Jump to content
Dogomania

Tyś(ka)

Members
  • Content Count

    16,659
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    48

Everything posted by Tyś(ka)

  1. Dziękuję :) Jeszcze nie dotarło, dziękuję :) Dalej to przeprowadzka do Poznania i tam kontynuacja nauki ;) Na razie końca tej nauki nie widać, ale chociaż tutaj zakończę edukację. Wszystkie ogłoszenia staram się wrzucać w trzecim poście na pierwszej stronie:
  2. Tak, masz rację. Psiak niesamowicie "wdzięczny", w sensie że pozwala przy sobie robić wszystko i wręcz w tym pomaga, jakby wiedział, że chcemy mu pomóc. Chciałabym, aby poznał lepsze życie. Tak, mężczyzn niby mało, ale Tomasz, Leszek i Wojtek są niebywale pomocni. Pan, kóry przetrzymuje na filmie Aleksa to przyjaciel rodziny, który teoretycznie miał doglądać psiaka, w praktyce przyszedł tylko dlatego, że zdobyliśmy jego telefon i poprosiliśmy, aby pomógł w podaniu zastrzyku. Sam chwalił się jak to nie zajmował się Aleksem za szczeniaka... ale teraz jakoś nie wzrusza go, że pies jest w takim stanie. b-b, nie jest to skromna deklaracja, bo ziarnko do ziarnka :) Dziękuję. Ostatnio nie idzie mi zapraszanie ludzi... mało kto zagląda, co jest zrozumiałe, patrząc ile jest psich nieszczęść. Ale może Aleksowi się uda...
  3. Zapomniałam: dziękuję za Wasze kciuki, modlitwy i wiarę :) Pierwszy etap studiów za mną, w sierpniu jedynie odebrać dyplom i koniec, uff :) W sprawie Mimi miałam wczoraj jeszcze jedno zapytanie, ale takie, że szkoda pisać. Jutro siadam do ogłoszeń :)
  4. Dzisiaj otrzymałam fakturę z hotelu na koszt 370zł: I od razu wpłaciłam należność 370zł hotelikowi: Pozostałą kwotę pozyskaną na bzarku (42,50zł) zaokrągliłam do 43zł i wpłaciłam do skarbnika Mimi, elficzkowa. Niniejszym, pieniążki z bazarku rozdysponowane :) Proszę elficzkowa o potwierdzenie jak pieniążki dotrą na konto.
  5. Mam jeszcze dłuższy filmik, na którym widać radosnego Alexa, Alexa reagującego na osobę podchodzącą do niego (bo przyszedł pan, którego Alex zna od szczeniaka i miał pomóc przy podaniu zastrzyku) oraz podawanie zastrzyku. Mam jednak problem coś z internetem, dość długo ładuje... wstawię jutro po egzaminie.
  6. Psi los :( Mam nadzieję, że się uda... Wieści od Znajomego, który dzisiaj odwiedził znowu Alexa: "Właśnie wróciłem od Alexa, psiak na mój widok psiak się zaczął cieszyć jak szalony, rzucił się na ziemię i prosił o pieszczoty . Plaga pchiel juz praktycznie znikla resztki niedobitkow wypadala z niego .Gdy juz od niego wracalem to Alexik piszczal z zalem za mna."
  7. Jakiż on cudowny! Tylko proszę, nie strzyżcie mu pyska. Zabierzecie mu cały urok.Mnie kojarzy się on z takimi psimi pastuszkami :) Mam nadzieję, że jest zdrowy, ale to pokażą badania. Jak on sobie radził w Radysach jak jest taki wrażliwy na zmiany?
  8. Biedny kiciu... mocno trzymam kciuki za niego... Na razie psinek dostał zastrzyk, ale będzie ciężko skoro całe otoczenie jest w pchłach :( A upały są okropne, ale mają być gorsze. Pozostaje spędzać czas w zalesionym miejscu albo klimatyzowanym
  9. Takie leżenie na pewno pomaga koteczkowi oddychać. I pogoda: dzisiaj jest chłodniej (jak na ostatnie upały), przynajmniej we Wrocławiu. Powiem Wam, że sytuacja Aleksa, którego zjadają muchy, a właścicielka jest niezrównożona psychicznie z lekka mnie osłabiła. Nie umiem na niczym innym się skupić. I mam podobnie jak elik, obiecuję sobie, że przystopuję, że pora odsapnąć, a jest dokładnie na odwrót..
  10. Jagusko, powiedziałam że spotkań musi być kilka i oni to rozumieją - zresztą, zapsić się chcą dopiero po przeprowadzce. A Mimi to akurat wpadła w oko pani, jej córcia jest zakochana w ich kotach ;) Ostrzegałam, że Mimi nie jest pieszczochą. Ja znam parę dzieciaków w tym wieku, które szanują psie granice... pisałam wyżej: jako 12latka wychowywałam swojego psa ;) Popełniałam błędy - to jasne. Czasem żałowałam, że nie wzięłam psa bez problemów, z hodowli. Jednak te kryzysy nie były jakieś inne od takich, jakie miewają dorośli ludzie i powiem nieskromnie, że nie uważam, aby mój gamonio miał gorzej niż gdyby trafił do dorosłej osoby (ale tak - pies był moją zachcianką, rodzice byli przeciwni kolejnemu psu po tym jak otruli nam staruszkę, mix teriera z jamnikiem: jak już to chcieli duuużego psa do kojca, żeby "pilnował" - trochę zepsułam im plany i wizję posiadania psa, teraz krzywią się na psy tzw. "stróże domu"). Moja kuzynka, młodsza ode mnie o 10lat też od najmłodszych lat ma niesamowite podejście do psów... już jako 9latka potrafiła siedzieć godzinami przy lękliwym psie i czekać cierpliwie aż sam do niej podejdzie, ma takie wyczucie i cierpliwość, że niejeden dorosły mógłby się od niej uczyć. Są dzieci i dzieci. ;) Co nie oznacza, że nastawiam się hurra-optymistycznie na adopcję. Pani ma się zastanowić, potem Mimi poznać, potem znowu zastanowić... jak stwierdzimy wszyscy, że Mimi nie byłaby tam szczęśliwa to podsunę innego psa. :) Na razie nie chcę wyrokować skoro jeszcze Państwo nie dali się poznać. SAMI mnie zapytali czy Mimi będzie szczęśliwa w takich warunkach - to już o czymś świadczy, prawda...? :) Zobaczymy jak i czy dalej coś się rozwinie. Na razie to była tylko sympatyczna wymiana zdań.
  11. Niestety, okazało się że sytuacja psiaka jest dość skomplikowana. Muszę pomyśleć jak działać, żeby nie zaszkodzić. Będzie łatwiej jak będę na miejscu, bo na razie muszę polegać na słowie innych, a w ten sposób powstaje głuchy telefon. Teraz szukam psu miejsca i pomocy (deklaracji), a jak przyjadę - stanę na rzęsach, aby opuścił ten nieszczęsny łańcuch. Psiak podobno jednak jak uciekał to za każdym razem atakował ludzi. Nie, żeostrzegał zębami: chwytał zębami. Nie wiem na ile to było jedynie capnięcie, a na ile ugryzienie. Dla mnie, na podstawie tego co wiem, nie wydaje mi się, żeby był agresorem. Obstawiam, że nawet jak capnął kogoś to na "swoim" terenie i/lub ludzie sami się prosili (byli nachalni) i wynikało to ze strachu, a nie jawnej agresji i nie było to nawet ugryzienie, a jedynie dotknięcie zębami na zasadzie "uważaj". Jednak na razie wróżę z fusów. ;) Dopiero rozeznam się w sytuacji jak będę na miejscu. Ludzie lubią histeryzować i kolorować. Pies tylko szczeka, a ludzie uważają, że pies nadaje się pod igłę. Tak, tak - tłukłam to do głowy paru osobom, mają kupić wszystko. Poprosiłam nawet o wymianę misek.Mówiłam też, że oprócz czegoś na pchły, trzeba kupić coś ochronnego na kleszcze, muchy i komary. U nas jest inwazja komarów, na pewno nie dają psu żyć. A link podsunę dalej. Mój psiak kiedyś miał ATP, jakiś psiak którego szkoliłam i wyprowadzałam na spacery, i wzięłam do pomocy swojego psa... - okazało się, że psiak miał multum pcheł. Były u nas wszędzie, masakra. Pamiętam że długo tępiliśmy. Wiele rzeczy poszło do spalenia. U nas było o tyle trudniej, że przy kotach większość środków odpada, a mój kot dodatkowo ma nadwrażliwość na fipronil i fipronilopochodne;) Tutaj, miejmy nadzieję, że pies nie ma nadwrażliwości na permetrynę czy iwermektynę, jaką miewają psy typu collie itp. (mutacja geniu MDR1) i dobrze zniesie silny środek.
  12. Dziękuję, Sowo, że zajrzałaś:) Też mi się tak wydaje. Odkąd zobaczyłam filmik nie daję wiary w tę agresję. A teraz to się ucieszyłam jeszcze bardziej :) Dziękuję, na razie deklarację zapiszę, a konto roześlę jak psiak opuści to straszne miejsce. Jesteście niezawodni. Dobry początek:) Tak, brakuje miejsce... i jest jeszcze jeden problem: czy uda się psa zabrać ot tak z łańcucha, w końcu nikt się go jeszcze nie zrzekł. Teoretycznie ma właścicielkę. Działam w tej sprawie razem z osobą, która dzisiaj psiaka mi pokazała... Ja myślę, że jeszcze wyjdzie z niego pieszczoch...
  13. Pisałam już kiedyś... dla mnie Kaj ma wiele z psów pierwotnych :) Taplanie w błocie to typowe hobby na przykład samojedów :) hihi. Ale on wie, że za takie rarytasy ludzie płacą, a on nie musi. Lukrecja ma świetną szkołę życia, tyyyle rzeczy poznaje. I duże psy też nie powinny ją przerażać w przyszłości: zdjęcia z Ciapciakiem i Lukrecji są obłędne :) Liliputek w krainie Gulliverów aż chciałoby się rzec.
  14. Nic mi nie przychodzi :( Mogę zapytać Rafała, u którego mamy psiaki. Koszt 8zł/doba + karma. Szykują się być może dwie adopcje naszych podopiecznych, którzy tam są, może Aleks mógłby wskoczyć na ich miejsce (chociaż rozmawiałam z Rafałem wczoraj i wiem, że ogólnie obecnie ma zapsienie). Rafał pracuje też z psami, teraz przywieźli mu agresywnego doga niemieckiego... I ten plus, że blisko: Krasnystaw. Jednak jeżeli nie będzie adopcji (czekam jeszcze na wizyty p/a) to tam na pewno nie ma szans na miejsce. Problem jest taki, że nie mogę podjąć się odpowiedzialności za psiaka. Sama ostatnio "krzyczałam" na dziewczyny, że wyciągają dwa psy... kolejne... mimo trudnej sytuacji finansowej. Dlatego obiecałam, że Aleksa nie dokoptuję do psiaków naszych wspólnych. Pomyślałam, że napiszę do miłośników owczarków australijskich, mnie się Aleks od razu skojarzył z nimi jako wersja mini...
  15. uxmal... niestety nie :( Osoba, która dała dzisiaj znać o sytuacji Aleksa sama na co dzień mieszka za granicami kraju. Osoby, które dokarmiają psa są starsze, dla nich pies szczekający to agresywny... no i że starszy pies to starszy pies: starych drzew się nie przesadza... nie wychowa... itd. Według znajomych psiak oszczekuje, bo ostrzega jedynie, że jest (nie miał dobrych wspomnień z ludźmi). Podobno psiak ma większą awersję do kobiet, więc znajoma faktycznie go dzisiaj nie głaskała, nie odważyła się. Psiaka pogłaskał kolega, bez żadnego problemu. Aleks jutro będzie miał aplikowane krople, więc poproszę o nagranie psiaka przy tym. Sama odwiedzę psiaka jakoś za tydzień, serce mi pęka... moim marzeniem byłoby, aby do tego czasu znalazła się dla niego jakaś opcja... i żeby udało mu się opuścić ten nieszczęsny łańcuch.
  16. Ludzie głupieją jak widzą szczeniaki. Dobrze, że wizyty przed/a są ;) Trzymam kciuki za Szarlotkę i resztę ferajny.
  17. Dziękuję. To już coś na początek drogi, w której nie ma nic. Chociaż nie wiem kompletnie, co dalej z psiakiem i kto przejmie psiaka. Cały dzień myślę o tym psie... jestem załamana. Ja mogę ogłaszać Alexa - ale 6. psa nie dam rady ogarnąć adopcyjnie... Może jak Łatek z Lakim znajdą domy... Cudem byłby Dom Tymczasowy...
  18. Świetny pomysł:) Trzymam kciuki za sensowny odzew...
  19. Świetna Rodzina :) Naprawdę zesłana przez Kazanka (*)...
  20. Dziękuję, napiszę. Tak się złożyło, że miałam już powoli rezygnować z pomocy tomaszowskim psiakom, a ostatnie dni spowodowały, że dostałam na zastępstwo 5 psów. To się pozbyłam psiaków i przystopowałam z pomocą, hehe. Jakby tego było mało, odebrałam telefon z serwisu, a wczoraj mi spadł i się rozpadł wyświetlacz na drobne części. Dawno nie miałam wydatków związanych z naprawą telefonu....
  21. Do mnie dzwonią sami zakochani, którzy "na pewno dadzą sobie radę", więc obawiam się, że taktyka przygłaskiwania strachów spowodowałaby, że ludzie nie do końca słuchaliby dalej tego, co mam do przekazania. Nie wydaje mi się, żebym straszyła: jedynie opowiadam historię Mimi i informuję, jaka obecnie teraz jest. I dopytuję ich o doświadczenia. Jeżeli ktoś jest poważnie zaineresowany to mailem podsyłam filmiki. Jednak być może robię coś nie tak, rozmowy telefoniczne nie są moją mocną stroną. Opisy zmienię, myślę, że całkowita zmiana opisów i zdjęć (chociaż staram się coś tam zmieniać przynajmniej raz na 2tygodnie) mogłyby pomóc - tylko to już w przyszłym tygodniu. Utrudnieniem jest na pewno ograniczenie się tylko do okolic: od Poznania do Opola i wyjątkiem jest Kraków, dalej nie ogłaszam - aby Państwo przed adopcją mogliby z parę razy odwiedzić Mimi. To dla mnie warunek konieczny, może przesadzam, ale inaczej nie zaryzykuję. Ostatnie telefony, które miałam to ta Pani, co chciała Mimi do budy i mnie zjechała z góry na dół... wystawiła też opinię mi i moim tomaszowskim dziewczynom, że same utrudniamy adopcje wymyślając psom problemy (wg niej Mimi jest idealna do kojca z owczarkiem niemieckim, jeszcze jako niespodzianka dla rodziców) oraz ta pani z Legnicy, co straciła psa, bo jej tyle razy uciekał z mieszkania w kamienicy, że w końcu wpadł pod samochód. Telefonów później nie miałam. Jedyny dom, nad którym ubolewam to dom Pana Krzysztofa, ta rodzina wydawała mi się idealna... Ciekawe, czy znaleźli już sobie psiaka. Jak odszukam kontakt to do nich zadzwonię, może jednak nie znaleźli psiaka... Zniechęcam całkowicie dopiero jak ewidentnie widzę, że ktoś nie nadaje się na Mimi ani nie powinien mieć jakiegokolwiek psa.
×