Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/23/19 in all areas
-
Wczoraj do Nany przyjechała chętna na nią pani z przemiłym szkockim retriverem Pablo. Spotkaliśmy się w parku. Nana w pierwszym momencie wystraszyła się i zaszczekała ,ale Pablo ją zlekceważył , więc dała spokój. Spacerowaliśmy ok. godziny bez żadnych problemów. Cała rodzina pani jest zdecydowana na adopcję Nany. Ja mam poczucie ,że to jest TEN dom w 100 %. Oboje państwo są lekarzami , syn studiuje. Pablo jest bardzo zadbany , codziennie jest wieziony na łąki ,żeby mógł się wybiegać. Wraca umorusany , bo wiadomo ,że ta rasa kocha wodę. Nana więc też będzie mu towarzyszyć. Pani o wszystko wypytała szczegółowo. Przywiozła też kocyk ,żeby Nana zabrała zapach. Opowiadała ,że od dawna marzyła o suni ,ale panowie nie chcieli . Nana spodobała się im i są na TAK. Dziś rozmawiałam z panią. Kupiła szelki i wyrobiła adresatkę. Jesteśmy umówieni jutro o 12 w DS. Wspólnie pojedziemy na łąkę i tam zostawimy Nanę ,żeby była zajęta nowymi zapachami. A my się wcale nie cieszymy. :(4 points
-
Bardzo rzadko teraz piszę na dogo, ale czasem zaglądam i podczytuję, m.in. na zamojski wątek, a jako, że mam słabość do maluchów z płaskimi mordkami to kiedy zauważyłam na zamojskim pekinka z ciekawości zajrzałam też na jego wątek :) I przyznam się szczerze, że trochę się zdziwiłam... Bo psiak ma zostać zabrany do hoteliku za 300zł miesiąc + karma + wet, ponad 700km od miejsca gdzie w tej chwili się znajduje, co nie da się ukryć wiąże się z ogromnymi kosztami i akcją logistyczną. W pierwszych postach jest prośba o deklaracje stałe, jednorazowe i bazarki. I oczywiście jeśli nie ma innego rozwiązania to super, że trafi w domowe warunki i będzie zaopiekowany w hoteliku. Ale w między czasie na wątku pojawiła się propozycja BDT w domowych warunkach, prawdopodobnie do czasu znalezienia DS, około 450km bliżej niż hotelik u Szafirki. I ta propozycja nie tylko nie spotkała się z entuzjazmem, ale została zupełnie zignorowana. Przecież to jest bardzo korzystne rozwiązanie, dlaczego ta propozycja została pominięta? Tyle się pisze na dogo, że coraz mniej jest BDT, że taka szkoda - nie rozumiem dlaczego kiedy ktoś BDT proponuje to nikt nawet tego nie wziął pod uwagę? Poniżej cytuję posty seramarias z propozycją:3 points
-
Wieczorem Tomek z nią pospacerował, i było siusianko. noc spędziła w kuchni, idealnie! Docenia swoje posłanie , wygodę, ciepełko :) Już dziś o 6.00 kolejny spacer, spokojnie chodziła, wąchała krzaczki, załatwiła się. Najważniejsze, że ona wcale nie zwraca uwagi na koty i moje suczki! I od razu widać wzajemność - Diana absolutnie obojętnie ją mija, a Bazia macha ogonkiem, nie ma warczenia, szczerzenia ząbków itp. A każda tymczasowiczka po sterylizacji, "spod kaloryfera", broniła tego swojego skrawka :)3 points
-
Dzisiaj już naprawdę dużo lepsze wiadomości :)Państwo postanowili na próbę zastosować pół kolczatkę.Jedna smycz przypięta została do niej,a druga do szelek.Przy pociągnięciu za kolczatkę Aya /Takie dostała imię,na które doskonale reaguje/ stanęła nieruchomo i zaczęła się rozglądać,a później na chwilę usiadła.Później znowu był zryw i kolczatka.Aya zatrzymała się,powąchała trawę i zrobiła sioo,pierwsze po za mieszkaniem.Na po południowym spacerze Państwo byli razem z Ajką i Amikiem i tu znowu zastosowali wcześniej obraną metodę i poskutkowało, bo Ajka zaczęła skupiać uwagę na otoczeniu i przez chwilę obserwować je, już bez panicznego amoku.Zrobiła na spacerze koo i popatrzyła na oboje.Państwo z tej radości po prostu oboje przyklękli przed nią,wygłaskali i wycałowali...:) Pani Ania mi powiedziała,że nie ważne co sobie pomyślały osoby,które to widziały,ale oboje byli tak szczęśliwi,że nie potrafili się opanować:) Metoda kolczatkowa może przez wiele osób nie pochwalana, ale w tym wypadku poskutkowała i to najważniejsze.Myślimy i mamy wielką nadzieję,że za jakiś czas stanie się zbędna.Pani Ania skontaktowała się także z p.Olą,która w razie potrzeby poda namiary na dobrą behawioristkę. Miejmy nadzieję,że każdy kolejny dzień przyniesie jakiś mały /choć dzisiaj milowy!/ kroczek do przodu.Aya ma wspaniałą rodzinę,która ją bardzo pokochała i stara się jak może,aby jej pomóc i zapanować nad jej lękami.Jest świadoma,że praca może potrwać i kilka miesięcy, ale puki co się nie poddają,a dzisiejszy dzień bardzo ich podbudował :) Taka się czuje wyluzowana i bezpieczna w tym domku...:)3 points
-
Po dzisiejszej wizycie behawiorystki jesteśmy bardzo dobrej myśli, zarówno opiekunka jak i behawiorystka są zachwycone i szczęśliwe z postępów Abi. Abi następną noc spała w domu.Była bardzo spokojna. Pozwoliła się pogłaskać i opiekunce i opiekunowi. Dziś była piękna pogoda więc opiekunowie spędzili dużo czasu w ogrodzie, Abi podchodziła, obserwowała co robią. Ogólnie była zainteresowana, rozluźniona i spokojna. Wchodziła do domu, węszyła w kuchni i podchodziła do opiekunki, kładła się na swoim miejscu i potem swobodnie wychodziła na zewnątrz. Przez ostatnie dni też nie niszczyła, bawiła się matą i zabawkami. Behawiorystka wspólnie z opiekunką zdecydowały, że na razie nie będą Abi zapinały na smycz. Ustaliły program działania na powolne, swobodne przyzwyczajenie Abi do domu, do tego aby zaczęła brać udział w życiu rodziny. Opiekunka zaczęła już wcześniej czytała książki jak postępować z lękliwym psem, dlatego postępy Abi bardzo ją cieszą i nastawienie rodziny jest pozytywne. W rezultacie dziewczyny (opiekunka i Abi) na następne trzy , cztery tygodnie pozostaną same. Behawiorystka nie będzie przyjeżdżać (oczywiście będzie pod telefonem). Zdaniem opiekunki i behawiorystki Abi jest niezależnym, chcącym swobody i wolności psem. Dlatego należy tak postępować, aby sama zechciała bliskiego kontaktu z rodziną. A jak widać z jej postępowania jest na to duża szansa.2 points
-
Bgra, nikt nie ma Tobie niczego do zarzucenia. Wręcz odwrotnie. Robisz więcej niż niejedna osoba by zrobiła. Wzięłaś na siebie niesamowitą odpowiedzialność za tego gryzonia.2 points
-
Robisz wszystko co tylko możliwe, by uratować tego psa. Oby się udało, czapka z głowy. Napisz, proszę, jak wypalił transport i jak pierwsze chwile u nowych opiekunek.2 points
-
Jeszcze napiszę, że udało mi się zorganizować i doprowadzić do skutku akcję łapania na sterylki kotki z 3 córkami spod marketu, dokarmianych przez moją znajomą. TOZ który miał pomóc na początku lutego, wypiął się całkiem, nawet klatki łapki nie pożyczyli i kazali najpierw umawiać się do chirurga na terminy a potem pod te terminy łapać po kolei kotki !!! Dzięki mojej cudownej wetce, klatce łapce którą kupiłam 4 lata temu dla uciekinierki Bianki (ale nigdy nie używałam) oraz ogromnemu zaangażowaniu mojej znajomej wspieranej przeze mnie oraz zaangażowaniu i pomysłowości jej męża udało się wszystkie kotki, już niestety kotne :( wyłapać i wysterylizować, moja wetka dodatkowo przyjeżdżała do lecznicy jak już kolejna kotka była złapana. Był problem z jedną, którą opadająca zapadka uderzyła w głowę i baliśmy się że się nie załapie. TOZ pomógł, jak akcja była rozkręcona, pożyczył drugą klatkę łapkę i drugi transporterek oraz 2 klatki bytowe na przetrzymanie kotek po zabiegach. Teraz 7-8 letnia córeczka siedzi z nimi w garażu, głaszcze je i oswaja :)) Znajoma już postanowiła dać im dom a przynajmniej podwórko. One do domu nie wchodziły, ale pomyślimy o jakiejś budce. A jak się oswoją to kto wie :))2 points
-
Byłam wczoraj na wizycie pa dla burej rocznej Balbiny z lecznicy, 50 km od Tarnowa, pani przeprowadziła się tam z Krakowa z uwagi na dobro psa :)) Teraz muszę zorganizować transport. Tiffany też ma dom, państwo na nią czekają choć się pochorowała i nadal nie jest wysterylizowana. Sterylizować będą już sami. Jest jeszcze wizyta PA jutro dla Margolci- małej trikolorki z interwencji od p.Krystyny. W lecznicy jest jeszcze czarna wysterylizowana zielonooka koteczka, w leczeniu nawrotu kk oraz rodzeństwo- trikolorowa Marcysia i buro biały Telesfor 4 mies.2 points
-
Może to, co powiem będzie śmiałe, ale odnoszę wrażenie, że Toffik nie trafił na człowieka, który byłby liderem. Do tej pory ludzie mu ustępowali, unikali z nim konfliktów zamiast prowokować takie sytuacje i je przepracowywać. Po prostu zamiatali problemy pod dywan. Jeżeli to jest prawdą - że Toffik jeszcze nie trafił na kogoś, kto go rozumie i umie prowadzić takie psy to wg mnie dobrze, że Toffik dostaje kolejną szansę, bo być może jest jeszcza nadzieja na Toffika, chociaż sama już nie wierzę w to :(. Mocno trzymam kciuki za Opiekunów Toffika i za niego samego... Co do dyskusji o pasach - sama jestem zwolenniczką przewożenia psów w transporterze. Naoglądałam się filmików jak pasy w razie wypadku rozrywają się i pies wylatuje jak z katapulty i mówię pasom kategoryczne NIE... Dobrze, że p. Kasia zawiezie Toffika, może będzie mieć czas, aby przekazać DT wskazówki odnośnie opieki nad Toffikiem.2 points
-
Już nie wiem co o tym myśleć. Najnowsza wiadomość z wczoraj to taka, że Abi weszła wieczorem do salonu, przeciągnęła się i poszła na swoje dawne miejsce. Następnie spała spokojnie do rana. Przy czym w dalszym ciągu nie chce jeść z miski przy właścicielce i nie chce brać smaczków z ręki. Nie daje się też dotknąć a więc na założenie smyczy chyba trzeba będzie poczekać na sobotę, na wizytę behawiorystki. Odkąd ma matę węchową to niszczy coraz mniej na ogródku, coraz więcej bawi się matą i innymi zabawkami.2 points
-
Jestem z doskoku, dostep do internetu na swoim sprzęcie bedę miec od 28.03. Fado jak spał luzem, to na boku, ew zwinięty, ale też na boku. Teraz śpi prawie zawsze w swoim transporterze, który uwielbia. jest dla niego schronieniem i oazą. Jednak w nim nie jest w stanie swobodnie się rozciągnąć.Jak chce wyjść z domu, to oznajmia szczekaniem. Dalej boi się dotyku. jeśli czymś się zdenerwuje, to zaczyna krażyć wokół swojej osi w prawą stronę. jednak tydzień nie ma naszej neurolog, więc z pytaniem o to musze czekać. Robi to nawet jak jest sam na dworze, ale np. przejedzie jakiś traktor czy coś innego go zdenerwuje. Psy rozpoznaje chyba po zapachu, najchętniej przebywa z Nelą. Już tak nie panikuje w kontakcie z innym psem, bo wie, że nikt go nie gryzie. Co do jedzenia, to musi miec swoją dietę. Chciałam mu polepszyć i dałam posiłek przygotowany dla moich psów. Efektem był cały zapaskudzony pokój, bo od razu była ogromna, luźna kupa, co go zdenerwowało, więc ja porozdeptywał wkoło. Raczej juz z niczym nie będe eksperymentować. Karma z dorszem jest dla niego trafiona idealnie. Wtedy panuje nad potrzebą i sygnalizuje, że chce wyjść. Jak poker napisała, jest bystry, bo ogród mamy naprawdę duży, a on opanował go świetnie i z każdej strony potrafi trafić do domu. Jakimś cudem do ogrodu przedostał się zając lub królik, chyba nocą i jak wypuściłam nad ranem psy, to go niestety zabiły i większość zjadły. resztki zebrałam. Fado wychodzi póxniej, przed siódmą i od razu wyczuł tego królika. Ruszył na "polowanie". Wynalazł wechem kazdą malenką kepkę sierści i obudził się w nim mysliwy. Obserwując go nawet nie pomysłałabym, że jest całkowicie niewidomy.2 points
-
Jak zwykle adopcji towarzyszą dwa przeciwstawne uczucia - radość z adopcji i gorycz rozstania. Taki los DT.1 point
-
Na lace szybko odzyskal dobry humor :) Strasznie jest po zimie zarosniety ale jest za to wykapany i pieknie wyczesany. Teraz to nie mix kaukaza z jamnikiem, a z pekinczykiem :) Szlismy bardzo powoli ale te lapki daja o sobie znac. I chyba nigdy nie beda fruwac. Najbardziej widac roznice w mobilnosci, jak do Tobiego podchodzi inny psiak. Filmiki tradycyjnie pojda od Kasi.1 point
-
1 point
-
Musiałam wyjechać z domu na 5 godzin, z psami został Tomek. Jak wróciłam, na fotelu zatrzepotał się ogonek...Bazia sobie leży w salonie i odzyskuje siły :)1 point
-
Tolu, mieszkam w bloku, mam nieduże mieszkanie, pracuję. To tak po trochu o warunkach. Jeśli chodzi o badania nie ma problemu. Operację przechodziłam z moją adoptowaną sunią, była rozpruta od krocza po pachę, myślę, że z klejnotami Tofika dalibyśmy radę. Jestem w stanie dać BDT, wziąść na siebie wyżywienie, natomiast nie udźwignę kosztów badań i operacji. Tofik mieszkałby z psem i kotami. Niestety z uwagi na brak możliwości izolacji na dłuższą metę, jestem w stanie przyjąć tylko psa który dogaduje się z innymi no i jest wolny od wszelkich chorób zakaźnych, świerzbów, grzybic i innych atrakcji. I tak jak pisałam wcześniej jeśli psiak zgra się ze stadem może u nas być tak długo jak będzie konieczność. Gorzej jeśli ujawni talent śpiewaka, niszczyciela, albo będą konflikty z rezydentami. Wtedy niestety będzie musiał pojechać do Szafirków tak jak było planowane. Zawiózłby go mój mąż w maju. Tak więc jestem w stanie dać awaryjny domek przed umieszczeniem w innym miejscu, lub domek na dłuże jeśli Tofikowi byłoby dobrze w naszym stadzie. Tofik zna miasto więc zakładam, że nie będzie problemów ze spacerami. Piszę szczerze jak sprawy stoją decyzja należy do Ciebie :)1 point
-
Ja cały czas przerabiam. I jaka zapadła decyzja w sprawie Figi? Dał się pańcio urobić?1 point
-
Kto miał już trzy psy, ten tylko z dwójką nie wytrzyma. Bedzie mu czegoś brakować. Przerobiłam już to :)1 point
-
Lupo poszedł wczoraj do adopcji. Niestety, na jego miejsce wskoczyły dwa nowe psy. Samce :( Czy to się kiedyś skończy?1 point
-
Ten Twoj nick to chyba nie jest przypadkowy,bardzo madrze piszesz Pani Sowo ;) Odbiegajac od tematow psiowych,to tak jestem fanem pilki noznej i kibicuje wlasnie tej druzynie ktorej nazwa sie tutaj posluguje :) Wczoraj juz w parku nie mielismy szczescia na przecwiczenie tego,ktos juz wyczyscil ta jakas chemia ze Abi sama tam nie chciala sie zblizyc :/1 point
-
1 point
-
Cudny jesteś Blondynku. Dziś tez ma być piękna pogoda więc pewnie będziesz bardziej pilnował tej "zagrody".1 point
-
Rozrywkowej soboty życzymy wszystkim, bez niepotrzebnych epizodów rujnujących harmonogram dnia. Chłodny poranek, ale podobno dzień ma być piękny. Oby tak faktycznie się stało. Bo przecież zapowiadają zim owe epizody. Moje kury zaczęły się nieść zupełnie przyzwoicie i znów mogę obdzielać sąsiadów i znajomych. Całkiem to przyjemne.1 point
-
1 point
-
Fajna ta sunia. Taka poręczna. Na pewno szybko znajdzie amatora1 point
-
1 point
-
Cudna sunia z uroczym imieniem, trzymam kciuki, aby wszystko się ulożyło jak najlepiej.1 point
-
Szkolenie wyłącznie pozytywne rzeczywiście jest na nic; zwłaszcza wobec awanturniczego psa. Próby gryzienia muszą być zablokowane. Właściciel musi być dla psa niekwestionowanym liderem, wtedy pies czuje się bezpiecznie. Nie wiem, i nikt z nas nie wie, czy od Toffika ktoś kiedykolwiek cokolwiek wyegzekwował. Mnie niepokoi jeszcze jedno - fakt, jak tu napisano, poważnego pogryzienia suki p. Kasi. Najbardziej twardy, nieustępliwy pies może na sukę warknąć, także przewrócić, przytrzymać ciałem, jeśli suka zaczyna awantury. Ale normalny, pewny siebie pies nie używa na serio zębów wobec suki. Oby ten DT, do którego Toffi trafi za kilka dni, potrafił go sobie spokojnie podporządkować.1 point
-
Tak się cieszymy wiosną. Tak wiosennie leniuchujemy w domu i zagrodzie - hihihihi...1 point
-
To, że weszła do domu i przespała tam całą noc, to na pewno bardzo dobra wiadomość. Abi ma spokojniejsze oczy - zaczyna zauważać człowieka z próbą kontaktu. Gdyby to było u mnie w domu, usiadłabym na podłodze, nie patrząc na sukę wyciągnęłabym w bok rękę ze smakolem - bez słowa. Może podeszłaby bodaj o krok.1 point
-
I u mnie to samo! czy to Świat , przyspieszył?? ja już zaczynam być niebezpieczna! sama dla siebie i dla innych :( i tak jak się patrzę na Ulv... myślę to jest... nie możliwe! ile ona robi, dla zwierząt! jak ona ,daje radę?? ... ja odpadam w przedbiegach :( Anulko, nikt nie zadzwonił? telefon mam cały czas przy sobie! Tak! zainteresowanie Miłeczką jest!... ale domku nie widać :( Mocno!.. proszę :) bo to działa! wierzę ,że w końcu się uda! musi się udać! :)1 point
-
Witaj Jaaga :) Brakowało Cię na dogo :) Pomimo tego, że nie wszystko jest całkiem ok, to jednak informacje dają nadzieje na to, że będzie lepiej. Myślę, że nikt nie spodziewał się rewelacji, że Fado od razu da brzuszek do głaskania. Jak na długotrwałą traumę, złe skojarzenia z człowiekiem i psami, to i tak można powiedzieć, że jest lepiej, niż się można było spodziewać. Po wielu latach spędzonych w schronisku dość szybko pokazał, że umie utrzymać czystość, sygnalizować potrzeby. Bardzo szybko poznał teren na tyle, że sam wraca do domu. Pięknie Bardzo się cieszę. Tylko króliczka/zajączka żal1 point
-
dorobię buraskowi ogłoszenie Włóczykij u mnie Kolo, ogłoszenie wyróżnione na Kraków, tel. do Dory: https://www.olx.pl/oferta/kolo-klasyczny-burasek-o-cudownym-charakterze-szuka-domu-stalego-CID103-IDza9pi.html?action=show&id=519591204&utm_source=serviceletterManageAd&utm_medium=email&utm_campaign=diplayLink do ogłoszenia dodałam zdjęcie koteczki, długo olx nie aktywowało mojego ogłoszenia, to edytowałam i jako miniaturkę dałam zdjęcie podobnej kici :)1 point
-
A ja za to zabrałam Gajulkę na wieczorne szkolenie, a jutro jedzie ze mną na kolejny zjazd trenersku (bo bez niej to po co miałabym jechać?). Wolne będzie mieć w niedzielę:)1 point
-
1 point
-
poszlo pare groszy na zwierzaki1 point
-
Jest tak grzeczna, że aż rozczula. Wskoczyła dzisiaj pierwszy raz na kanapę i leży zadowolona. Jak chce na zewnątrz to podchodzi do drzwi i dyszy patrząc wymownie. Taki pies to sama przyjemność, żadnych problemów.1 point