Szura Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Taaa, mi 30 kilo psa stratowało wieczorem w parku moje 6 kilo. ;) Aż się boję pomyśleć, jak to wpłynie na naszą pracę nad oswajaniem się z psami po ciemku + dużymi psami... A dziś się załamałam, najpierw na osiedlu jak byłam z przyjaciółką i jej psem, to pani jakiejś labrador wyrwał flexi z ręki i do naszej suki przerażonej poszarżował, złapałam go za fraki i odstawiłam bez słowa. :roll: Po chwili spotkałyśmy starszą panią z 9 tygodniowym szczeniakiem laba, którego NIE POTRAFIŁA UTRZYMAĆ, ciągnął ją jak chce. Ona go błagała, żeby raczył pójść za nią, on ma ją gdzieś. Za parę miesięcy przybędzie u nas kolejny lab robiący co chce... :p Quote
filodendron Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Szura napisał(a):Ona go błagała, żeby raczył pójść za nią, on ma ją gdzieś. O, ja mam na osiedlu takiego posokowca. Te dialogi, czy raczej monologi, które wygłasza jego właścicielka, to by trzeba nagrać - kabaret. Kobieta całe retoryczne popisy daje ale pies zupełnie tego nie docenia i podchodzi do każdego napotkanego psa. Co gorsza - chodzi bez smyczy i dlatego kobiecina aż tak musi się ugadać. Na razie to młody i uległy pies - wysyła CS całym sobą, więc nie spotykają go problemy, ale czy tak zostanie jak dojrzeje? Quote
gops Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 wczoraj wieczorem szłam z suka na ostatni spacer koło 21 , na kaltce schodzi zawsze na smyczy bo mamy nie lubiane suczki sąsiadów , więc mam ją na smyczy widze idzie ktoś do góry muszę się minąć ale to jakis obcy pan bez psa , nie znam go może nowy sąsiad (oby nie) , skróciłam smycz ale psa mam przy nodze od strony schodów nie ściany , na półpiętrze jak się mijałam z panem to on zaczął tupać! tupnął jakby na mojego psa 2 razy , moja suka do ludzi jest ok jak jej nie prowkują ale takie tupanie uznaję za atak i zaczęła się rzucać , ledwo ją utrzymałam takiego powera dostała , facet mało co ze schodów nie spadł tak się wystraszył . uspokajałam psa , trochę to trwało , i pytam Pana czemu tupał ? słyszę "bo się boję psów" .. wystarczyło powiedzieć, wzięłabym psa w drugą rękę i minęła od strony schodów wtedy psa i i tego pana odzielały by moje nogi a moja suka na 100% by wcale nie zareagowała na takie spokojne mijanie. skąd mogłam wiedzieć że ktoś tak panicznie boi się psów . mam tylko nadzieje że to nie jest mój nowy sąsiad bo pewnie suka sobie go zapamiętała a on ją na pewno. nie było to chamskie tylko hmm głupie jak dla mnie , owszem nie wiedział jak pies sie zachowa ale myślę że po wczorajszym już nie natupa na żadnego psa tylko zwyczajnie poprosi o skrócenie psa. ale co się stresu najadłam to moje , dawno się tak nie wystarszyłam , nawet tak mocna reakcja mojego psa mnie zaskoczyła bo najczęściej reaguję na takie coś tylko pojedyńczym wyskokiem a teraz dosłownie broniła mnie i siebie całą sobą, fakt że pan był w czapce i na luźno ubrany to może też inaczej go odebrała niż jakby był ubrany inaczej . i od razu mówie mój pies nigdy tak wcześniej nie zrobił , nie spodziewałam się ani reakcji pana ani własnego psa. jeszcze top przeżywam , nie chcę więcej spotkać tego cżłowieka. Quote
PaulinaBemol Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 tak ludzie mają ciekawe zachowania mnie raz coś takiego spotkało...szliśmy z Bemolem takim sadkiem i jakiś facet młody gdy Bemol go mijał (pies nie wykazał nim żadnego zainteresowania) nagle podrzucił ręce do góry wystrzelił nimi jak z procy na co pies od razu sie zainteresował i podskoczył mu do tych rak :/ na szczęście nawet faceta nie dotkną raz podskoczył i się od razu uspokoił ale też się wystraszyłam. Zaczęłam faceta przepraszać ale sam uznał że glupio zrobił tyko odruch taki miał. Wiesz wieczorem obcy facet może być uznany za niebezpiecznego mój pies na wieczornych spacerach jest bardziej wyczulony. Quote
Handzia55 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Też miałam przygodę, którą przeżywam do tej pory.Wracam z wieczornego spaceru z moim psem. Mój pies jest mały (6 kg żywej wagi), spokojny, w najmniejszym stopniu nie zaczepia ludzi ani innych psów, no i oczywiście na smyczy. Jesteśmy już prawie pod furtką naszego domu, a tu z drugiej strony ulicy startuje do nas z wściekłym warkotem labrador.:angryy: Cud boski, że zdążyłam złapać Filka na ręce i zatrzasnąć za sobą furtkę. Właścicielka labka szła sobie kilka metrów za psem, smycz trzymała w ręku:mad: a do mnie powiedziała z rozbrajającą szczeroscią, że < on nie lubi małych psów >:angryy: :mad: Głupota tej baby ogluszyla mnie jak cepem Quote
olaola31 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Quote
LadyS Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 [quote name='olaola31']wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Ale jest coś takiego, jak przepis prawn i kultura osobista, które każą po sobie posprzątać ;) Quote
Beatrx Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 olaola31 napisał(a): dobrze mu powiedzialam??. nie. powinnaś była powiedzieć: niech się pan nie denerwuje, tutaj mam woreczek i po piesku zaraz posprzątam. Quote
iskra_wroc Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 olaola31 napisał(a):wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Miałam podobną sytuację, tyle tylko, że ja zasadniczo sprzątam. Zapomniałam worków na spacer, pan z balkonu się wychylił i jedzie mi od najgorszych, że milicje zawoła itp... Grzecznie wysłuchałam, powiedziałam że zapomniałam worka i jeśli może niech mi zrzuci zwykłą foliówkę to posprzątam bez problemu. Pan mi kazał sp*** i na tym nasza miła pogawędka się skończyła. Swoją drogą ostatnio zaintrygowało mnie to jak duży wpływ na sprzątanie kup ma otoczenie. Wśród moich znajomych (branża zoologiczna) nieposprzątanie jest powodem do wstydu i docinków. I działa. Więc może to byłaby dobra terapia? Lekko ponabijać się z niesprzątających. Quote
bdom Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Nie dziwię się facetowi. Nie wyprowadza się psa pod czyjś balkon, a jeśli się zdarzy psu załatwić to trzeba posprzątać. Nie chciałabym, żeby mi ktoś srał psem pod oknami, sama nigdy pod balkony ludziom psa nie wyprowadzam. Facet słusznie zwrócił Ci uwagę, powinnaś posprzątać i przeprosić a nie jeszcze się kłócić. Quote
Soko Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 No to gdy Happy miala cieczkę jeden z jej adoratorow od strony sąsiadów przeskoczyl pod nasze drzwi wejściowe i zrobił kupę, a drzwi obsikane też sie zdarzają.. działały środki na odstraszanie psów ale teraz są te najgorsze 2-3 dni kiedy nawet Happy jest chętna i nic nie działa.. a właściciele - szkoda słów.. starsza babka która w ogole problemu nie widzi ;) po SM nie zadzwonię, bo jeszcze się nie przyzna do psa i go wezmą do schroniska.. a to kilkunastoletni staruszek wielkości yorka, który umarłby tam ze strachu.. no i tak to wygląda, że wojna z takimi ludźmi to jest kosztem psa.. zresztą on siedzi pod naszym domem kilka godzin - ostatnio dzwonilam na SM w sprawie innego psa to zgarnęli jeszcze innego który byl sobie na spacerze z właścicielem i wzięli do schroniska.. a tamten jak latal tak sobie latal dalej tylko wtedy na chwilę zniknął. Quote
evel Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 [quote name='olaola31']wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Nie. Zachowałaś się jak ostatnia chamica. Nie rozumiem, dlaczego ktoś ma wąchać smrody po Twoim psie, bo Tobie się nie chce schylić po kupę. Sranie komuś pod balkonem czy oknem to szczyt chamstwa jak dla mnie. Pozdrowienia z mieszkania na parterze. Quote
strix Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 [quote name='olaola31']wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Zachowałaś się jak ostatnia chamka. Mam nadzieję, że nie trafisz na mnie, bo na mnie tekst z rozwiązywaniem krzyżówek nie podziała. Sranie psem pod czyimś balkonem to jest szczyt warcholstwa. Mam nadzieję, że facio pójdzie po rozum do głowy i Cię następnym razem po cichu nagra, zanim zadzwoni po SM. Tu, gdzie mieszkam nie ma ani darmowych torebek ani specjalnych pojemników na psie odchody (widocznie nie potrzeba, recykling w Skandynawii ma się dobrze i na pewno byłyby specjalne pojemniki gdyby rzeczywiscie była potrzeba). Mimo to wszyscy sprzątają. A już podejście z psem pod czyjeś okno, o balkonie nie mówiąc, jest absolutnie nie do pomyślenia. Pod balkonami też się bawią dzieci, powiedziałabym nawet, że zwłaszcza tam. Jak nie masz zamiaru sprzątać po psie, to sobie kup chomika. Chociaż jemu też trzeba zmieniać. Quote
xxxx52 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 (edited) olaola31-ale na Ciebie spadlo niecenzuralnych slow,ale mysle ,ze na drugi raz posprzatasz po swoim ulubiencu(najlepiej wychodzac z domu uzbrojona w plastikowy woreczk i troche papieru toaletowego-daj dobry przyklad innym)zawsze pomysl o tym ,ze moglabys miec sypialenke na parterze wlasnie tam gdzie pociecha twoja sie zalatwila albo inne psy maja swoja psia toalete,albo Twoje dziecko wlasnie by wpadlo w psia kupke to co bys byla happy? "Nie rob nikomu tego co Tobie nie jest milo":nono: druga sprawa jest ta ,te osoby co uzywaja epitetopow typu "warcholstwo,czy chamica":crazyeye:nic nie odstapuja tym co maja psy i nie sprzataja po swich czworonogach.kultura osobista musi byc po obu stronach bariery. Nalezy nie zapominac ,ze" ton tworzy muzyke." Edited May 30, 2012 by xxxx52 Quote
anorektyczna.nerka Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 xxxx52, a jak nazwać kogoś, kto "sra" psem pod cudzym balkonem jak nie chamem? Nazywajmy rzeczy po imieniu. Quote
xxxx52 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 to nie ma z chamstwem nic wspolnego,tylko z bezmyslnoscia.Poza tym pies nie "sra" Quote
evel Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Tak, to nie ma absolutnie NIC wspólnego z chamstwem. A pies bąbelkuje fiołkami. Quote
xxxx52 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 evel napisał(a):Tak, to nie ma absolutnie NIC wspólnego z chamstwem. A pies bąbelkuje fiołkami. to juz mnie sie bardziej podoba.Niestety moje babelkuja josera -pfuj Quote
anorektyczna.nerka Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Tak, tak pies nie sra, tylko robi kupcię, a człowiek sra, a także pies umiera a człowiek zdycha. Proponuję wybrać się w okresie roztopów do lublina na ulicę ogrodową, piękne parujące stolce naprzeciwko szkoły, przedszkola i domu pomocy. Polecam, gdzieżbym śmiała określić tamtych właścicieli chamami, oni po prostu dbają o estetykę tej ulicy. W takich chwilach rozumiem ideę osiedli zamkniętych dla czworonogów. Quote
anadia Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Wg słownika pwn - chamski, określa człowieka ordynarnego, jak dla mnie ta definicja jak najbardziej pasuje do osoby, która wydala (żeby nie powiedzieć sra :roll:) się psem pod balkonem i do tego nie sprząta. Quote
Onomato-Peja Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 olaola31 napisał(a):wczoraj o godzinie 15 wyszłąm jak co dzien z psem , Poszlam niedaleko takiego kiosku wokół którego stoją bloki otoczone od strony balkonów trawnikami i jarzebiną. Stoje z moim jamnikiem pod czyims balkonem on robi co ma robic na dworze... a nagle z balkowyskakuje do mnie koleś tzn starszy gościu, facet ja wiem po 60 i do mnie ze mam tu nie chodzic bo to nie jestmiejsce do załatwiania sie psów. Ja na to że trawa nie jest na pokaz a ja nie mam zamiaru chodzic z psem po parkach gdzie bawią sie dzieci, jesli mu tak mój pies przeszkadza niech nie patrzyi zajmie sie wypełnianiem krzyżówek. dobrze mu powiedzialam?? dodam że nie ma żadnych tabliczek czy nawet poejmników na odchody psie w pobliżu. Rozumiem, że napisałaś to na tym wątku ze względu na swoje chamstwo? No niestety na psa się decydujemy, za psa odpowiadamy. Powiem szczerze, że dla mnie równie dobrze mógłby komuś pod balkonem narobić człowiek - byłabyś zadowolona z takiej niespodzianki? Wątpię, że ktokolwiek by był. :lol: Ewentualnie jakiś zboczeniec ale to też mało pocieszające. Następnym razem worek w dłoń i sprzątamy. ;) xxxx52 napisał(a):olaola31-ale na Ciebie spadlo niecenzuralnych slow,ale mysle ,ze na drugi raz posprzatasz po swoim ulubiencu(najlepiej wychodzac z domu uzbrojona w plastikowy woreczk i troche papieru toaletowego-daj dobry przyklad innym)zawsze pomysl o tym ,ze moglabys miec sypialenke na parterze wlasnie tam gdzie pociecha twoja sie zalatwila albo inne psy maja swoja psia toalete,albo Twoje dziecko wlasnie by wpadlo w psia kupke to co bys byla happy? "Nie rob nikomu tego co Tobie nie jest milo":nono: druga sprawa jest ta ,te osoby co uzywaja epitetopow typu "warcholstwo,czy chamica":crazyeye:nic nie odstapuja tym co maja psy i nie sprzataja po swich czworonogach.kultura osobista musi byc po obu stronach bariery. Nalezy nie zapominac ,ze" ton tworzy muzyke." Niecenzuralnych? Fakt niektórzy troszkę się zapędzili ale nie są to słowa niecenzuralne. Określają one jedynie zachowanie dziewczyny. No niestety taka prawda. xxxx52 napisał(a):Poza tym pies nie "sra" A to już mnie rozbawiło. To co przepraszam robi? Nie srać to może baba, tak słyszałam, ale pies? :lol: Ja rozumiem, że to forum i teorytycznie wymaga się tu jakiegoś poziomu wypowiedzi, ale wyrażenie 'pies sra' nie jest jakieś wyjątkowo nieodpowiednie. Wiecie co zauważyłam? Poziom spotykanego chamstwa na naszych spacerach spadł kiedy mój osobisty pies zaczął lepiej reagować na otoczenie. Nagle nieodwoływalne psy stały się miłą częścią spaceru i dobrym treningiem na posłuszeństwo a na głupie ugryźliwe komentarze wystarczy reagować ironicznym uśmiechem. :) Od razu milej się spaceruje. Quote
xxxx52 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 anorektyczna.nerka napisał(a):Tak, tak pies nie sra, tylko robi kupcię, a człowiek sra, a także pies umiera a człowiek zdycha. Proponuję wybrać się w okresie roztopów do lublina na ulicę ogrodową, piękne parujące stolce naprzeciwko szkoły, przedszkola i domu pomocy. Polecam, gdzieżbym śmiała określić tamtych właścicieli chamami, oni po prostu dbają o estetykę tej ulicy. W takich chwilach rozumiem ideę osiedli zamkniętych dla czworonogów. moze nie dydaktyczne ale interesujace Ja nie mieszkam w Lublinie tylko 1500 od tego miasta.najdalej na wschod Polski to mnie ponioslo tylko do Warszawy i Stegny Quote
omry Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Dzisiaj z koleżanką i TŻ podjechaliśmy pod mój blok, ja miałam wskoczyć po Avril do domu i mieliśmy jechać dalej. Pod moim blokiem, centralnie przed otwartymi drzwiami sklepu zwalił się (inaczej nie powiem, bo to było potężne) amstaff dawnej znajomej tej dwójki, co była ze mną. Ja jej jeszcze nie zdążyłam poznać i chyba się nie polubimy :lol: Sprzedawczyni wyszła ze sklepiku i zaczęła grzecznie, ale jednak podniesionym tonem mówić, że po psie się sprząta, bo dziewczyna oczywiście sobie poszła zostawiając to, co w sumie do niej należy. Kłóciły się przez chwilę, po czym ta dziewczyna podeszła do nas i od razu zaczęła najeżdżać na tę kobietę, że ona kup sprzątać nie będzie i co ta baba sobie myśli (no delikatnie mówiąc). Ja, jako że nie umiem trzymać języka za zębami, wyraziłam swoje zdanie i poszłam po swojego psa. Gdy zeszłam na dół ona jeszcze stała i tak się złożyło, że Avril od razu zaczęła się giąć. Oczywiście sprzątnęłam kupkę, na co ona zaczęła się śmiać i chamsko tłumaczyć, że gdybym miała większego psa, to bym nie sprzątała. Tu dowiedziała się o Iwanie i została przez naszą trójkę z deczka chamsko skrytykowana. Cóż, czasem chamstwo trzeba chamstwem. Quote
socurek Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Ja mogę z czystym sumieniem się przyznać, że byłam strasznym chamem... Nawet jak czytam swoje stare posty na dogo to dochodzę do wniosku, że wykazałam się szczytem buractwa i nieodpowiedzialności. Ale Norton mnie nauczył, oj nauczył. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że wzięłam wówczas dorosłego psa ze schroniska, który okazał się mieć behawioralne problemy o których istnieniu nawet wówczas nie wiedziałam. Agresja lękowa, lęk separacyjny - znaczenie tych pojęć zrozumiałam dopiero po zaadoptowaniu Norka. Byłam wtedy sfrustrowana i zrezygnowana. Teraz już wiem, jaka byłam bezmyślna i naprawiam swoje błędy. Kosztuje to mniej stresu mnie i Norka, którego nikomu bym nie oddała, mimo, że zagryza moje kurtki :) Quote
strix Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 (edited) xxxx52 napisał(a): druga sprawa jest ta ,te osoby co uzywaja epitetopow typu "warcholstwo,czy chamica":crazyeye:nic nie odstapuja tym co maja psy i nie sprzataja po swich czworonogach.kultura osobista musi byc po obu stronach bariery. Nalezy nie zapominac ,ze" ton tworzy muzyke." Warcholstwo nie jest epitetem. Epitet to określenie rzeczownika. W znaczeniu potocznym zaś epitet to wyzwisko skierowane do kogoś. 'Warcholstwo' nie jest wyzwiskiem, jest rzeczownikiem nazywającym określone zachowanie. Aby użyć epitetu, musiałabym powiedzieć 'ty warchołko'. Warcholstwo nie jest też słowem niecenzuralnym. Warcholstwo to określenie sposobu zachowania przepełnionego arogancją i brakiem poszanowania dla innych. Nie jest prawdą, że nazywając rzecz po imieniu zrównuję się z osobą, która warcholstwo popełniła. Czy nazwanie złodziejstwa złodziejstwem uczyniłoby ze mnie złodziejkę? Edited May 30, 2012 by strix Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.