Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Content Count

    11,174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Martens last won the day on August 14 2013

Martens had the most liked content!

About Martens

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 09/16/1987

Converted

  • Location
    Maków Mazowiecki

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Martens

    Jaką rasę mam wybrać vol. 2

    Tez pomyslalam o ONku, ew. DONku - jesli faktycznie mialby minimum 2 h dziennie ruchu i zajecia to spokojnie powinien sie odnalezc. I golden, i BOS, to znacznie wrazliwsze, mniej samodzielne i bardziej uzaleznione od towarzystwa czloeiwka psy, i jesli ktos chce psa wylacznie na podworko bez wstepu do domu, to sa bardziej nadajace sie do tego rasy.
  2. [quote name='dance_macabre']to jak tak nie oczywiste jest dla hodowców to powiedz to im a nie nam bo to akurat kwestia w której się jako tako zgadzamy i nikt nie ma wątpliwości. Dla mnie brakuję ci albo wyobraźni albo empatii dla osoby która kupiła szczeniaka po honey. Wyobraź sobie że robisz to hd i wyskakuje dysplazja(nie mówię że ma ale jest możliwość) u honey i okazje się że szczyl też ma. Cena operacji ratujących tak naprawdę szczęśliwe życie takich psów liczy się w tysiącach(ja wcześnie wykrytą postać kosztowała mnie czterokrotność ceny szczenięcia (taka ładna 5cyfrowa sumka) wydana w przeciągu 6miesięcy + to co przeżyłam z psem męczącym się od nie wybierania, braki scojalizacji które leczę do dziś). Powiedz mi czy jesteś w stanie wydać takie pieniądze na leczenie tego szczeniaka(albo hodowca którego tak nie interesowały badania) i w najgorszym przypadku jeszcze swojej suki?[/QUOTE] Jesli czytalas moje pierwsze wypowiedzi, to zauwazylas, ze jak najbardziej powiedzialam - reakcja byla z serii "zobacz co robia inni to ja tez moge". Wlascicielem szczeniaka po Honey jest jej hodowca - byla rozliczeniem warunku hodowlanego. Jesli wiec ktos bedzie sie bujal z psem z dysplazja to wychodzi na to, ze wlasnie osoba, ktorej nie zalezalo na rtg i ktora byla osoba decyzyjna w sprawie miotu. Aczkolwiek nic nie wskazuje na to by zarówno mloda, jak i jej mama, mialy miec jakiekolwiek problemy z ukladem ruchu - mam wrazenie, ze ku gleboko skrywanemu zalowi niektorych. Z tak bujna wyobraznia to moja suka moze miec niedoczynnosc tarczycy, achalazje przelyku i wczesne stadium epilepsji :diabloti: bo latwo tyje, kiedy za duzo je; bo lapie czasem muchy; bo raz puscila pawia po jedzeniu ;) Honey jest bardzo aktywnym psem, kilka razy w tygodniu biega na dystansie 5-10 km, skacze, plywa, biega po rampie, wlasciwie wykonuje wszystkie czynnosci, przy jakich objawia sie dysplazja bioder, bo stawy sa mocno obciazone. Nigdy nie miala zadnych problemow stawowych. To samo z jej rodzenstwem - siostra startuje w zawodach we Francji, brat biega przy koniach. Ojciec Honey przez kilka lat z rzedu byl jednym z najlepszych psow startujacych w zawodach sbt w Holandii - tez zero problemow z ukladem ruchu. I dlugo by tak wymieniac, ale ja nie mam potrzeby chwalenia sie przypadkowym osobom na forum takimi rzeczami - a moze wlasnie powinnam ;) Szczerze - przez kilka lat siedzenia w rasie nie spotkalam ani jednego przypadku staffika z dysplazja, ktora wymagalaby tak kosztownego i bolesnego leczenia jak piszesz; ba, nie spotkalam zadnego staffika, u ktorego dysplazja dawalaby objawy kliniczne - co zreszta jest typowe dla ttb, szczegolnie mniejszych ras z tej grupy. Spotkalam kilka psow z dysplazja C czy D - i byly to psy, ktore prowadzily normalne srednio aktywne zycie bez objawow choroby. To wszystko nie znaczy, ze dysplazja z objawami nie moze u sbt zaistniec, stad zaczyna sie badac psy pod tym katem i ja rowniez zamierzam to zrobic. Fakt, ze w wielu liniach staffiki sa coraz ciezsze, a przy tym czesto nie prowadza sportowego trybu zycia ktory moglby zasygnalizowac istnienie problemu u potencjalnych rodzicow, moze w przyszlosci spowodowac wystapienie takiego problemu - stad uwazam ze to dobry trend. Jednak nie postawie rtg bioder u staffika jako wymogu hodowlanego na rowni chocby z seterami, gdzie wg roznych zrodel dysplazja dotyka nawet 25% populacji, czy z owczarkami, labami i molosami, gdzie ten odsetek potrafi wynosic blisko polowe populacji, a w jednym miocie potrafi sie trafic kilka psow, ktorym trzeba operowac biodra - a tu wlasnie to zrobiono; troche przez zlosliwosc, a troche przez brak wiedzy o rasie i o tym, jakie problemy NAPRAWDE wystepuja w jej populacji, i nie sa dmuchaniem na zimne jak robienie na gwalt HD lekkiej suce po sportowych przodkach, u ktorych nigdy problemy ze stawami nie wystepowaly. I ja kupilabym staffika po rodzicach bez zrobionego HD - ktorych zdrowie i sprawnosc weryfikuje aktywny tryb zycia czy wrecz zawody sportowe - ale majac pewnosc, ze nie kupuje psow po rodzicach z alergia na pol swiata czy mdlejacych z powodu upalu.
  3. W staffikach problem gluchoty sprzezonej z biela jest akurat marginalny, bo biale psy sa niewielkim procentem populacji. Sama kiedys z ciekawosci wnikalam w temat i pytalam czy u staffikow jest taki problem z gluchota jak u bialych bullkow - polska hodowczyni zjechala mnie na forum, ze jestem niedouczona, ze staffik nie ma wsrod przodkow dalmata jak bull, i nie ma gluchych bialych staffikow ;) dopiero hodowczyni z innego kraju, bardziej doswiadczona, hodujaca rowniez biale psy, oswiecila mnie ze owszem, taki problem istnieje, ale bialych psow jest niewiele, wiec i nie jest on tak glosny jak w bullach, gdzie bialy jest "sztandarowym" kolorem. U staffikow i astów ogromnym problemem sa zmiany skorne, od alergii i AZS, przez nuzyce, po sklonnosc do infekcji skory o roznym podlozu, jak i zmiany skorne na tle hormonalnym - i te sa chyba jeszcze trudniejsze do jednoznacznego zdiagnozowania. Na gluchote mozna jednak zrobic BAER (i mozna go wymagac od hodowcy przez zakupem szczeniaka), pies jest gluchy albo nie, koniec dywagacji. W przypadku problemow skornych wszystko zalezy od uczciwosci hodowcy, bo te latwo mozna zataic, czy nawet zamaskowac objawy sterydem, a nie ma mozliwosci uzyskania certyfikatu, ze z psem wszystko ok. I tez chyba w niemal kazdej polskiej hodowli z dorobkiem wiekszym niz 1-2 mioty trafil sie przykladowo pies z alergia, i nie ma w tym nic zdroznego. Problem zaczyna sie dopiero wtedy, kiedy te chore psy sa rozmnazane, albo kiedy powtarza sie po raz trzeci skojarzenie, z ktorego w 2 poprzednich miotach juz rodzily sie psy z takimi problemami...
  4. Martens

    Nowy - kolejny - pies, gdy mamy już jednego

    Nie zostawiajcie psów razem samych, przynajmniej nie na tym etapie. Jak nie macie kojca to postawcie, żeby psy nie siedziały tyle godzin bez nadzoru ze sobą. Co możecie zrobić, żeby się dogadały? Codziennie zabieraj psy na wspólny spacer - mało rzeczy tak cementuje więź w stadzie jak wspólne wyjście na "polowanie" i świadomość, że teraz są jednym teamem, jeśli będzie trzeba się bronić. I chyba najważniejsze - weź się za szkolenie. Rób psom kilka razy dziennie kilkuminutową musztrę podstawowych poleceń, w różnych konfiguracjach - raz z jednym, raz z drugim, razem. Jak wygląda dzień owczarka? Bo w dużej mierze tu może leżeć problem. Owczarki są bardzo inteligentne, potrzebują dużo zajęcia, pracy z czlowiekiem. Jak owczar nie chodzi na spacery, nie jest szkolony, to z nudów może sobie znaleźć własne zajęcie i misję życiową; u wielu owczarków jest to obsesyjne stróżowanie, ale tu psu niestety może wejść w nawyk ustawiczne męczenie kolegi i pokazywanie mu "jego miejsca" - właściwie owczar już to robi, a goldenowi nie wychodzi to na zdrowie. W Waszych relacjach z owczarkiem też niekoniecznie wszystko jest ok - to Twój dom i Ty decydujesz kto może w nim mieszkać, a nie Twój pies ;) i atakowanie goldena mimo Twoich ostrych reakcji jest w pewnym sensie kwestionowaniem Twojego autorytetu przez owczarka, więc na Waszym miejscu przykręciłabym mu śrubkę :evil_lol: i zrobiła odświeżenie podstaw posłuszeństwa ;)
  5. Martens

    Szczeniak na raty

    Kastracja szczeniąt to temat bardzo mocno kontrowersyjny - dla mnie graniczy ze zwyczajnym robieniem zwierzęciu krzywdy. Dyrdymały o samych dobrodziejstwach odnośnie zabiegu może pisać tylko osoba, która nie ma wiedzy w dziedzinie fizjologii i wpływu zabiegu na organizm. Nie wiem jak jest z kotami, ale u psów kastracja przed osiągnięciem dojrzałości powoduje szereg zmian w rozwoju, między innymi w układzie ruchu - co u dużych ras może się skończyć nawet nowotworem kości. I nie bardzo sobie wyobrażam jak hodowca miałby trzymać u siebie x psów z miotu do wieku odpowiedniego do wykonania zabiegu, czyli przykładowo u dużych ras nawet do 2-3 roku życia. Rozwój psychiczny i wychowanie psa, życie z nim, ksztaltowanie jego zachowań pod siebie to trochę inna bajka. I nie sądzę, żeby były tabuny chętnych na przykładowo roczne kastrowane pety - nawet jak ktoś nie chce kupić psa na wystawy czy do hodowli, to zwykle skoro już kupuje, to chce psa mieć i wychowywać od szczeniaka. Jakimś kompromisem w tej kwestii mogłaby być sterylizacja zwierząt nieprzeznaczonych do hodowli - wtedy zwierzę byłoby bezpłodne, ale nie byłoby ingerencji w gospodarkę hormonalną podczas rozwoju. A piętnowanie niekastrowania psów raczej osiąga w niektórych środowiskach chory poziom, a nie jest go za mało :diabloti: z samej dogomanii możesz się dowiedzieć, że tylko z takiego tytułu, że twój pies ma jaja, odpowiadasz za całą bezdomność zwierząt w Polsce :diabloti:
  6. I znowu ja o zupie, ktoś o d*pie :diabloti: Naprawdę każdy ma prawo sądzić co chce o rozmnażaniu suki "bez osiągnięć wystawowych" - i ma prawo przy tym nie rozumieć, że nie dla każdego osiągnięcia wystawowe są priorytetem. Kwestia horyzontów. Szczeniaków nie boli, że mama nie miała championatu; nabywców, jak o tym wiedzieli, również. Zresztą jak mają olej w głowie, to wiedzą, że po championie mogą urodzić się pety, a po przeciętnym psie - championy. Takie psikusy od pani Genetyki ;) bo ocena eksterieru to ocena ułamka wartości hodowlanej psa. Natomiast jak najbardziej będzie kogoś bolało to, że ktoś chce rozmnażać psa, który jest chory i jego problemy prawdopodobnie mają podłoże również genetyczne. Będzie bolało i potomstwo, które odziedziczy skłonności do problemów zdrowotnych, i będzie bolało nowych właścicieli tego potomstwa, którzy będą się martwić i wydawać kasę na weterynarzy. I tak jak ktoś ma prawo krytykować rozmnożenie suki bez osiągnięć wystawowych, tak samo ja mam prawo krytykować osoby, które chcą rozmnażać psa z dużymi problemami alergicznymi, mimo że jakiś czas wcześniej same strzelały wywody, że nigdy tego psa nie rozmnożą, bo jest chory i w niektórych miesiącach wygląda tak, że nie nadaje się, żeby w ogóle go pokazać na wystawie. No ale Mł. Ch. zdążył wyjeździć, to najważniejsze :diabloti: jest rep, jest ch., można rozmnażać. Psy na wystawy, psy do sportu, psy ładniejsze i brzydsze eksterierowo, typ taki, typ owaki - wszystko to jest kwestią dyskusyjną, i można się tak rozwodzić jeszcze 50 stron, czyja racja na wierzchu, ale to już beze mnie, bo kto miał zrozumieć, już zrozumiał, a kto nadal nie kuma, albo czerpie radość z ignorowania argumentów i czepiania się, będzie to robił dalej, choćby nie wiem co - bo chce. Wolny kraj :) Natomiast rozmnażanie CHORYCH psów nigdy nie będzie dyskusyjne, w żadnym stopniu. Ja sama mam psa z takimi problemami jak wspomniany - i wiem, ile się namęczył, i ile ja roztrwoniłam nerwów i pieniędzy, żeby doprowadzić go do stanu, w którym może zaaportować piłkę bez przystanku na drapanie się, i przespać spokojnie noc, nie trąc ryjem o meble i nie piszcząc. I problemy mojego psa nie są pechem, bo spotkałam się już z niejednym takim przypadkiem wśród półrodzeństwa mojego (po poniekąd bardzo utytułowanym repie). Stąd w momencie, kiedy ktoś mówi mi, że chce kryć swoją sukę swoim repem, któremu osobiście polecałam weta, bo miał takie problemy jak mój pies - "bo inni robią gorsze rzeczy" - to trafia mnie szlag :)
  7. Mogę się wypowiadać o hodowli i kryciach, mogę pisać o swoich psach, ale uczyć czytania ze zrozumieniem już nie zamierzam ;) Dla mnie stawianie zdrowia jako priorytetu przed wystawami nie wyklucza się z tym, że ładne psy nie są automatycznie chore tylko dlatego, że są ładne, ani brzydkie nie są zdrowe tylko dlatego, że są brzydkie. Natomiast różnice między typami w rasie mogą już wpływać na sprawność psów i pośrednio na zdrowie. Mamy tylko chyba problem z porozumieniem, bo mylisz typ staffika z urodą staffika ;) a typy w ttb, które są krzyżówką dwóch skrajnie różnych ras to trochę inny kaliber różnicy niż typy w grupie VII. Tak, tak, zaraz wkleisz mi typy seterów i będziesz się kłócić, że różnią się, bo mają mniej albo więcej futra :diabloti: ale od większej ilości futra te psy nie zaczną np. masowo lądować na cesarkach. Chryste, ile można pisać w kółko to samo...
  8. [quote name='isabelle301'] Dając skorupki - ale zmielone na absolutną mączkę (najlepiej przesiac przez drobne sitko dodatkowo) - napewno nie przedawkujesz. Nadmiar zostanie wydalony wraz z kałem[/QUOTE] Owszem, nadmiar wapnia zostanie wydalony z kałem, tyle że nie o to w związku z tężyczką chodzi. Nadmierna podaż wapnia w pożywieniu powoduje, że organizm reguluje jego przyswajanie z pożywienia - przestawia je na niższy poziom. W ciąży wszystko jest fajnie, schodki zaczynają się po porodzie, kiedy rusza laktacja, zapotrzebowanie na wapń rośnie lawinowo, a organizm jest dalej nastawiony na niewielkie wchłanianie wapnia z pożywienia i zwyczajnie nie nadąża się przestawić z dnia na dzień na wchlanianie większej ilości wapnia z pokarmu. Cały wapń idzie na produkcję mleka, spada jego poziom we krwi i mamy tężyczkę. Ja bym pozostawiła wapń w pożywieniu dla suki w ciąży na takim poziomie, jaki był normalnie - jedynie w przypadku licznego miotu zwiększyłabym jego ilość w okresie, kiedy mineralizuje się szkielet szczeniąt. W innym przypadku podnosiłabym go dopiero po porodzie.
  9. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Klingos']Staffy są wszędzie popularne, z tym, że gdzie indziej staffordshire, gdzie indziej pity, których np. w AU jest niewiele, a gdzie indziej znów asty. [/QUOTE] Niby tak, ale między tymi rasami są spore różnice - dopóki nie miałam staffika, myślałam, że to taki ast w miniaturce, a to zupełnie inny pies, bardziej pobudliwy i aktywny, bardziej wpatrzony w człowieka, jeszcze mniej skłonny do obrony niż ast, za to z silniejszymi instynktami typowymi dla "zwykłych" terierów, szczególnie łowieckimi. Od miłośników wiem, że pity są jeszcze inne, trudniejsze i od staffików, i od astów, właściwie taki mix asta i staffika w wersji hard. U nas prawie wszystkie staffy na ulicy to asty i ich mixy, natomiast prawdziwe pitbulle to rzadkość (masa idiotów nazywa pitbullami amstaffy bez papierów - chyba dlatego że to groźniej brzmi), staffiki są bardziej znane od niedawna, ale nadal nie są to psy często widywane na ulicy. Dzieki za link ;)
  10. Martens

    Uwaga floric!!!

    [quote name='TheDog']A emerytów np. nie stać na royalki, proplanki itp.[/QUOTE] Owszem, ale co w takim razie jadły pieski emerytów, zanim w Polsce weszło Pedigree, Chappi, Friskies i inne śmieciowe karmy z najniższej półki? Ano jadły JEDZENIE - ścinki z mięsnego, kaszę, warzywka z zupy, itd. - a nie granulowane ładnie zapakowane odpadki :) i na pewno nie wychodziło drożej, za to na pewno zdrowiej... Do dziś można karmić psa gotowanym żarciem po najniższych kosztach jak kogoś nie stać na drogą karmę - tylko reklamy wkręcają ludziom, że gotowa karma najpodlejszej jakości jest "super zbilansowana", "zawiera wszystkie niezbędne składniki", "zestaw minerałów i witamin" - co w przypadku karm takiej klasy jak wymienione, jest pustymi sloganami. P.S. Prowadzenie bloga nie polega na kopiowaniu CUDZYCH tekstów z internetu czy literatury, w dodatku bez podania autora i źródła - wtedy jest to kradzież.
  11. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Pani Profesor'] szczekał przez bramkę, taki wredny zaczepiacz (zupełnie jak mój pies...) aż któregoś pięknego razu Brutus (ast) sprytnie wciągnął go pod bramką i zgnoił w ułamku sekundy - pies puścił dopiero, kiedy TŻ mu kazał (na szczęście stał w oknie i zleciał na dół). nie zrobił psu krzywdy, ale chwycił go za kark i przycisnął całym sobą w róg domu, do ziemi. tamten leżał sparaliżowany ze strachu, ale jakby spróbował się ruszyć to na 100% by z niego nie zostało nic,a przecież na co dzień elegancko omijał zwierzęta..[/QUOTE] Gdyby ttb rzeczywiście były takie, jak niektórzy tu piszą, z tego psa zostałaby mokra plama, zanim TŻ otworzyłby usta ;) w końcu ttb to psy z "genem zabijania" :diabloti: i przy walce nie reagują nawet na bicie, a co dopiero na krzyk... Jakaś podróbka był ten ast :evil_lol: A ja będę ostatnią osobą, która będzie mieć pretensje o zabranie psa i nawet nie podciągałabym tego pod uprzedzenia do rasy - bo sama nie cierpię, jak mi coś wbiega w psy i muszę się zastanawiać czy się normalnie powącha, czy ruszy do boju i będę miała korridę pod nogami. A tak do osób bojących się i uprzedzonych do ttb - naprawdę, wszyscy mamy cholerne szczęście, że ta moda na "gangsta pieski" poszła w Polsce na ttb, a nie np. anatoliany. W tym hipotetycznym przypadku pewnie nie kończyłoby się w 95% przypadków na potarganym psie, tylko balibyśmy sie po bułki wyjść do sklepu czy dzieci puścić do szkoły, żeby piesek sąsiada łbów im nie urwał. Całkiem niedawno był tu wątek właścicielki anatoliana, która była przerażona, że 6-miesięczny pies posłał do szpitala z poważnym pogryzieniem faceta pracującego na posesji, plus ugryzł kilka osób. Nigdy przenigdy nie słyszałam, żeby 6-miesięczny ttb rzucił się na człowieka, bo ten sobie chodził po posesji i coś robił - u anatolianów i dużych ras stróżujących to nic nadzwyczajnego. Ale co z tego, ttb i tak są groźniejsze, mają większy uścisk i chęć mordu we krwi :cool1:
  12. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Ja jestem ostatnią osobą, która będzie oprawiać ttb w serduszkowe rameczki z przyklejonymi jednorożcami ;) i nie rozumiem, czemu niepojęte jest podejście pomiędzy robieniem z ttb nowych labów i aniołów w psiej skórze, a demonizowaniem i porównywaniem niemal do filmowego predatora. Nie wiem w ogóle od jakiegoś czasu, po co toczy się ta dyskusja. Jedyne co mam do udowadniania, to że ttb to psy jak psy, jedne z trudniejszych w obsłudze, ale bez sensu jest uważanie ich za jakieś ewenementy potworności wśród psich ras - a jak czytam te wszystkie trwożliwe opowieści o braku CSów, zabójczym uścisku i zamiłowaniu do mordowania, to mam wrażenie, że jestem w średniowieczu i słucham nie o psach, tylko o jakichś mitycznych stworach z mrocznego lasu. Osobiście uważam, że choćby doberman przebija przeciętnego asta trudnością w prowadzeniu i skłonnościami do agresji wobec człowieka ;) Ja nie neguję, że ktoś spotyka pokręcone, agresywne i niebezpieczne ttb w złych rękach - tyle że w złych rękach pokręcony, agresywny i niebezpieczny będzie każdy większy pies ze skłonnościami czy to do walki, czy do stróżowania, czy do obrony. To już jest kwestia prowadzenia psa, a nie cech rasy - a tutaj na podstawie źle prowadzonych czy wręcz szczutych psów wystawiana jest metka na temat całej grupy ras, jako przerażającej, nieobliczalnej, niebezpiecznej i marzącej tylko o tym, żeby ukatrupić każdego napotkanego psa. Jak ktoś ma problem z uwierzeniem, że ttb potrafią zachowywać się normalnie, proponuję wycieczkę na najbliższą wystawę psów i przyjrzenie się, jak zachowuję się psy tych ras (w końcu nie w typie i nie w rękach idiotów) przy swoim ringu. Powinna być krew, trupy i właściciele targani przez krwiożercze bestie, a tymczasem jest cisza i spokój jak przy mało którym innym ringu... A nie, fakt, to o niczym nie świadczy, ttb mordują precyzyjnie i po cichu :diabloti: One przy tym ringu pewnie stoją spokojnie i kombinują, jak tu w odpowiednim momencie wyrżnąć całą wystawę :evil_lol:
  13. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    I nie rzuciły się z cichym precyzyjnym atakiem bez CSów, żeby zamordować Twoje psy? Dziwne, przecież ttb tak mają z natury :diabloti: Może to jakieś podróbki były?
  14. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='maartaa_89']Oj nie powiedziałabym, że ttb jest niewiele mniej niz wczarków, moim zdaniem ttb wcale takie popularne juz nie sa. Masz dostepne jakies dane na ten temat? Wydaje mi sie, że dalej owczarki są najpopularniejszą rasą dlatego też liczba pogryzień przez psy tej rasy czy w typie jest wyższa niż w przypadku ttb. Pytanie ile z tych owczarków które gryzą to rzeczywiście psy rasowe. Ja znam wiele owczarków niemieckich (i psow w typie) ktore sa zrownowazone, potrafia sie zachowac w kazdej sytuacji i nie gnebia innych psów. Niestety ale z amstaffów (i psow w typie) które mialam okazje poznac tylko jeden moze spokojnie biegac z innymi psami. Pytanie czy mialam pecha czy rzeczywiscie ta rasa ma pewne predyspozycje do zostania zjadaczem innych czworonogow[/QUOTE] Patrzyłam głównie na ilość psów zgłaszanych na wystawy - no ale to tyczy się psów z papierami, wystawianych; psów w typie nie obejmuje. Niemniej jednak jakiś wskaźnik popularności rasy to jest, i niejednokrotnie na wystawach samych zgłoszonych astów było więcej niż ONków, nie mówiąc już o całości ttb. Plus kwestia obserwacji - u mnie ttb dużo łatwiej zobaczyć niż jamnika, husky czy goldena. Łatwiej niż ONka z papierami czy mocno w typie. Jeśli statystyki pogryzień nie są przekonujące, można jeszcze patrzeć, jaki odsetek psów w danej rasie nie zalicza obowiązkowych w niektórych krajach testów psychologicznych ;) Podpowiem tylko, że zalicza je znacznie większy odsetek ttb niż owczarków czy wielu ras uznawanych za psy rodzinne, łagodne ;) a to już jest bardzo wymierny sposób sprawdzenia, czy jakaś rasa w skali populacji jest zrównoważona i bezpieczna dla otoczenia. Ttb jako rasa mają predyspozycje do konfliktów z innymi psami - ale nie one jedyne. Wystarczy spojrzeć na dogomanii, ile z psów należących do dogomaniaków nie może spokojnie biegać z innymi psami, mimo że koło ttb nawet nie stały ;) Ttb jako rasa nie mają predyspozycji do kierowania ataku na człowieka - a mają je wszystkie rasy stróżujące i obronne, a nie robi się o nie takiego szumu, że są niebezpieczne i do kasacji.
  15. Martens

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='zmierzchnica']I nikt tego nigdzie nie zgłosił?[/QUOTE] U nas była bardzo podobna sytuacja, do bloku obok wprowadziła się babka z dzieckiem, a kilka dni później pod blokiem pojawił się czarny labrador. Podejrzanie łasił się do babki, która go odganiała, do dziecka też - jak dzieciak wychodził się bawić sam, bawił się z psem i wołał go po imieniu, na które pies reagował. Babka długo wypierała się, że to nie ich pies, aż przyparta do muru stwierdziła, że psa oddali przy przeprowadzce do bloku komuś na wieś, na podwórko, ale pies im uciekł i tu siedzi, a ona go do domu nie weźmie (raz podawała za powód, że pies jej nabrudzi, raz że alergia, generalnie jedna wielka ściema). Tego się nawet nie opłacało nigdzie zgłaszać, baba by się wyłgała, że pies już nie jest jej, przecież go oddała; tamci by powiedzieli, że no wypadek, pies uciekł, i co? Psa zgarnęła fundacja od labów i znaleźli mu nowy dom.
×