Beatrx Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 oj tam, oj tam, za słodkie zatitanie "leć się pieseczku przywitać" i odwołanie po 5 metrach jak już jazgot będzie zwiewał w podskokach nikt was nie zabije:evil_lol: Quote
motyleqq Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 ja ostatnio spaceruje po osiedlu, czego dawno nie robiłam, ale nie spotykam póki co takich dziwaków :evil_lol: tzn latają pieski luzem, ale np dziś spotkałam dwoje właścicieli którzy przerażeni wołali swoje pieski mające zamiar przywitać się z Etną :diabloti: a ona naprawdę jest miła i chętnie by się przywitała, no ale to miasto jest dziwne :eviltong: Quote
Amber Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 Beatrx napisał(a):oj tam, oj tam, za słodkie zatitanie "leć się pieseczku przywitać" i odwołanie po 5 metrach jak już jazgot będzie zwiewał w podskokach nikt was nie zabije:evil_lol: Jari ma słabe poczucie humoru w takich sytuacjach i mógłby zabić samym kagańcem, więc niestety nie będzie mi dane sprawdzić... ;) Choć ludzi typu "niech pani puści, to się nauczy!" nie brakuje. Quote
evel Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 Beatrx napisał(a):oj tam, oj tam, za słodkie zatitanie "leć się pieseczku przywitać" i odwołanie po 5 metrach jak już jazgot będzie zwiewał w podskokach nikt was nie zabije:evil_lol: Problem w tym, że poczwar mógłby się jednak nie odwołać po 5 m, bo mu hormony walą na czółko ostatnio i obecnie sobie nie daję uciąć za niego nawet paznokcia, więc jak coś się pojawia na horyzoncie to odławiamy czarne ;) Quote
Furie Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 Wsi spokojna, wsi wesoła :) Jak ja się cieszę, że dałam nogę z miasta i bywamy tylko na "podtrzymanie" socjalu ;) No ale i nam się zdarzyło jakiś czas temu ... Park miejski, moja na smyczy, na horyzoncie 2 babki z okrąglutką baryłeczką rasy labrador, bez smyczy rzecz jasna. Labek kroczy ochoczo w naszą stronę, więc my stop. Baba nr 1 z przerażeniem: - pies, czy suka? Ja: - suka. Baba: - to mogą się pobawić. Ja: - no dobra, byle nie za długo, bo moja ma cieczkę :diabloti: (luz, ja z nią sobie poradzę, więc o nas jestem spokojna). A na to baba ... Szok !! Wpadła w histerię, no normalnie takim sopranem zaczęła zawodzić, jakby co najmniej zobaczyła zboczeńca wychodzącego zza krzaka :crazyeye: Jeezzuu, to po coś pani tu przyłaziła !!! I co ja teraz zrobię !!! Ja go do domu nie doprowadzę !!! On mi dzisiaj spać nie pójdzie !!! Dom mi cały zdemoluje !!! Ja go przecież znam !!! I co ja teraz zrobię !!! I po co mi był ten spacer !!! Trzeba było z domu nie wychodzić !!! Na to Baba nr 2: - no co Ty, a Ty jak masz "ciotkę" to też nosa z domu nie wychylasz? A swojego psa na spacer też musisz wyprowadzić, uspokój się i przypnij mu smycz. No to przypięła. 10 sek nie minęło, jak pies wysunął łepetynę przez coś, co wyglądało jak łańcuszek, ale bardziej z gatunku "damska biżuteria" niż "obroża dla psa" ... Mówię: - proszę mu tę "obrożę" ciaśniej zapiąć, on nie może tak swobodnie wysuwać głowy. Baba: - jak to ciaśniej, jak to ciaśniej, żeby mi się UDUSIŁ ?! Stoję i widzę, że baba za świat psa nie ogarnie, więc kulturalnie pytam czy mieszkają daleko od parku. Mogę podprowadzić, żeby się nie musiała szarpać ... Ja się nigdzie nie spieszę. W odpowiedzi kolejna fala lamentu i ten sam słowotok, jakby to z odtwarzacza puszczała ... W obliczu braku możliwości nawiązania jakiegokolwiek DIALOGU, nie pozostało nic innego, jak udać się wgłąb parku. O dziwo labek - demolka nawet się za nami nie poczłapał :lol: A ja akurat tego dnia, miałam jakieś dziwne "dni dobroci" :evil_lol: Quote
interismael2000 Posted January 14, 2014 Posted January 14, 2014 Trzeba mięso zbadać, gołym okiem się tego nie zbada. Quote
dance_macabre Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 (edited) [quote name='Furie']Wsi spokojna, wsi wesoła :) Jak ja się cieszę, że dałam nogę z miasta i bywamy tylko na "podtrzymanie" socjalu ;) No ale i nam się zdarzyło jakiś czas temu ... Park miejski, moja na smyczy, na horyzoncie 2 babki z okrąglutką baryłeczką rasy labrador, bez smyczy rzecz jasna. Labek kroczy ochoczo w naszą stronę, więc my stop. Baba nr 1 z przerażeniem: - pies, czy suka? Ja: - suka. Baba: - to mogą się pobawić. Ja: - no dobra, byle nie za długo, bo moja ma cieczkę :diabloti: (luz, ja z nią sobie poradzę, więc o nas jestem spokojna). A na to baba ... Szok !! Wpadła w histerię, no normalnie takim sopranem zaczęła zawodzić, jakby co najmniej zobaczyła zboczeńca wychodzącego zza krzaka :crazyeye: Jeezzuu, to po coś pani tu przyłaziła !!! I co ja teraz zrobię !!! Ja go do domu nie doprowadzę !!! On mi dzisiaj spać nie pójdzie !!! Dom mi cały zdemoluje !!! Ja go przecież znam !!! I co ja teraz zrobię !!! I po co mi był ten spacer !!! Trzeba było z domu nie wychodzić !!! Na to Baba nr 2: - no co Ty, a Ty jak masz "ciotkę" to też nosa z domu nie wychylasz? A swojego psa na spacer też musisz wyprowadzić, uspokój się i przypnij mu smycz. No to przypięła. 10 sek nie minęło, jak pies wysunął łepetynę przez coś, co wyglądało jak łańcuszek, ale bardziej z gatunku "damska biżuteria" niż "obroża dla psa" ... Mówię: - proszę mu tę "obrożę" ciaśniej zapiąć, on nie może tak swobodnie wysuwać głowy. Baba: - jak to ciaśniej, jak to ciaśniej, żeby mi się UDUSIŁ ?! Stoję i widzę, że baba za świat psa nie ogarnie, więc kulturalnie pytam czy mieszkają daleko od parku. Mogę podprowadzić, żeby się nie musiała szarpać ... Ja się nigdzie nie spieszę. W odpowiedzi kolejna fala lamentu i ten sam słowotok, jakby to z odtwarzacza puszczała ... W obliczu braku możliwości nawiązania jakiegokolwiek DIALOGU, nie pozostało nic innego, jak udać się wgłąb parku. O dziwo labek - demolka nawet się za nami nie poczłapał :lol: A ja akurat tego dnia, miałam jakieś dziwne "dni dobroci" :evil_lol: To masz szczęście że zdążyłaś coś więcej powiedzieć. Ja mam zawsze tak z takim typem ludzi że na pytanie "czy suczka?" dopowiadam "tak..." i zanim zdążę skończyć "ale nich ce się bawić/ proszę nie puszczać/nie lubi psów" już wesoły piesek leci do mnie i do mojej. Chyba najbardziej wkurzający ludzie dla mnie zaraz obok ludzi "jaki grzeczny piesek"(to drugie to mój przewrażliwienie;) ) Edited January 15, 2014 by dance_macabre Quote
Dardamell Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Amber napisał(a):Jari ma słabe poczucie humoru w takich sytuacjach i mógłby zabić samym kagańcem, więc niestety nie będzie mi dane sprawdzić... ;) Choć ludzi typu "niech pani puści, to się nauczy!" nie brakuje. Szczęście, ze moja suka poczucie humoru ma i to dość rozwinięte, do tego nei lubi podchodzić do psów, woli jak podejdą one i dzięki temu na prośbę ludzi typu "niech pani puści, to się nauczy" puszczam suke ze smyczy i wysyłam około półtora metra przed siebie (nauka długo trwała ale miny ludzi mi to rekompensują) i wtedy się okazuje, że ludź wcale nie miał na myśli tego co powiedział na głos. Quote
Beatrx Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 evel napisał(a):Problem w tym, że poczwar mógłby się jednak nie odwołać po 5 m, bo mu hormony walą na czółko ostatnio i obecnie sobie nie daję uciąć za niego nawet paznokcia, więc jak coś się pojawia na horyzoncie to odławiamy czarne ;) to psa na smycz;) chociaż jak dopiero dojrzewa to lepiej mu nie pokazywać, że pieski można gonić. Amber napisał(a):Jari ma słabe poczucie humoru w takich sytuacjach i mógłby zabić samym kagańcem, więc niestety nie będzie mi dane sprawdzić... ;) Choć ludzi typu "niech pani puści, to się nauczy!" nie brakuje. ale to chodzi o to, żeby piesek nie dopadł tamtego tylko go pogonił;) u mnie jazgoty trzymają standardową odległość jakiegoś metra-dwóch i im wystarczy sam obrót mojego psa o 180 stopni w miejscu, a już odległość zwiększa się do 10 metrów, a wystartowanie pozwala na osiągnięcie zadowalającej odległości, z której tak jazgota nie słychać:evil_lol: Quote
Amber Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Mnie jazgoty zwykle dopadają na samym środku osiedla, więc nie mam jak puścić smyczy, ale najlepsze jest to, że to na mnie się ludzie patrzą złym wzrokiem, no bo przecież wiadomo, że mój zaczął :evil_lol: A jak jeszcze "poproszę" o zapięcie na smycz to w ogóle jest wzrok "o so chodzi?" przecież mój na smyczy, krew się nie leje, a tamten taki mały, to przecież nic nie zrobi :loveu: Quote
Beatrx Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 a jak powiesz na głos, że Ty swojego pieska też puścisz luzem to się pobawią i wykonasz ruch ręką w stronę karabińczyka to smycze nie pojawiają się magicznym sposobem?:diabloti: Quote
motyleqq Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 można udać że odpina się smycz,albo odpiąć i nie zwalniać psa(tylko pies musi być nauczony, że biegnie się dopiero na komendę, a nie od razu po odpięciu smyczy) ;) Quote
filodendron Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 dance_macabre napisał(a): Ja mam zawsze tak z takim typem ludzi że na pytanie "czy suczka?" dopowiadam "tak..." i zanim zdążę skończyć "ale nich ce się bawić/ proszę nie puszczać/nie lubi psów" już wesoły piesek leci do mnie i do mojej. Klasyka gatunku :) Ludzie nie pytają, czy pies może podejść, tylko pytają o płeć - a po udzieleniu odpowiedzi sami decydują, co należy zrobić :) Mnie to nie przeszkadza, ale raz zdarzyło się, że spasiona beagielka, po takiej właśnie decyzji swojej pani, usiłowała wgramolić się mojemu psu na plecy. Jemu się nie spodobała taka zabawa i obwarczał sukę - nic wielkiego, pokazał zęby i warknął. No ale obraza majestatu - co to za pies, co na sukę warczy?! Znaczy się - moja wina, niewychowany :D Quote
Amber Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Beatrx napisał(a):a jak powiesz na głos, że Ty swojego pieska też puścisz luzem to się pobawią i wykonasz ruch ręką w stronę karabińczyka to smycze nie pojawiają się magicznym sposobem?:diabloti: Są dwa typy, jedni jak nas widzą od razu biegną i zapinają, do takich nic zazwyczaj nie mam... Oprócz jednego kolesia, który puścił luzem 2 psy wielkości skundlonych ONków, które nas otoczyły i jazgotały, a on miotał się między nimi nie mogąc złapać żadnego... ;) Ale są też typy niereformowalne, którym można drzeć się do ucha, a oni mają na to olew... Uważam, że może to mężowie, którzy po prostu nie lubią tych psów, są zmuszani do wychodzenia z nimi przez żony i chyba chcą, żeby marnie skończyły :evil_lol: Bo nie widzę, innego wytłumaczenia ;) Pies czy suka u nas działało do pewnego wieku, ale potem Jari w ogóle przestał tolerować obce psy, no i ostatnio pan z labradorką po pytaniu pies czy suka, po usłyszeniu mojego "pies, ale..." po prostu ją puścił... Suka od razu pod ogon Jariemu, czego on nie lubi, no i reakcja była ostra... facet sukę zabrał od razu, ale z mordem w oczach - co to za pies, co suk nie lubi? ;) Quote
Golson Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Amber napisał(a):co to za pies, co suk nie lubi? ;) To sprawka Dżendera! :evil_lol: Quote
Furie Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 filodendron napisał(a): Ludzie nie pytają, czy pies może podejść, tylko pytają o płeć - a po udzieleniu odpowiedzi sami decydują, co należy zrobić :) Albo sami decydują, że to oni chcą się z moim psem przywitać i mi na niego cmokają "niuniają" i tym podobne i jeszcze się z łapami pchają. Ostrzegam, że proszę tego nie robić, bo jak zluzuję linkę to będą ją mieć na głowie, albo pazury na twarzy, albo limo pod okiem, ale wtedy jest "nie, nie, mi nie przeszkadza, ja naprawdę lubię pieski". I dalej swoje. A po chwili zdziwienie, że jednak prawdę mówiłam i to bez cienia przesady :evil_lol: I jeszcze jedna plaga: luźno biegające dzieciaki. Przebiegnie taki wprost psu przed nosem, rodzic gdzieś het, het na horyzoncie, ale bulwers, że pies wyskoczył na pół metra i dzieciaka wystraszył. Zawsze wina psa. Quote
Golson Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Furie napisał(a): I jeszcze jedna plaga: luźno biegające dzieciaki. To fakt. Są dzieciaki, których rodzice powinni mieć obowiązek zakładania im kagańców przy wychodzeniu z domu albo co najmniej upinania na smyczy... Sytuacja kilka dni temu: stoję sobie pod sklepem z Felkiem, czekam na dziewczynę robiącą zakupy aż wyjdzie ze sklepu. Felson węszy, generalnie pod tym jednym sklepem nie usiedzi na miejscu lecz snuje się jak smród po gaciach więc zawsze stajemy sobie z boku, kilka metrów od wejścia, na trawce w rogu ściany i ogrodzenia z siatki. Ze sklepu wychodzi paniusia z bachorem - bachor około 5-6 lat. Dziecko na widok Felsona niemalże piszczeć zaczęło z zachwytu i pełnym galopem pędzi do nas. Felson przy takiech atrakcjach głupieje bo niespecjalnie przepada za takimi dzieciakami i pomimo wieku 6 miesięcy w takich sytuacjach nie mając gdzie uciec na 100% schowa się za mną i "pokaże ząbki". Tak więc zawczasu ryknąłem na bachora aż stanął w miejscu po czym natychmiast od paniusi dostałem zjebkę, że na dziecko głos podnoszę i straszę niepotrzebnie, a ono przecież tylko chciało pogłaskać pieska... Quote
filodendron Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 Furie napisał(a): I jeszcze jedna plaga: luźno biegające dzieciaki. Przebiegnie taki wprost psu przed nosem, rodzic gdzieś het, het na horyzoncie, ale bulwers, że pies wyskoczył na pół metra i dzieciaka wystraszył. Zawsze wina psa. Eeee... Nie. Z tym to już się nie zgadzam. Pies w mieście ma tolerować ludzi. Małych ludzi też. Co innego jak mały człowiek wkłada psu palec do oka albo ciągnie za ogon albo wali patykiem - wtedy pies ma prawo po psiemu protestować. Ale wyskok psa na pół metra do biegnącego dziecka, które nie wchodzi w kontakt fizyczny z psem, tylko sobie biegnie, choćby blisko, to jest jakaś zawałka w socjalu psa (obojętne z czyjej winy - tego, tamtego, poprzedniego opiekuna, braku opiekuna) i problem jest po obu stronach. Jak dziecko chce psa pogłaskać, to dziecko/rodzic powinien zapytać o zgodę. Jak dziecko nie chce dotykać, tylko "sobie jest/biegnie", to pies też ma "tylko sobie być/biec". Jak pies nie umie i wyskakuje do dziecka, to powinien być w kagańcu. Jak dziecko nie umie utrzymać łapek przy sobie, to powinno dostać po tych łapkach od opiekuna. W obu przypadkach, jak coś nie wyjdzie, obie strony powinny przeprosić. Odpowiedzialność jest całkiem adekwatna. No a jak pokazuje przykład pana Golsona powyżej - można nawet 6-miesięcznego szczyla nauczyć, żeby bał się "bachorów na które pan zawczasu ryczy". A potem są kłopoty na spacerach - bo dzieci były, są i będą. A z psami - tak się składa - trzeba wychodzić na spacery. Taki zonk ;) Quote
Golson Posted January 15, 2014 Posted January 15, 2014 filodendron napisał(a):No a jak pokazuje przykład pana Golsona powyżej - można nawet 6-miesięcznego szczyla nauczyć, żeby bał się "bachorów na które pan zawczasu ryczy". A potem są kłopoty na spacerach - bo dzieci były, są i będą. A z psami - tak się składa - trzeba wychodzić na spacery. Taki zonk ;) Ale ja nie mam z nim kłopotów na spacerach. Po prostu niektóre psy nie lubią kontaktu z rozwrzeszczałymi dzieciakami i tyle. Tym bardziej młody pies, który odnajduje się w pewnych sytuacjach mniej pewnie. Dzieci, które nie próbują go złapać za wszelką cenę zwyczajnie olewa "sikiem prostym". Tym biegającym i wrzeszczącym ustępuje z drogi jeżeli tylko ma gdzie. Natomiast dziwiła by mnie reakcja psa, który przyparty przez obce wrzeszczące dziecko do muru nie odburknie i nie pokaże zebów ostrzegawczo. Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 No to może należy wyrażać się precyzyjniej. Bo "niemalże piszczące z zachwytu" biegnące dzieci to ja spotykam dość często. Ale "wrzeszczących i przypierających do muru" to raczej sobie nie przypominam, bo jestem przy psie, więc i ja musiałbym być przyparta do muru. Bez przesady, dzieci nie są aż takie groźne, żeby przyprzeć człowieka z psem do muru. Masz bardzo młodego psa. Zamiast już teraz narzekać, jakie te "bachory" są straszne, spróbuj popracować z nim i z dziećmi tak, aby w przyszłości psu dzieci nie kojarzyły się z ryczącym zawczasu panem tylko z czymś przyjemniejszym. To się da zrobić ze szczeniakiem. Z dziećmi też. W gruncie rzeczy zasady są takie same. Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 No to może należy czytać ze zrozumieniem... Primo - stojący w narożniku pies ma prawo czuć się osaczony jeżeli ktoś piszcząc biegnie w jego kierunku... Secundo - nie przypominam sobie bym generalizował i narzekał na wszystkie bachory, wydaję mi się, że stało tam napisane "Są dzieciaki, których..." co jest, mimo iż w domyśle, bardzo wyraźnym wyszczególnieniem pewnej specyficznej grupy... Tertio - pracuję ze swoim szczeniakiem, cenię sobie efekty tej pracy i właśnie z tego powodu staram mu się oszczędzić sytuacji, w których nie w pełni przygotowany będzie zmuszany do jakichkolwiek kontaktów, jeżeli ma to oznaczać "ryknięcie" na dziecko to będzie to już, tu będę wyjątkowym egoistą, zmartwienie jego rodziców, a nie moje i mojego psa, tak samo jak nie pozwalam psu podbiegać nawet na smyczy do każdego napotkanego człowieka bez zapytania czy mogę tak i nie życzę sobie by ktokolwiek zachowywał się w ten sposób w stosunku do mnie i mojego psa. Nie interesuje mnie czy ten ktoś ma 5, 10 czy też lat 50. Quatro - jeżeli dziecko nie słucha się rodziców i nie potrafią w przestrzeni publicznej nad nim panować to tym bardziej powinno tam "chodzić na smyczy" (czyt. za rączkę) - pędzących samochodów czy też innych dość niebezpiecznych elementów nie nauczysz "omijać dziecka" czy też nie "zsocjalizujesz" by bezwzględnie je tolerowały... Quote
evel Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 [quote name='filodendron']Co innego jak mały człowiek wkłada psu palec do oka albo ciągnie za ogon albo wali patykiem - wtedy pies ma prawo po psiemu protestować. Wtedy pies powinien przykładnie małego człowieka połknąć w jednym kawałku jak wilk czerwonego kapturka, żeby rodzice w końcu sobie uświadomili pewne rzeczy. Np. że ich potomek nie jest pępkiem świata. [quote name='filodendron']Ale wyskok psa na pół metra do biegnącego dziecka, które nie wchodzi w kontakt fizyczny z psem, tylko sobie biegnie, choćby blisko, to jest jakaś zawałka w socjalu psa (obojętne z czyjej winy - tego, tamtego, poprzedniego opiekuna, braku opiekuna) i problem jest po obu stronach. Kwestia, GDZIE to dziecko przebiega. Jeśli przebiega z wizgiem centymetry od psa to pies ma prawo czuć się zaniepokojony. Ja mam małego, pobudliwego psa, który dzieci unika, bo uważa je za nieprzewidywalne dziwne istoty. Ja też staram się unikać bezpośrednich konfrontacji zawczasu zmieniając choćby ścieżkę. Ale jakby w nas coś wbiegło to nie daję sobie ręki uciąć, że by nie wyskoczyła z ostrzeżeniem na zasadzie - uważaj, gdzie łazisz. Oczywiście ja bym wtedy psa zastopowała a dziecko i rodziców opieprzyła. Ale ogólnie - czy mam suce z tego powodu zakładać kaganiec? Nie sądzę i nie zamierzam. [quote name='filodendron']Jak dziecko chce psa pogłaskać, to dziecko/rodzic powinien zapytać o zgodę. Jak dziecko nie chce dotykać, tylko "sobie jest/biegnie", to pies też ma "tylko sobie być/biec". Jak pies nie umie i wyskakuje do dziecka, to powinien być w kagańcu. A ja się spotykam od czasu do czasu z dzieckiem biegnącym z krzykiem do psa. Wtedy zazwyczaj daję do zrozumienia, żeby złowić potomka, dla myślących wystarcza, że się zatrzymuję i sadzam psa przy nodze, bardziej oporni potrzebują innych wskazówek. A reszta jak wyżej - jak sobie dziecko idzie/biegnie i nawet jest zainteresowane psem, ale nie podchodzi to mi i psu zwisa i powiewa. [quote name='filodendron'] No a jak pokazuje przykład pana Golsona powyżej - można nawet 6-miesięcznego szczyla nauczyć, żeby bał się "bachorów na które pan zawczasu ryczy". A potem są kłopoty na spacerach - bo dzieci były, są i będą. A z psami - tak się składa - trzeba wychodzić na spacery. Taki zonk ;) Gdyby mnie i sukę "napadło" w kącie dziecko to też bym na nie ryknęła, bo wolałabym w ten sposób, niż żeby dziecko i pies mieli niepozytywne doświadczenia. Mój pies nie jest potworem - po prostu nie przepada za dziećmi. Jeśli mamy do czynienia z dziećmi znajomych, które się potrafią zachować to raczej nie ma problemów, pies nawet się z nimi bawi. Pewnych rzeczy się po prostu nie przeskoczy - nie nauczysz psa, który się dzieci boi 100% tolerancji dzieci w każdych warunkach. Quote
PaulinaBemol Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 hmmm tak czytam i muszę powiedzieć że jak okolicę pod względem psim mam kiepską dorośli dziwny też się zdarzają to dzieciaki zawsze pytają czy moga pieska pogłaskać (skwapliwie z tego korzystam) ewentualnie stają metr przed nami i paczą. Wtedy często zagaduję i mówię żę jak chce pogłaskać albo się pobawić to trzeba zapytać i pokazuję jak piesek lubi się bawić. Może to dlatego że wcześniej miałam dużego psa ale teraz Krystka dzieci też nie atakują (dorosłym zdarza się wyciagać łapy bez pytania). Z moich obserwacji wynika że najgorzej jest właśnie ze szczeniakami a takowego nigdy nie miałam. Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Evel, jest różnica między Twoim "dać do zrozumienia" a Golsona "ryknąć na bachora". Bo jak ryknąć, to rodzic też ryknie - musiałby być jakimś zastraszonym wypłoszem, żeby nie zareagować. Ja bym ryknęła, gdyby mi ktoś ryknął na dziecko. Tak to działa. I dlatego wątek o chamstwie ma takie powodzenie. Golson zawczasu (czyli zanim cokolwiek się stało) ryknął na pięcioletnie dziecko, bo biegło i piszczało na widok szczeniaka (no what's the shock! Zaskakujące :evil_lol:) i dostał "zjebkę" od mamy. Normalka. Spotykam różne dzieci, mniej i bardziej spokojne, ale nigdy wrzeszczące bachory, których nie da się opanować przy użyciu całkiem cywilizowanych środków. Nigdy też pięcioletnie dziecko nie przyparło mnie do muru - ani mentalnie, ani fizycznie, no bez przesady, nie demonizujmy. Nie jest dobrze, jeśli nasz system komunikacji zaczyna zbliżać się do systemu komunikacji naszych ulubieńców. Pies ma prawo czuć się zaniepokojony, ale nie uspokoi się, gdy właściciel będzie "ryczał na bachora". Stoi dwóch pod murem i warczy. A najgłośniej warczy ten największy i najmądrzejszy. Chyba nie na tym polega oswajanie strachów szczeniaka? Mam kłopot z kotami - to dopiero chamstwo. Wprawdzie nie piszczy, ale stanie taki, wlampi się w psa a potem ucieka, prowokator jeden :) I nawet nie da rady ryknąć na bydlaka. Ale to chyba mój problem, nie kota. Quote
evel Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Ja kiedyś wrzasnęłam "NIE PODCHODŹ DO PIESKÓW" jak mi dziecko goniło psy z wrzaskiem i matka wykazała się chyba kosmicznym zrozumieniem, bo na mnie o dziwo nie naryczała :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.