Jump to content
Dogomania

Stokrotka8888

Members
  • Content Count

    15
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

-10 Poor

About Stokrotka8888

  • Rank
    Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jeżeli chodzi o miejscowość to myślałam, że ją podałam w pierwszych kilku postach ale po tym co niektóre osoby pisały to dobrze że jednak tego nie zrobiłam. Jak już to podam je w wiadomości prywatnej dwóm użytkowniczkom, które jak mniemam zaoferowały pomoc i ewentualnie przyjechałyby po psa, pomyślę jeszcze nad tym. Wczoraj nic nie pisałam z wiadomych względów. Nie chciałam tu zaglądać i była to słuszna decyzja bo zamiast czytać pouczeń znalazłam w końcu osobę, która zdeklarowała, że będzie przynosić dwa razy dziennie picie i jedzenie psu pod naszą nieobecność. Co więcej już jutro przyjedzie d
  2. Nie za bardzo wiem co mam rozumieć poprzez stwierdzenie "nieźle poruszasz się po internecie" wydawało mi się że w początkowych postach jasno nakreśliłam obraz sytuacji ale jak widać się myliłam. To nie jest tak że nie potrafię znaleźć, ale na to potrzeba troszkę czasu. Pewnie zaraz napiszesz o tym, że mam czas by tu siedzieć, więc już przedwcześnie odpisuje że laptop mam włączony cały czas ale siedzę na nim tylko kilka minutek i latam w lewo i prawo. Co więcej troszkę czasu mi zajmuje czytanie tego co wy piszecie i zamiast coś robić muszę na te niektóre niedorzeczne posty odpisywać bo przyznam
  3. Jeszcze nie dopiero za godzinkę przejrzę te strony miałam inne obowiązki. Nie chcę nikogo tutaj obrażać ale czytając pojedyncze posty mam wrażenie że niektóre osoby są mocno oderwane od rzeczywistości. Szczerze spodziewałam się tutaj jaki rad a w zamian za to uwłaczacie mi i snujecie na prawdę dziwne teorie. Nie chce być źle zrozumiana, ale jeżeli jakaś dojrzała osoba przeczytałby tą dyskusje to za dziecko bynajmniej ja nie zostałbym uznana czego nie można powiedzieć o innych osobach tutaj się udzielających. Rozumiem, że jesteście młodymi ludźmi i życie rodzinne macie jeszcze przed sobą, ale p
  4. Mam prawie 40 lat więc jak widzisz dzieckiem nie jestem, a jeżeli zauważyłaś to od kilku pierwszych postów do teraz minęło parę dni;) Szczerze mówiąc to forum znalazłam przypadkiem szukając jakiś porad na innych stronach. Zresztą jeżeli ktoś uważa to za strojenie sobie żartów nie rozumiem po co udziela się w takich wątkach ponieważ przynajmniej ja unikam takie z daleka.
  5. Musiałabym być niespełna rozumu by mając dom na głowie, dzieci, pracę i inne obowiązki robić sobie żarty na forum... Jeżeli uważasz, że coś jest nie spójne to proszę o wyszczególnienie twoich wątpliwości. Przyznam jednak szczerze że po przeanalizowaniu tego co napisałam ja oraz inni doszłam do wniosku, że pytanie męża o pozwolenie by dać psu jakieś jedzenie jest troszeczkę absurdalne. Postanowiłam, więc że będę go dokarmiała do tej niedzieli czy to się jemu podoba czy nie.
  6. Rozumiem zastrzeżenie bo sama je mam. Psa na posesję nie wprowadzę, ale przynajmniej wyniosę mu jedzenie i picie najwyżej mąż będzie miał obiekcje tylko nie wiem co się z nim stanie w niedzielę jak wyjedziemy.
  7. Kredytu na szczęście nie mamy, a wakacje to nie mój pomysł jak dla mnie moglibyśmy nie jechać bo i tak mamy sporo na głowie. Tak czy owak dziękuje w końcu za jakieś konkrety i namiary na strony, które tymi tematami się zajmują spróbuję się z kimś skontaktować i zobaczymy jak to będzie;)
  8. Rozumiem, że Pani przy sprzeciwie męża wzięłaby psa nie biorąc pod uwagę jego zdania? Nie wszyscy są zwierzo-lubni i nawet jeżeli ja mam na ten temat inne zdanie to muszę szanować zdanie innych. Rozumiem, że mam mu powiedzieć "to co że wyłożyłeś połowę pieniędzy za ten dom, działkę że aktywnie brałeś udział przy wykończeniu tego domu i tak nie masz nic do gadania" na prawdę by Pani tak zrobiła? Pies to nie jest rzecz to jak sama Pani pisała żywa istota którą trzeba się zająć a tak jak wspominałam nie wszyscy mają na to czas.
  9. To nie jest strach przed mężem, ale nie mogę zrobić tak że wezmę psa do domu przy jego sprzeciwie są jakieś granice. Co do wystawiania jedzenia i picia to tak jak mówiłam piesek może się przyzwyczaić i nadal tam koczować przy okazji robiąc sobie nadzieje tak też nie można. Być może moja postawa jest bierna w pewnym aspekcie, ale jak już pisałam nie zależy to wyłącznie ode mnie składa się na to mnóstwo czynników. Pracuje, mam dzieci, za dwa dni wyjeżdżamy a te osoby które się budowały to wiedzą ile to jest pracy nawet po budowie. Gdybym nie chciała pomóc to w ogóle bym tutaj nie pisała ani nie
  10. Tylko, że w pobliżu nie ma schronisk a nawet gdyby było to wątpię by przyjechali zabrać psa, prawdopodobnie musiałby ktoś z nas go tam zawieść. Nie wiem co to OTOZ ale domniemywam, że to chyba jakieś pogotowie dla zwierząt więc byłabym wdzięczna za jakieś namiary stronę lub telefon;) Męża się nie boję, ale w związku nie jest tak, że robi się coś przeciwko drugiej osobie a on wyraźnie zapowiedział, że nie życzy sobie zwierzęcia w domu.
  11. Witam ponownie w poniedziałek chciałam dać mu jedzenie i picie pod nieobecność męża, ale niestety go nie było. Następnego dnia również chociaż słyszałam go w nocy jak szczekał, natomiast dzisiaj widziałam go rano jak wychodziłam do pracy. Stał i piszczał był przemoczony a gdy się ruszył wydawało mi się że utykał. Niestety nie mogłam nic zrobić bo się spieszyłam, a gdy teraz wróciłam znowu go nie ma, więc przypuszczam że się błąka po okolicy. Córki wracają już jutro bo w niedzielę wyjeżdżamy na tydzień i nikogo w domu nie będzie. Małym pocieszeniem jest to, że popadało więc zapewne nie był spra
  12. Dziękuje zajrzę na tą stronę;) Co do zostania pieska to przyznam, że mimo tego traumatycznego przeżycia z młodości to jakoś nie odczuwałam strachu. Nie będę ukrywała, że chodzi mi również o córki które zaimponowały mi tym że nieźle się nagimnastykowały przez te dwa dni by się nim zająć. Co do męża to nie jest on złym człowiekiem i nigdy mi się nie zwierzał o jakiś nieciekawych przeżyciach z psami ja mu natomiast tak, więc gdyby było coś na rzeczy to chyba by mi to powiedział. Ja to zrzucam na stres w pracy, oraz na sytuację z tym domem. Kredytu nie wzięliśmy część dostaliśmy od moich i jego ro
  13. Dziękuje również tak uważam;) Co do schronisk przyznam, że wiem tylko tyle co sąsiedzi powiedzieli czyli niewiele, z braku czasu nie wgłębiam się w ten temat. Co do posiadania psa to już napisałam przedmówczyni dlaczego to nie wypali. Przyznam, że byłabym wdzięczna za rady jak zmienić nastawienie krnąbrnego męża w tej materii bo przykro mi to przyznać ale wszystko rozbija się o to jego wrogie nastawienie w stosunku do tego psa jak dla mnie nie do końca zrozumiałe:/
  14. Proszę nie pisz tak zwłaszcza o głodówce tego psa bo robi mi się przykro. Na przygarnięcie go nie ma szans bo nawet gdybym się zgodziła to mąż zaraz moją decyzję zablokuje. Nie chce być źle zrozumiana, że ślepo się go słucham po prostu to jest wydatek i obowiązek a tak jak już wspomniałam niedawno się do tego domu wprowadziliśmy. Nasz portfel ze względu na czekające nas wydatki jest mocno ograniczony a dzisiaj wyjątkowo mam "wolne" ale to w cudzysłowie ponieważ muszę tutaj sporo spraw ogarnąć. Co do innych sposobów przyznam szczerze, że nie mam do tego głowy z nadmiaru obowiązków, a jakby tego
  15. Witam serdecznie mam pewien problem. Otóż ponad 2 tygodnie temu przybłąkał się do nas piesek. Od razu napiszę, że nie wiem co to za rasa bo na psach się nie znam a do tego w młodości zostałam pogryziona przez jednego i od tamtej pory zachowuje dystans. Jest on średniej wielkości ma długą białą sierść i takie kremowe plamki gdzieniegdzie. Ogólnie nie jest agresywny trochę zachowawczy, ale do dzieci przyjacielski. I tutaj właśnie przechodzimy do meritum otóż moje córki przyznały się, że to one go znalazły w pobliżu lasu do którego mamy blisko. Podobno się błąkał a gdy one się z nim pobawiły posz
×
×
  • Create New...