Jump to content
Dogomania

Patmol

Members
  • Content Count

    6,660
  • Joined

  • Days Won

    2

Patmol last won the day on December 17 2018

Patmol had the most liked content!

Community Reputation

434 Excellent

4 Followers

About Patmol

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Dolny Śląsk

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. a nie jest to po prostu zachowanie wyuczone, wzmacniane? może w poprzednim domu, a może tez tutaj -ludzie czasem niechcący wzmacniają zachowania psa, których wcale nie chcą i Szanra jakoś może uważa, ze wzięcie smyczy oznacza, ze trzeba lecieć na posłanie i wystawiać brzuszek Może zwyczajnie w ciągu dnia trzeba smycz łączyć z innym zachowaniem psa,; nie wiem czy ona siada na polecenie, czy przychodzi na zawołanie, ale można np wiele razy w ciągu dnia smycz wyciągać, i brać do reki, i odkładać, i np przy jedzeniu kłaść koło miski, jęsli z jedzeniem nie będzie problemów, tak, żeby jej ta smycz całkiem zobojętniała. Mozna nosić smycz w kieszeni, i po prostu wyciągać , potrzymać i chować do kieszeni , i jak Szanta nie reaguje na to -to chwalić. Bo teraz pewnie oni wyciągają smycz, ona leci na posłanie i wystawia brzuszek, a oni to wzmacniają - bo albo ją głaszczą, albo za nią idą i do niej gadają , i robi sie wielka akcja. i afera. Można tez kupić króciutką smycz , i niech chodzi z przypięta smyczą w domu, i przy wychodzeniu wtedy nie ma wyciagania i przypinania smyczy. A można przepiąć juz poza domem na dłuższa. Warto tez uczyć siad. I zostań. I wtedy Szanta by wiedziała, ze ma usiąść i czekać - moze by też uciekała na posłanie, ale moze by pojeła, ze ludzie oczekuja innego zachowania, gdy wyciągają smycz.
  2. Cały czas nie mamy oficjalnego tekstu umowy, więc to jest takie gdybanie. Bo w oficjalnym tekście może nie być tego zdania, albo może być jeszcze inne. Jeśli fundacja nie jest właścicielem psa, to i nie może przekazać prawa własności do psa. Więc pytanie jest podstawowe -czyj jest ten pies?. I czy jest jakieś urzędowe "zabezpieczenie go jako dowodu w sprawie", czy fundacja tak sie zabezpiecza na wszelki wypadek, profilaktycznie? jeśli psy odebrano interwencyjnie -to jakieś pismo powinno być -i by się tez przydało, jako załącznik do tej umowy; bo adoptujacy jest takim czasowym, godnym zaufania opiekunem psa -kimś kto psa przechowuje umowa o adopcji /umowa adopcji jest umowa cywilną tzw nienazwaną czyli nie wynika z przepisów, ze jak ktoś adaptuje, to znaczy, że bierze na własność.; strony moga sobie ustalic obowiązki i prawa jak chcą. Czyli można się umówić, że jak ktoś adoptuje i sie nazywa w umowie Adoptujacym to np płaci na utrzymanie psa w hotelu, i ma prawo do zdjęc psa raz w tygodniu., ale nie ma żadnego prawa do psa. Samo słowo adopcja wywodzi się z prawa rzymskiego, i bardzo upraszczając, oznacza przysposobienie - a nie przejęcie własności.
  3. a przyjechała chociaż kserokopia postanowienia o zabezpieczeniu zwierzęcia jako dowodu rzeczowego w sprawie? lub czegoś innego urzędowego stwierdzającego , ze ta konkretna sunia jest dowodem rzeczowym w konkretnej sprawie?
  4. Wolałabym taką oficjalną wersję od fundacji. bo każdy może napisać taką umowę, i wrzucić na Fb z hasłem "oburzające, nie podpisujcie", a w tekście to się nawet przecinki liczą -bo tez mają znaczenie.
  5. Chętnie. Jestem ciekawa tej umowy. Z umowami jest tak, ze jedna strona coś proponuje, a druga proponuje swoje zmiany, i znowu pierwsza, i znowu druga. Az się dogadają, więc pewnie jest to jakiś tekst wyjściowy. czyja jest teraz ta suka? kto ją utrzymuje? bo zrozumiałam, że ona jest w hoteliku -i jakby na Twoim utrzymaniu (w uproszczeniu) czyli w twoim posiadaniu; masz z nimi jakąs umowę? ustną?
  6. Stówkę chętnie przygarnę (albo dwie). Moim zdaniem to ludzie nie są nieświadomi, tylko szkoda im wydawać kasę na jedzenie dla psów, ale często nawet sami przed sobą nie chcą się do tego przyznać, bo ludzie lubią sami przed sobą uchodzić za takich dobrych i porządnych i wielkodusznych, więc chętnie kupują karmę która jest tania, ale wielkimi literami jest na niej napisane, ze to super hiper, najlepsza karma , wyjątkowa bo sa w niej świeże pstrągi z Alaski, kratery z księżyca i świeża cielęcina specjalnie hodowana w Andaluzji, a do tego nazywa się jakoś wystrzałowo np " Dzikość serca" czy 'smak dzikości" albo "przysmak prerii" oczywiscie po angielsku. I do tego przepiękny wilk z niebieskimi oczami jest narysowany na przodku (albo niedźwiedź). Bo jakby przeczytali ze zrozumieniem skład, to by sie okazała, ze ta tania karma, tak ślicznie zapakowana i jeszcze śliczniej nazwana, to są po prostu odpady , czyli główno w kolorowym opakowaniu. no i co wtedy? nie mogliby już o sobie dobrze myśleć, a przecież i tak by nie kupili pewnie lepszej karmy - no bo po co, skoro pies je taką i żyje ( a ze robi wielkie, brzydkie kupy, drapie się, jest otyły i śmierdzi mu z pyska, ma problemy z zachowaniem? no przecież te psy teraz takie są jakieś niewydarzone)
  7. Jak kupuję karmę to patrze na skład. Przeważnie im karma ma gorszy skład tym ma bardziej idiotyczną nazwę, i to jeszcze po angielsku, i bardziej wymyślne opakowanie. Więc nie jestem zainteresowana rozmową z badaczem przez 45 --60 minut na temat opakowania karmy. Ciekawy jest skład karmy, i pochodzenie konkretnych składników, porównanie nazewnictwa używanego w karmach do tego opisanego w przepisach unijnych, badania np na temat tauryny i jej skuteczności, w diecie psów, albo badania na temat karm zawierających rośliny strączkowe. Ale rozmawiać godzinę o tym, czy karma ma się nazywać "rajski ogród" czy "cud natury", i czy ma mieć jednego wilka narysowanego z przodu na białym tle , czy niedźwiedzia łowiącego pstrągi na tle zachodzącego słońca, to strata czasu. Jeśli nowa linia produktów ma naprawdę dobry skład to się będzie sprzedawać niezależnie od ewentualnej brzydoty opakowania. To tak jak z ludzkim jedzeniem. Śnieciowate jedzenie trzeba ładnie zapakować; a dobre, wartościowe jedzenie sprzeda się nawet bez opakowania.
  8. Dla jakiej marki jest przeprowadzane badanie?
  9. Pies to pies. Nie trzeba go kochać. Wystarczy akceptować jako psa, i chcieć mieć konkretnego psa w domu. Taki pies z adopcji to zawsze jest worek z niespodzianką, bo nie wiadomo jak się zachowa w nowym domu. Przecież zachowanie psa w dużej mierze , bardzo dużej, zależy od jego właścicieli. Jeśli właściciel psa akceptuje, traktuje jak psa, nie oczekuje cudów, jest dla psa czytelny, i jest człowiekiem zdecydowanym, wie czego chce i nie myśli nad każdą decyzja tydzień, to pies się dostosuje szybko do nowych warunków , bo psy sa świetne w dostosowaniu sie do warunków, które są dla nich zrozumiałe i pozwalają psu być psem. A jak właściciel kocha psa, to czasem ta jego miłość do psa powoduje, że za dużo wymaga od psa, którego kocha przecież, i nawet nieświadomie chce od psa czegoś w zamian -jakieś wdzięczności. odpłaty za uczucie. A psy rzadko bywają "wdzięczne ". Do tego Szanta juz miała mało zdecydowanych, nieczytelnych opiekunów, którzy sami nie wiedzieli czego chcą, i raz ją chcieli, a raz nie, i miała z nimi problem. Ona potrzebuje człowieka, takiego zdecydowanego, jak ci jej obecni opiekunowie, żeby to on decydował -a ona chętnie się dostosuje. I takiego, który nie będzie próbował jej wynagradzać na kazdym kroku, bo ona taka biedna i nieszczęśliwa. bo naprawdę będzie biedna i nieszczęśliwa. I jak ci ludzie mają ją adoptować z nastawieniem, że mają "jej nieba przychylić" to samo założenie, jak dla mnie, jest bez sensu. Albo ją chcą, albo nie. Podoba im się albo nie. Jak im się podoba to ją biorą, akceptują i zapewniają normalne dobre psie warunki i tyle. Oni nie maja być jej służbą, która sie obawia, że nie spełni jej wymagań, ale włascicielami. Psy do towarzystwa i piękne tereny do spacerowania to są wszędzie. Z takim nastawieniem, ze może nie zapewnią jej takiego szczęścia jak powinni to nie będą potrafili nauczyć jej, że pewnych rzeczy nie wolno, pies ma być posłuszny, a to podstawa żeby zyli razem długo i szczęśliwie.
  10. Dla mnie to takie pitu-pitu. Szanta nie potrzebuje przecież jakiś specjalnych wymagań. Ani nie jest duża,ani agresywna, ani dzika,ani chora.Jakby naprawdę zaiskrzyło to by ją wzięli za pierwszym razem. Przecież Szanta przywiązuje się do. każdego kto jej okazuje odrobinę sympatii i zainteresowania. Nie jest skomplikowana. Do tego jest młoda i bardzo ładna. Trzymam kciuki,żeby się jednak nie zdecydowali, ale żeby pojawił się ktoś kogo naprawdę Szanta zachwyci. I zaiskrzy.
  11. Dobrze dobrane szelki są bardzo wygodne. Nie ma żadnego męczenia psa. A dla takiego psa nowego w adopcji to zawsze pewniejsze niż obroża. Moje suki, w sumie chyba są w typie Szanty, z budowy ciała, od lat noszą tylko szelki. Nic nie uciska na szyję. Naprawdę jest im wygodnie. Te szelki, które ma Szanta na zdjęciach to są niewygodne -bo mają zły kształt.
×
×
  • Create New...