Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/19/17 in all areas

  1. Dla kibicujących powrotowi Żabki na "stare śmieci" czyli do swojego domu. Tak się cieszyła z powrotu :) W objęciach Pani
    5 points
  2. NIe chce się 'wcinać' między Was, ale widze, że emocje sa ogromne. Ja mam takie zdanie, że pieskowi, który ma 13 lat naprawde lepiej jest w swoim starym domu. Sunia nie jest w budzie, na łańcuchu, nie była głodzona. Nie każdy człowiek 'zwykły' ma taka wiedze jak my, dogomaniacy co do chorób czy szukania. Znam przypadki ludzi, którzy szukali swojego psa mega nieumiejętnie..np. robiąc na olx ogłoszenie o zaginięciu psa ze zdjęciami sprzed lat, gdzie w ogóle nie przypominał obecnego siebie. Albo szukali własnie w schroniskach z którymi dana gmina nie miała umowy. Na naszym terenie nawet wolontariuszki nie raz nie wiedzą jaka gmina ma z którym schronem umowe! Ludzie nie wiedzą tez gdzie dzwonić by o to zapytać! Naprawde tak jest! Te zdjęcia Mrówki z Panią są rozczulające. Wole, żeby ona przeżyła w swoim prawdziwym domu pól roku, ale szczęsliwa jak na tych zdjęciach, niż pod opieką grupy wetów i dogomaniaków rok czy dwa, intensywnie leczona, ale nieszczęsliwa:( NIe byłam deklarowiczką Mrówki, więc może nie powinnam się wtrącać, ale dziewczyny- jesteście obie wspaniałe i szkoda Waszych nerwów. Każdy ma jakąs swoją wizję...co byłoby lepsze....ale chyba, gdyby spytać Mrówcie (bo o nią przecież chodzi) to sam wyraz jej pyszczka sprzed kilku dni i z momentu odnalezienia Pani- mówi sam za siebie! Ona jest szczęśliwa! Prześpijcie się z tym...spokojnie....nie kłóćmy się...
    4 points
  3. Popatrzcie jaka metamorfoza foxsia-Joko :)
    4 points
  4. Ciężko jest mówić. Serce pęka. Jednak tak wiele słów otuchy piszecie, że nie wypada milczeć. Dziękujemy. To co piszecie pomaga. Wszystko to prawda. Krótka była to historia, ale jak intensywna. To była wielka miłość. Nasza gwiazda nigdy nie zgaśnie. Ona zawsze będzie świecić. Zdążyłyśmy dać jej tyle ile tylko dało się w tym czasie zmieścić. Ona dała nam milion cudownych wspomnień. Na zawsze ma miejsce w naszych sercach. Nie da się opisać bólu po stracie, ale nie żałujemy. Darem losu było poznać to magiczne stworzenie. Wiele zmieniła w naszym życiu. Nie macie pojęcia jak wiele dobrego wniosła. Ona jest magiczna i zawsze będzie z nami. Teraz już nie cierpi. Śpi spokojnie i słucha szumu wody i śpiewu ptaków. Zasypiając ani przez chwilę nie była sama. Patrzyłyśmy jej w oczy, przytulałyśmy i powtarzałyśmy , że ją kochamy. Mowiłyśmy wszystko, co zawsze najbardziej ją bawiło. Nie pozwoliłyśmy na żadne wkładanie w worki. Zasnęła na swoim kocyku z główką na swojej podusi że słonikiem i tak pojechała na łąkę i tak śpi, na podusi, owinięta kocykiem. Nigdy nie będzie sama. Będziemy do niej jeździć z kwiatkami. Tesknimy, ale najważniejsze, że nie czuje bólu i spaceruje po teczowym moście.
    3 points
  5. Żabka już u siebie, jak podjechaliśmy wnuczka Pani podeszła do auta, a Żabka o mało nie wyfrunęła z radości przez okno. Nie potrafię opisać radości obu stron. Po prostu to trzeba zobaczyć, Widok bezcenny, zostanie w mojej pamięci na długo!!! Pani bardzo nam dziękowała, upierała się że zwróci chociaż za benzynę, ale nie wzięłyśmy. Potem byłyśmy u weta na zastrzyk, zgodnie z zaleceniami weta u którego była Ewa. Żabcia dostała jeszcze jakieś tabletki. Wet wziął wszystkie wyniki, aby wpisać do komputera. Żabcia już widniała w kartotece i wet ją kojarzy, więc to znaczy, że pani Żabkę leczyła. Pani nas wycałowała, dziękowała milion razy i prosiła o telefon czasem, to ona chętnie opowie o tym, co u Żabci. Jestem wzruszona i szczęśliwa!!! Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy przyczynili się do tego happy endu: Ewie (Kulfoniasty): za to, że pokazała Żabkę światu robiąc ogłoszenia, za opiekę i zabieranie do weta, za ogromną pomoc finansową i wsparcie duchowe AgusiP i Myszy2 za darmowy transport do Chorzowa i do Anecik. Anecie i Arkowi za wspaniałą opiekę i transport do DS Wszystkim, którzy wspierali Żabkę finansowo, robili bazarki Wszystkim, którzy doradzali, sugerowali i trzymali za sunię kciuki BEZ WAS NIE BYŁOBY HAPPY ENDU!!!
    3 points
  6. I kilka fotek głównie Alfika :), który jak chce to jest uroczy i kochany jak nie wiem co :D.
    2 points
  7. Legenda o Tęczowym Moście Po naszej stronie nieba jest miejsce zwane Tęczowym Mostem. Przychodzi tu po śmierci każde zwierzę, dla którego mocniej biło czyjeś serce. Są tam łąki i wzgórza, po których biegają nasi przyjaciele. Zawsze świeci słońce i jest pod dostatkiem jedzenia. Wszystkie zwierzęta, które były chore, są znów zdrowe, tak jak pamiętamy je z najlepszych czasów. Są szczęśliwe i nie trapią się niczym z jednym wyjątkiem - każde tęskni za jedną specjalną osobą, którą musiało gdzieś tam zostawić... Zwierzęta biegają i bawią się razem, ale dla każdego przychodzi dzień, kiedy nagle staje i spogląda w dal. Oczy zaczynają mu błyszczeć, uszy łowią dźwięki, ciało drży naprężone. I nagle zwierzę zostawia grupę, mknie po zielonej trawie, łapy niosą je coraz szybciej... Zobaczył ciebie! Na twarzy poczujesz ciepły język, rękę położysz na ukochanym łbie i znów spojrzysz w wierne oczy swojego psa, który odszedł z twojego życia, ale nie zniknął z twego serca. A potem razem przekroczycie Tęczowy Most...
    2 points
  8. . dokładnie, chciałam to samo, napisać! toczka w toczkę!..i jeszcze tylko...takie cichutkie marzenie, żebyśmy miały jak najwięcej, takich zakończeń
    2 points
  9. To ją/go pogonisz, a Majeczkę zostawisz sobie, weźmiesz na kolana i poklepiesz po pupce, żeby jej było dobrze! Proste jak drut. Jest taka malutka i bezproblemowa, że nie będzie zajmowała miejsca innym tymczasom. Prawda?
    2 points
  10. Lisiu, Astro, byłaś wyjątkową sunią. Nigdy nie zapomnę Twoich oczu, które z nadzieją patrzyły przez schroniskowe kraty..., A później, kiedy trafiłaś do cudownego domku, tak pięknie lśniły radością Twoje oczy. Oddałaś swojej rodzinie całe swoje serce, otrzymałaś w zamian to samo.... Śpij spokojnie sunieczko... Pani Moniko, Agnieszko dałyście suni coś, co jest najważniejsze: MIŁOŚĆ.. pokochałyście ją, opiekowałyście się nią do końca.... DZIĘKUJĘ!! Jestem z Wami, przytulam....
    2 points
  11. Dziewczyny, tutaj ONek o którym pisałam. W chwili znalezienia (z przegryzionym sznurem, tym niebieskim, na szyi) i w nowym domu
    2 points
  12. Witam. Dzięki adoptowanej od EwaMarta Wiki odkryłam dogomanię. Trzymam kciuki za Dudusia. Dorota Ś ☺
    1 point
  13. Poradą żadną służyć nie mogę, bo skąd i jak :( Elik, Twoja walka o Kikunię ... jestem pełna podziwu dla determinacji, mam nadzieję że Kika się ogarnie przy Waszym wsparciu, czego z serca życzę
    1 point
  14. Ktoś tu zwariował. No jak można w ogóle roztrząsać, czy oddać zwierzątko właścicielowi, u którego żyło kilka (kilkanaście!) lat. Trzeba być naprawdę porąbanym megalomanem, żeby własny, chwilowy wkład próbować stawiać wyżej, niż uczucia pieska.
    1 point
  15. Kolczatka nie jest złem sama w sobie, ale musi być prawidłowo założona (ta nie jest) - prawidłowo założona to taka tuż za uszami (o tak: ) i powinna mieć osobną smyczkę. Kolczatka służy jednak do korekt (krótkich, natychmiastowych, bez emocji), a nie do nauki chodzenia na luźnej smyczy.
    1 point
  16. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem gotowa zrobic wszystko aby On się uśmiechnął. Wiem, ze Pani Ewa także.
    1 point
  17. Jesteśmy po zdjęciu szwów. Pani wet powiedziała ze wszystko się pięknie zagoilo. Właśnie ja wykąpalismy. Nie lubi tego, wyrywała się.jest bardzo aktywna. Ciągle skacze, podarla swój kocyk. Dużo biega jak torpeda.
    1 point
  18. Nie wiem, czy ktoś byl w schr. w Sosnowcu, czy przeglądał stronę. Padło imię kogoś z rodziny. Czy w tym momencie to jest ważne? Czy powinnam iść z dyktafonem do Pani, z kamerą, a może jeszcze z wykrywaczem kłamstw? Ile jeszcze i po co będzie analizowany temat szukania. Przecież ją znaleźli, Pani milion razy dziękowała, wycałowała nas, Naprawdę i Pani i Żabka były przeszczęśliwe, że znów są razem. Po co te analizy, co zrobił wet, czego nie zrobił, ten schroniskowy, czy ten drugi. Tak jak pisałam, na początku miałam obawy, które zniknęły po rozmowie telefonicznej na 99%, a po wizycie u Pani na 100%. Najpierw Pani, teraz ja a potem Aneta mamy udowodnić, że nie jesteśmy wielbłądami? Pewnie większość z Was wie, że jeśli chodzi o DS zawsze stawiamy z Anetą wysoko poprzeczkę. Tutaj nie było adopcji, lecz sunia wróciła do siebie, ale naprawdę gdyby było coś nie "halo" to nie zostawiły byśmy tam Żabki. Już nie mam zamiaru tracić czasu, ani energii na pisanie milion razy tego samego. Nie cofnie się czasu, a teraz sunia jest u siebie u boku ukochanej Pani. A inne psiaki czekają na naszą pomoc
    1 point
  19. Ewa, z całym szacunkiem, ale co i komu chcesz udowodnić? Ciągle sugerujesz, że Pani nie dbała o Żabkę, nie leczyła, nie szukała. Proszę nie rób z Pani potwora bez serca. To starsza osoba, dbała jak najlepiej umiała. Skoro nie szukała, to jakim cudem znalazła? Z mojej wiedzy wynika, że rodzina szukała w schronisku w Sosnowcu. Idąc tym tropem można zadać pytania czemu nie była wysterterylizowana, czemu uciekła itd. itp. Co do tego nieszczęsnego krwawienia, nie była u weta. Uważam, że powinna pójść, ale nie poszła czy mamy Ją teraz zlinczować? Tak jak napisała AgaG ropomacicze długo się rozwija, wetka też nam powiedziała, że często ludzie ignorują jednorazowe krwawienia. Co do przesądu, że Stary pies idzie sobie z domu, żeby umrzeć, dużo osób wierzy w coś takiego. Kur.... , nikt nie jest idealny, Ten kto mnie zna wie, że nie mam w zwyczaju kłamać. Wet kojarzył Żabkę, od razu wiedział, że przychodziła z miłą starszą panią. Są setki biednych psów w schroniskach, czekają na pomoc, może skupmy się na pomocy im. A Żabka niech żyje sobie z Panią, która ją kocha i dba najlepiej jak potrafi. Ewa naprawdę jestem Ci ogromnie wdzięczna za pomoc, ale proszę nie siej fermentu. Funia, gdyby nie Aga i Mysza wylądowała by w schronisku, też miała ropomacicze i starszą panią, która zignorowała krwawienia. .
    1 point
  20. Oj Tysia i jak tu żyć, co? Łączę się z Tobą w bólu...ja co prawda na szczęście nie mam objawów alergii wziewnej - nie kicham, nie smarkam, czasem mi oczy łzawią, nie mam astmy...ale mam ciągle atopowe zapalenie skóry...ot potrafię w ciągu jednej nocy rozdrapać sobie pół nogi, bo tam akurat mi wyskoczy ognisko zapalne...a wiadomo, jak człowiek śpi, to nie kontroluje tego co robi -.-. A uczulona jestem...hmmm...nie tak źle, jak u Ciebie...choć wiele rzeczy mnie potrafi uczulić, ale jakoś nie do końca wiem co..na pewno mam mocne uczulenie na na roztocza (a żyją ich u mnie miliony!), wszelkie pleśnie (a akurat teraz mamy problem z grzybem w domu :( ) kurz, KOCI NASKÓREK..psi pewnie też, ale jakoś moje zwierzaki już mnie tak nie uczulają...chyba :D, cytrusy, tak jak Ty...coś w tych owocach złego siedzi..a jak tak lubię herbatę z cytryną! A pyląca się topola to moje nemesis...Musze też uważać na przetworzoną żywność, bo często stan skóry mi się pogarsza po rzeczach typu chipsy ( mniej po bardziej naturalnych chrupkach), żelki itp. Nie mogę jeść też za dużo nabiału...a ja kocham wszelkie serki, jogurty i śmietany...no cóż...powietrzem żywić się nie zamierzam, zwierzaków nie wyrzucę, co więcej w przyszłości, jak nam się psie stado zmniejszy planujemy kupić fretkę :P i trza tylko zagryzać zęby i wiązać ręce, żeby się nie rozdrapywać :P Nikt nie jest idealnie zdrowy...grunt to się nie załamywać :) Jak zawsze życzę Ci zdrowia i cierpliwości w prowadzeniu diety ! PS. No zapomniałam o całej chemii gospodarczej...sprzątanie czy mycie nauczyć tylko w gumowych rękawiczkach ^^ A wszelakie kosmetyki...tragedia! Musze szukać zawsze jak najbardziej naturalnych...głupi proszek potrafi mnie tak załatwić, że hej....na szczęście mam kilka sprawdzonych już firm :) Moje alergeny pozdrawiają :)
    1 point
  21. Ogłoszenia dla Fobii na Warszawę, namiary podałam na Murkę, ale mogę zmienić na ala123 ;) https://www.olx.pl/oferta/nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-ale-kochana-szczeniorka-CID103-IDmkCBk.html http://alegratka.pl/ogloszenie/nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-28709991.html http://www.ogloszeniadrobne.warszawa.pl/index.php?nr=171433&src=aktywacja http://www.morusek.pl/ogloszenie/354865/Nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-ale-kochana-szczeniorka-/ http://warszawa.oglaszamy24.pl/ogloszenie/675497992/warszawa-Nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-ale-kochana-szczeniorka.html https://www.gumtree.pl/a-psy-i-szczenięta/żoliborz/nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-ale-kochana-szczeniorka/1001983861770910977041209?activateStatus=pendingAdActivateSuccess http://warszawa.lento.pl/nie-jack-russell-terrierr-nie-parson-ale,5602162.html
    1 point
  22. Kto zagląda do Cypiska?? Psisko ma się całkiem dobrze, jest przekochany i każdy kto go pozna od razu uwielbia :) Bardzo mocno zżył się z naszymi psami, do tymczasów odnosi się z baaaardzo dużym dystansem, zwykle omija szerokim łukiem. Taka wyniosła obojętność. Oczywiście jest grzeczny i uroczy, nie sprawia żadnych problemów :)
    1 point
  23. Doris66, zaraz przeleję 50 zł na tego behawiorystę. Poczta Polska przysłała mi wczoraj jako odszkodowanie za zagubienie przesyłki poleconej do selengi. Selenga nie chce żadnego zwrotu pieniędzy a więc dzisiaj jej wyslę fajną przesyłkę na pocieszenie ale już zwykłym listem...
    1 point
  24. Oj Ludwa, toć dywanik wyciąga sie tylko do robienia zdjęć dla gawiedzi :) A w ogóle po co gadacie z czymś takim. mój pies ma reprezentatywną wizytówkę i logo: + mój pies = co w głowie to na dłoni. Ciekawe kto mu tę fotkę zrobił z tym trofeum? A może kibelek zatkany ma, i na zewnątrz starą modą przerz okno swoje "wytwory" wyrzuca? Któż to wie? Ale, ale, ale...spoko fotkę tu mam, i trawka jest, i stokrotki, o: Milutko, nieprawdaż? Tak, tak, hi hi hi...
    1 point
  25. ludwa a cóż ten mój( zdecydowanie nie mój) pies tak się z Tobą spoufalił?
    1 point
  26. U mnie ostatnio króluje Alan Walker :) księgowa praca
    1 point
  27. z twoich ust to jak nektar spływa na mnie. Komplement po prostu:) Dziękuję Przewietrz się, tylko nie przegrzej się bardziej. Idę pracować, żeby cię w oczy nie kulo, że w pracy na dogo siedzę, bo znowu jakieś pomysły ci wpadną do główki a powinnaś się chyba na innych sprawach skupiać:) Miłego dnia
    1 point
  28. ot, kóltóra... brakuje tylko tego ichniejszego logo w "rencach" :D
    1 point
  29. Aga, jak się teraz nad tym zastanawiam, to chyba Żabcia tak chodząc i niby będąc we własnym świecie tęskniła i szukała Pani. Np. zdarzało jej się skoczyć na drzwi zaparkowanego samochodu. A Pani mówiła, że Żabcia często jeździ. Ona cały czas szukała swoich ukochanych ludzi. Widać, że wnuczka i prawnuczka, nie mieszkające na co dzień z Panią też uwielbiają Żabkę Teraz pewnie nasza gwiazdeczka śpi smacznie na łóżku ze. Pani mówiła, że Żabka lubi spać pod kołdrą.
    1 point
  30. Straszzzzzne! kuriozalne! skandaliczne! ja Ciebie uprzejmie informuję, że zamierzam uprzejmie donieść, tfu, tfu, wróć, uprzejmie poinformować Greenpeace o potencjalnym skażeniu środowiska naturalnego ze szczególnym okrucieństwem! :D
    1 point
  31. Rozumiem śpiących ze swoimi psami, ja śpię tylko z jedną średnią pinczerką bo pozostałe czyli rottweilerka i pies średni pinczer śpią w sypialni ze mną ale na swoich miejscach, i też czasami nie mam miejsca dla siebie bo mała też potrafi spać w poprzek a ja budzę się wisząc nad podłogś. Cu, że jeszcze nie spadłam z łózka.
    1 point
  32. Na prośbę Gabi wstawiam wiadomość po rozmowie z Panią Żabci " Rozmawiałam z Panią Zabci i muszę to napisać Pani jest rewelacyjna!!! Cała rodzina cieszy się, że Żabcia się odnalazła, wszyscy dzwonoią do Pani i pytają, czy już jest w domu. Pani będzie Zabcię leczyć. Wnuczka zaoferowała pomoc finansową, gdyby Pani zabrakło na leczenie. Pani nie może już się doczekać, na przyjazd Żabci. Powiedziała, że wyprała kocyki, myślałam, że dla Żabci, a pani mówi, że dla piesków ze schroniska. Wnuczka z rodziną mają psa ze schroniska i mała prawnusia mówi, że kocha go najbardziej na świecie. Teraz przez kilka dni pani opiekuje się goldenem kogoś z rodziny (zapomniałam, brata chyba) i powiedziała mi, że właśnie mu ugotowała obiadek, bo jakoś tak jej szkoda, żeby tylko suchą karmę jadł. Jakaś znajoma zapytała pani, czy uśpiła Żabcię, bo sikała w domu? Panią bardzo to zbulwersowało. Twierdzi, że psa by uśpiła tylko gdyby była taka konieczność i nie było by dla niego ratunku. Pani zapytała ile musi zapłacić i wybaczcie, powiedziałam, że nic, niech zostawi sobie pieniążki na wizytę u weta. Ja wiem, że nie da się kogoś poznać i ocenić po jednej rozmowie telefonicznej, ale można wyczuć, że ktoś jest dobrą, ciepłą, pełną empatii osobą. Pani właśnie taka jest. Równie dobrze ktoś inny w takiej sytuacji mógłby mi powiedzieć, że przyjeżdża po psa, bo ma prawo go odzyskać i nie będzie ze mną dyskutował. Moim zdaniem doszukiwanie się na siłę problemów i zamartwianie nie ma sensu. Wiem, że pozostaje kwestia ropomacicza, ale nie wiemy, jak było. U mnie w bloku mlodzi ludzie zapatrzeni w sunię, jak w obrazek zignorowali krwawienie i też się okazało, że to ropomacicze. Pomijając kwestię prawną, proszę zaufajmy Pani. Pozwólmy by jej ukochana sunia wróciła do domu. "
    1 point
  33. Tak, tak... o mnie, o tobie, o niej, o nas, o was, o nich też :D TaTina jest człowiekiem bardziej czynów niż słów i dlatego ma alergię na wszelkie słodkości... Poza tymi oczywiście, które może pochłaniać w niezmierzonej ilości (bez szkody dla bioderek :D) Ale, ale, ale...właśnie chciałam powiedzieć, elik i Hendro, że Was baaardzoooo lubię, a co! :D
    1 point
  34. Taa...:) Znalazłam jeszcze fotki z wczorajszego spacerkowa. Na jednej sceny, hmm...może coś wspólnego ma to z Halyną i jej wybujałą chorobliwą wyobraźnią, zwłaszcza o samej sobie? Tak myślę, ale ocenę wam pozostawiam, o tu: Dodam jeszcze zatwardziałego wroga halynkowego plemienia, czekającego na posiłek :) Widać, że ma sobie apetyt...na komarzycę na przykład? Dodam dla ułatwienia, iż prawa autorskie do zamieszczanych przeze mnie zdjęć należą do mnie i tylko do mnie. Piszę to specjalnie dla tępoty umysłowej, która ponownie sie tu zjawiła. Nie potrzebuję zgody niczyjego meża, zadnej pani prezes, a tym bardziej koła gospodyń wiejskich, proboszcza, sołtysa, prezydenta, kanclerza ani nawet ONZ. Natomiast uczulam tępotę, na owe prawa autorskie. Na moje prawa. Tak, Tak..Dodam tylko, iż sprzęt fotograficzny jest powszechnie dostępny w handlu, podobnie jak suszarki i tostery :) Miłego czwarteczku :)
    1 point
  35. Usiata, czy Ta Tina tak brzydko, to o nas ?
    1 point
  36. Witam p.Małgorzato i p.Tomku. Piesek u nas już naprawdę się zadomowił. > Z zahukanego zwierzątka Szejna zmieniła się w wesołą, pełną ufności i ciekawości świata suczkę. > W pierwszych dniach była bardzo ostrożna i mimo iż u nas w mieszkaniu szybko poczuła się dobrze to poza nim : > bała się wchodzić do windy, wstrzymywała potrzeby fizjologiczne, była nieufna do innych psów i ludzi itp. > > Teraz ... to zupełnie inny piesek. > Zaczepia tez nawet sama pieski do zabawy. > Najpierw zaczęła małe, teraz odważa się już większe. Nie umiała się wcale bawić zabawkami w domu. Razem z dziećmi uczyliśmy ją ciągnąc sznurek, patyk, piłeczkę podrzucać itp. Mąż uczył powarkiwać, ale na razie tylko on podczas zabawy warczy przyjaźnie ;). > Przez dwa tygodnie tak naprawdę nie słyszeliśmy jej głosu. Potem zaczęła popiskiwać jak chciała na dwór lub gdy się z czegoś cieszyła lub tęskniła ( np. jak ktoś wychodził z domu a ona zostawała). Ze trzy dni temu był przełom bo zaczęła obszczekiwać jak ktoś dzwoni do drzwi. Śmiejemy się z mężem, że zaczyna zachowywać się jak prawdziwy pies ;). > Bardzo ładnie zostaje w domu, chociaż nigdy na długo bo ja mam taka pracę, mogę pracować w domu. > Ale te 3-4 godziny ładnie na nas czeka. > Zaczęliśmy oczywiście przyzwyczajać ja od 15min. pierwszego dnia a potem trochę więcej jak była potrzeba. > Na początku chodziła z podkulonym ogonkiem i uszkami poza domem - teraz ... sąsiedzi nie mogą sie nadziwić jaki to ładny piesek ( szczególnie gdy postawi uszka i biegnie z ogonem do góry...a ogon ma jak wachlarz). > Ogólnie jest super psiakiem słodziakiem: ubóstwia się przytulać, ma takie wierne oczka, jest bardzo karna - jak jej się czegoś zabroni to stara się pamiętać i tak robić, ma bardzo zrównoważony charakter - spokojna, zero agresji, nie boimy się o dzieci wcale. > Chyba nawet przytyła troszkę (bo ja tego nie widzę ale może dlatego bo mam ją na co dzień ) ale sąsiadka ostatnio zagadnęła mnie ,że wyładniała i się poprawiła. > > Przesyłam więc zdjęcia tak jak obiecaliśmy, więc państwo sami ocenią. > Pozdrawiam.
    1 point
  37. Dziękuję za odpowiedź :) wiele osób wypowiedziało ,już swoje zdanie, z wieloma się zgadzam, rzecz jasna ,cieszymy się wszyscy ,że sunieczka odnalazła swój domek! to jest naprawdę ,dla takiej staruszeczki...jak wygrany meljon w toto! ... jeśli chodzi o całą resztę to ,napewno osoby ,które poznają właścicielkę sunieczki, po rozmowie ,będą wiedziały co dalej.. gdybanie tutaj nic nie przyniesie, raczej może pomyślmy ,czy gdyby się okazało ,że Pańcia jest osobą ,o 'skromnej rencinie' czy nie zaoferować pomocy?... i jaką możemy zaoferować? ...może się lepiej skupić własnie na tym... ... ale będzie radocha, jak się 'staruszki' spotkają!
    1 point
  38. Pierwszy misiek jest właśnie rozrywany Juz nie ma nosa.
    1 point
  39. Pomyśleć, że taki psiak tkwił w schronisku... i pewnie by tam odszedł z powodu choroby...
    1 point
  40. Wątpię, bo to nieumyślne. Znajomy weterynarz "przewiózł" tak kota pod maską, co prawda do sklepu i z powrotem, ale zwierzaka ledwo odratował, popitala teraz bez ucha i ogona. Można się tylko cieszyć, że psiak przeżył, bardziej zainteresowałabym się jego właścicielem, niech buli za weterynarza przez swoją nieodpowiedzialność...
    1 point
×
×
  • Create New...