Jump to content
Dogomania

togaa

Members
  • Content Count

    16,601
  • Joined

  • Last visited

About togaa

  • Rank
    Bielsko-Biała

Profile Information

  • Gender
    Not Telling
  • Location
    Bielsko-Biała

Converted

  • Location
    bielsko-biała
  • Interests
    góry, przyroda

Recent Profile Visitors

5,013 profile views
  1. To nasza Oneczka o3 dba m.innymi i o Lolusiową garderobę .;-) Testujemy pieluchy. Roczne zapasy starych , ulubionych Happy5 znikają w oczach, najwyższy czas na zmiany. Wypatrzyłam promocje w Biedronce i zachęcona opiniami internetowych mam, kupiłam 2 modele do przetestowania. Są lepsze niż się spodziewałam. Niestety, awaryjność taka sama. Już pierwszej nocy pielucha się zsunęła i moja świeżo wyprana kołderka solidnie nasiąkła. ;-) (Na szczęście mam taką że po praniu schnie w oczach.) Dalej nie wiem czemu te zdjęcia się przekręcają?. Pewnie coś z wielkością....
  2. Idzie ku dobremu. ;-) Lolo bryka jak dawniej, ja też nie mam powodów do stękania. Pokerku, mało u mnie zwierza. Oficjalnie 2 psy i koteczka, bo są jeszcze koty "nielegalne". Jeden od niedawna zamieszkał w starej szopie na końcu ogrodu. Należał do ludzi którzy opodal wynajmowali willę. O psie (rasowym) pamiętali, a kot jakoś tak umknął ich uwadze przy wyprowadzce , no i poniewiera się po okolicznych ogrodach. U mnie je i nocuje. Mam nadzieję że to nie kotka. Wiem, wiem...fryzjer się Lolusiowi kłania. Jak tylko znajdę czas, kłaczki znikną. Szukamy zimy...
  3. Do Duszeńka pofrunęły w grudniu 2019r. 3 opakowania Kreonu. Wielkie podziękowania dla naszej MikaAgi, bo to dzięki Jej wpłatom, Dusio zaopatrzony. W zamian życzenia od p.Wioletty ;
  4. Nie wiem czemu te zdjęcia się przekręciły ..? Mój wnusio z kolegą 'grają " dzisiaj w Dublinie :-)
  5. Szczęśliwego Nowego Roku 2020 dla wszystkich Lolusiowych przyjaciół. Dziękuję za życzliwość, za dobre słowo, za to że jesteście i pamiętacie. Przed Świętami dużo się u Lolusia działo, dużo i nie dobrze .To już była taka kropka nad "i " moich zeszłorocznych ' katastrof"... Lolo znowu przestał jeść, był markotny a przy tym nie mógł sobie miejsca znaleźć. Wstawał i kładł się tak ostrożnie, zgarbiony w pół...I ten ból w Jego oczach. Serce mi pękało, co mu jest ? Oczywiście byłam w lecznicy, dostał kontynuację leków które przerwała moja choroba, ale poprawy nie było. W któryś wieczór, myję mu pod prysznicem brzuszek i siusiaka , wycieram i w tym momencie zmartwiałam . Jedno jajeczko ogromne !!!! Nawet nie pozwolił się tam powycierać. Już o 8 rano byłam w lecznicy, a o 13 stej Lolo miał zabieg. Podejrzenie raka jądra. Nogi mi się ugięły. Mąż miał mieć za kilka dni poważny zabieg kardiolog. a tu jeszcze Lolo. Milion pytań do siebie, jak mogłam to przeoczyć, kiedy to tak urosło, co dalej, chemia ? Tu święta za pasem, a u mnie wszystko leży. Żadnych zakupów, porządków, prezentów. Głowa 6 x 9. Zabieg Lolo zniósł bez problemu, nawet obyło się bez kołnierza. Usunięte ma obydwa jajeczka. Potwornie się bałam wyniku badania histopatolog. Po kilku dniach doktor zadzwonił sam, ja nie miałam odwagi. Nie było jeszcze polskiego tłumaczenia, ale z tego co się doczytał, to rak jest wykluczony. Co to była za ulga, a jaka radość . To był mój najpiękniejszy Gwiazdkowy prezent .:-) Szwy już wyjęte , wrócił dawny Lolo ; szalony, rozszczekany, kipiący energią, Kochany . Przepraszam że po czasie o tym wszystkim piszę, ale chciałam Wam kochani oszczędzić emocji i nerwów . Jeszcze raz dla wszystkich Do Siego Roku !
  6. Ciepło się robi na serduchu, czytając tyle miłych życzeń. Dziękuję Wam kochane za pamięć.
  7. Rano Loluś jak nie ten sam. Ożywiony, energiczny, głodny….Penetrował psio-kocie miski. USG niczego niepokojącego nie wykazało. Doktor przepatrzył Lolusia bardzo, bardzo dokładnie, a ma jedno z najlepszych USG w B-B. Nie mógł się doszukać śledzonej a potem wyszło że jest ułożona poziomo. Ot, taka nieszkodliwa anomalia. :-) W nocy na zasiuranej pieluszce znalazłam ślad krwi. Wielkości główki od szpilki, jakby skrzep. Pokazałam zdjęcie doktorowi. Może to jakiś kamień Loluś rodził choć nigdzie kamieni dr. nie wypatrzył ? Trochę się uspokoiłam, choć w sumie nadal nie wiadomo co to było?
  8. No i wykrakałam. Od 3 w nocy Lolo obolały,niespokojny, choć ostrożny w ruchach, wciąż zmieniał pozycję, oddychał tak inaczej.. Już wiedziałam że coś jest nie tak. O 8,00 rano dzwoniłam do Asa modląc się by dyżur miał ‘nasz” doktor. Choć miał zaplanowaną jakąś poważną operację, przyjął nas ‘przed”zabiegiem. Musiałam Lolusia wnieść do Lecznicy na rękach, tak dygotał. Gorączka prawie 40 stopni. Dostał zastrzyki a USG i badania jutro. . Nadal jest słabiutki , ale przed chwilą zjadł trochę. Nie wiem czy to pęcherz czy wątroba ?.Może jest niedoleczony po ostatnim epizodzie ? Z mojej winy, bo wylądowałam w szpitalu i nie miał kto Lolusiowi podać leków, a był w trakcie kuracji. :-( Boję się tego USG....
  9. Iwonko, piękne...!!! Dałaś im drugie życie ! ;-) Jesteśmy, żyjemy jakoś. Jakoś !! Oby ten Rok już się skończył…Przepraszam dziewczyny że nie odpowiadam na pytania, wiem że się o nas ( Lolusia i mnie) martwicie. Lolo pięknie dziękuje Oneczce03 za wór Royala. Początkowo jadł go entuzjastycznie,a od 2 dni nie zjada pełnej porcji. Ogólnie ma słabszy apetyt , na smaczki również. Czy to wątroba znowu się odezwała? Pewnie znowu trzeba Go będzie pokazać wetowi. Dzisiejszy, smutny taki ...
  10. Loluś niestety nadal leczony. Posiew wykazał w siuśkach bakterie, jakieś nietypowe, związane raczej z zaleganiem moczu w pęcherzu niż z zakażeniem. Przeszedł też na karmę weterynar. Hepatic, która na szczęście mu smakuje. Oj ,podziało się w zeszłym tygodniu. Niespodziewanie o 6 rano wylądowałam w szpitalu na kardiologii. W domu został chory mąż , który o zmianie pieluchy nie ma pojęcia. Nie pytajcie czemu , sama nie wiem. Podłączona 12 godz.do jakiejś pompy i monitorów, zestresowana, próbowałam z rozładowującej się komórki coś zorganizować. Kochana Ona03 dzielnie mnie w tym wspierała. Ostatecznie Lolo został w domu ze zdjętą pieluchą a ja wypisałam się po 3 dniach na własną prośbę. Najbiedniejszy był kot, któremu psy wdarły się do pokoju, wszystko wyżerając. Dziękuję wszystkim, którzy zaoferowali chęć pomocy. Bardzo, bardzo. Zwłaszcza kochanej Irence, która zaopiekowała się mężem by nie umarł z głodu, a która tu czasem zagląda ;-) Gdy stanęłam w progu, Lolo najpierw zamarł a potem wydawał z siebie tak straszne skowyty , łkania, szczeki. I pędził na oślep po ogrodzie i młynki robił. Zwariował. Normalnie zwariował . Mój synuś kochany.;-)
  11. Tak króciutko ; Lolo zdrów jak rybka. :-) Wrócił apetyt i ogólna żywotność. Do jutra jeszcze ma leki, potem wizyta kontrolna. Zobaczymy czy będzie miał zaleconą jakąś szczególną dietę ?. Na razie gotuję mu ryż z indykiem. :-) Dziewczyny, czy jest ktoś na dogo z Suwałk? Chodzi o wizytę p.a dla psa.
  12. Ela, no co Ty. Twoje biodro jeszcze w kwiecie wieku ! Dzisiaj ostatnia kroplówka.Potem leki i do kontroli we wtorek. Lolo zdecydowanie lepszy. Wrócił apetyt na "gotowane".Na suche podane eksperymentalnie nawet nie patrzy, więc wszystkie "hepatici" odpadają. Posiewu nadal nie ma , ale dr. twierdzi że było to czy też jest zapalenie wątroby . Przyczyna nieznana, prawdopodobnie na tle immunologicznym.;-(
  13. Dalej nic nie wiem. Mocz poszedł na posiew, ale dr. wskazuje wątrobę jako powód choróbska. Dzisiaj kolejna dożylna kroplówka i jutro następna. Chyba mają na celu odtrucie wątroby, tak zrozumiałam. Lolo zdecydowanie w lepszej formie. Nie na 100% , ale jest wyraźna poprawa samopoczucia. Zaczął jeść i więcej w nim życia...Tyle mnie to nerwów kosztuje, że szkoda gadać.
×
×
  • Create New...