Jump to content
Dogomania

b-d

Members
  • Content Count

    313
  • Joined

  • Last visited

About b-d

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

228 profile views
  1. No tak, ale proszę powiedz jak to bezpiecznie i skutecznie pokazać?
  2. Radku, to ja jeszcze jedną za 10 poza konkursem tzn. z nocnego sklepu poproszę.. ;-) Onaa, właściwie to Ciebie poproszę i poproszę też nr konta.
  3. Ja też chyba padnę. Jeszcze dziś to pół biedy, bo w domciu, ale jak trzeba w pracy główkować, to dopiero jest Mexico. :-(
  4. :-( Ja przepraszam, że się wtrącę - po swoich doświadczeniach uważam, że dobrze byłoby zrobić badanie na profil jelitowo-trzustkowy i moim zdaniem nie ma co z tym zwlekać. Ja, niestety ż powodu swojej niewiedzy i braku podpowiedzi ze strony weterynarza zbyt długo zwlekałem. :-( Wet pobiera krew i wysyła do badania - niestety koszt ok 250zl. Dlatego teraz Wam podpowiadam, bo u mnie też wet przez wiele miesięcy "strzelal", a to metronidazol, a to coś innego itd. W diagnozowaniu pomogłoby też zrobienie usg. Jogusiowi przydałaby się dieta przynajmniej przez jakiś czas, choćby jakieś delikatne jedzonko, moze jakieś gotowane chude mięsko z kurczaka lub indyka w małych ilościach i dużo płynów? Sorka, że się wtrącam, bo pewnie tak robicie. Ale tak na wszelki wypadek.
  5. Dopiero teraz przeczytałem, źe Kazanek odszedł :-( Bardzo smutno :-(
  6. Z tą utratą domu to moje domysły- co najgorszego mogłoby się stać w wyniku takiej sytuacji - chyba to byłby hipotetycznie jeden z najgorszych scenariuszy. Masz bardzo fajny pomysł na przeprowadzanie wizyt PA. Jeśli Ty się wycofujesz to tym bardziej ja powinienem to zrobić. anica, przepraszam za moje domysły. :-(
  7. Kiyoshi, zgadza się i to w Twoim następnym wpisie też - wszystko ok, tylko chodzi o to, żeby psu nie zaszkodzić przede wszystkim - stąd te wątpliwości.
  8. Nie no, ja Cię rozumiem. Ale i tak nawet jak koleżanka czegoś się dowie to będzie sukces. Oby Jej się udalo. A jeśli nie, to może jednak dobrze byłoby przejść na formę pisemną jak obiecują i nic z tego nie wynika?
  9. Niestety konkretnie nie pomogę, bo mieszkam w zupełnie innej części Polski. :-( Z drugiej strony taka inwigilacja to też głupia sprawa. :-( Że też tak muszą ludzie komplikować proste sprawy. Raz na jakiś czas odebraliby telefon, wyslali zdjecie, odbębniliby wizytę PA i spokój, ale nie - wolą się opędzać. Moźe Mileczka sprawiła im trochę kłopotu i była między nimi jakąś kością niezgody i stąd tak reagują? Ale czy ci ludzie nie pozwalają sobie spokojnie wytłumaczyć, że musicie wywiązać się z obowiązku jako fundacja czy jakaś organizacja z tego sprawdzenia po adopcji co się dzieje z psem i tak się robi w przypadku każdej adopcji i każdy dom to przechodzi? Po prostu takie są procedury i oni podpisali to w umowie? Bo organizacja nie wie, czy np psu nie zrobili krzywdy albo czy w ogóle się go nie pozbyli? Nie wiem, może napisać do nich list (koniecznie polecony) i tam im o tym przypomnieć i to wytłumaczyć, że nikogo nie chcecie nekac , nagrodzić, ale przypomnieć warunki umowy i procedurę- skoro nie chcą rozmawiać przez telefon piszecie list, potrzebujecie DOWODÓW, że psu nie dzieje się krzywda, chcecie przeprowadzić wizytę, wobec dotychczasowego braku współpracy oczekujecie bezzwłocznie odpowiedzi na piśmie i kontaktu - najpóźniej w terminie (trzeba jakiś wyznaczyć konkretnie -zazwyczaj 2 tygodnie). Moźe pierwszy list jeszcze dobrze byloby jakby był jedynie informacyjny i polubowny, niezbyt dlugi, źeby przeczytali przynajmniej, ale z konkretami j.w.? Jeśli nie zareagują, kolejny polecony z informacja, że organizacja uruchamia procedury, bo zachodzi podejrzenie, źe ... itd. Wtedy nawet z policją można pewnie byłoby. Tylko jeszcze podstawowe pytanie - czy na umowie adopcyjnej wyadoptowującym jest jakaś organizacja? Bo żeby znów nie naruszyć przepisów o jakiejś tam ochronie danych osobowych jakby trzeba było sprawę jakiejś organizacji przekazać... :-( Sorka za chaotyczny tekst, ale ... nocą pisany... :-(
  10. No nie wiem jaka to jest miejscowość, a jak sąsiedzi powtórzą tym ludziom, że o nich wypytujecie? Może najlepiej byloby tam się podkręcić się tylko osobiście zamiast pytać, np pojechać i siedzieć w samochodzie i się przekonać, czy wychodzą z psem? Ale w zależności od tego jaka to jest okolica i jaka tam jest zabudowa itd może to być trudne. No i trzeba byłoby dużo czasu poświecic na czekanie :-( Cięźka sprawa :-(
  11. A czy wiadomo coś więcej jak udało się psiaki wyprawić w podróż i jak ja znoszą?
×