Jump to content
Dogomania

DT-Karmelki

Members
  • Content Count

    97
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7
  1. Przy okazji nadrabiania zaległości moich psów, zabrałam dziś MiniLilkę do wetki, bo wróciło intensywne drapanie uszu. Wetka nic nie znalazła, na wszelki wypadek zrobiła jeszcze zeskrobinę z łysinki wokół oczka, ale też nic nie wyszło. Być może małą irytują łoski w uszach. Oba maleństwa dostaną dzis Simparicę, zobaczymy czy pomoże na drapanie.
  2. Nie w biegu, łapki jej się rozjeżdżają. Jest o tyle lepiej, że już nie drżą. Myślę, że z konsultacją na razie się wstrzymamy. Fakt, że do ortopedycznych historii szczeniąt mam duży dystans... Lata temu wzięłam na tymczas szczenię, które mając 7 tygodni z dnia na dzień przestało chodzić. Weci mieli różne teorie: operacje, wózek, eutanazja... Aż trafiłam na orto na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Tam 2 starszych profesorów znalazło przyczynę problemu (zatrzymay wzrost kości długich i niewłaściwe wykształcanie się panewek stawów biodrowych), ale stwierdzili że u szczeniąt najważniejsze jest odzywianie, odpowiedni ruch i czas. MIęli rację - Fredka stanęła na nogi w ciągu kilku tygodni i do dziś jest w pełni sprawnym psem.
  3. Nie , więcej. Łapki są codziennie inne. Czasami w tylnej lewej jest skurcz i wtedy na nią nie staje, innym razem przednia lewa odjeżdża na bok... Innym razem zgina się w łokciu i Kenya wywraca się na bok. No i robienie kupy zawsze jest imprezą wielko-obszarową... Wetka mówi, że wszystko jest wynikiem niedoborów i przy diecie i suplementach się wyrówna.
  4. U nas dużo się działo w tym tygodniu :) Albo tylko mam takie wrażenie, bo ponad tydzień spędziłam sama z 20 futrzakami, 4 żółwiami i zaległościami zawodowymi. Ogłoszenia na pewno będą potrzebne, niestety mam problem ze zrobieniem dobrych zdjęć. Mini na wszystkich wychodzi jak rozmyta czarna kupka futra a Kenya nie jest w stanie usiedzieć bez ruchu... Spróbuję jeszcze innym aparatem. Mini nie reaguje na imię więc zaczęlam na nią wołać Lili, chyba jej się podoba. Dziewczyny łazikują już po prawie całym domu ( muszą być cały czas pilnowane), uczą się kontaktów z innymi psami i kotami, choć początki nie były łatwe... Mini/Lili boi się Hathor, ale już przed nią nie ucieka z piskiem. Ma też wątpliwości czy świat zewnętrzny jest godny zaufania.W ogóle jest taka bardzo ostrożna, wsyzstko robi swoim rytmem. Gdy młode poznawały dom, Kenya zdążyła zwiedzić wszystko zanim Mini/Lili przeszła na druga stronę korytarza. Na początku miałam też jazdę z Dorotką, mała zołza 2 dni spędziła warcząc na maluchy i chcąc je gryźć ( choć sama jest niewiele starsza...). Na szczęście zapoznania z kotami poszły dużo sprawniej i mniej nerwowo. Maluszki we wtorek były na 1 szczepieniu ( termin drugiego wyznaczony jest na 2.04) i zespół w lecznicy był pod wrażeniem jak Kenya urosła, ważyła 6,3kg; Lili 3,9kg. Kenya mniej się wywraca, chodzi stabilnej ale nadal gryzie tylne łapki i wydaje mi się, że przednie mają tendencję do puchnięcia po większej ilości ruchu.
  5. Gacek kompletnie nie potrafił się odnaleźć przy nich :) On zdecydowanie woli "wychowywać" kocięta. Dziś rano, gdy go zawołałam do nowych "dzieci" popatrzył na mnie z wyrzutem, jakby mówił "no i co ja mam z tym zrobić?".
  6. Śliczne maluchy :) Całe szczęście, że szybko doszły do siebie. Moja mama bardzo się martwiła gdy usłyszała o ślinieniu się. A tak wyglądał dzisiejszy poranek u nas :) https://streamable.com/necwu
  7. Informacje z trasy: Emi i Kami są bardzo cichutkie, do Lublina prawie cały czas spały. Na postoju moja mama wymieniła im podkład ( oczywiście w zamkniętym samochodzie, żeby nie było niebezpieczeństwa ucieczki). Jak dotąd nie żadna z maluszków nie ma choroby lokomocyjnej.
  8. Na 6? No to mój ojciec ambitnie planuje... Wczoraj nie mogłam nic napisać - Dogo zjadało wszystkie wpisy. Emi i Kami są śliczne :) Czy mam coś jeszcze wiedzieć odnośnie transportu? Będą mieć swoje podkłady, miseczkę na wodę?
  9. Łapki zostały dokładnie obejrzane w piątek, gdy dziewczyny ostatni raz odwiedziły lecznicę. Kenya ma zaniki mięśni spowodowane ciężką chorobą no i brakiem ruchu w okresie wzrostu. W lewym kolanie coś strzyka, ale na razie stawiamy na dobrą dietę i sulementację. Obie dziewczyny dostają FosfoVit, VetAminex i HepatialeForte na wątrobę. Jutro mam jeszcze odebrać jeszcze jeden preparat. Z innych dobrych wieści - mojej Avie udało się NIE zarazić kokcydiami :) Ufffff :) Tola - odnośnie wyjazdu zadzwonię do Ciebie jutro rano.
  10. O wynikach rozmawiałam dziś z dr Ewą telefonicznie. Wczoraj dzwoniłam kilka razy ale w lecznicy cały czas było urwanie głowy. No i w sumie wszystkiego co jest można było się spodziewać. Ważne, że nerki są w porządku, stanu zapalnego tez nie ma. O wyjeździe rozmawiałyśmy, że ta sroda to jest najwcześniejszy możliwy termin ze względu na zakończenie leczenia. Wtedy myślałam też, że jechać będzie moja mama. Tak było ustalone przed przyjazdem szczeniaków: ja jadę w ferie, a ona na początku marca. Gdyby to ona jechała to dzień tygodnia byłby bez znaczenia. Za to ja nie za bardzo mogę sobie pozwolić na wyjazd w środu tygodnia - zwłaszcza biorąc pod uwagę wszystkie odwołane godziny w drugim tygodniu ferii. Klienci mnie zjedzą.... Ale coś trzeba będzie wykombinować. Jeszcze odnośnie Kenyi; miała być u mnie na BDT więc nie były przewidziane fundusze na jej hotelowanie. Nie wiem czy coś się zmieniło
  11. No, jakimś cudem mamy jeszcze wszystkie 8 kotów. ;) Mimo ich usilnych wczorajszych starań. Któryś geniusz rozmontował kratkę wentylacyjną i prawie szystkie latały nam po sufitach (podwieszanych) i po stryszku. Piper to nawet wrócił z wyprawy z ryjówką w paszczy... Jeśli o mnie chodzi to przyznam szczerze, że w najbliższym tygodniu łatwiej będzie mi nadal tymczasować maluchy ( zwłaszcza, że we wtorek kończa kwarantannę i będą mogły mieć kontakt z moimi psami) niż tak na szybko organizować 4-dniowy wyjazd. Ale rozumiem, że Emi i Poker Junior są w trudnej sytuacji. No nie, bardzo dobre to nie są. Wątroby oberwały, trochę anemii też jeszcze widać. Także nic strasznego, wszystko do odrobienia dobrą dietą i suplementami na wątrobę. Przyznam, że bardziej niepokoją mnie tylne łapki Kenyi. Gryzie kolana i biodra, zaczęła też dziwnie je podnosić kiedy pochyla się nad miską... zobaczymy.
  12. Wyjazd bzie logistycznie skomplikowany pod kilkoma względami. 1. To będzie cały dzień w podróży więc musimy mieć pewność, że nie zaszkodzi maluchom. Wetka powiedziała, że najwcześniej mogą jechać w środę - chyba, że coś jeszcze wyjdzie w badaniach krwi. 2. Ze względu na ich chororobę lokomocyjną, przed wyjazdem muszą dostać cerenię w zastrzyku. Problem polega na tym, że mój ojciec będzie chciał wyruszyć o 5-6 rano. Nie wiem czy moja mama zdecyduje się jechać. Jeśli nie, to ja będę musiała. 3. Kolejną kwestią są transporterki, w których psiaki miałyby jechać... 4. I właściwie nie wiem czy Kenya też miałaby jechać. W pierwotnym założeniu miała być moim tymczasem.
×