Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/24/18 in all areas

  1. Dziewczyny już po wizycie:) Wizytatorka jak weszła do domu to sie okazało, że zna Państwa z psich terenow spacerowych:) okresliła ich mianem "spacerowicze' :) Powiedziała, że ręczy głowa, że dbaja bardzo o psy i że Romie niczego tam nie zabraknie i 100% pewności żeby ją tam dawać:) Powiedziała, że na pewno będa się spotykac na spacerach z psami i będzie miec oko na Rome :) Także, pakujemy czarnule!
    4 points
  2. Dziś odwiedziliśmy Pysię /Korę. Wygląda na to ,że nas poznała. Cieszyła się bardzo. Zastaliśmy ją radosną, czyściutką i na szczęście nie zatuczoną . Pani ma troszkę kłopot z czesaniem jej w niektórych miejscach , bo się denerwuje i próbuje straszyć. Ale pani nie z tych , którzy się łatwo poddają. Sprawdziłam , nic na wardze nie odrasta,. Korcia chodzi na coraz dłuższe spacerki i doszła już do 55 minut z czego jej pańcia jest bardzo dumna. Bardzo dobrze,że chodzą , bo Korze trochę wzmocniły się mięśnie łapek. Jakiś czas temu pani była a Korą w gościach u córki. Córka upiekła ciasto marchewkowe i postawiła na ławie.Wszyscy na chwilę poszli do kuchni. Po powrocie do pokoju mogli się tylko obejść smakiem. Kora nie zostawiła nawet okruszka. Pani śmiała się opowiadając o tym. Jesteśmy szczęśliwi,że sunia ma tak wspaniały DS.
    3 points
  3. Poprosiłam o wizyte dziewczyne z grupy wizytatorów z facebooka, która też pomaga Radysiakom i mieszka w tej samej dzielnicy Krakowa co Pani, ma bardzo blisko. Będzie umawiac termin wizyty dziś/ jutro na jak najszybszy. Fajowo:) A Pan dzwonił dziś do Kasi i wypytał wszyściutko o Rome, zrobił na Kasi bardzo dobre wrażenie. Pan juz nie pracuje i jest cały czas w domu, Pani jest aktywna zawodowo. Trzymajcie proszę mocno kciuki.
    2 points
  4. Vanilka jest u nas już ponad tydzień. Jak to możliwe, że do tej pory nie ma rozwolnienia, zjadania kup, zwracania, osowienia...? Ostatnio chciałam nagrać filmik, ale nie miałam przy sobie telefonu, a pomyślałam też, że oszczędzę Wam widoków, no chyba, że ktoś mógłby mi nie wierzyć. Vanilka robi normalne kupy, czasami powącha lub nie co zrobiła i odchodzi. Je bez problemu suchą karmę, nie daję jej mokrej i tu moja wątpliwość - może podać jej kilka dni animondę, aby upewnić się, czy po tym ma kupę luźniejszą? co sądzicie? W domu utrzymuje czystość - w nocy też, nie widać śladów po zjedzonej kupie. Raz zdarzyło się Vanilce zrobić siku, kiedy ja chciałam przed wyjściem na dwór wstawić jeszcze zmywarkę. Powiedziałam do niej wtedy "Vanilka, no coś Ty, już idziemy na dwór", a ona od razu usiadła skulona :( I jszcze inna obserwacja - jak siadam np. w kuchni przy kompie, to wszystkie psiaki koło mnie układają się do drzemki, a Vanilka prawie zawsze idzie do przedpokoju i kładzie się w legowisku, albo na kocyku. Myślę, że Vanilce potrzebny jest nie tyle dom z ogrodem, co z drugim psem.
    2 points
  5. Witaj Grzesiu - unikaj dziś spacerów za wszelką cenę. Powoli musimy wszyscy przyzwyczaić się zgniłej jesieni, ale na razie to jest szok.Dzisiejsza pogoda zaprasza jedynie do długiego snu, bez konieczności robienia czegokolwiek. Wprawdzie to fizycznie niemożliwe, ale można chociaż pomarzyć. Zrezygnuj chwilowo z szukania skarbów i pilnuj swego posłania.
    2 points
  6. A ja ciągle się łapię na tym, że najpierw rano patrzę, jaka pogoda, czy trzeba w gumiaki wskakiwać, żeby z psem wyjść... a potem przychodzi opamiętanie, że przecież już nie ma psa :(((((
    2 points
  7. U Liki wszystko w porządku. Ja nie dzwoniłam ostatnio ,ale Agusia (MikAga) niedawno rozmawiała ze Zbyszkiem,a Maja przysłała mi zdjęcie.
    2 points
  8. A my powinniśmy się od takich cudownych istot uczyć jak cieszyć się każdym dniem fragment ze strony Animal Pastor ANIMALPASTOR jest przekonany, że zdecydowanie więcej nas ze zwierzętami łączy, niż dzieli, że tak naprawdę bliżsi sobie jesteśmy, niż nam się często wydaje. I nie o kodzie genetycznym tu mowa. Zdecydowanie więcej nas łączy, niż dzieli, a to, co na pierwszy rzut oka dzieli, tak naprawdę głęboko łączy. Jestem głęboko przekonany, że jesteśmy wraz z nimi, zwierzętami, na wspólnej drodze w stronę Słońca nie znającego zachodu – Jezusa Chrystusa... I albo dojdziemy tam wszyscy razem, albo odtrącając je, czy spychając z drogi, zadając im ból, wyciskając łzy z ich oczu naprawdę sami nigdy tam nie dojdziemy… Nie dojdziemy, gdyż okaże się, że poszliśmy nie tą drogą, nie tą w każdym razie, która prowadzi do nieba
    2 points
  9. Juz po wizycie, rozmawiałam dłuuugo z Kejciu. Relacja bardzo pozytywna. Dom zapowiada się dobrze. Musimy przedyskutować, przemysleć, jutro napisze więcej bo dziś juz nie mam sił... KEJCIU i NUTUSIA serdeczne podziękowania za poświęcony czas, zaangażowanie, baardzo dokładny wywiad na miejscu :)
    1 point
  10. Witamy. Hmm...Wiecie jak to jest pochwalić swe dziecko i zobaczyć,że ono za moment robi coś za co przyprawia nas o siwe włosy? Taaak . Na pewno wiecie. Dzisiaj rano tradycyjnie dziewczynki dostały więcej zabawek i żujków ,żeby się czymś zajęły ,ponieważ Boksi nie cierpi wiatru i deszczu i spodziewaliśmy się,że Mia będzie się nudzić, bo na dwór to pewnie starsza siostra wyjdzie po naszym powrocie. No,po ostatnich pozytywnych słowach , jak to nasza młodsza psinka mądrzeje , dzisiaj załączam foty ku przestrodze coby nie chwalić zanim psina nie dorośnie.Ha ha:) To zastałam po wejściu do domku,czułym przywitaniu i wylizaniu. No cóż...Mia nie identyfikuje się z czymś co przypomina psie posłanie ,No o co chodzi.Ktoś granat podłożył i...stało się. Samo się podarło,ta gąbka to już na prawdę nie wie co to ,bo przecież kolorystycznie do brązowego nie pasuje,No generalnie z oczu zdziwionych czytamy TO NIE JA ZROBIŁAM .Ufoludki istnieją!!!Ona nic nie wie i kocha nas jak nigdy.No więc po ogarnięciu twórczego bałaganu połatałam co pozostało i nasza Mia ciśnie się w posłanku wylewając na boczki.Taka mega psia kołyska powstała .Boksi też nie omieszkała sprawdzić posłanko ,ale wylewa się z powodu swojej nieco większej objętości:) Twórczy piesek to i pani twórcza.A co! Pozdrawiamy
    1 point
  11. Niestety dom się wycofał jeszcze przed wizytą. Jakaś dziwna ta osoba była. Przekazałam info, żeby wizyty nie przeprowadzać. Może to właśnie ta wizyta wystraszyła... tak jakoś ostatnio mamy, że jak wspominam o wizycie, ankiecie, spotkaniu - domy się wycofują. Chyba woleliby aby im psy przekazywać pod MacDonaldem albo koło Lidla.
    1 point
  12. Całe szczęście, ze wszystko dobrze się skończyło i Nutka wróciła do pełni sił. Teraz już tylko będzie czekać na wyjazd do nowego domu.
    1 point
  13. Sylwia mówi, że jak na razie to on się dobrze czuje A jeszcze jak jest jedzenie to nikt nie podejdzie do niego, czuje swoją siłę. P.doktor dała mu Trocoxil na stawy żeby lepiej chodził. Póki co biedactwo się nie daje. Oby jak najdłużej...
    1 point
  14. Dokładnie . Toffiś to bardzo! inteligentny psiak,jak trafił do Anettki zauważyli,że nie reaguje na bodźce dźwiękowe,poszli do weta,żeby sprawdzić czy nie ma zmian w przewodzie słuchowym,typu stan zapalny,korek woskowinowy,uszy były zdrowe,żadnych badań oceniających rodzaj głuchoty nie wykonywaliśmy. Zachowywał się jakby miał autyzm,nie reagował na uderzanie metalowym prętem o metal,ucho nie drgnęło,stąd te przypuszczenia. Cwaniak z tego Toffisia,zawsze to mówiłam.gucioo poproszę w wolnej chwili i paragony do rozliczeń :) Okolica to się też cudowna Toffisiowi trafiła,dech zapiera,będziesz miała z kim grzyby zbierać :) Towarzyski bardzo,potrafi być słodki :) Miał ogromne szczęście ,że do Was trafił ! Jak dobrze,że w nicku mam też swój nr tel :)
    1 point
  15. 1 point
  16. Obydwie sunie urocze kudłatki. Beżowa faktycznie to taka mała i bardziej nastroszona wersja Kami :).
    1 point
  17. Ta też jest w moim typie.Cudna Może ktoś by zrobił bazarek imienny dla nich ?
    1 point
  18. Znane, juz moj komputer przy poczatku imienia "wbija" wszystkie dane do przelewu. Bedzie mniej stukania, przelew na trojce
    1 point
  19. Dziękuję Ewa że zgodziłaś się zostać skarbnikiem suni :) Nie wiem czy będziesz miała jakąś "pracę" ale skarbnik musi być. Dzień dobry, dzięki że zajrzałyście. Mimroneczka była dziś u weta. Została zaszczepiona, zaczipowana, pobrana została krew do badania. Będzie odrobaczona i odpchlona - preparaty zakupione. Ma około 5 lat, waży 8,800. Była grzeczna, troszkę powarkuje na początku ale to ze stresu. Wet uwierzył że to siostra Ronisia hahahaha. A to taki żarcik był :)
    1 point
  20. 1 point
  21. Ludzie czasem też tak reagują na poważny stres ,że przestają mówić i nie słyszą. Musiało coś się zadziać w życiu Toffisia ,że tak zareagował.
    1 point
  22. To się zastanów nad tym czy ty chcesz psa i jakiego, bo to będzie twój pies przecież po prostu. I czy dasz radę wychować jednocześnie szczeniaka i dziecko. Bo to wcale nie jest łatwe, takie połączenie. Czy będziesz miała czas dla dziecka i dla psa, bo przecież chyba nie zamierzasz wszędzie brać i psa i dziecka jednocześnie. Psu trzeba pokazać świat, nauczyć go podstaw, czyli zajmować się dużo samym psem (dziecko zostawiać komuś innemu na czas spacerów z psem) - a jednocześnie nadzorować wzajemne kontakty psa i dziecka w domu czy na ogrodzie. Ja to bym na Twoim miejscu poczekała z psem do czasu aż dziecko będzie miało chociaz 5 lat.
    1 point
  23. Nelcia zaczęła się bawić więc już czuje się jak u siebie....:)
    1 point
  24. Już ogłoszenie wyróżnione.Teraz spokojnie musimy poczekać na odzew.Abiczku kochana powodzenia. A dlaczego są tylko 4 zdjęcia w ogłoszeniu?Prosiłam aby przyłożyć się do zdjęć i wyszukać fajne np.str.23;22;18;16;14;11;7
    1 point
  25. 1 point
  26. 1 point
  27. Blondynku - nie wybieraj się dziś na spacery, dobrze pilnuj ciepłego domu i posłania. Pogoda nas nie rozpieszcza, mamy dziś późną polską jesień w bardzo kiepskim wydaniu.
    1 point
  28. Robię co mogę, ale bywa tak, że o 21-szej jestem już padnięta i oczy same mi się zamykają, chociaż są dni, że jeszcze po północy siedzę na dogo. Wstaję o godz. 6-tej, ale zanim wypuszczę psy, muszę nakarmić koty. Dopiero jak koty się najedzą, wychodzimy z psami na spacer. To jest zazwyczaj około 7-mej. Trudno byłoby mi zmienić godziny spacerów. Z resztą Emi sikała w domu zanim zachorowała więc sądzę, że obecna choroba nie ma w tym udziału. Chyba, że ma chory pęcherz, albo jest jakaś inna przyczyna o podłożu chorobowym. Muszę to zbadać.
    1 point
  29. O wiele lepiej. Cały czas mamy ją na oku ze względu na to serducho i nie ma się co oszukiwać na wiek. Sama nie wierzę w to, że ona za 40 dni skończy 12 lat. Dlatego cały czas proszę Psonię i Balbisiątko o opiekę nad Zuzuolcem.
    1 point
  30. 1 point
  31. Według informacji od Sylwii na razie nie ma przerzutów. Wet mówi, żeby nie ruszać, bo Kamyk to już staruszek i ingerencja na tyle go osłabi, że rozwój nowotworu przyspieszy. To dotyczy przede wszystkim operacyjnego wycięcia guza. Na razie Kamyczek nie kaszle... On jest na dużym wybiegu, ma tam swoją budkę, a po za tym od rana chodzi wszędzie gdzie chce i nawet karmi inne psiaki z Sylwii pracownikiem. Latem kąpał się też w basenie (na zdjęciach widać ten basen). W zimie będzie w wewnętrznym hotelu, tam mają miejscówkę staruszki - pomieszczenia są ogrzewane. Gdyby coś się działo, to Sylwia będzie alarmować nas i Agatę.
    1 point
  32. Spotkania z panią Borzymowską są w naszym CALu czyli Centrum Aktywności Lokalnej. Mieści się niecałe 100 metrów ode mnie. Będę musiała na poważnie skorzystać z jej porady , bo Żabucha dała ponownie popisy złego zachowania. Wczoraj rzuciła się do nóg koleżanki 2 razy, na szczęście nic nie zrobiła .Dziś uszczypnęła córkę w łydkę, jest siniak. Ona tak reaguje na zdecydowany krok. Co dziwne , na nasze łydki nigdy się nie rzuciła. Po tym zdarzeniu zamknęłam ją w osobnym pomieszczeniu, bo bałam się o raczkującą wnusię. Z 4.letnią wnusią Przy Loczce widać jaka jest mała plażing na tarasie w ostatnich promieniach letniego słonka No a gdzie porządny pies się wyleguje? Oczywiście w łóżku pańciów.
    1 point
  33. Zapomniałam ! ...to pewnik! Toffiś nie jest głuchy! Na spacerach jak się wyluzował reagował na 100 % ! :) U Alicji nadal "słyszy" to bardzo dobry objaw.
    1 point
  34. Dobrze by było ostatni spacer przełożyć na 23 przynajmniej na jakiś czas albo na wcześnie rano.Emi jest jeszcze chora być może dlatego nie wytrzymuje.
    1 point
  35. Aklimatyzacja Morisa na działce trwała dość długo.Działka,to był Moriskowi obcy teren,obcy dom.I choć spacery tu piękne i ciekawe,to na działce nie czuł się tak jak w Białymstoku .Starał się mieć mnie w zasięgu wzroku.Moje wyście przed bramę wzbudzało niepokój u Morisa i zrywał się na nogi czy chociaż nie odchodzę dalej. Dom w Białymstoku uznaje za swój prawdziwy,każdy kącik ma tam znajomy i jak wracamy,to po wejściu na podwórko są podskoki i brykanie,pędzi obszczekać psa sąsiada.Widać,że czuje się tu u siebie i cieszy,że wrócił. Teraz na wsi też jest już dobrze,poznał wszelkie dochodzące odgłosy,pobliskie tereny. Na psim wybiegu zachowywał się wzorowo,poza dwoma wypadkami o których pisałam.Przez blisko pół roku,nie próbował się wydostać, nie próbował nigdy ucieczek, a psiaki zaczęły wspólne zabawy,więc jakiś tydzień temu przyszła mi myśl (głupia!) do głowy,że skoro Morisek zachowuje się grzecznie na wybiegu, to może pozwolę ogonkom trochę pobiegać po całej posesji w części zagrodzonej. Przyznam, że pomimo długiego okresu,to trochę pod strachem co do Morisa,bo wiem jaki to skoczek,a i siatka miejscami ma spore prześwity od podłoża,ale pozakładałam z grubsza i na szczęście Morisek nigdzie się nie wybierał. Radość piesków była ogromna.Co nieco z roślinek ucierpiało,ale co tam.W planie miałam im robić codziennie taką swobodę na trochę. No ale cóż, Morisonek główkę ma nie od parady i przekalkulował sobie...skoro Pani pozwoliła biegać po całym podwórku,to znaczy że tam też można! I Moris teraz nie czekając na moje pozwolenie sam przeskakuje siatkę z wybiegu kilka razy dziennie i lata szczęśliwy po całym podwórku. Ja niestety już mniej szczęśliwa,a wręcz przerażona. Poza bramę póki co nie próbował,ale nie wiem co to będzie... Wystarczyło,że jeden raz pozwoliłam i mam teraz problem....a tak dobrze już było...ehh Na szczęście mnie słucha i bez problemu zabieram go z podwórka. Ogrodzenia tu nie zmienię,na łańcuch nie przypnę,w domu nie zamknę....Kurcze,przez durny mój łeb narobiłam biedy. Pozostaje mi chyba tylko mu zaufać,że się nie oddali,wyjścia nie mam.
    1 point
  36. Ja rozumiem, że taki proces nie jest łatwy. A ja jestem bardzo konsekwentną osobą :) Mój drugi kot jest ze schroniska w Katowicach. Początki były bardzo trudne, koty odseparowane, do dziś się nie pokochały, ale się tolerują. Z psem zapewne byłoby podobnie, a metraż i możliwości mamy teraz większe. Osobiście też wychowałam i wyadoptowałam kotka znalezionego na wsi. Rozumiem też, że każdy szuka dla swojego tymczasa warunków co najmniej tak dobrych jak u siebie.
    1 point
  37. Naprawdę z ogromną radością patrzy się na zdjecia mufinkowe z domku :D. I raz jeszcze sprawy finansowe - Mufcia dostała jeszcze pieniążki od dorci2 - 20zł - bardzo dziękujemy :), więc obecnie w skarbonce Mufeczki jest 240,14zł. Jakiś czas temu proponowałam żeby pieniążki te przekazać na Miłeczkę bez oczka która zaczyna mieć problemy z pieniążkami bo pojawiły się wydatki miesięczne na specjalną karmę i leki, a wtedy nie miałam innego radysiaka w potrzebie, no i potem zobaczyłam Kruszonkę :(i nie mogłam inaczej tylko założyć jej wątek z nadzieją że i jej uda się pomóc i ona dostanie szansę na taki wspaniały domek jak ma Mufcia. W związku z tym chciałabym podzielić pieniążki po Mufci po połowie - 120 zł na Miłeczkę i 120,14zł na Kruszonkę. Zapraszam Was serdecznie do Kruszoneczki , a może ktoś chciałby przenieść swoją deklarację na nią ?
    1 point
  38. Udało się uzbierać dla Dysi całą kwotę, bardzo się cieszę! https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dysiapsiszkielet Suni życzę wszystkiego co najlepsze, oby złe chwile opuściły ją na zawsze! Do wypłaty jest 1410,00 zł, pieniądze powinny być na koncie fundacji w ciągu 5 dni i na taką kwotę można prosić fakturę z kliniki.
    1 point
  39. Nie za wcześnie bez smyczy? Niby wpatrzony w Panią, ale nigdy nic nie wiadomo...
    1 point
  40. I znów niedziela, a Twojego domu ani widu, ani słychu. Złe moce zawisły nad Tobą Grzesiu, czy co? Może jesień to zmieni? Trzymaj się zdrowo chłopaku i szukaj największego własnego skarbu.
    1 point
  41. Potwierdzam wpłatę 472 zł z bazarku - ogromnie Wam dziękujemy. Mamy opłacone budy!!!! To ważne bo pogoda się zmienia. Olena84 - OGROMNIE CIEPŁO DZIEKUJEMY Nadziejko kochana - nasze staruszki pięknie dziękują. My też nadziei nie tracimy, tylko powoli skąd ja brać.... idzie zima, a staruszki wiadomo, już słabsze. Ślepaczek Kajko wychodzi na spacerki na wybieg dostojnie i powoli. Kokosz chodzi z wolontariuszami na spacerki - jeszcze nieśmiało. Ale idzie.
    1 point
  42. Dorzucam z nowości - A. Horowitz - "Nosem psa". - więcej o możliwościach ludzkiego, nie psiego nosa, ale przynajmniej sporo o zapachach. Chociaż tak naprawdę o zapachach to my wiemy mniej niż ktoś pozbawiony wzroku o światłocieniach na obrazach impresjonistów. Frans de Waal - "Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość madrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt" - koniecznie!!!! choć o psach akurat tu niewiele. Ch. Jung, D. Portl "Człowiek i pies. O głaskaniu, stresie i oksytocynie" - absolutnie koniecznie. Dla wszystkich, a także, może przede wszystkim dla tych trenerów, którzy ciasteczkami czy klikaniem chcą sprowadzić psa do roli robota, zapominając o tym, że psy potrafią współdziałać i że są zorientowane na cel. Na końcu ostatniego poradnika Mrzewińskiej "Zwykły niezwykły przyjaciel" - lista książek, które warto poznać najpierw, przed fascynacją informacjami o neuronach lustrzanych, o teorii umysłu i świadomości trójstronnej, czyli przed lekturą książek de Waala, Junga i Portl. Szczególnie polecam: Konrad Lorenz, I tak człowiek trafił na psa Temple Grandin, Zwierzęta czynią nas ludźmi, Zrozumieć zwierzęta Vitus Droscher, Rodzinne gniazdo Hugo i Jane van Lawick-Goodall, Zabójcy bez winy Mark Rowlands, Filozof i wilk. Krystyna Chwedończuk - Pies czy wilk, Psy i psowate. Roger Fouts, Najbliżsi krewni. Lech Wilczek, Opowieść o kruku. Stacey O’Brien, Sowa Wesley.
    1 point
  43. Seramarias ma rację.Takie jest nasze życie, ciągłe powitania i pożegnania. Te pierwsze są radosne a drugie już nie i jak tu zapełnić pustkę, której nie da się zapełnić
    1 point
  44. Odszedł kochany, spokojny, miał swojego człowieka . Nie umierał w samotności, bólu, dałaś mu naprawdę wiele. Choć teraz boli jak diabli, choć czasu dane było Wam niewiele, choć odszedł, będzie żył wiecznie w sercach i wspomnieniach ludzi którzy go pokochali.
    1 point
×
×
  • Create New...