Jump to content
Dogomania

Tyś(ka)

Members
  • Content Count

    15,760
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    45

Everything posted by Tyś(ka)

  1. Miniówka to psia pchełka. I jak pchełka, jest totalnie niechciana... Została znaleziona w rowie... Pogryziona przez psy, opuszczona przez świat... Wzięta na ręce wtulała się nieśmiało, że strachu cała się trzęsąc. Teraz mieszka w gminnym kojcu i udaje niewidzialną. Biedna, chyba nigdy nie zaznała dobroci z rąk człowieka. Wychodzi z budy zjeść i pić tylko wtedy, gdy nie ma człowieka, tylko pod osłoną nocy. W dzień jest niewidzialna. W gminie nie ma wolontariatu. Niewiele osób wie w ogóle, że mamy kojce z bezdomniakami... Shoto jeździ do suni, ale nie może sama do niej wejść - musi z pracownikiem, a przecież nie zawsze mają czas. Zresztą, na siłę nikt z budy jej nie wyciąga, więc kontakt z ludźmi ma niemal zerowy. Ograniczony do dawania jedzenia i picia. Dzisiaj shoto zostawiła Minówce kocyk, by oswajała się z zapachem człowieka. Miniówa naprawdę jest mini. Wg shoto sunia waży z 3kg. Została określona na około roku... Ma może mniej... Może troszkę więcej... Na pewno jest młodziutka... Sunia jest krótkowłosa, budy są jakie są, nie są ocieplone, a sunia jest za mała, by swoją ogrzać. Zbliża się zima. I zbliża się koniec czasu Mini w naszych kojcach - niedługo trafi do molocha zamojskiego... A tam już całkiem zniknie... Chcemy z shoto pomóc suni... Ale czy się uda? Prosimy... Pomóżcie nam... Dn. 28.11.2017r. sunia OPUŚCIŁA kojec gminny i trafiła pod skrzydła shoto - pojechała do DT! Dn. 02.12.2017r. Mini vel MIMI pojechała do DOMKU STAŁEGO do Chełma :) Dn. 08.02.2018r. Niestety, Pani nie podołała, ZWROT z adopcji. Dn. 14.02.2018 sunia POJECHAŁA do DT do Jaguska... i tam będzie wracała powoli do normalności. Potrzebne wsparcie finansowe na jedzonko i weta. W czerwcu 2018 roku Mimi BYŁA NA WAKACJACH 2tygodniowych u Anecik - niestety wykazała ogromną zazdrość o psy, pogryzła Tycinkę :( Wróciła do jaguska, ale pilnie potrzebny dom albo doświadczony DT, który zacznie z nią pracować.
  2. Wiem, brakuje mi konsekwencji... nie miałam zakładać wątku tej suni... prosiłam kogoś... ale ostatecznie założyłam ja. Nie mam totalnie czasu prowadzić kolejnego wątku... nie mam też pomysłu na staruszkę... ale weźcie mi powiedzcie, że mogłam przejść obojętnie... :( liczę, że z Waszą pomocą coś wymyślimy dla staruszki... Historia staruszki brzmi tak: Takich jak ja jest tysiące... miałam dom i kochającego pana... pan zmarł, a pani nie było stać na to, by sie mną zajmować...Trafiłam po wszystkich latach do kojców miejskich i czekam na wyrok. Wyrok śmierci raczej, bo kto mnie zechce?Jestem stara. Mam problemy z widzeniem, chodzeniem i do tego mam dwa guzy. Nie jestem olbrzymem, taka mała sunia, ale miniaturka ze mnie żadna (taka jestem przed kolano). Ani żaden rasowiec - zwykła, czarna, oszroniona już, bo wiek ma swoje prawa.Mówią mi, że raczej tutaj umrę. Tzn. nie tu - ale w schronisku molochu, większym od tego, gdzie sa setki psów, gdzie boksy są grupowe, gdzie jest jeszcze straszniej niż tutaj... bo każdy psiak walczy o jedzenie, uwagę i budę...Mieszkałam w domu, spałam na łóżku... a teraz nie wiem czemu nagle straciłam to wszystko i mam jedynie budę... :( Przecież jak nie odejdę ze starości, to z żalu pęknie mi serce... błagam... zabierz mnie stąd. Zabierz mnie na Dom Tymczasowy albo taki na zawsze... Nie wiem, ile mi pozostało, ale wiem, że tutaj nie przeżyję długo: albo odejdę z cierpienia fizycznego (guzy, choroba), albo z cierpienia duchowego - bo z żalu pęka mi serce.... Dopiero dzisiaj (04.01.2018) trafiłam na bruk, a już odechciało mi się żyć, jeść, wszystko... Nie chcę odchodzić w samotności.Nie chcę odchodzić jako numerek w schronisku.Błagam, ja jestem wychowana i grzeczna, i wiem co to znaczy żyć w domu... nie zasłużyłam sobie na taką śmierć... Dn. 12.01.2018 roku dzięki zaangażowaniu wielu Aniołów Babulinka dojechała do PDT u [email protected] Teraz czas na diagnostykę... i lepsze życie... :)
  3. Teraz wątek stał się bardziej informacyjny, cały... przytuliskowy. Zapraszam do zaglądania. Najpierw była ona... FANTA. Pojawiła się w kojcu w gminie w okolicach października... Byłam pewna, że sunia już znalazła dom, ale okazało się własnie, że wciąż czeka w gminnym kojcu. I już trwa to tak długo, że lada moment może zostać wywieziona do zamojskiego... Mała Czarna ma około roku, jest przed pierwszą cieczką. Gmina jej nie wysterylizuje... Pojedzie więc do domu bez sterylki. Do domu w mieście, gdzie wiele osób uważa, że sterylka to krzywda... Chcę ją wyciągnąć. Nie wiem dokąd i nie wiem za co... ale chcę. Może się uda... Może jak jej oddam głos to ktoś mi pomoże pomóc... Podobno... podobno jestem bardzo adopcyjna... Jestem czarna, trochę pinczerowata, o słodziutkich oczkach.I mam świetny charakter: jestem proludzka, całuśna i słodziutka. Bardzo ciekawa świata, wszędzie muszę wetknąć nosek. Do tego mała (około 6-8kg), jeszcze szczeniak (mam około roku). I co z tego? Mieszkam w gminnym kojcu, w budzie, którą nie mogę ogrzać. Moja psia koleżanka, z która się bawiłam już dawno ma dom. A ja? a ja zostałam sama. Czasem ktoś przejdzie obok mnie, powie "jaka słodka, ale zwyczajna taka". I tyle. Znowu jestem sama. Zbliża się zima, a na wschodzie to taka zima, że pieski mojego typu chodzą w ciepłych ubrankach. I śpią z właścicielami pod kołderką. A ja co? Twardzielka? Wiem też dobrze, co się zbliża... niedługo mam pojechać do schroniska - takiego strasznego. Dużego, z wieloma psami... gdzie nie ma wolontariatu... gdzie takie pieski jak ja nie mają żadnych szans. No i co? Twardzielka ze mnie taka, że mam jechać do obozu przetrwania? Dobre sobie. Przeciez jestem słodka. Delikatna. Czuła. Kochająca. Młoda, wesoła, żywiołowa. Mam masę pomysłów na życie ze swoimi człowiekami. I do tego nie jestem duża, więc nie będzie problemem zabrać mnie na wakacje czy ferie - bo jestem komapktowa. Dogadam się z kotem, pobrykam sobie chętnie z innymi psami. Z dziećmi raczej starszymi, a nie młodszymi - bo sama jestem psim dzieckiem i lubię bardzo po psiemu się bawić... małe dzieci mogą tego nie polubić. To jak?Uratujesz moje życie? Czekam. Ja - FANTAZJA. Chociaż wołają na mnie Fanta. Istar19 zaoferowała jej BDT, mała pojechała do Niej w niedzielę 17.12.2017 - na naszej głowie opłacenie weta, a koszta na start będą spore: badania, odpchlenie, odrobaczenie i sterylizacja... Opłacenie też transportu... Istar kochana bierze jedzenie na siebie, bardzo dziękuję ... <3 Potrzebna pomoc przy ogłaszaniu i szukaniu domów. Obecność na wątku też mile widziana... EDIT: Dn. 06.01.2018 FANTA pojechała do DSu, kciuki bardzo potrzebne!
  4. Zdaję sobie sprawę, dlatego proszę przy kolejnej wpłacie żebyś nie zapomniała - bardziej zdaję się na Twoją pamięć niż moją :)
  5. Miło, że Państwo pomyśleli o tym, że ktoś martwi się o Kolię i dobrze będzie dać znać :)
  6. Już nie kudłatej :) Wieści od Sznaucerów w Potrzebie: "Tola pięknie się otwiera, nadal bardzo uległa i wrażliwa, ale jest coraz lepiej. Pod czujnym okiem Anetty i Arka w hotelu PsiArek będzie już tylko lepiej, a we czwartek zabieram ją na mastektomię. Będziemy szukać domu niebawem mam nadzieję - można się już zakochiwać . " Obejrzyjcie filmik :) <<tutaj>> A wyglądała tak:
  7. Wisełka troszkę jak shiba inu, ale łebek ukradła od kundelka :) Cudniasta.
  8. Wow, i gdzie ten strachulec? Na zdjęciach nie widać. Bardzo ładne zdjęcia. A w bordo jej do pyska.
  9. Dziękuję, że jesteś i kibicujesz. :) To też ważne. Czarną widziała Gosia - suczka ma na listwie autentycznie płat skóry, widać że cierpi... eh, byle do jutra...
  10. Mamy transporter i to nie problem. Problem taki, że nie wiadomo ile jutro będzie trwać operacja. Przełożyć jej nie można, weci znowu poprzenosili inne zaplanowane zabiegi, aby ratować Czarną. Nie wiem co i jak dokładnie, bo Znalazca nie jest w stanie powtórzyć wszystkiego, ale jest ciężko z niunią. Jutro po otwarciu będzie wiadomo, operacja ma być o 13:30. A ja już nie mogę znaleźć miejsca, piekielnie boję się tej operacji :( Awaryjnie mamy miejsc w pracy pewnej osoby, Gosia pożyczy duży kennel i tam będzie suczka... ale to nie są domowe warunki i nikt nie będzie z sunią 24h/dobę. Eh. :(( W gminach okolicznych pełno, brak wolnych kojców. Na razie ogłaszamy, lokalne stowarzyszenia i pobliskie gminy udostępniają post z Czarną, wiec może ktoś...
  11. Nie wiem cyz ktoś z dogomaniaków będzie w stanie pomóc, potrzebny DT w bliskich okolicach :( Ja też...czuję ogromną bezsilność. Zależy jak rozległe to będzie :( Na razie nie wiadomo co wet zastanie w środku. Mówi, że może być ciężko. Że może to być i ropomacicze, i jednocześnie nowotwór. :( Hotel jest niecałe 100km od nas... a na razie nie jest wskazane, aby jeździła za daleko :( Może za parę dni tak, ale te pierwsze 3-4 jednak lepiej żeby nie jechała, bo jak będzie to otwarcie całego brzucha i szew szeroki to jednak będzie boleć.
  12. Rozumiem Cię, Bgra - ja podobne rozmowy przeprowadzam z chętnymi na Mimi. Odzew jako taki jest, ale po rozmowie słyszę tylko "dziękuję". I też nie ma co się dziwić ludziom, trzeba mierzyć siły na zamiary. Czy to DT, które macie (wielkie brawa, że się Wam udało) ma możliwość izolowania Tofika od innych psów?
  13. ALARM! Pilnie potrzebny dom tymczasowy!!! OD JUTRA! Zagrożenie życia dla suni!!! :( Czy czarne zawsze przynosi pecha? Ludziom na pewno nie, ale psom...? Ciężko w to nie uwierzyć, mając przed oczami to psie nieszczęście - Czarna... Czarna pojawiła się znikąd w Lubyczy Królewskiej, smutna, sponiewierana i cierpiąca... Jej nabrzmiały brzuch, wbite kleszcze oraz brzydka listwa mleczna, z której sączy się coś brzydkiego spowodowały, że jeszcze dzisiaj pojechała do naszej zaufanej lecznicy... a tam niezbyt pozytywne wieści: Czarna ma podejrzenie ropomacicza (jest to choroba dotykająca suczki niewysterylizowane, choroba która kończy się ogromnym cierpieniem i śmiercią) albo nowotworu. Dokładnie nie wiadomo - okaże się jutro. Podczas operacji. Gmina pokryje koszty leczenia, więc dzięki temu Czarna dostała szansę... jednak pojawia się problem: dokąd zabrać suczkę po operacji? Potrzebuje spokojnego, czystego miejsca, gdzie w spokoju będzie się goić i dochodzić do siebie. Niestety, nasz zaprzyjaźniony hotel jest za daleko - Czarna nie może wybrać się w podróż cała rozpłatana... Nie powinna też trafić do DT w bloku, bo schodzenie ze schodów nie będzie najłatwiejsze... W lecznicy nie może zostać, bo nie jest to klinika, nie ma miejsc na rekonwalescentów. Naprawdę nie mamy co zrobić z Czarną :( Szukamy jej Domu Tymczasowego na czas rekonwalescencji (około 2tygodni), potem pojedzie do hotelu. Zapewniamy karmę i wszystko co potrzeba. Chodzi jedynie o otwarcie serca i spokojny kąt dla suczki... czy to za dużo? Czarna jest sunią większą (około 20kg), ale jest przełagodna. Prosimy o pomoc, o Dom Tymczasowy. Inaczej nie wiemy co się stanie z sunią jutro... po operacji... a przecież czarny nie musi oznaczać pecha :( - nie widać, ale wetka mówiła, że 50% suka ma ropomacicze, a i na 50% wygląda to na nowotwór listwy... zobaczy jutro dokładnie jak to wszystko wygląda...
  14. A czy Fabię nie bolą ząbki skoro nie chce jeść suchej? Czy po prostu nie zna... a jedzonko ze stołu smakuje ? :) w sensie interesuje się nim? Bo może zje gotowane? Jeżeli to był piesek starszej Pani to suszków może nie chcieć jeść (nie zna), starsze pieski mają swoje nawyki.
  15. Aldrumko, do kosztów w tym miesiącu dolicz dopłatę do kropli (1,48,-) Wpłaciłaś 12,- za krople, a wyniosły one ostatecznie 13,48 - tutaj paragon i zacytowałam wyżej Waszą rozmowę z [email protected] i post [email protected] z paragonem. Piszę nie dla tego, aby się czepiać, ale żeby nie umknęło i było jasne dla wszystkich (w sumie też i do siebie samej, bo jestem zakręcona). Dziękuję Ci za bardzo rzetelną księgowość i wytrwałość w tym :)
  16. jagusko, ależ ja nie podciągam pod wygląd pinczera :) W opisie jest, że charakter iście rudy, ale wygląd - każdy widzi. W ogóle, jeżeli kiedykolwiek wpisuję jakiś miks ras do ogłoszenia to w rozmowie telefonicznej raz jeszcze wyjaśniam i podkreślam, że to zwykły kundelek nieprzypominający rasy, ale charakter można porównać do... bo... i tu wymieniam cechy. To normalny zabieg w moich rozmowach, a u Mimi będzie 100x bardziej uwydatniony, nie bój się - szukam Mimi domu na zawsze, a nie na chwilę :)
  17. Bardzo kiepskie wieści :( I co teraz z Toffikiem będzie skoro większość hoteli ma psy?
  18. Nie, ten Pan co wczoraj poznał Telę osobiście. Przyjechał dzisiaj zaraz po otwarciu przytuliska. Wczoraj Tela przy Panu była jak zaczarowana, spokojna, w ogóle nie robiła mu siniaków, po prostu siedziała przy nogach Pana i mu się przyglądała ufnie :). Ledwie Pan pojechał, przyjechała "moja" Marta i Tela zaczęła wszystkich taranować :D Ale Pan na razie nie składa zażaleń, zna do mnie numer telefonu, przypomniałam mu też się w wiadomości, że kibicuję i niech pisze. Pan już rozmawiał z UM, będzie niedługo umawiał się na sterylizację na koszt miasta, jedynie chce odczekać okres aklimatyzacji :). Sam Pan jest aktywną osobą, to młody Pan. Myślę że Tela będzie mieć bardzo dobrze. Jeszcze tylko Tytus spędza mi sen z powiek, niedługo wywózka... No i Lupo z depresją i oczywiście nasz tygrysek Tolek.
×