na stole i teraz Lońka leży na nim, jak wisienka na torcie 😄
  16. Tez biorę to pod uwagę, ale problem zaczął się dopiero po kąpieli. Kąpany był w zamowionym szamponie leczniczym, wiec raczej to nie reakcja na kosmetyk. Tak samo miały juz trzy inne psy z tego schroniska. U Oliego przerabialam wszystkie możliwe diety, a wydrapywał rany jak Borys. Dziś już nie drapał się przy mnie. Oby tak zostało. Lekarka zasugerowała jeszcze podać Advocate. Tylko nie miala tego dużego, musiała zamówić.
  17. Co słychać u zamojszczaków? zagladam z nadzieją, ze może ktoś wypatrzył tu zwierzaka, któremu chciałby pomóc. Na zdjęciach starszego szorściaczka chyba jest ten borysowaty psiak, którego tak mi było żal, jak był wychudzony? jesli to on, to nabrał kondycji w nowym kojcu.
  18. Mamy ogromny problem z Barytonem i nie bardzo mam czas na bieżąco pisac. Mam nowe zdjęcia Maro na FB, jak ktoś może, to prosiłabym o wstawienie tutaj. Jutro mamy z Maro jechac do lekarza na badania. Kup nadal tak samo dużo i nieciekawej konsystencji. Raz jasne, raz takie szare mimo tego samego jedzenia. Lekarka zasugerowała, że nalezy go zbadać w kierunku choroby trzustki, podobno typowej dla tej rasy. Ma miec jutro pobieraną krew w tym kierunku i badany kał. Po rozmowie z Evą z fundacji, diagnozowanie i leczenie pokryję z jego puli pieniędzy na karmę. Nie bardzo wiem, jaką karmę kupić, skoro nie wiemy, czy jest zdrowy, a Eva juz dopytywała się o rozliczenie. Nikt też nie zaadoptuje psa, który mu w ciągu nocy zrobi 5 kup. Jesli uważacie inaczej i mam kupić karmy, a leczenie z pieniędzy tu zebranych, to dajcie znać. Od kąpieli, kiedy została zmyta skorupa brudu i moczu bardzo sie wygryza. Idzie i w ruchu wydrapuje tylnymi łapami boki lub siada i wygryza grzbiet. Ma go już cały czas ośliniony. Nie wiem, co to jest, ale wiele psów z tego schroniska tak ma. Tylko Kokos miał zeskrobiny, posiew i wyszedł grzyb. jednak badanie trwa miesiąc. Maro zaczął serię leku przeciwzapalnego i antybiotyku, które dostał też Borys na początku przy wygryzaniu się i jemu pomogły. Mam nadzieję, że tu też tak się stanie. Gdyby nie te problemy zdrowotne, to moznaby go już ogłaszać. Jednak musimy poczekać, bo nie wiadomo co ludziom mówić. No i już rozbisurmanił się chłopak. Nie jest takim aniołkiem. Upatrzył sobie Lindę do nękania i musze ich pilnować. Za to na zdjeciach nie ma juz nic z tego chudego, osowiałego i umęczonego psa, jakim był w schronisku. Nawet urody jakby nabrał. Na początku Andrzej powiedział, że ma taką dziwną głowę i ukosne oczy jak nasz nieżyjący już łysy szczurek dumbo Żelek-Kisielek. No i miał trochę rację. Teraz Maro nie przypomina już uszastego szczurka. Pogryziony nos nie jest tak opuchnięty, zostały tylko szramy. Uszy są wysoko uniesione.
  19. My też Andżelę mieliśmy w domu ponad miesiąc. Miała zamykane drzwi i barierkę w drzwiach, wychodziła tylko na spacery. Dopiero z Maro zaczęła akceptować wybieg. Chodziło mi tylko o to, że nie mozna mu na dużo pozwalac. Mam tak z ukrainskim Maximem. Milusi jak był chudy i zagubiony w nowej rzeczywistości, potem nabrał masy, wycwanił się i zaczął polowac na małe psy, koty, niedopuszczać dużych psów do miski. Nie ma wstępu do kuchni, bo stawał się bardzo zaborczy. Jesli to jednak mieszkanie, nie dom i ograniczona powierzchnia, to na pewno jest trudniej. Tylko szkoda Micha, zeby utknął w jakimś hotelu w odizolowanym kojcu, bez kontaktu z innymi psami i życiem w domu. Borysa ogłaszam rok i bez skutku, a jest domowy i towarzyski. Ma zdjecia z domu, ogrodu, wyjazdów. Co dopiero pies przeniesiony do kojca. Zero szans na adopcję. Skazany na takie sobie zycie, tyle że z pełną miską i bez walki o przetrwanie. Co z tą panią, o której było tu pisane?
  20. Tak, to zostało rozliczone z pieniędzy zbiórkowych na koszt ich pobytu. Pisałam o tym, niestety w powodzi wpisów związanych z pogrzebem, może to Ci umkneło.
  21. Aniu, jesli Michu jeszcze ma być u Ciebie do czasu znalezienia nowego lokum, to nie dopuszczaj do takich sytuacji, jak opisujesz, ze on przy stole nie dopuszcza innych psów. On tam w ogóle nie powinien się znaleźć. Ty mu nie wyjadasz z miski, więc on nie ma czego szukac przy stole, kiedy jesz. Musisz wyraźnie dac mu odczuć, że jest na końcu hierrchii. Nic dziwnego, że on stale próbuje, skoro ma taką okazję. Uwierz, ze równie łatwo nie mam z Andżelą. Stale muszę być czujna i to ja bez przerwy ustalam granice w odpowiedzi na jej próby. Jesli bedziesz ingerować w relacje, kiedy psy się testują, to mozesz je zaognić. Psy często nie są samobójcami, jesli słabszy wyczuje zdecydowaną postawę silniejszego, to odpuści. U nas tak jest. Sytuacja patowa, bo znaleźć ekspresowo miejsce dużemu psu nie jest łatwo. Ela stara się w miarę swoich mozliwosci. Nikt nie przewidzi jaki pies bedzie, kiedy nabierze sił i wyjdzie ze schroniska. Taki duży,niesprawdzony pies powinien mieć znalezione lokum z zabezpieczeniem na ewentualność, gdyby jednak nie był idealny.Każdy chciał dobrze. Dla mnie nie jest wyjściem zamknięcie go w jakimś hotelikowym kojcu na lata. Jesli bedzie oddzielony w kojcu, to nigdy nie nauczy się relacji z innymi psami. Tym samym nie bedzie miec szansy na adopcję, bo przecież ludzie z psem muszą wychodzić na spacery, mijać inne psy, czasem gdzieś jechac ( choćby do weta). Do tego to zobowiązanie finansowe praktycznie na całe psie życie, bo jak znaleźć dużemu, starszemu psu dom, kiedy siedzi sam w kojcu, nic o nim nie mozna powiedzieć, nie ma normalnych domowych zdjęć, nie załatwia potrzeb na spacerach? Jemu po prostu moim zdaniem nie mozna pozwolić na totalną dominację i zawładnięcie człowiekiem, a nie znaleźć wyizolowane miejsce. Jednak nie jestem osobą decyzyjną ani deklarowiczką. Piszę to tylko ze swojego doświadczenia ze swoim stadem dużych psów. Co do próblemów ze stawamy, to czasem po wyjściu ze schroniska psy dostawały Metacam. Zazwyczaj przechodził problem stanu zapalnego, wynikający z leżenia miesiacami czy latami na zimnym betonie lub glebie. Potem wystarczą suplementy.
×
×
  • Create New...