To takie trudne tematy...
słuchaj,nikt za Ciebie decyzji nie podejmie,mogę się tylko wypowiadać,co ja bym zrobiła (i swego czasu zrobiłam).
Piesio jest starszym pane,chłoniaka nie da się wyleczyć,to choroba śmiertelna.
Jeśli wizyty u weta i te wszystkie czynności w gabinecie są tak bardzo dla niego stresujące,to zapewniłabym mu wielką dawkę miłości,wygodne leżanko,najlepsze jedzenie jakie zechce,trochę zabawy,trochę spaceru,czyli zwykłe psie życie.które on kocha i którego potrzebuje.I Twoją obecność,która jest dla niego najważniejsza.
Tak,zdecydowanie.Ale jest jeszcze jedno...przyglądaj się uważnie,czy chłopak nie cierpi, mimo wdrożonego leczenia p/bólowego.Ja mam jedą zasadę i bardzo żałuję,żę nie może ona dotyczyć ludzkich pacjentów...nasze pupile mają to szczęście,że nie muszą cierpieć...
"lepiej pozwolić im odejść jeden dzień za wcześnie,niż minutę za póżno..."
Jesteśmy im to winni za lata bezwarunkowej miłośći,wiernośći,oddania...
Jeśli masz ochotę - napisz do mnie maila,pozdrawiam,Magda.
p.s - wiem,że Ci przykro,że to boli,wiem to b.dobrze i przykro mi,że Cię ranię...