Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Content Count

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. strix

    Zoopsycholog czy behawiorysta?

    [quote name='a_niusia']kuuurde..."robie licencjata" i to nie stacjonarnie.... to ile masz weekendowych zjazdow w roku?:)))[/QUOTE] Widzę, że chyba mi mocno zazdrościsz, skoro śledzisz mnie na różnych forach tylko po to, żeby wylać trochę jadu. Pocieszę Cię, o wartość merytoryczną moich studiów nie musisz się martwić, są akredytowane przez jeden z najlepszych uniwersytetów w UK :) Licencjat jest punktem docelowym i żeby się tam znaleźć trzeba się wykazać i zdobyć po drodze kilka innych kwalifikacji. Innymi słowy, liczy się wiedza i dorobek a nie trzy lata pierdzenia w stołek.
  2. strix

    Dorosły pies agresywny wobec szczeniaka

    [quote name='klaki91'] Raczej rzadko sie zdarza aby jeden pies drugiemu pokazywał gdzie jego miejsce poprzez kopulowanie.[/QUOTE] Wcale nie. Słynne kładzenie łapy na grzbiecie to właśnie wstęp do rzeczonej czynności, dlatego pies 'pod spodem' tak się wkurza. To takie psie 'ja jestem na górze, więc mógłbym...' ;) Samce mają dużo bardziej sztywną hierarchię niż suki ale widziałam tez suki zachowujace się w ten sposób. Mam dwa samce w bardzo podobnym wieku, które właśnie tak próbowały się ustawiać, ale wobec mojej zdecydowanej reakcji dogadały się w inny sposób. U mnie w domu nie toleruję chamstwa nawet w wydaniu psim ;)
  3. A ja dziś spotkałam chyba Darunię. Tzn na pewno nie ją, bo rzecz działa się w Wielkopolsce, ale osobę o podobnym rozumowaniu. Wracałam z moimi ze spaceru. W sąsiednim bloku ludzie mają sporo TTB i niestety większość z nich jak widzi inne psy to się pruje. Zazwyczaj kilka takich akcji plus zero reakcji ze strony moich wystarczyło, żeby się nauczyły, że nic z tego nie mają poza bolacą szyją i już się tak nie sadzą. Ale nie, są dwa samce, które zachowują się jak byki na corridzie. Niestety prowadzają je paniusie bardziej zajęte swoimi tipsami niż psami. No i dzisiaj taka dziunia tak była zajęta gadaniem przez komórkę, że nie zauważyła, że jej pies się na moje sadzi (droga osiedlowa, szliśmy do domu, przeszłam specjalnie na drugą stronę za samochody myśląc, że może nas nie zauważy ale nic z tego). Komórkę szlag trafił (nie żal mi jakoś panienki), a dama ledwo psa utrzymała, miała przy tym więcej szczęścia niż rozumu. Gdyby moje się sadziły to chyba by poleciała, bo już i tak jakiegoś słupka się chwyciła, a pies się dopiero rozkręcał. Zebrało mi się i jej powiedziałam, że mam dosyć tej ciągłej jatki (jej pies sadzi się na moje z balkonu kilka razy dziennie i to naprawdę głośno, o spotkaniach na drodze nie mówiąc) i że niech zainwestuje w behawiorystę albo chociaż w kaganiec, bo kiedyś psa nie utrzyma i dojdzie do tragedii. Odpowiedź była taka, że kagańce to ja mogę swoim 'kundlom' zakładać, k***a mać itp. Dziewczę miało na oko może z 19 latek i taką mnie polszczyzną uraczyło. Co ciekawe sąsiedzi się włączyli i stanęli po mojej stronie, więc wnioskuję, że konflikt jest zadawniony i być może do czegoś już doszło. Smutne, że panna nie widzi, że przyczynia się do popsucia i tak już złej reputacji tej rasy. Dodam, że jej pies na oko ma z 4-5 lat, to nie żaden szczylek, który może z wiekiem się uspokoi. No ale cóż, nie wątpię, że ona kocha zwierzęta a miłość przecież góry przenosi... .
  4. [quote name='GAJOS']Ale czytaj ze zrozumieniem - pytałem czy to czasem nie jakieś zwyrodnienie, lub inna dolegliwość fizyczna - NIE - "Dbam o niego i z byle czym jezdzę do weta. Wet powiedział, że jego stawy są wporządku" Ponadto napisałem, że to nie jest bieganie, ale raczej szybszy spacer na dystansie - w jedną stronę jest 2-2,5 km (później jest 20 min odpoczynku i powrót). - Sam widziałem jak wyglądały te sesje z rowerem. I nie jest to bieganie. Co do agresji to babka z tym próbuje walczyć - szkolenia. Ponadto codzienne sesje przepełnione błędami , no ale... się stara i hołd jej za to. Dla mnie to problem tkwi w tym, że babka dosłownie traktuje psa jak dziecko, a raczej troche lepiej niż własne dzieci. I troche za bardzo się rozczuliła nad psem. Jak zobaczyła MAŁE zadrapanie u mojego psa (gdzieś nad jeziorem się zadrapał belą, którą sobie wytargał z wody) to zapytała co powiedział o tym weterynarz... A zadrapanie jest tak na 1-2 cm - odrapana skóra - nic wielkiego, nic zaczerwienionego , przemyte kilka razy - jedynie strópek został... Odpowiedziałem, że nie byłem u weta to stwierdziła, że ze mną coś nie tak :D:D Ale , nie o tym mowa :) Aaa... i sobie przypomniałem - Zaproponowałem jej żeby czasami poszła nad jezioro - gdzie jest mało ludzi, i psów (prawie codziennie tam jestem w różnych porach, to wiem) żeby pies sobie popływał, to stwierdziła, ze JEJ PIES NIGDY NIE PŁYWAŁ, WIEC PEWNIE SIĘ UTOPI...<załamka>[/QUOTE] Czytam ze zrozumieniem. Napisałeś, że Cię to rozśmieszyło, więc się do tego odniosłam. Może przestań wtykać nos w nieswoje sprawy i zajmij się swoim życiem? Kto to widział zakładać wątek na forum żeby poobrabiać komuś cztery litery.
  5. Owszem, zwłaszcza ONka, które są genetycznie predysponowane do chorób zwyrodnieniowych układu kostnego. Nie ma się z czego śmiać. Nadwyrężanie stawów każdego psa prowadzi do artretyzmu (wystarczy popatrzeć na weteranów psich zaprzęgów, którzy zazwyczaj kończą mocno przedwcześnie z igłą). Co do ONków to w ogóle nie powinny biegać przy rowerze, bo to jest wymuszony ruch i pies nie może przestać, jak go zacznie boleć. To dotyczy większości dużych psów. Agresja nie ma z tym nic wspólnego (chociaż ból moze prowadzić do agresji, ale raczej nie w tym przypadku). Po prostu pies nie jest zsocjalizowany i najprawdopodbniej nie ma jasnego układu hierarchii, co psa dodatkowo stresuje.
  6. strix

    Stres przed burzą proszę o pomoc.

    [quote name='Nabu']Ten lek jakoś mnie nie zachęcił. Samo zdanie (...)Likwiduje stany lękowe(...) - jest fałszywe. Skoro LIKWIDUJE, to żaden pies nie powinien mieć ŻADNEGO LĘKU, ba powinien być nieustraszony. Co najwyżej może je osłabiać, ale na pewno nie zlikwiduje. Tak jeszcze z ciekawości, czy pies jest po tym, jakby naćpany, otępiony?[/QUOTE] Masz rację ale to jest prawdopodobnie kryptoreklama, inaczej pani nie strzępiłaby sobie jezyka na pół strony maszynopisu w odpowiedzi na Twoje kilka zdań ;) Robię licencjat z behawiorystyki i przekonałam się nie raz, że leki to jedynie rozwiązanie tymczasowe. Jasne, ze lepsze są mieszanki ziołowe od psychotropów, ale żaden lek nie zlikwiduje źródła problemu, które znajduje się w psiej głowie! Tak jak ludzie potrzebują terapii tak potrzebują jej też psy i żadna piguła czy mieszanka tego nie zastąpi. Pisanie, że jakaś ziołowa mieszanka zlikwiduje problem to zwykłe kłamstwo. Nie ma tak, że na wszystko jest pigułka, chociaż tak byłoby najłatwiej.
  7. strix

    Stres przed burzą proszę o pomoc.

    [quote name='Reni']Na tę sytuację polecam, skuteczne: [URL]http://sklep.dakis-biotimex.com.pl/product_info.php?cPath=6&products_id=37[/URL] Rena[/QUOTE] Chyba żartujesz. To jest mieszkanka ziołowa i absolutnie nie rozwiąże problemu! Żaden preparat nie usunie źródła lęku. Można psu dawać dragi w nieskonczoność, ale proszę pamietać, że organizm się przyzwyczaja do dawki i trzeba ją zwiększać. I co? Będziecie zwiększać aż pies się przekręci? Tak jak ludzkich fobii nie leczy się lekami tylko psychoterapią, tak psich fobii tez nie leczy się 'pigułkami' tylko pracą z psem.
  8. strix

    Stres przed burzą proszę o pomoc.

    Podczas burzy nie przytulaj i nie pocieszaj psa. Wiem, ze to brzmi źle z naszego, ludzkiego punktu widzenia, ale psy to nie ludzie. Psy okazywaną uwagę odbierają jako pochwałę ich działania/stanu. Głaszcząc i szepcząc do przestraszonego psa dajesz mu mocny sygnał, że dobrze sie zachowuje, że tego chcesz i że ma tak robić dalej. Z gadaniem jesto podobnie, bo jakikolwiek przejaw naszej uwagi to dla pieska pochwała. Zamiast tego siądź sobie w fotelu, zrelaksuj się, poczytaj czy pooglądaj tv i niech piesek czerpie z Twojej spokojnej energii. Przygotuj dla psiaka jakieś bezpieczne miejsce, nawet otwarta szafa jest dobra, byleby miał sie gdzie schować. Nagraj tę burzę (można kupić gotowe przez internet) i puszczaj psu, najpierw cicho podczas zabawy, karmienia, spaceru itp. Tak,żeby sobie to dobrze skojarzył. W przeciągu kilku tygodni stopniowo zwiększaj głośność. Sporo psów tak odczulałam, działa w 99% :)
  9. Jak Rychu reaguje na inne psy płci męskiej?
  10. [quote name='LadyS']Ależ jesteś zabawna, doprawdy :lol: Nie widać momentami, że kończyłaś polonistykę po tym, jak piszesz. Nawiazując natomiast do tego, co usunęłaś - ja nie jestem nauczycielem :lol: Wiec jak mało wiesz, to może po prostu nie pisz :diabloti: Twoja argumentacja staje się żałosna w tym temacie, a przedtem dało się z Tobą normalnie porozmawiać - teraz nagle się okazuje, że nie zrozumiałaś czegoś, co było dziecinnie proste i już foch i ciskanie się wokół - współczuję, właściciel psa powinien nad sobą panować, a forum to nie jest całe życie - tylko słowo pisane :diabloti:[/QUOTE] To nie ja zaczęłam dyskusję na tematy językowe i nie ja zaczęłam pisać o swoim wykształceniu ani kompetencjach językowych innych użytkowników. Tak więc proponuję niniejszą wypowiedź skierować do siebie :) I miłego popołudnia życzę.
  11. [quote name='a_niusia']powtorze to ostatni raz: nie lubie kopac ani bic psow. sytuacja, w ktorej musze to zrobic za kazdym razem jest dla mnie mocno niekomfortowa, bo [B]wiaze sie z niebezpieczenstwem i dla mnie i dla moich psow[/B]. nie mniej jednak zawsze bede swoich dziewczyn bronic i jesli uda mi sie odgonic napastnika zamim on dopadnie ktoregos mojego psa to czuje z tego powodu satysfakcje, a nie radosc, bo "kopnelam psa". czy ktos jeszcze poza strix uwaza, ze to niezdrowe? bo szczerze nie chce mi sie walkowac tego tematu.[/QUOTE] Nie każdemu na tym forum chce się dokopywać do Twoich starych postów ale ja je dość dobrze pamiętam. Profilaktyczne kopanie, o którym napisałaś, to kopanie zanim cokolwiek sie zdarzy (jeśli nie rozumiesz znaczenia słowa 'profilaktyka' to sobie je sprawdź). Napisałaś więc, że tak na wszelki wypadek rozdajesz kopy owczarkom i teraz masz focha, bo mi się taka postawa nie podoba i tym napisałam. Skoro nie potrafisz pogodzić się z tym, że ludzie moga mieć różne opinie na temat tego, czym się chwalisz na forum, to zachowaj te informacje dla siebie. Niedawno to samo radziłaś Daruni i to w mało kulturalny sposób. Nie podoba mi się rozdawanie kopów na prawo i lewo, bicie łańcuchową smyczą po grzbiecie i chwalenie się tym. W dodatku psów jednej rasy i 'profilaktycznie', czyli na zapas. Dla mnie koniec tematu.
  12. [quote name='agairiki']Myślę, że największym problemem są media i szczególne nagłaśnianie przypadku pogryzienia przez rottka, dobermana, amstaffa itd. co jeszcze bardziej obniża ich pozycję. Zauważcie, że każda reklama w której pies ma być groźny zazwyczaj wykorzystuje te rasy. Nawet na głupich tabliczkach z napisem typu 'groźny pies' jest podobizna jednej z nich...[/QUOTE] Prawda. Ostatnio czytałam badania, że 70-80% pogryzień to sprawka ras takich jak: JRT, pomeranian, yorkshire terrier, jamnik itp. Ale tego nikt nie nagłaśnia, bo wiadomo, mały to krzywdy nie zrobi. A to nie do końca prawda, bo mały moze skutecznie odgryźć dziecku np. nos i to się zdarza. Dziś szłam z Faustem (mieszaniec laba) i Brunem (ONek) i wpadłyśmy na panią z yorkiem na flexi. Piesek się rozjazgotał, wisi na końcu flexi i urządza mini-jatkę, a moje gapią się na mnie pytajaco. Pani od yorka na to 'a co one się tak patrzą?'. Ja na to, że tak je nauczyłam i czekają na instrukcje ode mnie. Ona na to 'eee, to głupie są. mój sam wie, co robić!'. :evil_lol:
  13. Chciałabym zapytać, na którym wątku mogę zgłosić możliwą pseudohodowlę? Szukałam przez wyszukiwarkę, ale dostaję 'file not found'. Na priva też chętnie napiszę, chodzi o woj. wielkopolskie.
  14. Kiedyś szłam ze ś.p. Donem (ONkiem) i minęła nas starsza kobieta. Pies był w kagańcu i na smyczy. Nagle obróciła się, zaklęła kilka razy i kopnęła mojego Dona w tyłek. Pies tylko popatrzył z politowaniem, przechodnie zaczeli kobietę uspokajać. Okazało się, że starowinka miała za sobą mocno traumatyczne przeżycia wojenne (SSman zaszczuł na śmierć jej siostrę na jej oczach, właśnie owczarkiem niemieckim). Babka przyznała, że całe życie leczy się psychiatrycznie. Jakoś nie miałam najmniejszej ochoty kopnąć tej staruszki, nawet zanim wyszło na jaw, co przeżyła.
  15. [quote name='kopra']nie wiem dlatego tak jest w innych parkach, ale np w moim parku na Zdrowiu w Łodzi psiaki maja zakaz kąpieli w zbiornikach wodnych (a jest ich w tym parku chyba 5 albo 6) ponieważ zbiorniki te funkcjonują jako rezerwaty dla kaczek i łabędzi :)[/QUOTE] Tu w Oslo jest podobnie i też chodzi o to, żeby psy nie płoszyły kaczek i łabędzi w okresie lęgowym. W całej Norwegii od maja do października psy muszą być na smyczach i to absolutnie wszędzie. Ale to martwy przepis, bo nikt tego nie kontroluje.
  16. [quote name='Beatrx']a moze to nie do was tylko po prostu panom się znudziło stać w miejscu albo głodni się zrobili i pojechali:cool3: ile wynosi mandat za wprowadzenie psa na plażę?[/QUOTE] Może nie, ale jakas kobieta siedząca na kocu powiedziała nam, że po nas jadą, bo już wcześniej przyłapali inną parę z psem w tym miejscu, więc nie chcieliśmy ryzykować. Mogło tez być tak, że tablica oznaczeniowa leżała gdzieś w krzakach. Mandat podobno od 50 do 500 zł.
  17. [quote name='evel']To nie do końca tak działa ;)[/QUOTE] Nie będę się kłócić, bo nie wiem. W każdym razie na pewno nie była to plaża oznaczona, jeśli przez oznaczenie rozumiemy tablicę informacyjną, znak itp, ani strzeżona. Samochód ruszył w naszą stronę z sąsiedniej plaży, oznaczonej i strzeżonej :)
  18. [B]anorektyczna.nerko[/B], my w zeszłym roku pojechaliśmy z naszym wtedy jeszcze tylko jednym psem do Pogorzelicy. Ośrodek fajny (chociaż pod koniec pobytu pojawił się pan z agresywnym mieszańcem boksia, który latał luzem po całym ośrodku i gryzł inne psy), naprzeciw ośrodka lasek, można było psa wybiegać itp. Nieświadomi niczego pewnego wieczoru poszliśmy na plażę (to był wczesny czerwiec, więc przed sezonem jeszcze). W ciągu pięciu minut na tej plaży widziałam 1. sikającego do wody mężczyznę (stanął tyłem do plaży, wyją osprzęt i sobie sikał bez krępacji) 2. wymiotujacego nastolatka siedzącego z grupą innych nastolatków pijących piwo (na moje oko nie byli pełnoletni) 3. stado pijanych osiłków ścigających się po wydmach. Ale zaparkowany niopodal samochód straży miejskiej albo policji (nie dostrzegłam) odpalił dopiero na nasz widok (pies był na smyczy). Czym prędzej zwialiśmy po schodkach na górę, a towarzyszył nam rechot rzeczonych osiłków z wydm i okrzyki że 'co, k***a, na plaże się z psem zachciewa'. W tym roku darujemy sobie polskie morze.
  19. [quote name='Handzia55']A Oczywiście wywiązała się dyskusja między ludżmi, kilku mądrali perorowało, że miejsce psa to jest w budzie, a nie w autobusie, parę osób mnie broniło, ja się nie odzywałam ale gotowalo się we mnie:angryy:[/QUOTE] Trzeba im było odpowiedzieć, że miejsce buraków jest na polu ;) Zawsze mnie zastanawia, że lekko zawiany pan emanujący wonią wczorajszej imprezki nikomu nie przeszkadza, ale pies już tak. Jak ostatnio byłam w Poznaniu, do tramwaju wsiadała pani z astkiem, bardzo dużym, masywnym i pięknym. Pies miał świetny kaganiec, smycz itp. Ludziom mało co oczy nie wyskoczyły z orbit i zaczęły się komentarze. Do tego pies sie bał tramwaju i zablokował sie na schodach. Zapytałam właścicielki, czy jej pomóc, ona że bardzo prosi i że pies to duże ciele, nie jest agresywny. No i razem żeśmy tego cielaka podniosły i umieściły w tramwaju, a ludzie zachowywali się, hmm, jak banda przedszkolaków.
  20. Mojego Onka jak był mały napadł wielgachny biały labek. Udało mi się awanturnika odgonić, ale od tej pory Bruno ma awersję do białych psów. Sąsiadka zza rogu ma fajną białą sukę retrievera i Bruno zaraz po tej akcji z labem zaczął ją oszczekiwać. No ale wytłumaczyłam sąsiadce, co i jak, popracowaliśmy i dość szybko mu to minęło (także za sprawą reakcji tej suki, która stała patrząc się na mojego jak na ostatniego idiotę i merdała ogonem). Teraz jak Bruno widzi białego psa wielkości labka, to owszem, jest bardziej skoncentrowany na nim niż na innych psach ale nie ma mowy o rzucaniu się. Uważam, że przekonanie o tym, że jak się fizycznie panuje nad psem to jest ok to droga do nikąd. Jasne,że jeśli weźmie się ze schroniska psa z problemami, to praca wymaga czasu i kontrola siłą rzeczy będzie z początku tylko fizyczna. Ale grunt w tym, żeby na tym nie poprzestawać. Jakiś czas temu w USA był taki wypadek, że dwa korsiaki zagryzły na korytarzu bloku sąsiadkę, której z jakiegoś powodu bardzo nie lubiły. Z resztą te psy były w ogóle mocno reaktywne i agresywne, ale zawsze wyprowadzano je na smyczy i w kagańcach. I właściciel uznał, że to wystarczy. Nie wystarczyło, bo pewnego dnia właściciel albo nie domknął drzwi albo ktoś nacisnął na klamkę z zewnątrz. I wydarzyła sie tragedia. To jest bardzo skrajny przykład, ale chodzi mi o to, że zawsze może być tak, że furtka będzie niedomknięta, obroża za szeroka (bo pies np, zgubił w lato kilka kilo), urwie się karabińczyk od smyczy (a to się często zdarza jeśli pies się dużo wyrywa - zmęczenie materiału). Dlatego nieporozumieniem jest poprzestawanie na fizycznej kontroli. Dodam jeszcze, że szkolenie komend jak najbardziej, ale jeśli w domu nie ma jasnych zasad i pies ustala własne, to nie ma co liczyć, że szkolenie komend cokolwiek zmieni. Pies w sytuacji rozproszenia słucha się bowiem tylko tych, których szanuje. Komendę za smaczka owszem, większość psów wykona prawie zawsze i pewnie dla każdego, ale jeśli w pobliżu pojawia się coś bardziej atrakcyjnego (np. inny pies do zagryzienia), pies będzie słuchał tylko tych, wobec których czuje respekt (nie mylić ze strachem!). Co do wyzywania, zgadzam się, że to absolutne chamstwo. Na nas czasami wołają 'eses' albo 'jawohl' ale już nie zwracam uwagi.
  21. [quote name='PaulinaBemol']tak się kończy 100% pozytywne wychowanie czy dzieci czy psów :roll: Pocieszę was że mi ostatnio koleżanka opowiadała o nowych sąsiadach. Jakies buractwo koleś potrafi sikać na klatce a jak się z żoną pokłócił to nasrał za przeproszeniem na własną wycieraczkę na przeciwko ich drzwi.... :angryy:[/QUOTE] Na złość mamie odmrożę sobie uszy... . :P Co za jełop! W sumie, tak sobie myślę, że jeśli ludzie takiego pokroju sprawiają sobie psa, to nie ma siły, żeby ten pies był potem porządnie wychowany... . ;) Co do bezstresowca masz rację. Ostatnio była na ten temat seria artykułów (odnośnie dzieci, nie psów). Eksperci norwescy biją na alarm, że rośnie im pokolenie dzieci pozbawionych empatii i przekonanych, że wszystko im się należy. Podobno jakieś badania robili i wyniki okazały się mniej niż pozytywne ;) Z tym sikaniem to w ogóle tutaj jest problem, bo dorośli też leją, gdzie popadnie, nawet nie tylko po pijaku (ale zwłaszcza po pijaku). Jak kilka razy zwróciłam im uwagę, bo sikali tuż pod naszym blokiem, to usłyszałam, że to w Norwegii jest normalne (akcent mnie zdradza, wiec wiedzą, że nie jestem stąd). Nie jest normalne ale jest powszechne. Skoro sami tak robią, to trudno od dzieci wymagać innego podejścia... .
  22. [quote name='LadyS']Złapać dziecko za bety i przyprowadzić rodzicom. A jak widzieliście ich w akcji - nagrać, żeby rodzic nie mógł powiedzieć, że sobie wymyśliliście, a to na pewno psy. A jak nie będą chętni do skruchy, skontaktować się z administracją ;) Nie jestem fanką polubownych rozwiązań, bo zazwyczaj mało z nich wychodzi.[/QUOTE] Niestety w Norwegii taka akcja skończyłaby się aresztowaniem nas. Dzieci tutaj to królewny i królewicze, można im ewentualnie bardzo grzecznie zwrócić uwagę (mąż zwrócił, nie pomogło). Nagrywanie dzieci jest zabronione, o łapaniu za bety nawet nie wspominając. Na dodatek jeden z tych chłopców ma jakieś zaburzenie autystyczne, więc właściwie nie ma na niego metody. Rodzice zwracają mu uwagę raz a jak nie skutkuje (a nigdy nie skutkuje) udają, że nie widzą, co wyrabia. Te dzieci jak tylko zrobi się ciepło właściwie żyją na dworze, rodzice blokują drzwi do klatki tak, żeby były otwarte i dzieciaki wolny czas spedzają na podwórku przed blokiem. Blok jest w kształcie podkowy, więc akustyka jak amfiteatrze, ale najgorsze jest właśnie to sikanie. Podejrzewam, że kłamią rodzicom, że idą do mieszkania sie załatwić, a że im sie nie chce, leją zaraz po wejściu do klatki. Rodzice nie lepsi, kiedyś zostawili umazany kupą wózek na wspólnym korytarzu zaraz przy wejściu tak, żeby każdy mógł się uraczyć zapaszkiem... . Stał tak dopóki zapach nie wywietrzał... . Jak widać chamstwo jest zjawiskiem ponad podziałami narodowymi ;)
  23. strix

    Agresja z gryzieniem do krwi

    Nikt tu niczego nie promuje. Opisałam konkretną sytuację, która zmieniła życie tego psa i jego nastawienie do ludzi. Napisałam wyraźnie, w przeciwieństwie do Ciebie, że nie ma jednej słusznej metody i że bez zobaczenia psa nie można poradzić, jakie zachowanie będzie najlepsze. Są psy, które tylko straszą i nie gryzą, a są psy, które gryzą bez ostrzeżenia. I chwała panu hodowcy za to, że tak świetnie odczytał mowę ciała psa i dobrał odpowiednią metodę. Twoje podejście,gerto, konczy się tym, że psy, które nie reagują na jedynie słuszną metodę dostają igłę jako nierokujace/genetycznie spaprane itp. A nie o to chodzi.
  24. Mój ś.p. ONek Don miał zwyczaj zajeżdżać facetom w krocze zwłaszcza podczas szkolenia na PO. Aż się pozorant zdziwił, bo pies za rękaw chwycił, owszem, ale potem zaraz ucapał go w jaja ;) Dobrze, że nie trafiliśmy nigdy na golasa, bo mógłby się czegoś pozbyć... . :P
  25. strix

    Agresja z gryzieniem do krwi

    [quote name='gosikf & dogs']Pies jest zbyt podekscytowany aby go ukierunkowywać, nie reaguje na inne rzeczy poza tą jedną którą chce osiągnąć, np dojście do drzwi gdy ktoś wchodzi. Nie mogę ryzykować zdrowia gości. Krótka smycz nie zdała by egzaminu, pies często reaguje szarpaniem smyczy, krótka smycz mogłaby skutkować tym, że zamiast niej szarpałby rękę.[/QUOTE] Pies sie z Tobą siłuje a Ty dajesz za wygraną. W takiej sytuacji nie dziwię się, że pies uważa, że wszystko mu wolno. Nie twierzę, że masz sie z nim siłować, ale powinnaś umieć go przechytrzyć tak, żeby jednak wyszło na Twoje. Póki co pies otrzymuje pozytywne wzmocnienie - agresja i siła fizyczna się opłaca. A zachowanie nagradzane będzie sie powtarzać. Co do spania w łóżku to to zalezy od psa. Nie można uogólniać w żadną stronę. Są psy, które nigdy nie będą tego odbierać jako przywileje należne najwazniejszemu członkowi stada, a są takie, dla których skojarzenie jest jednoznaczne. Zazwyczaj jeśli inne obszary relacji są bez zarzutu, niczego to nie zmienia (patrz przykład z seterem).
×