Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Content Count

    1,950
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

jaguska last won the day on March 24

jaguska had the most liked content!

3 Followers

About jaguska

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    opolskie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Elu, nie musisz się urywać z pracy po placki do Ikei ;), patelnię w domu masz. Dodajesz mąkę jaką chcesz, dodatki też, ja naaaaajbardziej lubię jeszcze ciepłe, posmarowane masełkiem i posypane solą, https://smakowitychleb.pl/chlebki-lawasz-z-patelni/ Ja to mam tak jak Radek, męką jest dla mnie jechać na zakupy do sklepów wielkopowierzchniowych, wyjątek stanowi teatr, opera i kino ;), nooo... dobry koncert tysz ;), eeee...i dobra restauracja ;) Dobrego dnia wszystkim.
  2. Mimiśkowy stalowy przewód pokarmowy nawet nie zareagował na półlitrowy kefir, nooo... całego nie zdążyła wypić, co na drzewo nie ucieka to ląduje w Mimiśkowych głębinach trzewi, a ona nic sobie z tego nie robi, a właściwie robi...ale całkiem normalnie ;))) Nesiu, nie szalejemy, wcale, przy takiej ilości zwierzaków, świąteczne sprzątanie mija się z celem, jako takie utrzymywanie stałego porządku to jest wszystko co można osiągnąć ;) Dobrego dnia.
  3. Dziękujemy, dziękujemy za pamięć niezawodnej cioci Nesi Och, od wielu wielu lat moje podejście do świąt uległo totalnej metamorfozie, nie wywracam chałupy do góry nogami. Zakupy ciut bardziej urozmaicone jak na normalny weekend, to dla Połówka, bo mi by wystarczyły same jajca, żurek, trochę warzyw i owoców, mojej córce też. Moje związki z kościelnymi obrządkami są dość luźne, poprzez zaszłości jeszcze z czasów dzieciństwa, a Boga widzę w każdym stworzeniu i każdej formie natury. Tak więc święta nie spędzają mi snu z powiek i nie przyprawiają o rozdrażnienie że z czymś nie zdążę ;) Totalny slow life ;) A co u Mimisi? Wczoraj zjadła cały serek wiejski z Piątnicy, no bo skąd? Popiła kefirem. Nie żeby specjalnie, tylko tak niechcący. Spadła nagle manna z nieba za sprawą kotów i Mimisia skwapliwie skorzystała z nadarzającej się okazji. Nie powiem żebym nie bała się rewolucji żołądkowych, ale na razie spokój. Obżartus śpi zadowolony z siebie :)
  4. :) Ja piekę duży chlebek co drugi dzień, dodawać można wszystko, od ziaren, po zioła i warzywa. Rzecz najważniejsza - wypiekacz musi stać na szfce/blacie, w żadnym wypadku w szafce, bo nie będzie nam się go chciało za każdym razem wyciągać, a z biegiem czasu nastawianie chleba wchodzi nam w nawyk i nawet tego nie zauważamy. Za to możemy zauważyć, albo poczuć rankiem zapach pieczonego chleba, jeśli nastawimy pieczenie z opóźnieniem ;), można też piec słodkie chleby, chałki i ciasta ;)
  5. Proszę w opcji KT nr 15, 31, 37 Chciałam również polecić wypiekacz do chleba, warto zawalczyć. Używam od wielu lat, baaaardzo rzadko jem pieczywo kupowane. Wyeliminowanie choćby części świństw z codziennego żywienia jest warte zachodu. Dla potencjalnych licytujących i nie tylko, w wolnej chwili do obejrzenia
  6. O, razem pisałyśmy :) Tak, Mimi absolutnie nie nadaje się do puszczenia luzem w stado, ani do wspólnego jedzenia, bo może dojść do walki, z suczkami jej absolutnie nie po drodze, potrzebuje dużo uwagi i jest absorbującym psiakiem. Dwa tygodnie to nawet na obserwację niewiele czasu. Jak byłam mała to co roku jeździłam na kolonie i dawałam radę to i Mimi też da ;)
  7. To oczywista oczywistość że miska była winna. Dzisiaj rymsła z koszyka na krzesło i z krzesła na podłogę, wredny koszyk i krzesło, tak się biedna śpieszyła że się jej nóżki poplątały. I ja tak myślę. Tysia załatwia kolonijną miejscówkę dla Mimi, jak zajrzy to może napiszę coś już konkretnie. Mam u siebie na kilka dni mamę, Mimi jakby mniej na nią szczekała :), kiedy jej się podoba to szczeka, tak se, a co.... A kiedy rozumek coś innego podpowiada to.....(niestety moja mama i mój Połówek są niereformowalni, to u nich standard i NIC z tym nie mogę zrobić)...
  8. Na dobranoc Mimisia wskoczyła do miski z wodą, nie żeby specjalnie, tylko tak niechcący, przez roztargnienie..., czekamy aż przeschnie zanim dostąpi łóżkowania.
  9. Oby, choć w dwa tygodnie nie sądzę że uda się okiełznać jej strachy i ułożyć do życia...no właśnie gdzie? Mimo że mi "ufa", przytula się, śpi przytulona, daje buziaki, noski i nawet trochę słucha ;), to i tak strach ma pod skórą że w każdej chwili mogę jej zrobić coś złego. Boi się wyciąganych w jej stronę rąk, bo dale nie wierzy czy przypnę smycz czy może zdzielę przez grzbiet. No i te klatki, jak ona tak bardzo kocha łóżeczko, przytulaski i skakanie jak pchła po kołdrze. Będzie mi serce krwawić, ale jak to dla jej dobra to trudno, tak musi być. Niedziela zapowiada się pięknie i nawet piję kawę, pierwszą od iluś tam dni. Diamencikami nigdy nie byłyśmy, a już brylantami to w ogóle, do szlifowania nigdy się nie nadawałam i już nigdy nadawać nie będę, Mimisia tysz. Ja to mogę być nieszlifowanym ametystem lub górskim kryształem a Mimi...hmmm....żywe srebro...czyli...? Dobrej niedzieli.
  10. Żyjemy to za duże słowo, bardziej odżywamy, to znaczy ja odżywam, bo ruda zdrowa jak rydz. Hotelik na kolonie Mimisiowe brzmi dobrze, a nawet bardzo dobrze, jednego się tylko boję, że nawet jak ją tam oszlifują jak brylant to u mnie się momentalnie odszlifuje do formy otoczaka rzecznego. To mam nadzieję wiecie. Jeśli byłby brany pod uwagę dłuższy pobyt Mimi w tym szkoleniowym hoteliku, to ja zwiększę swoją deklarację na 100zł miesięcznie, bo chcę dla niej jak najlepiej, bo na to zasługuje, bo jest kochanym, radosnym psiakiem z niewielkimi mankamentami. Może wieczorkiem skrobnę coś więcej.
  11. Dokładnie tak robię z Mimi. Kiedy zaczyna mnie podgryzać i staje się to natarczywe i niezbyt delikatne, widzę że zaczyna się nakręcać, pociągam ją za szelki przytrzymyję/unieruchamiam chwilę, Mimi się uspokaja/wycisza i zajmuje czym innym. Tyle że Mimi ma niecałe siedem kilogramów a Toffik chyba ponad dychę.
  12. Puc, Bursztyn.. to pierwsza samodzielna lektura mojej córki, chyba w drugiej klasie, uwielbiałam ją obserwować kiedy czytała tą książkę i zaśmiewała się do łez. A moją ulubioną książeczką z dzieciństwa były "Przygody Filonka bezogogonka" :), zaś horrorem dzieciństwa był "Antek", koszmar Rozalki prześladował mnie chyba całą podstawówkę.
  13. A płakałaś nad jego losem? Mnie strasznie serce bolało i chętnie bym mu pomogła ciągać te wagoniki ;)))
  14. Jesteśmy już w domciu, Mimiśka oczywiście nie zjadła ani pół smaczka, ani kropelki wody nie wypiła, wszystko wmłóciła jak już wjechałyśmy z powrotem na podwórko i zaciągnęła się swojskim powietrzem;). Po dłuższej nieobecności, kiedy wrócimy do domu i odepnę smycz, Mimi biega po domu i warczy, niech mi mądrzejsi powiedzą o co kaman. Zjadła napiła się i padła, stres odpuścił. Biedny rudzielec, po przejażdżce złachany jak Łysek z pokładu Idy ;)
×