Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Content Count

    37,646
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    109

Everything posted by elik

  1. Malutka, przestraszona, bojąca się każdego gestu człowieka, skulona w schroniskowej budzie biało- ruda suczka. Ewu pisze o niej : Tak bym ją opisała, taką ją widywałam.... Benia.... schroniskowy okruszek. Smutna, załamana sunia o wielkich przerażonych oczach. 18.11.2017 r. Benia dostała swoją wielką szansę. Dzięki Ludziom wielkiego serca Benia opuściła schronisko i trafiła do domu tymczasowego, gdzie nauczy się ufać człowiekowi. Benia potrzebuje czasu i naszej pomocy. Pomóżcie nam pomóc Beni.
  2. Tina, około sześciomiesięczna malutka sunia porzucona, potrącona przez samochód, wylądowała w schronie. ewu, dobra dusza, wypatrzyła ją w szpitaliku i pokazała na dogo z dramatycznym apelem o pomoc. Nie mogłam przejść obojętnie Zaproponowałam DT. Przywiozła ją Basie wczoraj 2.11.2018 r. Wesoły szkrab, wszędzie jej było pełno. Dzisiaj od rana smętem, nie chce jeść i ta kooopka :( Jeszcze bez śladów krwi, ale już luźna bardzo :( Ale wczoraj ja odrobaczyłam, może to uboczny skutek tego. Jedziemy całą paczka na działkę, bo dzisiaj zamykana jest woda i po zamknięciu głównego zaworu, trzeba spuści wodę z wszystkich węzłów, a i przy kwiatach pełno roboty. Ledwo przyjechaliśmy, dzwoni Basia, żeby koniecznie zrobić suni test na parwo. Trzeba to robimy. Wyszukałam gab. wet. który zrobi test od ręki. Wynik pozytywny :( Na szczęście w gabinecie jest ostatnia dawka surowicy. Ale sunia powinna zostać w szpitaliku. Zaczną się biegunki, wymioty, będą koniczne kroplówki. Ale nie chcę zostawić jej w Bochni, zwłaszcza, że to ostatnia surowica, wystarczy na 3 dni, a co potem? Dzwonię do krakowskich gabinetów, który przyjmie psiaka chorego na parwo. Pierwszy gabinet nie przyjmie - nie ma surowicy. Szkoda, bo to gabinet, do którego mam pełne zaufanie. Dzwonię do gabinetu całodobowego, pytam czy przyjmą psiaka chorego na parwowirozę. Przyjmą. Uffff dobra nasza, mają surowicę!! Pędem do Krakowa, a tam strzał - nie mają surowicy. Jak więc zamierzali leczyć sunię? Zachowawczo - lekami przeciw biegunce i wymiotom. Do lecznicy przyjechała także Basia z dwoma szczeniakami, które jechały dzisiaj tym samochodem, którym wczoraj przyjechała do mnie Tinka :( Miały dostać profilaktycznie po dawce surowicy z Bochni, a Tinusia miała mieć surowicę z tej lecznicy. Do głowy mi nie przyszło, że weterynarz nie mając surowicy przyjmuje do leczenia psa chorego na parwowirozę. Zadecydowałyśmy, że w tej sytuacji surowicę zostawimy dla Tiny z już stwierdzoną parwowirozą, a Basia przywiezie jutro dla szczeniaków surowicę, którą ma w domu. Koszt pobytu Tiny w tym gabinecie to 100,00 zł za dobę z leczeniem tylko zachowawczym. Masakra. Jutro poszukam innej lecznicy, która będzie miała czym leczyć Tinę i może będzie tańsza. Pozostaje sprawa otwarta moich psiaków, które wąchały się z Tinką i piły wodę z jednej miski. Basia obiecała sprowadzić dla nich surowicę.
  3. Ja też, a jakże by inaczej :) Widać, że psiunek jest kochany :)
  4. Jest niedziela 7 października 2018 r. Późne popołudnie, jak to w październiku, już ciemno. Telefon. Dzwoni nieco dalsza sąsiadka - Jest u nas mały piesek. Ktoś go tu porzucił, bo od kilku godzin plątał się sam i wreszcie usiadł koło nas i siedzi, ale my go nie możemy przyjąć! No tak, jak zwykle, telefon do mnie, bo ja mam schronisko, specjalne środki i możliwości. Co było robić, poszłam, a po drodze kłębowisko myśli - co zrobić, żeby mu pomóc. DT dać mu nie mogę, bo moje dwa psy + tymczasowiczka w całości wypełniają limit moich możliwości w tym względzie. Schronisko nie wchodzi w rachubę! To co robić? Psiak przesympatyczny. Siedzi pod stołem i udaje, że go tam nie ma :( Na smaczka dał się wywołać. Pomimo późnej pory dzwonię do sympatycznej Pani Marty, prezeski organizacji prozwierzęcej działającej na terenie Bochni. Pomoże na tyle, że zamieści zdjęcie maluszka na stronie organizacji na F.B. i może znajdzie się właściciel lub ktoś kto zna pieska i właściciela. Można będzie pociągnąć dziada do odpowiedzialności za porzucenie psa, bo psa top ja już mu nie oddam! Po co, żeby go znowu porzucił? Może następnym razem w lesie, żeby go już nikt nie znalazł? Na moją prośbę dopisała, że szukam kogoś kto za małą odpłatnością da psiakowi poczekać u siebie na odpowiedzialnych opiekunów. Obiecała także rozglądnąć się za hotelikiem w pobliżu. Ale skąd ja na to wezmę kasę??? Uprosiłam sąsiadkę, żeby pozwoliła zostać psiakowi choć przez kilka dni. Ale co dalej? Sąsiadka wyjeżdża w czwartek, a ja we środę i wracam dopiero za tydzień. Już dzisiaj nic nie wymyślę, idę spać. W poniedziałek telefon od Pani Marty. Jest hotelik, ale trzeba wykonać diagnostykę - badanie, odpchlenie, odrobaczenie. Organizacja pokryje koszt, mam psiaka zawieźć do wskazanego weta i potem zadzwonić do hoteliku. We wtorek psiak już po wizycie u weta, dzwonię do hoteliku. Oczywiście pytam o koszt i czemu tak drogo :) Pani z hoteliku obiecała pomóc. Zrobiła to lepiej niżbym sobie mogła wymarzyć. Poleciła mi sprawdzony, domowy tymczas w Krakowie :) Noc z wtorku na środę Kajtuś spędził w nas w kuchni. Musiałam odizolować go od moich psiaków, ale zaglądałam do niego co trochu, podkarmiałam i dopieszczałam :) Jechaliśmy do Krakowa obładowani po same kokardki :) W samochodzie masa gratów (zwozimy po woli rzeczy z działki do Krakowa), cztery psy i my. Masakra, ale jakoś dojechaliśmy. Piesionek był grzeczny i spokojny nad wyraz. Byłam umówiona z DT, że dostarczę Kajtusia, tak nazwałam psiaczka, pomiędzy godz. 14-tą, a 16-tą. Zawiozłam go autobusem. Kajtuś zachowywał się, jakby całe życie mieszkał w mieście. Nic go nie przestraszało, nawet do windy wszedł z marszu, jakby robił to już wiele razy. DT to wspaniała, subtelna młoda dziewczyna, studentka kochająca zwierzęta. Lepiej nie mogło się maluszkowi trafić :) Podarowałam Kajtusiowi wiaderko karmy, szeleczki i smycz oraz pachnące nim już nieco legowisko z miękkim wkładem. Niech maluszek ma już coś tylko swojego z czym powędruje do DS. No i ma jeszcze książeczkę swoją osobowistą z wpisem z pierwszego przeglądu weterynaryjnego. Koszt utrzymania Kajtusia na szczęście nie jest wielki, ale jednak będą wydatki weterynaryjne – szczepienia i kastracja. Mam na BDT sunię Emi, zobowiązanie wobec Laluni, suni, która wygrała walkę z parwowirozą i po okresie rekonwalescencji pojedzie do hoteliku u szafirki oraz deklaracje dla 3 psiaków na łączną sumę 100,00 zł miesięcznie. Dlatego bardzo proszę o pomoc w utrzymaniu Kajtusia. Głęboko wierzę, że nie zostawicie mnie samej z tym przerastającym moje możliwości finansowe problemem. Wiedziałam, że jest to ponad moje możliwości, ale przecież nie mogłam zostawić malucha na pastwę losu. To jest teren typowo rekreacyjny. Za tydzień, dwa nikt tam już nie będzie przyjeżdżał. Ja sama powoli już szykuję się do powrotu na zimę do Krakowa. Miałam skazać go na schronisko ? :(
  5. Margo dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia :) Chciałam udostępnić wydarzenie Beluni na swoim profilu, ale nie jest to możliwe. Można tylko zaprosić znajomych lub udostępnić w Messengerze
  6. Słodka staruszeczka Więcej srebra wokół oczek, ale błysk w oczkach nadal ten sam, choć nieco zmętniony upływem czasu. Kolejnych, szczęśliwych lat ioby jak najwięcej :)
  7. Wielkie współczucie, uznanie i wyrazy wsparcia dla Pani Oli i Jej Bliskich, którzy Jej pomagają w tych arcy trudnych do udźwignięcia chwilach.
  8. Czyli Bellunia już wkrótce powinna wyzdrowieć, prawda :) Tak mi żal tej suni, ale nie mogę jej pomóc inaczej, jak tylko wesprzeć finansowo.
  9. Agnieszko ja nie zrezygnowałam, ale nie dam psa do domu, który nie ma ogrodzenia, a w pobliżu jest las, jak pani powiedziała. Mają telefon i jeśli dokończą ogrodzenie i zadzwonią, a Luna nadal będzie do adopcji, to będziemy szukały kogoś do wizyty PA :)
  10. Bez dwóch zdań, każdy psiak potrzebuje mieć swoich Ludzi, swoje miejsce, gdzie będzie się czuł dobrze, bezpiecznie, gdzie będzie szanowany i należycie zaopiekowany. Schron nie jest miejscem dla żadnego zwierzaka, a zwłaszcza nie dla chorej, cierpiącej suczki. Nie będę się rozpisywać, jej wzrok powie Wam wszystko. Widok jej zniekształconego guzem brzuszka jest przerażający. Jest oczywiste, że suni musimy pomóc. Trzeba ją zabrać z tego podłego miejsca, wyleczyć i szukać domu. To nasza bidulka :( Sunię przyjęła do swojego przyjaznego DT kasiainat. Wielkie dzięki Kasiu Obecnie jesteśmy na etapie szukania transportu, w czym, jak mam nadzieję pomoże wszechmocna Basia - ewu :) Pomóżcie, bardzo Was o to, wspólnie z MALWA prosimy.
  11. Kraków także wpisuje się w szaroburą aurę. Brak słońca i chyba deszcz wisi na włosku :( Pogoda ducha jak najbardziej wskazana :) Tak więc pogody ducha i zdrowia dla wszystkich!
  12. Maleństwo przyjechało do mnie ze schronu w piątek późnym popołudniem, a już w sobotę rano stwierdzono u niej parwowirozę. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności byliśmy na działce i parwo stwierdziła wetka, która latem leczyła całą naszą trójkę (w tym tymczasowiczkę Emi) z kataru. Byliśmy poleceni przez naszą krakowską wetkę więc byliśmy traktowani niejako po znajomości. Tylko to, że byliśmy w Bochni, gdzie od razu dostała zastrzyk z surowicy (w Krakowie nie było surowicy) i tylko to, że byliśmy traktowani po znajomości (druga wetka nie chciała dać surowicy „na wynos”) dało się uratować Tinkę. Dostała pierwszą porcję surowicy od razu w gabinecie i dwie kolejne porcje do podania w następne dni. Wraz z dwudniowym zapasem surowicy została przyjęta do jednej z krakowskich lecznic, ale powinna otrzymać jeszcze 4 porcje surowicy, a lecznica jej nie miała. Basia – ewu – podała surowicę przez umyślnego na następne dni. W czwartek 8 listopada. odebrałam z lecznicy zdrową sunię. Do tego dnia zapłaciłam za leczenie suni 1.097,00 zł. Potem doszedł koszt testu na parwowirozę i czipowanie 125,00 zł, specjalna karma 76,10 zł i 105,00 zł szczepienie p/wściekliźnie. Razem z wcześniejszymi podkładami za 49,99 zł wydałam na sunię 1.453,09 zł. Tinusia jest u mnie na BDT, ale za zwrotem kosztów leczenia. Chociaż sunia jest na BDT i nie ma deklaracji, jednak Dobre Duszyczki wpłaciły na konto Tinusi kwotę 1.314,30 zł. Sunię czeka jeszcze zabieg sterylizacji – około 400,00 zł i szczepienie przeciwko chorobom wirusowym około 80,00 zł Dochód z tego bazarku będzie przeznaczony na pokrycie poniesionych kosztów. Tinusia jeszcze w schronie Wątek Tiny Bazarek miał być w całości dla Tiny, bo wtedy, gdy zaczęłam go robić, mała miała jeszcze długi. Ale dobre duszyczki pomogły w spłaceniu długów, a teraz pojawiła się sunia z wielkim jak melon guzem. Sunię wzięłam pod swoją opiekę. Teraz czeka ją usunięcie guza, sterylizacja i cała standardowa opieka weterynaryjna + koszt PDT. Ile to wyniesie? Wątek suni, jeszcze bezimiennej W tej sytuacji podział dochodu z bazarku będzie następujący: 10 % Tina 10 % jakaś bida z dogo 80 % sunia z guzem - Luna Ponieważ jako bidę z dogo wybrałam Bellunię, która bardzo potrzebuje kasy, postanowiłam zrezygnować na jej korzyść z 10 % dla mojej podopiecznej Tiny i 20 % dochodu z tego bazarku przeznaczyć dla Belluni. Wątek Belli W związku z tym podział dochodu z tego bazarku ostatecznie przedstawia się następująco: 20 % Bella 80 % Luna
  13. Czy stary, niewidomy psiak ma szansę na przeżycie w schronie, w czasie mrozów? Na pewno nie! Czy możemy pozwolić mu umrzeć tam w mrozie, głodzie, poczuciu opuszczenia? Nie wolno nam zgodzić się na to!!! Dlatego musimy mu pomóc w odejściu z godnością, w ciepełku i z pełnym brzuszkiem. Wczoraj wieczorem (25.11.2018 r.) pewna pani podjęła decyzję, że adoptuje moją Lalunię, która przebywa w hoteliku u szafirki. Dzisiaj rano o 6:30 przysłała mi SMS-a, że rezygnuje z adopcji. Nawet nie stać ją było na rozmowę. A ja już podjęłam decyzję, że zabiorę staruszka ze schronu i pojedzie do szafirki w miejsce Laluni. Oczywiście uzgodniłam to wcześniej z szafirką. Nie będę komentować zachowania tej pani, bo szkoda czasu. Ja w przeciwieństwie do niej, nie zmienię decyzji, bo nie mogłabym spokojnie patrzeć na moje zaopiekowane psiaki, mając w oczach obraz tego biedaka   Nie dam rady utrzymać troje psów, w tym dwa w hotelach. Bardzo Was proszę pomóżcie mi i staruszkowi. Wierzę, że nie przejdziecie obojętnie obok losu biednego, porzuconego, starego, niewidomego psiaka. Liczę na Wasze gorące serca.
  14. Myślę tak samo Gabrysiu i serce mi się rozpadło na tysiąc kawałków, jak Basia przysłała mi zdjęcia tych staruszków, które ostatnio wkleiłam na Jej wątku. Ciągle myślę jak pomóc choćby jednemu.
  15. Dzięki Agnieszko za tą decyzję Ajka ma malutko w banku. Uwzględnię ją przy najbliższym bazarku, ale nie będzie on zbyt prędko więc jeśli masz fanty to dobrze byłoby zrobić Ajkuni bazarek. Luty krótki i zaraz trzeba będzie zapłacić za hotel, a na koncie tylko 336,80 zł.
  16. No właśnie. Powinien grzać doopinkę przy człowieku, a nie marznąć w schronie :(
  17. Basiu jakiś tekst i będę ją ogłaszać. Jest bardzo ładna może znajdziemy jej dom.
  18. Basiu te psiaki rozwalił mi serce na tysiąc kawałków. :(
  19. Balbinka :( Wszystkie te psinki potrzebują domu na wczoraj :(
×