Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/13/19 in all areas
-
Po operacji mojej suni spałam z nią na podłodze, a wersalkę miałam cały czas podniesioną do góry, aby nawet do głowy jej nie przyszło wskakiwanie na nią. Elik, nie przejmuj się, święta świętami, przyjdą i miną, za rok będą następne, a Alfik jest jedyny i kochany, i najważniejszy, ważniejszy niż idealny porządek. Dom jest dla Was, nie Wy dla domu :)3 points
-
Do Krakowa nie mamy daleko, więc chętnie skorzystalibyśmy z takiej porady - może w jakiś weekendowy dzień gdy jest więcej czasu - gdyby udało się ją oduczyć takiego skakania i szczekania na inne psy - byłoby doskonale. Ja próbowałem już różnych sztuczek z odwracaniem jej uwagi od psów które spotykamy, ale nie przynosiło to jak na razie żadnych wymiernych efektów. Myślę, że ten strach przed psami jest w niej tak mocno zakorzeniony, że takie moje amatorskie próby mogą nie przynieść właściwego efektu ;-) Pozwolę sobie napisać wiadomość prywatną w celu ustalenia ewentualnych szczegółów. A tutaj jeszcze dzisiejsza Mufka i jej aportowanie ;-) Mufka pozdrawia wszystkich obserwujących3 points
-
Zapraszam na bazarek transportowy dla psiaczków LOGISTYKA NAS NIE TYKA A w nim ubieramy zarąbisty choinkę w Lesie2 points
-
Isiak ja znowu sroka jestem,srebra mam multum,a pierścionków tyle,że u rąk i u nóg by mi nie starczyło palców,gdybym chciała wszystko założyć na siebie.Mam też trzy córki,które zaraz zaczną mi moje skarby podkradać,więc nigdy nie za dużo,a jak jeszcze piękny pierścionek ,to jako sroka nie mogę przejść obojętnie,nie na mnie to zawsze na którąś z córek dobry będzie,mam też dwie siostry,kuzynki i jeszcze wiele osób,które można obdarować takimi unikatami.Ale zboczyłam z tematu,z tych wszystkich sreberek wszystko mam z próbą,albo sama sobie przetapiałam u jubilera,więc jestem pewna co i jak i wszystko jak już to czerniało.Tu nie byłam pewna,nie chciałam robić problemu ani oskarżać bez dowodów,dlatego dopytałam na pw elik(organizatorkę bazarku),ona natomiast spytała darczyncę fantów czyli themagda,gdyby themagda podeszła do tego na spokojnie i napisała ,że tak,to na pewno srebro,jak nie wieżysz,to sprawdź u jubilera,to zapewne nawet bym tam nie dojechała,tylko uwieżyła na słowo i spoko,no ale jak zrobiła awanturę,to dziś podjechałam,pan jubiler wszystko mi dokładnie wytłumaczył jak to z tym jest.Srebro kupywane w sklepie jest albo oksydowane,to srebro z czasem czarnieje,albo jest chemicznie czyszczone i zawsze utrzymuje swój blask.Za to rzeczy wykonane ręcznie,jak rzeczy themagda,nie są ani oksydowane ani czyszczone chemicznie,dlatego z czasem powstaje na nich taki żółty nalot.A więc wszystko wyjaśnione.Teraz wystarczy,że themagda w opisach swoich rzeczy doda taką informację i nikt już nie będzie miał wątpliwości co do sreberek,które sprzedaje. Na koniec dodam,że nie mam sobie nic do zarzucenia.Nie raz na bazarku dostaję zapytania o ciuszki np:jaki rozmiar,czy się rozciąga,czy nie ma dziurek,chyba nie fajnie by było,jak bym za każdym razem odpowiadała np:no nie kuffa chyba pisze,że brak metek,nosz kuffa a co ty myślisz,że z dziurami bym sprzedawała i wielką awanturę przenosiła na forum. Mam nadzieję,że themagda ochłonęła trochę i stwierdziła,że faktycznie może zbyt emocjonalnie podeszła do zwykłego zapytania.Pozdrawiam . ps. do themagda-pan jubiler bardzo długo przyglądał się pierścionkowi i podziwiał zawijasy,mówił,że to bardzo piękny i pracochłonny nabytek2 points
-
Nio, i do kompletu super psie towarzystwo. Musze jeszcze troche pochwalić Marlonka, bo mu obiecałam, ze napusze na dogo jaki to jest kochany. Chłopczyk potrzebował blisko dwa i pol miesiąca by zrobić to co zrobil wczoraj wieczorem....u mnie jest taki rytual, ze przed spaniem i zaraz po przebudzeniu starsza swojka daje buziaki do wymiziania. Mały wczoraj pierwszy raz sam z siebie podszedł i dał buziaka. Kochany chlopaczek....2 points
-
Głowa do góry Elik i oczy wokół głowy. Jest dobrze, będzie lepiej. Choć psychicznie to człowiekowi trudno w takiej sytuacji. Wiem - to tylko słowa ale inaczej nie da rady. Najważniejsze, że z raną wszystko w porządku, psiak da sobie radę, sierść odrośnie a czas zrobi swoje. Tylko Ty musisz myśleć o własnym zdrowiu. A ja muszę znów "nakablować" na Nesię. Dziewczyna wczoraj po raz kolejny pokazała mi, że spacer to jest tam gdzie ona chce, a lisy to mogę sobie straszyć sama, ona nie będzie łazić po trawie, na której jest siwy mróz. Niby chętnie szła za mną razem z Lalą i Miśkiem, ale to była chwila. Oglądałam się za siebie - maszerowała. Za którymś z rzędu razem zobaczyłam jej ogon na zakręcie. Hrabianka wraca chodnikiem, a pole to nie jest miejsce dla takiej "damy". No u wróciliśmy sobie w trójkę po polnych wertepach a panna czekała pod drzwiami niezbyt zadowolona, że tak się wleczemy. I do tego jeszcze nie chciałam jej zauważać. Ma dziewczyna charakterek! Wczoraj przed południem pojechałam do Kejciu odebrać ciasteczka dla psiaków. Musiałam zanieść sąsiadom.Jedno wzięłam w kieszeń, ale akitek łyknął je w powietrzu i wjechał do domu z łapami na moich ramionach. Moja wina - zapomniałam zadzwonić, że się do ich wybieram. Stanowczo za silny ten pies dla mnie. Czasem zastanawiam się jakim cudem jego pani jeszcze jest cała. Ja pewnie nieraz już bym się wyłożyła zwłaszcza jeśli jest ślisko. Ale pocieszają mnie, że on w ten sposób to w zasadzie reaguje tylko na mnie. Po pierwsze - to tylko ja wchodzę na jego teren, a po drugie przyzwyczaił się, że zawsze mam coś w kieszeni i warto mi o tym przypomnieć bo mogłabym zawartość zabrać z powrotem do domu a byłaby to rzecz niedopuszczalna. No i mam co chciałam. No i dość narzekań - miłego dnia życzymy wszystkim.2 points
-
W sobotę jadę do Rybnika na wizytę dla Amber.Dzwonił też bardzo fajny Pan z Kalet chcą pieska , pokochają każdego bo wszystkie uważają z żona za cudne. Może namówię ich na Olafka. Dzwoniła też super Pani z Wrocławia .Wszystkie psiaki ją zauroczyły ale wyjeżdża na święta i 27 jest gotowa przyjąć pieska. Zaproponowałam Pimpusia. Zobaczymy co z tego wyjdzie.Świąt to chyba nie przygotujębo nic nie robię tylko gadam przez telefon:)2 points
-
Zawsze można te "barykady" okleić papierem świątecznym i ozdabianie na święta z głowy ;) Ściskam, pozdrawiam i nadal trzymam kciuki :)1 point
-
Nie znam wątku Kseni, na niewielu wątkach bywam. Kiedyś "dogo" tętniło wirtualnym życiem, było wiele osób, mnóstwo wątków, a ile awantur. Pamiętam, że moderatorzy ciągle musieli ingerować i usuwać posty. Wtedy kłótnie były na porządku dziennym, często chamskie i prymitywne. Żarły się między sobą jednostki, żarły się grupy. Teraz na "dogo" jest spokojnie i raczej kulturalnie. Drobne nieporozumienia i nieprzyjemna wymiana zdań to rzecz naturalna w stosunkach międzyludzkich. Nie zawsze można się uśmiechać, przyklaskiwać, chwalić... Najgorszy jest fałsz i tendencyjność. Atmosfera na wątku będzie idealna, gdy Kori znajdzie super dom, taki na zawsze. :-)1 point
-
Zapiszę sobie nazwę bo am sklerozę i kupię czy to bez recepty? Elik masz rację ze ja nie pomyślałam ze ludzie nie wiedzą ze srebra nie da sie inaczej poczernic tylko oksydą i pisałam że poczernić bo mi sie zdawało ze każdy wie ze to oksyda , ale jest też oksyda tęczowa co srebro mieni się wszystkimi kolorami tęczy wiec pisałam o czernieniu , mam tęczową ale ludzie jej nie lubią wola ciemna. No to moze coś zrobię i wstawię , jest czarny wisiorek zaoksydowany na ciemno to go Elik wrzuc na bazarek jak go zrobisz na pewno nie zżółknie i może ktoś kupi bo na pewno srebro , ja nie mam drutów powlekanych srebrem wiec sie nie da pomylić w ogóle takich nie kupuję..1 point
-
1 point
-
Gratulacje z powodu adopcji Szarika. A co do koteczki to pewno masz telefon do chłopaka. Dzwoń i zabieraj skoro łazienka tęskni.1 point
-
Ja też tak zachwalałam wyroby themagda, że takie piękne i unikatowe. Dlatego spanikowałam po Twoim PW, bo pomyślałam, że faktycznie żółtego srebra nigdy nie widziałam. Czarne, po czasie, to i owszem, ale żółtego nigdy. Nie chciałam być podejrzewana o jakieś niecne cele więc w te pędy do themagda i pytam czy to aby na pewno srebro i jeśli nie, to lepiej od razu powiedzieć wszystkim, że to posrebrzane, a nie srebro. Uważam, że tatankas postąpiła bardzo prawidłowo. Wątpliwości należy wyjaśniać, a nie pluć na kogoś poza oczy. Wolę, żeby ktoś powiedział mi bezpośrednio, co ma do mnie, bo wtedy mogę wyjaśnić co i dlaczego, niż żeby w oczy pięknie, składnie, a w sercu miał złość. Magda miała prawo poczuć się urażona, mi też pewnie byłoby nieprzyjemnie, ale niepotrzebnie przeniosła swoje emocje na wątek. Wystarczyłyby Jej wyjaśnienia na PW. tatankas prawdopodobnie nawet nie poszłaby do jubilera.1 point
-
Nie wiem niestety kto ją zarezerwował ale takie ładne pieski maja w mig chetnych Wybrałam inna sunie spoza albumu która podesłała mi Kinga (która robi w Radysach zdjęcia) założę jej wątek może dziś jeszcze. Bida zablocona z podkulonym ogonkiem. Szpulka1 point
-
Podobnie zachowuje się moja Masia :) Idziemy alejką, to ona za mną, ale jak skręcę na trawę, to Finuś biegnie za mną, a Masia dalej kroczy alejką, choćby nawet musiała przez to nadłożyć drogi. Wejdzie na trawnik, ale dopiero wtedy, gdy alejka idzie w inną stronę niż ja :) Może one obie z hrabiowskiego, choć upadłego rodu :)1 point
-
Same dobre wiadomości :)1 point
-
Dzwoniłam wczoraj do hoteliku u Rexa wszystko ok nadal nie może nawierzyć się wolnością w przyjacielskich stosunkach z innymi psiakami kąpanie chyba w poniedziałek,wetka zachorowała i przesunęło sie to w czasie Rafał nagra filmik z Rexem,wyśle do Tyśki,więc zobaczymy jak sie ma psinka apetyt mu dopsuje,nie jest wybredny i grymaszący,ale tyle lat na łańcuchu i byle jakie jedzenie więc trudno się dziwić1 point
-
Dobrze, że Grześ krótkowłosy. Krócej schnie po deszczowym wyjściu.1 point
-
Ciemno jeszcze, ale już zaczyna coś mżyć. Nieciekawa pogoda, ale to siła wyższa. Udanego dnia Czarnulku - niechaj pogoda nie zakłóci Twego cyklu dnia, baw się z kumplami.1 point
-
Wierzę Elu,że naprawdę miałaś i masz wiele obaw i troski o zdrowie Alfisia bo kto by ich nie miał...Będzie dobrze tylko na miarę możliwości zadbaj też o siebie aby mieć siły na te 12 tygodni rehabilitacji.Ciepłe myśli przesyłam :)1 point
-
Byliśmy dzisiaj na kontroli. Łapka na szczęście goi sie prawidłowo :) Wyszliśmy z przychodni już bez opatrunku. Wet wymiętolił łapkę Alfika i o dziwo Alfik nie płakał. Jak powiedziałam, że zaczął płakać nawet gdy dotyka się pupy z tej drugiej strony, to powiedział, że to chyba histeria, bo nie ma powodu, żeby go tam bolało. Ale powiedział też, że Alfik dostał narkozę wziewną (nie jestem pewna czy tak ją nazwał. ale na pewno, że dostał morfinę) i że nie miało prawa boleć go do drugiego dnia, a jednak Alfik pojękiwał. Na szczęście to jest już za nami :) Dostałam jeszcze leki na kolejne 5 dni i mamy się zgłosić 23.12. na wyjęcie szwów. Mamy bardzo uważać, żeby Alfik nie skakał, nie biegał przez te 12 tygodni :( Na razie Alfik oszczędza tą łapkę w ogóle jej nie używa, skacze na 3 łapinkach, ale już dość żwawo. Zdaje mi się, że już wkrótce będę musiała go ograniczać :)1 point
-
Obroża i gryzaki dotarły :) Jamor powiedział, że Fadusiowi spodobały się "memlaki" :D. Z chęcia się zabrał :) Natomiast akcja "obroża" nie została przeprowadzona od razu.. ciekawe czemu? ;) Na razie Jamor "mobilizował się", żeby ją przeprowadzić. Mam nadzieję, że Jamor ma bardzo grube i duże rękawice.1 point
-
1 point
-
1 point
-
To może Jogiś w końcu doczeka się domku i to jeszcze w dwupaku? Byłoby świetnie!!!! Trzymam kciuki!1 point
-
Jakie lalunie, obie cudne, większa pinczerkowata, adopcyjna bardzo jak dla mnie, mała taka drobinka, tylko wsadzić pod kołdrę, a nie w mokrym kojcu. Gdyby tu ktoś chciał wziać jakiegoś z psów ze schroniska, to moje znajome prawdopodobnie jadą w weekend do Lublina, pewnie zgodziłyby się wziąć psiaka, wtedy mogłabym nawet go przenocować, żeby tylko jakiś biedak mógł opuścić schronisko. Już mówiłam Toli o tym, zawsze to może jakaś szansa przy łączonym transporcie. W poniedziałek jadę do Katowic, to mogłabym i tam wziąć psa do przekazania dalej. Jak coś, to Tola mam mój nr tel.1 point
-
o, taka jest śliczniusia :) A oczko się przymrużyło1 point
-
Maluchy są w tym samym wieku co te w Izbicy - Dafi, Abi i Tobi. Około 3 miesięcy. Tamte z Izbicy ładniej wyglądają, podejrzewam też że zdjęcia były robione tak, żeby kot umieszczony był w centrum, dlatego lepiej się prezentują, ja tak nie umiem. Jak je oglądałam, zauważyłam że podrosły od ostatniego czasu i są trochę ładniejsze. Przeszły pp, albo przynajmniej miały z nią kontakt, to też może mieć wpływ.1 point
-
Tak, myślę o niej i jeśli będzie wolna to ja zabiore1 point
-
Kochani zblirzaja sie Swieta chcialabym Zyczyc wam Zdrowych Spokojnych Swiat oraz Szczesliwego Nowego Roku Pozdrawiam1 point
-
1 point
-
Dzisiaj Iguś pogonił Gajulkę:/ Rudy kolega pod naszą nieobecność mieszka w kennelu (tak jest przyzwyczajony od szczeniaczka, jeszcze przed dotarciem do nas). Przed wyjściem dostaje smaki i sam chętnie wchodzi do klateczki. Od niedawna dostaje konga. Uwielbia go i dostaje małpiego rozumu, gdy mu go szykuję. Dzisiaj włożyłem konga do kennelu i poszedłem zakładać buty i kurtkę. Iguś siedział jak zaczarowany i wpatrywał się w konga. Gajulka podeszła powąchać i blablador wystartował do małej mordki z paszczą i zębami:( Gajka nie pozostała dłużna i musiałem towarzystwo rozdzielić. Iguś zaliczył opieprz. Po nim spłynęło jak po kaczce, a Gaja się bardzo zdenerwowała. Do wieczora Gajulec był raczej antyigusiowy. Teraz jest ciut lepiej. Mam nadzieję, że głupolki jakoś się jednak dogadają.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Czy ktoś pamięta Ksenię? Wątek założony w 2009 roku, rozrabiała psica, rozwalała budy, wcześniej nawet ukatrupiła zwierzątko, śliczna!!! Ale z łatką. Znalazła dom w 2017-tym. Niesamowity ten wątek Kseni był ze względu na to, że nikt się z nikim nie kłócił. Mimo obsuwów z płatnościami, mimo wszystko. Tak, jak tam tylko o psa chodziło, to ja nigdzie nie widziałam.1 point
-
Kochani u Tobiego wszystko bez zmian, przepraszam że tak mało piszę ale sprawy osobiste i zawodowe... postaram się wgrać nowe filmiki i zdjęcia - aby tylko dogo działało. Dziękuję że wiernie jesteście z Tobim :)1 point
-
1 point
-
Nadziejko , serdecznie dziękujemy , wszystkie nasze babcie i Alwiś rodzynek, bardzo się cieszą i są wdzięczne za odwiedziny na wątku :):) Wczoraj Kulcia była w klinice na takich szybkich oględzinkach, bo od dwóch dni drapała się po uchu, widać było że coś ją męczy a nie dawała sobie zajrzeć do środka, druga sprawa, że przy głaskaniu przyuważyłam mocno zaczerwienioną skórę między cycuchami . To co babcia wyprawiała w gabinecie.....tego się nie da opisać :):) , z trzech chłopa trzeba żeby ją utrzymać w pozycji leżącej i względnie spokojnie :) . Po wielkiej walce z weterynarkami , wyszła z obciętymi pazurkami , ogarniętym i zakroplonym uchem i zaczerwienieniem na brzuchu - do uszu dostała krople Orilan i dodatkowo jakąś maść ze sterydem , zaczerwienienie na brzuchu mamy przemywać octoniseptem, smarować maścią , potem przejdziemy na coś w rodzaju sudokremu, bo grubiutkie cyce odparzają schowaną pomiędzy nimi skóre. Tutaj Kulka w drodze do weta Tutaj po powrocie z kliniki . Rozmyśla jakie tortury jej zafundowałam :) A to dziś, na dworzu wieje, pada, straszna pogoda, więc nic tylko spać...1 point
-
Zabraliśmy ze wsi Telmę i Luizkę, bo noce coraz zimniejsze, a one starsze o kolejny rok. Kotki jakby n nas czekały, dały się zapakować do klatki o wiele szybciej, niż było to rok temu. Na razie są w lecznicy, muszą być przebadane, odrobaczone. Telma schudła od ubiegłego roku - ważyła 3,70, teraz 3,20 (oby to nie była jakaś choroba); Luizka przytyła - teraz waży 4,10 kg.1 point
-
1 point
-
Mufka wita wszystkich obserwujących wątek ;-) Jako, że założycielka tematu ma z pewnością na głowie sporo innych spraw - napiszę pokrótce co słychać u Mufki. Od czasu jej przeprowadzki do Niepołomic minął już ponad rok - w tym czasie piesek sporo się nauczył (i my razem z nim). Zna komendy siad, leżeć, do budy (wtedy biegnie do swojego legowiska), zostaw, chodź, podaje też łapę. Nie ruszy miski z jedzeniem bez pozwolenia. Coraz lepiej idzie mu też aportowanie - z tym że wszystkie rzucone rzeczy próbuje odnieść do swojego legowiska a nie do rzucającego ;-) Mufka pokochała też jeżdżenie samochodem - choć wcześniej panicznie bała się aut - nawet tych przejeżdżających obok. Razem z całą rodziną zwiedziła już trochę Polski oraz Europy - znakomicie i bez marudzenia znosząc długą podróż. Mimo że lubi podróżować i poznawać nowe miejsca - największą przyjemność sprawia jej powrót do domu - już parę kilometrów wcześniej bardzo się ożywia, a po wjechaniu na teren osiedla zaczyna "szaleć z radości". Wciąż bardzo lubi spacerować - przechodząc ok. 8-10 km dziennie, z tym że co dziwne - preferuje swoje stałe trasy, zdecydowanie przedkładając je nad nowe. Próbuje się bawić w psa przewodnika - i sama idzie tą trasą, którą zna ;-) Wydaje się, że nieco opadły u niej agresywne zachowania dotyczące innych psów, niemniej jednak wciąż jest tu pewien problem - ponieważ spotkanie z innym czworonogiem (7 /10 razy) kończy się szczekaniem i szarpaniem smyczy. Sporadycznie zdarza się też szczekanie na przechodzących ludzi (1/50 przypadków) - szczególnie na osoby starsze. Koty to oczywiście przypadek zupełnie odrębny i tutaj skuteczność obszczekiwania = 100%. Podejrzewam, że strach przed innymi psami może być pamiątką po "dawnych" czasach, być może schroniskowych, kiedy została dotkliwie pogryziona przez inne zwierzęta (ślady po głębokich ugryzieniach ma do dziś widoczne na pysku). Mufka to typowy pies kanapowy. Jej ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się na podłodze / kanapie oraz przybieganie i nastawianie się do głaskania - w taki sposób może spędzać długie godziny. Ma swoje ulubione rytuały - których się codziennie trzyma - np. po zgaszeniu świateł musi obiec cały dom, a następnie przybiec do sypialni i rozłożyć się obok łóżka - aby po ok. godzinie przenieść się do swojego legowiska. Znakomicie sprawdza się jako towarzyszka dzieci - jest bardzo wyrozumiała i w ogóle nie agresywna - nigdy nie miała miejsce żadna sytuacja w której moglibyśmy podejrzewać, że chciałaby kogokolwiek z domowników zaatakować, choć raz czy dwa przez nieuwagę dzieci podczas zabawy nadepnęły jej np. na ogon czy łapkę. Tutaj trzeba także dodać, że zmieniło się także zachowanie dzieci - bardzo wiele się przy Mufce nauczyły - głównie jeśli chodzi o to, że zwierzę to nie jest zabawka i ma swoje uczucia, potrzeby itd. Zauważalna jest zmiana podejścia nie tylko do Mufki, ale także innych "obcych" zwierząt. Wiedzą jak można się zachować, na co można sobie pozwolić, a co może być zachowaniem niepożądanym. Z perspektywy tego roku z pewnością możemy powiedzieć, że adopcja Mufki była znakomitą decyzją i bardzo się z niej cieszymy, choć na początku nieco się obawialiśmy jak to wszystko będzie wyglądało. Przy okazji chcemy podziękować pani Ewie za szereg rad i kontakt telefoniczny, p. Renacie (mam nadzieję, że nie pomyliłem imienia ;) - za przeprowadzenie procesu adopcji no i wszystkim użytkownikom tego wątku za kibicowanie Mufce, utrzymywanie jej, wyciągnięcie jej z Radys i przewiezienie do Krakowa - ponieważ w innym przypadku nigdy nie mogłaby do nas trafić. Jeśli będzie zapotrzebowanie - postaram się zrobić kilka świeżych fotek Mufki i wrzucić je do wątku ;-) pozdrawiam RG1 point
-
Temat niestety jest aktualny bo z tą chorobą się nie wygrywa... Czytałam wpisy od początku i Wam tez to radze bo niestety niewielu lekarzy ma doświadczenie w leczeniu (oraz nawet w ROZPOZNANIU tej choroby). Możesz na tym forum dowiedzieć się wielu przydatnych informacji czy rad. Mi dużo dały wpisy Malawaszki choć jej Peppa niestety odeszła ale na nią Vetoryl dobrze działał. Mój Feluś właśnie przegrywa walkę już nie tylko z Cushingiem ale walkę o życie. Choroba bardzo szybko postępuje, tak nagle się zaogniła, ma złe wyniki, Felusiątko ma zmiany neurologiczne (sugeruje to wg naszego weta guza lub guzy przysadkowe mózgu) i nie może chodzić przewraca się poza tym tylnie łapki rozjeżdżają mu się na boki jak u żaby. Trochę pomogło położenie wykładziny dywanowej w miejscu gdzie chodzi w kuchni,. Ewidentnie jest mocno osłabiony bo Cushing przygarnia wszystkie możliwe choroby, atakuje podstępnie WSZYSTKO a osłabiony organizm nie daje rady. To tak jakby na nasz kraj z każdej strony sąsiadów, z lądu, moża i powietrza... - napadnięto. Próbowaliśmy kroplówek, różnych leków ostatnio antybiotyków i podajemy mu leki przeciwbólowe ale jest gorzej. (Pamiętajcie że psu nie można podawać paracetamolu-dla psa nie jest on łagodny jak przedstawiają jego działanie w reklamach leku dla ludzi). Musimy podjąć najtrudniejszą decyzję co jest straszne bo już go nie będzie z nami. Pani wet zasugerowała że nie ma sensu patrzeć jak piesek się męczy i trzeba mu ulżyć. Ma rację bo serce to jedno ale rozum drugie. Niestety każdy na tym forum musi się z tym liczyć że jego ukochany piesio odejdzie o wiele za wcześnie :( Ze względu na działanie uboczne Vetorylu i prawie całkowity zanik apetytu zaprzestaliśmy podawania mu. Jeżeli ktoś potrzebuje to mam do odsprzedania Vetoryl 10mg całe opakowanie czyli 30kaps. oraz jeden blister (10 kapsułek) z drugiego. Mam tez jedno opakowanie Minirinu melt 60 bo początkowo leczony był na moczówkę. Oba jeki mają prawie dwuletni termin ważności. [email protected] Naszemu Felusiowi już nie pomoże ale może komuś się przyda. Bądzcie dzielni bo jesteśmy to winni naszym najlepszym przyjaciołom, my mamy rodzinę przyjaciół a one mają tylko nas.1 point