Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/18/19 in all areas

  1. Że co? Że ja? ;) Jak zostawię muminki ( tak sobie zaczęłam mówić na dziewczynki) na kroplówki, to jadę do babci sprzątać, bo już od soboty kuzynka wydzwania, że brudno, a ona jest "chora". Wcześniej muszę wpaść do sąsiadki rozłożyć jej leki na ten tydzień i jakoś zręcznie zbyć pytania kiedy przyjdę lodówkę umyć... A jak to ogarnę to będę mogła zacząć myśleć o tym jak wrócić do pracy i skończyć remont kuchni - bo jak maluchy przyjechały to akurat mięliśmy całą wybebeszoną ( kuchenka chyba dalej mieszka w salonie). O tym, że nie pojechałam zacząć przygotowań do remontu nowego domu to już nie wspominam. Także, nie, ja nie wiem co to odsapnąć :) Ale coś Wam powiem. Patrząc na te dwie zdrowiejące mordeczki to wcale nie narzekam :) Aaa, Kenya zrobiła kupkę. Taką całkiem normalną. A Mini to nawet dwie od rana.
    8 points
  2. Noc minęła spokojnie :) Nawet udało nam się pospać do 6:10. Obie dziewczyny mają apetyt: Mini chyba zjadłaby tyle ile waży, gdyby jej pozwolić; Kenya się ogranicza, trochę. Na szczęście przeprosiła się z jedną miską. Czkawka na razie się nie pojawia, za to Kenya pokazuje nam jak potrafi ślicznie bekać :)
    8 points
  3. Przepraszam, ze dopiero teraz ; jestem poźno, ale z dobrymi wiadomościami - Wiola czuje się lepiej, dzisiaj próbowała już jeść; reszta psiaków bez objawów choroby i niech już tak zostanie!!! Mnie też bardzo szkoda Tosi, Meliski i Szałwi, wciąż mi się płacze, jak tylko pomyślę o tych ostatnich dniach i tej walce szczeniaczków:( Mam nadzieję, ze reszta już nie zachoruje i że uda się znalezc im wspaniale domy.
    3 points
  4. Kasia zgodziła się na 2, jeden otrzymałby wsparcie po Berciku, na drugiego będe kombinować wsparcie. Oba są do wyciągniecia na już ze schroniska, więc ciężko bawić się w boga, któego wziąć a którego nie, więc kasia zgodziła się na dwa. Jeden, tez w izo, ma rzekomo labrie, musze to jeszcze potwierdzić u weta i sprawdzić czy już zakończył leczenie, co by nie zaraził stada kasiowego.
    3 points
  5. Czesterek na dzisiejszym spacerku :) Z tyłu domu, tuż za płotem takie ma wspaniałe tereny spacerowe.Nauka przywołania na długiej lince trwa.Więc z czasem może będzie mógł pobiegać bez niej....
    3 points
  6. Maluszki wyciągnęłam do przedsionka budki, Maminka bardzo je ogarniała, lizała, była niespokojna. Ale szybko zrobiłam zdjęcia i wsadziłam z powrotem w głąb budki. Małe są wielkie! i takie kluchy z nich :) Najmniejsza jest sunia, taka ślicznie ruda, jak matka, ale też największa z niej krzykaczka! Chłopaki są podobni do siebie, jeden ciemniejszy, ale nie czarny, jak na początku się wydawało. Posapywały tylko i spokojnie poddały się zdjęciom i dłoniom Tomka :)
    3 points
  7. Jak dobrze się czyta taki post. Będziemy nadal wysyłać dobre myśli . Oby było coraz lepiej. Spokojnej i ciepłej nocy wszystkim futerkom . Tolu dzięki za wieści. Sciskamy a ogonki merdają już pod kołderką;)
    2 points
  8. Ku pocieszeniu serc przekazuję pozdrowienia od naszego zamojskiego Dexa, który trafił do nas z mamą Lusią w czerwcu 2014 jako 2 dniowe szczenię, a teraz jest szczęśliwym poznaniakiem. Myślę, ze nasze uratowane maluszki tez znajdą takie domy i wyrosną na takie wspaniałe, zdrowe psy!
    2 points
  9. Miałam dziś obiecująco brzmiący telefon w sprawie Klary. Pani ma przedyskutować sprawę z rodziną. Boję się, że jak to zawsze w takich wypadkach, pani już się nie odezwie, ale mimo wszystko ktoś zainteresował się losem starszego dużego psa i to jest piękne:)
    2 points
  10. Przerażające to wszystko. A dzisiaj Gajula jest padnięta jak nie wiem co. Wszystko przez mocno zapracowany weekend. Tropki w piątek po pracy i tropki dzisiaj. Już wczoraj Gajka odpoczywała, a dzisiejsze zajęcia jeszcze bardziej zmęczyły małą mordkę. Nawet specjalnie nie interesuje się otwieraną lodówką:) Jakby ktoś się stęsknił to wklejam wczorajszy odpoczynek Gajulca.
    2 points
  11. 2 points
  12. Ciociu anico, śledzę wątek od początku. Sesji już nie mam i chętnie pomogę z ogłoszeniem, ale niestety właśnie jadę do rodziców (niestety - bo nie mogę od razu pomóc, stety - bo ich zobaczę w końcu), a tam nie będę miała z czego napisać ogłoszenia. Wrócę koło następnego weekendu, więc wtedy postaram się przysiąść. Przepraszam najmocniej.
    2 points
  13. Biedna sunia , wylewa się ze spanka.Za małe kupili :)
    1 point
  14. Anetka szleje z aparatem, dziś podesłała mi pewnie ze 100 zdjęć Sliwki do ogłoszeń :D :) Także jeszcze kilka dodam dziś dla Was
    1 point
  15. Cudne sunie, oby Mimi była szczęśliwa w nowym domu, a Mysia wkrótce go znalazła. Ja tez rozmawiałam z panią; myślę, ze rodzina podeszła do adopcji bardzo rozsądnie i tak jak powiedziała mi dzisiaj pani - w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o to, aby Mysia była szczęśliwa i w nowym domu czuła się dobrze. Brawa dla rodziny, bo choroba Mysi ich nie przeraziła! Pani życzyła suni znalezienia tego jedynego domu, a nam wszystkim dużo siły i jak najlepszych adopcji.
    1 point
  16. Dziś rozmawiałam z panią z Gdyni . bardzo miła i sympatyczna osoba. Jednak mieszkają przy głównej drodze w miescie, pani najbardziej obawia sie spacerów, bo to w sumie trzeci piesek byłby do wspolnego spacerowania w centrum miasta. Do tego podobno wkoło też jest sporo obcych, róznie reagujących psów. O ile Mimi mam przez następny tydzień praktycznie pod nosem, bo jestem w Katowicach, to Mysia musiałaby przejechać dosłownie cały kraj i tego pani tez obawia się, w razie gdyby cos poszło nie tak. Dla Myśki i Mimi najlepszy byłby wspólny dom, ale niestety pani, która adoptowała dzis Mimi, powiedziała mi, że nie jest gotowa na następną sunię z rakiem. Nie dziwie się, wiem jak sama po śmierci Sary zareagowałam na wiadomość, że Limba też ma raka. Na zdjęciach Mysia z Mimi na ostatnim wspólnym wyjsciu i Myśka witająca ukochanego tatuńcia ;) .
    1 point
  17. Zaglądam do maluszków i dzielnej mamuni. Pikne oj pikneee są .)
    1 point
  18. pyrtunieczki calineczki skarbeczki mamusine kokane malagosie Stokrosci Wam dziekujemy za to zycie
    1 point
  19. DT-Karmelka , wykończysz się dobra kobieto. Czasem trzeba odmówić chociaż nie jest to łatwe. Ja też ciąglę myślę o tych kruszynkach i ryczeć mi się chce. Ledwie dokończyłam bazarek na potrzeby walki z parwo. Bazarek https://www.dogomania.com/forum/topic/349446-ciuszki-damskie-na-bidy-z-parwo-do-2302-g22/
    1 point
  20. Dzisiaj było ladnie od rana, troche pochodzilam za Pysiulkiem. Zresztą sam mnie zmusił bo podkopał sie pod ogrodzeniem. Z tym że Pysio nie ucieka, po prostu zrobił sobie dziurę, i zwiedzał łąke i posesję u sąsiadów, a jak mu sie znudziło to przyszedł. ;-)
    1 point
  21. Jestem u biedusi, serce pęka! Izuniu , dobrze że ją wzięłyście pod swoją opiekę, musi się udać pomóc suni! ja na tą chwile tak zadeklarowana, że nie dam rady, ale może jakieś fanciki na bazarek, jeśli ktoś będzie robił! Izuniu , Agatko, zostaję z Wami i będę przy Was całym sercem a jak tylko się troszeczkę uporam z finansami Miłeczki i Rokiego, będę pamiętała o malutkiej :) Czy ten domek z Wrocławia ,już całkiem skreślony? może jako tymczas?
    1 point
  22. Wybierz się nie do behawiorysty, ale do dobrego trenera, prowadzącego zajęcia w grupie psów. Twój pies nie musi kochać całego świata - starczy, aby ignorował psy tez niekoniecznie przyjazne, a na wspólne spacery/zabawy miał kilka znajomych zwierzaków To raczej nie jest dobry pomysł - lepiej byłoby polecić psu marsz przy nodze, a nagrodzić PO minięciu tamtego psa. Po minięciu i przejściu nadal spokojnie z 10 kroków Naucz swojego psa nosić szarpak/aport gdy idzie na smyczy - będzie się koncentrował na tym. Z szarpakiem w pysku trudno szczekać:-) To znaczy, ze Twój pies jest na zewnątrz, a drugi pies szczeka na swojej posesji? to ucz psa spokojnego przechodzenia najpierw daleko, potem coraz bliżej płotu, bez zatrzymywania się, tak, aby sobą oddzielać psa od płotu. Naucz psa chodzenia na różne hasła przemiennie przy lewej lub prawej nodze - wtedy zawsze można sobą odgrodzić psa od bliskiego niepożądanego kontaktu. Dawaj psu zajecie na spacerach - niech coś nosi, czegoś szuka - i naucz witania się po przyjęciu pozycji siad.
    1 point
  23. Kaja uważa, ze jest bardzo mądra. Bardzo. I żadne nauki jej nie są potrzebne - jej zdaniem. Ale ostatecznie coś tam może czasem zrobić, na polecenie, jak mnie to tak strasznie cieszy i jak często jest to nagradzane dobrymi smaczkami. Smaczki muszą być wyśmienite. I często. Ale ona rzeczywiscie dużo sama rozumie, i rozsądnie się zazwyczaj zachowuje sama z siebie. A Sweetie to by sie fruwać nauczyła i grac w szachy, gdyby miała dobrego nauczyciela, bo ona za pochwale człowieka i za smaczka/ danego sporadycznie -toby wszystko zrobiła. I jeszcze więcej. Ale tak sama z siebie, to jest głupia raczej , brzydko mówiąc. Bardzo często się boi; nie wie co robić w wielu sytuacjach-wiec dla niej wykonywanie poleceń, to jest wielkie szczęście - bo ktoś jej mówi co ma robić, i jeszcze ją pochwali i nagrodzi - a ona ma tylko wykonywać polecenia. Prościzna. A bez poleceń to Sweetie jest jak pies we mgle. Polecenia to jej drogowskazy. Siad najważniejsze. Ostatnio staliśmy na światłach. przed przejściem, ja z sukami , a jakas pani z takim małym pieskiem jazgoczącym i skaczącym na smyczy cały czas. Moje suki spokojnie stały, powiedziałam im, ze dobrze , że tak mają stać. A ten pies tak jazgotał, ze Sweetie to było trudno znieść -i usiadła. Ona wie, ze jak się usiądzie i poczeka -to taka uciążliwość, jak jagoczacy pies przeminie. Moja Kaja wychowała sie w norze, jej matka była zdziczałym psem/nie podchodzącym do ludzi i polującym/ ale myślę,, że nauczyła szczeniaka, ze trzeba obserwować świat i da się radę. I Kaja tak robi. jest doskonałym obserwatorem, jak naukowiec, i przede wszystkim myśli o sobie - jak ją łapy bolą w górach, albo jej za gorąco - to się połozy i tyle, i nie pójdzie dalej, dopóki nie odpocznie. A Sweetie, jakby jej kazać, toby szła ażby padła. Ale dopóki by człowiek nie zarządził odpoczynku, toby nie stanęła na odpoczynek. Moja noga duzo lepiej, ale nie jest jeszcze całkiem sprawna. To znaczy chodzę z psami na porządne spacery, w sobotę i niedzielę byłam po 3 godziny w łąkach nadrzecznych ; ale biegać nie bardzo mogę , czy jakoś szaleć. Więc Sweetie puszczam luzem, i odwołuję w razie potrzeby, a Kaję trzymam raczej na 15 m lince - bo ona zasadniczo przychodzi na przywołanie, ale czasem nie przychodzi -tylko stoi i czeka, żeby do niej podejść, bo ona mi chce coś pokazać ciekawego. Szczególnie jak zobaczy psa czy sarnę, i wystawia i mnie woła. I trzeba szybko podejść/podbiec i ją zapiąć, zanim ruszy w tamtym kierunku. W niedzielę Kaja mi wystawiła psa, wielkiego. No to się rozglądam w strachu, gdzie ten pies. I patrzę w końcu gdzie trzeba i widzę, że kilkanascie metrów od nas/ trochę za jednym z drzew schowany, stoi pies wielkości lwa, jakiś owczarek średnio-azjatycki. Piękny. Dostojny. Stał jak pomnik, nieruchomy był -dlatego go nie zauważyłam. Kaję miałam na lince, to nie pobiegła do niego, wystawiła go i dała się odciągnąć w innym kierunku. kaja miała wielką chęć, wielką - go obszczekać. Bo ona go wypatrzyła, wystawiła i był jej zdobyczą - w pewnym sensie. ale linka czyni cuda, więc kaję odciągnęłam. Sweetie odwołałam, ona w miejscu zakręca na przywołanie i wraca. psa chyba nawet nie zauważyła. Sweetie jest bardzo mało spostrzegawcza.
    1 point
  24. U Meliski dobrze . panstwo byli wczoraj na zapoznaniu ze swoim 30.kg psiakiem adoptowanym wczesniej z cieszynskiego schroniska. Melisa bardzo im sie spodobala, na chwile obecna sa chetni by podarowac jej dom na poczatku marca. To domz ogrodem pod Szczyrkiem ale psiaki maja tez spacery poza teren. Trzymajmy kciuki :) pozdrowienia od Sliweczki
    1 point
  25. Kikou dziękuję za zdjęcie i wieści pysiulkowe :). Szkoda że Pysio tak nie lubi robienia zdjęć, to zdjęcie jest takie ładne, szkoda tylko że Pysiulo nie chciał się nam pokazać w całej okazałości :).. Tak Radku, rozumek to Pysio ma i spryt także :). Na szczęście sprawności też mu nie brakuje. Nie widać po nim tych wetowych 12-13 lat. Bardzo Ci dziękuję Tysiu! Tekst ogłoszenia super :)! I dziękuję za ogłoszenie:). A na konto pysiowe przyszły pieniążki od mari23 (20zł), agat21 (20zł) i asiuniab (20zł) - ślicznie dziękuję :).
    1 point
  26. Nortonek będzie mieszkać w Krakowie. Państwo ok. 30stki wynajmują przestronne mieszkanie na zamkniętym mini osiedlu. Niedaleko ładne tereny spacerowe, m.in.park miejski Błonia. Pan jest Włochem, w domu rodzinnym ma pieska. Pani miała jamniczka ok. 17 lat w domu rodzinnym. I teraz chcieli razem mieć psiaka i postanowili że dadzą dom jakiemuś pieskowi w potrzebie. Pani od razu zakochała się w Nortonku :). Nawet wcześniej niż poznała go osobiście (była z panią Ewą z dt i Nortonkiem na spacerze zapoznawczym). To już dzisiaj!
    1 point
  27. 1 point
  28. Pogadałam wczoraj z Sylwią i mam trochę wieści :) 1. Kamyczek czuje się dobrze - jak na swój wiek oczywiście. Nie jest już tak aktywny jak dawniej, więc przytył trochę, ale nie za bardzo. 2. Nie ma żadnych niepokojących objawów związanych z guzem, żadnych kłopotów z oddychaniem, żadnego kaszlu itd. 3. Objawów demencji też Kamyk nie ma - jest zainteresowany otoczeniem, reaguje (zwłaszcza na jedzenie), bawi się z kolegami, ale lubi też sobie pospać. 4. Chłopak wcale nie lubi siedzieć w pomieszczeniu, woli być na wybiegu przy domu, gdzie ma kontrolę nad wszystkim co się dzieje. U Sylwii są dwa wybiegi - "hotelowy" połączony z boksami i "domowy" przy budynku. Oczywiście na wybiegu są solidne, podwójnie ocieplone budy gdzie psy mogą się schować jak mają ochotę. Na posłanko w budynku Kamyk wędruje (niechętnie) na noc i jak jest zimno albo deszczowo. 5. Apetyt Kamyczek ma wilczy i nie toleruje żadnej próby podejścia do miski jakiegokolwiek innego psa, nawet swojego serdecznego przyjaciela, niewidomego Antosia, którym zresztą Kamyś się opiekuje. Ale jak tylko pojawi się opiekun z jedzeniem, to nawet Antosia Kamyk podszczypuje żeby przypadkiem nie dopadł miski wcześniej niż on. Oczywiście każdy pies dostaje swoją miskę, ale Kamyk musi ją dostać jako pierwszy. 6. Kamyk nie znosi czesania, potrafi nawet złapać zębami opiekuna, który go próbuje czesać. Trzeba stosować różne sztuczki żeby go choć trochę wyczesać (na przykład jakieś smaczki odwracające uwagę), ale to działa na krótką metę, więc chłopak jest przede wszystkim "wyskubywany" co o dziwo toleruje bez problemu. 7. Większym problemem są kamysiowe stawy co w tym wieku niczym niezwykłym nie jest. Ale nie jest jeszcze bardzo źle - chłopak sam się podnosi, chodzi, tyle że wolniej niż kiedyś, nie biega ale na widok miski dostaje sporego przyspieszenia. Po konsultacji z panią weterynarz, która opiekuje się Kamykiem, uzgodniłam z Sylwią, że kupi mu tabletki Artro HA firmy Dolfos na stawy i będzie je dostawał regularnie. Opakowanie 90 tabletek kosztuje u pani weterynarz 46 zł i wystarczy na prawie 2 miesiące. Jak dostanę skan paragonu, to przeleję Sylwii pieniądze. A teraz sesja zdjęciowa. Chłopak pod muchą ;) i w kubraczku (którego zwykle nie nosi, bo nie cierpi takich ubranek) A tak sobie na co dzień spaceruje I jeszcze krótki filmik ze spacerku, żebyście zobaczyły jak Kamyczek się porusza: https://youtu.be/nMQP7KmjMsg
    1 point
  29. Na prośbę Gabrysi wstawiam filmik :) Ja jestem pod ogromnym wrażeniem,ale Wy sami oceńcie...:)
    1 point
  30. KOCHANI UDOSTĘPNIAJCIE, TO TAM WŁAŚNIE MIAŁ JECHAĆ WATSON!!!od Zosi123 Potrzebują udostępniania, domów tymczasowych, pieniędzy... https://www.facebook.com/katarzyna.lobacz/posts/2258510710840002 https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2054029574684578&set=a.199128826841338&type=3&theater
    1 point
  31. Dokładnie tak . Mimo dobrych wieści z DS Balbinki przez te biedne maluchy nie potrafiłam się cieszyć pełną gębą. No ale cóż, trzeba żyć dalej. Pisze jak się działo. 13 wieczorem zawiozłyśmy Balbinkę do DS. Państwo już czekali z wyprawką w tym adresatką z imieniem , które zostawili malutkiej. Ze względu na różna zachowania Balbinki do psów na spacerach , uznałam ,że lepiej będzie wprowadzić ją do domu ,żeby nie czuła się taka pewna. Dziewczyny na wejściu krótko burknęły na siebie . Poszliśmy do pokoju. Żabka nie poznała mnie . I dobrze , bo nie zrobiłam jej z mózgu wody. Balbinka to sprzedajna dusza, natychmiast zaanektowała kanapę, mizdrzyła się do wszystkich. Pańcio , mimo że dopiero był od 3. godzin w domu po powrocie z rejsu i padał na nos , bardzo ciepło przyjął sunię. Widać ,że oboje państwo czekali na drugą córunię. Podpisaliśmy umowę i razem wyszliśmy na spacer. Po chwili uciekłyśmy z koleżanką. Dzwoniłam do DS już 2 razy i wszystko jest w porządku. Dziś sunie nie burczały na siebie. Nawet próbowały trochę się bawić. Żabcia jest córeczką pańci , a Balbince wszystko jedno. Ten domek jest naprawdę super. Wiem ,że dziewczynki będą w nim szczęśliwe. Państwo dali 300 zł na dalszą pomoc psiakom. Uwzględnię w rozliczeniach.
    1 point
  32. ,,Dzisiaj Eli pilnowała Lucjana, żeby się nie opierdzielał :) Spacer w bieżni bez pułkowego gadżetu nie może być,, Eli jeszcze nie znacie:) Sunia jako dziki szczeniaczek znaleziony w lesie trafila na DT do AnaGD. Dziewczynka skradla serca i pozostala na zawsze. Alez wyrosla, nie moge sie na nia napatrzec :) Cudna jest :) https://zrzutka.pl/ss68cm
    1 point
  33. Pysiek mądrala (już dwa razy w sekunde wskoczył na krzesełko i zjadł prędziutko za mnie śniadanko) pozdrawia serdecznie. Fotka jak zwykle jedna. Pysio nie preferuje i ucieka :)
    1 point
  34. Misio z ostatnia dostawa ulubionych gryzaczkow, nowa porcja Anxitane i Advantixem.
    1 point
×
×
  • Create New...