Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/23/15 in all areas
-
Poproszę konto,dorzucę trochę grosza.Biedaczek,ale i Wam nie będzie lekko.3 points
-
Czupurinku kochany trzymaj się i do zobaczenia mam nadzieję w piątek3 points
-
Przepraszam i bez urazy dla osoby proponującej tą sprzedaż Wetorylu.Ciocie,poproście o rachunek zakupu i dane kontaktowe apteki w której były te tabletki dzielone.Ja już tyle sie naczytałam na temat oszustw proponowanych leków,że lepiej wszystko sprawdzić...3 points
-
2 points
-
Dzwoniłam do Pani Ani:) Wczorajsza szczęściara jest bardzo grzeczna, Dziadek nazwał ją Jula:) Rodzina zachwycona, wszyscy uznali ,że jest przepiękna:) Jula na razie "zdziwiona" królikiem.2 points
-
Basiu, nie wolno się załamywać. A Franiu, a niewidoma sunia ? Też wydawało się, że nie mają szans, a jednak sunia ma wspaniały dom, a Franiu chodzi :) Z Tomim też będzie dobrze :)2 points
-
To prawda. Trochę trzeba będzie jeszcze nad nim popracować w sensie fizycznym i psychicznym.W stosunku do tego co było jeszcze kilka dni temu, to jest świetnie. Karmelek bardzo się boi nagłych dźwięków.Mąż niechcący stuknął garnkiem ,a Karmel krzyczał jakby ktoś go ze skóry obdzierał.Na wiele gwałtownych bodźców tak reaguje.Musiał być przeganiany i bity. Bardzo nie lubi wycierania łapek szczególnie tylnych.Próbuje nawet warczeć albo płacze. Zadu też nie można tknąć, bo krzyczy. Muszę jakoś sprawdzić czy nie ma śrutu w tej okolicy. Dziś jedziemy na chirurgię , mam nadzieję ,że ostatni raz. Dalszy ciąg leczenia go powierzę dr Szczypce. Karmelcio ładnie reaguje na swoje imię. Dobrze chodzi na smyczy,ale trochę boi się samochodów. Musimy bardzo uważać przy otwieraniu wejściowych drzwi, bo potrafi w ułamku sekundy czmychnąć między nogami. Nie wpasował się jeszcze do końca w stadko. często idzie sobie w osobne miejsce.Za to doskonale wie ,że idą na spacer i dostają smaczki.Wtedy pędzi z nimi. No i oczywiście do michy. Nakładam im do misek po kolei.Najpierw Dolar, potem Loczka i na końcu Karmel, co 15 sekund.Czeka grzecznie na swoją kolejkę. Ktoś będzie miał z niego dużą pociechę, bo jest posłuszny, milusiński i pieszczoch.2 points
-
Chwalimy się! I przy okazji chwalimy firmę :p Wreszcie zdecydowałam się na sledy, padło na Hifice a wybór nie był prosty :) [URL=http://s248.photobucket.com/user/Prejska/media/11427899_10204138194685970_997210817_n.jpg.html][/URL] [URL=http://s248.photobucket.com/user/Prejska/media/11637974_10204138196206008_1683882014_n.jpg.html][/URL] [URL=http://s248.photobucket.com/user/Prejska/media/11121041_10204138196926026_1465760591_n.jpg.html][/URL] Jakby ktoś się zastanawiał nad firmą, polecam Hifice! Bardzo fajny kontakt, ułatwione zdejmowanie pomiarów, co w przypadku sledów proste nie jest ;) Jakość wykonania mnie powaliła, dopracowany każdy szczegół :) Mamy też linę z amortyzatorem, inna niż wszystkie - posiada 2 amortyzatory, zapowiada się super :)1 point
-
Nie jestem pani tylko Anka :) Ech to taki drobiazg - na policji mnie nie zamknęli ha ha1 point
-
1 point
-
Hello, chętnie zakupię po okazyjnej cenie zwiększenie ilości godzin w dobie Emotikon grin Piątek mieliśmy pod hasłem przygód pracowych. Mianowicie mieliśmy tzw generalicję z Warszawy. Co zrobił Wasz ulubieniec? Jak tylko panowie weszli do recepcji zostali oszczekani, a że przy szczekaniu Dieguś strzela kupę to pod ich nogami wylądowało cudnej wielkości kupsko. Teraz wyobraźcie sobie mnie. Czerwień na twarz mi wypełzła, ciśnienie 500/800, rzuciłam się sprzątać, a moi krakowscy współpracownicy pokłądali się po kątach ze śmiechu. Nadmienię tylko, że psina do momentu wejścia gości spała grzeczniutko pod biureczkiem koło moich nóżek. Panowie wykazali maksymalne opanowanie i z lekkim uśmiechem powędrowali dalej witać pozostałych członków naszej załogi. Wszak z najważniejszym się przywitali Emotikon smile Po pracy odwiedziła nas pani Małgosia rehabilitantka. Przywiozła wózeczek dla Diego oraz pokazała jak ćwiczyć łapy. Wózeczek nie zyskał aprobaty Diego. Łapane zębami było wszystko co w zasięgu. Pani Małgosia zresztą powiedziała, że gdyby Diego miał operację, to silne mięśnie grzbietowe będą mu bardzo potrzebne. Jeżdżąc na wózeczku te mięśnie byłyby nie ćwiczone. W sobotę Diego pojechał ze mną zbierać truskawki, bo jakiś dżemik na zimę by się przydał. Objechaliśmy spokojnie w miarę. Oprócz kupska w samochodzie, które zrobił na siedzeniu (ja nie wiem jak on tam wlazł) oraz nasikania u mojej kuzynki w domu innych kłopotliwych przypadków nie było. Mieliśmy też gościa z lepszym niż mój aparatem. Mamy zdjęcia i filmiki do obejrzenia dla Was Emotikon smile Przez sobotę i niedzielę uczyłam Diego zostawać w kojcu. Nie mogę go już wziąć do pracy z prostej przyczyny. Mam zastępstwo na recepcji. Diego po tych 3 dniach zaczął uważać recepcję za swój teren i obszczekiwał każdego wchodzącego. Drugim ważniejszym problemem jest nietrzymanie siku i koopania. U nas wszędzie wykładziny dywanowe. Psiunia jak tylko wychodziła ze swojego kąta, latała po obydwu open spaceach i „znaczyła” teren. No cóż z wykładziny koopę pozbieram, ale siku nijak. Więc po 3 dniach zapach w naszej firmie był iście swojski. Miałam wodę toaletową w sprayu i starałam się tym niwelować zapach. Okaże się w poniedziałek, czy się wywietrzyło przez weekend Emotikon smile Nauka wyglądała tak, że wychodziłam z domu na chwilę do sąsiadów znikając mu z oczu i wracałam. Również samochodem wyjeżdżałam i po krótkiej chwili wracałam. Nie jest źle, ale dobrze też jeszcze nie jest. Dewastacja siatki kojcowej i zabezpieczeń jednak trwa. Załączę również zdjęcia jak wyglądają wykonane umocnienia. Trzymajcie kciuki, żeby to psisko zechciało zostać na moim terenie. Diego w czasie zdjęć podjadał trawkę.1 point
-
17.06.2015 No to wczoraj mieliśmy przygody. Diego przegryzł siatkę w kojcu i wydostał się do ogrodu. Jak syn wjeżdżał na działkę (a do głowy by mu nie przyszło, że pies w ogrodzie) czmychnął przez bramę. Łukasz (syn) nie mógł go dogonić, bo z górki Diego po prostu leciał galopem. Jak go już wyprzedził i próbował zapiąć smycz, to kłapał zębami. W końcu udało się go zapiąć, ale pod górę dużo gorzej Diegusiowi się idzie. No, więc został wzięty pod pachę i zaniesiony do kojca. Ponieważ nie było widać, którędy się wydostał. Zostały wypuszczone moje psiaki w ilości szt. 3(jeden syna), w tym Lusia owczarka niemiecka, która nie lubi małych psów. Jednak Łukasz postanowił poobserwować i na całe szczęście, bo Diego(półdiable weneckie jak mawiała moja babcia) zaczął wychodzić z boku przez wygryziona dziurę. Niuniek był przypięty smyczą do budy. Ściągnął obroże i sobie zaczął wychodzić. Więc znowu galop, żeby go Luśka nie zżarła. Łukasz zacieśnił obrożę, załatał dziurę, zapiął na smyczy i co? I za pięć minut Diego chodził sobie po kojcu ze ściągniętą obróżką. Cóż było robić? Dzisiaj jesteśmy razem w pracy. Mam bardzo tolerancyjnych zwierzchników i współpracowników, no i w zasadzie wszyscy są zwierzolubami. Teraz radźcie, co mu założyć, żeby nie ściągnął z siebie Nutusiu możesz zostać nauczycielem :D świetnie Ci poszło ze mną. Niestety nie mam wyników , poszły do doktora Niedzielskiego we Wrocku.Odpowiedzi na razie nie ma.1 point
-
hehe to może pójść tym tropem i ogłosić Gacka na pomorskie ?:D hehehe ;)1 point
-
Trzeba pamiętać, że ma to być olej nierafinowany tłoczony na zimno inny to plaster na wiadomo co Polecam, jest niezwykle skuteczny. Można też podawać do karmy mielony (ze sklepów zielarskich)1 point
-
W sumie, to fajnie, ze nagle jest nadmiar domkow ;) Patrzylismy z TZem na mape: to 250 km od nas, 3 godziny jazdy w jedna strone. TZ zadeklarowal, ze pojedzie ze mna, zeby podzielic sie trasa. Wiec jakby co, to pojedziemy.1 point
-
Nutusiu, jak dobrze że jesteś z nami! zawsze jesteś taka...skuteczna1 point
-
Nasza Dorotka ,piękna Rusałeczka, luzik....1 point
-
Mnie ani moim psom wpadki się nie zdarzają, wiec nie muszę się przejmować problemem etyczności aborcji. Chwalenie się odpowiedzialnością, po wypuszczeniu suki bez opieki na ogród w płodne dni jest śmieszne. P.S. Wilczocha, wierzysz w te bzdury. Podziwiam twoja wiarę.1 point
-
przyszła paczka od Beataczl, dzięki, bazarek zrobię w przyszłym tygodniu1 point
-
O to, że Milka się tam na górze postara, by czerwona miseczka się nie marnowała, możesz być spokojna... ;)1 point
-
Brezyl wpadka zdarzyła się w nocy. Suka została wypuszczona na kilka minut na siku i wtedy samiec przeskoczył ogrodzenie i wystarczy kilka sekund do zapłodnienia. Teraz Passja już wie, że należy pilnować suki cały czas, ale sytuacja się już nie powtórzy ponieważ Passja wysterylizuje matkę i jej dzieci.1 point
-
1 point
-
Ja też uważam, że ten skostniały związek wypadałoby rozruszać i doprowadzić do światowego poziomu, bo niestety jest się czego wstydzić. Ale nigdy nie będzie idealnie. Poznałam wielu konowałów, ale nie trąbię na prawo i lewo, żeby nikt nie chodził do lekarza. I nie uważam żeby ocena hodowcy przerastała możliwości przeciętnego średnio-inteligentnego Kowalskiego. Zauważyłam, że ludzie, którzy kupili z pseudo często mówią, że już na wejściu widzieli, że warunki w "hodowli" są złe. Normalny człowiek widzi takie rzeczy, nie musi się wysilać. Kowalski umie sobie wybrać lekarza, bank, przedszkole dla dziecka, pracę, samochód i wycieczkę zagraniczną więc nie sądzę, aby był za głupi, żeby ocenić czy hodowca kocha swoje psy i czy nie chce go naciągnąć na kasę. Problem tkwi w tym, że oni świadomie kupują od pseudo.1 point
-
Ja też mam teorię, że puchate - małe - białe to najbardziej poszukiwane psiątka. No cóż, miałam na dt wiele czarnych i średnich, i tez znalazły super domki :). Czego życzę i Maszeńce, i mojej tymczasowiczce Amisi...1 point
-
Ja moją sąsiadkę skutecznie oduczyłam "karmienia" naszych psów. A właściwie Sławek. Tym bardziej, że to karmienie służyło raczej pozbywaniu się resztek, żeby nie wozić śmieci do Wwy!!! Rozmowa była krótka i zawierała 2 punkty: 1. nasze psy jedzą o wiele lepsze rzeczy niż resztki, którymi sąsiadka je karmi 2. następnym razem przedstawimy rachunek z lecznicy za leczenie niestrawności i zażądamy zwrotu kosztów. Coś mi mówi, że szczególnie pkt 2 przemówił sąsiadce do rozsądku ;)1 point
-
Malutki na 100 % będzie na swoim po wizycie Ewy u Państwa w tę niedzielę. Nie wiemy co by się musiało stać, zmienić, żeby Malutki nie pojechał do domu 10 lipca. Kciuki trzymamy i myślimy pozytywnie. :)1 point
-
Jasne. Szkoda, że przeciętny pan Kowalski musi zrobić doktorat z dziedziny "poszukiwanie odpowiedniego hodowcy" - niestety; jasne, że ZK to nie kółko różańcowe (ba - nawet w nim różne rzeczy się zdarzają) ale jednak to, w jak ślepą uliczkę zabrnęli hodowcy i jak bardzo przesunęła się granica czy to uczciwości, czy to zdrowego rozsądku, jest dla mnie dość przerażające - a akurat mam wątpliwą przyjemność obserwować tę instytucję od wczesnych lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, więc już troszeczkę czasu. Naprawdę nie chodzi mi o górnolotny postulat "żeby wszyscy hodowcy mieli wysokie morale i hodowali świetnie", tylko, od drugiej strony: jeśli wszędzie wykrzykujemy żeśmy jedyną organizacją uprawnioną do zarządzania sprzedażą psów rasowych (umówmy się - ZK marzy o całkowitym utrąceniu handlu psami tzw. nierodowodowymi i jego ostatnie posunięcia lobbystyczne na których zresztą wyszedł jak Zabłocki na mydle o tym świadczą) i w ogóle, "poza ZK tylko ciemność" to do cholery najjaśniejszej stwórzmy system pilnowania naszych członków w dziedzinie tejże uczciwości oraz jakiś system pozbywania się czarnych owiec, żeby dawać jakiekolwiek gwarancje, jakiekolwiek - bo na razie to tylko dęty PR i tyle.1 point
-
Madziu, wiem, że bazarek to dużo pracy, ale Ty robisz o wiele cięższą, jeździsz wszędzie, gdzie potrzebujące zwierzęta, wiem że dzisiaj odbierałaś z lecznicy kastrowanego,( skatowanego i podrzuconego do Krystyny psa), zabierałaś też kota porzuconego na wsi pod sklepem.... Nie chcę słodzić, ale taka jest prawda.... Dzisiaj dostałam piękne rzeczy na nowy bazarek od super koleżanki z pracy (Kasi) , której los zwierząt też nie jest obojętny. Nasłuchała się o naszej pracy i zrobiła remanent w swojej szafie :) Uzbiera się jakaś fajna sumka, na pewno. :) Razem damy radę :) Jutro uzupełnię na pierwszej stronie. :)1 point
-
Ale wariaci chodza po swiecie... U mnie tez taka jedna z gazem lata i psika na przelatujace obok jej zasmyczonego psa psy. Nie ma to znaczenia, ze te bawiace sie nie zwracaja uwagi na jej psa, ona psika bo sie boi i tyle. Tak samo jak sporo jest ludzi, ktorzy bez mrugniecia okiem kopna czy walna torba psa, "bo glupi kundel ma na lanuchu stac a nie chodzic po ulicy". Tacy idioci nie zdarzaja sie codziennie, ale nie ma co ryzykowac tylko tez trzeba brac poprawke na nich.1 point
-
U nas wszystko ok. Z obserwacji wynika, że Nelcia wyje i szczeka tylko przez jakiś czas, jak wracamy jest cisza. Jest przekochana. Pierwsza ładuje się na łóżko i biegnie na posiłek. Przez pierwszych kilka dni była smutna, a teraz rozrabia i szaleje, jak przysłowiowy "pijany zając"1 point
-
To jest najlepsze ,ze ma apetyt, to znaczy ,ze chce jeszcze żyć.1 point
-
Wreszcie porządny awatarek. Jest w nim mój Bakuś . 15-go września minie 15 lat odkąd jest u mnie. Wzięłam go spod bloku.1 point
-
Wiem może się powtarzam ale te kochane fafelki ociekają słodkością poprostu :D Oj jak mi brakuje takich spotkań boksiowych... :< ahahha no właśnie to kiedy pierwszy miot 3:) ? ja już teraz w ciemno rezerwuję szczyla... białasa najlepiej 3:)1 point
-
Dzisiaj przyszła od Nutusi paczka pełna smyczy, szelek i obroży. Nutusia - dziękuję:)1 point
-
Och,witaj w klubie,myslałam że tylko u mnie tak jest .Ja się do tego narażam,najpierw upominając ,pożal się Boże,właścicieli zwierząt ,potem wzywając Straż Gminną .Już nam grożono pożarem .Ale kilka psów ma kojce,kilka kotek jest wysterylizowanych. A do schroniska jeżdżę z przyjemnością - tam psy i koty maja o wiele lepiej niż w wielu domach.No ale to jest schronisko w Szczecinku - gdybym tam nie bywała,nie uwierzyłabym na słowo,że takie schroniska mogą istnieć. M.in. monitorują WSZYSTKIE adopcje ,odbierają zwierzaki z nieodpowiednich warunków1 point
-
Rozmawiałam dziś z Domkiem Duszka. Wczoraj Dusio po południowym spacerku zaczął na podwórku się bawić,robił te swoje śmigi,a Państwo się śmieli jak śmiesznie bryka na tych swoich długich łapeczkach.Pani Wioleta mówiła,że jest uważnym obserwatorem,bardzo grzecznym i mądrym pieskiem!...co jest najprawdziwszą prawdą!..Córę Państwa "zawłaszcza" dla siebie,bo Pan jest jakby bardziej suni Mysi,która czasami delikatnie o tym daje dla Duszka do zrozumienia i Duszek w pełni to akceptuje.Ogólnie wszystko w porządku.Będzie dobrze! Jestem szczęśliwa! ...I dziękuję Wszystkim,a zwłaszcza Tym na Górze za Taki Domek dla Naszego Duszeńka! :)1 point
-
Bogusik, najmocniej przepraszam! I mnie pośród tych wszystkich dogo-awarii musiał umknąć Twój post... PW już poleciało, tytuł wątku zmieniam :)1 point
-
psiaki z rej 13, Bella 1457/05, oddana po 1dniowej adopcji, teraz nr 999/15 i Wigor 747/10, sala tzw balkonik. Wigor dołączył do Belli w geriatrii, bo był bardzo smutny, gdy jej nie było. Wesołe, fajne psiaki. Są pod opieką swoich wolontariuszy, nie ma po co robić im nowych opisów z innymi imionami, mają wydarzenie nas fb https://www.facebook.com/events/1514353438854044/1 point
-
Danusiu ja się podle czuję bo chciałyście mi pomóc ratować Tomiego a jak się okaże ,że to Cushing to sytuacja ulega diametralnej różnicy.Spadło to jak grom z jasnego nieba:( Musimy jakoś wyprosić wsparcie gdzie się da. Przecież nie można go było zostawić w tym schronie.1 point
-
Jestem. Bidaczysko :( Tak mi przykro, że nie mogę groszem wspomóc, a bardzo by się przydało :( Zamówię banerek, to pomoże rozpropagować wątek.1 point
-
Wyobraźcie sobie, że ten manifest dotarł do mnie z ...Kanady. Świat jest zdecydowanie jedną wielką wiochą, zwłaszcza teraz w erze internetu. Muszę Wam ze smutkiem donieść, że Szerlok okazał się koncertowym tchórzem i dał się przepędzić RATLERCE! Fakt, że wyskoczyła na niego znienacka (przyjrzałam się temu słowu dokładniej: co to do jasnej ciasnej jest nienacek, bo rozumiem że wyskoczyła na niego skąd, czyż nie??? I dlaczego to się pisze razem?), no ale jednak... Mógł chociaż udawać, że się nie boi. A on w nogi. Aż się właścicielka ratlerki mało ze śmiechu nie udusiła. Takiego mi narobił wstydu.1 point
-
1 point
-
MANIFEST SZEŚĆDZIESIĘCIOLATKÓW Świat, droga młodzieży, wyglądał kiedyś nieco inaczej. Nie budziła nas, dzisiejszych sześćdziesięciolatków, telewizja śniadaniowa, przez co nie wiedzieliśmy o istnieniu otyłych karlic akrobatek, Chipindels’ów i kotów, które mówią brajlem. Budził nas radziecki budzik, który za nic w świecie nie chciał chodzić tak, jak mu hejnał z wieży mariackiej kazał. A jednak zdążaliśmy do szkoły. Na śniadanie jedliśmy kanapki z pasztetową, na święta szynkę, która psuła się po dwóch dniach. Sery były, jeśli były, dwa: żółty i biały. Nazwy były równie umowne, jak ich ceny i kolory. Nikt nie jadał lunchu. Były drugie śniadania, kanapki starannie zapakowane przez mamy w papier śniadaniowy, który poddawano domowemu recyklingowi i, jeśli się nie ubrudził, wykorzystywano ponownie. Jadano też obiady: ziemniaki, tłuste sosy, kotlety. Mało warzyw i ryb. Na kluski mówiliśmy makaron, nie pasta, bo pastą smarowaliśmy chleb lub czyściliśmy buty. Nikt nie znał słowa cholesterol i jadł tyle jajek, ile chciał, a jednak nie umieraliśmy masowo na serce. Nauczyciel, który potrafił przylać linijką lub połamać wskaźnik na niejednej pupie, kazał nam wkuwać mnóstwo definicji i wzorów, nękał klasówkami i straszył widmem powtarzania klasy. Mimo to nie mieliśmy jakiejś nadzwyczajnej traumy. Szczerze mówiąc nie znaliśmy tego słowa, ani nie byliśmy pod opieką terapeuty. Nie uczyliśmy się angielskiego i nie chodziliśmy na balet. Żeby umówić się z kumplami na piłkę, nie dzwoniliśmy do nich wcześniej, tylko wpadaliśmy po nich domieszkania albo darliśmy się pod oknami, żeby wyszli. Nie zabraniał nam tego nikt z TVN Style. W owych czasach papier toaletowy występował głównie w parówkach i mortadeli, a proszek do prania prał ciuchy białe i kolorowe. Jeśli prał. Nie było kremów na dzień, na noc, na zimę i lato. Była Nivea. Mimo to nie cuchnęliśmy, ani nie padaliśmy na dyzenterię. Byliśmy niemodnie ubrani, a jednak udawało nam się umówić z dziewczynami, które nie wymawiając, też nie wiedziały, kto to Jaga Hupało. Nasi starzy nie dzwonili do nas na komórki i nigdy nie wiedzieli, gdzie naprawdę jesteśmy. Nie odwozili ani nie doprowadzali nas do szkół, odkąd skończyliśmy siedem lat. Jakimś cudem oni nie zeszli na serce, a my nie padliśmy ofiarą pedofilów ani seryjnych morderców, a na źle oznakowanych przejściach dla pieszych nie rozjechały nas samochody. A przecież jakieś jednak jeździły. Nie robiliśmy sobie zdjęć do Naszej-klasy spod opery w Sydney ani spod piramid. Jeździliśmy na kolonie i obozy, zrzucaliśmy się na oranżadę w woreczku i ciastka. Nie wiedzieliśmy, co to taniec z gwiazdami, Tusk, Kaczyński, emancypacja kobiet i prawa zwierząt. My, sześćdziesięciolatki, przeżyliśmy piekło. Dlatego żądamy dla nas wszystkich po 1 milionie EURO odszkodowania za poniesione przez te wszystkie lata krzywdy moralne !!!! Występujemy również o wysokie renty inwalidzkie i wcześniejsze emerytury. Zbiorowy pozew skierowaliśmy do Unijnego Trybunału Praw Człowieka.1 point
-
1 point
-
1 point
-
[quote name='Onomato-Peja']Bardzo fajnie ta smycz wyszła;) miękka jest, wygodna? :P[/QUOTE] Dzięki :) Ciężko mi powiedzieć... W sumie miałam ją w ręku dość krótko - jak tylko skończyłam, do koperty i na pocztę. ;) Ale właśnie macnęłam obróżkę mojego wyrobu, którą nosi moja Kika. Powiem tak. Nie jest ani jakoś szczególnie twarda, ani miękka. Ale czuję, że z biegiem czasu robi się coraz miększa. W ręku jest raczej wygodna do trzymania :) Nie wpija się w dłoń.1 point