Jump to content
Dogomania

Patmol

Members
  • Content Count

    6,198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Patmol last won the day on December 17 2018

Patmol had the most liked content!

4 Followers

About Patmol

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Dolny Śląsk

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Mój pies od szczeniaka był niejadkiem, w tym sensie , ze nie zje czegoś co uważa za niejadalne, no i nie jadłby tego samego , wymusza zmiany jedzenia - co jest raczej zdrowe; człowiek tez nie je tego samego cały czas. Nie chciała jeśc suchej karmy, więc po fazie obserwacji psa przeszłam na karmienie jej surowym mięsem, które lubi. Ryzykowne jest głodzenie 15 letniego psa -jak nie chce jeśc, to pewnie w karmie czegoś brakuje, potrzebuje jakiś innych składników odżywczych. Wyobraźcie sobie człowieka, który bardzo lubi nalesniki z serem Ile dni pod rząd mógłby jeśc same naleśniki,? Niech nawet tydzień żywiłby się samymi naleśnikami z serem; po tygodniu stawałaby mu w ustach. No i monodieta nie jest zdrowa ani dla człowieka, ani dla psa.
  2. Troche trudno tak opisać, ciesze się, że się przyda. Zauważyłam, ze przełom nastąpił, u jednej i u drugiej suki, jak stało sie jasne i dla nich i dla mnie, ze nie maja mnie bronić, ale ewentualnie zgłaszać problem, wystawiać, najlepiej bez-głosowo, psa, który ich niepokoi i czekać na moje decyzje i moje działania. To szczególnie dotyczy takich ujadających psów na smyczy, psy nie do końca kojarzą, moje na pewno nie, że pies na smyczy ujada, ale nie podejdzie, ale się nauczyły, ze jak ja mówię "w porządku" to jakoś wiem, że nie podejdzie. I zawsze mam rację. Wiec jak powiem "w porządku" to znaczy, że sytuacja całkowicie pod kontrolą i zazwyczaj odpuszczają, i tracą zainteresowanie ujadającym psem. A w przypadku psa podbiegającego zazwyczaj zastawiam sobą swojego psa; i psy sie juz nauczyły, że to nie one są od rozwiązywaniem sprawy z takim psem, tylko ja. Czasem chcą się przywitać, ale czasem nie chcą. I ok - tez bym nie lubiła kogoś tak nachalnie podbiegającego, szczegolnie od tyłu. A zauwazyłam, że wielu ludzi, do których psów na smyczy podbiegają psy - staje za tym swoim psem, ten pies ujada, a ci ludzie go ciagna do tyłu - no ale jak on ma iśc do tyłu, jak musi bronic siebie i człowieka przed zagrożeniem z przodu? jest w patowej sytuacji Tak samo na smyczy przy trudnych mijankach łatwiej jest wziąć psa od drugiej strony, żeby człowiek zasłaniał tego drugiego psa. Kiedyś na spacery wieczorem wychodziły dwie panie z dużym owczarkiem na smyczy; i ten owczarek z daleka szczekał na psy, stawał na dwóch łapach, i szalał- a one we dwie go trzymały, od tyłu - bez sensu - bo gdyby jedna przeszła z przodu to by mu zasłoniła widok -a i tak nikt blisko nie przechodził koło psa - bo wyglądało jakby się miał zaraz wyrwać - a nic nie próbowały robić, tylko go trzymały i tyle, i wychodziły z nim coraz później na spacer. a pies coraz bardziej nerwowo na wszystko reagował. Wszyscy go omijali z daleka.. I chwale suki za zgłaszanie mi tego co nie-typwe, ewentualnie groźne - według nich. Ta tchórzliwa zgłasza mnóstwo nieistotnych rzeczy, typu tam stoi taki wielki człowiek i macha rekami, na ulicy lezy podejrzana biała reklamówka, ale dzieki temu wiem czego sie boi, a czego nie, a ona ma poczucie że ja wiem o zagrożeniach i panuję nad sytuacją. A ta druga suka zgłasza ciekawe rzeczy, np dużego psa luzem/ przemieszczającego się, dużo wcześniej zanim go zobaczę, stado dzików w lesie, dużo wcześniej zanim je zobaczę, albo, że jedzie samochód na drodze w lesie -zanim go usłyszę czy zobaczę. Obie sa bardzo zadowolone z tego zgłaszania, no bo jesteśmy takim zespołem - współpracujemy, i każdy ma swoje zadania.
  3. U mnie jest tak -przykłądowo- idę ze Sweetie (czyli z moja suką) ładnie na smyczy - nagle pies na balkonie zaczyna ujadać, i odstawia przedstawienie Sweetie się napina, wyszczerza zęby, bulgot na pysku, szczeka/warczy itd ja staję, i mówię siad ( staram sie powiedzieć raz siad, spokojnie i nie krzyczeć, ale poniewaz ona szczeka i sie napina - to np trochę schylam głowę i mowie jej tak bliżej ucha, żeby mnie usłyszała i czasem ją przytrzymuję za szelki. na moment, bo to powoduje, że się odwróci na moment) Sweetie sie ogląda na mnie i siada ( jak się już ogląda na mnie to sukces, znaczy cos tam do niej dociera, jak się nie ogląda - no to staram sie najpierw zwrócić na siebie jej uwagę, i wtedy dopiero mowie siad - ) jak siada -to przestaje szczekać, no bo patrzy na mnie i liczy na smaczka, i ciężko jest jej szczekać agresywnie siedząc i patrząc na mnie chwilę w tym siad zostaje ( bo moje siad znaczy -usiądź i siedź, dopóki nie powiem, że koniec siedzenia), tamten pies na balkonie szczeka dalej i robi przedstawienie, a ja chwalę Sweetie, że tak grzecznie siedzi chwalę ją np dobrze/mądry pies, ona sie cieszy potem zwalniam z siedzenia takim słowem zwalniającym, ja mowie yes , idaje smaczka w tym samym momencie - na poczatku za kazdym razem przy tym balkonie, potem tylko co którys raz; a po zwolnieniu z siedzenia, i ewentualnym smaczku, idziemy dalej i wtedy Sweetie najczęściej wstaje i patrzy na zmianę na mnie i na balkon i jest taka zdezorientowana ( nie wie czy szczekać, czy może lepiej jeszcze raz usiąść) i wtedy mówię idziemy, no i idziemy , i znowu ją chwalę/bez smaczka dobry pies/ i po iluś razach to sama Sweetie wypatruje tego psa na balkonie, i jak psa widać/ szczeka i wariuje na balkonie - -to moja Sweetie zadowolona od razu siada, i czeka na smaczka; jak ostatnio go nie było - to była zmartwiona, wpatrywała sie w balkon z nadzieją,że będzie pies, ona usiądzie i będzie nagroda czyli w moim przypadku jest taki schemat jest bodziec - pies warczy, szczeka, napina się ja wydaje komendę , najczesciej siad pies siada/ no i automatycznie przestaje szczekać/warczeć/ pies jest chwalony, bo wykonał polecenie, i czasem dostaje smaczka -przy trudniejszych sytuacjach, aklbo co jakis czas tamto zagrożenie przemija/ traci na wartości dla psa- szczególnie przy powtórzeniach przy czym to siad na spacerze pies robi wiele razy, w rożnych sytuacjach, wchodzi mu to odruch, zawsze jest pochwała, czasem smak 100 razy jest siad w łatwej sytuacji, a raz wychodzi taka trudna i na słowo siad -pies odruchowo patrzy na mnie i siada a druga sytuacja jest taka przy mijankach -czyli idziemy, a naprzeciw nas idzie na smyczy pies i ujada/ warczy/ skacze/ odstawia przedstawienie -ale jest na smyczy, czy nie podejdzie na pewno ta sytuację mam przećwiczoną i po prostu mówię do psa - "pysk do przodu" trochę długa komenda, ale tak samo wyszło, chodzi o to, ze nie ma zagrożenia żadnego, pies ma iśc do przodu z zamkniętym pyskiem, i patrzec do przodu. nie rozglądać się pochwała jest od razu, jak tak idzie - mądry pies/ bardzo dobrze smak ewentualny 20-30 metrów za mijanym psem - wtedy sie zatrzymuję, wylewnie chwale psa i ewentualnie smak jak miniemy psa w takich warunkach, że drugi pies szaleje/warczy/jest grozny, a ja powiem pysk do przodu do mojego, i potem sie nie zatrzymam - to sam pies się zatrzymuje 20 metrów po mijance i czeka na dodatkow pochwały gdyby na widok mijanego psa na smyczy warczał szczekał /tak było na poczatku/ ale potem na moje polecenie" pysk do przodu" dał pysk do przodu -(z pyskiem do przodu bardzo trudno jest szczekać na mijanego psa, bo się go nie widzi -psu na tej komendzie nie wolno sie rozglądać) to uznałabym, ze wykonał moje polecenie i dostałby pochwała, a te 30 metrów dalej smaka po minięciu psa tez nie wolno się oglądać i go oszczekać z tyłu, ale można się obejrzeć i nawet, jak mnie to akurat nie przeszkadza, usiać i sie pogapić na tamtego psa w spokoju teraz moje psy mają to przećwiczone, czasem chodzę z dwoma, i jak naprzeciw idzie jakiś taki szalejacy pies na smyczy to łypia na mnie okiem, a potem same dają pysk do przodu, i idą krokiem defiladowym, bez oglądania się na boki i oczekują pochwał; a tamten pies dwoi się i troi -a one nawet nie spojrzą na niego / jakby głuche były ale czasem się nie uda - nie jest tak, ze zawsze sie udaje; czasem pies ma gorszy dzień, albo ja , albo ten ujadający ze smyczy obcy pies jest wyjątkowo skuteczny ale zaczynałam od odwracania uwagi od tamtego, wkurzającego psa, i zwracania jej uwagi na mnie - tej tchórzliwej mojej suki, łatwo sie nakręcającej , , to kazałam patrzeć na początku na siebie, na twarz - mówiłam "patrz na mnie" komenda za długa, ale dobrze mi się mówiło, i nachylałam sie tak, żeby jej zasłonić sobą widok na tamtego psa, ale z rozmysłem - żeby mi nie odgryzła nosa - i jak popatrzyła na mnie -pochwała, ewentualnie smak, a tamten pies w tym czasie przeszedł tak stawałam, żeby trudno jej było nie popatrzeć -i szybko załapała, ze popatrzy na mnie -to będzie pochwała, ewentualnie smak, a zagrożenie samo przeminie warczenie psa na coś traktuje jako informację, że pies odbiera to coś jako zagrożenie; czasem nawet bym na to nie wpadła, ze tak odbierze, i tym warczenim informuje mnie o tym a ja wtedy komendą informują go co ja na to; np mówię na warczenie psa na coś "w porządku, idziemy" co znaczy, ze nie uważam w ogóle zagrożenia za groźne; i wtedy Sweetie zerka na mnie, pysk do przodu i idzie -no bo skoro tak uważam ale czasem się nie udaje, wiadomo , ale się dązy do ideału -Sweetie sie boi bardzo wielu rzeczy - czasem warczy na reklamówkę na drodze/ jak jest z nami drugi pies -to czasem ten drugi pies ją obśmieje za takie warczenie na byle co, albo i ofuka jak warczy na głupoty masz kaganiec fizjologiczny?
  4. Poszukaj dobrego trenera, Tak się nie da doradzić na odległości.
  5. Patmol

    Dwa psy w domu

    wygląda, ze sie fajnie dogadują Ja bym pozwalała starszej zabierać zabawki Młodemu, tym bardziej, ze ona tylko pokazuje, że może zabrać. Nie robi Młodemu krzywdy fajnie gdyby zaczęła wychowywać Młodego, .a do tego potrzebuje jednak mocniejszej pozycji/ ważności. Im bardziej będziecie bronić równości Młodego, tym bardziej suka będzie udowadniać, ze jednak jest ważniejsza. A jak go wylizuje -to może uzna za swojego szczeniaka i będzie wychowywać. Można nie zostawiać zabawek, jak są same psy,, i dodatkowo robić cos fajnego z suką - jak maluch ma zabawkę. Mozna zostawiać do gryzienia marchew, w całości -obraną. albo kalarepę. Mam dwie suki, tez ok roku różnicy; i starsza na poczatku tez wszystko maluchowi zabierała - włącznie z marchwią, i z gryzakami z zoologicznego. Czasem leżała na kilku marchwiach, bo nie była ich w stanie zjeść. Szybko jej się to znudziło. jak zobaczyła, ze nikt tego nie podważa, że wszystko jest jej - i odpuściła. I bardzo sie fajne szczeniakiem zajmowała. Moja też zabierała młodszej ucho do gryzienia, ale poniewaz poza warknięciem nic sie nie działo - nie reagowałam.Szczeniak nauczył się starszej na polecenie wszystko oddawać - ale jak już oddawał bez problemu- to starsza suka własciwie przestała mu zabierać; a jeszcze czasem pozwała dojeść swoje osobiste przysmaki. I broniła go na spacerach, uczyła zachowania wobec innych psów, uczyła psiego zachowania - a szczeniak sie jej słuchał jak mamusi. Moje suki jedzą obok siebie, z oddzielnych misek. Dzisiaj mają po ok 8 lat. Psy tak ciałem pokazują/układem ciała/ jeden drugiemu kiedy można zabrać to co ma drugi pies. Byc moze twoja suka warczy, jak szczeniak podchodzi po zabawkę do niej, bo chce go tego nauczyć - kiedy może wziąc, a kiedy nie. I warczy, jak on podchodzi wtedy, gdy ona pokazuje, że nie wolno. Moja starsza suka potrafiła leżeć godzinę metr od czegoś, co chciała druga suka, ale w taki sposób, że nie wolno było tamtej tego wziąć. A potem zmieniała układ ciała, i tamta bez wahania podchodziła. a i ja sie nauczyłam, który układ oznacza dla drugiego psa , ze można wziąć, a który, że nie można. Starsza czasem specjalnie coś brała, i leżała koło tego, tylko po to, żeby ćwiczyć ze szczeniakiem
  6. Karma z josery jest taka sobie. Nie wiem którą dajesz.Ale popatrz na skład np Josera kids https://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/josera/junior/31902 skład suszone białko drobiowe, kukurydza pełnoziarnista, ryż, włókna buraczane, tłuszcz drobiowy, białko drobiowe (hydrolizowane), składniki mineralne, drożdże, korzeń cykorii w proszku (naturalne źródło inuliny), suszone mięso nowozelandzkich małży zielonych (Perna canaliculus). czyli głownie kukurydza i ryz; kukurydza podobno działa na psy pobudzająco i do tego suszone białko drobiowe -cokolwiek to znaczy a moze taką josere dajesz? https://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/josera/junior/515098 też nie zawiera mięsa; połowa karmy to ziemniaki; do tego białko drobiowe Skład ziemniaki [suszone] (44,0%), suszone białko drobiowe (28,0%), tłuszcz drobiowy, włókna buraczane, mączka z chleba świętojańskiego, białko drobiowe [hydrolizowane], białko ziemniaczane, drożdże, białko roślinne [hydrolizowane], minerały, korzeń cykorii [zmielony] (naturalne źródło inuliny). lepiej kupić karmę która zawiera w składzie mięso dla porównania składy karmy z mięsem -karmy przykładowe -po prostu wklejam dla porównania składu https://www.kocimietka.pl/alpha-spirit-półwilgotna-/640-alpha-spirit-only-fish-95kg-8437013576376.html skład 85% Świeże ryby śródziemnomorskie (świeży tuńczyk, świeże anchois - Engraulis encrasicolus, świeży miecznik - Xyphias gladus, świeży ostrobok - Trachurus Mediterraneum, świeży okoń morski - Dicentrarchus lobrax, świeża sardynka europejska - Sardina pilcardus), kiełki roślin strączkowych (groch zielony, groch biały, soczewica jadalna), gliceryna, ekstrakt z Yucca Schidigera, ekstrakt drożdżowy Sacharomyces cerevisiae, Tauryna, glukozamina, siarczan chondroityny. Naturalne środki konserwujące: tymianek i rozmaryn. albo taka https://www.kocimietka.pl/canagan/75-canagan-small-breed-country-game.html lepiej jak jest napisane "mięso z kaczki" a nie "kaczka" a jeszcze lepiej jak jest napisane jakie konkretnie kawałki mięsa np żołądki z kaczki i jak w składzie jest "mięso suszone 16 procent" - no to jest więcej mięsa niz "świeże mięso 16 procent" tutaj karma z dobrym składem (ale dość droga) zobacz jaki ma skład i jak opisany https://www.kocimietka.pl/ziwipeak/1712-ziwipeak-air-dried-dog-food-lamb-jagnięcina-25-kg.html SKŁAD: (zawartość mięsa min. 85%): jagnięcina - mięso, jagnięcina - serca, jagnięcina - wątroba, jagnięcina- żołądki, jagnięcina - nerki, jagnięcina - płuca, jagnięcina kości, nowozelandzkie małże zielone (min. 3%), lecytyna, inulina (cykoria), suszone wodorosty, sól, pietruszka, witaminy, minerały. Naturalnie konserwowane mieszaniną tokoferoli. moze warto wybrać jakąś lepszą karmę z mięsem dla szczeniaków; po prostu dla sprawdzenia - czy zmiana karmy bedzie miała wpływ jakikolwiek na zachowanie szczeniaka ona wazy tylko 10 kg, więc dużo tej karmy nie zje w sumie jesteśmy tym co jemy karm jest mnóstwo; warto poszukać takiej, której cena jest dostępna, a skład dobry - często karmy o duzo lepszym składze są tylko trochę droższe od tych kiepskich ; i pies zje mniej karmy lepszej/mięsnej, niz karmy takiej składajacej sie głownie z ziemniaków. tutaj ciekawie napisane jak czytac etykiety karm https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=243 i nie powinno się karmić samą suchą; jesli już karmić suchą, to tez dawać mokrą -
  7. Pewnie - ja tak zrozumiałam. Jestem osobą, która bardzo dużo chodzi, bo lubi , i dużo jeździ na wycieczki z psami , więc w sumie wszędzie dla mnie jest teren spacerowy -bo psy przejdą i miasto, i festyn i góry i las. Chodzimy też po łąkach i dziurach itd z Ale mało ludzi tak chodzi - zazwyczaj ludzie chodzą tylko konkretnie po parku, i tylko jak jest ładna pogoda. I zazwyczaj nawet jak mają wielkie plany/ przy szczeniaku/i nawet sami w te plany wierzą -to szybko, po tygodniu/dwóch -im sie nie chce, bo cos tam - za zimno, za ciepło. Szczególnie jak mają ogródek. Pies sam sie wybiega na ogródku przecież -wystarczy go wypuścić. No i to całe spacerowanie zabiera dużo czasu. Dojechanie do lasu, godzina spaceru po lesie , a potem powrót.Psy trzeba wykapać/albo chociaz powycierać. A i człowiek sobie buty ubrudzi. A po południu powtórka. Wiec zazwyczaj ludzie dużo, duzo mniej chodzą z psem, niż deklarują przed adopcją. Nie mówiąc o psich wycieczkach - nie liczyłabym na to, jesli ludzie nawet z dzieckiem zbytnio sie nie przemieszczają - na plac zabaw 10 minut i wszystko. Ale bywają dorosłe psy, które uwielbiają ogródek, i nie potrzebują dodatkowych spacerów.
  8. Pewnie ją nauczylas, ze ja Cię gryzie to Ty szybciutko bierzesz zabawke i sie z nia bawisz, bo tak robiłaś. Zepsułas sie i nie dzialasz na lekkie gryzienie, no to gryzie mocniej. A wtedy pewnie zwracasz na nia uwage, piszczesz albo skaczesz, odpychasz ją, mocujecie sie albo ją nosisz -w kazdym razie jest efekt , ktory ją cieszy. I to nie jest przeciwko tobie, bo razem sie bawicie w zapasy. Chodzi o to, zeby calkiwicie uniemozliwic jej gryzienie. Pewnie to potrwa, bo to nie będzie w jeden dzien.
  9. Moja dorosła suka odchowywała obcego szczeniaka i właśnie tak jak pisze Sowa, szybkimi korektami/blokowaniem/ ewen, warknięciem, i jednocześnie zainteresowaniem/pomocą/itd/ bardzo szybko i sprawnie nauczyła go, że nie wolno jej gryźć czyli zabawa, przytulanki i wygłupianie dozwolone -ale bez gryzienia zębami. Szczeniak ją uwielbiał, naśladował i podziwiał. Mimo, że potrafiła warknąć czy go skrytykować. Tak samo dorosłe koty, delikatnymi, ale stanowczymi korektami, uczą kociaka chowania pazurów w zabawie i nie gryzienia naprawdę. Kociak uczy sie błyskawicznie - jak gryzie/blokada; przestaje -dalej zabawa, gryzie-blokada, przestaje -dalej zabawa/wylizywanie itd. Bezkrwawo i skutecznie, a kociaki uwielbiają później swoich dorosłych opiekunów. Nawet jak to są dorosłe kocury , i jedzenie daje człowiek. Blokada polegała na tym np na tym - że duży dorosły kocur , naprawdę odpowiedzialny i doskonały pedagogicznie, kładł się na malucha na mgnienie oka -unieruchamiając go; maluch nie mógł gryźć, więc przestawiał - i wtedy tamten go wylizywał itd, pokazywał rózne ciekawe rzeczy, pomagał. Nie robił mu krzywdy oczywiscie, przepuszczał do jedzenia. Miałam kiedyś malucha kociego, który skakał z fotela na dorosłe koty, i wgryzał im się w kark/ głowę - dwa dni starczyły dorosłym, żeby maluchowi wytłumaczyć, ze tak się nie robi. Trochę czasu przesiedziałam na obserwacjach - bo to było fascynujace. A przy okazji oszczędzało prace człowieka, bo tak przeszkolone kociaki czy szczeniak nie gryzły tez ludzi.
  10. Pewnie jej zęby rosną i swędzą. Ma coś do gryzienia, typu surowa marchew, kalarepa? Czym ją karmisz?
  11. Jeśli to nie jest kwestia tego, ze jednak nie jesteś pewna tych ludzi - to bym sobie odpuściła jechanie z psem. Moim zdaniem to mu tylko utrudni przejście z jednego domu do drugiego. On ma przecież Ciebie zapomnieć i przestawić się na tamtych ludzi. Nie jedzie tam na chwilę, na Twoją tymczasową nieobecność, na przeczekanie -tylko na zawsze. Czas z Tobą się dla niego kończy, a ma się zacząć nowy całkiem dla niego czas z nowymi ludźmi. Jak z nim pojedziesz i będziesz tam codziennie przychodzić - to moim zdaniem tylko mu utrudnisz to przestawienie, tylko mu namieszasz, ze ma na Ciebie czekać, a w nowym domu jest chwilowo. Jak mu będzie dobrze w nowym domu, to się przestawi szybko - psy maja niesłychane możliwości adaptacyjne ; i wtedy im bardziej zostaniesz z tyłu/ niepowiązana z nowym domem - tym powinno mu być łatwiej. A i ludziom będzie łatwiej bez Ciebie -będą bardziej naturalni, i nie będa się czuli kontrolowani. Ten pierwszy okres to czas ustalania zasad, obserwacji nowej sytuacji - nawet jak trudny dla psa, to potrzebny przecież bardzo. Ja bym odpuściła. Dla dobra psa, bo Tobie będzie tak trudniej. I wtedy tez nie obciążasz psa swoimi emocjami. on się boi jazdy samochodem? nie jeździ samochodem? może z nim poćwiczyć wsiadanie i wysiadanie, jeszcze dopóki jest czas? a może z tymi ludźmi wsiądze bez problemu do samochodu?
  12. agility przy nadwadze, dusznościach i upałach to nie bardzo bezpieczne
  13. Ale po skończeniu szkoły średniej wybierasz się do pracy/szkoły w swojej miejscowości/ będziesz dalej mieszkać w tym samym miejscu? czy myślisz o studiach? wyjeździe z domu? To tylko 3 lata, niewiele. A ja to bym Ci zaproponowała , w takiej sytuacji, wzięcie psa na tzw dom tymczasowy, czyli takiego psa potrzebującego pomocy, któremu się szuka domu. Teraz jest bardzo dużo takich psów, tez szczeniaki, które szukają chociaz tymczasowego domu . Bierzesz psa, np przez fundację lub osoby zaangażowane w taka pomoc/pewnie przez dogo by sie znalazło kogoś zaangażowanego, kto mieszka blisko Ciebie i wie jak to funkcjonuje/ to znaczy twoi rodzice formalne biorą takiego psa pod opiekę. I potem sie nim zajmujesz, a jednocześnie mu szukasz dobrego domu na stałe/ robisz ogłoszenia - mogłabyś praktycznie zobaczyć wtedy, i twoi rodzice też, jak to wszystko wygląda w praktyce. Bo w Twojej sytuacji to dobrze byłoby, żeby rodzice tez chcieli psa, i ewentualnie przejęli nad nim opiekę w razie potrzeby. A jakiego rodzaju psa by chcieli rodzice? edit zobacz tez np w fundacjach czy grupach, któe pomagają borderom np na FB jest SOS borderom/linka mi dogo kasuje/ i pewnie wiele innych - może akurat szukają kogoś do zaopiekowania sie psem w typie bordera na tymczasowo / może gdzies blisko ciebie jest jakis border/pies w typie , który szuka chociaz tymczasowego domu - tutaj jakiemuś psu w typie bordera szukają domu tymczasowego https://www.fundacjazwierzecapolana.org/border/ a tutaj (drugi post od góry) dwa małe szczeniaki szukają chociaz tymczasu*ale niepodobne do border) młodziutkie https://pl-pl.facebook.com/jednoserceniedarady/
  14. Najlepiej sie zapisać na bafny świat od razu i tam pokierują co dalej robić. Tutaj jest duzo informacji o przestawianiu psa na barf. https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=333 Nie dawałbym, szczególnie przy takich problemach, produktów gotowych dla psów/ tzw. gotowy Barf dla psa/ typu mrożona surowa wołowina itd I nie dawałabym kości. . Z kilku powodów. Przede wszystkim naprawdę nie wiadomo jak wyglądało to tzw.mięso wołowe czy cielęce przez zmieleniem. Ponadto zgodnie z przepisami prawnymi mięso przeznaczone do spożycia przez ludzi musi spełniać dużo wyższe normy niz mięso przeznaczane dla zwierząt towarzyszących/niezjadanych przez ludzi. No i nawet kupując w sklepie mięso dla ludzi - tez widac czasem mieso w róznym stanie. Najbezpieczniej jest kupować mieso, które w ladzie w sklepie lezy w kawałku -ewen. poprosić o zmielenie w trakcie kupowania - bo widać jak wygląda, jaki ma odcień itd. Ma to szczególnie znaczenie, gdy pies, czy człowiek, ma jakieś problemy żołądkowe. Gotowce dla psów sa tańsze niz mieso z normalnego sklepu dla ludzi , ale przy takim małym psie nie ma to chyba wielkiego znaczenia. On jak na razie stosunkowo dużo je do swojej wagi, bo to jeszcze szczeniak. MOje dwie suki (ale juz dorosłe, wiec jedza proprcjalnie mniej niz szczeniak) ważą razem ok 40 kg czyli prawie 10 razy więcej , i zjadają dziennie niecały 1 kg, czyli tylko 5 razy tyle co Twoj szczeniak, czyli gdyby to był mój pies to przede wszystkim nie dawałam gotowców, tylko kupiła mięso w mięsnym - np mięso z indyka /bez żadnych kości i-np. na początek z udźca - i jak taki kawałek 180 gram dajesz na 3 razy - to bym go podgotowała, czy nawet ugotowała - to takiego stanu, że dla człowieka jeszcze trochę jakby niedogotowane -można gotować w wodzie z marchewką, ale bez soli oczywiscie. I potem bym pokroiła ten kawałek na 3 kawałki - nie mieliła, i dała takie duże kawałki. I tak ze trzy dni, I byś zobaczyła, czy kupa sie unormuje. Jak by nie umiał zjeść -to mu w palcach rozerwać na pół, a na następny posiłek znowu dać duży kawałek w całości - to znaczy taki na jedne posiłek. i Marchewkę ugotowaną też, jeśli lubi. I jak po trzech dniach będzie dobrze z kupami, kupy nawet na gotowanym sa mniejsze niz na suchym, a na surowym jest tylko jedna kupa na dzień, to wtedy z każdym dniem troszkę krócej gotować, a pod koniec, jak wszystko będzie ok , np po dwóch tygodniach- tylko sparzyć, na chwilę wrzucić na wrzątek, a potem dawac surowe. I jak pies kilka dni będzie już jadł surowego indyka, całe kawałki, ale samo mięso/bez kości , można rożne mięso z indyka kupić, nie zawsze koniecznie z udźca, i wszystko będzie ok, to potem można na jeden posiłek wprowadzić delikatnie wołowiną -czyli raz dać surową, i w kawałku np gulaszową, nie-mieloną, i jak ok - to następnego dnia znowu dać na dwa posiłki surowego indyka, a na jeden surowa wołowinę, a jak cos nie tak -to wołowinę wrzucić na wrzątek - i zobaczyć czy lepiej jest wtedy gdy wołowina sparzona/ugotowana . I jak już będzie jadł surowa wołowinę i surowego indyka, i będzie dobrze,to po kilku dniach czy po tygodniu , czy dwóch, dodac jeszcze jakieś mięso. raczej nie dawałabym surowej wieprzowiny. Ale może gęś, kaczka - np żołądki z kaczki. Można pokroić -jakby nie dał rady pogryźć, albo nie umiał.. a potem wprowadzać dalej, po kolei , pojedynczo i bez pospiechu, i obserwować ,chrząstki, np z indyka, jeszcze inne mięso, kości -ale najpierw poczytaj o kościach https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=2070 i suplementy Jesli biegunka, utrzymuje się powyżej dwóch dni -to bym poszła do veta, bo biegunka i szczeniak to nie jest dobre połączenie - szczeniak może się odwodnić; no i zawsze jest ryczko, że biegunka jest spowodowana jakąś chorobą/ a nie tylko zmianą jedzenia.
×
×
  • Create New...