A kojcu gminnym jest czysto, często sporzątane, u nas też czyściutko - więc może czystość nie jest wyznacznikiem pochodzenia, he, he! a na domowego nie wygląda.
Nadal człowiek dla niego się nie liczy, ogląda się za suczkami, znaczy co chwilkę kojec, budę. Do ręki podejdzie na moment, czasem weźmie smaczek, czasem go to nie interesuje. Jak je, mogę go dotknąć przez chwilkę, odskakuje.
Taki dziwny chłopaczek...