Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/29/15 in all areas
-
A tam, a tam , zaraz zaklinaczka. A jak ja się cieszę. Znowu sprowokowałam Gigunię. Głaskałam Loczkę i Dolarka. Sunia podeszła i podała łapkę, potem drugą. Jest przesłodka. Na razie nie ufa jeszcze w pełni. Po pieszczotach znowu dygotała w swojej budzie na mój widok.Spora jeszcze przed nami droga do normalności. Ale każdy milimetr w jej pokonaniu cieszy.4 points
-
Ja tez uważam, że obecnie szukacie problemu na siłę. Dziewczyna z nowego domku, stara się coś przekazać, wstawia zdjęcia. A tu zamiast porad, jakiś życzliwszych słów, same sarkazmy, teraz dziurawa buda i stary garnek. O matko, normalny garnek. Dom Tiffany zapewnia jej takie warunki, pewnie na jakie mogą sobie pozwolić, nie pomyśleliście. Daje im taki pokarm jaki uważają za stosowny. I pewnie w wielu domach i tych stałych i tych tymczasowych psom gotuje się podroby i makron, czy kasze. ja na miejscu domku Tiffany, byłabym zestresowana, bo co cokolwiek domek napisze o Tiffany, to w większości krytyka.3 points
-
Witam wszystkich, obserwuje watek Tifani od poczatku i chcialam powiedziec cos od siebie... Z tego, co zaobserwowalam to Tifani ma sie bardzo dobrze i niepotrzebnie sie martwicie. Jest duza szczesciara, ze tak szybko zostala zaadoptowana, jest tyle psow, co do konca zycia zyja za kratkami i nikt ich nie chce. A Tifani jednak ma rodzine i niewazne, czy woli w domu, czy na zewnatrz przebywac, najwazniejsze, aby byla kochana. Rozumiem Wasze obawy, po tym , co przeszla i owszem, trzeba uwazac, aby los jej sie nie powtorzy, ale nie mozna przesadzac... Mysle, ze trzebaby podziekowac "domkowi Tiffani" za jej przygarniecie, za to, ze dali jej szanse poczuc, co to znaczy rodzina, ze sie nia zaopiekowali, odzywili, ze ma swoje terytorium, ktorego pilnuje ( psy to uwielbiaja.... nie zawsze wylegiwanie sie psa na kanapie jest to o czym pies marzy ....). Ja widze Tiffani bardzo szczesliwa i ogromnie sie z tego ciesze3 points
-
mar.gajko podobało by się tylko wtedy gdyby Tiffani miała własny apartament i wszystko ze złota i najdroższą karmę, Chodziarz może i wtedy coś jej by nie pasowało... Szczerze? Domku Tifci naprawdę bardzo się dziwię, że po tym co na Wasz temat było tu pisane dalej chcecie się dzielić z nami zdjęciami ślicznotki bo ja bym to miała gdzieś i przez takie komentarze nie udzielałabym się, więc wielki szacunek dla Was, że jednak Wam się chce użerać z pewnymi osobami :) Mnie wcale nie dziwi, że Tiffani woli ogród od domu, to przecież podwórko jest bardziej naturalne dla psa niż kanapa i zamknięcie w domu. Mój pies chodź od szczeniaka wychowany w domu (bloku) jak jedziemy do babci na wieś to dosłownie cały dzień spędza na dworze i siłą muszę go do domu przyprowadzać, żeby w ogóle poszedł spać bo inaczej by nie poszedł, więc dla mnie to nic dziwnego w szczególności u psa, który całe życie spędził na dworze. A gdyby w domu nie była mile widziana nie moglibyśmy oglądać jej zdjęć na kanapie. Garnek? A dla psa co za różnica czy jedzenie ma w misce czy w garnku? Ważne, że to jedzenie ma, a ma i togo jestem pewna, bo każdy może zobaczyć jak ładnie przybrała na wadze. Sierść też wygada ładnie, nie jest brudna, a jakby była cały czas przetrzymywana na dworze na pewno by taka była. Oprócz tego jest też ładnie wyczesana nie ma kołtunów. Tifi wygląda na bardzo szczęśliwą w domku. Mogę tylko życzyć Wam wielu wspólnych szczęśliwych lat, i po cichu liczę na więcej zdjęć, a jak nie będzie to też zrozumiem tak jak pisałam wyżej ;)2 points
-
2 points
-
Kinga_kinga7, zgadzam się. :) Znałam i znam takie psy.Szczęśliwe, zadbane i kochane. Trzy lata temu przygarnęłam Sunię. Na szczęście nie miała wątku na Dogo i nie napiszę, skąd ją przygarnęłam. ;) Myślałam, że będzie jak zawsze...A tu niespodzianka. Sunia nie chce spac ze mną. Nie chce spac w łóżku, w pościeli. Co mam zrobic? :D Mało tego. Jestem pewna, ze gdyby mogła wybrac, wybrałaby życie na podwórku. Pilnowałaby swojego i węszyłaby całe dnie. Kocha to. Widziałam w czasie urlopu... Mieszkanie w bloku, na czwartym piętrze nie dało jej wyboru... Na szczęście w domach są kuchnie... Rodzice mojej sąsiadki zawsze mieli psy w domu. Teraz mają psa. który nie chce do domu wchodzic, a w zimie nawet praktycznie nie korzysta z budy. Może nie wszyscy tutaj spotkali takie psy na swojej drodze. Wszystko przed Wami. I potrzeba trochę więcej życzliwości dla Ludzi. Na Dogomanii też. :) Domku Tifci, dziękuję za piękne fotki szczęśliwego psa. :)2 points
-
Jak tak się cieszycie, to jeszcze Was bardziej ucieszę. Malutka znowu gadała do mnie ,więc ją wyprowadziłam do ogródka z nadzieją ,że się skupi. Ale nic z tego.Zaryzykowałam i puściłam ją na długiej smyczy. Myślałam,że pogoni w krzaki ,a tu nie. Kręciła się koło mnie ,aż w końcu trochę odeszła i pięknie się skupiła. Wcale nie uciekała. Niedawno wrócił mąż.Bała się go ,ale nie tak dramatycznie jak poprzednio. Wchodziła w głąb kuchni , wąchała psie miski, patrzyła na nas. Kucnęłam i,zaczęłam głaskać Dolarka i Gigunię. Przestałam ją głaskać i .....? Na mojej ręce wylądowała jej łapka. Powtórzyłam ten manewr kilkakrotnie ,żeby wykluczyć przypadkowość. Malutka chyba zrozumiała albo przypomniała sobie co to znaczy dobra ręka ludzka. Cieszyłam się jak gooopia. Na schodach zrobiłam zasieki w razie jakby weszła na górę i wpadło jej do łebka zeskakiwanie bokiem.A schodów mamy 17 , więc skok mógłby się okazać katastrofalny w skutkach. Zobaczymy kiedy odważy się wejść na górę.2 points
-
Dziś niesamowity przełom. Gigunia chodziła za mną , weszła w głąb kuchni, przywitała się ze wszystkimi futrzakami. Przyjaźnie macha ogonkiem ,ale za chwilę ucieka w popłochu. W nocy bardzo ładnie zjadła.Było sioo na ogródku ,ale nadal nie ma koo, już 2 doby. Zaczynam wierzyć ,że będą z niej normalne psy.2 points
-
Ale wygląda to już obiecująco, najważniejsze że mała podchodzi do opiekunki, powoli się przełamuje. A ten nosek czarny, pluszowy, zarosniety to mnie rozwala zupełnie :D2 points
-
1 point
-
Ja to bym prosiła nie nazywać mnie nowalijką, nawet pisaną z dużej litery, ani żadnym innym warzywem :). Czytam wątek od początku. Gdy Tyffany pojechała do nowego Domu, część tu z Was od razu była nastawiona negatywnie. Wymuszacie zdjęcia typu gdzie śpi, żeby koniecznie w domu, na kanapie, teraz, już, natychmiast. Nie dajecie szansy tej rodzinie na pokazanie Tyffny takiej jaka jest i jak jej się mieszka i żyje. Ja widzę budę, postawioną na cegłach, nie na ziemni, to chyba dobrze jest izolacja, buda może nie jest nową, nie wiem nie znam się, ale na dach zabezpieczony, to chyba dobrze, jeżeli przez boczne deski wieje, to też można to czymś zabezpieczyć, biały garnek pewnie z wodą, myślę że dobrze miski się przewracają. Tyffany ma adresówkę a może znaczek że szczepienia, gdzieś na zdjęciu był Pan i Tyffany. Pan nie wyglądał jakby Tyffany mu przeszkadzała, zdjęcie fajne - to takie szczegóły. Ja wierzę w Tą Rodzinę :) Nie można tak czarno wszystko wyrokować. I Nie jestem zwolenniczką trzymania psów na łańcuchu (łańcucha tu nie widzę) a ogród mi się podoba :)1 point
-
No i o to chodzi, żeby się umieć / mieć odwagę po ludzku wygęgać i dogadać oraz przestrzegać przepisów. A jeśli już w jakimś względzie nie przestrzegać - wyłącznie warunkowo, po uprzednim upewnieniu się, że NIKOMU nie przeszkadza. Ja na szczęście nie muszę jeździć komunikacją publiczną, ale nie wyobrażam sobie: a) wpuścić Furii na siedzenia b.) żeby ktoś inny wpuścił przy mnie na siedzenia swojego psa. A kocyk to sobie można ... wokół głowy w turban zawiązać :P Natomiast jeśli ja przepisów przestrzegam, a przy tym wykazuję się postawą rozsądną i ugodową a ktoś dalej ma problem - to jest to wyłącznie jego problem i nie będę mu pomagać go rozwiązać.1 point
-
Dlaczego w takim razie nie zgłosiłaś się, żeby stworzyć Tiffani domku? U Ciebie na pewno miałaby Boskie życie !1 point
-
1 point
-
Dziękujemy za wieści. Heniu w bloku sobie poradzi, on będzie najszczęśliwszy mając swojego człowieka na cały etat. Henius już nie najmłodszy i mieszkanie w bloku nawet lepsze bo cieplutko w zimie i chłodniej w lecie. Ogromnie sie cieszę. :)1 point
-
1 point
-
Lusieńko nie daj się Leoś wygrał walkę z chorobą dokładnie rok temu i Ty dasz radę1 point
-
Lusieńko, Serce Kochane, trzymam kciuki za ciebie bardzo mocno. Nie daj się ! Przytulam1 point
-
Ło jejku, jaki słodziak :) Wierzę, że wszystko idzie ku dobremu! Szacun, Allo, że tyle jej poświęcasz...1 point
-
1 point
-
Przelałam 165 zł z bazarku dla Ergo. Jak dojdą proszę o potwierdzenie na bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/148506-rozliczamy-bi%C5%BCutki-egzotyczne-i-handmade-drobiazgi-i-troche-literatury-dla-ergo-ci%C4%85gle-czekaj%C4%85cego-na-dom-do-100915-do-2200/1 point
-
Ludzie dajcie już spokuj ! Z tego co pisze mar.gajko wynika, że każdy piesek wyadoptowany ze schroniska powinien trafić tylko i wyłącznie do mieszkania w domu i na kanapie!? Ale zrozumcie, że nie każdy pies czuje się dobrze w mieszkaniu i nie ukrywajmy tego, że jednak nie każdy chce mieć w mieszkaniu psa, ale jednak go chce mieć, czy to znaczy według Was, że będzie traktowany gorzej niż piesek domowy, że nie będzie tak samo kochany? Takie wpychanie go na kanapę i do środka na siłę, nie zachęci go i nie uszczęśliwi ! Dziękujemy Domku Tifci za zdjęcia, fajnie popatrzeć na szczęśliwą " uśmiechniętą " Tiffani :) :)1 point
-
A cóż takiego się stało? Dwa owczarki ubite? A te tysiące zajęcy, saren, jeleni to pies? Nad nimi nikt się nie lituje, nie wylewa łez? A poza tym uważam, że ten haniebny - niegodny białego człowieka obrzydliwy proceder odbywający się dla zabawy, dla zaspokojenia żądzy zabijania i nazywany myślistwem - winien być zakazany * * za Katonem: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam1 point
-
To by było piękne..ale na razie tego nie widzę. Nie wyobrażam sobie, by na wsi (nie ubliżając osobom ze wsi, sam z takowej pochodzę) ludzie którzy uważają szczepienie p.wściekliźnie za "wydziwianie", nagle zaczną czipować swoje psy czy ich potomstwo. Zresztą wiele psów tam jest bezpańskich, nie należą do nikogo i do wszystkich na raz - ot, takie buraski biegające po wsi . Musielibyśmy mieć służby które to kontrolują, fundusze na wyłapanie wszystkich bezpańskich czworonogów, a i tak w w wielu miejscach taki pomysł zostałby skwitowany pukaniem się w głowę, a weterynarz go propagujący -pogoniony widłami. Ale to tak w ramach OT. Wizja myśliwego na jeleniu strzelającego w łapę biegnącego psa - genialna :D Spójrzmy prawdzie w oczy - mandat za puszczanie psa w lesie pozostanie totalnie nieskuteczną formą zapobiegania tego typu sytuacjom z jednego prostego względu - ryzyko jego otrzymania jest prawie zerowe, czyli nie spełnia podstawowego warunku skuteczności kary, po prostu nie ma szans działać. Ile znacie osób, które puszczają psy w lesie - i ile z tych osób kiedykolwiek zarobiło za to mandat?A nawet jeśli - co to jest te kilkadziesiąt złotych (nie wiem jakie to są kwoty, strzelam) raz na kilka lat? Żeby taki mandat był skuteczny przy tej częstotliwości jego wymierzania musiałby być kosmicznie wysoki - a potem i tak byłby problem z jego wyegzekwowaniem. Dlatego uważam, że takie historie powinny być nagłaśniane ku przestrodze - aby ludzie wiedzieli, że prócz nikłej szansy na mandat, ryzykują również tym, że ich psy nie wrócą już do domu. A takiego ryzyka - nawet gdy szanse na to nie są duże - wiele osób już nie podejmie i przynajmniej będzie te psy pilnować. Żeby nie było - potępiam to, co zrobiono tym zwierzakom. Ale jeśli już się to stało - niech inni uczą się na błędzie tej kobiety.1 point
-
Dobrze, że życie ma też piękne chwile!... i dla nich warto żyć! :) my mamy też swój kawałek Świata... Psiego! Wspaniałego Świata! :)1 point
-
Poszło 126,20 zł z mojego bazarku.Bardzo dziękuję i proszę AgaG. o potwierdzenie na wątku bazarkowym.1 point
-
Ale tak naprawde malo jest ludzi, ktorym pies nie pasuje sam w sobie. Ja zawsze staralam sie zajmowac miejsca na koncu/przodzie pociagu, zeby nikt nie byl zmuszony kolo psa przechodzic jak tego nie lubi czy sie boi. I kiedys jakis facet zrezygnowal z wejscia do tego przedzialu (bo w starych pociagach koncowki/poczatki tez sa oddzielone) wlasnie z powodu psa, ale nie przyszedl sie awanturowac o to. Kanar tez kiedys kolege do nas wyslal, bo sie psa bal. Ale komentarza zadnego nie bylo. Za to sporo osob zagaduje, bo tez ma psa, bo Alex, bo maja/mieli/stryjeczny wujek mial ONka i po prostu wymienia sie z nimi pare przyjemnych uwag. Tak samo jak kiedys w tramwaju pewna pani ustapila mi miejsce mowiac, ze z psem bedzie mi wygodniej siedziec. Nikt mnie nie wyganial, nikt nie robil awantur. I nawet jak jade sama i widze kogos z psem to zazwyczaj to jakos spokojnie przebiega, pod warunkiem, ze pies jest grzeczny. Nawet male psy bez kagancow na kolanach jakos nie sa przyczyna awantur.1 point
-
Porobiłam dziś trochę fotek w domu suni, wrzucę jutro. Suńka w domu czuje się dobrze, jest ciekawska bardzo. Na początku miała opór przed wejściem na kanapę, ale szybko się jej spodobało. Przy okazji miała test na koty i zdała go wzorowo - nie zwraca w ogóle uwagi na koty.1 point
-
Kochane serduszko doczekało się... Jakie to cudowne uczucie wiedzieć, że już obie poza schronem, bezpieczne. Przed chwilą w znacznie lepszym położeniu była Gosia czarna. A tu proszę, jakiś czar zadziałał, i Gosia brązowa wyprzedziła czarnulę w drodze do szczęścia i swego domku... Cuda, Panie, cuda...:)1 point
-
Sunia jest bardzo spokojna, kontaktowa, cały czas macha ogonkiem. Chodzi po schodach, bardzo sprytnie potrafi wyswobodzić się z szelek, zupełnie nie zwraca uwagi na rezydenta ;)1 point
-
[URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/5145f993ca0af1fc][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/a4b947ee8082271a][/URL]1 point
-
Kochani - nie dziwię się Wam, bo ja chwilami tez nie wiem, co się dzieje, nie nadążam ;) Fakt - druga sunia ma dom i jest to kolejny cud, kolejny cud na dogo !!! Widać zawsze trzeba mocno wierzyć w zmianę losu naszych podopiecznych :) A teraz trochę wyjaśnień o tym, co działo się w ciągu tych ostatnich kilkunastu godzin Czarna sunia jest w BDT u patiC, otrzymała tam imię Gosia. Szukałyśmy tutaj pomocy dla drugiej suni - rudej, brązowej - jak kto chce :) A te nasze zmagania cichutko obserwowała Alaskan malamutte i gdy jej przyjaciółka zwierzyła się, że szuka starszej sunieczki dla swojej mamy - od razu pomyślała o naszej brązowo - rudej malutkiej. A dzisiaj, gdy podjechaliśmy z TZ porozmawiać z rodziną, okazało się, ze wszyscy trochę się znamy ;) Domek psiolubny od lat, sunieczka będzie miała sporo rąk do głaskania, kolegę do ewentualnych delikatnych zabaw, bo nasza dziewczynka młoda nie jest ;) No i jeszcze problem imienia - w trakcie rozmowy, która oczywiście zahaczyła o czarną sunię - padło jej imię Gosia - rodzina od razu zachwyciła się. Druga sunia brązowa - ruda została więc również Gosią :) Nam to chyba nie będzie przeszkadzać, damy radę - Gosia od PatiC i Gosia 2 ;) Alaskan malamutte - bardzo dziękujemy :) Witamy na wątku i zapraszamy do czynnego uczestniczenia w wątkach zamojskich psiaków i nie tylko ;)1 point
-
1 point
-
[url=http://www.up.programosy.pl/foto/g_33.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/h_39.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/i_28.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/j_28.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/k_28.jpg][/url]1 point
-
Oto foteczki: [url=http://www.up.programosy.pl/foto/a_807.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/c_87.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/d_78.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/e_45.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/f_55.jpg][/url]1 point
-
Zgadza sie psow ma pilnowac wlasciciel a mysliwy moze zastrzelic psa gdy nie ma innego wyjscia a pies stanowi zagrozenie dla ludzkiego zdrowia i zycia ( art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zwierząt ciagle obowiazuje) Kazdy przypadek zastrzelenia psa powinien byc zbadany przez Policje i Prokurature .Mysliwy /lesniczy ma obowiazek zabezpieczyc zwierzyne lesna ale nie oznacza to ,ze moze strzelac do psow bo uzna ze zagrazaja zwierzynie a tym bardziej je katowac . Juz nie bede wypowiadac sie w tym temacie (zbyt przykra sprawa),dla mnie ewidentnie ktos urzadzil sobie samowolke, i dokonal bestialskiego czynu i powinien byc surowo ukarany ,co nie tlumaczy lekkomyslnosci opiekonow psow .1 point
-
1 point
-
Ta ciocia to tak w ogóle jest bardziej od kotów, więc nie ma jej się co dziwić ;) Biedny Dyziolek, mam nadzieję, że jemu też się wkrótce unormuje... Ech Ovciu, masz w zupełności rację. Kochamy nie za coś, tylko tak po prostu. A swoje oczekiwania to sobie można w trąbkę zwinąć, życie je wszystkie i tak weryfikuje :) I dobrze.1 point
-
Niektórych jak ironia nie kopnie w dupę, to jej nie dostrzegą w tekście nie opatrzonym mendlem emotek. A ja z zasady nie używam emotek, choć wiem, że na Dogo gimbaza rulez. Dla niej zdradzę, iż pisze to pańcio już trzeciego w życiu kolaka (dwa ostatnie po przejściach). Jasne, nie wszyscy muszą kochać, czy choćby lubić psy, nawet gdy są to "Lassie". Mam nawet w najbliższym otoczeniu kobitkę, u której przy bliskim spotkaniu III stopnia z psem, na obliczu pojawia się grymas, jak by ten pies puścił bąka. A collie bąków nie puszczają, nie to co boksery, które są mistrzem w puszczaniu cichaczy. Ale wspomnianej kobitce-estetce każdy pies po prostu śmierdzi, choćby ledwo co wyszedł z wanny (no, mokry pies to dopiero "pachnie psem" - vide Zapach psiej sierści Wojciecha Żukrowskiego). My, psiarze, tego nie czujemy, dla ludzi lubiących psy jest to "swoisty zapach psa", ale pozostałym zwyrodnialcom-estetom pies śmierdzi, niestety. Albo się psów boją, a wtedy nieważna jest rasa psa. Z tym trzeba się pogodzić i mieć co najwyżej przygotowane riposty (najlepiej z kategorii Mistrza Ciętej Riposty), gdy jesteśmy z psem w porządku, a ktoś się przypier... przypieprza, bo go piesek mierzi. Ale właśnie - trzeba być w porządku. Czyli, jeśli jest wymóg, że psy w pociągu/tramwaju/autobusie/trolejbusie (są jeszcze gdzieś w Polsce trolejbusy?) muszą być w kagańcu, to muszą, a nie - "on nie gryzie". Jeśli nie wolno psu rozwalać się po siedzeniach w pociągu, to nie wolno, a nie - "on na kocyku". To samo na spacerze w tzw. miejscu publicznym - jak obowiązuje smycz, to pies na smyczy, a nie - "on nic nie zrobi". Jeśli więc w takich miejscach jesteśmy w porzo, a mimo tego pies komuś nie pasuje, to tego kogoś spokojnie możemy wysłać na drzewo, albo do lekarza, posiłkując się Mistrzem Ciętej Riposty. W szczególnych okolicznościach przydaje się kwiecista wiązanka.1 point
-
Mówicie - macie :) Mamy kolejny krok Zulki - pozwala smyrać się po nosku :) Wyciągam do niej rękę i ona podchodzi, ale tylko na odległość taką bym mogła głaskać ją po końcówce noska. Ewidentnie się nadstawia, ale gdy chcę więcej, to odchodzi. Zula pomaga mi nie tęsknić za Selmą - kopie doły w ogródku :) Otrzymałam wpłatę, dziękuję.1 point
-
Przelałam właśnie 250,- za wrzesień Taki tekst skleciłam proszę o uwagi i sugestie Zulka, śliczna zjawiskowa, młoda sunia szuka cierpliwego opiekuna. Zulka to młoda, śliczna sunia średniej wielkości. Ma około 40cm w kłębie, waży ok. 8 kg. Nie znamy przeszłości suni, wiemy jedynie, że przebywała w schronisku. Czy miała kiedyś dom i jaki, tego nie wiemy. Możliwe, że mieszkała w kojcu, albo od małego była bezdomna. Zula nie wie, co to smycz i obroża, boi się dotyku ludzkiej ręki. Możliwe, że nigdy nie zaznała od ludzi nic dobrego. Boi się, ale nie ma w niej cienia agresji. Osoba o dobrym sercu wypatrzyła Zulkę w schroniskowym boksie i dzięki wielu ludziom, którym los bezdomnych psiaków nie jest obojętny sunia zamieszkała w domowym hoteliku. W domu zachowuje czystość, załatwia się na dworze, gdy zostaje sama początkowo popiskuje, ale szybko się uspokaja. Uwielbia bawić się z innymi psami. Bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem, ale strach jest silniejszy i Zulka woli zachować bezpieczną odległość. Ostatnio nauczyła się jeść smakołyki z ręki i przekonała się, że fotel i kanapa to wspaniałe miejsca do leżenia. Wie już do czego służą zabawki, pozwala się głaskać po nosku. Czyli małymi kroczkami uczy się, że człowiek nie jest jej wrogiem, lecz przyjacielem. Sunia potrzebuje cierpliwego i doświadczonego w opiece nad psem opiekuna, który poświęci jej dużo czasu, by wreszcie się przełamała i zaufała. Wierzymy, że ktoś taki czeka na sunię, że Zulka znajdzie swoje miejsce na ziemi, z czasem zaufa człowiekowi, pokocha głaskanie, przytulanie i wspólne spacerki. Po prostu będzie szczęśliwym psiakiem. Przed adopcją obowiązuje wizyta wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej wyłącznie w trosce o dobro Zulki Sunia przebywa w domowym hoteliku w Nowej Soli. Możemy pomóc w zorganizowaniu transpotru.1 point
-
Choroba moze dopasc kazdego psa, czy to kundla czy rasowca. Rodowod nie uchroni od chorob :p1 point
-
Jeżdżę PKP ale psa trzymam na podłodze. Nigdy nie było kłopotu z ludzmi.1 point
-
Ja się raczej z niemiłymi komentarzami spotykam w autobusach, nie w PKP. Raz kierowca nawet wysiadł i przeszedł na tył autobusu, żeby koniecznie sprawdzić, czy moje psy mają kagańce (jechałam wtedy z bullem i mixem pinczerka). W PKP zawsze są komentarze, żeby zdjąć "biedakowi" kaganec, bo leży i smutno patrzy. Raz nawet facet początkowo patrzący spod byka na mojego psa, pod koniec jazdy trzymał już bo na kolanach i miział (wtedy mój pies ważył jakieś 17kg i strasznie sobie z tym panem przypadli do gustu).1 point
-
Basia nigdy dystansu nie nabierze, bo tak ma i "kropka, igła, szczotka" Pośpi (śniąc o psach), pójdzie na spacer (z psami), pogada z Bliskimi (o psach) i z rozpędu pójdzie ze swoimi kłopotami zdrowotnymi do weta! Basia jest inna, Basia jest kochana, Basia nijak ma się do tego, co Ją otacza, bo Basia to Basia i tyle! Cała reszta to reszta, którą zostawiamy w tyle1 point
-
Być może kobita nie czuła się pewnie w konfrontacji z osoba, która wpadła na pomysł wożenia psa wielkości labradora na siedzeniach. Może na początku czekała aż przyjdzie konduktor i zrobi z tym porządek...? A skoro się nie doczekała, wolała milczeć - nie każdy ma odpowiednią dawkę odwagi cywilnej. Zwłaszcza że, powiedzmy szczerze, przeważająca większość psiarzy na zwróconą im uwagę reaguje taką histerią, jak większość mamuś które uważają że poproszenie o lekkie przywołanie do porządku ich pociechy to zbrodnia obrazy majestatu. BTW aż mi się nie chce wierzyć że opisana historia nie jest owocem bujnej wyobraźni. DDD1 point
-
Nie. Prawdopodobnie dlatego, ze psy jezdza zawsze wg regulaminu (kaganiec, nie na siedzeniu) i nikt nie ma sie do czego przyczepic. Czasem sie dziwie, ze psiarze kreca bat na wlasny tylek naginajac przepisy a pozniej sie zala w internetach jaki swiat jest straszny. Facet mial racje, mimo chamskiej formy wypowiedzi - pies nie powinien siedziec na siedzeniu oraz powinien miec kaganiec na pysku w swietle obowiązującego prawa. To, ze sa konduktorzy przymykajacy na to oko to inna sprawa.1 point
-
Dzisiejsza informacja o wynikach badań Paputka: nerki działają poprawnie, prostata też działa poprawnie, jest infekcja ale Paput dostaje już na nią leki. Jest coraz lepiej :) :) :) :) A na jeszcze większą poprawę humoru wrzucam filmik pt. Głasków nigdy dość! :) https://www.youtube.com/watch?v=PxPOYgaZibY&feature=youtu.be1 point
-
My jako wolontariusze nie mamy dostępu do danych osoby która go adoptowała, a czy schronisko się kontaktowało to nie wiem -takich "tajemnic" nam sie nie zdradza:) Miejmy nadzieje że istnieje sprawiedliwośc, karma czy inne cuś na tym świecie, co im odpłaci za Bulbo.A teraz trzeba skupić się na Bulbo i szukaniu mu domu:)1 point