Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Content Count

    2,111
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

About Sowa

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

4,583 profile views
  1. Sowa

    Przynoszenie aportu

    Chyba sam sobie zafundowałeś problem - jedzenie szybko przestaje być motywacją, jeśli dawane jest za każdym razem. Wtedy pies zupełnie logicznie rozumie nasze zachowanie tak - zapach jedzenia oznacza, że właściciel chce, abym podszedł. No i jak nie ma zapachu jedzenia - pies nie rozumie, że także jest przywoływany. Nagroda smakolem od początku musi być nieregularna, natomiast pies musi rozumieć słowo pochwały, które słyszy ZAWSZE po prawidłowym z naszego punktu widzenia zachowaniu. Na początku szkolenia każde hasło wypowiada się tylko wtedy, kiedy pies polecenie wykonuje, dokładnie w tym momencie. Jeżeli wołasz psa wtedy kiedy odbiega, a on jeszcze nie skojarzył dobrze hasła "do mnie" , to może tylko zrozumieć, że "do mnie" znaczy "biegaj". Jeśli pokazywałeś psu jedzenie i wołałeś "do mnie", pies może tylko zrozumieć, że "do mnie" znaczy - piesku, mam jedzenie - i tyle. Prawidłowa kolejność byłaby - ze smakolem lub uciekając, lub pokazując zabawkę skłaniam psa do zbliżenia się, naprowadzam gestem ręki ze smakolem lub zabawką lub samą pozycją ciała lub smyczą do przyjęcia pozycji siad tuż przede mną, dopiero w momencie gdy psia pupa dotyka ziemi mówię "do mnie", natychmiast bardzo chwalę i okazjonalnie nagradzam zabawą albo smakolem. Po 40 powtórzeniach każdego dnia - w różnych miejscach, o różnej porze - po trzech tygodniach mogę zaryzykować wydanie hasła "do mnie" gdy pies jest w niewielkim dystansie i zmierza sam do mnie, lub jest na lince i mogę trochę pomóc nadać prawdłowy kierunek. Nie przepiszę tu poradnika szkolenia, poślę Ci tytuły na priv. Pamiętaj zawsze, że pies nie rozumie ani jednego Twojego słowa tak jak człowiek.
  2. Zwierzę po operacji czuje się zagrożone - obolałe, w nowym miejscu, wszystko jest inaczej. No to ze strachu będzie warczeć i ostrzegać, żeby żaden pies do niej nie podchodził. To zupełnie normalne zachowanie i musi jakiś czas potrwać. Ciężko chory człowiek też nie ma ochoty na nowe znajomości.
  3. Sowa

    Przynoszenie aportu

    To zacznij w domu, w pokoju. Nie od piłki ale dłuższego gryzaka, baw się w noszenie razem, bez szarpania, wyrywania, po prostu zachęć psa ruchem gryzaka aby wziął do pyska i zrobił z Tobą kilka kroków. Gdy puszcza - dodaj hasło - wtedy kiedy sam puszcza. I bardzo psa pochwal, i natychmiast zaproponuj zabawę jeszcze raz. Gdy to opanujesz - posadź psa w pokoju. Pokaż mu, że chowasz piłkę - uwaga, piłka na sznurku - albo gryzak pod krzesłem czy na siedzeniu fotela stojącego pod ścianą. Zachęć psa, aby poszukał i brał do pyska. Ale tak ustaw zabawę, byś w chwili, gdy pies ujmie zabawkę i odwróci się od ściany, sam mógł ująć zabawkę także, wielka radosna pochwała, chwila noszenia razem, komenda na puszczanie w chwili gdy pies sam puszcza i znowu zabawa. Na koniec jak masz zabawkę w ręce, dajesz psu siad, nagradzasz żarciem. I koniec zabawy - następna taka sama po przerwie. Jak to opanujesz, napiszę ciąg dalszy.
  4. Sowa

    Przynoszenie aportu

    Masz psa w domu czy na ogrodzie?
  5. Lepiej zaczekać - ludzie bywają ogromnie na to uczuleni. Dobra - wydawało się, że dobra - znajoma nie tylko oddała mi przekazane jej zwierzę, gdy zaproponowałam opłacaną przeze mnie wizytę lekarza, ale i zerwała kilkuletnią znajomość. Właśnie dlatego, że w jej odczuciu była to nadmierna kontrola.
  6. Cieszę się bardzo, że moje obawy o skutki zabaw Czesi z psem-rezydentem okazały się nieuzasadnione.
  7. Elik, to nie jest super podejście, to elementarny błąd. Dziecko uczy się prawidłowego zachowania przy stole ZANIM zacznie jeść zupę rękami. Sunia właśnie teraz najbardziej potrzebuje i najlepiej zapamięta zasady życia w ludzkim świecie - spróbuj o tym przekonać. Nauka w tym wieku nie wymaga żadnej formy przymusu ani nawet korekt specjalnych - starczy pokazać i nagradzać oczekiwane zachowania.
  8. Przed pierwszą cieczka nikomu nie sugerowałabym sterylizacji suczki; jeśli się na to zdecydujesz, to po ukończeniu 1,5 roku życia. W niektórych gabinetach robi się to metodą bocznego cięcia, wtedy po jednej dobie praktycznie nie trzeba opatrunku - moja suka (wielkości średniej suki ON-ki) po tej operacji miała wszystkiego trzy szwy na jednym boku i tylko pilnowałam, żeby za bardzo nie biegała w pierwszym tygodniu po operacji. Z cieczką poradzisz sobie za pomocą preparatów niwelujących zapach i zwykłego octu. Od pierwszych oznak krwawienia i zaczynającego się opuchnięcia sromu, kiedy suka jeszcze nie jest mocno zapachowa, wyprowadzaj ją tak, aby nie sikała tuż przed domem, tylko co najmniej za jakąś szosą, drogą, wtedy "zmylisz pogonie" - zalotnicy nie będą szukali jej blisko domu. Próg własnego mieszkania, bramy przetrzyj szmatką zamoczoną w occie, weź na spacer buteleczkę z octem (wygodna jest mała płaska buteleczka z nakrętką - po jakimkolwiek alkoholu) i pokrop każde miejsce, gdzie nasiusia znacząc teren. Jeśli zostawi kapkę na klatce schodowej - tez zetrzyj szmatką z octem. Zmywaj każdą kapkę w domu, o ile suka nie zliże wcześniej. Od drugiego tygodnia wyprowadzaj w inne miejsca i w innych godzinach - ale wyprowadzaj rzadziej, aby musiała od razu wysikać się jednorazowo, ocet nadal w użyciu w podwójnych dawkach i dodatkowo na grzbiet i zad (nie pod ogon!!! na skórę na wierzchu nasady ogona) psikniesz preparatem typu labiodor. Ten preparat - nie wiem, czy nie ma już lepszych - neutralizował zapach suki nawet na wystawie, przy tak blisko biegających samcach. . No i podstawa na koniec - od pierwszego dnia przez trzy tygodnie wyjścia tylko na smyczy. Zero zabaw ze znajomymi psami. Więcej treningu w domu, mniej czułości. Stosowałam tę metodę - żaden z samców mieszkających w moim bloku i biegających przez blokiem nie wiedział, że tuż obok jest suka w cieczce.
  9. Sowa

    Gość w dom - zęby w łydkę

    Napisz gdzie mieszkasz, może ktoś wskaże trenera, a na razie ćwicz podstawowe posłuszeństwo - siad, chodzenie przy nodze - przy coraz szybciej poruszającej się nodze. Gdy mają przyjść goście, zamykaj sukę w drugim pokoju, dopiero jak siądą - wejdź z suką na smyczy, poćwicz trochę chodzenie i spokojny siad i wyprowadź sukę od gości. Jak opanujesz to, wprowadzisz ją po przyjściu gości i wyegzekwujesz warowanie w dystansie od gości i tak dalej. W żadnym wypadku nie może być w tym samym pomieszczeniu, gdy goście wchodzą, a tym bardziej kiedy wychodzą.
  10. No to super, to znajdź dla niej dom, gdzie człowiek będzie jej pilnował 24 godziny na dobę, bo inaczej zrobi demolkę na wylot, wygryzie drzwi i ucieknie, gdzie ktoś będzie potrafił w ciasnej przestrzeni poruszać się tak, aby nie poczuła się osaczona i ze strachu nie wystrzeliła z zębami z kąta. Moris lepiej znał ludzi niż ona. Widywał różnych ludzi, wyrastał w ludzkim środowisku, bezpański, włóczący się, przeganiany, jednak w jakiś sposób rozwijał się, poznawał różne sytuacje, obserwował chociaż świat ludzi, a nie siedział w klatce. Proszę bardzo - bierz Abi, ci ludzie z ulga przygarną normalne, złaknione kontaktu zwierzę - więcej jest takich w azylach i czekają na człowieka. Robiono straszliwe eksperymenty na zwierzętach społecznych, trzymając je w pierwszym okresie życia w pełnej izolacji - bez możliwości doznawania i przekazywania uczuć. Jako dorosłe nie były w stanie odnaleźć się w grupie zwierząt własnego gatunku, dorosłe samice nie miały nawet instynktu macierzyńskiego. Człowiek, choć posługuje się rozumem, nie jest zdolny do głębszych uczuć, jeśli ich nie doznał w pierwszych latach życia. Może w imię porządku społecznego świadomie udawać te uczucia, ale ich nie czuje. Pies do tego nie jest zdolny. Moim zdaniem - i czekam na lincz - NIE MA SENSU wyciąganie ze schronów psów skrajnie trudnych, agresywnych. takich które już pogryzły, czy psów unikających jakiegokolwiek kontaktu z człowiekiem. Wszystkich uratować się nie da - a dla tych trudnych nie ma dość miejsc u ludzi o kwalifikacjach anioła albo trenera. Zostawione w schronisku łatwe psy w końcu też stają się trudnymi. To jest zła litość, jeśli wyciąga się zwierzę o znikomych szansach na adopcję w normalnym , przeciętnym domu. Krzywdzi się w ten sposób najbardziej te normalne psy, czekające w klatce nie na trenera, nie na anioła, ale na kogoś, kto oczekuje bodaj machnięcia ogonem raz na dzień. Kończę obecność w tym temacie - Zagrodowy Pies Polski znajdzie mnie w razie potrzeby.
  11. U p. Joli Abi przez tydzień "schodziła" z psychotropów - zgodnie z zaleceniem poprzedniego weta. Różnicy w zachowaniu, po odstawieniu psychotropów, nie było. Ciekawa jestem, czy i jak Abi zareagowałaby teraz na spotkanie z p. Jolą, bo na koniec pobytu tam już podchodziła na wołanie - ale oczywiście nikt nie będzie robić takich eksperymentów. Trzymajmy za to, aby obecnym opiekunom starczyło cierpliwości przy rehabilitacji psicy.
  12. Abi, po przyjeździe do p. Joli, była sztywna ze strachu, całkowicie bierna przy kontakcie, tylko gotowa uciekać na oślep. wszystko jedno gdzie. Myślę, że ona trafiła do schronu maleńka, zanim mogła cokolwiek poznać, wyrobić jakąkolwiek odporność na stres. Sukcesem było gdy ruszyła głowę w stronę człowieka, ogromnym sukcesem, gdy z dystansu zrobiła krok w stronę p.Joli, podobnie jak przestała dygotać przy czesaniu.
  13. Hop!, ona nie jest żywiołowa. Ona jest jeszcze zamknięta w swoim świecie strachu - dopiero zaczyna się uczyć, że można cokolwiek robić, nawiązywać kontakty - na pierwszych spacerach z p. Jolą nawet nie miała odwagi schylić głowy, powąchać cokolwiek - nie wie, co robić ze sobą i otaczającym światem. Ogromnym wysiłkiem i sukcesem dla niej było, gdy po dobrej godzinie, przy trzecim spotkaniu, przechodząc na smyczy za mną, odważyła się mnie powąchać, i to tylko dlatego odważyła się, że ja siedziałam w miejscu, które dla niej było miejscem bezpiecznym. Każde wyjście jest dla niej jeszcze związane z ogromnym stresem, wysiłkiem psychicznym - poza bezpiecznym jej zdaniem miejscem wali się na nią cały świat, to naprawdę skrajnie trudna adopcja.
  14. Niech nie wtyka pyszczka, bo rzeczywiście może być poważnie pokaleczona. Przeprowadzaj tuż przy nodze - najpierw trzymając w ręce smakol, po przejściu tak z 10 m za końcem płotu dasz siad i dasz jej ten smakol. Po kilku przejściach smakol będzie już nie w ręce, a w saszetce. I nie za każdym razem dawany, co jakiś czas. Chodzi o to, aby zrozumiała , że warto iść dalej, nie interesować się psami za płotem Te pozostawione same sobie zwierzaki to zmora polskich osiedli. Najpierw szczekają ze strachu widząc kogoś nadchodzącego, potem nabierają przekonania, że człowiek czy pies został przepędzony tym szczekaniem - no i szczekają coraz bardziej. I nakręcają się do agresji ze strachu. Każdy trening kończ ZANIM pies się zdekoncentruje, za to bardzo zwiększ ilość treningów w ciągu dnia, na spacerze także - krótki trening, zabawa, troche luzu i po chwili znowu parę ćwiczeń.
×