Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/11/19 in all areas

  1. Zwierzę po operacji czuje się zagrożone - obolałe, w nowym miejscu, wszystko jest inaczej. No to ze strachu będzie warczeć i ostrzegać, żeby żaden pies do niej nie podchodził. To zupełnie normalne zachowanie i musi jakiś czas potrwać. Ciężko chory człowiek też nie ma ochoty na nowe znajomości.
    4 points
  2. Na konto Dragona, na operacje wplynely pieniazki od pan: Bozena L 60 zl i Malgorzata D 50 zl. Bardzo dziekujemy :) Dragon bedzie mial w srode zabieg i znow szlaban i siedzenie w klatce :( A tymczasem lesne niuchanie z Lucjanem.
    3 points
  3. Mija, mija :) :) Iza, wielkie dzięki za wybranie ;) i wklejenie zdjęć. Dziewczyny bardzo miło się czyta Wasze komentarze, tak miło, że aż głupio mi ;) Byłam dzisiaj po szkole córek u rodziców. 3 doba Prezesa i już jestem spokojna. Fox przełamał pierwsze lody. Jest wciąż zazdrosny, myślę, ze chyba kazdy by był, bo przyjechal taki duży, największy, a przy tym puszysty jak owieczka. Nikt w bandzie nie pobije uszu Foxa, wszyscy mają klapnięte, więc może tym się pociesza;) a tak na serio ... nie uwierzycie... Fox lizal dzisiaj Prezesa po pyszczku, coś wspaniałego, szkoda że nie miałam tel przy sobie. Moja sunia (jest na zdj przy drzwiach) kozaczyła się przy moim Hektorze. Podbiegla do Prezesa i też próbowała. Ale on pokazał jej zęby :) bardzo mnie to ucieszyło, bo już myślałam, ze on z tych zbyt tolerancyjnych. Jest bardzo łagodnym psiakiem, ale na głowę sobie nie pozwala wejść, i dobrze. Piszecie o podobieństwie do leonbergera.... i pozwoliłam sobie trochę poczytać o tej rasie. Strzał w 10! Wszystko się zgadza.. Prezes jest bardzo proludzki, bardzo. Chodzi za nami krok w krok, dosłownie, co rusz dopomina się o czułości. Dzis na przywitanie taty położył się na boku do miziania po brzuszku (tak bardzo już się otworzył). Bardzo lubi dzieci, nie jest skory do zaczepek w stosunku do innych czworonogów. Mimo swojej wagi z chęcią biega przy ogrodzeniu i nawet poszczekuje na samochody. Ba!! potrafi... WYĆ... Tak reaguje na sygnał karetki. Identycznie jak Hektor (*). Co rusz by łapę podawał a ma piękne grube te łapki. I znaczy teren non stop. Jest niesamowity. Jestem szczęśliwa, nawet nie przypuszczałam, ze okaże się taki super, ze tak szybko się zaaklimatyzuje ze zwierzakami i bedzie takim pieszczochem i psim kompanem. Dla formalności Prezes wczoraj przydział nowe imię. Zwie się Berni :) Przepraszam, ze tak go chwalę. Wiem, ze Radysiaki mają to do siebie, że są wyjątkowe w każdym calu. Ale pisząc to wszystko chce jeszcze bardziej podkreślić jak ważny jest każdy dzień, dosłownie każdy. Tym bardziej dla tych, którzy wciąż czekają lub nawet stracili nadzieję :(( Prezes poczuł się jak usiebie w oczach mgnieniu. I choć nie każdy Radysiak będzie sprinterem w tym temacie, to mimo wszystko, mimo tego całego zła... każdy - każdego długiego dnia czeka na podróż swojego życia... czeka i czeka :(
    3 points
  4. Aleks prawdo podobnie musiał mieszkać na ulicy, bądź korzystać z niej okazjonalnie i na pewno chodził głodny.Mimo ,że nawet do końca nie zje i zostawi w misce swoje jedzenie, to na spacerze najchętniej zaglądał by do śmietników.Tak jak wcześniej już było info. o tym,że nie przepuści znalezionemu odpadowi żywności,właśnie wskazuje,że jego przeszłość była bardzo smutna.Dzisiaj został sam w domu na 2 godziny i zachował się bardzo grzecznie,nic nie nabrudził i nie zniszczył.Jedynie nie wiadomo jak sobie otworzył torbę córki państwa i ukradł z niej pół kanapki.Ale zapach pasztetu pewnie zrobił swoje :) Fajnie przystosowuje się do nowych warunków życia i pewnie z czasem to żebractwo też mu minie.. Pańcia mnie mizia,a ja to uwielbiam :)
    2 points
  5. A my po ostatnim spacerku. Trochę dopadało śniegu, więc Mimi szczęśliwa, jak ona szaleje, skacze, goni, szarpie mnie. A do tego cwana bestia, chyba najcwańsza z całej czwórki. Wygłupy wygłupami, ale mnie wywłóczy po jej specjalnych miejscach w ogrodzie, a potem ciągnie jak koń z powrotem do domu pod drzwi i otwieraj jaśnie panience bo właśnie zdecydowała się zakończyć spacer i nie interesuje jej, że inni by jeszcze pospacerowali (inni to znaczy Psotka ;)). Korytko wygłodniałych bezdomnych kotełków napełnione, do rana zawsze jest wyczyszczone do ostatniej chrupki. Pomalutku wszystkie futra szukają dobrych miejsc do spania, oprócz tych które czekają na otwarcie sypialni i wryją się na łóżko. Tym sposobem śpię jak kanadyjski traper w futrzanej czapce, czyli z Majką na głowie. I choćbym ją zganiała, to jak tylko zamknę oko to czapka, wraca mi na głowę. Oprócz Majki na łóżku śpią przyczepione jak rzepy Myszkin, Kituś i Ciumka, tak na bezczelnego. Mimisia i Psotka na granicy dwóch materaców, tylko po przeciwległych stronach, nie mogą naruszać swoich terytoriów, bo się robi hałas, no i Yoshi, mój synuś. Jaśnie książę lubi spać pod kołderką, ale że pod kołderką szybko się gotuje to dla ochłody zeskakuje do parteru, a jak się ochłodzi to drapie w materac żeby mu zrobić miejsce, bo musi wskoczyć pod kołderkę znowu się zagotować, i tak ze cztery razy w ciągu nocy. Dzisiaj Mimi bardzo grzecznie spała całą noc, a rano nie szalała, nie gryzła, nie jazgotała, tylko trochę pod nosem mamrotała. Grzeczna dziewczynka. To co, idziemy spać? Dobrej nocy.
    2 points
  6. Nie ma co kombinować z wprowadzaniem karmy weterynaryjnej pod kątem wątroby. Weterynarze widzieli wyniki badań, nie zalecili wprowadzenia specjalnej diety, ani leczenia wątroby. Miłka dostaje preparat (był zrobiony zapas) i to moim zdaniem wystarczy. Będzie karma z owadami (swoją drogą ciekawi mnie jakimi), może akurat Miłce będzie smakować i służyć. Leków nie da się Miłce podać prosto do paszczy? Trzeba ukrywać w czymś? Nie jest uczulona na mleko krowie, więc pewnie na przetwory mleczne też. Można podawać leki w kawałku białego sera lub w serku topionym bez dodatków. Nie wiem, co korzystniejsze cenowo - puszki, czy ser.
    2 points
  7. Kto jest odpowiedzialny za Miłkę? Brakuje na tym wątku zaangażowanej i zdecydowanej szefowej. Jest chaos. Tyle dni minęło i brak decyzji w temacie karmy. W końcu Miłka zostanie bez karmy i Murka będzie musiała kombinować. Padają propozycje karm, leków, szamponów, preparatów itd. Pamiętajmy, że Miłka to bezdomna, duża suczka przebywająca w hotelu, a nie mały piesek mający właściciela, czy hodowlany. Miłka i tak generuje duże koszty. Trzeba podejść do sprawy realnie, ustalić plan, zrobić listę niezbędnych rzeczy, szukać sponsorów, zbierać kasę. W tym momencie najważniejsze jest zamówienie karmy. Murka, jaka karma Twoim zdaniem może być dobrym wyborem dla Miłki? Znasz suczkę i wiesz, jakie ma dolegliwości i kłopoty zdrowotne, jakie badania miała robione. Określ, jakie są potrzeby Miłki na dzień dzisiejszy.
    2 points
  8. Jutro??? Ja bym nie wytrzymała do jutra. Ma jeszcze jedną noc marznąć? Nie pozwoliłabym, aby mój przyjaciel siedział w zimnym schronie za kratami choćby godzinę dłużej .
    2 points
  9. Nigdy tam nie byłam, a i tak ze zdjęć kojarzę juz niektóre psiaki i bardzo mi żal, że życie wszystkich tam jest marnowane w takich warunkach. Również chciałabym, zeby jak najwięcej z nich udało się pomóc. Mnie to jeszcze najbardziej siedzi w głowie ta szorstkowłosa sunia podobna do Miłki. Tolu, to niesamowite że tyle lat niestrudzenie pomagasz psom z tego schroniska.
    2 points
  10. Edytowałam pierwszy post - wpisałam 300kg zamiast 500, bo taki będzie faktyczny podział puli: zwycięzca dostanie 300kg, 2 miejsce 150kg, 3 miejsce 50kg. Znajdki dziś prowadzą.
    2 points
  11. Rozumiem treść Twojego postu. Po prostu mało mnie obchodzi Twoja finansowa strata i nie będę tracił czasu na objaśnianie jak można rozwiązać Twoje problemy. Ogólnie zainteresował mnie jedynie Twój stosunek do psa i do tego się odniosłem. Jeśli ktoś tu kogoś okradł... :) to na pewno nie mnie...mam przy fotelu 51kg miłosci z napędem na 4 łapy w gotowości 24H do końca życia. Pozdrawiam.
    1 point
  12. Ale dziewczynki polubiły się, bardzo ie cieszę, ze pekineczka miała tyle szczęścia i tak wspaniale się to wszystko zakończyło!
    1 point
  13. Fejsik mnie zabił :((( Czy ktoś może mi podpowiedzieć hotelik, który by go przyjął?
    1 point
  14. Najważniejsze jest ile uczucia i troski dawałeś swojemu psu. On nie myśli tak, jak my, że choroba, że leczenie, że może dłuższe czy krótsze życie. To my ludzie tak kurczowo trzymamy się życia. Dla niego liczyła się więź z Tobą. Jeśli to było, to był szczęśliwy. Mimo choroby.
    1 point
  15. A to jest Snopek - syn Mamy i brat Cwaniaka. Ten to miał szczęście, że dał się złapać :) W dt, już z łazienki awansował na salony!
    1 point
  16. Dzis robilam jedzeniowe zakupy dla misia, dostalam troche probek i taki oto pakiet zanosze do DT Tobisia. Ostatni spacer o 22 jest moj i wysciskam od Was kudlacza :)
    1 point
  17. Niestety też znam ten ból :( Rozmawiałam z Panią Kasią i powiedziałam Jej o radach, jakie tu może znaleźć. Podrzuciłam link do naszych ostatnich postów z radami. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję
    1 point
  18. Kiedyś na Forum Maupa4 pisała o swojej niewidomej Migotce i może też warto przeczytać: Adoptowałam ją mniej więcej dwa i pół roku temu jako 8-10 tygodniowe szczenię - ze schoniska w Ostródzie. Migotka nie ma oczu - taka się urodziła. Jak sobie radzi ? Doskonale sobie radzi. A swoim "radzeniem" zaskakiwała mnie od początku. Nigdy nie miała problemów z orientacją w mieszkaniu. Więcej i bardziej ja sie bałam że coś może sobie zrobić niż ona. Ona instynktownie wyczuwała wszystkie "zagrożenia i niebezpieczeństwa". Na pewno trzeba - od samego początku dużo i spokojnym głosem - mówić do niewidzącego psa. Oswaja się on z naszym głosem, jego tonem - każda zmiana w sposobie mówienia informuje go o jakiejś "zmianie". Brzmi to może trochę abstrakcyjnie ale trzeba się "przełamać" i mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Myśmy Migotkę "informowali" o wszystkim ("Migotka idę", "Migotka robię to czy tamto"). Na spacerach (tylko w szelkach i na smyczy) też właściwie od samego początku dawała sobie doskonale radę - chociaż na początku spacerowaliśmy z nią z przypiętym do rękawa kocim dzwoneczkiem i też gadaliśmy, gadaliśmy. Z dzwonka jednak szybko zrezygnowaliśmy, bardziej ją rozpraszał niż "wywoływał zamierzony efekt". Nasza Migotka trafiła do domu gdzie były juz psy i na spacerach doskonale wyczuwała po psich krokach i odgłosach gdzie należy iść. Reagowała dokładnie tak jak widzące psy. Jeżeli wychodziła sama na spacery to po odgłosach naszych kroków wiedziała z kim idzie i gdzie ma iść. Warto nauczyć takich "ostrzegających" komend - nasza Migotka reaguje na "uważaj", "przechodzimy", "schody" - wie że po takiej komendzie musi bardziej uważać. No a i my po takim "ostrzeżeniu" trochę inaczej "kierujemy" jej smyczą. Migotka na takich nie typowych-nie zwykłych spacerach (np w "bezpiecznym" parku czy na działce) jest spuszczana ze smyczy i też doskonale sobie radzi ale to my ostrzegamy ją przed wszystkimi "niebezpieczeństwami". Psy, dzieci, rowery, piłki - czyli czymś co może pojawić się nagle i z zaskoczenia. Jedyne czego Migotka nie lubi i ciężko jej pojąć to jazda samochodem. Mimo że wie/czuje że wyjazd oznacza bieganie i dzikie szaleństwa po działce to sama jazda (widocznie nie rozpoznaje wtedy otaczających ją dzwięków) stresuje ją. Za to po postawieniu na ziemi po przyjeździe od razu jest znowu "szalejącym" i "odnajdującym się w terenie" psem. Tak - w domu nie ma problemów ale też dobrze jest żeby nie było jakiegoś nadmiernego ustawiania wszystkiego na podłodze - zwłaszcza "gibotliwych" czyli niestabilnych przedmiotów. Potrącenie a zwłaszcza przewrócenie/zrzucenie/strącenie powoduje hałas, którego niewidomy pies nie jest w stanie powiązać z przyczyną. A każdy niewidoczny a tym samym nie powiązany z np. upadkiem przedmiotu huk wywołuje stres i panikę. U mnie w domu jeżeli coś z hukiem poleci na podłogę momentalnie jest komentowane spokojnym głosem: "Migotka to ja - spkojnie- upadło mi ...". Co do zmieniania ustawienia przedmiotów - też nie do końca jest to prawda ... my właśnie skończyliśmy remont. Pierwszy od kiedy jest z nami Migotka i ... teren został szybko rozpoznany na nowo bez żadnych problemów. :lol: Aha - zapomniałam dodać - Migotka jest malutka. Waży ok 4,5 kg. No ale sama śmiga po schodach i sama nauczyła się tego. I wchodzenia i schodzenia. Zawzięcie ćwiczyła a zaczynała swoją naukę od jednego stopnia. Wskakuje i zeskakuje z foteli i łóżek. Z tym, ze najpierw uczyła się sama wskakiwać a po wskoczeniu zawsze "wołała na ratunek". Zawsze była najpierw próba dostania się "na górę". Z góry kazała się zdejmować. Po zdjęciu znowu była nauka wejścia "na górę" i tak długo ćwiczyła i kazała ze sobą ćwiczyć aż w końcu sama opanowała i wchodzenie i schodzenie. Co jeszcze - na początku zawsze była wnoszona i znoszona po schodach. No i nic nie robiliśmy/uczyliśmy na siłę.
    1 point
  19. Smutne to. Poczytałam i witki mi opadły. Tak niewiele schronisk, zasługuje na taką nazwę...Może dlatego, że w wielu ludziach, tak mało jest człowieka?
    1 point
  20. Całą noc nie mogłam spać. Nie tak miało być Lapiśku, nie tak, miałeś jeszcze nawet domek własny na starość znaleźć ale los zdecydował inaczej. Ale wiem że byłeś szczęśliwy przez te ostatnie miesiące, podrywałeś suczki, goniłeś kotki, troszkę się wypodróżowałeś, byłeś takim uroczym dziarskim psim dziadeczkiem.
    1 point
  21. No nic, mówi się trudno i czeka się dalej Wyróżniłam na miesiąc olx na Kraków zrobione przez b-b Koszt 17,81 https://www.olx.pl/oferta/perelka-maly-slodki-psi-ideal-czeka-na-dom-CID103-IDxTgLR.html#cb8831ffdd;promoted
    1 point
  22. Anulko ogromnie Ci dziękuję za wszelkie rady. Pisz wszystko co Ci się przypomni. Ja nic nie podpowiem Pani Kasi, ponieważ nie mam doświadczenia z psem niewidomym. Gdybyś była tak miła i podesłała link do takich szelek, jakie kupiłaś dla Sawany. Ja nie potrafię sobie wyobrazić jakie powinny być szelki dla psa niewidomego i nie wiem jak przekazać. Pani Kasia być może zagląda na wątek to sama zobaczyłaby o jakie szelki chodzi, czy nawet mogłaby skorzystać z tego linku i zamówić przez internet takie szelki. Zdaję sobie sprawę z tego, że szelki w przypadku psa niewidzącego są bardzo ważne, bo one są łącznikiem psa z człowiekiem. Anulko bardzo serdecznie dziękuję za zainteresowanie i pomoc, jaką dajesz Teosiowi
    1 point
  23. Fajny wolontariat, odwalać robotę pracowników i zbierać kupy. Może zakładają, ze wtedy odciążeni pracownicy będą mieli czas na wyprowadzanie psów ;)
    1 point
  24. Podmieniłam zdjęcia w ogłoszeniu bo ślicznie Perełka na nich wygląda. Zresztą na wszystkich ładnie wychodzi. Szkoda tylko ,że domku nie widać.
    1 point
  25. Zerknę dzisiaj po południu na swoje przepisy i dam znać. Tauryna jest też dobra na serce i przewody żółciowe-taka mała dygersja :)
    1 point
  26. Pozdrowienia od kochanego Pelikanka, naszej gwiazdy obiektywu. Dziś prezentuje się nam w stylowym, góralskim kożuszku.... To taki słodki i śliczny psiak, prawda?
    1 point
  27. 1 point
  28. Dokładnie.To był wyjątkowy psiak, do końca taki dzielny,do końca wdzięczny,kochający.
    1 point
  29. Elu,nie wiem czy szerzej rozmawiałaś z p.Kasią na temat opieki nadTeo.Z mojego doświadczenia na przykładzie niewidomej Sawany potrzebne są szelki typu materiałowego,szerokie np.na gąbce,nie zwykłe taśmowe.Pies w tych szelkach dobrze dopasowanych,nie luźnych czuje się bezpiecznie,czuje,że go one opasują.Przy schodzeniu np.ze schodów trzeba trzymać krótko smycz i lekko napinać,ponieważ pies niewidzący nie widzi ile tych schodów jest.Dlatego piszę o tych szelkach,które spełniają rolę, prowadzą psa przez czucie-szelki,smycz i człowiek.Sawana raz się przewróciła na mieście na schodach bo była za luźna smycz i szelki zwykłe,taśmowe ale to było tylko raz i doświadczenie dla mnie.Zaraz kupiłam jej szelki szerokie i w tych chodziła do końca życia.Miałam wrażenie,że czuła się w nich komfortowoTakże nie trzeba przestawiać miseczek,muszą stać w jednym miejscu,najlepiej blisko legowiska. Piszę o tym z troski o Teo bo Teo jest psiakiem,który wymaga specyficznej opieki.
    1 point
  30. Pięknie Dziękujemy Pani Renatce i mężowi za wsparcie , pozdrawiamy serdecznie i życzymy ,wiele wspaniałych chwil z Lalunią oczywiście , będziemy czasem zakłócać telefonami, cenny spokój .. w granicach przyzwoitości ;)
    1 point
  31. Gojenie jednak boli, swędzi, szarpie :( A tak sie każe wozić ;)
    1 point
  32. Z informacji uzyskanych od Sfora Husky wiem, ze psiak po około miesiącu siedzenia w DT trafił do swojej rodziny. Psiak znalazł dom w Poznaniu. Kanapowe leżakowanie :)
    1 point
×
×
  • Create New...