Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/28/18 in all areas

  1. Bonifacy dojechał bezpiecznie. Zjadł, zwiedził mieszkanie, wymruczał się na kolanach :) obaj (kot i właściciel) są zadowoleni
    3 points
  2. kiyoshi, NIE PANIKUJ. Jest paskudna pogoda, może gdzieś się zaszyła. A może w okolicy jest jakiś kociarz. Pamięasz historię z Liką? Popytaj jeszcze pośród kociarzy, karmicieli bezdomnych mruczków, popytaj o nich. Jeżeli to okolica pełna zakamarków, to możliwe, że gdzieś tam krąży. Nie trać nadziei, proszę!
    2 points
  3. Dobry wieczór, byłam dziś u Pana Mariana. I u Reksa. Aga76 - wystarczą pieniądze z wątku. Patrycja96 wpłaciła strikte na światełka dla Pana i jola&tina. I ja od siebie. Wystarczy teraz. :-) Potem kolejne na Boże Narodzenie dopiero.. Kupiłam dwie chryzantemy z pączkami do rozwinięcia. Plus znicze. Większe i elektryczny dla Pana Mariana. I dwa malutkie z elektrycznymi zniczami dla siostry i rodziców Pana Mariana. Sam by pewnie wysupłał pieniądze, kupił i zaniósł... Jak z Nim ostatnio rozmawiałam.... To właśnie rok temu.. czy był na grobach... Tak byłem... Eh.... gdyby ktokolwiek wiedział... że lada moment spotka się z Nimi... Tak zastałam. Tak od nas. Chryzantemy się pięknie rozwiną do 01/11/2018 Panie Marianie.... niech się Pan z góry uśmiechnie do nas... pamiętamy o Panu... pamiętamy o Reksie... Mamy nadzieję, że tam gdzie Pan jest, jest Pan szczęśliwy.. i nigdy więcej nie jest Pan samotny.. Spoczywaj w Pokoju.. ** Zostawiłam Pani Natalii dwa wkłady tradycyjne i elektryczny na wymianę, i dwa takie malutkie. By wymieniła przy okazji będąc na cmentarzu.
    1 point
  4. Spotkanie z psami początkowo przebiegło w dość napietej atmosferze. Okazało się, że sunia ma dominujący charakter do innych psów. Wyszła z auta i nie przywitała się, tylko zaczęła je ustawiać. Moje psy były zaskoczone. Na filmiku jest z Ciapciakiem, u nas szefem stada. Zachęcał ją do zabawy, ale ona nie potrafi jakoś wspólnie sie bawić. jak juz go dziś goniła, to tak trochę agresywnie. Do teraz czasem krazą koło siebie. Pozostałe psy schodzą jej z drogi. Dziki Jimmy całkiem się zestresował, jak ją widzi w ogrodzie, to krąży kółka wkoło domu i generalnie woli z nią nie wychodzić. Zgubił na dodatek obrożę antystresową, co nie ułatwia sytuacji. Z kolei dzika Ada dziś kupe zrobiła w legowisku, bo boi się tak dużego nowego psa i wcale z piętra nie schodzi. Moje psy jeszcze nie miały takich rozmiarów nowego psa. Od lat są przyzwyczajone, ze psy się pojawiają, znikaja, na ich miejsce przychodzą kolejne. jednak zawsze były mniejsze i to one dostosowywały się do stada, a nie próbowały sobie je podporządkować. W domu na szczęscie jest ok. Pogoda od wczoraj paskudna, to mało wychodzi. Najpierw w Katowicach bała się wejść do domu, teraz z trudem da się z domu wygonić. Muszę z nią wychodzić do ogrodu nawet na siku, bo ledwie straci mnie z oczu, to ucieka do domu. Bez problemu chodzi sobie po schodach. Wybrała sobie miejsce przy drzwiach na balkon, to dałam jej tam legowisko. Jednak cały czas widac, że jest bardziej typem jedynaka. Nie jest typem stadnym, jak moje psy. Pilnuje swojej miski, swoich legowisk, jest o mnie zazdrosna, nie potrafi wejść w stado. To pies nastawiony na towarzystwo człowieka i na razie jest obok moich psów. Jest idealnym psem do podrózowania. W aucie grzeczna, cierpliwa, nie ma choroby lokomocyjnej. I na szczęscie nie reaguje na towarzystwo gesi. Kury wolały dziś jej zejść z drogi, więc na razie nie miały ze sobą kontaktu. Jak wczesniejsze zamojszczaki, drugi dzien korzysta z uroków ogrodu i wcina trawę. Brak trawy w schronisku jest dla psów jednak odczuwalny. Jak mają do niej dostep, to od razu tarzają się i zjadają. Z nią jest tak samo. Jakby kozy trafiały do mnie Zamościa ;) Na FB pani, która ma ode mnie maltankę, zaproponowała jej zakup Capsomasolu. Jutro dam znac, jak będzie po badaniach.
    1 point
  5. Z Karoliną umówiłam się do dzikusów na wtorek na godzinę 11. To będzie parę godzin po tym jak dotrę do domu, ale w innych dniach nie umiemy się zgrać. Postaram się zrobić zdjęcia. Trzymajcie kciuki, aby psiaki się pokazały.
    1 point
  6. Ogromne gratulacje wyników nerkowych :) Super! U nas znowu spadek.... A z łapusią paskudna sprawa, mój nie wychodzi, a też potrafi coś sobie zrobić. A goi się tragicznie zawsze, bo też wychodzi z założenia, że skończył lepszą medycynę kocią niż lek. wet. i trzeba wylizywać :( Kciuki trzymam, aby paluszek był cały!
    1 point
  7. Usia przestań szczekać bez powodu:) Tylko na wroga możesz:)
    1 point
  8. 1 point
  9. Fundi - olbrzym w typie nowofunlanda, ma ok 9 lat. Właściciele chcieli go uśpić ponieważ jest juz stary, bezużyteczny i na dodatek zaczął kuleć ...!!! Tak właśnie trafił do nas, okazało się że Fundi to super psiak, bardzo łagodny, uwielbia człowieka i tylko by się tulił. Jego kulawizna jak stwierdzili właściciele to "juz jakiś czas kuleje, nie chce mu przejść". Nie było o czym rozmawiac. Prawdopodobnie duzo wczesniej musiał mieć złamaną łapkę, i każdy krok sprawia mu ból.
    1 point
  10. Tak właśnie robię, ze co jakiś czas stukam do drzwi, gdy Ona jest w pokoju. Oczywiście leci z jazgotem, otwieram drzwi i pokazuje, ze nikogo tam nie ma (co niewiele daje...), no i zaraz biorę do ręki talerzyk z czymś dobrym. Magia jedzonka na szczescie dziala. Nie wiem tylko, jak dlugo bedzie trwac taka zabawa, ale mysle, ze jak juz bedzie na 100% to dzialac, to wystarczy nagroda w postaci glaskow i pochwalenia a smakołyk coraz rzadziej, żeby nie zrobić z niej beczulki...
    1 point
  11. Tysiu, kochana Jesteś. Bardzo Ci dziękuję! Tymczasem...jutro...będą potrzebne kciuki...spotkanie o 18.15. Napiszę tylko, ze starający się Weronika i Filip, wiedzą o tym, ze Usia szczeka, gdy coś ja zaniepokoi i nie zraża Ich to wcale. Jeśli po spotkaniu, nadal beda na tak, to bede prosić o wizytę pa, tym razem przy ul. Kruszwickiej (przy pl. Strzegomskim).
    1 point
  12. Młody kocha wszystkie zwierzaki :-) Zorza taka całkiem mała nie jest, waży 16,5 kg - taki typowy średniak z niej :-)
    1 point
  13. Na linię dobrze jej zajęcia też robią : )
    1 point
  14. Tak jest zawsze po zajęciach z tropienia. Gajula z rana się napracuje, a potem odsypia:)
    1 point
  15. Pańciostwo od Nelci i Yoy postanowili wspomóc nasze kudłatki jakimś grosikiem,za co bardzo im podziękowałam :) Podałam Anulko Twój nr konta do wpłaty i w tytule będzie: dla Holi i Lemi
    1 point
  16. dzwoniła wczoraj pani Filipka, czyli mama Karola - osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego jest Filipkiem zachwycona, nawet jakby zakochana :) no cóż.... "na każdy towar znajdzie się kupiec".... oby i reszcie "towaru" tak się poszczęściło :) u nas niestety częsta weekendowa tradycja miejscowej młodzieży i dodatkowo rodzina, która mieszka tam na alkoholu i petardach nie oszczędza :( ładne miejsce, ciche i spokojne, a kanonady musimy spokojnie przetrwać. Za Odrą jest ogromny las i czasem stamtąd dobiegają odgłosy polowania w sobotni lub niedzielny poranek... dobrze, że psiaki już nie tak panicznie reagują. a to Pikusiowy spacer w tym "spokojnym" miejscu :) w tle kanał portowy i "ciekawostka" - ogromna, właśnie zwodowana barka z naszej stoczni rzecznej, chyba im na mieliźnie utknęła, choć do Odry kilka metrów zostało ( chyba 90 metrów długości, 11,2m szerokości )
    1 point
  17. Radku! nie wiem , czy on nie chciał wejść na Twój profil, bo w powiększeniach na ekranie jest RADEK :) Dziewczyna, która miała zrobić wizytę nie może dodzwonić się do chłopaka:( czekamy ! na telefon od odpowiedzialnej osoby ! poprosiłam Havankę o zrobienie ogłoszeń, kinga też robiła. Spokojnie czekamy! Dzisiaj jadę z mamą do weta, jeszcze nie dzwoniłam, ale ciągle liże ranę, zaczęło się sączyć. Nawet przez fartuszek:(
    1 point
  18. Słonecznej niedzieli Blondynku! Znów ma być ładnie, będziecie mogli z kumplami spokojnie spacerować.
    1 point
  19. Pamiętacie malutka Jeżynkę? Pojechała taka malusia do DS do Warszawy, trochę chorowała. Wczoraj dostałam zdjęcia - ale koteczka wyrosła:) Jeżynka jeszcze w lecznicy Jeżynka wczoraj
    1 point
  20. Masz jutro chwilę, żeby zajrzeć ze mną? Mnie obojętne o której, byle nie o świcie.
    1 point
  21. Najgorsi są właściciele , który pozjadali wszystkie rozumy łącznie ze swoim. Współczuję Ci z całego serca.
    1 point
  22. Usia - chuligan i rozrabiara w jednym, z dzisiaj. Teraz na szczęście juz śpi.
    1 point
  23. U Czesiulka wszystko ok :) ma co jeść,ma wszystko co mu do życia potrzebne,swoją najukochańszą Aldonkę,aż nie wiem co więcej pisać :)
    1 point
  24. U nas słychać czasami z daleka... w soboty. Podejrzewam, że to nowa "weselna tradycja" w domach weselnych ( choć ja bym to zmorą nazwała). Pozdrawiam Cię Marysiu i Twoje kochane ogonki :)
    1 point
  25. Dziewczyny były dzisiaj w spa. Była grzeczne i cierpliwe. Wet umówiony na poniedziałek. Dowiedziałam się, że między szczepieniami na zakaźne musi być odstęp przynajmniej 3 tygodnie, zatem czekamy na książeczki. Holi jest pełna energii, szczeka dobrą chwilę, jak wychodzimy z domu, zaczepia wszystkich do zabawy, tzn. inne psy i ludzi :) Lemi najlepiej czuje się leżąc i obserwując w pewnej odległości od wszystkich. Nie bierze udziału w zabawie, ale nie jest agresywna na zaczepki Holi, albo Aleksa. Lubi sobie pojeść i robi to z wielkim skupieniem. Ma śliczny ogonek, mam nadzieję, że wreszcie uda mi się go uchwycić na zdjęciu.
    1 point
  26. A skad to wiemy?Jest wynik histpat.? Ni ma...jeszcze.Jak będzie,to bedziemy się cieszyć.)mam taką ogromną nadzieję) :) p.s - ona jest rozczulająca...te uszyska,te oczy...
    1 point
  27. Wycinek z narośli z dziąsła nad kłem został wysłany do Wawy na badanie histopatologiczne. Preparatów przeciwbólowych nie podaję, Roxi nie interesuje się rankami, główką nie trzepie, nie ociera się o meble / posłanko, łapką nie ociera. Nie jest smutna, nie jest osowiała, nie leży non stop. Chętnie wychodzi do ogrodu, cieszy się na widok smyczy, dziarsko maszeruje. Nosek chłodny... apetyt dobry, je bez problemu - sucha karma odstawiona Płuczę ciepłym naparem
    1 point
  28. Za sugestią Toli, chciałam Wam pokazać inną moją sunię. Tola uważa, że warto, bo to daje nadzieję. To jest nasza Świstak. Jest u nas niecałe 5 lat. Ma guzy, ale nie może być operowana z powodu wady serca i tchawicy. Nie mogłabym jej uspic bez zrobienia wczesniej wszystkiego, co się da. Kontrolujemy badaniami stan, leczymy i hamujemy rozwój raka. Jej ktos połamał wszystkie łapki i ogon, które same źle się zrosły. Jedna przednia łapka w całości trzyma się tylko dzięki skórze, bo kość jest oddzielona. Przez to jej rak jest dla mnie jeszcze wiekszą niesprawiedliwością. Ale ona daje radę tyle czasu. Wierzę, że i once się uda. Jestesmy po ostatnim spacerze, rozpoznaje już trasy i sama ciągnie w znanym kierunku. Zjadła kolację i musze przyznać, że apetyt na jedzenie to ma tak ogromny, jak na życie.
    1 point
  29. Bardzo chętnie skorzystam z Twojej pomocy, umówmy się na 3 XI :) Z Karoliną, która miała ze mną podjechać - jeszcze się nie umawiałam, nie wiem kiedy będzie mogła, ale myślę że z nią będzie wcześniej. Mam też od shoto odebrać puszki karmy, bo dostała od kogoś, też nie wiem kiedy. Za chwilkę wyślę Ci PW z adresem, abyś mogła zobaczyć na mapie, gdzie to jest, ale masz rację: to tereny PRAWIE sąsiadujące ze sobą. Zaraz podam Ci adres, chociaż ja go znam mniej więcej - i tak będziemy musiały obie szukać psów. Tam podobno nie da się zgubić (tam kończy się szosa i miasto), no ale okolica też mało ciekawa. Las, wylotówka, tereny "robocze".... faktycznie nie chciałabym się tam sama zapuszczać, a swojego psa nie wezmę ze sobą, bo nie wiem, jak tamte reagują na obce, a mój to już staruszek (mocno się postarzał od czasu jak go widziałaś :( ), powoli traci wzrok... inne psy też to wyczuwają niestety... A bracia się nie zjeżdżają do domu. Jesteś dla mnie w tym momencie niesamowitym oparciem ;) Dziękuję, że zawsze jesteś zwarta i gotowa, ja nie lubię Cię fatygować, bo przecież dojeżdżasz, stąd też pomyślałam że najwyżej zadzwonię do Ciebie jak dojadę do domu rodzinnego, a tu - proszę, sama zgłosiłaś swoją gotowość, dziękuję :) O widzisz, a ja zapomniałam o tym. Miałam pisać, że może mój brat pomoże... ale zapomniałam, że jego nie będzie na miejscu. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, żeby puścić na FB apel o pomoc. Może ktoś sie zgłosi. Jednak najpierw trzeba się dowiedzieć, czy postawienie budy w tym miejscu w ogóle przejdzie.
    1 point
  30. na teraz jest dużo lepiej niż wczoraj :) przed chwilą Nutka zrobiła drugiego wzorcowego boba:) zjadła: kurczaka, twarożek bez laktozy, saszetkę:) widać, że jest obolała i przeszkadza jej fartuszek. Rano wskakiwała za maluszkami na łóżko i fotel. Dobrze, że ma fartuszek to ją troszkę ogranicza. Maluszki też pojadły po spaniu :) czarna dziewczynka - uwielbia nabiał / twarożek i serek żółty bez laktozy / Chłopak pałaszuje wszystko co postawię:) reaguje już na stawianie miseczki i jako pierwszy biegnie sprawdzić co pańcia przyniosła :) On też wygląda bardzo ładnie, jest pulchniutki :) Nutka ma dalej podawane zastrzyki, jutro ostatni steryd i 26,X.br. ostatni antybiotyk. W niedzielę jedziemy do kontroli. 4.11.br. wieczorem mama i dziewuszka jadą do Wrocławia:) Boże, jak ja się cieszę, że mają takie wspaniałe i odpowiedzialne domki:) wyobraźcie sobie, że mają już w nowych domach kupione kompletne wyprawki :)
    1 point
  31. Fundi potrzebował porządnej kąpieli, wycięcia kołtunów i wyczesania starego podszerstka. Był bardzo grzeczny podczas całego zabiegu, jemu wystarczy to ze człowiek jest obok, chyba mysli że jak jest człowiek to jest bezpieczny, wtedy można przy ni robić wszystko :) W klinice okazało się ze potrzebne jest prześwietlenie łapki, nie udało się bez głupiego jasia, Fundi wystraszył się stołu na którym trzeba było zrobić zdjęcie rentgenowskie. Kiedy zasnął zrobiono mu kilka zdjęć stawu... Diagnoza powaliła nas z nóg ...:( prawdopodobnie nowotwór kości, grozi mu amputacja!!!! jest widoczne stare złamanie, i poważne zmiany stawu, zeby mieć pewność konieczne jest pobranie z wnetrza kości. Jest jeszcze szansa ze to ostre zapalenie bakteryjne, wynikające z tego starego złamania. Nie dopuszczamy tych najczarniejszych myśli, dlatego zdecydowałyśmy się na leki, które mają przeniknąć do kości, za 10dni kontrola i kolejne prześwietlenie. Musi być poprawa, musi i na ten moment musimy trzymać się tej małej nadzieji. Wiemy, że Fundi jest juz w tym wieku że brak jednej łapki uniemozliwi mu dalsze życie...stan reszty stawów i jego masa na to nie pozwala. Dlatego będziemy walczyć o niego do samego konca. Prosimy o kciuki i modlitwy na dobre rokowania łapki Fundiego. Poniżej faktura z wizyty. fv ALS Fundi.pdf Jeśli ktoś chciałby wesprzeć naszego Fundiego prosimy o wpłaty: ALS Pomoc dla Zwierząt ul. Leśna 26B/7 64-530 Kaźmierz Nr konta bankowego: BOŚ: 39 1540 1056 2047 8402 4282 0001 prosimy dopisanie w tytule przelewu : FUNDI
    1 point
  32. Oglądając zdjęcia tej biednej oneczki to serce kraja się na wiele kawałków :( Zaświeciło dla niej światełko nadziei i to jest bardzo dobrą i optymistyczną wiadomością. Asiu zapisz ode mnie na razie 50zł jednorazowej dla oneczki.
    1 point
  33. Przychodzę z zaproszenia. Niestety stałej dać nie mogę ale w następnym tygodniu wyślę coś dla oneczki.
    1 point
  34. Zaglądam z zaproszenia. Dziś mam wariacki dzień, więc poczytam jutro. Na razie zakochałem się w tym starszym, mądrym pycholu.
    1 point
  35. Asiu, wpłacę grosik na sunię. Stałej na razie nie mogę, zobaczę, jak zdrowotnie będzie sobie radziło paru moich podopiecznych w najbliższych miesiącach...
    1 point
  36. Uwielbiam różowe nochalki u psów. Przy chłopcu widać jaka jest mała. Chłopczyk jest rewelacyjny , daje radę z trzema psami.
    1 point
  37. oj, zaiskrzyło. Nie byłam w stanie zdjęć zrobić, tak mi ręce drżały, ale Ania, która ich przywiozła właśnie nadesłała całe "Love story" ;) pierwszy wspólny spacer - z przodu widać Isię z panem, chłopak nawet nie chciał spróbować wziąć Isię, ale uczciwie przyznaję, że jej szalona natura i skoki po pierwsze mogłyby go przestraszyć, a po drugie sprawiałaby kłopoty w mieszkaniu ( czytaj - rozniosłaby w dwa dni ;)) powrót ze spaceru - Filipek idzie, jakby od zawsze z Karolem spacerował ;)) najtrudniejszy dla mnie moment - pożegnanie... Filipek w nowej, szpanerskiej obroży z ćwiekami i nowych szeleczkach, ;) smycz bardziej męska, już nie różowa... Filip i Karol uśmiechnięci... zdrajca nawet nie próbował do mnie wracać, do samochodu nie wsiadł sam tylko dlatego, że gruby i niski... przez szybę merdał do mnie, ale widać było, że szczęśliwy przy Karolu... i dobrze, bo niektóre dramatyczne spojrzenia zza szyby odjeżdżającego samochodu do dzisiaj wywołują łzy... mam nadzieję, że tu najprawdziwsze będzie zdanie: "żyli długo i szczęśliwie"
    1 point
  38. I jeszcze trochę Kokosanki, właśnie mi Pańcia podesłała :)
    1 point
×
×
  • Create New...