Jump to content
Dogomania

iskra_wroc

Members
  • Content Count

    1,267
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About iskra_wroc

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 09/23/1990

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.petsitter.pl.tl

Converted

  • Location
    Wrocław
  • Interests
    pozytywne szkolenie psów
  • Occupation
    petsitter

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. iskra_wroc

    Obroże, szelki, smycze vol. 2

    Czy ktoś ma i może podać wymiary szelek norweskich Hurtta 90??
  2. iskra_wroc

    Takie Rude x3

    https://www.youtube.com/watch?v=d3vOeCkeCNA   SKY IS THE LIMIT !  
  3. iskra_wroc

    Takie Rude x3

    W związku z tym że nasza galeria umarła, zdjęcia przepadły i wszystko się rozmyło postanowiłam założyć galeryjkę moich Przyjaciół jeszcze raz...   To my - Rudy Team.   Chcieliśmy się pochwalić łącznym poziomem IQ, ale wśród 9 stworzeń w chałupie nie uzbieraliśmy więcej niż 10pkt ;)   1. Kreska vel Krycha vel Kinia vel Biczys       26.06.2010r z ogromem emocji ruszyłam naszym poczciwym pekapem do Katowic, gdzie z hoteliku w Kielcach dojechała do mnie wtedy Patka. Małe, wtedy 5 miesięczne chucherko, z uszami do nieba, do miss piękności 'odrobinę' jej brakowało. Dostałam do ręki smycz, książeczkę i brzydactwo na kolana i... zwariowałam z miłości <3   Kreskę zaadoptowałam dzięki Dogomani, a w zasadzie dzięki uprzejmości Erki, która znosiła moje telefony z pytaniami o rozmiar obroży i inne bzdury;) Dzięki grupie dobrych ludzi, którzy za wczasu uratowali moją Krystynkę z giełdy w Kielcach moje marzenie się spełniło. Dostałam bezinteresowną, dozgonną i co najważniejsze obustronną miłość. Wtedy, zabierając Kinię do domu, nie wiedziałam, że obie uratowałyśmy sobie na wzajem życie...   Nie jest i nigdy nie była psem idealnym. Jej lękliwość nigdy do końca nie zostanie opanowana, mimo że osoby które Krechę znają od początku widzą postęp w zachowaniu. Udało nam się przestać mordować samochody, nie gonimy juz rowerzystów i rolkarzy, ba nawet lubim pobiegać przy kółkach ;) Został dystans do obcych osób  (strach przed ciotką Ulv w spodniach z frędzelkami :D) i szukanie mnie  kiedy coś Kreskę przerasta. Z psa niezainteresowanego zabawkami ani smakołykami stała się maniaczką piłek, czasem mam wrażenie, że jej misją jest uszczęśliwianie mnie. To delikatna, uczuciowa sunia, przypomina trochę psychikę collaka - mieszanka subtelności z adhd ;) Najlepsza na świecie !       2. Bimberro vel DzyńDzyń vel Dysiu vel Żarłok         Od dziecka chciałam mieć rudego kota, ale jakoś nie było mi dane, moi koci przyjaciele do tej pory zawsze występowali w odcieniach czerni a tu proszę... 3.11.2013r przyniosłam do domu prezent urodzinowy od przyjaciółki - Dzynia. Miał wtedy trzy miesiące, niezwykły urok osobisty i od początku własne zdanie. To kot który kocha jeść, nie lubi się myć i zupełnie nie widzi sensu w siedzeniu ludziom na kolanach :) Mimo to potrafi pokazać że kocha, choć na swój mało wylewny sposób. Każdy baranek w jego wykonaniu to święto państwowe:)     3. Ja - znaczy Aga.     Dwadzieścia kilka lat (nie)bez nałogów. W wolnych chwilach tarzam się po podłodze z sierściuchami ewentualnie irytuje znajomych wpadając z psem ;] W planach miałam panować nad całym towarzystwem, ale to niemożliwe, więc próbuje im po prostu nie przeszkadzać :)       Zamierzam wrzucać tu dzielnie zdjęcia, żeby żaden z magicznych momentów życia z futrzakami mi nie umknął. Nie można się po mnie spodziewać sumienności więc w razie czego proszę o wyrozumiałość.   Pozdrawiamy serdecznie   Takie Rude x 3        Za Tęczowym Mostkiem biaga też Tosia, Floruś i Tigunia... Mimo że lata mijają, a w sercu nadal Jesteście.     Tosia 8 lipca 2012r, około południa, została zagryziona przez psa sąsiada. Tosiu przepraszam Cię. Przepraszam, ze zawiodłam. Miałaś mieć piękne życie. Miałaś jeść tylko karmy bezzbożowe, pyszne smakołyki. Miałaś mieć setkę kolorowych piłeczek i dwie setki futrzastych myszek, którym do woli miałaś odgryzać sztuczne uszka. Wiesz, zamówiłam Ci nawet budyń dla kotów. Miałaś mieć wszystko. Promyczku mój. Tam za Tęczowym Mostkiem pobaw się z Florkiem. On Ci wszystko tam pokaże. Biegajcie razem jak brat z siostrzyczką. Pewnie nie będzie Ci miał za złe ciągłych podskoków. Nie wiem jak mam dalej żyć. Nie wiem co bez Ciebie zrobię.. Nawet Kreska próbowała Cię pomścić. Wiesz, że kiedy odeszłaś leżała cały czas przy Tobie? Wszyscy płaczą. Byłaś moim Potworkiem. Kto teraz będzie gryzł mnie w stopy kiedy za długo siedzę przed komputerem? Kto obierze sobie za życiowy cel odgryzienie mi ręki? Kto wskoczy na biurko i zażąda udostępnienia kolan? Czuję Twój zapach, czuję dotyk Twojego futerka, czuję Twoje ciepło. Nie wiem jak, ale to czuję. Tylko Ciebie nie ma. Zawiodłam Cię. Nie ochroniłam Cię przed złym światem. Przepraszam z całego serca. To był błąd, nigdy nie powinnam Cię dostać. Ślepa miłość. Bo kocham Cię kotku, wiesz? Wygrałaś z chorobą, nie wygrałaś z własnym, ciekawskim noskiem. Gdyby nie dzisiejszy poranek byłabyś tu ze mną. Nie gniewam się za siki na łóżku i tapety. Kocham Cię. Przepraszam, że Cię zawiodłam.  [url=http://naforum.zapodaj.net/b125e62fe9b6.jpg.html][/url]     Floruś Florek przeżył ze mną prawie 9 lat. Został znaleziony jako kociątko w worku na śmieci razem z rodzeństwem. Z potwornym kocim katarem, zapaleniem płuc i wg weterynarzy bez szans na przeżycie. W domu tymczasowym został nazwany Piratem, bo nie widział na jedno oczko. Z czasem leczenie, wiara i poświęcenie przyniosło efekty i zmiany na oczku cofnęły się. Kot który miał być martwy odwdzięczał się prezentami w postaci myszek i wróbelków na wycieraczce. W wieku 2 lat na skutek silnego uderzenia czymś w tylną część ciała został częściowo sparaliżowany, wtedy też stwierdzono ostrą niewydolność nerek. Długo walczyliśmy, ale się udało. Paraliż się cofnął a Floruś znowu stanął na tylne łapki. Niestety nerki raz uszkodzone zawsze dają o sobie znać później... Myślę że był spełnionym kotem. Kochał wolność, codzienne wycieczki na polowania i obchód okolicznych działek. Był niezwykle mądrym zwierzakiem, nauczony strachem z młodości przed przejściem przez ulicę zawsze  czekał na wolne obie strony... Choroba rozwinęła się niezwykle szybko. Nerki osłabione w młodości przestały filtrować. Przewlekła niewydolność nerek zabrała mi Go w niecałe 4 miesiące...   Jedno z ostatnich zdjęć przed Jego odejściem... [url=http://naforum.zapodaj.net/b680a753966a.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/1bb04f527403.jpg.html][/url]   Tigunia Mała czarna koteczka, która pojawiła się tak szybko jak zniknęła... Wracałam z wakacji, prawie pod domem usłyszałam darcie się z pod konterera na śmieci. Okazało się, ze nie mam omamów słuchowych i rzeczywiście pod paletami i stertą śmieci siedzi małe sklejone coś i trzeszczy. Zorganizowałam sprzęt, siedziałam w śmieciach do nocy, ale paskudnika który nie chciał współpracować przyniosłam ! Tigi miała może 4 tygodnie, na jej ciałku było chyba więcej pcheł nić kłaczków, jednak szybko dochodziła do siebie. kiedy kłaczki trochę odrosły okazało się że bedzie smoliście czarną, długowłosą pannicą. Niestety mimo że Tigi nie odchodziła od domu nawet na kilka metrów zaginęła. Prawdopodobnie została przez kogoś skradziona.
  4. iskra_wroc

    Poszukuję hodowli FCI

    Na imprezie zagadała do mnie koleżanka, że zamówiła sobie goldena i za moment szczenię będzie na świecie. Okazało się, że sunia urodzi się w hodowli powstałej po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt i w rezultacie za 1800zł kupuje sobie psa bez pochodzenia. Pomijając aspekt moralny, nie chcę żeby wydała takie pieniądze na zwierzę które nie spełni jej oczekiwań. Dziewczyna nie wierzy że za taką samą kwotę dostanie szczenię z prawdziwym rodowodem ZKWP. Jakby nie patrzeć sprawa finansowa jest istotna, a wszyscy wiemy jak hodowcy reagują na pytanie o cenę szczeniąt z ich  hodowli. Jeżeli jeszcze raz do kogoś zadzwoni, kulturalnie zapyta a ten jej rzuci słuchawką to pseuduchowi z radością zapłaci, bo ci chociaż zachowują się jak ludzie... :/   W skrócie: -poszukuję hodowli w której dostanę zdrowe szczenięta z metryką ZKWP, a nie jakiegoś pseudo stowarzyszonka -kwota za szczeniaka (sunia) to max 2000zł -jesteśmy z Wrocławia więc najchętniej gdyby nie było to nad morzem, choć jak trzeba pojedzie dalej - sunia nie musi być super rokująca wystawowo, ma być poprawnym przedstawicielem rasy -rodzice badani i przede wszystkim ze stabilnym charakterem   Kochani Dogomaniacy czy możecie polecić jakąś hodowlę??? Pomocy !
  5. iskra_wroc

    Spacer we Wrocławiu

    Może ktoś poszukuje - 19.01.2015 około 23.30, krzyżówka na Nowym Dworze (przy C.H.Wiktor-Biedronka) przez ulicę biegł biszkoptowy samiec labka. Na szyi ciemna obroża.
  6. iskra_wroc

    Preparat nabłyszczający

    Champion jest całkiem fajny. Poza tym używałam Espree High Sheen Finishing Spray i sierść też była po nim ładna. Błyszcząca, nie poklejona, aczkolwiek zapach jak dla mnie średni. Polecam z czystym sumieniem. Z tym że ja takich rzeczy używam dla kundelka, a nie pod wystawy :)  
  7. iskra_wroc

    Kreska - psi dzieciak

    Jakiś czas temu wracałam późnym wieczorem do domu. W zasadzie 'późny wieczór' dla części ludzi oznacza ciemną noc, ale nie zmienię przecież postrzegania świata ogółu. Mgliście było. I dżdżyście. W nieba sypała się mżawka, sprawiająca że z każdym oddechem robi ci się niedobrze. Więc idę z buta, bo autobus jak zwykle odjechał niewidzialny. Obok mnie dynda sobie smycz, a elementem dyndającym jest moja suk. Leziemy więc, krok po kroku, pysk w pysk. Obie zajęte własnymi myślami. Prowadzi mnie muzyka, ją symfonia zapachów. Mimo wszystko, w takim towarzystwie miło pokonywać kilometry. Rozumiemy się bez słów, bez gestów, wystarczy spojrzenie... Przyjaźń idealna. Bezinteresowna. Cudowna. Po drugiej stronie wyboistego szlaku asfaltowego idzie podobna para. Człowiek i pies. Drobną różnicę stanowi tylko smycz, a raczej jej brak. Radosne biszkoptowe psisko biega wokół, co chwile zanurzając mokry nosek w trawie. Pewnie czytał najnowsze wydanie psiego dziennika. Gdyby zaczytał sie bardziej....  Niestety psiak nas zauważył. Ruszył biegiem z zamiarem uroczystego przywitania, bo przecież tak trzeba. Psi savoir vivre. Pan zawołał, ale widocznie nie widział potrzeby wypracowania awaryjnego przywołania ze swoim Przyjacielem. Może mu się nie chciało, może nie miał czasu.. A może uważał że jego pies jest Szarikiem, który przecież będzie wiedział kiedy jest niebezpiecznie...  Człowiek tu się nie popisał. Biszkopcik nie zdążył poznać Krystynki.   Przejeżdżający samochód nawet nie próbował zwolnić. Nie zatrzymał się. Nie obejrzał. Psisko wpadło pod koła,a kierowca przejechał jakby to była mała gałązka na drodze. Nie zrobił nic. Na pewno widział w lusterku wybiegającego na ulicę Pana. Na pewno widział mnie na ulicy. I na pewno słyszał krzyk Biszkopta... Tego skowytu nie da się zapomnieć. Do dziś dźwięczy mi w uszach ten ogrom cierpienia i strachu... Pan wziął psisko na ręce i pobiegł po samochód, pojechał ratować Przyjaciela. Nie mogłam im pomóc w żadem sposób... Wszystko trwało kilka sekund...   Dziś spotkałam Pana na spacerze. Biszkopt nie żyje. Pogruchotane kości, stłuczenie narządów wewnętrznych. Nie było szans podobno. Pan płakał przy kilkuminutowej rozmowie....   I wiecie, najbardziej boli, że winni są wszyscy. Pan który nie zabezpieczył swojego Przyjaciela, przed jego własną ciekawością świata i skurwiel kierowca który za nic ma życie innej istoty..   Kierowcy życzę żeby ktoś go potrącił. Niech poczuje to co ten psiak. Ból i strach. I życzę mu żeby ktoś go rowie zostawił na pastwę losu.   Pan zapłacił najwyższą cenę swojej lekkomyślności. Stracił Przyjaciela i zawsze winny będzie śmierci Przyjaciela swojej córki.   Bo wiecie, Biszkopcik był pupilem autystycznej dziewczynki. Dzięki niemu zaczęła się komunikować ze światem.   W zasadzie dla niej był Całym Światem...    
  8. Około 7 sierpnia znajomej moich rodziców urodzą się szczenięta po mamie w typie jamnika. Szczeniaki będą docelowo małe, kundelki. Do adopcji w okolicach 10 października. Powoli szukamy maluchom domów, robimy rozeznanie. Proszę powstrzymać się od oceny tymczasowego właściciela suni w ciąży - suczka została zabrana ze wsi po śmierci właścicieli, wraz ze swoją córką z poprzedniego miotu. Młodsza sunia (ok 7-8 miesięcy) prawdopodobnie też będzie do adopcji. Starsza zostaje u tymczasowych opiekunów na zawsze. Jak tylko będę mieć możliwość dorzucę zdjęcia. Kontakt: [email][email protected][/email] tel: 785 713 915
  9. Magda ponawiam prośbę o zabranie karmy od Justyny z mieszkania. [B]Przesyłka NIE MOŻE tam leżeć ! [/B] Korzystamy z uprzejmości rodziny Justyny, karton zagraca mieszkanie i rodzina sobie tego nie życzy, za długo to trwa. O tym mieszkaniu jako o przechowalni już możemy zapomnieć..... Dlatego proszę zorganizuj się, dzwoń i jedź!
  10. iskra_wroc

    Obroże, szelki, smycze vol. 2

    [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/68567-Onomato-Peja"]Onomato-Peja[/URL][COLOR=#3e3e3e] [/COLOR] Spora część ma oba paski, zależy co się komu podoba... Właściciel chętniej kupi szelki z mniejszą ilością materiału (i co za tym idzie więcej na nie wyda), bo chce dla kotka szelki lekkie, szybko zakładane i 'niewyczuwalne', co nie znaczy że to całkiem bezpieczne. Step-iny też sa proponowane dla kotków bo przecież tak szybko się je zakłada.. Widziałam kota który z takich pół-guardów wychodzi w 2 sekundy, więc nigdy z czystym sumieniem nie uznam ich za bezpieczne ani nadające się dla kotowatych, które potrafią robić cuda na spacerze. Lepiej dmuchać na zimne.
  11. iskra_wroc

    Nowa obroża przeciwkleszczowa Bayera- Foresto

    My na kolejny sezon też kupimy Foresto. Na kleszcze działa rewelacyjnie (noszona prawie 3 miesiące), a w połączeniu z minimalną dawką czosnku z pchłami też problem się skończył. Koniec z kroplami ;]
  12. iskra_wroc

    Co na kleszcze NAJLEPSZE?

    Może chodzi o przepisy dotyczące przechowywania tego typu środków? U nas w sklepie do tego celu musiała powstać specjalna gablota szklana, z kontrolą temperatury, żeby w ogóle móc sprzedawać spoty, obroże i spraye. Generalnie odkleszczówki są trzymane pod kluczem po tej aferze z dzieckiem pijącym kreta na sklepie;) Bez tego sypią się kary.
  13. iskra_wroc

    Barf

    [quote name='Jara']Dietę układa sobie sama? Na jednym rodzaju mięsa to się daleko nie zajedzie. Polecam udać się do dr Czechowskiej na ul. Klasztorną, to jedyny wet we Wro, który ma pojęcie o barfie.[/QUOTE] Sama, wg porad na BF. Bazą jest wołowina, do tego cielęcina i królik (+ jakieś śladowe ilości ryb). Więcej jeść nie może bo ma potworną alergię... Wetkę polecę, dziękuję! Pani jest przerażona wizją uszkodzenia nerek przy tych wynikach i chce wracać do Orijena w razie czego.
  14. Magda ze zbiórki kakadowej mamy dla Ciebie jedzonko dla ferajny -przede wszystkim wsparcie dla kociąt tym razem. Odbiór niestety już nie w sklepie, bo jest ryzyko posądzenia pracowników o machlojki ze względu na brak paragonów, a wolimy sobie darować tłumaczenie się. Justyna ma wszystko u siebie w domu tj okolice tesco. Dogadamy się telefonicznie co i jak konkretnie. Potrzebujesz samochodu ;)
  15. iskra_wroc

    Kreska - psi dzieciak

    Dzynio zrobił mi prezent - niespodziankę:) Przyniósł mi do domu kreta. Kocię było tak szczęśliwe, rozmruczane i autentycznie był z siebie dumny ! Kret duży jak dla niego, tym bardziej że to jego pierwszy taki łup. Rzucił mi ścierwo pod nogi, uwalił się zadowolony obok i czekał na pochwały :)))) Coś czuję że mogę się spodziewać martwych podarunków też w łóżku pewnego dnia ;) [url=http://naforum.zapodaj.net/a3fb0f6c300f.jpg.html][img]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a3fb0f6c300f.jpg[/img][/url] A Kresce zaczął się okropny czas - czas linienia. Kłak fruwa wszędzie. Na dywanach, meblach, trawnikach, w zupie, na ciuchach. . . Podejrzewam że sąsiedzi też wiedzą jak wygląda linienie Krysosławy :diabloti: Ostatnio ją dręczyłam z trymerem, grzebieniem, furminatorem i pudlówką w rękach przez co wizualnie pies mi schudł o jakieś 2 kg :D Jeszcze z 2 tygodnie i wyłysieje całkowicie:) A wczoraj na nocnym spacerze zaatakował nas kot. Ot uroczy burasek w obróżce z dzwoneczkiem sobie szedł. Krysia postanowiła go pogonić, ruszyła, ja sie wydarłam więc zawróciła. Ale . . . kotek się zirytował że jakiś psiur w ogóle ma czelność próbować do niego startować i zaczął nas śledzić. 20 minut za nami chodził w różnych kierunkach, więc myślałam że może się kocisko zgubiło. Podeszłam pogłaskałam, pomruczał, łasił się po czym olał moją osobę i poszedł skradać się do ataku na Kreskę. Dosłownie kot mi zaatakował psa. W prawdzie kiedy rzucił się na Kreskę to ta go odbiła łapą (jak dobrze że w domu jest kot i nie wolno kiciusiów zębami killim :) ) i nikomu krzywda się nie stała, ale wyglądało to przerażająco. Kocię miało obłęd w oczach :P Znalazłam po paru minutach nawet jego właściciela, więc wszystko skończyło się dobrze:) Cudny burasek z niesamowitym charakterkiem :)
×