Ja nie walczę o parapety. Mamy dwa okna wolne, jedynie z kocio-psimi materacykami na parapetach A do nich przystawione specjalnie: fotel Duśki, a przy drugim pufa Pani Kiciuli. Z jednego okna widok na ulicę, z drugiego na podwórko. Wszystko musi być pod kontrolą. Taka misja Duśki- Duszki.
Ale dzięki naszym ustępstwom stwory mają fajnie, a ja nie mam sprzątania niespodzianek zrzucanych w czasie akcji ochrony "naszej wspólnej budy".