Ludi Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Mnie jakoś omijają dzieci pchające się do psiaka. Za to zdarzają czasem takie, które pytają, czy można pogłaskać i zawsze jest mi bardzo przykro, kiedy muszę takiemu odmówić. To znaczy, staram się pozwalać, bo zależy mi też, żeby pies był z dziećmi zapoznany, ale jeśli dzieciak jest malutki tak, że psica sięga mu do pasa, raczej nie pozwalam... ona jest bardzo żywiołowa i skacze, może niechcący zrobić krzywdę (wyobrażam sobie, że pies, który dla mnie jest średni, dla takiego dziecka musi być potwornie wielki, pamiętam jeszcze moje zarzekanie się, że podhalan babci miał ze dwa metry...) i wolę tego uniknąć. Z drugiej strony, fajnie byłoby panować nad nią na tyle, żeby nie skoczyła, kiedy jej zabronię, no ale, uczymy się na sobie nawzajem. Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Może to zależy od definicji. Od tego, co się rozumie pod pojęciem "ryknąć na bachora". Mnie przeszkadza taka retoryka. Szczególnie, jak ktoś się chce poskarżyć na czyjeś niewychowanie. Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 filodendron napisał(a):Bo jak ryknąć, to rodzic też ryknie - musiałby być jakimś zastraszonym wypłoszem, żeby nie zareagować. Ja bym ryknęła, gdyby mi ktoś ryknął na dziecko. Tak to działa. Jak dziecko wbiegnie na ulicę i samochód zatrąbi to też trąbisz? :roll: filodendron napisał(a):Golson zawczasu (czyli zanim cokolwiek się stało) ryknął na pięcioletnie dziecko, bo biegło i piszczało na widok szczeniaka Nie "biegło i piszczało na widok szczeniaka" tylko biegło do "nas" czyli upraszczając do szczeniaka... Gdzieś wcześniej nieudolnie próbowałaś łapać za słówka - może zadaj sobie odrobinę trudu i przeczytaj tych kilka postów raz jeszcze - tym razem ze zrozumieniem. I raz jeszcze powtórzę - wolę zawczasu "ryknąć" do takiego bachora "zostaw!" niż później przez kilka tygodni pracować nad tym co zostało (i tak dość ciężko) wypracowane. Skoro na wszystkie problemy masz jedną odpowiedź - socjalizacja - wyjaśnij mi proszę jak prawidłowo zsocjalizować psa w sytuacji gdy wyjść między ludzi mam już z psem zsocjalizowanym, bo przecież, według Ciebie, dzieci są wszędzie i mogą robić co im się podoba, biegać, wrzeszczeć, podbiegać, próbować złapać, a to pies jest winny bo nie umie się zachować (nie jest jeszcze obyty z takimi zachowaniami). Gdzie i w jaki sposób ma nabrać dystansu i przekonać się do dzieci? Co mam zrobić? Szarpać się z dzieckiem i psem na smyczy? Łapać psa na ręce i uciekać czy zwyczajnie krzyknąć na dziecko? Stojąc z ON-kiem zwyczajnie sprawę bym zignorował, po pierwsze dlatego, że ten dzieci lubi, po drugie dlatego, że naprzykrzające się dziecko pacnął by łapą i przewrócił bo waży dwa razy tyle co ono, z młodym już nie jest tak łatwo bo po pierwsze ma zupełnie inny charakter, po drugie dla niego taki ~5-latek to duży głośny człowiek machający rękami i jako szczenię ma prawo odebrać to jako zagrożenie. Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Ej, ja serio podziwiam stalowe nerwy rodziców, którzy stoją i sobie patrzą, jak dzieciak na pełnej prędkości biegnie do obcego psa na smyczy. Miałam kilka takich akcji i owszem, ryknęłam na bachora, czy nie wypada najpierw spytać - i jakoś nigdy mnie rodzice nie opieprzyli. Co mnie szczególnie nie dziwi, skoro nie znają mojego psa i nie interesuje ich, czy dziecko nie wyląduje na pogotowiu (szczególnie, że moje psy mają mordy z okładek Faktu), to chyba tym bardziej w nosie mają, czy ktoś się na nie wydarł. Rozumiem, że małe dziecko nie zawsze posłucha, że niefajnie wystawiać agresywnego psa, żeby ugryzł dziecko tylko dlatego, że podeszło bez pytania - ale i niefajnie żyć w przekonaniu, że wszystkie pieski muszą być łagodne i nie reagować, kiedy dziecko biegnie z łapkami do obcego zwierzaka. Na szczęście to nie są, przynajmniej u mnie, jakieś częste przypadki; częściej spotykam paranoiczne babcie, które straszą wnuki moimi psami; że je pogryzą jak będą niegrzeczne, albo coś w tym stylu :roll: już nie wiem co gorsze dla tego dziecka - narażanie go na ugryzienie, czy wkręcanie mu jakiejś chorej fobii na przyszłość... Ten temat mnie jakoś szczególnie też nie gnębi, bo moje psy są przyjazne dla dzieci, dają się głaskać, chętnie się bawią - ale zadziwia mnie brak wyobraźni rodziców, że nie każdy piesek jest miły... Z jednej strony tyle szaleństwa w mediach o psach mordercach, o pogryzionych dzieciach - a z drugiej ludzie nie umieją wyciągnąć z tego zdrowych wniosków, tylko albo straszą dzieciaka, albo puszczają go na żywioł, chyba żeby selekcja naturalna swoje zrobiła ;) Quote
PaulinaBemol Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Stojąc z ON-kiem zwyczajnie sprawę bym zignorował, po pierwsze dlatego, że ten dzieci lubi, po drugie dlatego, że naprzykrzające się dziecko pacnął by łapą i przewrócił bo waży dwa razy tyle co ono Uważasz że to dobrze że by pacnął i przewrócił? wystarczy psa posadzić, położyć....cóż ja tak robiłam z 50kg psem I raz jeszcze powtórzę - wolę zawczasu "ryknąć" do takiego bachora "zostaw!" niż później przez kilka tygodni pracować nad tym co zostało (i tak dość ciężko) wypracowane. ok dziecko nie ma prawa wyciągać łap do twojego psa bez pytania ale filodendronowi raczej chodzi o to że jak widzisz że może coś takiego mieć miejsce są jeszcze inne metody by temu zapobiec bez "ryczenia" co wystraszy dziecko ale i twojemu psu źle się skojarzy. Możesz zastapić dziecku drogę i powiedzieć normalnie że nie może pogłaskać bo pies się boi, że może tylko jeśli podejdzie spokojnie. Albo zastąpić i powiedzieć kilka slów mamusi która nie pilnuje dziecka. Po prostu między nic nie zrobieniem w obronie psa a ryknięciem na dzieciaka jest jeszcze sporo możliwości. I jeszcze raz podkreślam że uważam iż obcy dzieciak nie ma prawa od tak lecieć witać się z obcym psem. Quote
mala_czarna Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 filodendron napisał(a):Eeee... Nie. Z tym to już się nie zgadzam. Pies w mieście ma tolerować ludzi. Małych ludzi też. Co innego jak mały człowiek wkłada psu palec do oka albo ciągnie za ogon albo wali patykiem - wtedy pies ma prawo po psiemu protestować. ;) Chyba nie rozumiem. Moja psica nie lubi dzieci. Nie wiem, być może ze względu na coś co stało się w przeszłości, a na co ja nie miałam wpływu, bo psica ze schronu. Nie rozumiem natomiast tego, dlaczego ona musi tolerować biegnącego w jej kierunku dzieciaka, kręcącego regularne młynki torba/reklamówką/tornistrem, workiem, itp., itd? Nie, dzieciak nie wkłada mu palucha w oko, zresztą prawdopodobnie tego palca już by nie miał, ale ja chyba jakiejś starej daty jestem, bo uczono mnie, że przy obcym psie się nie biegnie, nie zaczepia go, i nie krzyczy. I prawdziwa genenna osiedlowa to mamy tych dzieci, które zazwyczaj guzik robią sobie z tego, że zwracam im uwagę naprawdę kulturalnie: "ona nie lubi dzieci, proszę wytłumaczyć córce, żeby nie leciała do psa z rękoma"? Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Jak dziecko wypada zza rogu i z wrzaskiem biegnie jak najszybciej do psa, który stoi na końcu smyczy półtora metra od Ciebie i wącha trawę, to niekoniecznie masz czas na przestawianie psa, wchodzenie między psa a dziecko albo jeszcze konwersacje z mamusią ;) I osobiście wolę ryknąć na dziecko, żeby się nauczyło myśleć, skoro rodzice go nie nauczyli i nie pilnują, niż żeby dzieciak podbiegł potem do jakiegoś agresora i oberwał zębami. No chyba że wg kogoś ryknięcie "NIE PODCHODŹ!" spowoduje u dziecka większą traumę niż szwy ma rączkach ;) to chyba nie mam pytań :D Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Golson, teraz lepiej - "dziecko" nie "bachor", "krzyknąć" nie "ryknąć", a jak "ryknąć" to w cudzysłowiu. Przeczytaj swój pierwszy post i powiedz szczerze, czy w obliczu konfrontacji: dorosły mężczyzna vs pięciolatek nie wygląda on jak stary peerelowski dowcip o kredkach wypadających z tornistra. Ja nie wiem, co tam się stało. Napisałeś to używając takich sformułowań, jakbyś został zaatakowany przez dziecko i musiał się bronić, a potem wylać swoje żale na ten straszny świat. Bo "paniusia z bachorem" miała czelność przyjść do tego samego sklepu, co Wy, a dziecko było bez kagańca. W dodatku napisałeś to cytując tak, że wyszło, iż mamy do czynienia z plagą luźno biegających dzieci. Plaga. No litości :roll: Quote
Soko Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Ale w tym przypadku mi się akurat wydaje, że Golson zna swojego psa i wie, czy ryknięcie będzie dla niego traumą, czy też nie - to takie typowe dla dogo, nie znać psa i mówić właścicielowi, że "oj nie rób tak bo go przestraszysz" ;) i ma prawo nie chcieć edukować społeczeństwa i sprawę rozwiązać szybko i dobitnie i mieć z głowy. Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Ja myślałam, że oczywiste jest, że nikt nie drze się wniebogłosy "wyp*erdalaj gn*ju jeb*ny bo cię zabiję" tylko jakieś ostre hasło w stylu właśnie "nie podchodź" - które zapewne dziecko słyszało od własnych rodziców miliony razy wysoko w skali decybeli i jakoś nie musi chodzić z tego powodu do dziecięcego psychiatry. Niektórzy zareagowali co najmniej jakby ktoś się nad tym podbiegającym dzieckiem znęcał, ubliżał mu i groził pobiciem :roll: Quote
mala_czarna Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Martens napisał(a): Jak dziecko wypada zza rogu i z wrzaskiem biegnie jak najszybciej do psa, który stoi na końcu smyczy półtora metra od Ciebie i wącha trawę, to niekoniecznie masz czas na przestawianie psa, wchodzenie między psa a dziecko albo jeszcze konwersacje z mamusią ;) Zasadniczo to mam takie spostrzeżenie, że wiele wymaga się od posiadaczy psów, natomiast już dużo mniej od dzieci i rodziców. Może troszkę elementarnej wiedzy na temat zachować psa by się w szkołach przydało wyłożyć? :) Quote
PaulinaBemol Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 nie no ja dopuszczam do siebie że może istnieć potrzeba "ryknięcia" i że są dzieci oporne. I nie uważam że jakąś traumą mu to zaowocuje. Z drugiej strony skoro wymagamy kultury starajmy się sami też tacy być. Po prostu w sytuacji stania przed sklepem z psem widzę inne możliwości zwłaszcza jak matka jest obok. I jednak nie uważam iż ryknięcie "NIE PODCHODŹ" nauczy dzieciaka myśleć bo jemu trzeba wytłumaczyć. Tak wiem mają rodziców niech oni im tłumaczą, tylko czasem ci rodzice też wolą ryknąć i na tym koniec. PS: ja bym raczej "poryczała" na mamuśkę mądrą inaczej Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 PaulinaBemol napisał(a):Uważasz że to dobrze że by pacnął i przewrócił? wystarczy psa posadzić, położyć....cóż ja tak robiłam z 50kg psem Ależ oczywiście. Z tym, że pozycja psa przy naprzykrzającym się dziecku nie ma da niego najmniejszego znaczenia. Jeżeli dzieciak będzie próbował go targać to każdy pies spróbuje kontaktu uniknąć. Ten akurat nie mogąc uniknąć odpycha zazwyczaj "natręta" łapą ;) Tak, uważam, że takie zachowanie psa jest jak najbardziej w porządku, lepsze to niż jakakolwiek agresja - a to, że dziecko brudne będzie albo spróbuje je potem "w parterze" zalizać? - cóż takie życie... PaulinaBemol napisał(a):ok dziecko nie ma prawa wyciągać łap do twojego psa bez pytania ale filodendronowi raczej chodzi o to że jak widzisz że może coś takiego mieć miejsce są jeszcze inne metody by temu zapobiec bez "ryczenia" co wystraszy dziecko ale i twojemu psu źle się skojarzy. Możesz zastapić dziecku drogę i powiedzieć normalnie że nie może pogłaskać bo pies się boi, że może tylko jeśli podejdzie spokojnie. Albo zastąpić i powiedzieć kilka slów mamusi która nie pilnuje dziecka. Po prostu między nic nie zrobieniem w obronie psa a ryknięciem na dzieciaka jest jeszcze sporo możliwości. I jeszcze raz podkreślam że uważam iż obcy dzieciak nie ma prawa od tak lecieć witać się z obcym psem. I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego. Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 mala_czarna napisał(a):Zasadniczo to mam takie spostrzeżenie, że wiele wymaga się od posiadaczy psów, natomiast już dużo mniej od dzieci i rodziców. Może troszkę elementarnej wiedzy na temat zachować psa by się w szkołach przydało wyłożyć? :) To są chyba skutki ery w wychowaniu dzieci pt. "nie kop pana bo się spocisz" ;) Z opowieści moich rodziców i dziadków wiem, że nikt się kiedyś tak nie cackał ani z dziećmi, ani psami - jak dzieciak wlazł sąsiadowi do sadu na jabłuszka i pies mu d*pę wygryzł, to się mówiło "po co właziłeś? teraz masz". Dzisiaj skończyłoby się w sądzie, karą dla właściciela, eutanazją psa i odszkodowaniem dla rodziców. Z psiarzy robi się podludzi, którzy nie mają żadnych praw, tylko same obowiązki, i którzy powinni przepraszać, że mieszkają w mieście ;) Dzieci mogą robić co chcą - bo to dzieci, i inni powinni się dostosować. Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 PaulinaBemol napisał(a): Po prostu w sytuacji stania przed sklepem z psem widzę inne możliwości zwłaszcza jak matka jest obok. I jednak nie uważam iż ryknięcie "NIE PODCHODŹ" nauczy dzieciaka myśleć bo jemu trzeba wytłumaczyć. Tak wiem mają rodziców niech oni im tłumaczą, tylko czasem ci rodzice też wolą ryknąć i na tym koniec. Może nie zrozumie, że piesek może ugryźć, ale może minimalnie się wystraszy, i zanim pobiegnie do innej obcej osoby macać jej psa, pomyśli że może zostać skrzyczane i zrezygnuje albo spyta. A to, że rodzice też wolą ryknąć to szczerze, guzik mnie obchodzi. Oni mają dziecko, oni mają obowiązek go pilnować i tłumaczyć. Ja mam psa, ja mam obowiązek go pilnować i wychowywać. Jeśli odwrócimy sytuację i mój pies będzie biegł ze szczekaniem do czyjegoś dziecka, to sorry, nijak nie mogę sobie wybrazić sytuacji, w której rodzic zamiast na tego psa ryknąć albo strzelić mu z buta, ciuciał by do niego i próbował z dobrego serca kulturalnie naprawiać mu braki w socjalizacji, którą ja spaprałam. Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Golson napisał(a): I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego. Niestosowna w moim odczuciu jest retoryka Twojego pierwszego postu na ten temat. To przynosi wyłącznie takie efekty, że jak psiarze mówią "paniusia z bachorem bez kagańca", to matki z dziećmi odpowiadają "te zasrane psy". I tak sobie przerzucamy piłeczkę a liczba zakazów dot. psów rośnie. I owszem, jak się idzie z psem pod sklep, to rozsądnie jest się spodziewać, że będą tam matki z dziećmi, no chyba że to sexshop albo monopolowy. Jak pies ma problem, to nie wrzuca się go na głęboką wodę. Quote
PaulinaBemol Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 (edited) I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego. nie no spoko. Co do ON-ka to bardziej mi chodzi że pierwsza bym zareagowała nim pies, jakie targać ja określam zasady zabawy z psem dzieciakom i już. Nie stosują się to nie ma pieska. Martens rozumiem podejście, rozumiem że nie musisz wychowywać cudzego dzieciaka. Jednakowoż pomimo milości do psów (a wbrew pozorom niechęci do dzieci) pies to nie dziecko i ja nie stosuję przełożenia jeden do jednego. Ale jak już stosujemy analogie to tak jak na widok dzieciaka zmierzającego w naszą stronę nie ryczę od razu tak też najpierw próbuję innej metody na psie niż kopnięcie czy gaz. To są środki ostateczne. I tylko o to mi chodzi. I na szczęście jeszcze mi się nie zdarzyło ryczeć na dziecko (na doroslych niestety tak) ani kopnąć psa. Edited January 16, 2014 by PaulinaBemol Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 filodendron napisał(a):Niestosowna w moim odczuciu jest retoryka Twojego pierwszego postu na ten temat. To przynosi wyłącznie takie efekty, że jak psiarze mówią "paniusia z bachorem bez kagańca", to matki z dziećmi odpowiadają "te zasrane psy". I tak sobie przerzucamy piłeczkę a liczba zakazów dot. psów rośnie. Uważam, że retoryka w stosunku do opisanej przeze mnie grupy jest jak najbardziej uzasadniona. Jeżeli dziecko nie potrafi się zachować to jest dla mnie bachorem. Bez względu na to czy nie umie się zachować w stosunku do psa, starszych, w autobusie czy też w restauracji. Nie wiem skąd w narodzie oczekiwanie bezwzględnej wyrozumiałości dla wybryków dzieci i dość powszechny zakaz jakiejkolwiek krytyki. Z kolei każdy pies nie umiejący się zachować również będzie, jak to może niezbyt szczęśliwie ujęłaś, "zasranym psem". filodendron napisał(a):I owszem, jak się idzie z psem pod sklep, to rozsądnie jest się spodziewać, że będą tam matki z dziećmi, no chyba że to sexshop albo monopolowy. Jak pies ma problem, to nie wrzuca się go na głęboką wodę. Może przed napisaniem kolejnego wywodu napisz ze znaczeniem którego słowa z poniższego zwrotu masz największe trudności - postaram się pomóc. Golson napisał(a):...więc zawsze stajemy sobie z boku, kilka metrów od wejścia... Quote
Martens Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 PaulinaBemol napisał(a): Martens rozumiem podejście, rozumiem że nie musisz wychowywać cudzego dzieciaka. Jednakowoż pomimo milości do psów (a wbrew pozorom niechęci do dzieci) pies to nie dziecko i ja nie stosuję przełożenia jeden do jednego. Ale jak już stosujemy analogie to tak jak na widok dzieciaka zmierzającego w naszą stronę nie ryczę od razu tak też najpierw próbuję innej metody na psie niż kopnięcie czy gaz. To są środki ostateczne. I tylko o to mi chodzi. I na szczęście jeszcze mi się nie zdarzyło ryczeć na dziecko (na doroslych niestety tak) ani kopnąć psa. Owszem, pies to nie dziecko i nie można zrobić takiego przełożenia w każdej materii, ale w momencie kiedy mamy sytuację - rodzice mający obowiązek odpowiadać za dziecko i jego czyny, i właściciela który odpowiada za psa jak wyżej, to przełożenie jak najbardziej ma rację bytu w moim odczuciu. Ja też stosuję zawsze lagodniejsze metody - o ile jest na to miejsce i czas; przez prawie 14 lat posiadania psów może 2 razy musiałam wydrzeć się na dziecko i kilka razy kopnąć psa; gazu użyłam raz. I myślę, że nikt nie wydziera się wniebogłosy, bo w stronę psa idzie spokojne zaciekawione dziecko - mowa raczej o sytuacji, kiedy zmierza do nas galopem dzieciak z wyciągniętymi rękami, jeszcze piszczący na całe gardło... I gdyby moje dziecko tak się zachowało wobec kogoś z psem, w życiu by mi nie przyszło do głowy się awanturować, bo ktoś na nie krzyknął - jeszcze bym podziękowała, bo może dziecko uniknęło dziabnięcia zębami... W cywilizowanych krajach wcale nierzadko przy pogryzieniu dziecka przez psa sąd orzeka, oprócz kary dla właściciela psa, konsekwencje prawne dla rodziców wskutek niedopilnowania dziecka. Bo tak jak już pisano, pies musi być zsocjalizowany i znosić jak Budda podbieganie do niego rozkrzyczanych dzieci - problem w tym, że jadących samochodów i pedofili nie da się zsocjalizować, i skoro większość rodziców całkiem dziarsko radzi sobie z uchronieniem dziecka przez rozpłaszczeniem przez auto czy wdawaniem się w poufałości z nieznajomymi panami, czemu nie miałoby dać sobie rady z ogarnięciem zachowania dziecka wobec napotkanych psów? Quote
Faustus Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Golson napisał(a):(...) I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego. A ja powiem Ci, że nie jestem przekonany, czy takie zachowanie ma pozytywny skutek dla Twojego psa. Trudno nie zauważyć, że zachowanie właściciela przekłada się na zachowanie psa. Tutaj wyraźnie pokazałeś psu, że sytuacja biegnącego w jego (waszym) kierunku dziecka jest sytuacją złą. I...cóż na przyszłość może to nauczyć psiaka tego, że są to sytuacje, których powinien się obawiać. Potraktuj to co napisałem, bardzo luźno. Nie wypowiadam kategorycznych opinii. Raczej to co przyszło mi do głowy: nie byłem tam, nie widziałem i nie udaję wszechwiedzącego ;) Zwyczajnie podpowiadam Ci do przemyślenia. Quote
PaulinaBemol Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 (edited) własnie nie jestem tego taka pewna ostatnimi czasy tak jak cierpimy na bezstresowo wychowywane dzieci to i na ludzi "nadmiernie przejmujących" się pieskiem. Co do reszty zgadzam się w zupełności. Tu po prostu tak jak szkoda mi psa z durnym właścicielem szkoda mi trochę dzieciaka z durnym rodzicem. Ostatnio widziałam jak facet wydar się na dzieciaka, fakt podbiegło ale nie "leciało galopem piszcząc", potem opierdzielał matkę.... może mial niemiłe doświadczenia koleś, może pies miał jakąś przeszłość ale temu dzieciakowi raczej wystarczyło zwrócić uwagę normalnie a nie wściekle ofuczonym tonem. Ale to tylko raz widziałam i tak jak pisałam różne rzeczy się zdarzają :) Tak jak pisalam ja na szczęście spotykam ogarnięte dzieciaki i to raczej mój pies ma problemy z ogarnięciem się ze szczęścia :roll: Edited January 16, 2014 by PaulinaBemol Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Golson napisał(a):Uważam, że retoryka w stosunku do opisanej przeze mnie grupy jest jak najbardziej uzasadniona. I vice versa. Może "paniusia od bachora" siedzi teraz na innym forum i tak sobie problem grup o odmiennych interesach eskaluje :) Jeżeli to krwiożercze dziecko dopadło Cię kilka metrów od wejścia do sklepu po raz pierwszy i jedyny, to przynajmniej co do jednego mnie uspokoiłeś - nie mamy do czynienia z plagą. Bo dzieci nigdy, przenigdy nie kręcą się kilka metrów z boku od wejścia do sklepu. Teleportują się bezpośrednio a Ty padłeś ofiarą zakrzywienia czasoprzestrzeni :) Daj spokój, chlapnąłeś dogomaniackim językiem smoków :cool3: choć - jak widać - potrafisz inaczej. Nie wypada, żeby dorosły mężczyzna prezentował taki poziom frustracji z powodu pięciolatka. Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 filodendron napisał(a):I vice versa. Może "paniusia od bachora" siedzi teraz na innym forum i tak sobie problem grup o odmiennych interesach eskaluje :) Jeżeli to krwiożercze dziecko dopadło Cię kilka metrów od wejścia do sklepu po raz pierwszy i jedyny, to przynajmniej co do jednego mnie uspokoiłeś - nie mamy do czynienia z plagą. Bo dzieci nigdy, przenigdy nie kręcą się kilka metrów z boku od wejścia do sklepu. Teleportują się bezpośrednio a Ty padłeś ofiarą zakrzywienia czasoprzestrzeni :) Daj spokój, chlapnąłeś dogomaniackim językiem smoków :cool3: choć - jak widać - potrafisz inaczej. Nie wypada, żeby dorosły mężczyzna prezentował taki poziom frustracji z powodu pięciolatka. Widzę, że prośby nic nie dały - nie zrozumiałaś. Gratuluję odporności na słowo pisane i monopolu na prawdy objawione. Quote
filodendron Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 No widzisz, jak chcesz to potrafisz ładnie i bez epitetów. Tak trzymaj, bo inaczej to Cię ten wątek przemieli. Quote
Golson Posted January 16, 2014 Posted January 16, 2014 Faustus napisał(a):A ja powiem Ci, że nie jestem przekonany, czy takie zachowanie ma pozytywny skutek dla Twojego psa. Trudno nie zauważyć, że zachowanie właściciela przekłada się na zachowanie psa. Tutaj wyraźnie pokazałeś psu, że sytuacja biegnącego w jego (waszym) kierunku dziecka jest sytuacją złą. I...cóż na przyszłość może to nauczyć psiaka tego, że są to sytuacje, których powinien się obawiać. Potraktuj to co napisałem, bardzo luźno. Nie wypowiadam kategorycznych opinii. Raczej to co przyszło mi do głowy: nie byłem tam, nie widziałem i nie udaję wszechwiedzącego ;) Zwyczajnie podpowiadam Ci do przemyślenia. Pozytywnego skutku raczej nie ma ale tutaj żadne zachowanie nie da pozytywnego skutku. Chodzi raczej o minimalizowanie negatywnych zachowań. A zdecydowanie mniejszym stresem dla psa będzie to gdy jego opiekun krzyknie niż próba ucieczki i postawa obronna przed namolnym dzieckiem. Powtórzę raz jeszcze - każdy pies ma inny charakter, inaczej reaguje. Felson ma systematyczne kontakty z dzieciakiem z nadpobudliwością i nie ma z tym żadnego problemu. Jednakże żadne obce dziecko nie spotyka się u niego z natychmiastową "akceptacją" - ten pies raczej usiądzie i poobserwuje, po chwili podejdzie i spróbuje poznać, a dopiero potem przychodzi czas na zabawę. Dlatego też na kontakty z wrzeszczącymi/piszczącymi obcymi dzieci chcącymi natychmiast złapać szczeniaczka jest najzwyczajniej w świecie za wcześnie dlatego też póki co na takie niekontrolowane spotkania nie pozwalam. Dziecko wykazujące normalne zainteresowanie psem zazwyczaj zwraca jego uwagę i po upewnieniu się, że obydwie strny nie mają nic przeciwko dochodzi do kontaktu. Imo tylko taka forma gwarantuje największy odsetek pozytywnym doznań, a co za tym idzie buduje zaufanie do dzieci u psa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.