Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/28/19 in all areas

  1. A kuku...... ;-) Nawet na chwilę nie można się zawieruszyć, od razu RABAN !!!!!
    4 points
  2. Kochani ja napiszę jak to wygląda dla mnie z boku bo emocjonalnie nie jestem zaangażowana w sprawę ( nie znam osobiście ani Państwa ani Trevora ). Mam takie pytanie które może warto by było zadać Panu jakoś w delikatny sposób podczas rozmowy - aby podpytać czy coś i ewentualnie co zrobili aby walczyć z agresją poprzedniego psa jak pojawiło się najmłodsze dziecko. Koszty behawiorysty są bardzo wysokie, potrzeba włożyć też sporo pracy od siebie - czy wogóle cokolwiek zostało zrobione ? Koszty rehabilitacji ( jako opiekunka psa znalezionego z Paulą w rowie ze złamanym kęgosłupem i po kilku operacjach ) wiem jakie są, wiem ile czasu i pieniędzy to wszystko kosztuje, jazda do lekarzy, czekanie w kolejkach, zabiegi itp... Trevor to starszy Pan, ktoś kto ma stare psy jest tego świadomy ale czy rodzina z 4 małych jeszcze dzieci wie na co się pisze ? Piszę ten post ponieważ dawno temu razem z Ziutką miałyśmy kotkę na DT - znalazła dom - ludzie super, był rezydent i po pierwszym starciu kotów ( mimo że byli uświadamiani jak je zapoznawać zgodnie z zasadami.... ) zadzwonili że kota chcą oddać bo rezydent atakuje Koko.... Zabrałam ją do siebie..... potem Ziutki znajomi którzy okazali się kompletnymi palantami wzięli Koko i też wszystko było super przez rok....do czasu aż urodziło się drugie dziecko.... w dniu przyjazdu dziecka ze szpitala " pan "napisał do mnie na facebook ( strach pomyśleć co by było jakbym się nie zalogowała ) o 22 do mnie że albo w godzine jestem i kota zabieram albo wynosi ją na ŚMIETNIK!!!!! i wtedy wlasnie Ziutka wystawiła się na mnie bo powiedziała że to jej bardzo dobrzy znajomi i ona ze mną po kota nie pojedzie bo nie chce się z nimi kłócić....w nocy pojechała ze mną Nutusia którą wyrwałam ze snu bo cała zapłakana się trzęsłam ( miałam w domu wtedy 4 koty ) ale do czego zmierzam - oddali ją ja rzecz, ani pierwsi nie chcieli słyszeć o Feliway, obrożach,. behawioryście mimo że na PA wszystko wypadło super i kontakt cały czas z nami był., mówili że są świadomi, że są leki uspokajające, obroże, feromony .. i drudzy którzy po roku czasu chcieli kota wyrzucić na śmiernik! ( nie wpuścili nas na klatkę tylko przez otwarte drzwi rzucili Koko - dobrze że w międzyczasie przyjaciele dotarli wcześniej i Mariusz rzucił kocem bo Koko by uciekła... ) Nie zrobili nic aby zawalczyć o zwierzę które było u nich tyle czasu ( w pierwszym domu 2 tyg w drugim ponad rok ) nie podjęli próby bo nie mieli kasy i chęci ... skreślili ją jak zwykłego śmiecia... Większość z Was wie jacy okrutni potrafią być ludzie, jak potrafią grać i zrobić dobre wrażenie - w moich oczach jeśli ktoś raz nie podjął próby a poszedł na łatwiznę - nie zawaha się aby zrobić to ponownie. Wiem że okoliczności się zmieniają, ale to starszy pies - sama mam same staruszki w domu - i wiem jak one się przywiązują....przy 4 dzieci napewno mają mnóstwo wydatków ale muszą liczyć się z tym że Trevor do końca życia będzie potrzebował leków i suplementacji....to są koszta.... zgodzę się z tym że jak adoptują młodszego psa to nikt nie zagwarantuje że pies nie będzie chory i leczenie nie pochłonie kilku tyś złotych.... Sorry ale każdy mój adoptowany pies czy kot - był przemyślany - za każdym razem liczyłam się z tym że mogą być potrzebne nakłady finansowe - jeśli miałam gorszą sytuację finansową nie brałam kolejnego zwierzaka. Kolejny przykład kot z dt u Kwiaciarenki która mieszka niedaleko mnie - zachorował na pęcherz - zawiozłam go kilka razy do lekarza bo Marzena nie miała ani kasy ani możliwości aby to zrobić a trzeba było ratować mu życie - pokryłam koszty wizyty ale one ciągle pochłaniały coraz więcej - kot nie mógł wyzdrowieć i jest po 3 operacjach na które wydałam z własnych środków ponad 7 tyś złotych.... Pytanie co zrobiliby Państwo gdyby nie daj Boże okazało się że Trevor takich nakładów będzie potrzebował ? Nie chcę ich skreślać bo ich nie znam - i proszę nie odbierajcie mojego postu jako czarnowidztwo.. opisałam swoje doświadczenia - cenię ich za szczerość ale w mojej ocenie jeśli już wiedzą że nie będą mogli sprostać finansowo zadaniu utrzymania psa z problemem, przed zabiegiem i w starczym wieku - powinni również z uwagi na dzieci zastanowić się nad młodszym zwierzakiem aby dłużej z nimi był. Nie wiem jaki temperament ma Trevor ale on będzie potrzebował z każdym rokiem więcej spokoju - tylko czy Państwo będą w stanie mu to zapewnić ? z całego serca trzymam kciuki za Trevora i za domek dla niego :) Agat z jakich okolic są Państwo ?może jakieś moje tereny ? jeśli tak to gdybyś potrzebowała wsparcia na wizycie PA to może mogłabym podjechać z Tobą :)
    2 points
  3. Szczęściarze. Ale mimo tego - jeden psiak w domu jest biedny, chyba brak mu psiego towarzystwa.
    1 point
  4. Możesz też dać maluchowi pluszową zabawkę,takiej wielkości jak on,nawet większą.Moja bernardynka ciumkała takiego misia ...dość długo.Spróbuj,tylko oderwij oczka i takie elementy,którte dadzą sie oderwać i połknąć.
    1 point
  5. Lolciu wybacz mi ten list gończy za Tobą ale musisz zrozumieć, że przeogromna tęsknica za Tobą nas tu wszystkich opanowała i nijakiego już innego sposobu nie widziałam ; ) Ale trzeba przyznać, że list gończy szybko zadziałał :) Cmok, cmok Lolciu w ten Twój śliczny nosek !
    1 point
  6. Migotku, czy bezpiecznie dotarłeś już do Krainy Wiecznych Łowów? Czujesz to nieskazitelne powietrze, które dociera do Twoich płuc? Dobrze jest oddychać bez problemu, bez bólu i cierpienia, prawda? Wiem, że przez ostatnie dni zaznałeś ciepła i dobra, jakiego nie miałeś dawno... jeżeli w ogóle... Pomrucz w czasie snu do uszka, elik... daj Jej ukojenie... Pokochała Cię jak własnego kota - całym swoim sercem.... I jak możesz, poszukaj TAM mojej Zdrapci... będzie Ci raźniej... I powiedz jej, że nadal o niej myślę, mimo że niedługo minie dwa lata jak musiałam ją potrzymać za łapkę i patrzeć jej w ufne, ale pełne bólu oczy... i widzieć jak zasypia coraz głębiej i głębiej... Wierzę, że razem ze Zdrapką znajdziecie wspólny "język" i razem będziecie spędzać czas: Ty będziesz łapał jej myszki na łąkach Krainy Wiecznych Łowów, a ona będzie Ci mruczeć głośno i dumnie do ucha. Już razem. Na zawsze. Szczęśliwie i bez bólu. Ty i mój Draputek... PS: Migotku, podsyłam Ci na wszelki wypadek zdjęcie Zdrapci: chociaż poznasz ją po zapachu Mądrości i Miłości... Ale proszę, to ONA: elik, przytulam... Jesteś bardzo, bardzo dzielna. Dziękuję, że pomogłaś Migotkowi.
    1 point
  7. To zrób - ze starego podkoszulka też można, potrzebny na krótko.
    1 point
  8. To akurat bardzo, bardzo odpowiednia temperatura na letni poranek. Przynajmniej w nocy można normalnie spać.
    1 point
  9. Migotku [*] Eluś...gdyby na Was nie trafił to by konał w cierpieniu...
    1 point
  10. Wczoraj dostałam smsowe wieści z Krakowa: "Pelikanek unika słoneczka. Siedzi w kuchni, gdzie chodzi wentylator, więc daje radę. Ostatnio miał luźniejsze kupki, ale sytuacja już opanowana."
    1 point
  11. Odwiedzam Cebulka i cieszę się ,że u chłopaka wszystko w porządku
    1 point
  12. Kto tu przegiął ? Ja rozumiem, kulturalnie zapytać o zdrowie Lolusia, ale żeby listy gończe za nim wysyłać jak za zbirem jakimś. Toż to wstyd na całą Polskę...
    1 point
  13. Na szczęście dziś mamy powtórkę dnia wczorajszego w temacie pogody. Można jeszcze trochę odpocząć. Korzystaj więc Blondynku z uroków ogrodu, można pospacerować, pobawić się z kumplami, czasem nawet trochę poszaleć (o ile pozwalają na to możliwości fizyczne). I najważniejsze - bądź zdrowy!
    1 point
  14. Jakie niesprawiedliwe jest życie. Oddychasz teraz już spokojnie, bez bólu. Niewielka to pociecha. Elik - nie możesz mieć żadnych wyrzutów sumienia. Zrobiłaś wszystko co było możliwe. Po prostu - było już za późno, Przynajmniej przez ostatnie dni życia miał pomoc, nie musiał w samotności i męczarniach dogorywać. Niewielka, ale zawsze jakaś pociecha. Spóźniona dziś jestem. Niby obudziłam się po 4, ale wypuściłam psy i doszłam do wniosku, że to za wcześnie i spałam jeszcze ponad godzinę. Wybitnie sprzyjała temu pogoda. Rześki poranek dobrze wpływa na człowieka. Wczoraj przed południem byłam zadowolona, że chwilami było mi nawet zimno. Dziwne, prawda? mam nadzieję, że dziś będzie podobnie bo czeka mnie kolejny wyjazd. Moje psy zbuntowały się ostatnio i jedynym pożywieniem, które jest dla nich jadalne okazuje się drobiowy rosołek z ryżem (niekoniecznie z warzywami). I to jeszcze rzadki. Staram się w tym przemycać chociaż trochę chrupek. jak się rozmoczą to jakoś przechodzą przez gardziołka. O dziwo - dziś rano nawet Lala zjadła. Tak więc, chociaż nie zawsze gotuję dla siebie, zmuszona jestem gotować dla psów. Siła wyższa. Spokojnego dnia życzymy wszystkim.
    1 point
  15. No i mamy kolejny szczęśliwy happy end :) Spineczko samych już tylko szczęśliwych dnia ze swoją Rodzinką :)
    1 point
  16. Witaj Haem, podzielę się z Tobą moimi obserwacjami. Jak; pewnie czytałaś moja adoptowana suczka nie piła wody. Trwało to około 2-3 tygodnie, aż któregoś pięknego wieczoru, suczka po prostu wstała z legowiska i poszła chłeptać wodę z miski :) od tego dnia problemów z piciem już nie było. Wydaje mi się, że była to mieszanka róznych czynników, ale głównie stresu z powodu nowego, miejsca, ludzi, otoczenia i wszystkiego wookół. Zgaduję że w kwestii jedzenia u Twojego psa może byc podobnie. Najlepszym rozwiązaniem(wg.mnie) jest bardzo powolne pzyzwyczajanie psa do wszystkiego w domu. My zostawiliśmy naszej suczce całkowicie wolną rękę jeśli chodzi i naukę, oswajanie się, poznawanie świata itp. Znawcy radzą żeby tydzien, dwa,trzy (zwłaszcza u wycofanych psów) pozostawic je w całkowitym spokoju -pies będzie leżał nic nie robił, obserwował, uczył się, zdobywał nowe doswiadczenia, poznawał nowe zapachy, nowe dźwięki. Wszystko dla niego będzie nowe... Raz na jakiś czas podejśc spokojnie do psa, pogłaskac, mówic spokojnie do niego itp a potem zostawić go w spokoju np. usiąśc w tym samy pokoju, czytać gazetę, coś robic nie patrzc na psa, tak by z jednej strony pies nas widział, patrzył co robimy, a z drugiej strony był pozostawiony w spokoju. My na początku mocno ograniczyliśmy np. intensywnośc odglosów domowych (radio, tv, głośne rozmowy) bo pies się ich bał. Siedziałem z psem w pokoju i ogladałem tw z mocno przciszonym głosem. Suczka leżała, patrzyła na mnie, słuchała i się przyzwyczajała. Podam Ci inne moje przykłady co ile zajęło u nas: moja suczka zaczęła wychodzić ze swojego legowiska na spacery po domu dopiero po miesiącu (wczesniej zaraz po powrocie do domu właziła na legowisko i leżała, czasem poszła gdzieś za mna po domu ale szybko wracała do siebie). Merdać na mój widok po roku, na widok domowników zaczęła po około 1,5 roku. Ciszyć sie z wychodzenia na spacer po około 1/2 roku. Okazywać swoje psie radości po około roku. Naprawdę robiliśmy dużo i baaardzo powoli żeby jej nie tlamsić, nie stresować. Pies jest zwierzęciem stadnym, więc ona na pewno za jakiś czas wybierze sobei jednego domownika i to będzie jej opiekun i na pewno za - miesiąc, dwa pół roku zacznie się robić psem domowym. Pomimo że moja jest z nami już prawie 3 lata to z niektórych rzeczy na pewno jej nei wyleczę (np boi się burzy, huków, głośnych dźwięków, ryków silnika itp.) boi sie dalej obcych ludzi, ale już nie jest to taka panika jak na początku - nie obchodzi każdej spotkanej na ulicy osoby 3 metrowym łukiem... Teraz przechodzi obok takiej osobę spokojnie, podejśc nie podejdzie ale już nie ucieka. Jesli masz jakie pytanie to napisz, co Cie inetersuje, postaram się jakoś pomoc, powiedzieć co u nas działało a co nie, bo bardzo dużo poświęcilismy czasu i środków żeby nasza suczka przypominała domowego psiaka... Myślę że po prawie 3 latach u nas jest (z jej obecnego zachowania,luzu, radości) tak na 70-80% domowym psem i wiem też, że nigdy nie będzie takim w 100% domowym psiakiem jak ten który wychowywał się u Ciebie od szczeniaka i ufa Tobie i calemu świata, bo nigdy nikt go nie skrzywdził... Pomimo tomoja suczka jest i zawsze będzie pelnoprawnym członkiem naszej rodziny i wszyscy ją kochają jakby była z nami od szczeniaczka... Jeśli chodzi o drapanie się po pyszczku, to mogą byc różne przyczyny np: stres, reakcja alergiczna ( nowa karma lub jakiś jej składnik, pyłki, alergeny w domu jak kurz czy roztocza - pamiętaj że schroniskowy pies który żyl w boksie miał zupełeni inne środowisko i z innym rzeczami styczność), choroby skóry i wiele innych, nawet chęć zwrócenia na siebe Twojej uwagi. Zaobserwuj czy: ma jakieś zmiany na skórze w okolicy pyska,zaczerwienienie, kiedy się drapie a kiedy nie, jaka jest intensywność drapania. Jeśli wykluczysz choroby (weterynarz) pozostaje obserwacja i eksperymenty z karmą, róznymi dodatkami (uczulac może np. jeden rodzaj mięsa albo jakiś składnik w karmie...). Pamiętaj żeby przetestować karme to powinnaś jej używać okolo miesiąc/dwa bo wtedy dopeiro widać efekty (no chybą ze pies ma również biegunki itp.). Jeśli zmieniasz karmę to zmieniaj ją też stopniowo tzn. do starej karmy zaczynasz po troszke dosypywać nową, zwiększając udział stara/nowa aż po kilku dniach/tygodniu/2 tygodniach przejdziesz całkowicie na nową karmę.
    1 point
  17. Zabieg będzie kosztować ok. 1000 zł, bo Trevor jest duży. W niedzielę miałam się zająć nowym bazarkiem na ten cel, ale jeśli w niedzielę jadę do Trevora, muszę to zmieścić w sobotę :) Państwo deklarują, że też się dorzucą ile będą mogli. Jeśli po tygodniu obserwacji Trevora okaże się, że zabieg powinien się odbyć jak najwcześniej, nie chcę go odsuwać z powodu braku funduszy. Lecznica da fakturę z odroczonym terminem płatności, czyli mam ok. 3 tygodni. Ok. 200 zł zostało ze zbiórki fundacyjnej na kastrację i wycięcie brodawki (wczoraj Agnieszka dostała wyniki histopatalogiczne - niezłośliwy włókniak nie dający przerzutów - hurra :))))
    1 point
  18. Dzięki raz jeszcze wszystkim Wam za obecność i rady. :)) Są bezcenne. Sytuacja jest dynamiczna. Państwo chyba myślą i myślą, i boją się, że Trevor do nich nie trafi, bo w niedzielę chcą przyjechać do hotelu raz jeszcze - tym razem wszyscy sześcioro. Chcą go wszyscy poznać i dać się poznać Trevorowi. Proponowałam wcześniej im Szantę jako młodszą i pełną energii i chętną do zabawy, ale chyba nie tego państwo oczekują. Trevor właśnie ujął ich właśnie tym, że jest spokojny i zrównoważony. Coraz bardziej dają do zrozumienia, że żadne dolegliwości Trevora nie są dla nich straszne. Proszą, żebym wtedy też przyjechała do hotelu, żeby ich poznać. Więc jakoś poukładam ten dzień tak, żeby pojechać.
    1 point
  19. Bardzo Ci wspólczuję...dwa psy tak ciężko chore...Teresa - nie znam szczegółów tych zaleceń,ale...nieleczona niedoczynność tarczycy może (musi) spowodować jeszcze większe zamieszanie w organizmie suni,włącznie z cięzkimi powikłaniami.Czy wet sprawdził poziomy tarczycy?? Ewentualny guz mózgu nie wyklucza wyrównywania hormonów tarczycy. Dopytaj o to i koniecznie trzeba zbadać te poziomy - TSH i ft4! Trzymaj się,i sunie niech też sie trzymają, M.
    1 point
  20. Moje pinczery były ciepłolubne jak koty ale takich upałów nawet one mają dość. Najlepiej w domu przed wiatrakiem. A Gajula śliczna, dobrze że ma czasem cień w ogrodku.
    1 point
  21. Sebuś biega chętnie ale co i raz kaszlnie w zwiazku z tym umowilam go do kardiologa (tylko u nas kardiolog dojezdza raz w miesiacu, bedzie w polowie lipca) A jak nie biega to wyleguje sie zawsze jak najbliżej czlowieka
    1 point
  22. Lolus, prosiiimy! :) Bo zacznę tupać z pozostałymi!
    1 point
  23. Blond dżentelmenie - dziś wreszcie mamy trochę odetchnąć od upałów. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Będziesz miał okazję co nieco zwiedzić ogródek, a może nawet pobawić się z kumplami bez specjalnego wysiłku? Korzystaj z okazji bo nie wiadomo kiedy trafi się następna.
    1 point
  24. Ja tupię , tupię , tupię , tuuuupięęęę
    1 point
  25. Czemu nie ? Będziemy tupać nóżką i skandować..... My chcemy Lolusia....... My chcemy Lolusia....... My chcemy Lolusia........ kto następny do tupania.....
    1 point
  26. Też stęskniłam się za Lolkiem, mimo że raczej jestem czajnikiem... i się nie odzywam ;)
    1 point
  27. Prosimy o mocne trzymanie kciuków za Lukrecję:) Jaaga jest po długiej rozmowie z potencjalnym domkiem, ja też dzisiaj z Pania rozmawiałam i jesteśy umówione na wizytę pa na czwartek:) Pani dostala zgodę męża na adopcję Luki, musza tylko przejśc pozytywnie wizytę, no i musimy w razie czego znaleźć jakiś transport do Warszawy:)
    1 point
  28. Zobaczcie, jak Cola wyrosła, piękna z niej dziewczynka:) Wieczorne szaleństwa ze Spinką;)
    1 point
  29. Z taką jasną, arystokratyczną karnacją trzymaj się Pelisiu w głębokim cieniu, bo słoneczko chyba się na ludzkość zeźliło mocno, chce nas upiec żywcem :(
    1 point
  30. Państwo stracili niedawno psa staruszka, byli z sunią bardzo zżyci. Przy malej Liczi sunia powoli odzyskuje radość.
    1 point
  31. Nawet gdyby to się nie udało (odpukac), to wierzę, ze w sytuacji suni niczego to nie zmieni. I to jest piękne.
    1 point
  32. Lucky bardzo fajnie się aklimatyzuje.Uwielbia głaskanie i pieszczoty.Bez problemu daje się wykąpać i wyczesać.Na spacerach załatwia swoje potrzeby ale panicznie boi się nadjeżdżających aut.Od razu chce uciekać albo przywiera do ziemi.Możliwe,że został gdzieś wywieziony skoro tak źle mu się kojarzą....:( To bardzo spokojna okolica i Państwo mają już opracowaną ścieżkę spacerową bez aut.Na razie zostawiają mu czas ,aby na dobre się przyzwyczaił,zaufał i uwierzył,że to jest jego dom i jego rodzina.Później będą go pomału oswajać z jazdą samochodem i innymi autami. Fajna, wyrozumiała rodzina i bardzo zadowolona że mają Lakusia :)
    1 point
  33. DZIEŃ DOBRY!!!! Kto jeszcze zagląda do Astruni? Co jakiś czas mam kontakt z rodzinką Astruni-przekazuję teraz najnowsze wczorajsze wieści z domu dziewczynki. Astra potrafi cieszyć się i okazywać swoją radość,gdy Iwonka z Wojtkiem wraca do domu-ogonek w ruchu.Nauczyła się też,ze talerze to tez jej miseczki i czasem uda jej się coś podkraść.Jest dziewczynką domną,nie wychodzącą na spacery,na dwór wychodzi tylko za swoimi potrzebami.Najlepiej czuje się w domu-swobodnie i pewnie. Poproszę Martusię o wstawienie zdjęć,które odzwierciedlają szczęście Astruni. Dziękuję Iwonce i Wojtkowi za miłość,wzajemne zrozumienie i szacunek i i gwiazdorską rodzinkę Jeszcze troszkę-10 dni i dwie świeczki dmuchamy! Pozdrawiam,Agnieszka i Mika.
    1 point
  34. Za miesiąc minie rok, od kiedy Bajka została członkiem naszej rodziny; zyskała nie tylko wolność, dach nad głową, ale również kolegów z sąsiedniego gospodarstwa do zabawy; uciążliwą sąsiadkę, owczarkę z ADHD skaczącą jej na głowę i wiecznie w ruchu oraz przyjaciółkę Amber na wspólne podróżena działkę. Może położyć się na trawie lub uprawiać ulubiony sport, kopanie dołów na łące sąsiada. Mam nadzieję, że to dobre życie.
    1 point
×
×
  • Create New...