Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Content Count

    2,158
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

jaguska last won the day on March 24

jaguska had the most liked content!

3 Followers

About jaguska

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    opolskie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tysiu, nie martw się, dla Mimi musi być specyficzny dom i gdzieś tam jest, po prostu muszą na siebie trafić jak te połówki jabłka :) Jutro pielgrzymowanie zaczynamy od przyszpitalnej przychodni, oddział okulistyczny mamy jak na niewielkie miasto całkiem dobry, więc nie powinno być problemów, kolejek też już nie ma, podobno, jutro się okaże ;) Doszło mi kolejne zmartwienie, Jeżynka ma guza na listwie mlecznej. Jutro nie dam rady z nią pojechać do weta, ale pojadę w środę, będziemy radzić co dalej. Miała mieć robione zębolki, ale teraz to guz jest priorytetem. Oczywiście boję się też tego czy to tylko listwa. Mimisia ma się dobrze, uwielbiam ją obserwować, zawsze mnie rozbawi i doprowadzi do śmiechu, choć czasem obu rudym bym dupsko zdrowo przetrzepała. Jeździ ze mną prawie zawsze, zostaje w domu tylko wtedy kiedy musi, zamknięta z papugą w ganku, nie protestuje bo wie że tam dostanie smakołyk. Strachulcem jest i już taka zostanie, ale słabość innych potrafi wykorzystać koncertowo. Dobrej nocy życzymy.
  2. No to szybciutko fotki wstawiam. Najpierw cza wepchnąć na chama tyłek. jak już się tyłek zmieścił to cza upchnąć resztę i jeszcze trochę cza się rozepchnąć teraz mobbing psychiczny zastosujem -paszła won, ale już- -nooooooo....- Mimiśka chciała wam się wytłumaczyć z tego zachowania, ale nie zrozumiałam o co jej chodzi, więc sami sobie jej tłumaczenie zinterpretujcie...
  3. Oj ta druga pani bardzo mi się dla Mimisi podoba, może by się dogadały, Mimiśka przecież potrafi i rozczulić i rozkochać i rozśmieszyć. TYlko ten czas którego Mimi potrzebuje na aklimatyzację i otwarcie się choć trochę, może być długi i zniechęcić DS, no i te spacery nie spacery mogą też zniechęcać. Trudno mi coś doradzać, po prostu Mimisię trzeba pokochać taką jaka jest, razem z jej strachami. Niestety ja też jestem uprzedzona do cudownie brzmiących domków, bo tyle przykrych zawodów a czasem tragicznych przetoczyło się przez dogo że strach się bać :( No i gdzie ja mam się zmieścić?
  4. Ja nie dostałam namiarów na przelew. Miał szczęście że go wypatrzyłaś i pochyliłaś nad jego biedą
  5. I dokumentacja że ruda wszystkie kończyny posiada i robi z nich użytek, po wybiegu, wszytko padło oprócz Mimi, coś przeżuwa, kręci się po domu, szuka dziury w całym.
  6. O tak dobrze to nie ma ;) -kolejna potyczka z Jeżynką -kontuzja łapki, kontuzja iście siatkarska, kontuzja nastąpiła na spacerze, profilaktycznie razem z Psotą zostały odcięte od koszyków, żeby nie było pokusy do skakania, obyło się bez interwencji wet, koszyki zostały przeniesione na parapet do sypialni, od razu straciły w psich oczach na wartości i przestały być interesujące, bo przecież ja tam nie siedzę, za to koty zadowolone. -ewidentne pilnowanie mnie, znowu incydent w sypialni, do Połówka Kilka słów o Mimi po ponad rocznej obserwacji: Wbrew pozorom i protestom Tysi, Mimi ma wiele z Tofika, różnią się tylko tym że Mimi jest strachulcem i potrzebuje duuuużo więcej czasu na rozpoznanie sytuacji. U Tofika są to miesiące u Mimisi ponad rok. A wszystko rozbija się o charakter i postawę człowieka. Jestem w 99% pewna że mogłaby pogryźć i Połówka i moją mamę, ale mnie i brata absolutnie nie. Plusem jest tylko to że Mimi jest niewielka, choć paszczę ma całkiem, całkiem ;) Długo trwa zanim zrobi sobie "risercz" wszystkich domowników, rozłoży na czynniki pierwsze i wytypuje osoby do zdominowania. Dlatego cały czas od początku zaznaczam że moim zdaniem, dom bez dzieci, a ludzie o stanowczym charakterze. A najlepiej jedna osoba którą Mimi mogłaby kochać na wyłączność, choć wiem że to utopia. A poza tym diablica urocza, podlizywaczka, pocieszna no i kochana. Ostatnio mam problemy z netem, ale chyba wszystko już jest ok. Co do pogody, to do dnia dzisiejszego nie mam co narzekać, padało dość często, temperatury do wytrzymania, ale chyba skończyło się dobre, bo ponoć od dzisiaj Afryka, więc siedzenie w domu mam zapewnione, przynajmniej do zachodu słońca. A jeszcze o burzy, Mimi się burzy nie boi, a kiedy za blisko biją pioruny to z Psotą na spółkę obszczekują każdy grzmot, tylko Jeżynka się boi panicznie i nie wyobrażam sobie jak bardzo musiała być przerażona każdą burzą, przez te wszystkie lata kiedy była uwiązana łańcuchem do budy. Tysiu, co do Duszka, nie będę go ogłaszać, to kocio po przejściach, wyrwany cudem spod kosy, nie do ściskania i noszenia przez dzieci. Jeśli ktoś z dogo chciałby się dokocić, to tak, bo przecież on też zasługuje na normalne życie, jest nieprzeciętnym miziakiem i najlepiej to by siedział cały czas u ludzia na kolanach, a u mnie jest jak jest. Kocia drużyna osiągnęła liczebność krytyczną i nie chcą go przyjąć do stada, choć cały czas próbuję, ale przecież nie mogę pozwolić żeby go tłukły. Dobrego dnia życzymy
  7. A jakże, łóżka, a do tego na łóżku jej centrum układu słonecznego czytało książkę. Od początku podkreślam że Mimi jest psem jednego człowieka i nic tego nie zmieni. I najchętniej to by z sypialni wszystkich wygnała, może oprócz Yoshika, ale musi akceptować że sypialnia nie jest jej tylko moja i inne zwierzaki mają takie sama prawa jak ona. Oczywiście są jakieś metody żeby psa nauczyć dzielenia się z innymi wszystkim, ale nigdy nie dałabym 100% pewności że w DS w sprzyjających okolicznościach nie zacznie próbować robić porządki po swojemu, dlatego pisałam o tej 12-letniej dziewczynce. Dlatego granice nieprzekraczalne są potrzebne, ale chyba nie ma nikogo kto by zagwarantował że pies ich nigdy nie przekroczy. Zdrowy na umyśle człowiek nawet za siebie nie dał by gwarancji, bo nigdy nie wiadomo jakie emocje i reakcje wyzwolą w zwierzęciu czy w człowieku zaistniałe okoliczności. Oczywiście w przypadku Mimi takie reakcje nie pojawią się po miesiącu czy dwóch czy trzech, ale po okrzepnięciu w nowym domu, rozpoznaniu terenu i charakteru domowników. A poza tym Mimi jest kofffffana, pocieszna i bardzo jest nam bliska, nawet Połówkowi, booooo bardzo często w nocy zdradza mnie na rzecz Połówka, można powiedzieć że zaczyna go w jakimś procenciku akceptować, poooooooo ponad roku, prawie półtora. Jednak obszczekiwania jeszcze się nie oduczyła, ale może i dobrze, chłop musi znać swoje miejsce w domu ;)))) I Mimi nie jest kruszynką, waga waha się w okolicach 6,5-7, ale jest wysoka, najwyższa z całej czwórki, dla nas na dogo jest kruszynką, ale ludzie przeważnie kruszynki to sobie wyobrażają jako 3-4 kilowe skrzaty. Jeszcze 15-20 lat temu też tak miałam, ale się zmieniłam i bardzo mnie to cieszy :) Nie ma czegoś takiego jak wstyd, sami go sobie wmawiamy i w ten sposób ograniczamy się. To temat rzeka, często zaszłości z dzieciństwa, szkoły, domu. Kto nie słyszał w szkole, przy tablicy czy w domu, -Wstyd!-, -Wstydź się!, -...ale wstyd!-, itp itp itd, po jednych spływa to jak po kaczce, niestety wrażliwcom może to zostać do dorosłości, ale trzeba się z tym uporać, daje to wtedy wolność i możliwość sięgania tam, gdzie nie odważylibyśmy sięgnąć, mając z tyłu głowy ten sławetny wstyd. Umiałabyś, Mimi to nie Tofik, wystarczy wyczucie kiedy trzeba ją przystopować, a to widać, jak zaczyna pokazywać różki to trzeba ją przywołać do porządku, żeby z różek nie wyrosły diabelskie rożyska ;))) Ja ją uwielbiam. Tyle tylko że Mimi zajmuje to dużo więcej czasu, bo najpierw musi przełamać własne lęki zanim zacznie anektować nowe tereny i ludzi ;) Postaram się popstrykać fotki w weekend. Idziemy w nowy dzień dziewczyny, głowy i piersi do góry i naprzód!
  8. A pewnie, właśnie wstałam po przyjemnej drzemce, a wcześniej skończyłam kryminał, po południu uskutecznię drugą drzemkę. Połówkowi pozwolimy też pospać po pracy, będzie git ;) Śliczną pelaśkę zostawiam:
  9. Zaglądam do Oro, złotego dziubka, z życzeniami spokojnego i miłego weekendu, całej załodze seniorów oczywiście też.
  10. Dziękujemy pięknie i Tobie Nesiu udanego weekendu życzymy , ale na razie muszę wypić kubeł kawy, zanim będę na chodzie ;)
  11. I my się witamy. Pogoda taka jaką lubię. Wreszcie mogę trochę ogarniać chaszcze w ogrodzie, choć wczoraj ciut przesadziłam i wystraszyłam Połówka bo zasilanie mi padło. U nas dzisiaj zaczyna się Lato Kwiatów, chcę kupić dwie lilie wodne, do reaktywowanego oczka po ukradzionych kaczkach ;) i oczywiście "oblukać" wystawy, nowe "tryndy" i pomysły. Mimisia bardzo grzeczna na miarę jej charakteru, cóż starość nie radość ;)))) Tysiu, w wakacje zawsze tak było. A i ludzie coraz wygodniejsi i szukają psiaków bezproblemowych i zdrowych. Tysiu, raczej mało prawdopodobne, nawet terminu nie znam, bo to będzie zależało od wykonawcy, a wypad jest tam i z powrotem, bo zwierzyńca nie mam komu zostawić pod opieką. Ta nasza wyprawa to jedna wielka improwizacja, więc byłoby z mojej strony niepoważne zawracać Ci głowę a później odwoływać spotkanie bo coś tam... Może się okazać że będziemy musieli obskoczyć w jeden dzień tam i z powrotem. Nie lubię tworzyć wokół siebie zamieszania, gdybym jechała choć na trzy dni to z wielką chęcią umówiłabym się z Tobą, a tak, to na razie nawet terminu nie znam. Niemniej jednak Mimi postawi łapkę na krakowskiej ziemi, Połówka zostawię z fachowcami a my polecimy nad Wisłę, bo mamy rzut beretem i tam utopię Mimiśkę ;))) , jak Wandę co nie chciała... Dobrego dnia :)
  12. Jeśli byłaby możliwość zrobić tomograf czy rezonans głowy w nowym miejscu pobytu Tofika to można by było zacząć zbierać kasę na to badanie, chyba bez wykluczenia przyczyn neurologicznych nie ruszymy z miejsca, bo jeśli to choroba to żadne układanie/wychowywanie/trenowanie nie da rezultatu i jest bezcelowe.
  13. Też mam Elu taką nadzieję. A w sierpniu Mimiśka pojedzie zwiedzać miasto Kraka ;), pewnie będzie je zwiedzać na moich rękach, no może na Plantach trochę nogi rozprostuje, ewentualnie pod blokiem. ;)
×