Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/21/18 in all areas

  1. Już wróciłam. Domek jest super. Sunia zapatrzona w swoich ludzi i widać ,że oni też ją kochają. Warunki ma bardzo dobre. jest wybiegana na wałach nad Odrą. Uwielbia ganiać za patykami. Jest przyjazna do wszystkich ludzi i psów. Nie maja z nią żadnych problemów. Odebrałam ją jako spokojną , bardzo zrównoważoną , łagodną i przyjazna sunię. Oby było więcej takich adopcji. Mam zdjęcia , które wkleję jak zgram z komórki.
    4 points
  2. Mała Cola ma własny domek Sunia zamieszka w bloku w Mysłowicach; p. Justyna ma 2 synów w wieku 9 i 18 lat i wszyscy bardzo czekają na Colę:) Bardzo dziękuję p.Monice za wizytę :). Datę przeprowadzki suni p. Justyna ustali z Jagną, Cola będzie jeszcze przed wyjazdem zaczipowna.
    4 points
  3. tak, byłby to prawdziwy cud, bo czarne pieski zawsze maja pod górke...ale są na szczęscie ludzie, którzy potrafią patrzeć sercem... Dostałam dziś kolejny sms od Pani Koffinkowej:) Sunia zaczęła normalnie się załatwiac i coraz lepiej jeść. Pani jej zostawia pełną miseczke i ma stały dostęp do karmy, żeby wiedziała, że to jej i może jeść do woli. Ja Pani wraca z pracy to Koffi wita ja radośnie, dziś rano nawet chciała iśc do pracy z Panią:) Boi się wychodzić na spacery, tak to wygląda jakby obawiała się, że już do tego domu nie wróci, a przecież dobrze jej tam:) Pani dużo do niej mówi i drapie za uszkiem. Wszystko jest na dobrej drosze. Obie są szczęśliwe :)
    3 points
  4. Sarcia dzisiaj przeszła drugie szczepienie, rośnie jak na drożdżach i czuje się coraz odważniejsza - aż trzeba jej ten charakterek czasami temperować ;) Jest baaardzo wesołym szczeniakiem, uwielbia wszystko i wszystkich (z wyjątkiem bardzo głośnych dźwięków jak np. zdecydowane rozwijanie taśmy, albo suszarka - takich rzeczy jeszcze si troszkę boi). Nauka komend przebiega znakomicie, mała przychodzi na zawołanie i gwizdek, siada i kładzie się poproszona o to. Uwielbia zabawy szarpakami i aportowanie :) Jest naszą kochaną psotką, ale nic w domu nie zniszczyła do tej pory, co mnie dziwi, bo nastawiałam się, że przygarnę małego diabełka, a tutaj takie pocieszki. Sara nie ma problemów z zostawaniem samej w moim pokoju, nawet na 2-3 godziny. Dołączam zdjęcie Sary, kiedy jest największym aniołkiem, czyli kiedy śpi ;) Pozdrawiamy Korę i jej domek!
    3 points
  5. U Limby wszystko tak samo. Jej stan jest stabilny, ma apetyt, oby jak najdłużej. Fajnie, że tyle osób nią się interesuje.
    3 points
  6. Witam, jeśli chodzi o Korę to jest zdrowa jutro jedziemy na szczepienie, jest bardzo szalona gryzie,wszystkich po nogach, już wybrała sobie kilka zabawek moich córek z którymi śpi, uwielbia się bawić z naszą druga sunia Lili.Musze ja pochwalić bo od kilku dni jak wychodzimy z domu na kilka minut nie piszczy tylko leży w swoim posłanku.Uwielbia spać z nami w łóżku i bardzo lubi się przytulać.
    3 points
  7. Tak, pani Bożena dzwoniła, rozmawiałyśmy; są z mężem zdecydowani na Mysię, wyrażąją zgodę na wizytę PA po świętach i ewentualnie zaraz potem chcieliby, aby sunia przyjechała. Jutro spróbuję poszukać kogoś do wizyty, może beka, jest z Konstancina. Mam nadzieje, że Mysia już jedna łapcią jest w swoim domku...
    2 points
  8. Prawdopodobnie to ostatnie, przedświąteczne adopcje: POTAS, DŻETTA, FESTYN, ASTORIA, KLEO, ALUŚ, BRAVO, DIODA, KASTOR, PASCAL i HEROS
    2 points
  9. Prawdopodobnie tak :) teraz kolej na Mimi. Mam nadzieję, że żadna zamojszczanka u mnie nie zasiedzi się. Jakoś dotąd szczęśliwie szybko znajdują zamojszczaki domy.
    2 points
  10. Pani właśnie zadzwoniła, że jednak decydują się na Mysię. Doszli do wniosku, że taka mała suczka jednak będzie odpowiednia.Tylko chcą ją odebrać po świętach, więc trzeba szukać transportu. Pani miała dzwonić do Toli.
    2 points
  11. Sara i Majka to pełne energii, radosne, pozytywne suczki. Wszędzie trzymają się razem, ale to Sara dowodzi - pierwsza przechodzi przez drzwi, pierwsza podchodzi do miski, pierwsza kładzie się na legowisku. Maja jest wszędzie za Sarą. Myślę, że warto walczyć o wspólny dom, bo osobno będą długo cierpieć i tęsknić. Rany po sterylce są zagojone, ale profilaktycznie pryskamy jeszcze co kilka dni. Nie są szczekliwe, nie wyją, nie niszczą. Utrzymują czystość w 80 %, zdarza się siku albo kupa w domu. Są bardzo nastawione na człowieka, np.biegają po ogrodzie, ale cały czas kontrolują naszą obecność i jak tylko idziemy, to one od razu biegną za nami. Lubią dzieci. Interesują się kotami, ale nie atakują, bardziej obwąchują, obserwują.
    2 points
  12. 2 points
  13. Cudna malizna w ubranku od Armaniego hoho pozdrawiamy tulinkamy skonczyly mi sie polubionka ale jak skonczyly jak malo co uzywalalm wcz i dzis ....
    1 point
  14. Dzisiaj Pelikanek dostał przesyłkę od Klubu Młodego Humanisty. Jest tam, między innymi, ładna, nowa, czerwona obroża i odblaskowa smycz.
    1 point
  15. Radku nie trzeba sie smucic bo one wszystkie sa pod bardzo dobra opieka. Sa szczesliwe. Gdyby nie trafily do AnaGD pewnie juz by ich nie bylo. Dragon ten dlugowlosy mial dwie operacje i jest w trakcie leczenia trudno gojacej sie rany. Bazyli niewidomy malamut ma chorobe Cushinga ale sytuacja opanowana ma odpowiednio dobrane Leki. Here czeka operacja wyciecia guza, zbiera na ten cel pieniazki. No i Lucjan smiga po sniegu jak szczeniaczek dzieki rehabilitacji, ktora trzeba kontynuowac, zeby nie zaprzepascic to co zostalo wypracowane. Moze pozniej uda mi sie wstawic filmik na ktorym widac jaki efekt daje rehabilitacja u Lucka https://zrzutka.pl/ss68cm
    1 point
  16. Trzymam mocno kciuki Natalko za Czarusia, niech wszystko będzie dobrze. Jak to dobrze że Sarunia trafiła do Ciebie, dałaś jej czas, cierpliwość, miłość i wszystko się powoli poukładało. Oby więcej takich adoptujących:):)
    1 point
  17. Pokerku z calego serca Ci dziękujemy !!! Na takie wiadomości czekałyśmy :) : :)
    1 point
  18. Themagda dobrze, że napisałaś. Gorzej się czułaś przez jakiś czas ( nie chciałaś kluczy), więc po tym milczenie mogło znaczyć coś niedobrego. Nastawiamy się na kolejną akcję w lutym , ale jeśli uda się wcześniej to też damy radę.
    1 point
  19. Trzymam kciuki, bardzo mocno i za kandydatów i za Toficzka i za wizytatorkę. Trudne ma zadanie.
    1 point
  20. Klukowo jest 50 km od Bielska Podlaskiego , dużo osób było kiedyś na dogo z okolic Bielska Podlaskiego , ale nie pamietam kto dokładnie skąd. Oni sie przenieśli na FB; Pipi tez jest z tamtych terenów -może by kogoś zaproponowała rozsądnego. Pipi tez jest już tylko na FB. Zapytać wieczorem na FB?
    1 point
  21. Nesiowata ma do Klukowa 46km.Innej osoby nie kojarzę.
    1 point
  22. Czyli obie dziewczyny w ekspresowym tempie doczekały się swoich ludziów :D Wspaniale :DDDDD
    1 point
  23. Mureczko, kupiłam Maxowi krople na sierść Kerabol i Efa Olie i wysłałam na Twój adres. Ja Max już zaskoczy na tej nowej karmie, można mu dawać po 1/2 dawki jednych i drugich kropli, na bardzo niewielką ilość mokrej karmy. Moje dwie ONki przy problemach z sierścią i skórą, wspaniałe na taką terapię zareagowały. Jak dobrze podziała, warto to kontynuować, szczególnie Efa Olie, zalecane przy tłustym łupieżu (pierwsza Onka). Wg sprzedawcy, ma dojść w ciągu trzech dni roboczych, ale raczej to nierealne w okresie świątecznym. Podałam Twój adres @ i telefon Poczta Polska 00259007738526989480
    1 point
  24. No to się pomyliłam. Jednak Mikołaj nie zapomniał o |Twojej gwiazdce,. Szczęścia Laleczko, niech wreszcie zły los zapomni o Tobie.
    1 point
  25. A ja pozwoliłam sobie Hanu wysłać umowę Laluni jednak na Twój adres tzn. na adres hotelu. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe : )
    1 point
  26. Jak najbardziej sie nadaje:) Jest kolejne wyrzucone kocisko,czarno-białe na początku myślałam,ze to sąsiadki kocurek/dawno temu ratowalysmy go i ona go adoptowała/ ale to nie on,chociaz bardzo podobny,no i dzikusek pod oknem sąsiadki rosnie rozłozysty iglak i tam umieściłysmy budke i kotek tam się chowa ale nie może tam zostać,muszę go zabrać
    1 point
  27. Zaciskam mocno kciuki ,żeby to był kochajacy dom dla Mysi. A co wet powiedział o tych jej wyłysieniach?
    1 point
  28. 1 point
  29. I ma rację - ciepły okład, spokój. Czego chcieć więcej?
    1 point
  30. Kochani, chciałam jeszcze kilka dni odczekac, ale mam tak wielką potrzebie podzielenia się szczęściem, że już nie wytrzymam :) Zdarzył się cud prawdziwy- KOFFI MA DOM <3 Wszystko potoczyło się błyskawicznie i jak w bajce jakiejś o kopciuszku:) zrobiłam jedno jedyne ogłoszenie, bez żadnej wiary, ale serca dałam duzo od siebie i całkowita szczerośc w ten tekst...i zdazył się cud! dosłownie 3 godziny po ukazaniu sie ogłoszenia zadzwoniła Pani Bożena. KObieta wspaniała, psiara, od 20 lat zajmowała się najpierw jamnikiem, potem bardzo chorowitym i problematycznym beaglem. 3 miesiące temu pożegnałam z wielkim bólem przyjaciela beagla i postanowiła, że albo juz nie będzie miec psa, albo da dom takiemu, który będzie w wyjatkowej potrzebie i bez szans na adopcje Gdy zobaczyła Koffi- wiedziała, że to ona... Pani miała pewne watpliwości, głównie dotyczace tego jak przezyje rozstanie z kolejnym psim przyjacielem. Poprosiła o noc na przemyślenie, ja też owej nocy mało spałam myśląc...i rano sądziłam, że raczej sie nie uda, ale rano Pani zadzwoniła, że MUSI, musi dac dom właśnie jej i Koffi musi być w domu przed świętami. Pani mieszka w Katowicach, kawałek za Spodkiem, w bloku na 1 piętrze z windą. Mieszka sama, ale ma też Pana- przyjaciela, z którym się odwiedzają, on także ma pieska z adopcji. Pani pracuje na UŚ, więc 8 godz Koffi zostaje sama w domu. Rozmawiałam długo z Panią telefonicznie, wypytałam o wszystko, Pani zaprosiła na wizyte PA ale tez zależało jej by Koffi jak najszybciej była już w domu, więc tez po rozmowie z Kasią ustaliłam, że Pani od razu jedzie z tym Panem- przyjacielem zapoznać Koffi i jesli zaiskrzy i Pani się okaże także na zywo super, to Koffi pojedzie a po Nowym Roku zrobimy wizyte poadopcyjną:) No i....udało się. Koffi 17 grudnia przeprowadziła się do Katowic:) wszystko u niej dobrze. Spi ładnie w nocy na legowisku, chodzi na spacerki, apetety na słaby, ale jest coraz lepiej..Pani pisze smskami wieści... Dzis dostałam taką informacje: Dzień dobry. U Koffi coraz lepiej. Dzisiaj wyszła mnie przywitać (po powrocie z pracy jak myśle ;). Je już tez lepiej. Ona boi się jeść. Zjada w nocy albo kiedy karmie ją z reki ugotowanym kurczakiem. W nocy zjadła rosół z kurczakiem. Wydaje mi sie że już lepiej wygląda. Wszystko się ułoży. Trzeba tylko dużo miłości i cierpliwości. A to jej moge zagwarantować:) Eh. Trzymajcie kciuki nadal za czarnulke, żeby wszystko było dobrze, żeby była szczęsliwa i całkowicie zaufała swojej nowej Pani. pozostaje mi jeszcze rozliczyć finanse Koffi. Wpłaciłam już Kasi 300 zł za hotelik za grudzień, bo nawet nie śniłam o takim rozwoju sytuacji, więc musze teraz troszke zmienić w rozliczeniu: - 170 zł hotelik (wpłaciłam 300 więc 130 zł będzie za 13 dni stycznia Czaruni) - 38 zł chip koffi - 39 zł rejestracja chip Koffi -
    1 point
  31. wpis na FB/ 10 godzin temu -cytuję Adopcje-Zamość 10 godz. · Wstawiam informacje po piątkowej rehabilitacji. Trochę z opóźnieniem ale to z uwagi na to, że Czesia nie jest naszą jedyną podopieczną. Wracając do tematu... W piątek sunia ćwiczyła na bieżni. Czasami uda jej sie noge tak ustawic, ze pare kroków zrobi bez szurania. Rehabilitantka sprawdzała czucie, odruchy. Noga do piety ma czucie potem tylko przy malym palcu cos drgnęło. Jutro kolejne ćwiczenia a niebawem wizyta u ortopedy.
    1 point
  32. Mała mordka ma dzisiaj marudny dzień:/ Po porannej drzemce Gajka źle zeskoczyła z łóżka i musiała źle wylądować, bo zaczęła kuleć. W związku z tym spacerki były tylko higieniczne, a większość dnia Gajula spędziła tak.
    1 point
  33. Dziś Gajula ma urodziny, czyli rocznicę przybycia do nas:) Pięć lat temu, 29 listopada 2013 roku Gajulec pojawił się w naszym życiu. Przez te 5 lat mała mordka bardzo się zmieniła, jest mniej impulsywna, wiele się nauczyła (a nawet zdobyła puchar i medal;) i cały czas daje nam masę radości. Radość po powrocie z pracy, radość przy wyjściach na spacerki. I wiele, wiele więcej. Z wyglądu zmieniła się niewiele, przybyło trochę ciałka i pojawiły się pierwsze siwe kudełki na pyszczydle. Co mogę napisać więcej. Po prostu cieszę się, że rozszczekany Gajulec jest z nami. A tak wyglądała Gajka równo pięć lat temu. Pierwsze zdjęcie po przybyciu do nas:)
    1 point
  34. Ha :) Byłyśmy. Pokrzywa tropiła jako ostatni pies w sobotę (9 psów podejmowało próbę) - i jako jedyna odnalazła pozoranta :) Niestety egzamin niezaliczony, bo pokrycie śladu wynosiło 25%. A po chłopsku - Pokrz znalazła pozoranta A I OWSZEM, ale przy okazji załatwiła wszystkie swoje psie sprawy - tropki dziczyzny, spacerek, tarzanko. Ale sukces i sława jest :D Z 14 zespołów tropiących tylko Pokrzywa (w klasie 3) i Frida (w klasie 4) znalazły pozorantów. Zdjęć za bardzo nie ma, bo Pokrz pracowała na śladzie 15:50-16:10, czyli jak już sie ciemnawo robiło. Ciemne po-śladowe załączam - nawet widać, że pies się położył - ona to robi jak jest mooocno zmęczona :-) Więc załączam jeszcze 2 świeże, gdzie ją lepiej widać ;-) Każdy chwali swojego pieska, ale muszę przyznać, że w tropki to Pokrz potrafi grać :) Skuteczność odnalezienia pozoranta prawie 100% (jeśli jej się chce ;)) - ostatnio znalazła pozoranta bez zapachu, na hasło "szukaj wujka Łukasza" ;-) Jest moc w małym nosie :))
    1 point
×
×
  • Create New...