Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/13/16 in all areas
-
Semusia odrzuca odngotowanego jedzenia. Nadal smutny, ale opanowalismy biegunkę i nie wymiotuje. Przychodził jednak do kuchni i wymownie patrzył na lodówkę. Okazało się, że Słonko ma chęć na parówki. Dostał nieduża porcje i zadowolony wrócił na poslanko. Nie tryska humorem, ale jest lepiej niż rano!2 points
-
O matulu, kolejna bida :( Piękny onkowaty Saper .... oby właściciel się odnalazł, albo ktoś zechciał dać dom ...2 points
-
Sylwija Ty jesteś jego aniołem i odczarowujesz wszystkie jego życiowe pechy. Ja też nie wierze w te kolczaste druty, drutami to sie można poszarpać i będa to krótkie wielokrotne ranki na większej przestrzeni, ale u niego wygląda to na jedną większa ranę, jakby cięta. Moze w klatce w której przebywał w lecznicy odgiął się jakiś drut a on wychodzac z klatki zaczepił i szarpnął to wtedy ewentualnie mogła powstać taka długa rana. Mogliby chociaż ci prawde powiedzieć.2 points
-
Tak , Tusieńka jedzie jutro, wiezie ją TZ Murki - pan dołoży do transportu. Bardzo się denerwuję, bo Tusia tak długo była w hoteliku; chciałabym, aby jak najmniej przeżyła rozstanie z Murką i szybko pokochała nową rodzinę. Tusia zamieszka w bloku na 1 piętrze, rodzina kocha zwierzęta, w domu pana zawsze było ich sporo, psy również. W domu jest 6 letni chłopiec; na wizycie była tez mama pana domu, bardzo sympatyczna, ciepła. Obok jest sporo terenów zielonych (blisko Łazienki), pan ma domek pod Warszawą, gdzie spędza większość czasu miedzy czerwcem a wrześniem. Tusia urzekła rodzinę uśmiechem, radością no i te zdjęcia z Hanią tez zrobiły swoje ;) Zależało im na łagodnej, radosnej suni, która uwielbia zabawy i ruch, a taka własnie jest Tusia :) Przez tel. pan bardzo ciepły, Jo37 potwierdziła to na wizycie ;) Nie chciałam pisać przed relacją z wizyty, ale Jo37 ma znowu problem z komputerem, chociaż wciąż czekam, aby napisała tutaj coś więcej o domku.1 point
-
Noo, oby tak dalej!!! Seminiu, wcinaj na co masz ochotę i nie martw nas Słonko "nasze" Najukochańsze!!! Zdróweczka!!!!1 point
-
Asia zapytała mnie czy nie znam kogoś, kto zrobiłby wizytę p/a w Sosnowcu. Niezawodna Mysza2 się zgodziła, Eluś dziękujemy!!! Tamb ustal proszę z Myszką szczegóły1 point
-
No jestem. Dzień dobry najwierniejszym z wiernych, bo już chyba mało kto zagląda na nasz wątek, co? No w sumie nudyyy... ciuchy, buty, smaczki.... nudyyy... No to doleję do tego miodu swoje 3 kropelki. Tak jak pisałam byłam dziś tu i tam ;) Najpierw w lidlu, no bo sobie pomyślałam tak z tydzień nie byłam i tak z pustymi rękami iść... nieee... najpierw smaczki. No i masz los. smaczków brak na znajomej półce !!! Kupiłam zatem drogą babskiej intuicji takie paseczki z wołowinki... bo sobie przyuważyłam, że Helcia woli miękkie smakołyki niz takie prasowane kości, czy supły. No nie dziwię się wcale, bo sie nasłucha o gebisach, Ziutka żywy dowód na to jak sie kończy zamiłowanie do twardych smaczków.... no widzę rozsądek zwyciężył nad smakołykiem... (aż zazdroszczę, bo u mnie często rozsądek przegrywa) Co nowego u Rudej? Ano przyspieszyła. W czym? We wszystkim. Kiedyś pamietam mówiło sie niefajnie w Niemczech "jedź do Polski, Twój samochód już tam jest" pamietacie? To było pierwsze moje skojarzenie dziś jak próbowałam sobie siąść na fotelu lub kanapie. Siadaj, siadaj... Helcia juz tam jest" No nie wiem jak ona to robiła, ale była w 3 miejscach jednosześnie :) 0 zainteresowania jedzonkiem, tylko pieszczotkami. W przeciwieństwie do Ziutki, która jeszcze rozebrana nie została a już w miskach buszowała. A potem pomimo blokad z taborecika i pokrowca z Royal Canin prowadziła strajk okupacyjny pod szafką ze smaczkami. Biedny głodzony pies z nadwagą. Ale wracam do Helci, bo tego ten temat dotyczy :) Sorry, zboczenie :) Helcia mega śmiesznie znosi toaletę po spacerkach. Stoi bardzo już teraz cierpliwie.... z uniesionym zadeczkiem... ale co ja będę opisywała. Foto z tej toalety mówi wszystko.... Jak jej Pani na chwilę wyszła na klatkę, bo ktoś zadzwonił do drzwi to myślałam że się alarm włączył w Fundacji Prof. Religi, która jest "przez ulicę". A to Helcia taki szloch z siebie wydała... Ale na szczęście rozłąka nie trwała dłużej niż 2 min, więc 5 minut pocieszania i pieszczot zadośćuczyniło traumie... Ale pytałam, czy płacze jak sama zostaje na dłużej. Nie. Śpi chyba. Sąsiedzi nie słyszą psa wogóle, częściej kot miauczy :)) Co do kota to jakieś relacje się zawiązały z Filonem, bawią się razem. Ale to raczej z inicjatywy kota. Helcia za to "adoptowała" jego zabawki. Dziś ją nakryłam ze szczurkiem i piłką. A to niestety dobytek kota. Helcia ma krokodyla. Jeszcze jedno się zmieniło z tego co teraz tak na szybko kojarzę. Otóż Helcia zawsze namiętnie żebrała o pieszczoty, pewnie pamiętacie te foty na których widać wbite w kolano pazury i minę "głaskaj, nie przestawaj". Mamy postęp. Albo podstęp raczej. Wygląda to tak: siadasz. jak xxxx dotyka kanapy pies odrywa sie od ziemi. I lądujemy razem. Ja na kanapie, pies na kolanach. Idealna synchronizacja. A mina Helkci BEZCENNA :) Niestety fotki wklejają się pod całym tekstem, więc po kolei: toaleta Helci po spacerku Helcia ze szczurem kota takie tam przytulanie strajk okupacyjny Ziutki pod zablokowaną taboretem szafką ze smaczkami troszke pieszczotek, trauma "Pani poszła". ... No i tak życie Helci sobie płynie. Nudyyyyyy ;)1 point
-
1 point
-
Znajdujemy dom dla dziesięciu, a na ich miejsce przychodzą setki nowych bezdomniaków :( Straszne to :)1 point
-
Dzisiaj konto Daszeńki zasiliła wpłata w kwocie 200,00 zł od Pani Agnieszki o spotkaniu z którą pisałam kilka postów wyżej. Pani Agnieszko bardzo serdecznie, z całego serca dziękujemy :) Jest to dla Daszeńki prawie cały miesiąc bezpiecznego pobytu w hoteliku. Jestem pod wrażeniem Pani wielkiego serca i miłości do zwierząt. Wiem, że na tą kwotę składały się także Pani koleżanki. Proszę Im także serdecznie podziękować w naszym imieniu :) Jest bardzo wiele, ogromnie dużo bezdomnych zwierząt. Nie damy rady pomóc wszystkim, ale staramy się w miarę możliwości. O możliwościach w dużej mierze decydują finanse, które niestety mamy ograniczone. Pani pomoc finansowa umożliwi nam pomaganie następnym potrzebującym bezdomnym zwierzętom. Prześlę Pani link do wątku Daszeńki, aby mogła Pani obserwować jak zmienia się Jej życie. Z całego serca zapraszam do "podglądania" naszych poczynań :)1 point
-
Do końca go wydaj z budą ze sklejki ;) I najlepiej do miłośnika rasy, jako dziesiąty czy piętnasty... :)1 point
-
tyle tych biednych psiaków :(1 point
-
1 point
-
a dzisiaj w ogóle spał na łóżku rozwalony nie wiem, jak go do kennela zagonię, jak będę musiała wyjechać spał, aż na spacer musiałam namawiać i potem długo siusiu robił, chyba nie chciał rezygnować z miejscówki, mimo, że sioo się chciało ;)1 point
-
Tusieńko mocno trzymam kciuki aby to był ten wymarzony domek1 point
-
Sercem kibicuje malenkiej i wszystkim szkrabunkom serdunkom u Pani Ewy1 point
-
Jeszcze troszkę małej podróżniczki :) PatiC tak pięknie napisała o Gosi - o wzruszeniu jakie wywołuje w domownikach jej radość na spacerach, w podróży, w nowych miejscach. Pati pisze, ze sunia jest niesamowita, świetnie odnajduje się w różnych sytuacjach, ciekawa świata, radosna, b. mądra, zrównoważona. Ile jeszcze takich Perełek czeka na podobny cud w schroniskach ;(1 point
-
Super wiadomość :) Przelałam dziś 450 zł z dwóch bazarków dla Tusi. W razie adopcji zadysponujcie kasą dla innego podopiecznego wg uznania.1 point
-
A Ty co se myślałaś? Pekin też już ciut przyduży, na łańcuch. No i futro ma.1 point
-
Dziękuję Wam kochane za kibicowanie Tusi, za troskę, wpłaty, pomoc, kciuki - po pół roku mieszkania w hoteliku Tusia ma dom!!! Jo37 była dzisiaj na wizycie, napisze więcej wieczorem. Pan ma dzwonić do Murki i umawiać się na transport sunieczki - dokłada do transportu. Tak bardzo się cieszę, czeka nas jeszcze stres związany z wyjazdem i pierwszymi dniami w nowym domu, ale jestem dobrej myśli! Havanka - bardzo dziękuję za ten wyróżniony OLX na Warszawę! Jo 37 - bardzo dziekuję za wizytę!1 point
-
Myślę, że Amisia rzeczywiście raczej do domku z ogródkiem, albo do małego miasta :). Znajdzie sie taki domek :)1 point
-
Zokunia zrobiła się małą wybredziochą...Najchętniej to podjada staruteńkim rezydentom półwilgotny FItmin, Jutro dostanie paczuszkę z Lukullusem, oby jej posmakował :)1 point
-
Kejla nie jest zmartwiona brakiem telefonów w jej sprawie i widać, ze niczego jej do szczęścia już nie trzeba. Ale i na nią przyjdzie kolej - wierzę w to, bo jest naprawdę cudowna !1 point
-
Tutaj w grupie znajomych psiaków; lubi psie towarzystwo, ale ma też charakterek - jak kilka dni temu przyjechali do nas ludzie ze swoją suńką (adoptowaną od na jakiś czas temu) i zaprezentowałam Kejlę, to Kejlca - łobuzica chciała koniecznie podskubać obcą koleżankę..1 point
-
Tak, można podawać, dzięki wielkie! Ja dziś jadę porozklejać ogłoszenia w okolicy. Popołudniu Chłopak ma zabieg. Oby wszystko dobrze poszło :(1 point
-
Nędzne. Błędy, ignorancja. ps. do Ryszarda, jak wyłącznie, to proponuję pw :)1 point
-
Gabrysiu, ale pamiętam, ze pomagałaś Annie K. I pamiętam,co z tego wynikło. A Ty? Pamiętasz te psy?1 point
-
To nie czytaj "recencji" bo to nawet nie wiadomo, co to może być. Będziesz spać lepiej i spokojniej. Jak prosty człowiek.1 point
-
Ciężko coś powiedzieć, nie widząc sytuacji. Warczenie, a warczenie to dwie różne sprawy. Może być to zarówno zachęcenie do przeciągania, jak i ostrzeżenie przed atakiem. Nie macie nikogo w schronie, kto zna się na "psiej mowie" ciała i mógłby właściwie odebrać sygnały ? Często ciągnięcie smyczy (zwłaszcza u szczeniąt) pozwala się im czuć pewniej, łatwiej uczą się chodzić na smyczy i łatwiej tez zaczynają nosić aport na spacerach (co ja wykorzystuję, aby pies nie zbierał śmieci z ziemi i praktycznie dzięki temu mam psy, które mogą przejść obok żarcia na spacerze i go z ziemi nie ruszą). Ja bym spróbowała bardzo długiego szarpaka, dać psu końcówkę, chwycić za drugą, chwilę się poszarpać (o ile warczenie nie będzie ostrzeżeniem, przed atakiem !!!), a następnie dać rozkaz puść, czy zostaw , pokazując super nagrodę w drugiej ręce (parówka, piłka na sznurku). Może się okazać, ze ktoś bawił się w ten sposób z psem i jego zachowanie, jest inicjowaniem wspólnej zabawy. Ale naprawdę, warto znaleźć kogoś na miejscu, aby poobserwował psa, bo tak z opisu, to może być wszystko.1 point
-
ja mam obroze w jednorozce i jest super, bo jest w jednorozce^^ jesli jednak komus nie zalezy na konkretnym wzorze to lepiej kupic superdoga - to tez obroza z takiej sztywnej, latwo spieralnej tkaniny, a duzo lepiej zrobiona. ale jednorozcow nie maja:)1 point
-
Daktylek już na swoim :) fajną ma rodzinkę :) i o Tadka jednak zadzwonili ci ludzie - dziś :)1 point
-
A na meza nakrzyczalas za bicie psa? Maz psa uderzyl to pies mu oddal. To, ze na niego nakrzyczalas nic nie dalo. Pies nie rozumial o co ci chodzi i darlas sie na darmo, a on po prostu probowal cie uspokajac po psiemu. Karci sie psa bezposrednio po przewinieniu, nie 20 minut pozniej. musicie zaczac z tym psem pracowac. Trenowac posluszenstwo, dawac mu zajecia wechowe, chodzic na spacery w ciekawe miejsca, bawic sie. Nauczyc slowa "nie" i konsekwentnie pilnowac, zeby pies w ogole nie wchodzil na lozko. Reagowac ostro i stanowczo ZANIM pies wskoczy. Jak nie mozecie psa upilnowac np. w nocy to zastawcie mu lozko np. krzeslami. ale podstawa tutaj jest praca z psem we wszystkich aspektach zycia, a nie jedynie przy kanapie. Pies nie chce wami rzadzic, on po prostu chce sobie lezec na wygodnym miejscu, a wy do tej pory jasno mu nie przekazaliscie, ze tam nie wolno mu wchodzic. Jasno, w sposob wyrazny dla niego.1 point
-
a czarny to prawie jak Miłek z geriatrii :) porównaj u dorci w sygnaturce :) To były piękne czasy sygnaturek;)1 point
-
Czekamy na nowe wieści z hoteliku :)1 point
-
Hej. Dziekuje za odpowiedzi. Poczytalam tez troche odpowiedzi na podobne problemy co moj, popytalam tez w zoologicznym, i jak na razie to kupilam ta kulke co sie tam sklada jedzonko, dokupilam tez zabawek. Nie mam drzwi w pokojach :) ale np jak jestem w kuchni, to psiak zostaje w pokoju na swoim legowisku, jest juz nauczony komendy "miejsce" i sie nie rusza dopoki nie pozwole. Na razie ma wyznaczony "swoj teren" ale z tego miejsca mnie moze obserwowac swobodnie, wiec sie nie boi. Zostawiam go tez czasami jak np ide powiesic pranie czy na podworko po cos. Raczej mi piesio nie przeszkadza ze spi z nami w nocy, w dzien spi i tak w swoim legowisku. Coraz lepiej Abince wychodzi zostawanie samej, ale to dopiero poczatek dlugiej drogi.. Nikt z pieskiem nie zostanie.. Zreszta moja praca trwa kolo 4 godzin i nie kazdy dzien, wiec moze jakos sobie poradzimy :) W zoologicznym mi tez pani doradzila kropelki na bazie waleriany co sie kropi za uszka i psiak sie uspokaja. Jeszcze raz dziekuje za pomoc :)1 point
-
Kochani, doszły nas słuchy ze Gajowa nosi sie z zamiarem likwidacji Hoteliku wiec zabraliśmy sie do roboty i zaczęłyśmy szukać Hoteliku. Okazało sie ze domowe DT sa w tej samej cenie co kojcowe. Heniu juz nie jest najmłodszy i od dawna marzył mi sie domowy DT dla niego. Wiadomo ze nie ma lepiej niż w domu z ludźmi. Od wielu lat znam super domowy Hotelik u Kasi Przystał w Kobiernicach koło Bielska-Białej. Akurat trafiłam na dobry moment bo sie okazało ze w następnym tygodniu zwalnia sie miejsce bo piesek jedzie do DS. Kasia w tej chwili ma 2 staruszki(Jednego wspieram deklaracja od wielu lat ) i 2 młode suczki. Pieski sa w domu z rodzina. Wszystkie sa raczej małe wiec Henio tez jest ok. Koszt to 350 zł z karma. Pieski jedzą sucha karmę plus gotowane. Warunki sa naprawdę wspaniałe. Henius miałby namiastkę domku zanim znajdziemy ten ostateczny. Zaklepalam miejsce u Kasi bo uważam ze Henius bedzie miał tam dobrze. Znam wiele fajnych cioteczek z Górnego Śląska ,które tam jeżdżą odwiedzać psiaki. Zdjęcia i wieści sa zawsze na bierząco. Co o tym myślicie ?1 point
-
no pewnie, moje też ideały - a klnę czasem jak szewc u krawca, jak coś zbroją :) Na przykład wczoraj - wniesiony ukradkiem na kanapę łup ze spaceru, ogryzany z lubością - kawałek zamarzniętej psiej kupy! A zobaczyłam dopiero jak wzięłam w rękę i ku oczom podniosłam, co to takiego brązowego :)1 point
-
No i co? Dlaczego się kolejny raz nie ujawniłaś ? Nasze miasto jest fajne tylko tych brunatnych bym wywaliła. A u Gigi trochę zmian na lepsze. Już zawsze przybiega na dół pod drzwi i siada na ręcznikach na hasło : spacer !! lub odgłos psiego oprzyrządowania. Dolarek i Loczka są kochane, całują ją. Dolarek nawet mył jej oczka, ona wręcz podstawiała się. Na spacerkach robi co trzeba . Wpadek w domu absolutnie nie ma. Po spacerze siada karnie na ręczniku i daje sobie wygrzebać śnieg spomiędzy paluszków i wytrzeć łapki oraz podwozie. Jednak cały czas patrzy czujnie krzywym okiem na moje manipulacje. Wczoraj i dziś zjadła przy mnie w kuchni. Ciągle ujawniają się strachy przed np. furtką , drzwiami wejściowymi, przez które przebiega z prędkością światła no i niestety ciągle nas się boi. Niby jest lepiej ale do pełnego luzu jeszcze daleko. Od wczoraj ma cieczkę.Nawet się cieszę ,że teraz, bo może po cieczce i odczekaniu da radę już ją wysterylizować.Teraz mowy nie ma, by ją zawieźć do weta.1 point
-
No cóż, jakby nie patrzeć, spróbujmy obiektywnie - po dwóch miesiącach od ostatniego posta na wątku (październik 2015) wchodzi Dogomaniak, na skutek którego złej działalności wątek umarł, i zaczyna odgrzewać "kotlety mielone", mając całkowitą świadomość, że nie otrzyma odpowiedzi od domku stałego. Jak traktować taką dogomaniacką działalność? z przymrużeniem oka? czy może inaczej? może jako czepliwość?1 point
-
1 point
-
Odwiedziłam dzisiaj Czupurka. W bardzo dobrym humorze, jak już rozpoznał, że to ja, to piszczał jak szczeniak i tradycyjnie łapał rękę do pyska i podryzał delikatnie. Poszliśmy na spacer. Czupurek bardzo ładnie chodzi po twardej nawierzchni ( chodnik, jezdnia), zrobiliśmy 2 kółka wokół domków i tylko troszkę ciągnął tylnią prawą łapą. Jak się zmęczył to siadał na chwilkę i potem ładnie wstawał i zasuwał. Natomiast jak już szedł po trawniku to nie było tak dobrze. Po potknięciu już nie prostował tylnich łapek tylko szedł przykurczony lub " na siedząco". Po wejściu na jezdnię - prostował się. Jak wrzucę filmiki ( nie dziś)to będzie widać jak to wygląda. Żegnałam się z nim parę razy, bo jak odwracałam się przy drzwiach i widziałam jego wzrok to wracałam i znowu głaskałam-za uszami, pod brodą. Ta zmiana jest ważna, bo raczej on zawsze wolał nawarczeć i pokazać zęby niż dać się pogłaskać. Zdjęcia ze spacerku jak zrobił sobie przerwę.1 point
-
Najnowsze wieści z Paputkowego domku Przede wszystkim - Paputek to najlepszy pies pod słońcem! :) Państwo znowu byli na USG - według lekarza zmiany jakie są na prostacie (przerost) to zmiany nowotworowe. Potem lekarz prowadzący zobaczył sprawozdanie z USG i według niego trzeba patrzeć na ogólny obraz stanu zdrowia psa - pies jest żywy,radosny, od razu zaczął odpowiadać na leki przeciwzapalne, przestał kapać krwią, wygląda coraz lepiej, odrasta mu lśniąca, zdrowa sierść w dwa tygodnie. Jego zdaniem Paput przewlekle chorował na zapalenie prostaty i pęcherza (to też wyszło z USG) i nierówności na prostacie są według niego bliznami wynikłymi z długiego chorowania. Paput dostał baterię leków, rozpoczęte leczenie jest kontynuowane, podparte jeszcze dodatkowymi preparatami wzmacniającymi odporność. Paputek - trzymaj się! [url=http://www.fotosik.pl/zdjecie/10c3eb14197c79fa][/URL] [url=http://www.fotosik.pl/zdjecie/61b2e1b61c19007e][/URL] [url=http://www.fotosik.pl/zdjecie/6acfc3d55dcb80c8][/URL]1 point
-
Cytuje znalezione gdzies Grupa odważnych przyjaciół idzie do "domu w którym straszą duchy". Wszystko idzie dobrze. Dowiadują się, że poprzedni właściciel opuścił to miejsce, po tym jak duch sprawił, że ten zaczął odczuwać bóle głowy i krwawił z uszu. Mijają kolejne godziny i część znajomych zaczyna się niepokoić. Mówią, że czują czyjąś obecność, tak jakby ktoś ich obserwował. Widzą coś kątem oka. Niektóre świeczki w pokojach same gasną bez podmuchu wiatru. Zauważają, że uliczne psy i koty omijają to miejsce szerokim łukiem. W niektórych miejscach domu znajomi ewidentnie czują ciarki na plecach i zimne powietrze. Wszyscy podświadomie czują, że coś jest z tym domem nie tak! Szybko go opuszczają i następnego dnia opowiadają znajomym, że rzeczywiście duchy straszą w tamtym domu. To historia jakich wiele. Ciekawe jest jednak to, że naukowcy znają fizyczną naturę tego zjawiska. BA! Potrafią nawet je odtworzyć w laboratorium! Przykładem niech będzie eksperyment z 31 maja 2003 roku, przeprowadzony przez badaczy z Wielkiej Brytanii na 750 osobach. Badacze zorganizowali koncert muzyczny w Londynie i w czasie gdy grała muzyka, do rur kanalizacyjnych wpuścili sinusoidalny dźwięk o częstotliwości 17 Hz. Takie dźwięki poniżej progu słyszalności (czyli 20-20.000 Hz) ludzkiego ucha nazywamy infradźwiękami. Mimo, że ich nie słyszymy istnieją przesłanki, że podświadomie je wyczuwamy. W niektórych miejscach mogą naturalnie występować...na przykład w domach w których straszą duchy! Część badanych osób słuchała koncertu wzbogaconego o infradźwięki, a część zwykłego. Potem naukowcy pytali ludzi z badanej grupy jakie mieli odczucia w czasie koncertu i...zgadzają się one w powyższym opisem nawiedzonego domu! To nie jedyne badanie udowadniające, że duchy są infradźwiękami. Przykładowo w 1998 roku, opublikowano artykuł o "Nawiedzonym laboratorium". Przebywający w pomieszczeniu naukowcy widzieli kątem oka szare i bezkształtne obiekty, które znikały gdy się tylko na nie patrzyło. Zagadka rozwiązała się, gdy zauważyli oni, że lekkie przedmioty (takie jak folia) samoczynnie wirują na stole w środku laboratorium. Na podstawie tego ustalili, że źródłem "paranormalnych mocy" jest wiatrak odprowadzający opary z laboratorium. Emitował on niesłyszalny dźwięk o częstotliwości 18,98 Hz który powodował iż gałka oczna wpadała w rezonans i przez to naukowcy widzieli bezkształtne szare istoty na skraju widzenia. Ponieważ laboratorium miało idealne wymiary dla tej długości fali, na jego środku powstała akustyczna fala stojąca, która obracała przedmiotami. Fascynujące!1 point
-
Jeśli chodzi o takie użycie gazu to tak. Gorzej jakby to było psikanie w psa na wszelki wypadek albo żeby dać nauczkę właścicielowi. Trzeba wiedzieć kiedy drugi pies zaprasza do podejścia. To jest wiedza której się nie nabędzie uciekając cały czas. Z jednej strony ostrożność, ale z drugiej strony trzeba dać szansę swojemu psu. Tak żeby był pewniejszy siebie.1 point