Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='a_niusia']szczerze mowiac to ja niektorym wspolczuje, ze kazdy spacer z psem to jest dla nich az taka spina.[/QUOTE]

Jakby każdy spacer był dla mnie traumatyczny to bym w wariatkowie wylądowała :evil_lol: Niestety, mam schorowaną, lękliwą sukę, udało mi się wypracować z nią bardzo dużo, ale pewne kwestie chyba zostaną na zawsze (patrz: ONki), dlatego trochę mi przykro i czasem tracę cierpliwość, jak kolejny ONek doprowadza mojego psa do stanu przedzawałowego a właściciel sobie ogląda płatki śniegu spadające z nieba zamiast ruszyć dupsko i zabrać swojego psa. Jak nawet czasem coś podbiega i nie zżera mojego psa to niech sobie podbiega, trudno. Jak mam możliwość to też wtedy puszczam sukę luzem. Ech, gdybym tylko znalazła jakiegoś normalnego ONka, żeby wygasić trochę tę moją histeryczkę - marzenie ściętej głowy chyba :roll:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

wiesz-kazdemu sie czasem zdarza, ze podbiegnie do niego pies. jak do moich psow podbiega pies, ktory nic do nich nie ma i chce sie tylko bawic, to dla mnie to w ogole nie jest problem. nie rozdaje kopow na prawo i lewo (mimo ze bylam o to w tym watku posadzana:))), nie rzucam miechem i nie bluzgam ludzi-tego to akurat NIGDY nie robie.

a tu sa posty, ze ktos mial koszmarny spacer, bo jego pies pogonil sie troche z innym psem, poplatala mu sie linka i jeszcze rozwiazal but-no po prostu koszmar minionego lata i straszny film.

ja zanim dojde na spacer, musze opanowac dwa mlode i najarane psy. tez bywa, ze sie placza itd. a jeszcze mala ma ambicje zdazyc z kupa w krzaki i nigdy jej nie wychodzi. wiec musze je usadzic i posprzatac, a dalej isc jeszcze z kupa.

tez bywa, ze podbiegaja do nich psy, z ktorymi one sie potem gonia itd. co z tego? to nie powoduje u mnie furii ani stresu na reszte dnia.

Posted

[quote name='evel']Jakby każdy spacer był dla mnie traumatyczny to bym w wariatkowie wylądowała :evil_lol: Niestety, mam schorowaną, lękliwą sukę, udało mi się wypracować z nią bardzo dużo, ale pewne kwestie chyba zostaną na zawsze (patrz: ONki), dlatego trochę mi przykro i czasem tracę cierpliwość, jak kolejny ONek doprowadza mojego psa do stanu przedzawałowego a właściciel sobie ogląda płatki śniegu spadające z nieba zamiast ruszyć dupsko i zabrać swojego psa. Jak nawet czasem coś podbiega i nie zżera mojego psa to niech sobie podbiega, trudno. Jak mam możliwość to też wtedy puszczam sukę luzem. Ech, gdybym tylko znalazła jakiegoś normalnego ONka, żeby wygasić trochę tę moją histeryczkę - marzenie ściętej głowy chyba :roll:[/QUOTE]


moj starszy pies tez sie boi owczarow.

wiadomo, ze jak podbiega owczar to tez nie jestem zadowolona i mam chec mu zapodac kopa z polobrotu a potem jeszcze drugiego w dupe wlasciciela.

ale w tym watku sa takie czasem posty, ze mam chec napisac ludziom, ze moge zabrac ich psa na spacer, bedzie bez stresu:)))

Posted

[quote name='a_niusia']wiesz-kazdemu sie czasem zdarza, ze podbiegnie do niego pies. jak do moich psow podbiega pies, ktory nic do nich nie ma i chce sie tylko bawic, to dla mnie to w ogole nie jest problem. nie rozdaje kopow na prawo i lewo (mimo ze bylam o to w tym watku posadzana:))), nie rzucam miechem i nie bluzgam ludzi-tego to akurat NIGDY nie robie.

a tu sa posty, ze ktos mial koszmarny spacer, bo jego pies pogonil sie troche z innym psem, poplatala mu sie linka i jeszcze rozwiazal but-no po prostu koszmar minionego lata i straszny film.

ja zanim dojde na spacer, musze opanowac dwa mlode i najarane psy. tez bywa, ze sie placza itd. a jeszcze mala ma ambicje zdazyc z kupa w krzaki i nigdy jej nie wychodzi. wiec musze je usadzic i posprzatac, a dalej isc jeszcze z kupa.

tez bywa, ze podbiegaja do nich psy, z ktorymi one sie potem gonia itd. co z tego? to nie powoduje u mnie furii ani stresu na reszte dnia.[/QUOTE]

no tak, uważam tak jak Ty i też nie przejmuję się podbiegaczami. ale trzeba wziąć poprawkę na to, że psy są różne... Twoje czy moja chętnie sobie pobiegają z takim psem, ale co z psami które wpadają w panikę jak drugi pies się tylko zbliża? ja tak miałam z tymczasowiczem, wtedy już nie byłam taka wyluzowana...

Posted

zeby nie bylo, ze jestem za chamstwem:)))

nie jestem za chamstwem, sama jestem kulturalnym psiarzem-zawsze pytam, czy moje moga sie przywitac.

ale po prostu czasem jak czytam ten watek to mam wrazenie, ze niektorzy woleliby mieszkac w prozni.

Posted

A ja nie mogę się nie przejmować, bo moja suka (bokserka po przejściach 33kg) jest agresywna do wszystkich psów (chodzi na smyczy i w kagańcu) i każdy podbiegacz to wróg, szczeniaki najbardziej... Niestety nie mieszkam w próżni i muszę się czasem spotkać z innymi psami.

Posted

Ja bym czasem chciała mieszkać w próżni. I nie o psa chodzi, tylko o mnie. Chorobliwie nie cierpię, gdy galopem lecą na mnie duże i kompletnie nieodwoływalne psy. Szczególnie gdy lecą zjeżone. Niestety na niektórych innych psiarzy widok psa działa tak, że czują się całkowicie zwolnieni z obowiązków. Skoro jest pies, to z definicji znaczy, że kocham wszystkie psy, dam się obskoczyć, obślinić a jak będzie trzeba to i pogryźć. No i metoda "na dobrego człowieka" - pies mi paprze kurtkę, a pańcio z uśmiechem na twarzy "pani to musi być dobrym człowiekiem, mój pies zawsze takich rozpoznaje"...

Posted

[quote name='filodendron']Ja bym czasem chciała mieszkać w próżni. I nie o psa chodzi, tylko o mnie. Chorobliwie nie cierpię, gdy galopem lecą na mnie duże i kompletnie nieodwoływalne psy. Szczególnie gdy lecą zjeżone. Niestety na niektórych innych psiarzy widok psa działa tak, że czują się całkowicie zwolnieni z obowiązków. Skoro jest pies, to z definicji znaczy, że kocham wszystkie psy, dam się obskoczyć, obślinić a jak będzie trzeba to i pogryźć. No i metoda "na dobrego człowieka" - pies mi paprze kurtkę, a pańcio z uśmiechem na twarzy "pani to musi być dobrym człowiekiem, mój pies zawsze takich rozpoznaje"...[/QUOTE]

heh he znam to:))

ja mam duża sare, ona jest wielkosic chudego boksera, ale zawsze jak idziemy na spacer i widze jak ktos idzie z psem, czy dzieckiem psa skracam i do nogi i obchodzę na okolo, po co ten mniejszy ma sie stresowac?

raz mi sie niechcacy zdarzylo ze 2 psy moje spuscilam i polecialy galopem obskakac pewna pania zpsem
ale potem dlugo dlugo uja przepraszalam bo jej nie widzialam , ale pani nie byla zla

natomiast zawsze pytam jak ktos idzie z psem nad rzeke czy jego pies jest lagodny i czy sie zgodzi go spuscici aby psy mogly poszalec........

Posted

czy jego pies jest lagodny i czy sie zgodzi go spuscici aby psy mogly poszalec........

-Panie!; łon ni gryzie!...
-ale mój go zaraz wpie...li bo obiadu jeszcze nie jadł :D

A najzabawniejsi są ludzie, którzy przyjmują a priori, że wszystkie psy są łagodne :D

Posted

A_niusia, u nas jest stres, jak jakikolwiek pies podbiegnie. Tzn. teraz udało się Filipa z kilkoma dziewczynkami zaprzyjaźnić i cieszy się jak szczeniak, ale generalnie problem jest. Filip trafił do nas, jak miał 7 lat (według mnie mniej, ale już tam, bo teraz ma teoretycznie 12, a jest bardzo sprężysty, energiczny, ma białe zęby i wygląda maks na 9). Pies prawdopodobnie błąkał się minimum pół roku, przedtem chyba mieszkał w ogrodzie, nie był wychowywany w domu. Na początku był agresywny również wobec nas, ale kastracja plus dobre wychowanie dały taki efekt, że teraz można zrobić z nim wszystko (tulenie, na ręce, wycieranie, problem jest z czesaniem łap, bo jak do nas trafił, miał zapalenie stawów i nadal kojarzy mu się to z bólem).
W każdym razie jak podbiegnie coś dużego (Filip jest do kolan), to pies dostaje zajoba totalnego, chce nas bronić itd. Amok. Komenda siad troszkę go na chwilę uspokaja, ale pies przez resztę spaceru rozgląda się nerwowo i szuka celu ataku. Także każdy obcy podbiegacz jest problemem, ostatnio taki się trafia o masie 70 kg - spasiona mastiffka lub w typie.

Strix - co do Hillsa, to było jakieś 5-6 lat temu. Fiśki i Babci już nie ma niestety z nami (Babcia umarła, a Fiśka dostała po jej smeirci udaru, udało nam się ją jakoś wyprowadzić, ale pół roku później dostała zawału w upał. Poza tym siadywała w pokoju Babci i wyła... Masakra). Wtedy nie wiedziałyśmy, ze Hills to bubel, wet polecił, to kupowałyśmy. No suce nie zaszkodził w każdym razie. Bardziej zaszkodził jej stres i wiek. Teraz jedziemy na karmie Josera licząc, ze jest ok.

Posted

cienkun-ja się boję wieczorem przez moją wiochę przechodzić,wszyscy wypuszczają swoje burki na drogę-przeważnie duże w typie mocno skundlonego onka,husky,i z tych małych szczekajek

Posted

[quote name='evel']Jakby każdy spacer był dla mnie traumatyczny to bym w wariatkowie wylądowała :evil_lol: Niestety, mam schorowaną, lękliwą sukę, udało mi się wypracować z nią bardzo dużo, ale pewne kwestie chyba zostaną na zawsze (patrz: ONki), dlatego trochę mi przykro i czasem tracę cierpliwość, jak kolejny ONek doprowadza mojego psa do stanu przedzawałowego a właściciel sobie ogląda płatki śniegu spadające z nieba zamiast ruszyć dupsko i zabrać swojego psa. Jak nawet czasem coś podbiega i nie zżera mojego psa to niech sobie podbiega, trudno. Jak mam możliwość to też wtedy puszczam sukę luzem. Ech, gdybym tylko znalazła jakiegoś normalnego ONka, żeby wygasić trochę tę moją histeryczkę - marzenie ściętej głowy chyba :roll:[/QUOTE]
moge zaproponowac zamiast 1 onka 3 labradory dość dobrze psychicznie ustawione.

Posted

ja tam nie wiem-moja starsza suka lubi labradory w miare. tzn sa dla niej zadnym towarzystwem, bo wymiekaja w zabawie z nia po jednym okrazeniu, ale sie ich w ogole nie boi, bo jednak to sa psy o innym behawiorze niz owczary-nawet te niewychowane.

Posted

Dzisiejszy wypad do parku.
Moja sucz biega w najlepsze, bawiąc się w śniegu, kiedy nagle podbiega radośnie podobnej wielkości co Kleo (czyli koło 20kg) pies bez smyczy na kolcach. Na szczęście podbiegł do mojego psa w ramach zabawy, zero agresji :) Zastanawiałam się, gdzie właścicielka... No i biegnie pańcia przez zaspy:evil_lol: Ale jej reakcja kompletnie mnie zszokowała... Wzięła kundelka na ręce (myślałam, że połamie sobie kręgosłup od ciężaru!) i tekstem do mnie "a gdzie Twój pies ma kaganiec?!" No normalnie mnie zamurowało, nie wiem o co jej chodziło:crazyeye: Dodałam tylko, że radzę, aby trzymała psa na smyczy skoro ucieka, bo kiedyś trafi na agresora bez kagańca i skończy się tragedią (nie wiem w końcu czy mnie słuchała) :roll: A babka odwróciła się na pięcie idąc w swoją stronę z qndelkiem na smyczy...

Posted

Bo ludzie mają taką mentalność, że jak ktos na nich nie wyzywa, to znaczy że czuje się winny :D A nie przeproszą, bo jeszcze ktos pomyśli że jednak to oni się czują winni, więc wolą wyzwać kogoś... :D

Posted

[quote name='cienkun']Bo ludzie mają taką mentalność, że jak ktos na nich nie wyzywa, to znaczy że czuje się winny :D A nie przeproszą, bo jeszcze ktos pomyśli że jednak to oni się czują winni, więc wolą wyzwać kogoś... :D[/QUOTE]
No dokładnie. Starałam się odpowiedzieć kulturalnie, ledwo co powstrzymując się ze śmiechu, kiedy podniosła swojego qndelka całego w śniegu, a pies dyndał na jej rękach ;)

Posted

Ech, gdybym tylko znalazła jakiegoś normalnego ONka, żeby wygasić trochę tę moją histeryczkę - marzenie ściętej głowy chyba :roll:


w Toruniu jest taka, wygląda jak haszczak i ONek razem :P ale po prostu lepszego psa do wygaszania w życiu nie spotkałam.
a_niusia to jest wątek o chamstwie innych psiarzy, więc wiadomo, że tutaj 99% postów to narzekania i opowiadania o nieudanych spacerach. Takie nagromadzenie informacji wrażenie, że każdy ma każdy spacer nerwowy, co nie znaczy, że tak jest.

Posted

[quote name='panbazyl']moge zaproponowac zamiast 1 onka 3 labradory dość dobrze psychicznie ustawione.[/QUOTE]

Problem w tym, że laby są OK ;) Znaczy oprócz jednego, który ugryzł Zuza "na poważnie" i z którego osobiście zrobię mielonkę jak go tylko zobaczę bez smyczy. Ale ludzie chyba się przestraszyli ostatniego razu, bo spaślak na smyczy chadza.

[quote name='a_niusia']ja tam nie wiem-moja starsza suka lubi labradory w miare. tzn sa dla niej zadnym towarzystwem, bo wymiekaja w zabawie z nia po jednym okrazeniu, ale sie ich w ogole nie boi, bo jednak to sa psy o innym behawiorze niz owczary-nawet te niewychowane.[/QUOTE]

O to to ;) Zu z labem przywita się ładnie, ewentualnie jak labiszon jest bardzo upierdliwy to go złapie za nos, puści i przestaje zauważać.

Z owczarkami za to mamy jazdę bez trzymanki, bo każdy mijany przez nas chciałby pożreć nie tylko nas, ale raczej wszystko co się rusza :roll: Do belgów już się sucz przyzwyczaiła, bo trafiliśmy na akurat takie w miarę stabilne, ale z "niemcami" ma na pieńku i to ostro :shake:

[quote name='Soko']w Toruniu jest taka, wygląda jak haszczak i ONek razem :P ale po prostu lepszego psa do wygaszania w życiu nie spotkałam.[/QUOTE]

Daleko :placz: BTW, Zu kocha husky :evil_lol: Zupełnie nie wiem, skąd jej się to wzięło ;)

Posted

[quote name='Asia&Luna']Dzisiejszy wypad do parku.
Moja sucz biega w najlepsze, bawiąc się w śniegu, kiedy nagle podbiega radośnie podobnej wielkości co Kleo (czyli koło 20kg) pies bez smyczy na kolcach. Na szczęście podbiegł do mojego psa w ramach zabawy, zero agresji :) Zastanawiałam się, gdzie właścicielka... No i biegnie pańcia przez zaspy:evil_lol: Ale jej reakcja kompletnie mnie zszokowała... Wzięła kundelka na ręce (myślałam, że połamie sobie kręgosłup od ciężaru!) i tekstem do mnie "a gdzie Twój pies ma kaganiec?!" No normalnie mnie zamurowało, nie wiem o co jej chodziło:crazyeye: Dodałam tylko, że radzę, aby trzymała psa na smyczy skoro ucieka, bo kiedyś trafi na agresora bez kagańca i skończy się tragedią (nie wiem w końcu czy mnie słuchała) :roll: A babka odwróciła się na pięcie idąc w swoją stronę z qndelkiem na smyczy...[/QUOTE]
klasyczne przerzucenie winy na druga stronę.... Zeby nie powiedziec chamskie....

Posted

Niestety niemce teraz mają problem ze sobą, nadaktywne i rozhisteryzowane w dużej części. No cóż, taki kierunek obrała ich hodowla.
Ale co się dziwić jak na wystawie cała rodzina biega wokół ringu z zabawką i drze się Atos, Srajduś, Ciapuś...
Trochę głupawe, bo albo pies potrafi się prezentować albo nie.

Posted

[quote name='zaginiona sara']Niestety niemce teraz mają problem ze sobą, nadaktywne i rozhisteryzowane w dużej części. No cóż, taki kierunek obrała ich hodowla.
Ale co się dziwić jak na wystawie cała rodzina biega wokół ringu z zabawką i drze się Atos, Srajduś, Ciapuś...
Trochę głupawe, bo albo pies potrafi się prezentować albo nie.
raczej pseudohodowla. a jak się nie rozumie wystawiania onków to i na ich ring się dziwnie patrzy...

Posted

[quote name='Beatrx']raczej pseudohodowla. a jak się nie rozumie wystawiania onków to i na ich ring się dziwnie patrzy...[/QUOTE]
wyjasnij więc po co sie stosuje double handling podczas wystawiania onkow? ja tez tego nie rozumiem.
Poza tym mam zawsze wrażenie, że albo za chwile padnie trupem ten co za onkiem się ciągnie na smyczy, albo ten co gania dookoła i wrzeszczy jego imię....

Posted

Daleko :placz: BTW, Zu kocha husky :evil_lol: Zupełnie nie wiem, skąd jej się to wzięło ;-)


A to by miała dylemat - lubić, czy nienawidzić? :D tylko wiesz, nawet jeśli znalazłby się w Waszej okolicy ONek stabilny i spokojny z fajnym właścicielem, to zaraz drugi Wam to popsuje - i skończy się na lubieniu tego jednego :( co będzie krokiem do przodu, ale i smutnym przykładem chamstwa innych psiarzy.

Posted

Przepraszam dla mnie to idiotyzm, albo pies rusza się jak powinien, nie jest kaleką jak duża część dzisiejszych ON, ablo nie i nie trzeba latać i pajacować, żeby chciał się pokazać.

Wytłumacz w jakim celu to się robi? Żeby chciał targać wystawiającego za sobą?
Pseudo również z rodowodami i dająca rodowodowe psy.
W jakim celu ON ma ciągnąć tyłek po ziemi?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...