Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Swoją drogą znam jedna parę, która nie chce mieć dzieci i tak po prawdzie - nie powinna. Są totalnymi naukowcami, aż do bólu i nie moga zrozumieć, dlaczego dwulatek nie rozumie ich dyskusji. Takze są ludzie, którzy powinni miec tę opcję :)

Posted

[quote name='filodendron']Ale u nas to nielegalne jest. Poza tym nawet jak na czarnym rynku dokonuje się takich zabiegów na ludziach, to nie polega on na wycięciu narządów produkujących hormony potrzebne do normalnego funkcjonowania (nikt przecież nie rezygnuje z seksu) tylko na podwiązaniu tego czy owego. Tak na marginesie mówiąc, bo porównanie nie jest do końca zasadne ;)
Jeżeli w weterynarii zacznie się zapobiegać niechcianym miotom poprzez wazekotomię, czyli podwiazywanie nasieniowodów, to zacznę tę ideę popierać, a tak póki co, jest to okaleczanie zdrowego zwierzęcia...

(nikt przecież nie rezygnuje z seksu)

Jak to nikt nie rezygnuje z seksu? Ja zrezygnowałem w pełni swiadomie :)

Posted

[quote name='cienkun']póki co, jest to okaleczanie zdrowego zwierzęcia...
[/QUOTE]

Nie no, znowu fanatyk :roll: Ja stąd idę, bo zaraz dogofaszyzm ze mnie wylezie

Posted

[quote name='cienkun']Jeżeli w weterynarii zacznie się zapobiegać niechcianym miotom poprzez wazekotomię, czyli podwiazywanie nasieniowodów, to zacznę tę ideę popierać, a tak póki co, jest to okaleczanie zdrowego zwierzęcia...[/QUOTE]
A swoją drogą - nie ma takiej opcji dla chętnych? To chyba kwestia kosztów, nie techniczna trudność?
Osobiście też uważam, że progesteron, estrogeny czy testosteron mają szerszy zakres działania niż tylko płodność.

[quote name='cienkun']
Jak to nikt nie rezygnuje z seksu? Ja zrezygnowałem w pełni swiadomie :)[/QUOTE]
No, tak chciałam statystycznie rzecz ująć - mniej więcej.

Posted (edited)

[quote name='Szura']Normalnie hodowla kennelowa. :evil_lol:

Mnie bawi, jak ludzie mnie uznają za faszystkę, co to jest antykundlowa, bo uznaje R=R i kastrowałaby wszystko, co się da. Mam na roku na studiach pseudohodowczynię, jak otwarcie powiedziałam, co o tym sądzę, to cala grupa na mnie naskoczyła, że szczeniaczki są słodkie, a ja jestem snobką i tylko papierek się dla mnie liczy, a nie pies. Tylko jak im powiedziałam, że mam kundla w typie, odratowanego, właśnie przez takich artystów jak koleżanka pseudo powołanych na świat, to się skończyły argumenty...

No może jestem walnięta i pół świata bym najchętniej wykastrowała ;) , ale to nie znaczy, że uważam, że kundelki są gorsze. Są równie wspaniałe - niemniej wolałabym, żeby ich tyle nie było, dla dobra psów.[/QUOTE]

W Holandii jest taki przepis, który mówi, że psy nieprzeznaczone do rozrod musza być sterylizowane/kastrowane. Mam sporo znajomych Holendrów i jakoś wszyscy sobie ten przepis chwalą. Im mniej psów się rodzi tym mniej ich potem trzeba usypiać. A eutanazja jest GŁÓWNĄ przyczyną śmierci psów w cywilizowanych krajach.

Uważam, że w Polsce to na pewno jest potrzebne, bo jest zwyczajnie za dużo psów, których nikt nie chce. W takiej Norwegii kastracja i sterylizacja są nielegalne i już jest problem z bezpańskimi psami mimo, że kraj jest rozległy, ludzi mało i zazwyczaj na farmach trzyma się po kilka psów. Norweskie organizacje broniące praw zwierząt (jest ich mało) alarmują, że ludzie pozbywają się szczeniąt w brzydki sposób (topienie itp). Policja nie reaguje, bo to nie ich broszka (dosłownie, tak mówią). I się kręci.

Być może w Norwegii zmieni się niedługo prawo, bo sami politycy przyznają, że to oszołomstwo a cierpią zwierzęta. Bardziej świadomi właściciele sterylizują psiaki w Szwecji albo przyjmują zwierzaki z Rumunii, Portugalii i Wegier, które już są sterylizowane.

Naprawdę, sterylizacja to jedyna droga do ograniczenia populacji psów.

Argumenty typu 'a sama się nie wysterylizowałaś' albo 'ale psu będzie przykro' dowodzą ignorancji i uczłowieczania psa. Pies nie jest człowiekiem i w 100% kieruje się instynktem. Tak jak suka nie płacze po młodych, mało tego, w określonym momencie ma ich dość i zaczyna je od siebie odganiać, tak nie będzie smutna jeśli tych szczeniąt mieć nie będzie. Podobnie z samcami - jest wiele dowodów na to, że kastracja znacznie poprawia ich kondycję psychiczną i żadnego na to, że ją niszczy (źródła to moje lektury na studiach, a więc wiarygodne).

Tu w Norwegii naprawdę jest duży problem z napalonymi, seksualnie sfrustrowanymi samcami, które albo są agresywne albo chcą gwałcić wszystko co się rusza. Moje psy bawią się tylko z sukami i jednym kastrowanym labkiem, bo dosłownie każdy inny samiec na dzień dobry chce im wsadzić, za przeproszeniem, prącie w odbyt. Żal mi tych psów, bo chodzą jak nakręcone i się po prostu męczą. Spora część włascicieli uważa natomiast, że te próby zgwałcenia to zabawa. Biedacy, po prostu nigdy nie widzieli w swoim życiu normalnie bawiących się psów.

W UK oficjalne stanowisko wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych jest takie, że brak sterylizacji/kastracji psa nieprzeznaczonego do rozrodu jest zwyczajnie znęcaniem się nad tym zwierzęciem. Ponieważ zwierzę w 100% podlega instynktowi i niemożność zaspokojenia owego instynktu jest torturą. A instynkt seksualny jest jednym z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszym.

Edited by strix
Posted

Jak dla mnie lepiej, zeby pies żył spokojnie kilkanascie lat bez jajek, niz żeby doszło do sytuacji, jak ta, gdy Sri Lanka godzi się na zabicie 3 milionów psów, bo wprowadzony w 2006 zapis o sterylizacji okazał się fiaskiem z powodu ogromnej korupcji. Pieniądze na zabiegi szły do kieszeni, a terz 3 miliony psów zostaną zabite, jakoś nie sądzę, że humanitarnie. Także co lepsze? Masowa rzeź, czy "okaleczenie", którego pies nawet nie odnotuje w swoim życiorysie.

Posted

swoją drogą, co do właścicieli nie reagujących na swoje kopulujące psy... ostatnio mam 'przyjemność' takich spotykać, całe ich szczęście że żaden z tych psów nie znalazł się na mojej suce, bo wyleciałby w przestrzeń na kopach. jak patrzyłam na sporą grupkę psów, w której jeden właził na pozostałe i NIKT nie reagował, to po prostu ręce mi opadły. oczywiście takie kwiatki na polach mokotowskich, tam ludzie nie patrzą na swoje psy, gadają sobie, a pupilki robią co chcą i kilka nawet za nami lazło, również bez żadnej reakcji. ostatnio też na polance na przeciwko dworca zachodniego spotkałam kilka psów, w tym jeden springer spaniel który najpierw wyraźnie przymierzał się do mojej, tyle że ona jest sprytniejsza. no to ten bach na SAMCA chow-chow i kopuluje... nikt nie reaguje, właściciel spaniela w ogóle gdzieś daleko... potem ten spaniel wlazł na sunię w typie labradora, ale taką drobną, przewrócił na plecy i też kopulował... :shake: zwróciłam im uwagę, ale nikogo to nie obchodziło, a właściciel labradorki miał do niej pretensje, że się dała, zamiast do właściciela spaniela :shake: gdyby tak wlazł na moją to właściciel dostałby lekcje kultury której by nie zapomniał :angryy:

Posted

Gdybym miała rodzić co pół roku to chętnie poddałabym się takiemu okaleczaniu. Mój kastrowany kocur nie narzeka. Sterylizowane kocice tez nie wyglądają na załamane. Sucz nawet nie pamięta zabiegu.

Posted

[quote name='Szura']Normalnie hodowla kennelowa. :evil_lol:

Mnie bawi, jak ludzie mnie uznają za faszystkę, co to jest antykundlowa, bo uznaje R=R i kastrowałaby wszystko, co się da. Mam na roku na studiach pseudohodowczynię, jak otwarcie powiedziałam, co o tym sądzę, to cala grupa na mnie naskoczyła, że szczeniaczki są słodkie, a ja jestem snobką i tylko papierek się dla mnie liczy, a nie pies. Tylko jak im powiedziałam, że mam kundla w typie, odratowanego, właśnie przez takich artystów jak koleżanka pseudo powołanych na świat, to się skończyły argumenty...

No może jestem walnięta i pół świata bym najchętniej wykastrowała ;) , ale to nie znaczy, że uważam, że kundelki są gorsze. Są równie wspaniałe - niemniej wolałabym, żeby ich tyle nie było, dla dobra psów.

Ja też, w tym ludzi :evil_lol:

[quote name='cienkun']To zdaje się jest choroba psychiczna. Nawet jakos tam się nazywa. Jak mam być szczery, to śmieszą mnie ludzie, którzy mówią, kocham mojego pieska więc go wykastruję. Czemu nie wykastrują swojego męża, a samej nie dadzą sobie usunąć macicy? :D

Kocham mojego psa, dlatego go wykastrowałam - bo nie będzie nigdy w życiu krył suki, nie jest wystawowy, a męczył i siebie, i mnie swoją pasją zlizywania siuśków suczek w cieczce :evil_lol:

[quote name='cienkun']
Jak to nikt nie rezygnuje z seksu? Ja zrezygnowałem w pełni swiadomie :)

Yyy... Przykro mi? :diabloti:

Nasz pies jest wykastrowany, mimo że z hodowli i teoretycznie mógłby być wystawowy - ale nie, może następny ;) Poza tym, psa z hodowli wzięłam paradoksalnie dlatego, że... tymczasowałam psy ze schronisk ;) Chciałam szczenię nieco podrośnięte i nauczone zachowania czystości, ogarnięte, o konkretnym charakterze, wyglądzie - a po moich tymczasowanych szczylach nie dało się przewidzieć praktycznie niczego ;) Ot, taka jestem snobistyczna :evil_lol:

Posted

[quote name='strix']Zgodnie z Twoim założeniem, Ty chciałas zabawkę, bo poszłaś do hodowcy po okresloną rasę. Jakbyś chciała psa a nie zabawkę, poszłabyś do schronu :P

A skoro tak dobrze idzie Ci ocenianie innych, nie łaska zaczać od siebie? Po cholerę Ci rasowe psy? Trza było brać ze schronu, wierz mi, wytrenowac do sportu można tak samo jak rasowego. Dałabyś pieskom dom.

Ty poszłaś do hodowcy, bo chciałaś rasowce do sportu. A ktoś inny będzie psów do sportu szukał w schronie. I założę się, że znajdzie, bo Polskie schroniska są pełne psów rasowych albo w typie rasy.

Mam znajomego, który ze schroniskowych husky i alaskanów skompletował spoko zaprzęg. Na szczęście sam szukał po schroniskach, inaczej zostałby zjedzony przez takie jak Ty. Bo przecież jak chce psa do zaprzęgu to marsz do hodowcy a ze schroniska ma brać stare, brzydkie i zapomniane.

A pomyślałaś, że ktoś może chcieć uprawiać psi sport ale nie chce zostawiać pieniędzy u hodowcy z powodów światopoglądowych? Eh? Są ludzie, którzy raczej zrezygnują ze sportu niż przyczynią się do rozmnażania zwierząt. I mają prawo do tego.



:handy: Niewidzialna acz karząca ręka sprawiedliwości juz dzwoni do TOZu i stowarzyszeń wszelakich :-x

Jak śmiesz się rozmnażać???!!!! :lmaa:

Przecież zamiast mieć dziecko mogłabyś wziąć psa ze schroniska. Założę się, że część ciotek faszystek byłaby zachwycona, jakbyś go woziła w wózku! :evil_lol:[/QUOTE]

Ryczę po prostu w głos z ostatniego akapitu. Jak śmiesz się mnożyć? (gratuluję dzidziusia):D
Skoro każdemu chodzi tylko o charakter to w dt poznaje się charakter i psa ze schronu pod każdą rasę się znajdzie charakterem.

Posted (edited)

[quote name='Erica']Nie no, znowu fanatyk :roll: Ja stąd idę, bo zaraz dogofaszyzm ze mnie wylezie

To nie fanatyzm, to prawda która jak zwykle kłuje w oczy :D

A swoją drogą - nie ma takiej opcji dla chętnych? To chyba kwestia kosztów, nie techniczna trudność?
Osobiście też uważam, że progesteron, estrogeny czy testosteron mają szerszy zakres działania niż tylko płodność.

A nie wiem, muszę się przy najbliższej okazji weta spytać.
Oczywiście że jądra (macica też) mają o wiele większe znaczenie niż zdolność rozrodcza. Usunięcie ich, to zaburzenie równowagi hormonalnej.


Argumenty typu 'a sama się nie wysterylizowałaś' albo 'ale psu będzie przykro' dowodzą ignorancji i uczłowieczania psa.

Bo wszystkie istoty są równe. Człowiek nie jest w niczym lepszy od psa. Oczywiście mamy bardziej rozwiniętą swiadomosć, dzięki temu uświadamiamy sobie ból istnienia w materialnym ciele itd. ale to nie oznacza, że jesteśmy lepsi.

Edited by cienkun
Posted

Bo wszystkie istoty są równe. Człowiek nie jest w niczym lepszy od psa.


Ale to człowiek odpowiada za populację psów, również bezdomnych, za ich byt lub niebyt, za ich pozywienie, dach nad głowa itd. Człowiek w większosci wypadków opanowuje swój popęd, nie przelatuje każdej aktualnie płodnej samicy w okolicy, samica płodna nie lata z tyłkiem na wierzchu. Psy zaś kopulują ze sobą co cieczka, jeśli im pozwolić, bo tak u nich działa poped. Także kastracja jest jak najbardziej uzasadniona w wielu przypadkach - w tym np. w przypadku psów niehodowlanych, które co cieczka dostają hopla na tle suk i wyją, płaczą, uciekają.
Przypominam jeszcze raz o trzech milionach psów do odstrzału na Sri Lance. Chyba lepsze życie bez jajek, niż nieżycie.

Posted

[quote name='panbazyl']no cos tam troche wiem.... Tylko szkoda, że tak po łebkach i powierzchownie. Bo to właśnie inne narody mogly by sie uczyc od Polaków jak adoptowac fajnie i godnie psy/koty/fretki/myszy. Ale teraz wszystko idzie w stronę taką, że to my "gonimy" Europę unijną w ich pokręconych zasadach ktorych oni sami mają dość.
Ja mam to szczęście, ze jeżdżę czasem po świecie i mam jako taki ogląd sytuacji i jestem szczęśliwa z wolnego rynku :) i tego że wybieram to co mi pasuje. I wole inwestowac w zdrowe zasady a nie dziwnie pokręcone bo cos komus w życiu nie wyszło i teraz odgrywa sie na innych.
a tak na marginesie - Polacy za granica to mój ulubiony obrazek :) Wiecie jak poznac Polaka w Madrycie? Po białych skarpetkach i sandałach (w pakiecie oczywiście, nawet do japonek białe skarpetki.... ). Na Wyspach trochę trudniej po skarpetkach, bo klimat ciut inny, ale np w Irlandii i w Polnocnej Irl uwielbialam chodzoc po miasteczkach i wiochach i gdzie był talerz cyfry albo polsatu bez pudla wiadomo kto tam mieszka :) no i polskie sklepy na Wyspach - jak chcecie cofnąc się w czasie i zobaczyć zblazowane i niezadowolone sprzedawczynie - taki sklep jest czyms wyjątkowym (no bylam w kilku, może tu generalizuję). I żeby nie było - kocham Polskę :) I tu własnie zarejestrowałam kiedyś tam swoją hodowlę psów :)[/QUOTE]

Ja akurat polsat przywiozłam z Polski, wiec talerza nie brałam bo nie miałam gdzie, ale telewizje polską można kupić już w Irlandii, więc troche głupio byłoby nie wziąć talerza który jest w pakiecie, a kupić nowy w sklepie za 50e... ;] a talerz odbiera tak samo... zależy gdzie mieszkasz, w poprzednim domu miałam zwykły talerz kupiony tutaj, super odbierał, teraz musiałam kupić na nowe mieszkanie siatkowaną satelite bo za bardzo tu wieje i sygnał się gubił.. nie bardzo rozumie Twoją aluzje do talerzy ;) nikt ich z Polski nie sprowadza bo się nie opłaca, a kupując tutaj to za 50e mam worek karmy dla psa...
a białe skarpetki to spotykane w starszym pokoleniu, bo młodzi ludzie tak nie robią ;) nie wiem gdzie mogłaś to zauważyć.. ja mam tylko jedną zasadę, nie ufam polakowi którego znam jako "cześć" i to wszystko ;) bo nasz naród absolutnie razem się nie trzyma, rusek za ruskie pójdzie w ogień, polak polaka w niego wrzuci ;]
a co do kasjerek w sklepach, niestety ja tą różnice widzę gdy przyjeżdżam do Polski, tutaj panie się uśmiechają, doradzą, nikt się nie denerwuje że utnie się pogawędkę przy kasie, że kasjerka przyniesie Ci towar, wymieni go..to czasem trwa, ale Irlandczycy to spokojny naród, nie będą przewracać oczami ;) a w Polsce robiąc zakupy czasem mam dość, ale cóż nic na to człowiek nie poradzi ;) trzeba się przyzwyczaić i do życia w Polsce, jak i w Irlandii, lub gdziekolwiek indziej ;)

Posted

[quote name='panbazyl']ja znam osobe co uczyla mówić kawkę..... (takie ptaszysko). kawka juz potrafila mówić "aaaaa"....
[/QUOTE]

Moja suka "mówi" ała, na komendę :evil_lol:

[quote name='ajeczka']To ciekawe co by powiedziała na zabawy naszego prawie ttb ;-) Bawimy się z nim gryzakiem, on się wczepia zębami, a ja, dopóki mam siłę robię karuzelę. Jest przy tym warczenie i pokazywanie zębów. Wystarczy krótkie "dość, moje" i pies puszcza gryzaka, siada i czeka co dalej. [/QUOTE]

Też tak robię, używając szarpaka albo frisbee. Chyba ze względu na to, że mam małego, długowłosego, "słodkiego" kundelka, reakcje ludzi bywają dość zabawne :evil_lol:

Co do kundli i sportu - wiele osób wkręconych w psie sporty zaczyna właśnie od kundli. Decyzja o psie rasowym, który mógłby "więcej" przychodzi dopiero po jakimś czasie. Główną przyczyną jest pewnie to, że regulaminy są takie a nie inne i psów nierasowych po prostu się nie dopuszcza do najwyższej ligi.

Mam kundlicę, która by życie oddała za frisbee czy możliwość poskakania na torze agility (to ostatnie ze względu na zdrowie odpada - komplikacje po kaszlu kennelowym). Ćwiczymy też obedience. Mamy ambicje związane zwłaszcza z tym ostatnim sportem. To źle? :cool1:

[quote name='HelloKally']Mnie przeraża kupowanie psa z myślą o sporcie, to tak jakby miał być on maszynką do zdobywania tytułów. [/QUOTE]

Dlaczego? Czy ktoś, kto ma, powiedzmy, pewne sportowe plany nie może ich realizować? Rozumiem, że mówimy o człowieku, który mądrze wychowa i wyszkoli zwierzę, a nawet gdy wyjdą po drodze jakieś problemy to nie wypuści psa do lasu ani nie odda nikomu innemu, tylko konsekwentnie będzie z tym psem normalnie żyć.

Co do dyskusji o adopcjach - są ludzie i taborety. Jak ktoś ma mózg w dobrym miejscu to się zawsze może zorientować co i jak, jak kto podchodzi do adopcji jako wydający zwierzę, jakie ma wymagania. To zwykle nie jest żadna tajemnica. To, że są w adopcjach ludzie z kuku na muniu, którzy wymagają zeznań podatkowych, złotych klamek i czego tam jeszcze to nie znaczy, że adopcjami nie zajmują się też osoby normalnie, nieoderwane od rzeczywistości. Nie lubię wrzucania wszystkich do jednego wora :shake:

[quote name='panbazyl']I co byście zrobily? Ja wiem kim jestem i co potrafię i szanuje siebie, ale nie lubie jak ze mnie robią idiotkę. że to niby dla dobra zwierzaka. No to niech tam bedzie dla tego dobra zwierzaka, ale niech sobie trzymaja te zwierzaki w złotych wolierach bez firanek.[/QUOTE]

Podziękowały i szukały gdzie indziej. Ja bym od takich faszystek, jako studentka bez stałych dochodów, też nie dostała psa pewnie. A mam. I pies nie chodzi głodny ani zaniedbany.

[quote name='HelloKally']Ja nic o snobizmie nie wspominałam. Jedynie nie pochwalam kupowania rasy X do sportu Y, bo kundel i rasa Z się do tegoż nie nadadzą. Tak smao nie pochwalam myśi "Chcę trenować z psem tropienie! Kupie sobie beagla!" bardziej jestem za myśleniem "Skoro kupuję beagla, to warto spróbować z tropieniem"[/QUOTE]

Ale dlaczego? Przykładowo - chcę na agility, więc mam sobie kupić TTB czy molosa, bo w sumie też się nada? A jak sobie kupię bordera czy belga to na stos? :roll:

[quote name='cienkun']To zdaje się jest choroba psychiczna. Nawet jakos tam się nazywa. Jak mam być szczery, to śmieszą mnie ludzie, którzy mówią, kocham mojego pieska więc go wykastruję. Czemu nie wykastrują swojego męża, a samej nie dadzą sobie usunąć macicy? :-D[/QUOTE]

Ty ta na serio? Bo jeśli tak, to zapraszamy do działu PWP. Jeśli znasz inne rozwiązanie na bezdomność niż edukacja ludzi, kastracja dorosłych psów, sterylizacje (w tym aborcyjne), usypianie ślepych miotów to chętnie poczytam.

Posted

[quote name='cienkun']To nie fanatyzm, to prawda która jak zwykle kłuje w oczy :D


Jaka prawda? Argumenty poproszę :razz:

[quote name='cienkun']Oczywiście że jądra (macica też) mają o wiele większe znaczenie niż zdolność rozrodcza. Usunięcie ich, to zaburzenie równowagi hormonalnej.

Mam siedem psów. Oba samce lata po kastracji, cztery z pięciu suk też dawno po sterylkach - zaburzeń hormonalnych niet. Burz hormonalnych równiez niet,a to u psów z problemami behawioralnymi ma ogromne znaczenie :diabloti:

[quote name='Szura']No może jestem walnięta i pół świata bym najchętniej wykastrowała ;)

Ja też! Ja tez! O ile świat byłby lepszy :evil_lol:

[quote name='ladySwallow']Yyy... Przykro mi? :diabloti:

:roflt: Jesteś odpowiedzialna za mój nieprzyzwoity napad chichotów ;)

Posted



Ty ta na serio? Bo jeśli tak, to zapraszamy do działu PWP. Jeśli znasz inne
rozwiązanie na bezdomność niż edukacja ludzi, kastracja dorosłych psów,
sterylizacje (w tym aborcyjne), usypianie ślepych miotów to chętnie
poczytam.

Tak, na serio. Dział PWP przeglądam zawsze jak zaglądam na dogo. Edukacja ludzi tak. Kastracja już nie, a usypianie miotów to zwyczajne zabójstwo na żywej istocie.
Rozumiem że wiele osób z takimi poglądami chce jak najlepiej dla psów, ale idą w złą stronę. Tak samo jak nie rozumiem zabijania zdrowych psów, tylko dla tego że są agresywne, a walka o życie psów ewidentnie chorych i kalekich, dla których akurat eutanazja byłaby ulgą w cierpieniu...

Posted

Odpowiedz proszę na moje argumenty.

a usypianie miotów to zwyczajne zabójstwo na żywej istocie.
Spróbuj przeprowadzić zabójstwo na nieżywej istocie ;)

Posted (edited)

[quote name='cienkun']

Bo wszystkie istoty są równe. Człowiek nie jest w niczym lepszy od psa. Oczywiście mamy bardziej rozwiniętą swiadomosć, dzięki temu uświadamiamy sobie ból istnienia w materialnym ciele itd. ale to nie oznacza, że jesteśmy lepsi.

Tak, są równe ale nie TAKIE SAME. Chyba to rozróżnienie Ci umknęło.

Ponieważ są równe ale różne, nie nalezy traktować ich jak ludzi i przypisywac ludzkich cech ale zadac sobie trud zrozumienia danego gatunku.

Szacunek do zwierząt nie polega na ich uczłowieczaniu i przypisywaniu im ludzkich cech ale na zrozumieniu ich odmienności.

Ty podjąłeś decyzję o nieuprawianiu seksu i nic nam do tego. Ale żaden pies takiej decyzji nie podejmie, bo jest w 100% niewolnikiem instynktu, który mówi mu, że ma się rozmnażać za wszelką cenę. Stąd włóczenie się, agresja, wspinanie się na ogrodzenia itp. Instynkt seksualny jest nadrzędnym instynktem u psów. Dojrzały seksualnie samiec potrafi być tak zafiksowany na sukę, że przestaje jeść.

Psy kierują się instynktem, a niemożność zaspokojenia instynktu jest torturą (poczytaj może literature fachową, bo widac, że masz głowę pełną idei ale wiedzy żadnej). Ponieważ mnożenie psów jest skrajną nieodpowiedzialnością, pozostaje sterylizacja, ponieważ wtedy instynkt zanika.

Jest to jedyne rozsądne wyjście, ponieważ psy od dawna już nie żyją w swoim naturalnym środowisku i nalezy im ułatwić życie w ludzkim świecie, skoro je do niego zaprosiliśmy.

Jeśli kastracja i sterylizacja są takie złe, to złe jest również podawanie zbilansowanej karmy, szkolenie, pozwalanie psu na leżenie na kanapie. Wszysto to jest dla psa nienaturalne.

Skoro taki z Ciebie aktywista, to zamiast kłapać na forum załóż stowarzyszenie, które będzie odbierało od weterynarzy niechciane mioty i znajdowało im domy. W gębe każdy jest mocny.

Z mojej strony EOT, bo to off topic.

Edited by strix
Posted (edited)

Sybel (przepraszam, pierwotnie przekręciłem twojego nika ale już poprawiłem) , już, moment...



Ale to człowiek odpowiada za populację psów, również bezdomnych, za ich byt
lub niebyt, za ich pozywienie, dach nad głowa itd. Człowiek w większosci
wypadków opanowuje swój popęd, nie przelatuje każdej aktualnie płodnej samicy w
okolicy, samica płodna nie lata z tyłkiem na wierzchu. Psy zaś kopulują ze sobą
co cieczka, jeśli im pozwolić, bo tak u nich działa poped. Także kastracja jest
jak najbardziej uzasadniona w wielu przypadkach - w tym np. w przypadku psów
niehodowlanych, które co cieczka dostają hopla na tle suk i wyją, płaczą,
uciekają.
Przypominam jeszcze raz o trzech milionach psów do odstrzału na
Sri Lance. Chyba lepsze życie bez jajek, niż
nieżycie.


Ludzi też jest za dużo. I też należałoby 3/4 odstrzelić 1/5 wysterylizować, a niebyłoby głodu na Swiecie i ile miejsca by było! Bo ludzie również mnożą się na potęgę i bez zastanowienia.
Bezdomnosć psów jest. Bezdomnosć ludzi też, choć mniejsza...
To naprawdę nie problem przypilnować sukę w rui lub samca by nie uciekł
Ja długo miałem w jednym mieszkaniu sukę i psa. I dawałem sobię radę bez problemu.

Edited by cienkun
Posted

[quote name='motyleqq']swoją drogą, co do właścicieli nie reagujących na swoje kopulujące psy... [/QUOTE]


Chyba znam uzasadnienie takiego zjawiska.

Mój pies jeszcze nie jest wykastrowany-czekamy do wiosny, więc gdy tylko jakaś suka ma cieczkę na osiedlu pies świruje, wyje sam do siebie itd.
Moi drodzy sąsiedzi i nie tylko oni polecają mi żeby dla dobra psa zabrać go na drugi koniec dzielnicy i cichaczem napuścić na jakąś sukę żeby sobie ulżył!!!! Szok...
Co gorsze słyszałam od wielu , że jestem nienormalna ponieważ psa się nie kastruje tylko wypuszcza do suki, tak żeby właściciel owej suki nie zdążył zareagować! Jak pytam co ze szczeniakami to każdy mądry odpowiada "a takie szczeniaczki to na pewno znajdą dom , z resztą to już nie pani problem będzie tylko właściciela suki"

Aż wstyd mi za tych ciemnych ludzi , którzy opowiadają takie "dobre rady".

Posted

[quote name='Martina']Chyba znam uzasadnienie takiego zjawiska.

Mój pies jeszcze nie jest wykastrowany-czekamy do wiosny, więc gdy tylko jakaś suka ma cieczkę na osiedlu pies świruje, wyje sam do siebie itd.
Moi drodzy sąsiedzi i nie tylko oni polecają mi żeby dla dobra psa zabrać go na drugi koniec dzielnicy i cichaczem napuścić na jakąś sukę żeby sobie ulżył!!!! Szok...
Co gorsze słyszałam od wielu , że jestem nienormalna ponieważ psa się nie kastruje tylko wypuszcza do suki, tak żeby właściciel owej suki nie zdążył zareagować! Jak pytam co ze szczeniakami to każdy mądry odpowiada "a takie szczeniaczki to na pewno znajdą dom , z resztą to już nie pani problem będzie tylko właściciela suki"

Aż wstyd mi za tych ciemnych ludzi , którzy opowiadają takie "dobre rady".[/QUOTE]

:lying: Brak słów :lying:

Posted

Dla wielu to jest problem sądząc po ilości psów w schroniskach (tak samo, jak dzieci w domach dziecka, ale wraz z moim zdaniem dotyczacym ludzkiej sterylizacji, aborcji itd już inna kwestia).
Wielu ludzi bierze psy z myślą "suka raz w życiu musi być szczenna dla zdrowia" - lepiej, zeby dostali sukę wysterylizowaną. Ewentualnie puszczaja psy po osiedlu (jak przez wiele lat robili rodzice mojego TZ, zanim on mnie poznał i zrobiłam im wykład na ten temat) - bo według nich "pies musi się wyszalec, wróci w swoim czasie"
Po prostu kastracja/sterylizacja likwiduje całkowicie ryzyko, ze coś pójdzie nie tak i pies da nogę, wydupczy trzy suki i narobi w sumie 21 młodych, niechcianych psów, których znów ktoś nie upilnuje i znów się rozmnożą. Otóż problem z upilnowaniem jest duży, na samym forum była dziewczyna, która miała sukę z cieczką i po prostu pies ze wsi przelazł przez płot. A potem to samo spotkało córkę tej suki. Poza tym znam wiele bezjajecznych psów i nie moge powiedziec, zeby na nie jakos to wpłynęło, tak samo, jak sterylka na suki. Sobie zyja swoim psim życiem zadowolonego, rozpuszczonego, zrelaksowanego psa

Posted

[quote name='Martina']Chyba znam uzasadnienie takiego zjawiska.

Mój pies jeszcze nie jest wykastrowany-czekamy do wiosny, więc gdy tylko jakaś suka ma cieczkę na osiedlu pies świruje, wyje sam do siebie itd.
Moi drodzy sąsiedzi i nie tylko oni polecają mi żeby dla dobra psa zabrać go na drugi koniec dzielnicy i cichaczem napuścić na jakąś sukę żeby sobie ulżył!!!! Szok...
Co gorsze słyszałam od wielu , że jestem nienormalna ponieważ psa się nie kastruje tylko wypuszcza do suki, tak żeby właściciel owej suki nie zdążył zareagować! Jak pytam co ze szczeniakami to każdy mądry odpowiada "a takie szczeniaczki to na pewno znajdą dom , z resztą to już nie pani problem będzie tylko właściciela suki"

Aż wstyd mi za tych ciemnych ludzi , którzy opowiadają takie "dobre rady".[/QUOTE]

wspaniałe rady, nie ma co. pomysłów ludziom nie brakuje. niechby tak ktoś puścił cichaczem psa do mojej suki:mad:

ale miałam na myśli takie kopulowanie z frustracji lub chęci dominowania, bo jak pies włazi na psa, albo suka na sukę, to raczej z rozmnażaniem nie ma to nic wspólnego ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...