Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/29/19 in all areas
-
To był wyjątkowy pies. Nie potrafię nawet wyrazić jak bardzo Pelikan mnie uwiódł i zauroczył. Teraz zostały łzy, smutek i wspomnienia tych kilku spotkań. Ale zostało też poczucie, że ostatnie trzy lata życia Pelikanka były cudowne. Dzięki wspaniałej i troskliwej Pani Ewie w krakowskim dt... Dzięki Wam - szlachetnym Opiekunom i Przyjaciołom... W imieniu Pelikana wszystkim z serca całego dziękuję. Dziękuję i życzę niech dobro do Was powróci zwielokrotnione.5 points
-
Wiecie co , ta dyskusja naprawdę nic nie da. DORZE na pewno nie pomoże. Nie wyobrażam sobie jak Dora przechodzi obok cierpiącego zwierzaka i udaje , że nie widzi. Zawiezienie chorych kociąt do schronu jest wyrokiem śmierci dla nich. DORA robi co może , a nawet więcej. Kto chce i może niech pomaga. Dora nigdy nie domaga się pomocy tylko informuje o sytuacjach. Tacy wrażliwi ludzie jak ona są bardzo potrzebni , bez nich świat byłby zimny .4 points
-
"Pelikanku, trafiając do nas stałeś się członkiem naszej rodziny. Dbaliśmy o Ciebie najlepiej jak potrafiliśmy. Byłeś bardzo kochanym i dzielnym pieskiem. Żyłeś sobie w strefie ciszy, ale mieliśmy swój własny język i doskonale się rozumieliśmy. Pelikanku, dzisiaj nadszedł dzień, smutny dzień kiedy nas opuściłeś i potuptałeś na tych swoich chorych, biednych łapeczkach za Tęczowy Most. Będziesz Pelisiu tam szczęśliwy i wolny od bólu. W naszych sercach zostaniesz na zawsze . Żegnaj Peli! Ewa i Marek" **** Pozwalam sobie opublikować na wątku to piękne pożegnanie od krakowskiego domu tymczasowego, w którym miał szczęście żyć i mieszkać nasz ukochany Pelikanek.4 points
-
Pięknie piszecie i prawdziwie, ale gdybym była sama, jak Dora, i z tymi moimi wszystkimi przypadłościami miała po pracy iść w kilka miejsc zima, żeby nakarmić koty, później zająć się swoimi zwierzakami, odbierać telefony, robić ogłoszenia i szukać transportów, miejsca dla zwierząt, dt.., to bym nie dała rady. A kiedy zakupy i cokolwiek dla siebie? Nie jestem na tyle silna psychicznie by wykłócać się z patologia i urzędami. A Dora bierze na siebie to ogromne obciążenie i robi ile może a jest sama. I boje się żeby jej starczyło sił fizycznych i psychika nie siadła. Wiec ja staram się zrozumieć ze kupuje saszetki a nie taniejwychodzace puszki bo jej łatwiej; i prosi o gotowe budki bo nie ma czasu i sil żeby klecic sama itd. Tutaj na miarę sił musimy zadbać i o człowieka i o zwierzęta bezdomne. A sposób z woda i orzechem wypróbuje w kociarni :)4 points
-
Dziękuję, DONko :) Jakoś ten Szarik chwycił mnie za serce :( Taki pogodny, cichutki, nie odszczekuje się naszym suczkom (mają znów co robić, zaczynają każdy spacer od zajrzenia do kojca i wymiany poglądów). Rano dolałam mu wody i zaniosłam jedzonko. Nie zdążę nawet postawić miski na ziemi, a on już je. Pogłaskałam, przytuliłam. Jest bardzo chudy, kostki sterczą pod tą zmierzwioną sierścią :( Dziś dostanie tabletki od robali i krople od pcheł. I spróbuję założyć mu obrożę, choć jak patrzę na tę prawie gołą skórę na szyi, to aż mnie w dołku ściska...4 points
-
Czyli wiejska rzeczywistość - psy są karmione śrutą zbożową, zaparzoną wrzątkiem, by zmiękła. Ale pies tero po prostu nie trawi :( Mam na koncie 120 zł z bazarku Aldrumki - kupię 15 kg Fitminu. Szarika trzeba odkarmić porządnie, wyczesać, odrobaczyć, nauczyć wszystkiego!... Ale marzy mi się zakup takiego worka karmy dla pozostałych psów u tego chłopiny.... Proszę o pomoc! A to Szarik już u nas, zajada ze smakiem ryż z kurczakiem :) On w życiu nie widział takich smaczków, he, he :)4 points
-
To ja tak tylko napiszę, że przez jakiś czas razem z becialublin prowadziłam stronę szczebrzeszyńską na FB. Na prośbę Dory, przestałam ją prowadzić, strona umarła, ale w czasach świetności miała wiele polubień (potem wraz z zaniedbaniem/porzuceniem strony polubienia spadały, bo miałam nawet informację na mailu o tym)... nie był to kaprys Dory, ale to, że ludzie jeszcze bardziej zaczęli podrzucać koty. Było więcej pretensji i roszczeń niż pomocy - mimo, że zwierzaki bezdomne pokazywałam na wielu grupach, dbałam o udostępnianie postów. Tak naprawdę do prowadzenia takiej strony potrzeba paru osób, to jest czasochłonne i wymaga również odporności psychicznej. Mówię to jako (była) prowadząca stronę tomaszowską. Z 40 polubień osiągnięliśmy 2,5tys. ale im większa publiczność, tym więcej oczekiwań... i więcej pracy. Pod koniec było nas 9cioro, a i tak się nie wyrabialiśmy. Owszem, dało więcej możliwości pomocy i jestem pod wrażeniem ilu zwierzakom udało się pomóc, ale gdyby nie to, że co jakiś czas się spotykaliśmy, aby odreagować, złapać dystans... gdyby nie to, że było na kilkoro, a nie zaledwie dwie, trzy to byśmy wyszły po tym doświadczeniu z większym załamaniem,ludzie już wiedzieli gdzie mieszkamy i potrafili w środku nocy podrzucić pod płot psa/kota - a anonimowe nie mogłyśmy zostać, skoro robiłyśmy zbiórki i psie eventy w mieście. Urok małego miasteczka: ludzie się znają... Szczerze, wątpię aby Dora miała czas i ochotę użerać się z ludźmi z fejsbuka, a i o stronę trzeba umieć dbać, wiedzieć co udostępniać, jak gdzie... można tego się nauczyć, owszem - ale zabiera też cenny czas, a o hejterach i "ciociach dobrych rad" nie wspomnę, każdemu łatwo się klepie w klawiaturę... W okolicy nie ma żadnej organizacji, a z gminami zazwyczaj trzeba się szarpać, aby cokolwiek dostać na wsparcie... oczywiście da się porozumieć, jednak czasem wymaga to duuużo rozmó z gminą, a i w takim wypadku trzeba by z dziesięć Dor, aby ogarnąć wszystko: karmienie kotów, łapanie, rozmawianie z patologią, szukanie domów, rozmowy z lecznicami, szukanie transportu... promowanie adopcji na fejsbuku i dbanie o stronę, odpowiadanie na setki wiadomości na fejsbuku, odbieranie telefonów, rozmowy z gminą i latanie na spotkania z urzędasami i domagania się praw... no i kontrolowanie całym procesem pomocy. To wymaga już niezłej organizacji i stalowych nerwów. Ja przyznaję, po 2latach takiej działalności siadłam całkiem psychicznie, przeszkoliłam nowych wolontariuszy i odeszłam z pomagania na taką skalę. Dorę w okolicy już znają, nie potrzebuje dodatkowego rozgłosu i kolejnych zgłoszeń... Przynajmniej tak mi się wydaje.3 points
-
Ano takie, że w czwartek wczesnym popołudniem zabieram Nussi z Katowic i jedziemy do Nowej Soli. Po drodze dam znać Szafirce, o której planowany przyjazd. Mam kontakty i adresy, dowiedziałam się już wszystkiego,o Nussi, co może być ważne w podróży.3 points
-
Zdjęcia od Dory sunia Majeczka dla ktorej szukałysmy transportu do Wieliczki już od tygodnia w swoim domu ma problemy z zachowaniem czystości i czasmi załatwia sie w domu,po powrocie ze spacerku,ale ds to ogarnia bezdomna malizna,wałęsająca sie po miasteczku jest teraz szczęsliwym pieskiem oby jeszcze duża Majeczka i Rex znależli swoja przystań3 points
-
Halo, halo! Przepraszamy za ciszę w eterze, ale na nasze usprawiedliwienie podaję, ze Kapselek jest bardzo zaangażowany w Instagram! Kapselka wypatrzyłam na OLX, potem na FB... A wypatrywałam go od pięciu lat;-) Przez ten czas dorobiliśmy się swojego mieszkania i już żadna racjonalna przeszkoda nie stała nam na drodze. Ale chyba na ostateczna decyzje wpłynął nasz wakacyjny pobyt w Batumi. To piękne miejsce, ale gdyby nie dobre wino i chacha (bimber) jakoś trudno było by mi odpoczywać widząc tyle pięknych, bezdomnych psów...nie uratujemy wszystkich, ale wiem, ze możemy chociaż jednemu stworzyć szczęśliwy dom. Na co zwróciłam uwagę? Oczywiście na sierściuchową brodę i oczy. To taki mój typ:-P Znajomi mówią, że jest podobny do mojego męża :-) Ale tak serio to jest on reinkarnacją psa moich dziadków, tylko jakieś 15kg większy. Z przyziemnych rzeczy, to wypuszczamy go w parku dla psów, gdzie świetnie socjalizuje się z innymi. Trochę odetchnęliśmy z ulga, bo stał się bardziej tolerancyjny na zachowania LGBT :-P Fisiuje za to, jak puścimy go koło domu. Tutaj jeszcze dużo pracy przed nami, bo chyba w poprzednim wcieleniu pracował jako policjant w drogówce i ciągnie go na ulicę, ale Kaps szybko łapie, więc jestem pełna nadziei, że uda się go jakoś odkręcić i nie będzie uciekał. W sobotę byliśmy w dużym parku. Tam ładnie słucha. Dwa razy pływał w jeziorku-bajorku, nie mógł się powstrzymać. Na szczęście było ciepło. Poźniej co prawda się obraził, bo był zmuszony do kąpieli w domu. Prawie nam nie wybaczył.... ;-€ Bywa agresywny jak jest na smyczy i miał mała przygodę jak byliśmy u rodziny w domku na wsi, gdzie mieszka taki nasz psi kuzyn/-) Wujek co prawda mówił, że „no co Wy, na pewno się dogadają, to w końcu kuzynostwo”...ale okazało się inaczej. Kapsel nie mógł znieść tego ze Ten Duży chce pogłaskać innego psa i były walki o terytorium. Wojna zakończyła się kapitulacją psa właścicieli i natychmiastową ewakuacją...w ten sposób pies Barry utworzył rząd na uchodźstwie, w domu kuzyna o_O Powoli normuje się sprawa jedzenia. Prawdopodobnie zostanie tak, ze rano suche, a wieczorem gotowane. Puszką gardzi, ewentualnie zje z reki jak mu robię małe kuleczki. Nawet taką mega dobrą, którą jak otwieram to sama się zastanawiam, czy jakbym zrobiła mężowi do kanapek to by się zorientował, ze to piesowe żarcie. A i był u groomera dwa tygodnie temu....ponoć zesztywniał jak te drętwiejące kozy, ale na koniec dał groomerce całusa. Na wiosnę będzie golenie owcy....yyyy trymowanie. no to chyba tyle.3 points
-
Od czerwca, czyli od rezygnacji z domu w Krakowie, szukamy dla Tani rodziny, która zaakceptuje jej zachowanie i ograniczenia. Po tak długim czasie wyczekiwania i poszukiwań wiem, że znalezc taki dom będzie bardzo trudno i jeśli nie stanie się cud i ktoś z osób mi znajomych, bliskich nie zechce pomóc i zabrać Tani do siebie, to myślę, że suczka długo jeszcze pozostanie w hoteliku. Nie biorę pod uwagę hoteliku ze szkoleniowcem z 2 powodów - po pierwsze nie dysponujemy takimi funduszami, żeby płacić za szkolenie , które być może nic nie da, a to w znacznym stopniu ograniczyłoby pomoc innym zwierzakom w dużo większej potrzebie. Drugim powodem są moje obawy i moja troska o stan psychiczny Tani - ona bardzo żle reaguje na zmiany otoczenia i ludzi, wymaga długiego czasu, aby zaufać; nie chce jej katować kolejną przeprowadzką, bo możemy stracić to, co osiągnęliśmy do tej pory; nie chcę, żeby znowu bała się, cierpiała. Być może ona więcej już nigdy nie zrobi kolejnego kroki do przodu, więc jeśli zdecyduję się na przenosiny Tani to tylko do DS, bo wciąż mam nadzieję, że i Tania będzie go kiedyś miała. Sugerowałam to chodzenie na smyczy, bo to być może byłaby jakaś zachęta do adopcji. Behawiorysta zaznaczał, ze jeśli Tania zrobi ten krok do przodu to przy osobie, do której ma zauafanie, stąd te moje prosby, aby spróbować. Pomysł z automatyczną smyczą lub długą linką podsunęła mi p. Magda od Bezy, bo Beza vel Moli właśnie taką zaakceptowała najprędzej. Ale Beza nie miała w sobie tej paniki i tego strachu przed człowiekiem, który ma Tania, była krócej u tego sadysty. Nie napiszę, że moja wiara w dobry dom dla Tani kurczy się wraz z upływem czasu i kolejnymi zapytaniami, ale podchodzę do tego coraz bardziej spokojnie, staram się coraz mniej stresować, bo to ni nie pomoże ani Tani ani nie przyspieszy znalezienia jej domu. Zabrałam wtedy z tej posesji 3 dorosłe suczki i 5 szczeniaków i wszystkie oprócz Tani mają już swoje domy; może jest w tym jakiś sens, może Tania czeka na jakiś konkretny dom i dlatego tyle to trwa? Muszę tak to sobie tłumaczyć, bo inaczej leciałabym coraz bardziej w dół. W tej chwili na pewno chciałabym znalezc dom Malwince, to na pewno bardzo podniosłoby mnie na duchu.3 points
-
2 points
-
Dla Reksa zamówiłam taką oto podstawkę, na której znicz będzie stał znicz. https://www.nagrobkidlazwierzat.com/znicze/ Znicz "Piesek leżący ze stojącymi uszkami" Wymiary 28x20x13 cm. Ten ciemny. Będzie przetarty srebrem. Niestety takiego z jednym stojącym uchem, a z drugim klapniętym - nie było. :-) Wysyłka bezpośrednio do Tosia&Lesio, która zaniesie idąc na cmentarz. Do czwartku dojdzie.2 points
-
Będzie mi brakowało częstych smsów, telefonów od Pani Ewy i codziennych komentarzy Nesiowatej. Będzie mi brakowało nowych zdjęć Pelikana - do tej pory nazbierało się 957 Pelikanowych fotek. Będzie mi brakowało tego wątku... Bardzo. Bardzo. Byliśmy tu wspólnie i działaliśmy w szlachetnej sprawie. DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! Nasz "brat młodszy" Pelikanek po ciężkim życiu miał, dzięki nam, spokojną, godną i dobrą starość. Doświadczył wspaniałej opieki Pani Ewy w krakowskim domu tymczasowym. I dzięki temu, żyjąc pięknie, dowiedział się, że człowiek może być dobry i troskliwy... A dzisiaj, kiedy odchodził, też nie był sam - Pani Ewa trzymała Go do końca za łapkę. Odszedł godnie, szczerze opłakiwany. I będzie zapamiętany. Bo biały, skromny Pelikanek ma "miejscówkę" w naszych sercach na zawsze.2 points
-
Napisałam tekst dla Maćka, może być do ogłoszenia albo np. do jakiegoś wydarzenia, nie jest bardzo szczegółowy, taki trochę opis. Po ewentualnej modyfikacji lub rozszerzeniu kwestii białaczkowych i finansowych mógłby też może posłużyć do utworzenia jakiejś zbiórki na potrzeby Maciusia. Maciuś FELV+ już prawie rok mieszka w klatce w lecznicy! To straszny los dla kota, który całe swoje dotychczasowe życie spędził na wolności. To straszny los dla jakiegokolwiek kota. Rozwiązanie jest proste - domek. Stały lub chociaż tymczasowy. Domku, zgłoś się... Nie ma kotów brzydkich, są tylko zaniedbane, chore i smutne koty, które bardzo łatwo uczynić pięknymi. Spójrz na Maćka. Co widzisz? Czy jakikolwiek kot powinien tak wyglądać? A akurat w jego przypadku nie trzeba wiele, by los się odmienił. Maciuś jest smutny i zrezygnowany, bo jego świat skurczył się z ogromnej, zielonej i fascynującej przestrzeni do kawałka lecznicowej klatki. Na pewno nie wie, o co chodzi i dlaczego musi siedzieć w zamknięciu. Może kiedyś miał jeszcze trochę nadziei, ale teraz... Mijają miesiące, każdy z nich odbija się w pięknych kocich oczach i gasi ich blask. Czas, który leczy rany, w przypadku Maćka tylko pogłębia jego smutek. Dlaczego ten puchaty, przymilny biały kocurek znalazł się w lecznicy i do tego w izolacji? Kiedyś był wolnym, bezdomnym kotem i wiódł typowy dla takich kotów żywot. Chłód, walki z innymi kocurami, pasożyty i różne zagrożenia były jego smutną codziennością. Przeżył dzięki dobremu sercu osoby, która codziennie, niezależnie od pogody, dokarmiała jego i inne bezdomniaki oraz zapewniała im ciepłe schronienie zimą. Pewnego dnia Maciek wdał się w bójkę i został w niej poszkodowany, o mało nie stracił oka. Trafił wtedy do lecznicy. Niestety, okazał się nosicielem wirusa kociej białaczki (FELV+) i to przesądziło o tym, że nie wrócił już na ulicę. Teoretycznie można więc uznać, że jego los się polepszył - zyskał dach nad głową, opiekę weterynaryjną i wartościowe pożywienie. W praktyce Maciuś stał się więźniem w swojej klatce, bo z powodu wirusa nie może przebywać z innymi, zdrowymi kotami ani w lecznicowej kociarni, ani w żadnym domu tymczasowym lub stałym. Jak w takiej sytuacji zmienić jego sytuację na lepszą, jak znaleźć dom? Tak naprawdę wirus obecny w organizmie Maćka może nigdy się nie ujawnić, koty FELV+ niejednokrotnie dożywają bardzo sędziwego wieku i nie chorują. Ciężko więc nazwać takiego kota chorym. Nosicielstwo nie stanowi zagrożenia dla innych zwierząt. Maciuś mógłby trafić na przykład do domu: - z innym kotem lub kotami FELV+ - bez kotów - z psem lub jakimkolwiek innym zwierzakiem. Bardzo prosimy o dom tymczasowy lub stały dla Maćka. Kawałek miejsca, w którym ten miły kotek poczuje się ważnym domownikiem, członkiem rodziny, nie więźniem. Kawałek miejsca... również w sercu.2 points
-
Zaglądam na wezwanie konfirm31 :) Skarpeta chwilowo (mam nadzieję ) jest pod kreską, ale trwa na FB expressowy bazarek, więc jest szansa, że uzbieramy nie tylko na rachunki za naszą jedenastkę, ale starczy także dla innych Damy znać ...2 points
-
Jak są bardzo zarobaczone to odrobaczenie takie bez nadzoru veta i osoby pilnujacej może sie tragicznie skonczyc dla szczeniakow. To znaczy i mie wiadomo jak szczeniaki zareaguja na środek odrobaczajacy, nie sa szczeniaki odpasione trzymane w domu, i rozkładające sie w szczeniaku robaki, jesli ich nie wydali -a tego trzeba przypilnowac, tez moga zabic szczeniaka -jesli jest ich dużo.1 point
-
To cudownie! Dziękuję serdecznie! Pomagając innej biedzie upamiętnimy naszego Pelikanka... Obecny stan deklaracji stałych dla IBISA: 100 zł Nikuś i Livka - potwierdzona 25 zł mtf zalesie - potwierdzona 20 zł Aga 76 - potwierdzona 10 zł Maarit - potwierdzona 60 zł Monika z Katowic - potwierdzona 20 zł Pani Anna ze Szczekocin - deklaracja przeniesiona z Pelikana na Ibisa od dnia 1.11.2019 10 zł Jolanta08 - deklaracja przeniesiona z Pelikana na Ibisa od dnia 1.11.2019 20 zł Pani Agnieszka - znajoma elik - połowa deklaracji przeniesiona z Pelikana na Ibisa od dnia 1.11.2019 10 zł sunia2000 - deklaracja przeniesiona z Pelikana na Ibisa od dnia 1.11.2019 Ważna informacja! W przypadku deklaracji przeniesionych z Pelikanka [*] na Ibiska technicznie będzie to wyglądało tak: Pani Anna, Jolanta08, sunia 2000 oraz Elik (w imieniu Pani Agnieszki) będą przesyłały deklaracje do mnie, a ja będę (co miesiąc) przesyłać wszystkie RAZEM - moją i ich - (czyli 120 złotych) na konto hoteliku "Biały Pies". Oczywiście, tu na wątku, będę szczegółowo wpisywać ich każdorazowy wpływ. Robię tak, bo wiem, że potrzeba stałej informacji zwrotnej, a Ania+Milva i Ulver bywa na tym wątku i na Dogomanii bardzo, bardzo, bardzo rzadko. Dodatkowo, na adresy mailowe wyżej wymienionych, będę przesyłała potwierdzenie przelewu bankowego w pdfie.1 point
-
No ale albo sie chce miec ciastko, albo zjeść ciastko. Jak ktos nie chce zeby mu sie ludzie wtryniali w życie i nie chce pomagać na dużą skale to ma tyle kotów ile jest w stanie ogarnąć finansowo logistycznie i nie ma tematu ludzi dzwoniacych z pretensjami i podrzucajacych kotow, ludzi ze złotymi radami. Ale jesli ktos chce pomocy z zewnątrz i w pewnym sensie siebie określa jako osobe pomagająca kotom z danego terenu, np ze Szczebrzeszyna, no to godzi sie tez na to, ze ludzie będą sie do niego zwracali o pomoc dla innych kotów ze Szczebrzeszyna, zawracali mu głowę, i zarzucali radami. Taka kolej rzeczy. Nie da sie powiedzieć, ze sie pomaga tylko tym kotom, ktore sie wybierze samemu, ale zeby ludzie wplacali pieniądze i nie zawracali głowy. Wiec przy rozkręceniu pomocy dla kotow ze Szczebrzeszyna oczywiste jest, ze będą ludzie z następnymi kotami, ze zlotymi radami i z pretensjami, a nie tylko pomoc, wiec warto to przemyśleć wczesniej, zeby nad tym zapanowac i psychicznie i logistycznie. Albo po prostu namówić Dore, zeby pomagala tylku tylu kotom i psom ile jest w stanie, a ten obecny nadmiar pomoc jej wyadoptowac.1 point
-
Fido już u kikou. Trzeba im dać teraz trochę czasu. W czwartek jadą do weta.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Goś, uważaj u niego z gnatami. On może mieć jelita w marnym stanie. Ja też się nie zachwycam Szarikiem, ale on pewnie na to imię dobrze reaguje.1 point
-
Zapraszam na bazarek cegiełkowy zorganizowany na spłatę długu w lecznicy za leczenie szczebrzeszyńskich kotów https://www.dogomania.com/forum/topic/350636-pomocyjeszcze-brakuje-ok2-tysz%C5%82-bazarek-cegie%C5%82kowy-na-d%C5%82ug-w-lecznicy-do-10-go-listopada-2019r/page/15/?tab=comments#comment-175329121 point
-
Pod wpływem tego co zobaczyłam Tysiu ,chyba szok jaki to spowodował! zarejestrowałam się na FB uważam ,że nie powinniśmy, spokojnie przejść obok! niewyobrażalne cierpienie tych zwierząt należy pokazać całemu światu gdzie się da!!! i protestować gdzie się da!!! bezsilność potrafi doprowadzić do rozpaczy , pięści się same zaciskają a z oczu płyną same łzy, jakim potworem potrafi być człowiek! na razie na FB poruszam się jak dziecko we mgle, nie radzę sobie ale poproszę o pomoc naszą kochaną Cancer i będziemy rozsyłać, przecież ten proceder to hańba dla ludzi! zacznę od siebie, wymyśliłam że napiszę do Zooplusa, prośbę o zgłoszenie protestu w tej Hańbiącej sprawie, uważam ,że zasygnalizowanie ,nawet zainteresowania ,może mieć znaczenie, nie byłam w stanie ,przeczytać wszystkiego ale szukając kontaktu do Zooplusa , natknęłam się na taką akcję, może jeśli nie w przypadku Rexa to jednak ,może teraz jak idzie zima warto wiedzieć o takiej akcji ? https://blog.zooplus.pl/2019/10/09/zerwijmy-lancuchy-2019/ ... przepraszam ale naprawdę jestem zszokowana :(1 point
-
Chory ma płuca to ten w koszyczku w klatce.Burasek. Reszta się zgadza. Dziękuję♡♡♡1 point
-
1 point
-
Chłopakowi można podpowiedzieć jeszcze kartony... Nie zniszczone kartony też w miarę fajnie wyglądają a koty uwielbiają kartony. Wtedy jakiś polar, kocyk czy sweter do środka i jest posłanko i miejsce do zabawy. Sama mam teraz w domu 6 kotów / w tym jednego, który mi właśnie wrócił z adopcji po 7 latach / i co jak co ale kartony najlepiej zdają egzamin... A jak się zniszczą zawsze można wymienić na nowe.1 point
-
1 point
-
Powiadomiłam Hanię o dwóch dostawach karmy :)1 point
-
KIlka zdjęć Rolci :) zaraz zrobie kilka ogłoszeń dla suni, niech juz się pokazuje:)1 point
-
TZ zamówił karmę dla Nussi Numer zamówienia: 150254884 Data zamówienia: 28.10.2019 Adres (rachunek): Pan Zamojska Fundacja Dla Zwierząt i Środowiska ZEA Jarosław Margol9223035661 Kilińskiego 5 22-400 Zamość PL Sposób płatności: Płatność przelewem Twoje zamówienie Artykuł Suma z VAT Royal Canin Veterinary Diet - Hepatic HF 16- 6 kg Nr artykułu 306875.2 1x 139,80 PLN 139,80 PLN Suma z VAT 139,80 PLN1 point
-
Poszłam pod prąd i od Szarika, trafiłam do Remika. Pilnuj się domku, Remiku i nie szwendaj się po okolicy, bo nie zawsze trafisz do Malagossów ;)1 point
-
Dobry wieczór :) Zapraszam na kolejny bazarek dla Sylwiji : https://www.dogomania.com/forum/topic/350728-ciuszkowo-i-nie-tylko-cz2-dla-fundacji-runa-sylwija-do-0211-do-godz2000/ Można połączyć wysyłkę :)1 point
-
Moja cicha propozycja, z podkreśleniem "cicha": Rex - skoro się już tu pojawił. W ogóle to nie jestem pewien, czy i tak wszystko nie powinno trafić do Figuni , ew. też do anica (anica, nie ponosilas żadnych kosztów?) , bo przecież Lakuś był u Niej prawie 6 miesięcy. I aby było najłatwiej :licząc jakby był na suchej karmię (a przecież jadł gotowane mięsko z kurczaka) - licząc najtaniej, co najwyżej przyzwoita karma (tak oględnie mówiąc) to ok 10zl/kg, zalecana dzienna dawka ok 0,5kg, czyli wychodzi 15 kg/mc (moim zdaniem i tak takie koszty są nie do zrealizowania). Czyli na 6 miesięcy wychodzi prawie 100kg samej karmy. Do tego smaczki, inne akcesoria itd. Ale tak jak napisałem - zarówno moja propozycja jak i wyliczenie to zaledwie cichutko wyrażone uwagi.1 point
-
bo nie jest unieruchomiona - czuje sie niepewnie przy każdym ruchu samochodu wyobraża sobie, że stoisz w jadącym autobusie miejskim, np w Warszawie, i niczego się nie trzymasz -autobus skręca hamuje, przyspiesza tez bym się przemieszczała i dyszała albo jej trzeba dopasować pasy, zeby była unieruchomia -pomyśl jak dzieci są upakowane w foteliki, sa unieruchomione (zazwyczaj tez nie mogą sie położyć -maja pozycje siedzącą) albo kupić dobry transporter, i transporter przymocować do siedzenia pasami / lub, co jest podobno bezpieczniejsze dla psa -postawić na podłodze samochodu, za przednim siedzeniem https://www.psy.pl/pies-w-samochodzie/ Najrozsądniejsze wydaje się przewożenie małego psa w klatce transportowej. Jest wiele ich typów, od sztywnych plastikowych po wiklinowe. Plastikowe są praktyczniejsze – łatwo je umyć, są dość lekkie i wygodnie się je mocuje. Crash testy wykazały, że najlepiej umieścić taką klatkę na podłodze między przednim a tylnym siedzeniem, bo gdy mocuje się ją pasami, zdarza się, że nawet jeśli nie zmienia miejsca, to pękają jej ścianki. Jeśli nie lubimy zamykać psa, warto się rozejrzeć za pasami bezpieczeństwa – kilka firm produkuje je w rozmiarach dla małych (S) i bardzo małych psów (XS). Są komfortowe, a dla zwierzaków przyzwyczajonych do noszenia szelek nie stanowią problemu.1 point
-
Tulinkam pozdrawiam ogromnie Tysiowe lapucinki brzusie Tysiu wszycko siada i komp caluni tyz tyz ..pierun jedn lognisty juz wczoraj z kolejnej naprwy przywiozlam i dalej nic ...trudno pisac wklejac i zadne linki zaden zdjecia nie moge kopiowac wstawiac nic aprzeciez kramiki ..1 point