Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Content Count

    2605
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

318 Excellent

About irenas

  • Rank
    Irenas

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Dyszobaba, Mazowieckie

Contact Methods

  • Skype
    irena.stapor

Converted

  • Location
    Chotomów
  • Interests
    opera, robótki ręczne, urządzanie wnętrz, ZWIERZAKI!
  • Occupation
    (była) tłumaczka książek z ang. i franc.

Recent Profile Visitors

1817 profile views
  1. Pamiętam, pamiętam. To o której mam się u Was pojawić, żebyśmy razem pojechali?
  2. Dziewczynki, wzruszyłam się, słowo daję! Pamiętacie o mnie, to strasznie miłe. Istotnie jakoś wsiąkłam w tego nieszczęsnego fejsbuka i chociaż staram się ograniczać, żeby mnie całkiem nie "wciagło", bo to skrajnie niezdrowe, to jednak czasu i zapału na nic innego nie starcza. Tym bardziej, że u Szerloka nudna normalka. Mam co prawda teraz dwie dodatkowe suczki i w związku z tym dodatkowe problemy, a Dziunia 18 listopada kończy 17 lat i nie mam pewności, czy do tego dnia dożyje, bo bardzo się zrobiła demencyjna, chociaż fizycznie nie jest najgorzej, ale pisanie dwa razy tego samego jest mało za
  3. Wiem, wiem. Niestety jak dla mnie ma za dużo tzw. hejtu, często bez sensu i powodu.
  4. Wiesz, nie jestem pewna, czy Fb jest rzeczywiście fajny. Dałam się wciągnąć, ale coraz częściej mnie odrzuca.
  5. Kiejciu, Rudolf ma świetne wyniki kreatyniny i usg nerek. Zero problemów. Może więc po prostu ten model tak ma. Na szczęście zaczął wychodzić na siku na dwór, już miałam dość grzebania się w jego sikach i kupach. No i ta Juka zjadające kocie kupy! Na samą myśl robi mi się niedobrze.
  6. Nie wiem, jak Koloratkę wyleczę. Dziś wyglądała znacznie lepiej, muszę liczyć na to, że jej organizm sam choróbsko zwalczy. Kiedy do mnie trafiła, była zagłodzona i wychłodzona, to koci katar się rozszalał, a teraz to kawał kocicy, jest zdrowa, mam nadzieję, że to przewalczy. Rudolf ciągle pokasłuje, ale już nie chce jeść karmy z antybiotykiem. Sierść już też lepiej wygląda, ale ja jeszcze nie jestem z niej zadowolona. Wiem, że to kwestia czasu, ale chciałabym, żeby już wyglądał jak najładniej. Bardzo dużo śpi.
  7. Co do badań, nie wiem. Miał zbadaną krew, a na co dokładnie, to jeszcze spytam. Z Koloratką jest problem, bo o ile Rudolf Agrest zjada wszystko jak leci, nawet z antybiotykiem (na razie, bo już powoli zaczyna obwąchiwać jedzenie), o tyle Koloratka w ogóle jest bardzo wybredna, a jedzenie z lekarstwem w ogóle nie wchodzi w grę. A przecież jej nie złapię i nie będę jej wpychać nic do pyszczka na siłę, bo stracę ją zupełnie.
  8. Jednak gabinet był czynny dziś. Rudolf Agrest został zbadany za pomocą USG - nie ma płynu w brzuchu, pani wetka łamie sobie głowę, skąd ta duża liczba leukocytów. Może od kociego kataru. Rudolf jeszcze kicha, ale niestety "sprzedał" zarazek Koloratce, która ma wyciek ropy z oka. Czyli teraz będę serwowała antybiotyk obu kotom. Kocisko poczuło się lepiej - przytył przez ten tydzień 800 g! - i od razu zaczął pokazywać humory. Już mu się pani Magda tak nie podoba, jak na początku. No bo kto to słyszał, żeby zdrowemu kotu wsadzać w pupę termometr? Golić brzucho? Mazać to brzucho jakimś glute
  9. No więc tak. Wyniki całkiem niezłe. Za dużo leukocytów (dużo za dużo), co wskazuje na jakiś stan zapalny, i mocznika. Nerki w porządku, kreatynina nawet nieco za niska, pani Magda przypuszcza, że to z niedożywienia, podobnie jak albuminy. Ogólnie jest raczej dobrze, niż źle. Rudolfo Agresto będzie brał antybiotyk, w piątek mam go pokazać, pani Magda sprawdzi za pomocą usg czy nie ma płynu w jamie brzusznej. I to by było na tyle na razie. Odkarmiamy i podajemy antybiotyk.
  10. Właściwie kolejność powinna być odwrotna. Na powyższym zdjęciu Rudolf Agrest (Agrest został uznany za zbyt trudny do wymówienia, dlatego wróciłam do pierwszego Rudolfa, ale żeby odnotować że było inne imię, w piśmie używam ob u) śpi po powrocie od lekarza, a Juka korzysta z sytuacji, żeby się przytulić. A tu u pani wetki w klatce, w której w piątek odpoczywała po sterylizacji przepiękna koteczka. Jak widzicie (trochę niewyraźnie) na pyszczydle maluje się zdziwione rozczarowanie.
  11. Ale mi się trafił kot! To, że Agrest nie boi się psów, już wiadomo. Dziś okazało się, że jest wytrawnym podróżnikiem. Całą drogę do i z Makowa przebył stojąc na moich kolanach, oparty o ramię, podziwiając przelatujące za oknami krajobrazy. U pani wetki dokonał podboju jej serca, zwiedził gabinet, zjadł kolejnego winstona (tym razem z antybiotykiem na koci katar), po czym zakochał się w prześlicznej koteczce leżącej w klatce po sterylizacji, przelazł przez nią i położył się z miną "ja zostaję". Pani Magda musiała go stamtąd wyciągać gwałtem i przemocą, kiedy nadeszła chwila odjazdu. Po powroci
×
×
  • Create New...