Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/07/15 in all areas
-
Kochani, dobrzy ludzie! To ja jestem nową włascicielką pieska. Nie mogłabym się nie odezwać na tyle apeli o wieści psiaka. Śledzę wątek od dawna, ale bałam się trochę pisać wcześniej by nie zapeszyć. Trudno w to uwierzyć, ale udało się i to cudo śpi sobie, jeszcze trochę przestraszone i niepewne, na posłanku w naszym domu... Na szybko mogę napisać, że nasz pupil w drodze był najpierw zestresowany i niepewny, ale staraliśmy być wobec niego delikatni, nienarzucający, dostał też jakieś smaczki i o dziwo... do Warszawy dojechał już wtulony we mnie, ufny, że będzie dobrze...Rano odbyliśmy pierwszy spacer - możecie sobie wyobrazić, że w życiu nie ucieszyliśmy się tak na widok załatwiającego swe potrzeby psa! A więc na szczęście już pierwsze próby wypróżniania zostały odbyte zwycięsko. A teraz trochę dłużej... Historia zaczęła się nad polskim morzem. Ja i Dominik, czyli wzruszone gapy ze zdjęcia powyżej, zajadaliśmy się gofrem. Nagle minęła nas miła para ludzi na rowerach, pewnie w wieku naszych rodziców. Kobieta mówiła "ale tu fajnie, szkoda tylko, że paputka nie ma z nami". Odpowiedzi jej partnera już nie dosłyszeliśmy, ale to zdanie zapadło nam w pamięć. Kim był tajemniczy paputek? Doszliśmy zgodnie do wniosku, że pewnie ich ulubionym psiakiem. Ta scenka sprowokowała rozmowę o zwierzętach - opowiedziałam Dominikowi, że zawsze marzyłam o psie, ale rodzice byli przeciw. On wychowywał się z żywiołową Abrą, od kilku lat nie żyjącą, więc opowiedział mi trochę historii z psiego świata. Wspólnie doszliśmy do wniosku, wtedy jeszcze nieśmiało, trochę żartem, że kiedyś będziemy mieszkać razem i mieć psa. Niedługo potem faktycznie zamieszkaliśmy razem. Ale nad przygarnięciem zwierzęcia zastanawialiśmy się rok, osadzając się spokojnie, i w kontekście wspólnego życia, jak i rynku pracy. Dominik jest bardzo zrównoważony, racjonalny, pragmatyczny - wspólnie obmyślaliśmy plan: pies, rozmawiając z rodziną, ze znajomymi psiarzami. Ja napędzałam realizację, szukając psa w ogłoszeniach. Nie mogę powiedzieć, że robiłam to bez najmniejszych obaw - szukanie psa było trochę przełamaniem lęku z dzieciństwa, że sobie nie poradzę. Czułam jednak, że jesteśmy już na tyle samodzielni, że nareszcie mogę te obawy przełamać. No i wtedy zjawił się on. Na pozór ogłoszenie, jakich wiele - bidul uratowany ze schroniska. Ale mowa była o łagodnym, spokojnym psie, nie szczeniaku - kryteria, według których szukaliśmy. No i te wielkie, smutne oczyska... Znajoma psiara mówiła mi, że szukając, w pewnym momencie poczujemy, ze to TEN pies. Pokazałam ogłoszenie Dominikowi. Było po nas. To jak wirus lub po prostu zakochanie. Na nic informacja, że jest trochę starszy, że trzeba po niego jechać 250 km... Nie chcąc kierować się tylko emocjami, obejrzałam jeszcze ogłoszenia wielu psów, prawdopodobnie wielu łagodnych, pięknych, dobrych psów. Myślałam o czarnych scenariuszach w związku z jego wiekiem. Skłamałabym mówiąc, że się nie bałam. Jasne, że się bałam, że będzie chorował, że może nas opuścić za szybko... Ale ta cholerna intuicja podpowiadała mi, że musimy go poznać, że nie możemy dać się zaklajstrować w lęku o nie - złamanie sobie serca, trzeba pomyśleć o NIM, dać mu dom, pokochać, przestać się rozczulać nad sobą. Poza tym nie jest przecież jeszcze staruszkiem! Mam nadzieję, że nam wybaczycie sprawę z imieniem. Od tygodnia zapisaliśmy na liście kilka propozycji ładnych imion dla jasnobeżowego psiaka, braliśmy też pod uwagę Wasze pomysły. Ostatecznie postanowiliśmy go nazwać jak się już trochę poznamy. No i nie było wyjścia. Sam wybrał sobie imię w podróży. Na rzucone półżartem zaereagował jak zaczarowany kładąc głowę na kolanach Dominika. No i tym sposobem został, a jakże - Paputkiem... Będziemy na pewno się odzywać z wieściami. Dajemy mu przestrzeń na spokojne zapoznanie się z nową sytuacją. Ale dwa razy machał już ogonkiem! Jesteśmy dobrej myśli. Chciałabym ogromnie podziękować Fundacji ZEA, Pani Marcie i jej mężowi, Pani Kasi- Murce, Pani Joannie za miłą wizytę i wszystkim Wam za to, że daliście nam szansę na poznanie i adopcję tego wspaniałego psiaka. Obiecujemy, że uszanujemy Waszą pracę, Wasze pieniądze i zaufanie. Pszeniszny Paput pozdrawia.10 points
-
Nie skończyła, nie skoczyła :) Będziemy ratować dalej, tylko na razie nie ma decyzji, komu trzeba pomóc. Chciałabym, abyście mi trochę pomogli w wyborze, bo samej tak decydować to ciężko... W środę jadę do schronu, zdam relację. No i poczekamy na rozliczenie Murki. Paputek trafił cudnie, dom z duszą i z wielkimi pokładami miłości. Popłakuję sobie za każdym razem, jak tu zaglądam - ze szczęścia, ze Paputek ma swoich ludzi już tylko dla siebie, ze nie będzie już nigdy zimy spędzał w nieogrzewanym boksie i że pojawiło się tutaj na tym wątku tyle dobroci i miłości. Dziękuję Wam wszystkim, warto marzyć ! :) A imię Paputek bardzo mi się podoba - delikatne, cieplutkie i pszeniczne :) Rozmawiałam dzisiaj z pańcią Paputka - nasze psiako poznaje mieszkanie, je, jeszcze nieśmiało prosi o głaski i już czuje, że jest kochany :) Zmieniam tytuł :)4 points
-
Nutusiu, dokładnie tak ;). Zdalnie pokierujemy, obarczymy kogoś odpowiedzialnością i poczuciem winy i mamy poczucie, że problem już nie jest nasz. To nieważne, że Basia jest obciążona ponad siły, to nieważne, że mimo pomocy z dogo bierze na swoje barki ogromne brzemię finansowe i emocjonalne. Ważne, że zrzuciliśmy to na kogoś :(4 points
-
Uwielbiam takie telefony - weź i coś zrób! A najlepiej zadzwonić do kogoś takiego, kto jak nie zrobi, to nie będzie mógł spać, jeść, żyć... Do takich się właśnie dzwoni najchętniej :(4 points
-
Czytam tytuł, posty, oglądam zdjęcia i się CIESZĘ :D3 points
-
To ja sobie już tylko pobeczę, bo przedmówczynie... wyczerpały temat ;) :D2 points
-
Cudowne wieści i to prosto z domku :) Muszę przyznać,że ryczę jak dzieciak ze wzruszenia i szczęścia.Życzę nowej Paputkowej Rodzince, wiele wspólnych i szczęśliwych lat życia! :)2 points
-
Oczywiście. I widać, jak się do tego warto zabrać. Po pierwsze, słuchać rad "jednej pani na spacerze". Potem, kiedy uzna się po kilku dniach że "źle działają" - udać się na forum internetowe, gdzie pytać użytkowników o porady bo, jak wiadomo, w przypadku psa z problemem agresji najlepiej sprawdzają się rady z virtualu , gdzie nie wiadomo co prawda, kto i z jakim doświadczeniem siedzi po drugiej stronie i stuka w klawiaturę, ale co tam. Wypróbuje się dokładnie wszystko, co użytkownicy napisali, ewentualnie parę porad się wyeliminuje bo się nie spodobają. To byłoby nawet zabawne w przypadku - powiedzmy - pięciokilowego pieska i jego miłej nadwrażliwej na punkcie własnego ego młodej damy. W przypadku dziewczynki i dobermana to może być prawdziwy problem i fakt, że dorośli ją z tym problemem zostawiają nie ma tu wiele do rzeczy: niech dziewczynka wywalczy u nich pomoc. Bo może być nieciekawie. P.S. Jeśli założycielka tematu nastoletnim dziewczęciem być już przestała, to peem tak: o rany, co to się porobiło z edukacją.2 points
-
Państwo przyjechali tuż przed 19.00, błyskawicznie się robiło ciemno, więc fotka tylko jedna tuż przed odjazdem: Psiak był wystraszony trochę tym co się wokół niego dzieje, ale poddawał się wszystkiemu bez protestów :) Pani śledzi wątek :)2 points
-
Bertusia w promieniach słonka, sierśc już pięknie się błyszczy jeszcz troche ciałak musi nabrać :)2 points
-
Zajrzyjcie tu: https://www.facebook.com/alex.dworek.10/videos/1003881339644689/?pnref=story KONIECZNIE!!!! :) Tu też zajrzyjcie: https://www.facebook.com/alex.dworek.10/videos/1003881339644689/?pnref=story:)1 point
-
Dogo poraz kolejny pokazuje, że nie warto pytać się kogokolwiek o rady dot psów. Dziewczyna opisała swój problem, dziękuję Wam, za udzielone rady, stara się do nich stosować, po prostu potrzebuje pomocy, a Wy ją cisniecie za wiek, zresztą nietrafiony? Nawet jeśli byłaby to nastolatka, a nie jest, niektórzy udzielający się w tym wątku powinni zejść trochę z tonu i zacząć tłumaczyć, bo właśnie między innymi po to jest dogo. Taką postawą bardzo zniechecacie do zaglądania tutaj i nie jest to jedyny wątek w którym coś takiego się dzieje. Najbardziej burzliwy/a jest tutaj Berek. Zapewne jesteś dorosłą osobą, ale wiadomo chyba, że dzieciom/nastolatkom trzeba tłumaczyć, a nie naskakiwac, bo wtedy wszystkiego się odechciewa, a problem z psem się pogłębia.1 point
-
Z pamiętnika tymczasu z Nesią dzień drugi: otworzyłam drzwi mieszkania i z wielką ulgą stwierdziłam, że obie psice pozostawione samopas ... żyją i ... mają się całkiem dobrze. Wprawdzie Nesię zastałam na parapecie okiennym w pokoju (parapety duże), ale na mój widok nawet się ucieszyła, dziarsko zeskoczyła i pomerdała ogonkiem. Być może dlatego, że tak wypadało bo Lara się cieszyła ;) oczywiście, że zastałam także pakiecik koo, ale to standard w sytuacji gdy psiak musi przestawić się na inny rytm życia od tego, który wiódł dotychczas. Koopa była zdrowa i wyglądem mogła robić za książkowy przykład, zdjęcia nie zrobiłam bo wolałam od razu zgarnąć psice na spacer. Spacer - notujemy lekkie postępy, Nesia wykazuje zainteresowanie zapachami na trawniku i nawet zaczyna lekko znaczyć teren. Poznała koleżankę - sunię Perełkę. W kontakcie z psami jest spokojna, natomiast do ludzi jest wycofana, aczkolwiek Pani od Perełki dala się lekko (aczkolwiek ostrożnie) pogłaskać więc wychodzi na to, że intuicyjnie wyczuwa dobrych ludzi ^_^ Relacje z człowiekiem - bardzo chce bliskości, ale podchodzi ostrożnie. Lubi być miziana i głaskana, ale po spokojnej, cierpliwej zachęcie, a najlepiej jak Lara wcześniej pokaże co z człowiekiem można robić i się nie bać tak bardzo. W obecnej chwili mnie postrzega jako zaopatrzeniowca od rosołku i głaskacza - miziacza - tak na chwilę. Choć towarzyszy moim nogom gdziekolwiek się ruszę. Czyli maluśkie postępy czyni. Stosunek do zabawek i rzeczy - Nesia jest zdecydowanie zwolenniczką second handu - najlepsze jest legowisko Lary, i już, choć swoje własne jest takiej samej wielkosci i dodatkowo wyłożone zapachowym kocykiem i kołderką prosto z Kielc. Z zabawek do gustu, póki co, przypadła kolczasta piłeczka, pluszaków nie lubimy. I na koniec fotka - Nesia żyje i ma się w miarę dobrze jak na drugi dzień w nowym miejscu (nie lubi robienia zdjęć, a stresować Jej nie mam zamiaru; nie wiem co Nesia w swoim życiu przeszła negatywnego, ale mało tego nie było, niestety).1 point
-
1 point
-
Wpłynęło 150 z bazarku ALMY2 :) i 20 zł od Radka :) Dziękujemy! Wpłacam pozostałe 166 zł za dług za operację :) Deklaracje stałe od I 2015 roku: sharka -20zł - II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, elficzkowa -20zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, Beta1 - 60zł - II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, bakusiowa - 20zł - I, II, III, IV-25 zł, V, VI,VII, VIII, Mattilu - 20zł - II, III, IV, V-22zł, VI, VII, VIII, p.Ania ze Szczekocin - 30 zł - I - 20 zł, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, TyŚka - 5zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, X, XI, AlfaLS - 10zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, bric-a-brac - 10zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, teresaa118 - 40zł - II, III, IV, V, VI-50zł, VII-50zł, VIII-50zł,IX-50zł, ika136 - 30zł - II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, agat21 - 10zł - II, III, IV, V, VI, VII, VIII, IX, ALMA2 - 5zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, haw5 - 20zł - I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII, Radek - 10 zł - II, III, IV, V, VI, VII-20zł, VIII, IX-20zł, pani Ewa K. - 10 zł (od sierpnia 2015) - VIII, --------------------------------------------------- Razem deklaracje: 320 zł Wpłaty jednorazowe ALMA2 - 10 zł moca35 - 20 zł MikAga z Mika - 50zł Agnieszka 103 - 10 zł czarna kafka - 30 zł zebrazebra - 15 zł Za pośrednictwem AgaG wpata od pani Kathariny dla Tyczki - 201 zł bazarek ALMA2 - http://www.dogomania...do-2000/page-1- 65 zł wpłata od skarpety im Talcott - 120 zł bazarek Dogo07 - http://www.dogomania...e-do-10022015/- 35 zł bazarek Dogo07 - http://www.dogomania...#entry16021558- 80 zł + 20 zł bazarek ALMA2 - http://www.dogomania...-21022015r/-- - 28 zł ALMA2 - 30 zł Radek - 10 zł Monika z Katowic - 20 zł bakusiowa - 230 zł (na dług za operację) mar.gajko - 30 zł bazarek ALMA2 - 53 zł belcia - 100 zł bazarek ALMA2 - http://www.dogomania...-2705-godz-21/ - 102 zł hazw5 - 50 zł (na spłatę długu za operację) bakusiowa - 80 zł (na spłatę długu za operację) ALMA2 - bazarek http://www.dogomania...6-godz21/page-4 - 28 zł kolejna kobietka - bazarek puzzlowy http://www.dogomania...my-o-pomoc/ - 173 zł Onaa - bazarek http://www.dogomania....-zapraszamy/ - 80 zł Onaa - bazarek http://www.dogomania.....i-maleństwa/ - 27 zł Onaa - bazarek http://www.dogomania...o-18062-014/ - 36 zł bakusiowa - 30 zł (na spłatę długu za operację) Onaa - 30 zł Z BAZARKU DOGO0 7 ONAA http://www.dogomania...-do-1807/page-4 SHA - 210 zł (pieniądze zbierane dla Arona) (na koncie SHA) ALMA2 - bazarek http://www.dogomania...-bizu-do-0108/ - 79 zł Beta1 - 40 zł (na leczenie suni) Livka - ze skarbonki Misia od Oli Kł. dla Tyczuni - 60 zł Mela Jakimiuk - 30 zł czarna kafka - 20 zł moca35 - 20 zł Livka - 10 zł bakusiowa - 20 zł (na spłatę długu za operację) ALMA2 - bazarek - http://www.dogomania.com/forum/topic/148173-niewidoma-tyczuniadzi-s-koniec-nie-wierz%C4%99-w-%C5%BCycie-pozaradiowe-marek-nied%C5%BAwiecki-do-3108/#entry16328992- 150 zł Wszystkie wpłaty razem: 5.014,- zł Wydatki: 50 zł - opłata za dt za styczeń (przekazane dla DORY1020 dla szczebrzeszyniaków :)) 142 zł - opłata za wizytę u weta (faktura w poście 463 ) 20 zł - dopłata do transportu 147 zł - opłata za wizytę Tyczuni u okulisty (faktura w poście 573 ) 70 zł - kropelki do oczu 300 zł - opłata za dt za luty 8 zł - dopłata do kropli do oczu 67 zł - wizyta u okulisty (paragon w poście 654) 67 zł - wizyta u okulisty (paragon w poście 684) 143 zł - krople do oczu (paragony w poście 654 i 684) 126 zł - leki (paragon w poście.... 300 zł - opłata za dt za marzec 67 zł - wizyta u weta 300 zł - opłata za kwiecień 37 zł - krople do oczu 30 zł - krople do oczu 300 zł - opłata za maj 47 zł - krople do oczu (dwa rodzaje) 42 zł - leki przeciwpasożytnicze 161 zł - wizyta i nowe krople do oczu 300 zł - opłata za czerwiec 50 zł - wizyta u weta 30 zł - krople do oczu (paragon post nr 1029) 84 zł - taxi i wizyta u weta (faktura na wizytę post 1041) 300 zł - opłata za lipiec 12 zł - krople do oczu ( paragon post 1062) 155 zł - krolpe do oczu (paragony w poście 1155) 52 zł - leki na odrobaczenie (faktura w poście 1191) z konta SHA 300 zł - opłata za sierpień Dług za operację - 866 zł (już spłacony :)) 1 rata - 300 zł - 22.05.2015 - zapłacone 2 rata - 400 zł - 17.06.2015 - zapłacone 3 rata - 166 zł - 07.08.2015 - zapłacone Wydatki razem: 4.533 zł Aktualnie na koncie Tyczki u mnie - 283 zł Na koncie SHA - 158 zł Razem - 441 zł :)1 point
-
1 point
-
i udało się :) szeleczki zrobiły się luźne :) Na domowej wadze Nika wazy 8,5kg czyli już nie 10kg :) Pod koniec miesiąca idziemy na szczepienie to zważymy dokładniej :)1 point
-
Oj, tak, ja też gębą śmieję się:) Pimpulo, ale ci się udało chłopku:) Ciekawe co słychać u suni z maluszkami, którymi opiekował się w bezdomności nasz dzielny Pimpulo!1 point
-
tak sobie dziś pląsam :)1 point
-
Ja bym powiedziała, że to bardziej wpadka nowych państwa niż Niko ;)1 point
-
Aż się chce misiaczka wyprzytulać :) Dobrze, że mam takiego samego :D1 point
-
[quote name="Nutusia" post="16368308" timestamp="1441618631"]To ja sobie już tylko pobeczę, bo przedmówczynie... wyczerpały temat ;) :D[/ Nutusiu, to ja z Toba, bo nic dodac nic ujac.....1 point
-
a dzisiaj rano dzwoniła Pani o koteńkę. jesteśmy umówione na telkefon po południu, ma już koteczkę 4 miesięczn, myślę, że to mogłoby Abi pasować :)1 point
-
Ale ja uważam, że malagos ma dużo racji. Często ludzi na wsi ( i nie tylko) w ogóle nie patrzą na psa jak na żywą istotę, nie zastanawiają się nad tym że czuje (zimno, głód, ból) tak samo jak człowiek. A że od dziada, pradziada psy żyły w kojcu czy na łańcuchu, tak samo u sąsiada i w całej wsi to nawet im do głowy nie przyjdzie, że mogłoby być inaczej. I czasem spokojna rozmowa i pokazanie innej perspektywy (bez "najeżdżania" od razu bo to często działa zupełnie na odwrót) może przynieść pozytywny efekt. Uważam, że zawsze warto spróbować. A, że są tacy którym nic nie pomoże to smutny fakt. I wtedy jedyną nadzieją jest groźba kar, interwencji fundacji i tak dalej...1 point
-
1 point
-
Ze wzruszeniem przeczytałam opowieść Paputkowej Pani. Dużo, dużo szczęścia Paputkowi i Jego Rodzince życzę.1 point
-
Dziękujemy za ujawnienie się! To o takich Domkach właśnie marzymy :) Dużo radości ze wspólnego życia z Paputkiem - Przecudnym Panem Psem Pieszczochem - widać, że literka P go lubi...:)1 point
-
Jestem pewna, że dacie Paputkowi dużo szczęścia a on odwdzięczy się Wam dwójnasób. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i obyście jak najszybciej przekonali się, że pies to lek na całe zło i nie możecie bez niego żyć :)1 point
-
Witaj Mamusiu, Rodzinko Paputkowa :) Wieści od Was są niczym balsam ..... Nie ukrywam, że i lekkie pióro wprawiło mnie w zachwyt Życzę spełnienia w miłości i radości z bycia razem. Pozdrawiam serdecznie :)1 point
-
1 point
-
Zapraszam po kwiatki http://www.dogomania.com/forum/topic/148833-kwiatki-z-lolciowej-rabatki-czynne-do-3009-godz2000/1 point
-
Większość z nas, kobiet, nie ma problemu z nabieraniem ciałka, zatem tylko patrzeć, jak i Bertunia się zaokrągli ;) kolor smyczki piękny ! :)1 point
-
1 point
-
Berku, co do ogólnej edukacji nie wypowiadam się, ale co do kynologicznej... Aż do matury nie ma w programie szkolnym bodaj jednej lekcji przeznaczonej na poznanie zachowań zwierząt, które każdy z nas spotyka na co dzień. Przekrój liścia ważniejszy. Edukacja prowadzona przez największy związek hodowców, czyli ZKwP, ograniczyła się niemal tylko do promocji pani Joan Fennel, której w kilku miastach zorganizowano spotkania autorskie. Szkółki szkolące nie tylko psy (i właścicieli przy okazji), ale i przyszłych trenerów mnożą się niewiarygodnie - tyle że wielu z tych dyplomowanych trenerów nie potrafi własnego psa nauczyć bodaj poprawnego aportowania. W wielu innych - IPO ponad wszystko, nawet dla labradora. A psie przedszkole prowadzi praktykant dopiero uczący się fachu. Masz propagowanie politpoprawności i metod wyłącznie bezstresowych - tak jakby dało się wychować dziecko czy szczeniaka bez spokojnego, ale nieustępliwego okazania, jakie zachowania sa niedopuszczalne w środowisku ludzkim. Masz reklamy hodowców, jak to ich psy są najinteligentniejsze, dobre dla dzieci i obrony, uczą się same, kochają natychmiast bezgranicznie i robią wszystko z miłości do człowieka. Początkujący właściciel szczeniaka nie ma lekko w odnalezieniu dobrej drogi do swojego zwierzaka. Z tym wszystkim masz absolutną rację, że agresji przez internet wyleczyć się nie da - mam nadzieję, że założycielka wątku skorzysta z sugestii Furie i jednak poprosi o pomoc trenera - byle nie takiego, co szkolenie psów zna tylko z teoretycznych wykładów lub zdał "ezgamin praktyczny" rodem z Wesołej Łapki.1 point
-
Słodkie foty dziadziusia Zahirka. Fotogeniczny jest!1 point
-
Uff... Nareszcie uruchomiłam internet. Moje psiaki są tu przeszczęśliwe:) Tak wyglądały w drodze na wakacje wczoraj w czasie krótkiej przerwy na siooo i napicie się wody:)1 point
-
Pamiętacie kaleką Rumbę? Dzisiaj sunia odwiedziła nas ze swoją rodziną, orteza już nie jest jej potrzebna, Rumba śmigała po Roztoczu na 4 łapkach :) Fotorelacja z odwiedzin na wątku suni - zapraszam http://www.dogomania.com/forum/topic/127255-kaleka-narnia-vel-rumba-zostaje-na-zawsze-w-dt-%E2%80%93-uzbieralismy-na-ortez%C4%99/page-151 point
-
Taka jestem mini owczareczka :) A pielgrzymi nieźli :(1 point
-
To juz niedlugo bedzie widac plec ???? Wspolczuje tych wymiotow ???? imbiru probowalas ?????1 point
-
1 point
-
Ciekawe czy się doliczył :) Produkuję bazar http://www.dogomania.com/forum/topic/148833-b%C4%99d%C4%85-kwiatki-prosz%C4%99-nie-pisa%C4%87/1 point
-
A co mi tam.Nie wytrzymałam i zadzwoniłam do państwa. Pani ogólnie zachwycona Filipkiem, bardzo się jej podoba. Była zaskoczona kolorem sierści , bo na zdjęciach wyglądała na jaśniutki beż,a a w realu rudawa. W drodze btł spokojny, trochę zwymiotował ,ale leżał na kocyku , więc nic się nie stało. W mieszkaniu wybrał sobie miejsce w przedpokoju i odpoczywa. Pani była z nim kilka razy na dworze,ale nie siusiał.powiedziałam pani ,ze ze stresu może nie siusiać nawet i dobę. Pani bierze pod uwagę ,że może nasiusiać w domu ,ale nie stanowi to dla niej żadnego problemu. Jeść też nie chciał ,ale dał się skusić na indyczą wątróbkę, wziął z ręki ,więc nie jest tak źle. Pani zapewniała ,że włos mu z głowy nie spadnie, będzie zadbany i kochany i się cieszy ,że wzięli go , bo zrobił miejsce następnej biedzie w potrzebie.1 point
-
Ale w tym hotelu kojec jest wewnątrz,mały widzi wszystko co się dzieje-ludzi,psy,słyszy odgłosy domu Rano rozmawiałam z p.Grażyną-Mały dużo zajada,mało pije,krzyczy jak sam jest na dworku,woła człowieka,na widok,głos,natychmiast się uspokaja.Dziś w nocy pomerdał już misia Bym się wybierała we wtorek najpewniej,ew w środę1 point
-
Kreska pilnuje porządku w stadzie :) - pewnie jak jej to pasuje ;)? Nutusiu , nie mogę się nadziwić, jak Ty to wszystko ogarniasz? I jeszcze piszesz, że chodzisz spać? Stado własnych psów i tymczasów, remont, praca zawodowa .......1 point
-
1 point
-
Misiak wita odwiedzających. [URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/99b322d26b171297][/URL] Miś dużo odpoczywa i śpi, ale apetyt mu dopisuje a na spacerach żywo interesuje się otoczeniem. Krwotoku (tfu,tfu) od pamiętnego czasu nie było, może Cyclonamina działa, albo co miało się wylać to się już wylało. Jutro jadę do miasta to kupię Eludril i granulki homeopatyczne żeby utrzymać te dziąsła w jako takim stanie. Dobrze że mamy w domu przyjemny chłodek bo od trzech dni u nas znowu upały, ale dajemy radę. Tylko te pobudki o piątej..., dzisiaj Misiu tak mocno zasnął po tym spacerku przed świtem, że jak już powstawaliśmy to sprawdzałam czy Misiek oddycha, spał jak zabity. Tak zasypia babcia Ziuta, że czasem ją trzeba dobudzać, bo jest gdzieś daleko w zaświatach, bezwładna, ale jeszcze wraca na tą stronę, Misio chyba z niej zaczął brać przykład. Miłego dnia zaglądającym do Misia życzę.1 point
-
Miś i tak ma wielkie szczęście w jeszcze większym nieszczęściu, że ma dokąd wracać - do ciepłych, kochających Ludzi, do miejsca, które już poznał i pokochał. I tak wszystko jest zapisane w górze i trzeba się z tym pogodzić...1 point
-
Niestety mam przykre wieści. Wczoraj wieczorem lekarze jeszcze nie wszystko wiedzieli, dziś rano Misio miał kolejne badania i niestety rokowania są złe. Jeśli chodzi o jame brzuszną to nowotwór nie rozrósł się, największym problem jest serce. Przez te 2 mc, od ostatniego badania, rzekomo zmiany bardzo znacznie postąpiły. Serce jest na ostatniej prostej, nastąpiło zerwanie struny ścięgnistej, zastawka prawej komory odrywa się i wpada do światła przedsionka, lewa komora przerosła do rozmiarów komory owczarka niemieckiego. Lekarz stwierdził że rzadko kiedy spotyka się z tak szybkim postępem choroby, niestety u Misia taka sytuacja ma miejsce. Zęby przy tym wszystkim to mały pikuś. Lekarze dali nam wybór:poddajemy narkozie i usuwamy zęby, przy czym jest prawie 100% na to że z chwilą podania narkozy serce przestanie bić. Nawet gdyby jakimś cudem Misio przeżył narkoze to mogłaby ona tak obciążyć serce że Misio byłby tylko warzywkiem, bo nie miałby na nic siły. Możemy też zostawić Misia tak jak jest i dać mu po prostu odejść. Przy tak zniszczonym sercu dają mu z 2 tyg, max do mc życia. Lekarz nie mógł powiedzieć co on by zrobił gdyż na to mu etyka zabrania ale delikatnie zasugerował że pies tak czy inaczej nie pożyje dłużej niż kilka tygodniu, bez względu na to czy usunie się zęby czy też nie, więc trochę egoistyczne by było męczyć go na koniec, ryzykując dodatkowo tym że odszedłby na stole, sam w klinice. Po uzgodnieniu z Jagusią, Misio jutro wraca do Jagusi, ile pożyje to pożyje, a jak już będzie się męczył (na chwilę obecną nic go nie boli) to pozostanie tylko ulżyć mu w cierpieniu.1 point
-
Śliczny psiaczek, będę mu kibicowała. On ma trochę z border terriera, albo soft coated wheaten terriera. Może to podobieństwo pomoże mu w znalezieniu domku.1 point