Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ugh... coś tam ojciec marudził, że pozwoliłam psu zniszczyć kwiata, ale wątpię żeby coś poważnego jej się stało - złapałam zielsko w locie.
Na razie nie oglądałam dokładniej, siedzę u siebie i próbuję się uspokoić. Albo raczej robię sobie wyrzuty, że zepsułam psa i Wi do końca życia będzie miała uraz do kąpieli. :wallbash:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

nie przejmuj się tak tym;) zapomni;) i to szybciej niż myślisz
co do kąpieli kiedy miałam u siebie na 2 dni 6 mieś suczkę pozwoliłam jej łapać wodę podczas kąpieli (mój nienawidzi wody) fajnie się patrzyło jak mała się bawi wodą miła odmiana po kąpaniu mojego Odika:multi: tylko nie wzięłam pod uwagę że ona tą wodę połyka:diabloti: zaraz po wyproszeniu jej z wanny (wcale nie chciała wychodzić) wielkie wycieranie się o wszystko i nagle z małego westika kałuża na pół dywanu:crazyeye::evil_lol:

Posted

dlatego ja się zamykam z psem w łazience ;) zresztą Lenny wie, że jak huknę to nie ma żartów i trzeba grzecznie stać ;) Ja bym się tak tym nie przejmowała - Lenny nie raz i nie dwa po dupie dostał i psychiki mu to nie zniszczyło, a wie że trzeba się zachowywać jak mi nerwy puszczają bo może być źle :P to jak w wychowaniu dzieci - jedni próbują bezstresowo bo to poprawne politycznie, a później mamy małolatów którzy nie szanują nic i nikogo, inni podchodzą do tego zdrowo i jak trzeba to w dupę walną i są normalne dzieci, a trzeci przeginają i wtedy mówimy o przemocy w rodzinie - ważne żeby wiedzieć po co się to robi i uważać to za ostateczność ;)

Posted

ja jak musze w domu swoje kąpać to robie to dość szybko pod prysznicem, potem szybkie zawijanie w jakieś coś wielkiego, szybkie otwieranie i na podwórko - tu psy szybkie biegi w szaleńczym tempie i po chwili (jeśli to zimna pora roku) do domu, a jak ciepła - to dłuzej siedza sobie na zewnatrz.
Ogólnie kapanie pod prysznicem nie jest u nas zbyt częste - za to rzeka często :) mamy blisko do rzeki - jakieś 50 metrów może, psy kochają się pluskać. dzis też byliśmy, co prawda nie w rzece a w źródliskach.

Posted

U nas jak wytrę to się pies tarzać zaczyna ;p
Najgorzej z czesaniem, kiedyś zrobiłam taką sesję, że siedziałam przed dzrwiami i wrzucałałam do łazienki przysmaki i się pies przyzwyczaił ;p
Raz Neska wlazła do wanny bo tam się zabawki suszyły :loveu:

Posted

Kazik nigdy nie chciał się kapać, łazienkę omijał łukiem tak szerokim jak się dało. Za nic nie dawał się zmusić do wejścia tam. Ale jak już był zaniesiony i wstawiony do wanny obrażony nie ruszał się do końca procedury, od mycia do wysuszenia. Suszenie lubił mimo szumu suszarki:)

Posted

moje oporów nie maja przed wejściem do prysznica, a kabinie prysznicowej mają nawet postawiona miskę z wodą, bo Bazyl trochę chalpie jak pije, więc pod prysznic te chlapy spadają w sporej części.

Posted

Jakoś w lecie pisałam o dwóch super inteligentnych laluniach, które wprowadziły swoje małe szczyle DONka i BOSa w stado naszych ćwiczących psów w liczbie jakoś około 10. Z "naszych" psów nie wszystkie lubią szczeniaki, większość raczej nie przepada, więc my, jako, że mamy psy potencjalnie problematyczne, ustąpiłyśmy miejsca, żeby lalunie mogły przejść. Szczeniaki wypiły naszą wodę, która stała w misce na środku boiska (WTF?!), podłaziły do uwiązanych psów (dowód na wysokie IQ laluń), ogólnie robiły co chciały przy świergocie swoich światłych właścicielek.

No to zdaje się ciąg dalszy. Nie wiem jak BOS, bo widuję go raczej przelotnie, ale DONek zdaje się wyrósł na bezstresowo wychowywane krowię, co ucieka swojemu pańciowi (który ze stoickim spokojem stoi jak słup i czeka na zbawienie chyba), galopuje za innym psem po całym osiedlu, aby parę minut później podbiec do mojej suki, która śmiertelnie się boi owczarków wszelakich, więc drze mordę jak szalona. Suka mi się wydziera, krowię zakłopotane nie wie, o co chodzi, właściciel stoi w oddali i sobie coś buczy pod nosem, pod moimi nogami się kotłują trzy psy, nie wiem, co robić, nagle owczar - olśnienie, idę do pańcia, drugi pies nagle zniknął, sucz łaskawie zamknął jadaczkę. DONek podszedł biedny do właściciela, który mu przyłożył smyczą - nie ma co, odwołanie będzie miał na 100%! :roll:

Posted

A ja dzisiaj miałam przeboje z bezstresowo wychowywanym labradorem :mad:
Nocny spacer. Tamlin tym razem był na zwykłej, krótkiej smyczy. Jest parę dni po operacji rzepki i nie może póki co biegać na zbyt wielkim luzie. Baldur był na 10-metrowej lince. Stoję na łące przed domem, śnieg mam po kolana więc ciężko mi się poruszać sprawnie i szybko :evil_lol: i czekam aż psy skończą obwąchiwać drzewka. Nagle na ścieżce za drzewami widzę dwóch mężczyzn (około 30-stki), a przed nimi puszczonego wolno labradora. Wiedziałam, że będą kłopoty :roll:. Tamlin dostał komendę i ładnie przy mnie usiadł. Baldur podobnie, ale był jakieś 8 metrów ode mnie. Właściciel nas zauważył, ale nie wykazał większego zainteresowania. Po prostu spojrzał, zawołał swojego psa i dalej rozmawiał z kolegą. Labrador oczywiście miał jego wołanie głęboko w dupie :mad:. Podbiegł do Baldura, skoczył mu na grzbiet i warcząc zaczął układać. Baldur się wściekł, wywinął się spod niego i uszczypnął porządnie w zad. Labrador się przestraszył i zwiał kawałek. Facet się obejrzał, krzyknęłam żeby zabrał psa, no to go zawołał krótko, po czym się odwrócił i idąc dalej konwersował z kolegą. Labek stwierdził, że do Baldura lepiej nie podchodzić, no ale jest jeszcze Tamlin :roll:. Wyrwał w naszą stronę i wpakował mi się całą masą w nogi. Przewróciłam się w śnieg, a on korzystając ze sposobności wskoczył Tamlinowi (który podniósł się z siadu) z całym impetem na grzbiet. Tamlin zawył, musiała go zaboleć operowana noga, i próbował go zrzucić, ale nie potrafił, tylko wciąż skamlał :shake: Z trudem się podniosłam i wymierzyłam labradorowi takiego kopa w dupę, że pisnął i odbiegł na dobre do właściciela. Nagle się okazało, że facet wszystko widział, ale nie miał ochoty interweniować. Zrobił mi awanturę, że pies się biegnie ''przywitać i pobawić'' a ja robię mu krzywdę. Dostałam furii, zwyzywałam faceta od najgorszych, stwierdziłam że następnym razem zadzwonie po sm, a jeśli Tamlinowi coś będzie nie tak z chorą nogą, to mu jego (tego faceta) nogi z dupy powyrywam. Uciekał z kolegą, że aż miło :diabloti:
Ja naprawdę nie wiem, czy to taki problem zapiąć swojego psa na smycz, albo pójść po niego jak się nie chce dać odwołać ? :shake:

Posted

[quote name='Paulina516']Po kąpieli, nigdy nie wypuszczam Lu na dwór, podobno coś z pęcherzem morze się stać?[/QUOTE]

My się kąpiemy na dworze latem, i nie ma problemu, że pies coś pociapał.
Wycieram psy a przy wysokich temperaturach kilka minut i są suche.

Merrick powinnaś temu psu kopa wcześniej sprzedać, a najbardziej należał się właścicielowi.
Jak noga pieska?

Posted

[quote name='Merrick']
Ja naprawdę nie wiem, czy to taki problem zapiąć swojego psa na smycz, albo pójść po niego jak się nie chce dać odwołać ? :shake:[/QUOTE]

No jak to?! Przecież to wstyd jest, że on woła psa a pies nie reaguje, to lepiej olać sprawę :roll: Ten facet z wczoraj od nas też stał jak dupa wołowa i sobie mruczał "do mnie, do mnie". Oczywiście szalenie skutecznie, jak się można domyślić...

Posted

[quote name='cienkun']Bezstresowe labradory to chyba jakiś hit sezonu jest :D Sąsiad właśnie jest na etapie wyhodowywania sobie takiego :D[/QUOTE]

to jest koszmar i zgroza. Potem sie ludzie mnie pytaja czy aby moje to labradory, bo grzeczne.....

Posted

[quote name='a_niusia']szczerze mowiac to ja niektorym wspolczuje, ze kazdy spacer z psem to jest dla nich az taka spina.[/QUOTE]

ale dla kogo spina? bo chyba nie dla właścicieli niewychowanych psów? oni mają to wszystko głęboko ;) dlatego ja teraz też się nie przejmuję i w razie potrzeby mam całkiem sprawne nogi. szkoda psów, ale mojego bardziej. i o ile Etna nie jest tchórzliwym psem i jakby co, to sama pogoni, o tyle jak miałam wydyganego tymczasa, to na nic się nie oglądałam.
wczoraj stałyśmy na PM, moja sobie biegała, dwa pozostałe psy na smyczach i podbiega przerośnięty labek. właściciel wprawdzie gwizdał i wołał, ale nie to żeby jego psa to interesowało... ale już nie przejmuję się takimi sprawami, póki nie ma awantur

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...