Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dardamell napisał(a):
dog193, ja bym bardzo chętnie zobaczyła jak Spike socjalizuje z innymi psami jaga z popędami, który nie jest własnością myśliwego i nie ma za dużo frisbee.
To mogło by być dla nas wszystkich bardzo pouczające.

Ja miałam sukę jaga (mix) z popędami, nie jestem myśliwym. Była jak najbardziej zsocjalizowana w mojej obecności, pod bezpośrednią kontrolą, ale potrafiła być naprawdę niebezpieczna, kiedy działała w/g własnego uznania. Właściwie miałam dwie suki, wzięłam siostry, ale jedną musiałam oddać, bo całe były w szramach już w wieku czterech miesięcy, nie sposób było bezustannie ich pilnować, a żadna nie chciała odpuścić.

Miałam więc tę jedną, super wychowaną, karną sukę, aż postanowiłam kupić labradora. Efekt taki, że musiałam się kąpać przy otwartych drzwiach łazienki, żeby jag czuła kontrolę, bo inaczej rozszarpałaby tę trzy razy większą, półroczną labkę na strzępy. Parę tygodni trwało, zanim można było zostawić je same w domu, przez ten czas labka jeździła ze mną do pracy :D

Strasznie lubię teriery, mają niesamowitą wyobraźnię i prawie że mówią, ale łatwo to z nimi nie jest.

Posted

Ja mam jaga na osiedlu... Prowadzony na spacerki na smyczy dookoła osiedla przez pańcię... Chyba nie muszę pisać, jak wygląda spotkanie z nim? :loveu: :razz:

Posted

To już nie odnośnie spike'a, ale odnośnie tych, którzy puszczają swoje małe mordki do ONków, rottków i innych sto tysięcy razy większych od nich psów, a potem mają pretensje.. ot, mój pomysł w związku z ostatnim spacerem:

[FONT=lucida grande]Ponieważ doszłam z Werą do etapu, na którym mogę ją spuścić na widok obcego psa i bez problemu odwołać, stwierdziłam, że nauczę ją niereagowania na jakieś zmyślone imię. Wówczas, gdy właściciel drugiego pieska nic sobie nie będzie robić z moich próśb o zapięcie go na smycz, pogrożę, że spuszczę psa, zrobię to naprawdę i zacznę iść w swoją stronę. A jak Wera uzna, że się pobiegnie przywitać, to zacznę krzyczeć "Foksik! Foksik!", nie będzie reagować, a właściciel dostanie motorka w tyłku.
[/FONT]
[FONT=lucida grande]Ewentualnie na "Foksik" po prostu nauczę ją biegu do przodu.[/FONT]
[FONT=lucida grande]A na koniec spokojne "Wera" i pójdziemy ku zachodzącemu słońcu, zostawiając zziajanego właściciela z jego pupilkiem. [/FONT]:loveu:

Posted

Dardamell napisał(a):

Badmasi, ale dla mniejszego psa wcale nei jest problemem rzucać sporo większym od siebie psem jak szmatą. To jest w dużej mierze kwestia charakteru drugiego psa, jego progu pobudzenia, ilości wydzielanej adrenaliny i dopaminy w momencie zagrożenia, jego zajadłości a w końcu jego umiejętności wyciszenia się.

Zależy jak wielki jest ten pies. Nasz kolega nie dookreślił się co za cielaka w domu trzyma.

Posted

dla mniejszego psa wcale nei jest problemem rzucać sporo większym od siebie psem jak szmatą.


ale potrafiła być naprawdę niebezpieczna, kiedy działała w/g własnego uznania.


Myślę, że ten mały piesek pokazałby wcześniej czy później pełnię swoich możliwości


No niestety ale zanim tamta zdążyła pomyśleć o ucieczce już była pod moją targana po ulicy.


odnoszę dziwne wrażenie jakbym znalazl się wśród jakichś zakompleksionych dresów z których każdy próbuje zrobić na swoich kumplach wrażenie jaki to ten jego pies groźny. z całą odpowiedzialnością stwierdzam: IDŹCIE SIĘ LECZYĆ

Posted

Ja dyskusję opuściłam po wyznaniu spike'a że bezpieczeństwo to sprawa podrzędna i warto podejmować ryzyko w kontaktach z innymi psami.


należy podejmować ryzyko w życiu.
robert kubica uległ poważnemy wypadkowi i mimo to dalej się ściga i inni też się ścigają choć zdają sobie sprawę z ryzyka
w rajdzie dakkar kilka dni temu zginął człowiek a inni wciąż jadą
"morgi" spadł przy skoku i doznał bardzo poważnych obrażeń a inni skaczą dalej
schumacher leży w szpitalu po bardo poważnym wypadku na nartach ale ludzie wciąż jeżdżą na nartach.
christopher reeve, filmowy "superman" spadł z konia grając w polo i doznał urazu przez który został "gadającą głową" na wózku inwalidzkim (reszta ciała sparaliżowana) a kilka lat po tym umarł ale mimo to inni wciąż grają w polo i jeżdżą konno.
itd itd, przykłady można mnożyć.
ja pozwalając mojemu psu zachowywać się jak pies nie narażam go na żadne szczególne niebezpieczeństwo.
właśnie wróciłem ze spaceru w którym mój swobodnie biegający pies pomógł jednej pani złapać jej psa który uciekł. po prostu zobaczyłem że gania sobie z jakimś pieskiem a właściciela nie widać. jak go zawołałem to przybiegły razem. właścicielka się pojawiła za parę minut. jak widać są dobre strony tej wolności która wg was jest taka straszna i niebezpieczna.

Posted

spike1975 napisał(a):
odnoszę dziwne wrażenie jakbym znalazl się wśród jakichś zakompleksionych dresów z których każdy próbuje zrobić na swoich kumplach wrażenie jaki to ten jego pies groźny. z całą odpowiedzialnością stwierdzam: IDŹCIE SIĘ LECZYĆ


Jeśli chodzi o mnie przerzuć się z dresów na stare dewotki :megagrin:

Posted

rozi napisał(a):
Jeśli chodzi o mnie przerzuć się z dresów na stare dewotki :megagrin:




Rozi, uwielbiam Cię :)

Spike, ja nie "dresiarz", jak już to "bojówkarz" ale tak, jeśli mam sytuację, gdzie mój mikroskopijny 3 kg psiak, po drugiej operacji kręgosłupa szyjnego, uczy się na nowo chodzić, a nawet lekkie pacnięcie łapą innego psa może być śmiertelne w skutkach - a to autentyczna sytuacja z zycia Pi- to duży podbiegający bez kontroli pies zostanie wyproszony na kopach, nawet gdyby to był "słodki labrador, który tylko chce się przywitać".

Posted

spike1975 napisał(a):

ja pozwalając mojemu psu zachowywać się jak pies nie narażam go na żadne szczególne niebezpieczeństwo.
właśnie wróciłem ze spaceru w którym mój swobodnie biegający pies pomógł jednej pani złapać jej psa który uciekł. po prostu zobaczyłem że gania sobie z jakimś pieskiem a właściciela nie widać. jak go zawołałem to przybiegły razem. właścicielka się pojawiła za parę minut. jak widać są dobre strony tej wolności która wg was jest taka straszna i niebezpieczna.

Jakiego masz pieska?

Posted (edited)

"w typie" owczarka, ok 35 kg. od tej wyżlicy był trochę większy, od dorodnego samca byłby pewnie mniejszy.

to duży podbiegający bez kontroli pies zostanie wyproszony na kopach, nawet gdyby to był


a na dzisiejszym spacerze, mój podbiegający bez kontroli pies bawił się z malutkim, słodkim szczeniaczkiem. znaczy tylko się obwąchiwali. jego pan jak zobaczył lecącego w ich stronę mojego to trochę spękał i zaczął tego swojego wołać. ale za chwilę już wyluzował i się cieszył że maluch może się poobwąchiwać z dorosłym, obcym, spokojnym psem.
całe szczęście że was tam nie było bo pewnie byście go skopały i zatłukły a potem jeszcze poszczuły swoimi strasznymi psami. jak to na "miłośniczki psów" przystało.

Edited by spike1975
Posted

spike1975 napisał(a):
"w typie" owczarka, ok 35 kg. od tej wyżlicy był trochę większy, od dorodnego samca byłby pewnie mniejszy.



a na dzisiejszym spacerze, mój podbiegający bez kontroli pies bawił się z malutkim, słodkim szczeniaczkiem. znaczy tylko się obwąchiwali. jego pan jak zobaczył lecącego w ich stronę mojego to trochę spękał i zaczął tego swojego wołać. ale za chwilę już wyluzował i się cieszył że maluch może się poobwąchiwać z dorosłym, obcym, spokojnym psem.
całe szczęście że was tam nie było bo pewnie byście go skopały i zatłukły a potem jeszcze poszczuły swoimi strasznymi psami. jak to na "miłośniczki psów" przystało.

A wcześniej jakie miałeś psy?

Posted

spike1975 napisał(a):
"w typie" owczarka, ok 35 kg. od tej wyżlicy był trochę większy, od dorodnego samca byłby pewnie mniejszy.



a na dzisiejszym spacerze, mój podbiegający bez kontroli pies bawił się z malutkim, słodkim szczeniaczkiem. znaczy tylko się obwąchiwali. jego pan jak zobaczył lecącego w ich stronę mojego to trochę spękał i zaczął tego swojego wołać. ale za chwilę już wyluzował i się cieszył że maluch może się poobwąchiwać z dorosłym, obcym, spokojnym psem.
całe szczęście że was tam nie było bo pewnie byście go skopały i zatłukły a potem jeszcze poszczuły swoimi strasznymi psami. jak to na "miłośniczki psów" przystało.

To nie taki znowu duży.
Ja jak widzę, że samiec jako, że mam suki i widzę, że pies spokojny i delikatny to nic nie robię. Moje suki lubią pieski. Jeśli byłaby to suka to zachowałabym daleko idącą ostrożność. Różnie takie witania z sukami się kończą. Zdecydowanie lepiej jeśli mają miejsce na neutralnym, dużym terenie np. w parku. Suki bywają dosyć zajadłe. Ja ma dwa egzemplarze o róznych charakterach - jeden delikatny, ciapowaty wesołek a druga to narwany lękliwiec ze skłonnością do dominacji więc taki miszmasz wymagający różnego podejścia.
Niestety czasami "nie czytają" kastratów, trochę są splątane bo nie wiedzą co to za płeć.

Posted

wcale nie mówię że jakiś super wielki. zreszta mi w ogóle nie zależy na tym żeby on był wielki i groźny, żeby ktokolwiek się go bał, żeby komuś robił krzywdę. sam potrafię dać w mordę jak trzeba i pies mnie w tym wyręczać nie musi.

a wcześniej miałem mniejsze. sporo mniejsze, takie do 10 kg. kundle, w typie niczego. a przynajmniej niczego co znam.

Posted

spike1975 napisał(a):

właśnie wróciłem ze spaceru w którym mój swobodnie biegający pies pomógł jednej pani złapać jej psa który uciekł. po prostu zobaczyłem że gania sobie z jakimś pieskiem a właściciela nie widać. jak go zawołałem to przybiegły razem. właścicielka się pojawiła za parę minut. jak widać są dobre strony tej wolności która wg was jest taka straszna i niebezpieczna.



Ah :loveu: Ah :loveu: Ah :loveu:
Jaki z ciebie dobry Samarytanin.

Posted (edited)

spike1975 padałam przykład psa chorego który nie może się witać z psami na smyczy, ulvhdinn podała przykład gdzie zabawa może się skoczyć jeszcze gorzej.

Ponadto nie rozumiem mówisz sam że ty decydujesz z kim się może witać twój pies ale jednocześnie kompletnie zlewasz na zdanie innych. Naprawdę trudno przywołać na sekundę i zapytać czy twój się może przywitać? Daj komuś też szanse żeby mógł podjąć decyzje czy chce żeby się z twoim psem przywitał.

Edited by dance_macabre
Guest Parysek
Posted

wcześniej pisałeś że masz bardzo dużego ,zwinnego, silnego i szybkiego psa który zawsze sobie da radę i nie musi być przez ciebie kontrolowany na smyczy a tu nagle okazuje się że psinka ledwo 35 kg waży? coś tu jest nie halo. chyba po prostu piszesz tylko to co w danej chwili wydaje się być na miejscu. prześledziłem wszystkie twoje posty i tematy i wygląda na to że to każdy ci grozi i każdy ciebie obraża a prawda jest taka że obrażać zaczynasz ty sam więc nie dziw się że ktoś różnie ci później odpisuje bo może się wku****ć. praktycznie w żadnym wątku nie masz nic konkretnego do powiedzenia tylko próbujesz każdego "przekrzyczeć" pisząc w kółko jedno i to samo. czepiłeś się mnie na samym początku i brniesz dalej z tymi głupimi określeniami. napisałeś że mój pies jest agresywny bo pokazał zęby a w innym temacie piszesz że pies ma od tego zęby żeby ich czasem użyć. nie masz nic sensownego do napisania a negujesz wszystkich o wszystko. nie podasz żadnej skutecznej metody,przykładu itp. tylko od razu mówisz że ktoś gada głupoty i obrażasz.to jest właśnie twój sposób na dyskusję. prześledź posty w tym wątku a zobaczysz że to TY zacząłeś obrażać mnie a nie odwrotnie i się już nie czepiaj bez podstwawnie. tu że należy podejmować ryzyko wyjątkowo się z tobą zgodzę ale to ty je podejmuj a nie narażaj swojego psa.ludzie często podejmując ryzyko gonią za chlebem a twój pies nie musi bo przecież nie musi zarobić na tę sarninę lub królika za 200 zł.(jego wątek o BARfie) :D

Posted

spike1975 napisał(a):
odnoszę dziwne wrażenie jakbym znalazl się wśród jakichś zakompleksionych dresów z których każdy próbuje zrobić na swoich kumplach wrażenie jaki to ten jego pies groźny. z całą odpowiedzialnością stwierdzam: IDŹCIE SIĘ LECZYĆ


Oczywiście, oczywiście :) Jak zwykle masz rację, a my wszyscy jesteśmy idiotami :)

Posted

ludzie się boją 35kg psa, mimo że nie jest on nie wiadomo jak duży i naprawdę trzeba być idiotą, żeby puszczać takiego psa bez kontroli i pozwalać mu podbiegać do ludzi i ich psów. a już pozwolenie na podbiegnięcie do szczeniaka, gdzie na dobrą sprawę nie wiemy, czy szczeniak jest z tych bardziej bojaźliwych, słabszych z charakteru i nie zacznie uciekać a potem nie będzie miał urazu i agresji lękowej jest tak wielkim chamstwem, że aż brak mi słów.

Posted

spike1975 napisał(a):
a tymczasem szczeniaczkom się bardzo podoba. zadowolone że hej więc będzie się bawił jeszcze na pewno z niejednym pomimo głupstw które wypisujesz.


w podobny sposób pies mojego kuzyna dorobił się agresji lękowej

bo jakiś pajac miał w zwyczaju puszczać luzem swojego owczarka na osiedlu i w dupie miał to że ktoś może sobie nie zyczyc podchodzenia obcego psa

szczeniak kuzyna miał skopany socjal, zostal przygarniety ze schroniska i kuzyn zajal sie jego resocjalizacją
w jej trakcie wlasnie doszlo do sytuacji w ktorej obcy duzy pies podbiegl do malucha (bo wazylo to-to ze 4 kg) w dobrych zamiarach ale maly sie bardzo go wystraszyl i zaczal zwiewac ile mial sil w lapkach. Pech ze kuzyn nie zdazyl przydepnac smyczy ktora za pieskiem sie wlokla na spacerach. Jechal wewnetrzna osiedlowa droga dosc szybko jakis facet- piesek wpakowal mu sie pod kola i mial zlamane dwie łapki

efektem byla totalna agresja lekowa wobec obcych psow, ktorej mozna bylo byc moze uniknac gdyby nie ten dureń mający w poważaniu przestrzen osobista innych ludzi i ich psów

teraz tego psa mam ja bo kuzyn ulegl ciezkiemu wypadkowi i nie jest w stanie zajmowac sie jakimkolwiek zwierzakiem i powiem ci szczerze ze tez mnie szlag trafia jak podbiegaja do nas obce psy

ja jestem z tych ktorzy wychowuja czworonogi bezsmyczowo, moj Oszołom (właśnie ten z agresja lekowa) tez lata luzem (bo wtedy zachowuje sie o wiele lepiej) i podbiega do innych, ale roznica jest taka ze to ja mu wybieram psy do ktorych moze podbiec i wiem ze ich wlasciciele nie maja zadnego "ale". Nie ma tak ze on sam sobie podejmuje decyzje ze do jakiegos leci, musze miec pewnosc ze druga osoba nie widzi nic przeciwko. I tak- nie raz sie pytalam czy psy sie moga przywitac, korona z glowy mi wtedy nie spadła.

mysle ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

dopoki mialam tylko jednego psa- bulteriera, bardzo lagodna suczke- zwisalo mi i powiewalo jak jakis pies do nas podbiegal, byleby nie mial zlych zamiarow

teraz jak mam psa z agresja lekowa doskonale widze to o czym pisze tu sporo ludzi- po prostu gdy ma sie takiego psa trzeba kontrolowac otoczenie, myslec 10 razy szybciej i nie ma tak ze przedstawiasz go kazdemu czy nawet co trzeciemu spotkanemu na spacerze psu bo to psuje cala prace.
Wybor zwierzakow do resocjalizacji takiego psa to na prawde robota wymagajaca cierpliwosci, a najgorsze jest to ze jeden podbiegajacy nawet w dobrych zamiarach pies moze sprawic ze w calej resocjalizacji cofasz sie o kilkanascie dni treningu! Serio, jak po raz 10 na spacerze podleciał do mnie ten sam pies, mimo iż prosiłam właściciela milion razy o to żeby go do nas nie puszczał bo jest zbyt nachalny to myślałam że zaczne wyć z rozpaczy. Wiesz dlaczego? A dlatego że potem każdy kolejny mijany przez nas czworonóg wywoływał u Oszołoma kompletną histerię i próby atakowania mimo że drugi pies nawet na niego nie spojrzał. I znowu trzeba wszystko powtarzać, znowu głowić się nad tym jak tu być dla psa bardziej interesującym, jak go tu przekonać że inni przedstawiciele jego gatunku nie chcą go skrzywdzić.

Przykre jest to, że w ogóle nie szanujesz osób z tego typu psami i wymagasz żeby to one chodziły bocznymi uliczkami i miały oczy dookoła głowy żeby w razie czego w porę zauważyć Twojego psa i poprosić Cię o zabranie go gdy tymczasem to Tobie, skoro Twój pies jest dobrze wychowany, zwyczajnie łatwiej byłoby go odwołać, zapiąć na smycz, kazać iść przy nodze czy cokolwiek innego. W dodatku byłaby to po prostu uprzejmość z Twojej strony i pokazanie że szanujesz czyjąś przestrzeń i rozumiesz to, że niekażdy ma super wychowanego psa, niekażdy ma psa od szczeniaka i niekażdy może sobie pozwolić na to aby jego pies witał się z praktycznie każdym spotkanym czworonogiem.

Posted

czi_czi napisał(a):
w podobny sposób pies mojego kuzyna dorobił się agresji lękowej

bo jakiś pajac miał w zwyczaju puszczać luzem swojego owczarka na osiedlu i w dupie miał to że ktoś może sobie nie zyczyc podchodzenia obcego psa

szczeniak kuzyna miał skopany socjal, zostal przygarniety ze schroniska i kuzyn zajal sie jego resocjalizacją
w jej trakcie wlasnie doszlo do sytuacji w ktorej obcy duzy pies podbiegl do malucha (bo wazylo to-to ze 4 kg) w dobrych zamiarach ale maly sie bardzo go wystraszyl i zaczal zwiewac ile mial sil w lapkach. Pech ze kuzyn nie zdazyl przydepnac smyczy ktora za pieskiem sie wlokla na spacerach. Jechal wewnetrzna osiedlowa droga dosc szybko jakis facet- piesek wpakowal mu sie pod kola i mial zlamane dwie łapki

efektem byla totalna agresja lekowa wobec obcych psow, ktorej mozna bylo byc moze uniknac gdyby nie ten dureń mający w poważaniu przestrzen osobista innych ludzi i ich psów

teraz tego psa mam ja bo kuzyn ulegl ciezkiemu wypadkowi i nie jest w stanie zajmowac sie jakimkolwiek zwierzakiem i powiem ci szczerze ze tez mnie szlag trafia jak podbiegaja do nas obce psy

ja jestem z tych ktorzy wychowuja czworonogi bezsmyczowo, moj Oszołom (właśnie ten z agresja lekowa) tez lata luzem (bo wtedy zachowuje sie o wiele lepiej) i podbiega do innych, ale roznica jest taka ze to ja mu wybieram psy do ktorych moze podbiec i wiem ze ich wlasciciele nie maja zadnego "ale". Nie ma tak ze on sam sobie podejmuje decyzje ze do jakiegos leci, musze miec pewnosc ze druga osoba nie widzi nic przeciwko. I tak- nie raz sie pytalam czy psy sie moga przywitac, korona z glowy mi wtedy nie spadła.

mysle ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

dopoki mialam tylko jednego psa- bulteriera, bardzo lagodna suczke- zwisalo mi i powiewalo jak jakis pies do nas podbiegal, byleby nie mial zlych zamiarow

teraz jak mam psa z agresja lekowa doskonale widze to o czym pisze tu sporo ludzi- po prostu gdy ma sie takiego psa trzeba kontrolowac otoczenie, myslec 10 razy szybciej i nie ma tak ze przedstawiasz go kazdemu czy nawet co trzeciemu spotkanemu na spacerze psu bo to psuje cala prace.
Wybor zwierzakow do resocjalizacji takiego psa to na prawde robota wymagajaca cierpliwosci, a najgorsze jest to ze jeden podbiegajacy nawet w dobrych zamiarach pies moze sprawic ze w calej resocjalizacji cofasz sie o kilkanascie dni treningu! Serio, jak po raz 10 na spacerze podleciał do mnie ten sam pies, mimo iż prosiłam właściciela milion razy o to żeby go do nas nie puszczał bo jest zbyt nachalny to myślałam że zaczne wyć z rozpaczy. Wiesz dlaczego? A dlatego że potem każdy kolejny mijany przez nas czworonóg wywoływał u Oszołoma kompletną histerię i próby atakowania mimo że drugi pies nawet na niego nie spojrzał. I znowu trzeba wszystko powtarzać, znowu głowić się nad tym jak tu być dla psa bardziej interesującym, jak go tu przekonać że inni przedstawiciele jego gatunku nie chcą go skrzywdzić.

Przykre jest to, że w ogóle nie szanujesz osób z tego typu psami i wymagasz żeby to one chodziły bocznymi uliczkami i miały oczy dookoła głowy żeby w razie czego w porę zauważyć Twojego psa i poprosić Cię o zabranie go gdy tymczasem to Tobie, skoro Twój pies jest dobrze wychowany, zwyczajnie łatwiej byłoby go odwołać, zapiąć na smycz, kazać iść przy nodze czy cokolwiek innego. W dodatku byłaby to po prostu uprzejmość z Twojej strony i pokazanie że szanujesz czyjąś przestrzeń i rozumiesz to, że niekażdy ma super wychowanego psa, niekażdy ma psa od szczeniaka i niekażdy może sobie pozwolić na to aby jego pies witał się z praktycznie każdym spotkanym czworonogiem.


W słowniku tego kolesia nie ma w/w pojęcia ;) (jak i wielu innych, dotyczących kultury osobistej), więc myślę, że próżne Twoje gadanie. Zaraz i tak się dowiesz, że skoro masz psa z agresją lękową to powinnaś wyprowadzić się na Księżyc.

Posted

Ach.... niech spike do diabła z tym swoim pierd....... mózgiem i popieprzonym psem. Wykłócał się z ludźmi którzy mają większe doświadczenie (mówię o uzytkowniczce z wroclawia co opisuje mała Mi) znam ją 'osobiście'i gdybym miała takiego psa jak ona a ty byś spuścił swojego psa do mnie... to byś dostał taki opiernicz jaki jeszcze nikomu się śnił.
Ja z kolei też mam na koncie podwójnie opierniczwnie właścicieli. Dupka z onkiem który chciał się pobawić z moim psem-efektem jest agresja połączona z lękiem do większości dużych psów.
I opierniczylam kobietę która miała luzem małeyngo kurdupla i kurdplek wyskoczył z agresja do moich hasiorow na smyczy wywiazala się walka między psami bo co ja pościągałam swoje to ona leciała do mnie. Puloxowalam smycz i babka do że mam agresywne psy...

Posted

Ja zawsze proszę żeby duże psy które lecą w moim kierunku były zapinane na smycz .Nie życzę sobie tego mam prawo .Nie czuje się komfortowo w takich sytuacjach ponieważ boje się obcych psów (i taki np labrador wywołuje u mnie lęk ) a moja sucz to wyczuwa i mnie najzwyczajniej broni a tego też nie chce ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...