Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/19/18 in all areas

  1. Abi w podróży do weta na ewentualną sterylkę Na razie tylko powiem, że Abi była już wysterylizowana. Zachowywała się bardzo dzielnie, świetnie przygotowana przez Jolę. Jak widać, nie widać przerażenia w jej ślepkach, ani nawet strachu :) Była tylko zaniepokojona zmiana sytuacji. Kochana dzielna dziewczynka.
    9 points
  2. Nie wiem co napisać :( Widzicie, że pies potrzebuje pomocy a jedyne na co Was stać to przeganianie psa i uczenie córek jak postępować nieludzko. Skoro nie chcecie psa u siebie zachowajcie się proszę jak dorośli, dajcie córkom przykład. I albo weźcie psa tymczasowo (do czasu znalezienia nowego domu, ale po tym co piszesz nie ma na co liczyć) albo zawieźcie zwierzę do schroniska, poszukajcie fundacji w okolicy. Pracochłonne? Pewnie tak, ale nie zniszczy tak sumienia Wam, a Waszym córkom życia jak zagłodzenia psa na śmierć na ich oczach.
    6 points
  3. Biorąc pod uwagę niedawny stan psychiczny suni, Abunia zachowywała się wręcz rewelacyjnie. A pewnością nie bez znaczenia był tu sposób postępowania Joli i tego, jak przygotowała całe przedsięwzięcie :) Jazdę sunia przyjęła zupełnie spokojnie. Na prośbę Joli, zastrzyk został zaaplikowany w samochodzie. Jola głaskała Abi i odwracała jej uwagę od tylnej części ciała, a w tym czasie zrobiony został zastrzyk. Rozluźnioną sunię, Jola zaniosła do gabinetu. Po ogoleniu brzusia ujawniła się blizna prawdopodobnie po sterylizacji. Dla pełnej jasności zrobione zostało USG, które nie wykazało obecności ani jajników, ani macicy. Po powrocie, na widok zagrody i psów, Abi merdnęła ogonkiem. Wyglądało to na radość z "powrotu do domu" :) Sama weszła do swojego boksu. Dla mnie rewelka
    4 points
  4. Zostałas potraktowana tak,jak na to zapracowałaś...liczyłaś na co? "wygoń go,najlep[ej za pomocą..." "nie zauważaj go,sam pójdzie,albo padnie" " po tych wszystkich tekstach typu "daj sobie spokój", "to nie pierwszy i nie ostatni" a także " to tylko pies" wreszcie usłyszałam a właściwie przeczytałam coś pozytywnego i merytorycznego;) " Rzeczywiście???A gdzie takie teksty słyszałaś/czytałaś?Bo na pewno nie TUTAJ. Poza tym...nic nie rozumiem!!Masz dom,podwórko,jakieś zabudowania - ..????Nie ma miejsca dla nieszczęsnego psiego życia....no tak - własny dobrostan I czubek nosa,to najważniejsza rzecz na świecie.Reszta...a co tam. Ode mnie to wszystko...
    4 points
  5. Słow mi brak...żywe stworzenie cierpi pod waszym domem,a Wy - macie to gdzieś... Wasze wspaniełe córki,tak nauczone - też sie Was może pozbędą,kiedy będziecie potrzebować pomocy. Nie będą miały czasu. Weź tego psa,zacznij mu robić ogłoszenia,męzowi powiedz,że przecież nie jesteście okrutnikami I nie możecie znęcać się nad zwierzęciem,że trzeba mu jakoś pomóc - znaleźć dom? Wierzyć mi się nie chce,że można tak postępować...Nie trzeba być świętym,wystarczy być tylko czlowoiekie wrażliwym na krzywdę.
    4 points
  6. Ale Pani się swojego męża boi czy jak? Zupełnie nie rozumiem Pani zachowania i nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Zwierzę cierpi, a Pani ma pilne sprawy.... (jedyne wytłumaczenie to byłaby np choroba kogoś z rodziny). Jeśli nie chce Pani psem się zająć trzeba niezwłocznie zawiadomić jakiś OTOZ, schronisko itp. To nie jest trudne, można nawet na fb.
    4 points
  7. 4 points
  8. Przydałaby się wizyta dobrego fachowca w domu u Vanilki. Obejrzałam fotki - fotka Vanilki przykrytej kocykiem na swoim legowisku sugeruje nadopiekuńczość właścicieli. Konieczne są informacje, gdzie sunia ma legowisko, od kiedy problem wystąpił co robili domownicy, gdy Vanilka okazywała niepokój po wyjściu pani domu, bo jeśli pocieszali suczkę, to wzmacniali lęk, co Vanilka ma do roboty na co dzień, czy nie jest "przepieszczonym" zwierzątkiem - wzmacnianie lęków u psa jest niestety częste, właśnie przez nadopiekuńczość. Pierwsza kwestia - czy pies jest zdrowy (robaczyca czasem powoduje niepokój i zachowania niszczycielskie). Drugie - czego i jak został nauczony, czy domownicy nie popełniają błędów w komunikacji z psem. Zamieszczam opis przyzwyczajania psa do samotności - przypadek dwuletniej suki owczarka niemieckiego, wyjącej bezustannie przy zostawaniu w domu i wyjącej przy każdym brzęknięciu fortepianu. Rehabilitacja polegała na nagradzaniu spokoju podczas nieobecności wszystkich domowników. "Rehabilitacja zaczęła się od długiego spaceru i powrotu po kilku godzinach do domu. Pierwsze, co zrobił pies, to padł spać. (...) Potem zaczęły się ćwiczenia. Z parówką w ręce i psem przy nodze trenerka podchodziła do drzwi, chwaląc i nagradzając spokój, przy następnym podejściu kładła rękę na klamce, nagradzając spokój, naciskała klamkę, nagradzając wiecie co, wkładała klucz w zamek od środka, nagradzając, przekręcała klucz... Całą procedurę powtarzała przy drzwiach otwartych, schodząc o stopień, dwa, aż do drzwi klatki schodowej, przy drzwiach przymkniętych, zamkniętych. Z psem przy nodze wchodziła do pokoju z fortepianem, nagradzała spokój, dotykała fortepianu, nagradzała wiecie co, otwierała nuty, nagradzała, otwierała fortepian, nagradzała, dotykała klawiszy, nagradzała, muskała klawisz by tylko cichutko zadźwięczał, nagradzała...Po trzech dniach pies pozostał przez dwie godziny sam w absolutnym spokoju. Wytrzymywał piętnaście minut brzdąkania" (opis z poradnika Mrzewińskiej Jak rozmawiać z psem - poradnik dostępny w cenie ok, 10 złotych, może przydałby się właścicielom, polecam także lekturę książki Grzegorza Firlita "Strachopies" oraz Dodmana "Pies, ktory kochał zbyt mocno" - tam tez wiele o odczulaniu różnych psich strachów)
    3 points
  9. Abi wróciła do domu z lekka odurzona. Nasza dziewczynka radzi sobie lepiej niż ktokolwiek się spodziewał. Czuje się dobrze. Widać, że ma do Joli pełne zaufanie. Serdecznie dziękujemy Joli za przygotowanie Abi do podróży i takiej trudnej wizyty
    3 points
  10. Basiu wracaj szybko do zdrowia! Łączę się w modlitwie.
    3 points
  11. 3 points
  12. Dołączam się do tego pytania. Z Agat miałyśmy już przyjemność w pewne Święta Wielkanocne jechać 600km w jedną stroną po psa, którego prawie nie miałyśmy szans odnaleźć. W ciemno. I się udało, pies znalazł dobry dom. Napisz gdzie można psa znaleźć, najlepiej zrób mu fotkę. Coś razem wymyślimy. Na początek jako realną pomoc opłacę mu miesiąc dobrego hotelu, bo aż mnie trzęsie jak wyobrażam sobie co ten pies przeżywa. Daję Ci więc realną pomoc, i temu psu także, teraz poproszę tylko o zdjęcie i miejsce bytowania. Edit: Zdejmiemy Ci "problem" psa z głowy, więc proszę o kontakt zanim wyjedziesz. Sama mam zaplanowany 3 tygodniowy wyjazd za tydzień i chciałabym mieć szansę zdążyć pomóc temu biedakowi.
    2 points
  13. Oto kilka miejsc w podkarpackim gdzie można zadzwonić: https://www.facebook.com/fundacja.psiazylek/ , http://www.stonz-sanok.pl/ , http://kundelek.rsoz.org/. Jeżeli pies uszkodził sobie łapę i nie zostanie ona leczona, to być może trzeba będzie ją amputować dlatego ważne aby zapewnić psu opiekę jak najszybciej. Nie dziw się, że ludzie Was krytykują - biedne stworzenie jest głodne i w bólu a Wy myślicie o wakacjach i kredycie. Jeżeli złapiecie psa, to możliwe, że ktoś z fundacji po niego przyjedzie. Wystarczy krótki telefon.
    2 points
  14. Rafi był dzisiaj u fryzjera. Został wykąpany i ostrzyżony. Fryzjerka podczas czyszczenia uszu zauważyła, że w środku jest za dużo wydzieliny, więc Rafi od fryzjera pojechał od razu do weta. Okazało się, że rzeczywiście uszka zaatakowały drożdżaki. Dostaliśmy lekarstwa do wkrapiania i mamy się zgłosić na kontrolę za ok. 2 tygodnie. Rafiego nie bolą uszy, nie trzepie nimi, nie protestował podczas ich czyszczenia i zakrapiania. Odebrałam dość obiecujący telefon od domku chętnego na Rafika. Dane przekażę zaraz Bogusik.
    2 points
  15. 2 points
  16. Mimiśka chyba czyta dogo bo dzisiaj był spokój, dopiero przy słaniu łóżka szaleńczo mi "pomagała". Ciotulkom Elikowej i Nesiowatej, i tym ukrywającym się pod plusikami, Mimisia pięknie wyszczekuje >dzień dobry< i życzy miłego dnia.
    2 points
  17. Zaglądam środowym wieczorkiem do Blekusia :).
    2 points
  18. Miłego dnia dla wszystkich od Pelikanka - fajnego psa! Dla dobrego humorku - jeszcze kilka zdjęć z radosnego spacerku z koleżanką...
    2 points
  19. Jestem pełna podziwu dla Twoich córek i przykre, że one - w końcu dzieci , wykazały w tej sytuacji więcej empatii niż ich rodzice. Znam bliski przypadek, dorosłej już osoby, która z dzieciństwa wspomina jak rodzice przepędzili pieska, którego znalazła na ulicy i przeprowadziła do domu. Z dzieciństwa szczególnie zapamiętałam ten obrazek. Często to wspomina i nigdy nie wybaczyła tego rodzicom. Twoje pociechy kiedyś też staną się dorosłymi ludźmi, a Wy zawsze młodzi nie będziecie. Córki będą wspominały tę przykrą historię z łezką w oku, albo pojmą to tak, że słabszym, zagubionym, potrzebującym - pomocy się nie udziela, być może rodzicom również. Bo taki wzorzec wyniosą z domu. Można też okazać się wielkim, i szukać domu dla pieska - wśród znajomych, rodziny lub szukać pomocy w fundacjach. Taki piesek może też okazać się wspaniałym przyjacielem dla całej rodziny, o czym nawet nie wiecie.
    2 points
  20. Potwierdzam, że Misiu jest kochany. Jak wchodzę do Gabi to napada mnie dwupsowa sfora, merdająca. Przepychają się Misio z Kajunią, zaglądają do torebki, bo a nuż ciotka ma coś dobrego, dopominają się o głaski. Msiunio staruszeczek, ale dzielnie się trzyma:)
    2 points
  21. Rozmawiałam dzisiaj z panią Basią - z ds Majeczki. Pani nie mogła się jej nachwalić, że jaka mądra, jaka posłuszna, jaka kochana przylepka, mówiła że się bardzo dobrze z Majeczką rozumieją i że Maja jest z nimi coraz bardziej związana :). Bardzo się cieszę że Majeczka znalazła dobry domek. Dostałam też fotki Majeczki ze spacerku :).
    2 points
  22. ojeju :((((((((((((( Biedny Tobiś. Tak dla osłody trudów życia. Z mojego bazarku dzięki darczyńcom uzbieraliśmy 100 zł dla Tobisia. Poproszę o nr konta i informację co wpisać w tytule przelewu.
    1 point
  23. Bella dostala jeden ogromny worek karmy Hepatic od Lenka68 :) , drugi zakupila Marzena z pieniazkow uzbieranych i jeszcze ma puszeczki od Dogomaniakow. Myslimy, ze jedzonka wystarczy Suni na okres rekonwalescencji :) DZIEKUJEMY
    1 point
  24. WOW! Abi! Ktoś Cię naprawdę podmienił! Wielkie brawa dla Abi i dla pani Joli! :) A wieści o sterylizacji - super rewelacja!
    1 point
  25. Niedawno Ala Od Jazza prowadziła konferencję nt lęku separacyjnego - wiem, że można było kupić konferencję też w formie mutlimedialnej, internetowo. Może nadal można, warto byłoby uderzyć do niej: https://www.facebook.com/alaodjazza/ A tak poza tym to najlepiej byłoby udać się do dobrego, sprawdzonego szkoleniowca-fachowca, który ma doświadczenie w pracy nad lękiem.
    1 point
  26. zgadza się ale trzeba brać czas po operacji
    1 point
  27. Mąż nie szanuje zdania dzieci i Pani. Mąż z tego co powyżej przeczytałam jest złym człowiekiem.
    1 point
  28. Są w nas emocje, których czas nie wygłuszy...
    1 point
  29. Człowiek ciągle się czegoś uczy ;/
    1 point
  30. Witaj śliczna lisiczko. I uważaj, bo szykuje się na Ciebie zamach. Lepiej siedź cicho, zwłaszcza w nocy.
    1 point
  31. 1 point
  32. Dyskusja ciekawa i pełna dobrych spostrzeżeń. Tysiu, w ostatnim awoim poście napisałaś dokładnie to, o co i mnie chodziło: o taką reakcję, która coś obudzi w tych łepkach, bo że rodzice nie spełnili swojej roli odpowiednio, to wiadomo, ale oni już też pewnie i nie spełnią. Jeśli więc ma nastąpić jakaś zmiana - musi impuls przyjść od kogoś z zewnąrz. I nie pisałam nigdzie o atakowaniu. To jest podstawowa zasada, że atak rodzi atak - ale o powiedzenie czegoś, co wytrąci gnoja z jego samozadowolenia. Kiyoshi odpowiedziała moim zdaniem bardzo dobrze. Nie zwyzywała go przecież, nie była agresywna. Była rzeczowa. A moje doświadczenia nie mają związku z obecną pracą, tylko taką sprzed kilkunastu lat. Nie chcę tutaj opisywać swojego życia zawodowego, bo to nie miejsca na to, napiszę tylko, że wykształcenie mam pedagogiczno -psychologiczne. I kiedyś byłam dokładnie taka, jak Ty Tysiu - pełna wiary w człowieka :) Trochę mi się zweryfikowało ;), ale tacy ludzie jak Ty są bardzo potrzebni. Pozdrawiam Cię serdecznie. Kiyoshi, poproś następnym razem gnojka o wątrobę, bo masz w domu sępa do wykarmienia, którego przysmakiem jest ludzka wątróbka, ale koniecznie z nastolatka, taka młodziutka. To taki czarny żarcik na dobranoc.
    1 point
  33. 1 point
  34. Gucio zaakceptował to codzienne czyszczenie "noska" i już poddaje się mu bez oporów, jakby rozumiał, że takie zakraplanie będzie wpisane w jego dalsze życie. Guz nie zmniejszy się, ale nie jest już twardy, Gutek kicha jak dawniej, a śluz nie jest już taki brzydki. Jak Guciątko dotrwa bez zmian do 23 lipca - tzn. do powrotu weta z Lublina z urlopu, to TZ będzie umawiał CT na koniec sierpnia. Dziękuję Wam za odwiedzanie Gucia - to taki kochany, pogodny piesek; oby te dobre myśli docierały do niego bezustannie.
    1 point
  35. To ja tylko tak z doskoku napiszę, że przerzuciłam Malwince olx na Gliwice :) Wyświetleń: 152 Tel: 3 Obserwuje: 1
    1 point
  36. A czy w pobliżu nie ma weterynarza? Może on by wiedział gdzie jest najbliższe schronisko i wtedy mogłabyś jednak poświęcić chwilę, żeby psiaka tam zawieźć bo czekanie aż umrze z głodu i pragnienia na oczach dzieci to chyba nie jest ludzkie. Na zmianę męża bym za bardzo nie liczyła więc lepiej psa oddać do schroniska, tam będzie miał szansę na adopcję przez ludzi, którzy mają więcej zserca dla psów niż wy.
    1 point
  37. Dziękuje zajrzę na tą stronę;) Co do zostania pieska to przyznam, że mimo tego traumatycznego przeżycia z młodości to jakoś nie odczuwałam strachu. Nie będę ukrywała, że chodzi mi również o córki które zaimponowały mi tym że nieźle się nagimnastykowały przez te dwa dni by się nim zająć. Co do męża to nie jest on złym człowiekiem i nigdy mi się nie zwierzał o jakiś nieciekawych przeżyciach z psami ja mu natomiast tak, więc gdyby było coś na rzeczy to chyba by mi to powiedział. Ja to zrzucam na stres w pracy, oraz na sytuację z tym domem. Kredytu nie wzięliśmy część dostaliśmy od moich i jego rodziców, a część sami odłożyliśmy i jak wiadomo nie zawsze da się przewidzieć wszystkich kosztów, więc robimy wszystko by nie dokonywać żadnych cięć;) No a to już wymaga sporo wysiłku i pochłania czasu dlatego nawet gdybym chciała pomóc pieskowi nie za bardzo mam jak:( Tak czy inaczej chciałam wynieść jedzenie ale go nie widziałam więc poczekam do 18 bo wtedy zawsze już w tych krzakach siedzi:( Martwi mnie jednak jego kondycja. Postaram się później napisać co i jak. Może dzisiaj wieczorem, a może jutro zobaczę jak będzie z czasem, więc jeżeli ktoś będzie chciał się udzielać w wątku byłabym wdzięczna. Ja na pewno w miarę możliwości postaram się poinformować co z psem, pozdrawiam zwłaszcza ciebie uxmal bo dodałaś mi otuchy. Bo wiesz wreszcie po tych wszystkich tekstach typu "daj sobie spokój", "to nie pierwszy i nie ostatni" a także " to tylko pies" wreszcie usłyszałam a właściwie przeczytałam coś pozytywnego i merytorycznego;)
    1 point
  38. Czasem z miłości :( mam sasiada, kt kocha swoją psice- kolejną -ta akurat ze schroniska- i utuczyl ją - ma spacery, ale pewno nie jest w stanie odmówić jej jedzenia, przegryzek, to ona chyba rządzi w domu, już nie mam siły mu tlumaczyc
    1 point
  39. Morisek jak zawsze cudny.Pilnuje swojego terenu.Nikt by nie uwierzył,że kiedyś to był dzikusek.Pozdrawim całą psio-ludzką Rodzinę.
    1 point
  40. Przepraszam za brak wieści, jak zwykle albo czasu, albo sił brak. Zrezygnowałam dla Was z transmisji meczu ! :) spieszę z wieściami - otóż pan chyba czegoś się boi, bo już nie dzwoni w sprawie swojej własności. Wolał zrezygnować z odbioru, niż zaryzykować namierzenie pseudohodowli? Być może... ale już ustaliłam adres, odczekam, żeby uśpić czujność, a konsekwencje będą na pewno, bo choć nie zagłodzone, to jednak zaniedbane. Piesek z nie leczoną raną, sunia z wyciekiem - jutro sterylka w trybie pilnym, bo choć ropomacicze to być nie powinno - coś złego jednak się dzieje. Psiaki są już pod dobrą opieką. Pan mieszka dość blisko marketu i rzeczywiście robią tam nową nawierzchnię ulicy, co nie zwalnia go z obowiązku zapewnienia psom bezpieczeństwa. Na razie odczekam, żeby uśpić pana czujność, to niestety skarbnik koła myśliwskiego i mający lokalne "układy" właściciel firmy budowlanej, nie będzie łatwo, ale mam wsparcie dużej fundacji z prawnikiem. a u mnie - gość wakacyjny -śmieszna, mała pinczerkowata Tosia ( na prośbę sąsiadów córki, to koleżanki Kasi z klasy sunieczka) - kochana, słodka, ale strasznie boi się mojego męża. Wiem, że on już stary i brzydki ;), ale żeby aż tak? :) a to Reksio po "wylince", śliczny i tak wtulający się w człowieka, że aż trudno zrobić mu zdjęcie. i staruszek Ares - pies rasy uznawanej za agresywną - w otoczeniu indycząt :) to z mojego rodzinnego domu - pies siostrzeńca wychowany przez moją mamę na łagodnego przytulaka :)
    1 point
×
×
  • Create New...